Insta


sobota, 4 lutego 2023

"Tysiąc okrętów" Natalie Haynes

07:00:00 0 Comments

"I śpiewam o kobietach, kobietach w cieniu. Śpiewam o tych zapomnianych, zlekceważonych, przemilczanych. Zbieram stare opowieści i potrząsam nimi, aż ukryte w nich kobiety pojawiają się na widoku. Wysławiam je w pieśniach, ponieważ wystarczająco długo na to czekały (...). Naczekały się na to, by ich historia została opowiedziana, a ja nie każę im dłużej czekać”.(str. 324).


Autor: Natalie Haynes

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Data premiery: 12 .10. 2022

Autor recenzji: Magdalena Kwapich

Liczba stron: 334

W moim odczuciu: 7/10



Któż z nas nie pamięta mitologii greckiej, mitologicznych bohaterów-Herkulesa, Achillesa, Odyseusza, Prometeusza. A kobiety? Wtedy na myśl przychodzi nam piękna Helena, z powodu której wybuchła wojna trojańska, ewentualnie wierna Penelopa. A inne? No cóż, niewiele więcej możemy powiedzieć, bo kobiety nie należały do głównych bohaterek mitologicznych opowieści, a szkoda. Przecież one też miały swoją historię, często równie heroiczną, jak mężczyźni, ale to kobiety zazwyczaj pozostawały w cieniu.

Natalie Haynes postanowiła ten fakt zmienić i w swojej książce oddała głos kobietom, których losy tak bardzo dramatycznie zmieniła długa, krwawa wojna o Troję-począwszy od Trojanek, a ich los zależy teraz od Greków, przez królową Amazonek, wierną Penelopę, aż po trzy boginie, od których słynnego sporu wszystko się zaczęło. To kobiety: matki, żony, wdowy, córki, siostry, niewolnice wreszcie przemówiły i pokazały historię wojny trojańskiej z innej, bo swojej, żeńskiej perspektywy.

Wojna-męski świat, pełen zamieszek, intryg, klątw i krwawych zmagań. I w tym brutalnym świecie, gdzie życie ludzkie nie ma znaczenia, nagle znalazły się kobiety. Wojna dotknęła je równie mocno, jak mężczyzn, a może nawet bardziej, bo to one, stojące zawsze po stronie życia, nagle doświadczają śmierci najbliższych, upokorzeń, gwałtów.

Haynes skupia zatem naszą uwagę na kobietach i opowiada ich historie, trudne, przejmujące, tragiczne. Historie nasycone rozpaczą, ale i heroizmem, dumą, poświęceniem. Każda z nich przeżywa inaczej swój los, ale łączy je jedno-poczucie straty i łzy. Bo one-Trojanki, Amazonki, Greczynki naprawdę są takie jak my-czułe, opiekuńcze, a gdy trzeba dzielne, odważne; bronią się, walczą, cierpią po stracie najbliższych, dzieci umierających na ich oczach.

Oddajmy zatem im głos: oto Andromacha usiłująca bezskutecznie przebłagać Greków, by nie zabijali jej maleńkiego syna; Hekabe, która również straciła synów. A wzruszająca postać Polikseny idącej dobrowolnie na śmierć, następnie Klitajmestra ogarnięta żądzą zemsty na swoim mężu, za to, że złożył ich córkę Ifigenię w ofierze bogom; dalej zniewolona, ale dumna Bryzeida, czy nieutulona w swym żalu po śmierci męża Laodamia. Trudno nie wspomnieć o Penelopie wytrwale czekającej na powrót Odyseusza spod Troi i piszącej do niego niekoniecznie czułe listy. Ta pełna ironii, lekko złośliwa korespondencja Penelopy do męża jest prawdziwą perełką tej powieści: “Od upadku Troi minął rok, a ciebie wciąż nie ma w domu. Rok. Czyż Troja znajduje się teraz dalej, niż znajdowała się, gdy popłynąłeś tam dziesięć lat temu”( str. 155)

Jestem poruszona bohaterkami, o których tak pięknie pisze Haynes. Doceniam formę tej opowieści, autorka tchnęła nowe życie w znany mit o oblężeniu Troi, pokazała go na swój odkrywczy sposób-z perspektywy kobiet. To one otrzymały głos i mogły opowiedzieć o swoich przeżyciach, o cierpieniu, krzywdzie i wykorzystaniu, których doświadczyły. Dramaty tych kobiet stały się moimi dramatami, współodczuwałam z nimi, razem z nimi płakałam i boleśnie przeżywałam nieszczęścia, które ich spotkały.

“Tysiąc okrętów” to bardzo wzruszająca, emocjonująca historia. Stopniowo wciągnęłam się w tę historię, a losy kobiet sprzed tysięcy lat stały mi się bliskie, bo im mocniej wczytywałam się w tę książkę, tym łatwiejsze było przedostanie się w wyobraźni do tego mitologicznego świata. Lekturę ułatwiał też piękny, przejmujący język, a pomocą w zorientowaniu się w mnogości bohaterów pojawiających się kartach powieści był słowniczek-wykaz postaci w niej występujących. Polecam tę książkę przepełnioną kobiecością. Sięgnijcie po nią i odczytajcie na nowo ten retelling mitologicznej historii.

poniedziałek, 30 stycznia 2023

"Szczęście. Proste ćwiczenia, które pomogą odnaleźć radość życia" – Fearne Cotton

09:00:00 0 Comments
W dzisiejszych czasach naprawdę trudno jest odczuwać szczęście. Takie prawdziwe, bezinteresowne i zaczerpnięte z nas samych. Czasami mam wrażenie, że więcej jest dni, w których zwyczajnie nie mamy na to szczęście ochoty, niż takich gdzie faktycznie skupiamy się na tym, co nam to szczęście daje. Ale czym ono tak właściwie jest? Cóż, chyba wszyscy doskonale wiedzą, że każdy ma inną definicję tego słowa. Niektórzy jej jeszcze w pełni nie poznali, niektórzy na własne życzenie pozbawili się szczęścia. Jest mnóstwo sytuacji, a w każdej z nich to uczucie jest ulotne, ponieważ nie może trwać wiecznie. Rozważając o szczęściu, często jednak nasuwa się dość trudne pytanie: co zrobić, gdy bardzo chcemy je odczuwać, ale nie jesteśmy w stanie? Czy istnieje jakiś dobry sposób na to, by być najzwyczajniej w świecie szczęśliwym? Refleksji na ten temat podejmuje się Fearne Cotton w swojej najnowszej powieści pt. "Szczęście".





Tytuł: "Szczęście. Proste ćwiczenia, które pomogą odnaleźć radość życia"
Autor: Fearne Cotton
Data polskiego wydania: 24 stycznia, 2023
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 280
Tłumacz: Joanna Szczepańska
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 8/10



Wielu z nas zauważa, że życie toczy się zbyt szybko, a presja jest wywierana na nas ze wszystkich stron – w szkole, pracy, rodzinie czy w mediach społecznościowych. Czujemy się zmęczeni, zagubieni, a często również nieszczęśliwi. 
Znana brytyjska dziennikarka i prezenterka Fearne Cotton na podstawie własnych doświadczeń i porad ekspertów opisuje, jak małymi krokami odnaleźć radość życia. Otwarcie pisze o swojej walce z depresją i o tym, jak udało jej się uwolnić od negatywnego myślenia. Książka zawiera proste pisemne ćwiczenia, które pomogą Ci dobrze rozpocząć i zakończyć dzień, wzmocnić własną kreatywność i uwolnić wewnętrzne dążenie do szczęścia, a także przyniosą wiele ulgi, radości i spokoju.

Trzeba przyznać, że książka wygląda dość zachęcająco. Jeszcze zanim miałam okazję porządnie wczytać się w jej zawartość, moją uwagę przyciągnęły ćwiczenia. Tak, ćwiczenia! Powieść nie jest zwykłym, suchym oraz ograniczonym pod względem merytorycznym poradnikiem, który porusza dość oczywiste tematy. "Szczęście" to interaktywna książka, która dosłownie przypomina przyjemne sesje terapeutyczne w zacisznym pomieszczeniu, do którego wpadają promienie słoneczne. Gdzie ciasteczka leżą na stoliku, wokół znajduje się mnóstwo roślin, a wy sami pochłaniacie tę charakterystyczną wolność (przynajmniej ja tak to sobie wyobraziłam).
Zakładam, że głównym pytaniem, które zrodzi się w Waszych głowach, podczas czytania tej recenzji będzie: czy faktycznie książka pomaga odnaleźć radość życia? Cóż, na pewno nie można oczekiwać od powyższej pozycji całkowitej poprawy stanu psychicznego lub doznania olśnienia na temat szczęścia i natychmiastowego odczucia zmiany. Dużą uwagę trzeba zwrócić, na wyraz POMAGA w tytule. Powieść pozwoli wam zapoznać się z przydatnymi środkami, które możecie wykorzystać w późniejszej indywidualnej walce. Nie liczcie więc na magiczne rozwiązanie wszystkich problemów, ponieważ możecie się po prostu zawieść. Osobiście polecam przysiąść do książki na spokojnie z czystym umysłem. Wtedy najwięcej z niej wyniesiecie.

Podziwiam autorkę za podzielenie się swoimi trudnymi doświadczeniami. Pewnie powrót do przeszłości nie był dla niej łatwy ani szczególnie przyjemny. Tak czy inaczej, okazało się to trafem w dziesiątkę, ponieważ brnąc przez poradnik Cotton dosłownie można się z nią "zaprzyjaźnić". Dzięki temu porady, które opisała, wydają się o wiele bardziej autentyczne, a czytelnik może doświadczyć w pewien sposób poczucia wspólnoty. To zabrzmi dziwnie, ale nie da się czuć samotnym podczas czytania owej pozycji.

Podsumowując, wydaję mi się, że każdy wyciągnie z książki Cotton inne wartości. Osobiście, nauczyłam się paru nowych rzeczy i nie mogę się doczekać, gdy zastosuję je w swoim życiu. Autorka w prosty sposób porusza ciekawe tematy. Daje nam puzzle, które razem z nią układamy w trakcie czytania powieści. Warto zwrócić uwagę na wywiady, które podobnie jak cała książka, skłaniają do refleksji. "Szczęście" zdecydowanie jest godne uwagi!

niedziela, 29 stycznia 2023

„Style charakteru" - Stephen M. Johnson

12:00:00 0 Comments
Każdy z nas jest inny a wyróżnia nas nie tylko wygląd, status majątkowy czy upodobania ale także styl charakteru, który nie do końca zależy od nas samych. Styl charakteru określa nas jako ludzi, nadaje nam pewnych cech ale i uwypukla słabości. Zrozumienie go pozwala nam zajrzeć w głąb siebie i poszukać pomocy, jeżeli jest ona potrzebna. 


 Tytuł: „Style charakteru"
Autor: Stephen M. Johnson
Tłumacz: Bogdan Mizia
Liczba stron: 416
Data polskiego wydania: 9 grudnia 2022
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
W moim odczuciu: 8/10

Co sprawia, że ludzie postępują tak, a nie inaczej? Dlaczego przejawiamy skłonności do destrukcyjnych zachowań? Jaka jest ludzka natura? To pytania, na które w swojej książce pragnie odpowiedzieć Stephen M. Johnson. Amerykański doktor filozofii i psychoterapeuta czerpie wiedzę z własnych obserwacji i doświadczeń co nadaje lekturze naukowego stylu. Johnson podzielił książkę na dwie części. W pierwszej z nich zapoznamy się z teorią kształtowania się charakteru, a więc z teorią charakterologiczno - rozwojową, problematyką przywiązania i więzi oraz zagadnieniem rozwoju self. Druga część jest natomiast poświęcona poszczególnym stylom charakteru. Co więcej, autor nie tylko wyjaśnia czym charakteryzuje się dany styl, ale zwraca także uwagę jaka jest jego etiologia (przyczyna powstania). Podczas lektury czytelnik dowie się również jakie zachowania, uczucia oraz procesy poznawcze wiążą się z danym stylem oraz jakie cele terapeutyczne autor proponuje. 
 
Na nasze dorosłe życie ma wpływ wiele różnych czynników. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego jak dużą rolę odgrywa w tym przypadku dzieciństwo oraz doświadczenia płynące z tego początkowego okresu. Dziecko wychowywane przez autorytarnych rodziców funkcjonuje zupełnie inaczej niż to wychowywane przez bardziej pobłażliwych opiekunów, a co za tym idzie jest też bardziej lub mniej skłonne do pewnych zachowań. Autor przedstawia nam tym samym jakie mogą być skutki nieodpowiedniego, wręcz błędnego wychowania, które prowadzi do zaburzeń i; w wielu przypadkach; wymaga także terapii czy leczenia.   
 
Style charakteru to kompendium wiedzy dla każdego psychologa, psychoterapeuty czy studenta psychologii. Autor w wyczerpujący sposób przedstawia siedem trudnych i wymagających charakterów, które wynikają z cięzkich doświadczeń życiowych. Niezdrowe relacje, przemoc zarówno psychiczna jak i fizyczna czy zbyt wysokie wymagania odciskają piętno na osobowości dojrzewającego człowieka. Autor zwraca tym samym uwagę, że każdy charakter niezależnie jak trudny można w pewien sposób naprawić. Jego słowa poparte doświadczeniem oraz obszerną literaturą trafiają do czytelnika i uwypuklają tę ciemniejszą stronę ludzkiego życia. 

Książka jest bardzo trudna w odbiorze dla przeciętnego człowieka, który na co dzień nie obcuje z fachową, psychologiczną terminologią. Autor już we wstępie wspomina które rozdziały mogą zostać przez czytelnika pominięte, a które należy odczytać w pierwszej kolejności abo poznać sedno sprawy. Należy jednak dodać, że każdy rodział książki stanowi pewną zamkniętą całość dzięki czemu możliwe jest jej czytanie w dowolnej kolejności. Wspomniałam także o obszernej literaturze, która została zamkięta w naprawdę pokaźnej bibliografii. W książce podoba mi się także prawdziwy i nieprzerysowany opis charakterów, a sam autor wzbudza moje zaufanie chociażby z powodu wykonywanej pracy.  
 
Style charakteru są warte polecenia, ale raczej dla osób zafascynowanych psychologią. Tak jak nadmieniłam wyżej uważam, że to świetna pozycja dla psychologów i innych osób z branży, którzy chcą uzupełnić swoją wiedzę. Autor w dość trudnym ale fachowym języku przedstawia czytenikowi wszystko, co powinien wiedzieć o tych trudnych charakterach. Moja konkluzja po lekturze jest taka, że warto czasem spojrzeć na drugiego człowieka z większą życzliwością, ponieważ nigdy nie wiemy jakie bolesne i trudne doświadczenia za nim stoją.

sobota, 28 stycznia 2023

"Rodzina Monet Skarb" - Weronika Anna Marczak

00:00:00 0 Comments

Jesteś jak skarb. [..] Zagubiona i odnaleziona, jesteś jak skarb. - Kciukiem przejechał po moim mokrym policzku. - I tak masz się czuć dziewczynko. Wyjątkowo.




Tytuł: Rodzina Monet Skarb

Autor: Weronika Anna Marczak

Data wydania: 26.10.2022

Wydawnictwo: You&YA

Liczba stron: 416

Moja ocena: 8/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Wyprowadzka z Wielkiej Brytanii do Pensylwanii, gdzie pozna swoich pięciu braci jest sporym wyzwaniem dla niespełna piętnastoletniej Haile, która tydzień wcześniej straciła mamę i babcię. Vincent, Will, Dylan, Shane i Tony okazują władczymi, lecz mimo wszystko zdystansowanymi braćmi. W nowym domu na Haile czeka wiele niespodzianek, nowe zasady, nowe obowiązki jak i nowe tajemnice, lecz przede wszystkim czeka ją nowa rzeczywistość, która momentami znacznie będzie odbiegać od wcześniejszej, a gdy kogoś życie będzie zależeć od niej, stanie się jasne, że nazwisko Monet prócz władczy ciągnie za sobą również niebezpieczeństwo. Jak Haile zaaklimatyzuje się w nowym miejscu? Czy bracia Monet są aż tak straszni, na jakich wyglądają?


Najlepszy prezent, jaki możemy podarować komuś na urodziny czy w święta, to czas.


Jedna z głośniejszych premier ubiegłego roku, przed którą dzielnie broniłam się, jednak czytając opinie innych , poległam w tej walce i zdecydowałam się poznać historię Haile, ostatecznie zaskoczyła mnie ona pozytywnie. I o ile sam pomysł na fabułę z początku nie przemawiał do mnie tak, urzekło mnie to jak dobrze przy niej się bawię i to, iż po raz pierwszy od dwóch lub trzech miesięcy czerpałam rozrywkę z czytania bez zmuszania się do tego, każdy kolejny rozdział rozpoczynałam z zaciekawieniem i ciężko było mi się od niej oderwać, dlatego też nie spędziłam nad tą historią dużo czasu. Za to sporo po skończeniu o niej myślałam i nadal myślę, od początku wiedziałam, że historia ta bardzo mi się spodobała, jednak miałam problem z ułożeniem sensownie tego co myślę o niej, w głowie ciągle pojawiały się sytuacje, które rozbawiły mnie do łez i jeden z braci, który zdecydowanie za bardzo rozgościł się w moim sercu ,dlatego też jakiekolwiek próby napisania recenzji kończyły się fiaskiem.
Jeśli chodzi o bohaterów, śmiało mogę powiedzieć, że są oni w ciekawy sposób wykreowani, choć nie do końca jesteśmy w stanie poznać wszystkich i ich cechy, zwłaszcza jeśli chodzi tutaj o braci, mam wrażenie, że momentami zlewali się oni w jedność, z której wyróżniał się Vincent i Will, u których widać cechy wyróżniające. Sama Hailie jest ciekawą postacią, choć momentami dość irytującą jednak warto spojrzeć na nią przychylniejszym okiem, gdyż ma ona czternaście lat, kto w takim wieku nie był irytującym dzieciakiem? Na dodatek stanowi połączenie dość niespotykanie, gdyż z jednej strony przejawiają się u niej cechy introwertyczki natomiast z drugiej typowe dla nastolatek ukazywanych w książkach. Całościowo jest to na tyle wyważone, że nie jest punktem irytacji w jej postaci. Jeśli chodzi o braci, najbardziej polubiłam Vincenta, który wyróżnia się spośród pozostałej czwórki swoją postawą, wie, do czego dąży i czego chce, nie owija w kłamstwa, a przede wszystkim spod tej warstwy twardziela bije od niego ciepło, którego mam wrażenie boi się pokazać. Postać Willa od początku budziła ciepło, jest on od samego początku postacią, która wprowadza pozytywną atmosferę nawet jeśli za chwilę miałoby dojść do strzelaniny, to jeśli on znajduje się w pomieszczeniu, wiadome jest, że będzie to miłe strzelanie, jakkolwiek absurdalnie brzmi to stwierdzenie. Jeśli chodzi o pozostałych braci Dylana, Shane i Tonego tutaj mam właśnie problem, bo o ile Shane jakoś się jeszcze wyróżnia i jest takim trochę głupkiem w tym trio, tak pozostała dwójka jest do siebie okropnie podobna, przez co momentami mam wrażenie, że są jedną postacią. Mimo wszystko nie przeszkadza mi to i liczę, iż w kolejnych tomach ich charaktery będą się, choć troszkę różnić bym mogła coś więcej o nich móc napisać.


Nie zawsze gram fair, ale dzięki temu wygrywam. Czas, żebyś to zrozumiała.


Podsumowując, uważam, że ‘Rodzina Monet Skarb” autorstwa Weroniki Anny Marczak to książka, po którą warto sięgnąć, aby zapoznać się z tą nietuzinkową historią, która prócz dostarczenia wielu radości i śmiechu, zaciekawi tajemnicami rodziny Monet. Historia Hailie z początku ma w sobie wiele smutku, jednak z czasem pokazuje, że każdy zasługuje na szczęście i drugą szansę bez względu na wszystko. Dla mnie będzie to na pewno historia, której nie zapomnę i którą śmiało mogę polecić Wam jeśli jeszcze zastanawiacie się nad sięgnięciem po nią, gwarantuje, że nie oderwiecie się. 

piątek, 27 stycznia 2023

"What beauty there is" - Cory Anerson

00:00:00 0 Comments

Czasami staramy się odciąć, zablokować to, co nas rani. Możemy się okłamywać, powtarzać sobie, że tego tam wcale nie ma, choć przez cały czas wiemy, że to nieprawda. To trochę tak, jakby połknąć kawałeczek metalu. Niby uwiera, ale w pewien sposób już się do tego przyzwyczailiśmy. to coś, co jest w nas samych. Co połykamy przez całe lata.




Tytuł: What beauty there is


Autor: Cory Anderson


Data wydania: 18.01.2023


Wydawnictwo: You&YA


Liczba stron: 352


Moja ocena: 10/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Czasem spokój panujący to tylko pozór dla ciekawskich oczu i gdy oni widzą normalną rodzinę za drzwiami domu w Idaho, toczy się prawdziwa walka o przetrwanie i bezpieczeństwo najbliższych. Spokojnie rozpoczynający się dzień, zakończył się dla Jacka odkryciem tajemnicy i przejęciem wszystkich możliwych obowiązków zwłaszcza tego, by zapewnić młodszemu bratu bezpieczeństwo, na jakie zasługuje, choć to okaże się trudniejsze gdy zacznie polować na nich psychopata, a wraz za nim ruszy policja. Czy uda się przeżyć rodzeństwu? Jak daleko posuną się, by chronić osoby, które kochają i najważniejsze z kim powiązana jest Ava?



Powiedzmy to sobie wprost. Nie ufam nikomu. I nic nie umieszczam w swoim sercu.



Zapowiedzi tegorocznych premier, pokazały, iż w tym roku czeka nas wiele nowych historii, które będą na wysokim poziomie. Mimo tej wiedzy historia Jacka i Ava okazała się ogromnym zaskoczeniem, losy bohaterów po raz pierwszy od dłuższego czasu wprawiły mnie w osłupienie, a zebranie myśli w sensowną całość było chwilami zbyt trudne. Ciężko jest mi określić swoje odczucia po skończeniu, ale również w trakcie czytania, gdy odkładałam ją, by przemyśleć wydarzenia, czasem trwało to dzień, a czasem dwa mimo tego nie udało mi się całkowicie złożyć tych myśli, ciągle przeżywam tę historię, przez co ona ciągle mi towarzyszy.



Po raz pierwszy od dłuższego czasu również aż tak bardzo przywiązałam się do głównych bohaterów Jacka, Ava i Mattiego. Coś, co na pewno warto o nich powiedzieć to to, że są bardzo silnymi postaciami nie tylko pod względem charakterów. Matty mimo swojego wieku dużo rozumie i dostrzega wiele kwestii, o których nie umówi. Jeśli chodzi o Jacka z początku budził we mnie niepokój z czasem jednak odczucia te zmieniły się jak również decyzje podejmowane przez niego, które na samym początku sprawiały wrażenie lekkomyślnych i nieprzemyślanych z czasem nabierały one sensu. Jeśli chodzi o Ava od samego początku skrywa przed nami tajemnice, czy to o swojej relacji z Jacka i jego bratem, czy o swoim życiu. Jednak nie tylko dla nas jest taką tajemnicą, gdyż sami bohaterowi z początku nie wiedzą, czemu decyduje im się pomóc w tak trudnej, a zarazem niebezpiecznej sytuacji. 



Gdzie jest koniec, a gdzie początek? I gdzie to coś, co powoduje koniec, który wiedzie ku początkowi? Skąd wiadomo, gdzie się było, i jak można to odróżnić od miejsca, w którym się jest? Czy wszystko doprowadziło do tego właśnie momentu? Do tego pojedynczego ziarenka piasku w klepsydrze?



Podsumowując uważam ‘What beauty there is” autorstwa Cory Anderson za wspaniały debiut literacki, który swoją premierą w styczniu tego roku postawił wysoko poprzeczkę na inne nadchodzące nowości. Mimo swojej ciężkość jest on napisany lekko, a momentami mam wrażenie, że wręcz poetycko. Przez całość przebrnęłam dość szybko, nie licząc chwil gdy rozmyślałam o fabule. Określenie, iż jest to brutalna i przerażająco szczera historia ma sobie wiele racji i na pewno w jakimś stopniu trafnie określa to całość. Mimo wszystko nie jest to książka, która przypadnie każdemu nie tylko przez fabułę, ale też przez tematykę, która może wydać się drastyczna.