Insta


sobota, 3 grudnia 2022

"Teraz mogę wszystko" t.2 – Natalia Popławska

20:55:00 0 Comments
Miłość czasami sprawia, że robimy głupie rzeczy. Może zwyczajnie przeraża nas fakt, że perspektywa życia bez danej osoby wydaje się niemożliwa? Może nie potrafimy uwierzyć w szczęście, które nas spotkało i na siłę próbujemy doszukać się drugiego dna byleby znów się nie zawieść? Cóż, gdy kierują nami intensywne i w dodatku niezrozumiałe emocje trudno jest myśleć racjonalnie. Zauważyłam, że dopóki człowiekiem nie kieruje miłość wszystko jest zdecydowanie prostsze. Chyba wynika to z faktu, że w walce o miłość wszystkie chwyty są dozwolone. A doskonałym tego przykładem jest powieść Natalii Popławskiej pt. "Teraz mogę wszystko".




Nr recenzji: 705
Tytuł: "Teraz mogę wszystko"
Autor: Natalia Popławska
Data polskiego wydania: 14 października, 2022
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 308
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 5/10





Upojna noc z Ozym kończy się dla Madelaine gorzką lekcją, po której młoda kobieta wyrzeka się jakichkolwiek pozytywnych uczuć wobec braci Molie. Jednak zachęcona słodkimi słówkami Bastiena postanawia dać mu jeszcze jedną szansę – dla dobra swojego i swojej córki. Tymczasem Ozy uświadamia sobie, że padł ofiarą zaplanowanej przez brata perfidnej manipulacji, w wyniku której stracił ukochaną kobietę. Tym razem zrobi wszystko, by odzyskać ją na dobre, a wychodzące na jaw mroczne tajemnice rodziny Molie nieoczekiwanie mogą w tym pomóc..
Jak smakuje mistrzowsko zaplanowana zemsta? Kto tu naprawdę jest godny współczucia, a kto pogardy? I czy patchworkowa rodzina Molie nauczy się w końcu żyć w zgodzie?

Szczerze powiedziawszy pierwszy tom powieści miałam okazję przeczytać dość dawno i zdecydowanie zapamiętałam go jako coś lepszego.. Może wynika to z faktu, że oryginalni bohaterowie z ciekawym portretem stracili swój urok? Tak czy inaczej, z przyjemnością wróciłam do dalszych nierozwiązanych wydarzeń i intrygującej fabuły! Zwłaszcza, że autorka postanowiła pozostawić w nas niedosyt po zakończeniu książki dosłownie w punkcie kulminacyjnym.
Lekki warsztat Natalii Popławskiej zdecydowanie się nie zmienił. Mimo że złożona oraz emocjonująca akcja w zatrważającym tempie prze do przodu, całość czyta się z łatwością. Nadal ubóstwiam autorkę za wybitne poczucie humoru, które momentami jest niezwykle żenujące, ale w połączeniu z tą "otwartością" o której tyle pisałam w poprzedniej recenzji tworzy to naprawdę niekonwencjonalną całość. Bohaterowie posiadają ciekawe tło psychologiczne, lecz ich magia zdecydowanie zgasła w drugim tomie. Główna bohaterka nie emanowała już taką oryginalnością, a autorka skupiła się raczej na "miłosnym trójkącie" aniżeli przekazywaniu całkiem przystępnych wartości tak jak w pierwszej części. Mimo to, ciekawie było oderwać się od przytłaczającego życia i przeczytać coś typowego na "odmóżdżenie". Gwarantuję również, że zakochacie się w tych urokliwych kontrowersyjnych momentach, które zdecydowanie podsycą waszą ciekawość.

Podsumowując tę dość krótką recenzję, powieść jest naprawdę przystępna i zdecydowanie polecam ją na chwilę relaksu. Szkoda tylko, że Natalia Popławska nie wykorzystała potencjału jaki miał Bastien, ponieważ mógłby być z tego naprawdę ciekawy psychologiczny wątek. Tak czy inaczej, powieść czyta się lekko, przyjemnie i szybko więc jest doskonałą okazją żeby na chwilę oderwać się od przytłaczającej rzeczywistości. No i zadać sobie pytanie: co by się zrobiło na miejscu głównej bohaterki?

Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników tak jak zawsze zapraszam do skomentowania zawartości poniżej :)

wtorek, 29 listopada 2022

Panowanie smoka - Tom I

22:30:00 0 Comments
Chyba każdy słyszał o Dynastii Targaryenów. Mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Chcielibyście poznać ich szczegółową historię, tą której jeszcze nie było? Bo wiecie, każda historia zaczyna się od któregoś momentu. Pierwszy tom Gry o tron również. A co było przedtem? Dlaczego teraz jest tak, a nie inaczej? Z tej książki można dowiedzieć się wiele, ale nie tylko. Możemy też wiele...Zobaczyć.


Nr. recenzji:
702

Tytuł: „Panowanie smoka"

Autor: George R. R. Martin, Linda Antonsson, Elio M. Garcia Jr.

Liczba stron: 352

Data II polskiego wydania: 25 października 2022

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

W moim odczuciu: 8/10

Autorka recenzji: Małgorzata Górna



    

Nie jestem wielką fanką Gry o tron, nie czytałam wszystkiego co możliwe i nie oglądałam serialu. Mimo to zdecydowałam się sięgnąć po ilustrowaną historię dynastii Targaryenów. Dlaczego? Bo uniwersum George'a R. R. Martina cały czas do mnie wraca i chyba już nie będę się przed nim bronić. Jest w tym coś fascynującego, przyciągającego, dramatycznego i wspaniałego na swój sposób. Niekiedy widząc fragmenty chciała bym wiedzieć o co chodzi, jaki jest kontekst danej sceny, choć z drugiej strony cały czas się opierałam, że tego wszystkiego jest za dużo i nie warto zaczynać. Ta książka miała ostatecznie zweryfikować moje zdanie czy chcę, czy nie chcę wchodzić do tego świata.


    Wiadomo, że w świecie fantastyki nie jest łatwo. Spamiętanie rodów, nazwisk, pokrewieństw i innych szczegółów jest trudne. Tutaj dostajemy ogromną porcję szczegółowych informacji na temat rządów poszczególnych władców. Troszkę można się w tym pogubić, ale to też element rozrywki z tego rodzaju pozycjami. Oczywiście, żeby nie było monotonnie (choć nie wiem czy w tym przypadku w ogóle można mówić o monotonii) tekst jest przeplatany cudownymi ilustracjami i graficznymi dodatkami. Będę do tego wracać, żeby nacieszyć oczy, bo rysunki są naprawdę dobrze wykonane i odpowiednio dopasowane do treści. Szczerze mówiąc byłabym w stanie sięgnąć po tę ciężką (ważącą pół kilo) książkę tylko ze względu na grafikę i oprawę.


    Wyszło na to, że zostałam przyciągnięta jeszcze bardziej i chętnie zanurzę się w mrocznym świecie smoków i nie tylko. Dla mnie to niesamowite stworzyć świat na papierze tak szczegółowo. Teraz chcę "połączyć kropki" i poznać całą resztę bohaterów, ich losy, koneksje, wybory i konsekwencje ich działań. Dzięki wizualizacji postaci przez ilustratorów będę nieco inaczej wyobrażała sobie bohaterów, migawki z seriali i spoilery też będą miały w tym swój udział, ale lepiej zderzyć się z tym w ten sposób, niż czuć dysonans między swoim a cudzym wyobrażeniem. 

 
    Pierwszy tom przybliżający historię Rodu Smoka obejmuje okres podboju aż do rządy regentów Aegona III. Jest to czas wielu przemian politycznych, gospodarczych i kulturowych. Możemy się dowiedzieć jak poddani radzili sobie z rządami każdego z kolejnych władców, bardziej lub mniej szczegółowo. Dobrze, że te wątki również są poruszane (i opisane dość obszernie), dzięki temu mamy lepszy kontekst sytuacji. Książka napisana z dbałością o szczegóły, typowym dla Martina sposobem. Tekst jest przystępny a historia wciąga (nawet jeśli odnosimy wrażenie uczestnictwa w lekcji historii - która, jak widać nie musi być nudna.


    Jeśli jesteście wielkimi fanami, a nawet pasjonatami stworzonej przez Martina historii i towarzyszącemu jej uniwersum to ta książka jest must have. Zajrzycie raz i nie będziecie mogli się oderwać. Zarówno od tekstu, jak i od grafik. To jest po prostu cudownie wydana książka i jestem usatysfakcjonowana tym, że znajduje się także w mojej biblioteczce. Nie możecie jej przegapić! 


Małgorzata Górna

niedziela, 27 listopada 2022

"Mam na imię jutro" - Damian Dibben

17:06:00 0 Comments

"Człowiek, który trzyma przy sobie psy, traci ich wiele w ciągu życia. Ja byłem psem, który tracił ludzi. Czas odbiera mi wszystko i wszystkich, których obdarzyłem miłością."


 

 

 

 

Autor: Damian Dibben

Wydawnictwo: Albatros


Data premiery: 09 .11. 2022


Autor recenzji: Magdalena Kwapich


Liczba stron: 384

W moim odczuciu: 7/10


 

“Mam na imię jutro” to kolejna, starannie wydana książka z serii butikowej Albatrosa. Przede wszystkim przyciąga wzrok piękną okładką, ale jej fabuła jest równie interesująca - lekko nostalgiczna, owiana nutką tajemnicy i tęsknoty.

Jutro to imię psa, wiernego towarzysza Valentyna. Jutro stał się nieśmiertelny dzięki swemu panu. Valentyne bowiem wynalazł magiczna miksturę, sprawdził na sobie jej działanie, a potem zaaplikował ją swemu psu, najlepszemu przyjacielowi, bez którego nie mógł żyć. I tak przez dziesiątki lat szli przez życie obok siebie Valentyne i jego pies. Pan dzielił się ze swym przyjacielem nie tylko miejscem do spania i jedzeniem, ale też wiedzą i przemyśleniami. Byli nierozłączni aż do czasu, kiedy w Wenecji podczas zwiedzania katedry Valentyne zniknął bez śladu, a pies szukał go i czekał. Codziennie przychodził na schody katedry i wypatrywał swego pana, a trwało to ponad sto lat. Pies czekał i wspominał swoje życie u boku Valentyne, tęsknił, rozglądał się i szukał. Nie tylko Jutro szukał swojego pana, w ślad za nimi podążał tajemniczy Vilder, człowiek z przeszłości, również posiadający dar wiecznego życia. Czy Jutro odnajdzie swego pana, czy nie przeszkodzi im w tym Vilder? O tym musicie już sami się przekonać, zatem koniecznie przeczytajcie tę książkę!

“Mam na imię Jutro” to powieść z pogranicza realizmu magicznego z elementami obyczajowymi i fantastycznymi. Cała historia została opowiedziana z punktu widzenia psa, Jutro jest jedynym narratorem w książce i wraz z nim wędrujemy po Europie, przemieszczając się pomiędzy dwoma planami czasowymi: początkami XVII i XIX wieku. Sposób opowiadania tej historii jest bardzo ważny ze względu na to, że narracja prowadzona przez psa najdobitniej pokazuje pewne skrajności w zachowaniach ludzi, bezsensowność wojny i jej okrucieństwa. Człowiek - ta najdoskonalsza, wydawałoby się, istota na ziemi, zdolna do tworzenia wspaniałych, artystycznych dzieł muzycznych czy malarskich jest też w stanie prowadzić krwawe wojny, mordować, zabijać, gwałcić, okrutnie się mścić. Nieprzypadkowo zatem na kartach powieści pojawia się wielu wybitnych twórców o ponadczasowym dorobku - Tycjan, Schubert, Mozart, Szekspir. Zgrabne nawiązanie do tych wybitnych postaci i ich dzieł jeszcze wyraźniej pozwala dostrzec kontrasty między potęgą umysłu człowieka, która może też zostać wykorzystana do niecnych, okrutnych czynów.
Jestem pod wrażeniem tej książki, pięknej opowieści o niezwykłej przyjaźni psa i człowieka, a może raczej o ich bezwarunkowej miłości. Wzajemne oddanie i wielki szacunek w relacjach człowiek- zwierzę emanuje z kart tej książki, czego nie można powiedzieć o skomplikowanych międzyludzkich relacjach, które tutaj pokazano na zasadzie przeciwieństwa. Opowieść porusza i rozczula, choć momentami wywołuje i inne uczucia - strach, przerażenie, trwogę. Została napisana przyjemnym w odbiorze językiem, a barwne opisy nasycone barwami, zapachami przemawiają do wyobraźni.

Całość jest naprawdę wzruszającą historią o przebaczaniu, przyjaźni, poświęceniu i znajdowaniu radości w życiu, które może być bardzo ulotne. Zżyłam się z bohaterami i śledziłam akcję z zapartym tchem. Uważam, że to literatura, która skłania do przemyśleń, wywołując wiele refleksji na temat kondycji człowieka. Myślę, że “Mam na imię Jutro” spodoba się nie tylko miłośnikom psów, ale i tym, którzy lubią literaturę piękną z przesłaniem. Zapraszam więc do fascynującej, nostalgicznej, pełnej wspomnień podróży przez wieki i kraje wraz z naszymi bohaterami.

piątek, 25 listopada 2022

"Perswazje" - Jane Austen

00:00:00 0 Comments

Jeśli z jednej i drugiej strony istnieje stałe uczucie, to na pewno serca nasze muszą się niezadługo nawzajem zrozumieć. Nie jesteśmy już chłopcem i dziewczynką, byśmy się nawzajem mieli drażnić, by nas wprowadzały w błąd zbiegi okoliczności, byśmy mieli lekkomyślnie igrać z własnym szczęściem.



Tytuł: Perswazje

Autor: Jane Austen

Data wydania: 02.09.2022

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 312

Moja ocena: 8/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka



Zerwanie z Frederickiem Wentworthem wywołało w Annie Elliot różnorakie emocje mimo wszystko uczucia, jakimi darzy mężczyznę były w pełni prawdziwe, dlategoż nikogo nie zdziwiło to, jak wierna była mu mimo zaistniałej sytuacji i tego, iż mężczyzna wyjechał za morze wraz ze swoim złamanym sercem. Sama Annie musi stanąć teraz przed ciężkim wyborem czy dalej słuchać rodziny i podtrzymać swoją decyzję, czy dać miłości drugą szansę, narażając się wtem na gniew rodziny. Jakiego wyboru dokona Annie Elliot? Czy miłość zasługuje na drugą szansę?


Przebiłeś mi duszę. Jestem pół agonią, pół nadzieją. Nigdy nie kochałam nikogo oprócz ciebie.


W ostatnim czasie dużo rzadziej sięgam po klasykę niż chociażby rok temu, nad czym bardzo ubolewam, jednak nie mogłam przejść obojętnie obok możliwości recenzji książki, która od dłuższego czasu kusi, by się z nią zapoznać. Także bez dłuższych rozmyślań, sięgnęłam po nią i z czystym serce mogę powiedzieć, że nie żałuję tego. Jeśli kiedyś czytałam klasykę to właśnie dla takich historii, które porywają czytelnika, a oprócz poruszenia wątku romantycznego zawierają inne równie ważne, jak np. emancypacja bohaterki, życie w ówczesnych czasach i walka o byt czy prezentacja Anglii z początku XIX wieku.


Główną bohaterką jest Anne Elliot, 19-latka, która jest szalenie zakochana w kapitanie Fryderyku Wentworcie. Ich uczucia do siebie są w pełni szczere i nie wiążą się z korzyściami płynącymi z małżeństwa, co nie podoba się jej rodzinie, zwłaszcza iż młodzieniec, choć obdarzony jest urodą i inteligencją, nie dorobił się jeszcze żadnego majątku, z którego mogłaby skorzystać rodzina dziewczyny. Dlatego Też wszyscy naciskają na nią, by ta zakończyła związek, który nie ma  według nich przyszłości. Frederick Wentworth to ciekawa postać bije od niego natura romantyka, choć nie do końca nim jest. Jego czyny są też bardzo nieoczywiste i momentami wręcz zaskakujące, widać, iż uczucia do ukochanej sprzed lat nie wygasły, a wręcz przez rozłąkę i tragiczne zerwanie przybrały na sile. Choć z początku po powrocie nie dostrzega tego, z czasem zdaje sobie sprawę, jak ważna jest dla niego i jak wiele jest w stanie zrobić by byli razem, a tragiczne rozstanie staje się elementem przeszłości.

(...) my kochamy dłużej, kochamy, gdy przedmiot naszej miłość już nie żyje lub nadzieja umarła.

Podsumowując, uważam, że “Perswazja” autorstwa jane Austen to jedna z lepszych powieści klasycznych, z jakimi miałam okazję się zapoznać. Przepełniona emocjami i uczuciami, budząca nadzieję i zrozumienie. Jest to na pewno pierwsza, ale nie ostatnia powieść autorki, po jaką sięgnę, inne czekają już na półce na swoją kolej także za jakiś czas na pewno i na nie przyjdzie czas. Skoro zachwycałam się fabułą, to wspomnę również o cudownym wydaniu, które zachwyciło mnie swoją prostotą i minimalizmem. 

Wydawnictwu Zysk i S-ka dziękuję za egzemplarz do recenzji, a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.

środa, 23 listopada 2022

"Galatea" - Madeline Miller

00:00:00 0 Comments

Od tysięcy lat zdarzają się mężczyźni, których przeraża i brzydzi kobieca niezależność, mężczyźni, którzy pożądają kobiet, ale ich nienawidzą, którzy uciekają w fantazje o czystości i władzy absolutnej. Jak by to było żyć z takim mężczyzną jako mężem?




 Tytuł: Galatea


Autor: Madeline Miller


Data wydania: 09.11.2022


Wydawnictwo: Albatros


Liczba stron: 72


Moja ocena: 8/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Starożytna Grecja. Rzeźbiarz i jego dzieło z marmuru. Tak było na początku potem dzieło, zmieniało się po kolei w kobietę, żonę, matkę, wolnego ducha, by na końcu stać się Galateą – uosobieniem posłuszeństwa i pokory – niczym więcej jak pięknym, ożywionym przedmiotem. Z czasem jednak Galatea przekonuje się, iż swój największy atut może wykorzystać do manipulacji, a nieposłuszeństwo i kara związana z nim jest warta wszystkiego byle tylko uchronić los córki. Do czego posunie się Galatea? Czy uchroni córkę?



[...] Nawet najdoskonalsze istoty pragną być po prostu wolne [...]



Opowiadanie, które zbiera wiele pozytywnych opinii, a zarazem budzi wiele kontrowersji, jeśli chodzi o wydanie. Jak wypada wśród innych książek autorki? Czy warto zapoznać się z nim?



Moim największym zaskoczeniem było to jak mała i cienka jest ta książka, po dwóch poprzednich pozycjach autorki, które do najkrótszych nie należały, jest to miłe zaskoczenie, choć budzące wiele niepokoju. Sama historia pomimo swojej formy jest naprawdę interesująca, budzi wiele emocji i trzyma w napięciu aż do końca.



Główną bohaterką jest kobieta, która jest kamieniem, jak wiele razy słyszymy to od niej lub od jej męża, który jest cholernie okropnym człowiekiem, ale więcej o nim później. Wracając do Galatei widać w niej od początku zalążek chęci walki  o siebie, jak i swoją córkę, która została stworzona na jej wzór, a która żyje w zamknięciu przed światem. Sama relacja bohaterki z córką ukazana jest naprawdę ciekawie, inaczej wygląda sprawa, jeśli mówimy o układach jej z mężem, który jest gburowaty, a na dodatek ma apodyktyczne zachowania. Swoją żonę uważa jako własność, na którą żaden inny mężczyzna nie ma prawa spojrzeć, gdyż inaczej ta dostaje karę, bo przecież to jej wina. Nie zapominajmy o najważniejszym, a mianowicie o dosłownym traktowaniu jej jako zabawce, na której można się wyżyć czy to właśnie seksualnie, czy z użyciem przemocy fizycznej, jak i psychicznej. 



Samo zakończenie jest naprawdę ciekawe, budzi wiele emocji i wprowadziło mnie w stan niewiadomej. Na długi czas po skończeniu jej, nie wiedziałam, na czym skupić myśli ani co sądzę o całości. Poukładanie tego wszystkiego zajęło mi trochę czasu, a i tak mam wrażenie, iż wiele kwestii poruszonych w tej historii muszę przemyśleć jeszcze raz czy dwa. 



Warte zaznaczenia jest to, jakie TW występują w przedstawionej historii, a mianowicie mamy tutaj do czynienia z przemocą w rodzinie, fizyczną, psychiczną, jak i seksualną oraz toksyczną relacją.



Przecież zostałam zrobiona z kamienia



Podsumowując, uważam ‘Galatea” autorstwa Madeline Miller za książkę, po którą zdecydowanie warto sięgnąć i zapoznać się z nią. Swoją krótką formą na pewno przyciągnie wiele osób, gdyż na jej przeczytanie nie potrzeba zbyt wiele czasu, a dodatkowo oprócz zachwytów czytelniczych pojawią się też te wizualne, gdyż jest wspaniale wydania. Mimo moich zachwytów i zdecydowanego polecenia warto pamiętać o wyżej wymienionych TW.



Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.