Insta


wtorek, 8 września 2020

"3 godziny"- Börge Hellström, Anders Roslund

10:00:00 0 Comments

Słysząc pochlebne opinie o szwedzkim duecie autorów, postanowiłam sama zapoznać się z ich twórczością. Sięgając po tę książkę, miałam podobne obawy do czytelników, którzy nie znali poprzednich części serii, czy będę w stanie odnaleźć się wśród bohaterów i ich historii, której nie znam. Okazały się niepotrzebne, gdyż bez trudu weszłam w fabułę, Zapraszam do przeczytania tej recenzji, bo wierzę, że skusicie się na lekturę szwedzkiej serii. 

           




Nr. recenzji: 391

Tytuł: „3 godziny"

Autor: Börge Hellström, Anders Roslund

Tłumacz: Wojciech Łygaś

Liczba stron: 416

Data polskiego wydania: 25 marca 2020

Wydawnictwo: Albatros

W moim odczuciu: 8 /10

Autor recenzji: Kobieta Czytająca



 


Spokojny poranek w Sztokholmie, komisarz Ewert Grens oddaje się, jak co tydzień rozmyślaniom nad życiem. Jego spokój burzy nietypowe wezwanie. W kostnicy jednego ze szpitali znajduje się jedno ciało więcej. Po podjęciu kolejnych działań Grens odkrywa, że podobna sytuacja zdarza się też w innym szpitalu. Następnego dnia znów przybywa jedno nadprogramowe ciało. Psy policyjne doprowadzają do makabrycznego znaleziska, kontenera, w którym udusiło się ponad siedemdziesięciu uchodźców z Afryki.

W toku śledztwa trop prowadzi do Pieta Hoffmana, z którym Grens miał się już nigdy więcej nie spotkać. Los jednak chciał inaczej i obaj muszą podjąć się niechcianej współpracy, by odkryć, kto stoi za masowym morderstwem i przerwać ten łańcuch śmierci. Żaden z nich nawet przez chwilę nie myślał, że jedynie trzy godziny będą decydowały o życiu ich i ich bliskich.

 

Książka zaskoczyła mnie rozbudowaną warstwą obyczajową oraz poruszonym problemem społecznym. Prócz tego, że jest to kryminał sensacyjny, to również głos w sprawie przemytu ludzi, uchodźstwa, zorganizowanej przestępczości czerpiącej zyski z ludzkiego nieszczęścia. Przyznaję, że nie znałam ani skali tego procederu, a liczby przytłaczają, ani też nie miałam świadomości, jak bardzo taka siatka przestępcza jest rozbudowana.

Cieszę się, iż autor podjął się opisania tego problemu społecznego i przybliżenia go czytelnikowi. „3 godziny” czyta się niezwykle łatwo, chociaż poruszają nieprzyjemnego tematu. Akcja jest wartka, wciągająca i interesująca. Sympatyzujemy z bohaterami
i przeżywamy dylematy moralne razem z nimi. Język przystępny i żadnych problemów z nadążeniem za fabułą, mimo iż akcja rozgrywa się jednocześnie w dwóch różnych częściach świata.


Spotkałam się z krytyką książki w porównaniu do dwóch poprzednich tytułów z serii. Wielu czytelników narzeka, iż dało się odczuć brak jednego z autorów w powstawaniu książki. Roslund w podziękowaniach wyjaśnia, iż mimo tego, że Hellström nie brał udziału w powstawaniu „3 godzin”, jego nazwisko widnieje na okładce przez wzgląd na długoletnią przyjaźń i współpracę pisarzy. Jako że nie czytałam poprzednich części trudno mi się odnieść do tego zarzutu. Mnie książka się podobała, a rozbudowanie wątku społecznego problemu przemytu ludzi w żaden sposób nie zakłócało fabuły, nie spowalniało akcji i nie przeszkadzało w odbiorze książki. Wręcz przeciwnie, przez to właśnie wydała mi się bardziej oryginalna i interesująca. To prawda, że niektóre wątki były do granic przewidywalne, brak było zaskoczenia, a zwroty akcji następowały niezbyt gwałtownie, ale w moich oczach książka nie straciła przez to w ogólnym wydźwięku.


Po lekturze znalazłam się w gronie wielu osób, które zaczynały przygodę z Grensem 
i Hoffmanem od trzeciej części. Celowo piszę „zaczynały”, gdyż „3 godziny” są na tyle dobre, że chce się przeczytać poprzednie (w opinii wielu jeszcze lepsze) „3 sekundy”
i „3 minuty”.

 

Podsumowując, książkę polecam, bo wieczór spędzony nad nią zaowocował chęcią przeczytania dwóch poprzednich. Bilans zdecydowanie na plus. Łatwość przeniknięcia do świata fabuły bez znajomości poprzednich części, intrygujący sposób rozwikłania zagadki, działanie dwutorowe w różnych częściach świata i wyścig z czasem- elementy, które uczyniły lekturę ciekawą. Polecam wielbicielom prozy duetu Hellström-Roslund, wielbicielom skandynawskiego kryminału i tym, którzy lubią poczytać sensacyjną książkę do poduszki. Przede wszystkim dla tych czytelników, którzy chcą odpocząć od mrocznych i makabrycznych thrillerów.


Kobieta Czytająca

 

 

piątek, 4 września 2020

08:33:00 0 Comments

 

"Czwarta powieść" tom II Agnieszka Janiszewska

Czwarta powieść. Tom II
 
 
 
Nr recenzji390
Tytuł : "Czwarta powieść" tom II
Autor: Agnieszka Janiszewska
Liczba stron: 237
Data polskiego wydania: 2020
Wydawnictwo: Novae Res 
W moim odczuciu: 6/10
Autor recenzji: World-of-idea






Pamiętacie Reginę, bohaterkę pierwszej części "czwartej powieści? Czy pamiętacie jej historię i rozterki? ciekawi jesteście jak dalej potoczyły się jej losy? Już spieszę z odpowiedzią. Po złożonej jej propozycji dokończenia powieści napisanej przez inną autorkę i po wahaniach z tego tytułu nasza bohaterka ostatecznie zdecydowała się wykonać zadaną jej pracę. Przy okazji (uwaga spojler!) odkryła, że zapisana na kartach opowieść dotyczy w rzeczywistości jej własnej rodziny. Na jaw wyszły zaginione do tej pory kawałki rodzinnych puzzli i wszystko złożyło się w jedną całość.  Obraz rodziny jaki Regina miała jako dziecko zdecydowanie został zniszczony, a jej poglądy zweryfikowane. 

Moim zdaniem od czasu pierwszej części bohaterka nieco dorosła. Nadal jest idealistyczna i zagubiona w otaczającym ją świecie, ale jednak więcej rzeczy dostrzega i rozumie. Więcej potrafi ocenić przez pryzmat swoich własnych wartości i doświadczeń, kierując się przy tym własnym kompasem moralnym, a nie tym co narzucili czy czego nauczyli ją inni. Coś w tym jest, że wychowanie dziecka kładzie cień na całe jego dalsze życie. Często przedstawienie tylko jednej strony historii wyrządza mu niepowetowaną szkodę. 

Podobnie jak w pierwszej części, autorka pokazuje jak skomplikowane potrafią być ludzkie relacje i jak wpływają na nie niedomówienia. Podstawą wszelkich związków powinna być szczerość, zaufanie i wiara w drugą osobę. Ostatecznie książka kończy się bowiem optymistycznie. Wszystkie wątki zostają zamknięte, a zwieńczenie historii daje nadzieję na to, że niezależnie od tego jak bardzo zagmatwana byłby sytuacja w której znajdujemy się my czy nasi najbliżsi zawsze możemy na nich liczyć. Zawsze jest szansa na wzajemne wybaczenie sobie. Wystarczy tylko dać ją samemu sobie.