sobota, 26 września 2020

„Początek" Wasilij Machanienko

15:41:00 0 Comments

Numer recenzji: 392

Tytuł: „3 godziny"

Autor: Wasilij Machanienko

Liczba stron: 333

Data polskiego wydania: 12 sierpnia 2020

Wydawnictwo: Insygnis

W moim odczuciu: 7,5 /10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska




Główny bohater zostaje poważnie oskarżony i musi odkupić swoje winy, przestępstwo popełnij nieumyślnie, ale to nie zwalnia go z odpowiedzialności. Więzienie to jedna z barliońskich kopalń. Świat ten jest wirtualny, pełen potworów, walk, przygód, tajemnic i innych graczy. Są rzeczy, które nie pojawiają się w realnym świecie. Główny bohater jako Szaman będzie musiał dać sobie radę w sytuacji, gdy wszystkie statystyki ma wyzerowane i odczuwa wszystko to, czego normalni gracze nie odczuwają, ból, bo przecież jest więźniem. Czy uda mu się przetrwać w świecie pełnym wyzwań i rywalizacji z innymi uczestnikami?

"Bestselerowa powieść fantasy nowego gatunku LitRPG" takie zdanie możemy od razu zauważyć z tyłu na okładce, ten napis zaintrygował mnie na tyle, że chciałam dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. Książka bardzo mocno nawiązuje do gier. Cała jej akcja toczy się w wirtualnej rzeczywistości, a główny bohater staje się graczem. Nie jestem osobą, która jest zaznajomiona z tym jak działają gry, co się tam robi, więc miałam pewne obawy, że nie zrozumiem tego co jest napisane. Pozytywnie się zaskoczyłam, ponieważ autor bardzo dokładnie i w sposób przystępny pokazuje czytelnikowi na jakich zasadach działa świat. W jaki sposób ludzie przenoszą się do gry, że odbywa się to za pomocą kapsuł. Ile czasu spędzi tam bohater, czym ma się zajmować i jak to wykonywać. Powieść pochłania się bardzo szybko, bo odbiorca chce wiedzieć co będzie dalej, czy bohaterowi uda się wykonać zadania i podnieść level. Autor posługuje się takim językiem i stylem, aby wszystko dokładnie zobrazować.


Cała fabuła jest ciekawa, ale mam jedno ale. Główny bohater radzi sobie ze wszystkim. Nawet jeśli coś zrobił źle to i tak wychodzi na tym zwycięsko. Przy każdej sytuacji potrafi znaleźć szybko dobre rozwiązanie. Ma ogromnego farta, albo los mu sprzyja. Czasem aż nawet za bardzo. Jest to dla niego więzienie, ale nie ma tam tak źle, jak mogłoby się wydawać. Za łatwo udaje mu się zdobyć to co chce.


Podsumowując, "Początek" jest dobrym początkiem serii, już za niedługo zabieram się za kolejną część, ponieważ końcowa akcja wywołała we mnie zaciekawienie i chęć poznania dalszej historii. Nie sądzę, żeby ten gatunek był moim ulubionym, ale raz na jakiś czas fajnie jest przeczytać coś innego. Ciekawa fabuła i świat, styla autora bardzo obrazowy, wiele różnych postaci, ich znaczeń, klas i statusu. Jedyny minus, to ciągłe szczęście głównego bohatera, ale to może się zmieni w dalszych częściach. Książka idealna dla fana gier, ale nie tylko, bo ja z grami mam mało wspólnego, a przy tej książce bawiłam się świetnie.


wtorek, 8 września 2020

"3 godziny"- Börge Hellström, Anders Roslund

10:00:00 0 Comments

Słysząc pochlebne opinie o szwedzkim duecie autorów, postanowiłam sama zapoznać się z ich twórczością. Sięgając po tę książkę, miałam podobne obawy do czytelników, którzy nie znali poprzednich części serii, czy będę w stanie odnaleźć się wśród bohaterów i ich historii, której nie znam. Okazały się niepotrzebne, gdyż bez trudu weszłam w fabułę, Zapraszam do przeczytania tej recenzji, bo wierzę, że skusicie się na lekturę szwedzkiej serii. 

           




Nr. recenzji: 391

Tytuł: „3 godziny"

Autor: Börge Hellström, Anders Roslund

Tłumacz: Wojciech Łygaś

Liczba stron: 416

Data polskiego wydania: 25 marca 2020

Wydawnictwo: Albatros

W moim odczuciu: 8 /10

Autor recenzji: Kobieta Czytająca



 


Spokojny poranek w Sztokholmie, komisarz Ewert Grens oddaje się, jak co tydzień rozmyślaniom nad życiem. Jego spokój burzy nietypowe wezwanie. W kostnicy jednego ze szpitali znajduje się jedno ciało więcej. Po podjęciu kolejnych działań Grens odkrywa, że podobna sytuacja zdarza się też w innym szpitalu. Następnego dnia znów przybywa jedno nadprogramowe ciało. Psy policyjne doprowadzają do makabrycznego znaleziska, kontenera, w którym udusiło się ponad siedemdziesięciu uchodźców z Afryki.

W toku śledztwa trop prowadzi do Pieta Hoffmana, z którym Grens miał się już nigdy więcej nie spotkać. Los jednak chciał inaczej i obaj muszą podjąć się niechcianej współpracy, by odkryć, kto stoi za masowym morderstwem i przerwać ten łańcuch śmierci. Żaden z nich nawet przez chwilę nie myślał, że jedynie trzy godziny będą decydowały o życiu ich i ich bliskich.

 

Książka zaskoczyła mnie rozbudowaną warstwą obyczajową oraz poruszonym problemem społecznym. Prócz tego, że jest to kryminał sensacyjny, to również głos w sprawie przemytu ludzi, uchodźstwa, zorganizowanej przestępczości czerpiącej zyski z ludzkiego nieszczęścia. Przyznaję, że nie znałam ani skali tego procederu, a liczby przytłaczają, ani też nie miałam świadomości, jak bardzo taka siatka przestępcza jest rozbudowana.

Cieszę się, iż autor podjął się opisania tego problemu społecznego i przybliżenia go czytelnikowi. „3 godziny” czyta się niezwykle łatwo, chociaż poruszają nieprzyjemnego tematu. Akcja jest wartka, wciągająca i interesująca. Sympatyzujemy z bohaterami
i przeżywamy dylematy moralne razem z nimi. Język przystępny i żadnych problemów z nadążeniem za fabułą, mimo iż akcja rozgrywa się jednocześnie w dwóch różnych częściach świata.


Spotkałam się z krytyką książki w porównaniu do dwóch poprzednich tytułów z serii. Wielu czytelników narzeka, iż dało się odczuć brak jednego z autorów w powstawaniu książki. Roslund w podziękowaniach wyjaśnia, iż mimo tego, że Hellström nie brał udziału w powstawaniu „3 godzin”, jego nazwisko widnieje na okładce przez wzgląd na długoletnią przyjaźń i współpracę pisarzy. Jako że nie czytałam poprzednich części trudno mi się odnieść do tego zarzutu. Mnie książka się podobała, a rozbudowanie wątku społecznego problemu przemytu ludzi w żaden sposób nie zakłócało fabuły, nie spowalniało akcji i nie przeszkadzało w odbiorze książki. Wręcz przeciwnie, przez to właśnie wydała mi się bardziej oryginalna i interesująca. To prawda, że niektóre wątki były do granic przewidywalne, brak było zaskoczenia, a zwroty akcji następowały niezbyt gwałtownie, ale w moich oczach książka nie straciła przez to w ogólnym wydźwięku.


Po lekturze znalazłam się w gronie wielu osób, które zaczynały przygodę z Grensem 
i Hoffmanem od trzeciej części. Celowo piszę „zaczynały”, gdyż „3 godziny” są na tyle dobre, że chce się przeczytać poprzednie (w opinii wielu jeszcze lepsze) „3 sekundy”
i „3 minuty”.

 

Podsumowując, książkę polecam, bo wieczór spędzony nad nią zaowocował chęcią przeczytania dwóch poprzednich. Bilans zdecydowanie na plus. Łatwość przeniknięcia do świata fabuły bez znajomości poprzednich części, intrygujący sposób rozwikłania zagadki, działanie dwutorowe w różnych częściach świata i wyścig z czasem- elementy, które uczyniły lekturę ciekawą. Polecam wielbicielom prozy duetu Hellström-Roslund, wielbicielom skandynawskiego kryminału i tym, którzy lubią poczytać sensacyjną książkę do poduszki. Przede wszystkim dla tych czytelników, którzy chcą odpocząć od mrocznych i makabrycznych thrillerów.


Kobieta Czytająca

 

 

piątek, 4 września 2020

08:33:00 0 Comments

 

"Czwarta powieść" tom II Agnieszka Janiszewska

Czwarta powieść. Tom II
 
 
 
Nr recenzji390
Tytuł : "Czwarta powieść" tom II
Autor: Agnieszka Janiszewska
Liczba stron: 237
Data polskiego wydania: 2020
Wydawnictwo: Novae Res 
W moim odczuciu: 6/10
Autor recenzji: World-of-idea






Pamiętacie Reginę, bohaterkę pierwszej części "czwartej powieści? Czy pamiętacie jej historię i rozterki? ciekawi jesteście jak dalej potoczyły się jej losy? Już spieszę z odpowiedzią. Po złożonej jej propozycji dokończenia powieści napisanej przez inną autorkę i po wahaniach z tego tytułu nasza bohaterka ostatecznie zdecydowała się wykonać zadaną jej pracę. Przy okazji (uwaga spojler!) odkryła, że zapisana na kartach opowieść dotyczy w rzeczywistości jej własnej rodziny. Na jaw wyszły zaginione do tej pory kawałki rodzinnych puzzli i wszystko złożyło się w jedną całość.  Obraz rodziny jaki Regina miała jako dziecko zdecydowanie został zniszczony, a jej poglądy zweryfikowane. 

Moim zdaniem od czasu pierwszej części bohaterka nieco dorosła. Nadal jest idealistyczna i zagubiona w otaczającym ją świecie, ale jednak więcej rzeczy dostrzega i rozumie. Więcej potrafi ocenić przez pryzmat swoich własnych wartości i doświadczeń, kierując się przy tym własnym kompasem moralnym, a nie tym co narzucili czy czego nauczyli ją inni. Coś w tym jest, że wychowanie dziecka kładzie cień na całe jego dalsze życie. Często przedstawienie tylko jednej strony historii wyrządza mu niepowetowaną szkodę. 

Podobnie jak w pierwszej części, autorka pokazuje jak skomplikowane potrafią być ludzkie relacje i jak wpływają na nie niedomówienia. Podstawą wszelkich związków powinna być szczerość, zaufanie i wiara w drugą osobę. Ostatecznie książka kończy się bowiem optymistycznie. Wszystkie wątki zostają zamknięte, a zwieńczenie historii daje nadzieję na to, że niezależnie od tego jak bardzo zagmatwana byłby sytuacja w której znajdujemy się my czy nasi najbliżsi zawsze możemy na nich liczyć. Zawsze jest szansa na wzajemne wybaczenie sobie. Wystarczy tylko dać ją samemu sobie.