Insta


czwartek, 30 czerwca 2022

"Make me yours" - Melanie Harlow

00:00:00 0 Comments

Wiedziałem, o co pyta, i cholernie mi zależało na tym, by móc jej zaoferować coś - cokolwiek - co dałoby jej nadzieję. Ale nie mogłem bez lukrowania prawdy - to w najlepszym razie - albo kłamania - w najgorszym ujęciu.



Tytuł: Make me yours


Autor: Melanie Harlow


Liczba stron: 432


Data wydania: 29.06.2022


Wydawnictwo: Niegrzeczne książki


Moja ocena: 8/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka



Życie miłosne Cheyenne było pełne przygód, lecz gdzieś w głębi serca cały czas liczyła na tego jedynego, którego dobrze znała. Od najmłodszych lat dążyła uczuciem, zdając sobie sprawę, że nie ma u niego szans. Najlepszy przyjaciel starszego brata Cole, policjant, dla którego po śmierci żony liczyła się tylko córka Mariah. Uczuciami związany z przeszłością z przemożną chęcią walki o swoją przyszłość u boku innej kobiety. Zaczyna dostrzegać dziewczynę z sąsiedztwa, która nie kryje swoich uczuć. Alkohol dużo zdziała a wysłany sms po wypiciu zbyt dużej jego ilości, namiesza wiele w życiu tej dwójki. Czy Cole będzie w stanie otworzyć się ponownie na miłość? Jaki wypływ będą miały lęki i koszmary w tej historii?



Zaśmiałam się, bo od razu poczułam sie lepiej. Może w moim życiu nie było romansu, ale była miłość. I zamierzałam to uczcić.



Po przeczytaniu pierwszego tomu z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji z serii Bellamy Creek. Historia Griffina i Blair postawiła wysoko poprzeczkę, była bardzo dobrym romansem, który wciągnął mnie dodatkowo nawet po jego zakończeniu, łapałam się na myśleniu o bohaterach czy chęci powrotu do ich historii. Jak wypada drugi tom serii? Czy powtórzy sukces pierwszego?



Po losy nowych bohaterów sięgałam z dozą niepewności, bałam się rozczarowania, ale i gdzieś w głębi czułam, że mogę przepaść jak w losach poprzednich bohaterów. Dlatego długo nie zwlekałam i zdecydowałam się na jej przeczytanie. Zagłębiając się w historię Cheyenne i Cola, nie wiedziałam, nawet kiedy i jak mija mi czas tym bardziej, byłam zdziwiona, jak szybko ją skończyłam, a wcześniejszy brak chęci do czytania jakby wyparował. Po zakończeniu czułam ekscytację, usatysfakcjonowanie oraz spokój, co po końcówce, która jest emocjonalnym rollercoasterem, ciężko  było zachować. Choć nie tylko zakończenie takowe było, przez całość książki doświadczałam różnorakich emocji, które co rusz ulegały zmianie, ale to jednak wydarzenia bliżej końca wywołały u mnie najwięcej emocji.



Jak w przypadku Griffina i Blair tak i tutaj bardzo przywiązałam się do Cheyenne i Cola. Obydwoje niosą na swoich barkach jakąś historię, bardziej lub mniej bolesną, niosącą większe lub mniejsze odbicia na teraźniejszości, ale mimo wszystko obydwoje muszą zmierzyć się z jakimś przeciwnościami, by wspólną historię zakończyć szczęśliwie. Choć w przypadku Cheyenne nie dostrzegamy tych przeciwności, w wielu momentach wyczuwamy tęsknotę. Spowodowana jest ona wieloma współczynnikami, choć wyróżnia się tęsknotą za kimś przy kim, będzie mogła budzić się rankami i zasypiać w jego objęciach. Pomimo pozorów, jakie może tym sprawiać, jest silna i zdaje sobie sprawę, że walkę o miłość i wspólne szczęście nie tylko ona musi podjąć, ale również jej wybranek. Skoro jesteśmy już przy wybranku Cole po śmierci żony, nie związał się z nikim, by skupić na wychowaniu córki, ale gdy zaczyna dostrzegać siostrę najlepszego przyjaciela, zaczyna patrzeć na nią pod innym względami. Pomimo chęci wejścia w nowy związek pojawiają się lęki, które skutecznie doprowadzają do rozpadu już szczęśliwego związku. Sam będzie musiał chcieć, zawalczyć o swoją przyszłość z ukochaną kobietą u boku, bez lęku przed jej stratą. Sam Cole jak naprawdę miłym i ciekawym bohaterem, jego wybory momentami nieoczywiste a czyny urocze. Kieruje się dobrem i chęcią niesienia pomocy, choć w pracy policjanta jest to ciężki i niektóre z sytuacji wywołają lęk, który odbije się na jego życiu rodzinnym. 



Ważnym dla mnie wątkiem, który został poruszony, są lęki, które mają wpływ na ludzi. Oprócz ukazania tego na dorosłym człowieku mamy również wspomniane o tym, jak może to wyglądać u dzieci, może nie zagłębiamy się w to nie wiadomo jak bardzo, jednak doceniam autorkę, że podjęła się przemycenia takowego wątku w tle za romansem i w logiczny sposób powiązała z fabułą i akcją książki.



Zamiast tego wszedłem w utarty schemat. Otoczyłem się murem. Pozwoliłem jej odejść i obiecałem trzymać się z daleka. To wszystko, co mogłem jej zaoferować.



Podsumowując, uważam "Make me yours" za bardzo dobry romans, z równie dobrymi bohaterami. Jest to książka, przy której mogę was zapewnić, że odpoczniecie i będziecie się dobrze bawić. Jest napisana lekko i przyjemnie. Przed sięgnięciem po ten tom, polecam sięgnąć po "Drive me wild", czyli pierwszy tom gdzie poznamy parę, która będzie miała tutaj również duże znaczenie i wydarzeniami organizowanymi, przybliży do siebie zakochanych. 



"Make me yours" z popularnej księgarni internetowej TaniaKsiążka.pl Sprawdźcie też inne bestsellery w księgarni.




środa, 29 czerwca 2022

"Gra na dwa fronty" Lily Lindon

10:02:00 0 Comments

Odkrycie własnej orientacji i przyznanie się przed samą sobą oraz bliskimi osobami może zmienić całe życie. Są to ciężkie chwile, pełne wahań, łez, dobrych i złych decyzji. Gina i Georgie wiedzą, co to znaczy.


Nr. recenzji:
651

Tytuł: "Gra na dwa fronty"

Autor: Lily Lindon

Tłumacz: Robert Waliś

Liczba stron: 384

Data polskiego wydania: 15 czerwca 2022

Wydawnictwo: Albatros

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Gina jest w wieloletnim, szczęśliwym związku. Jej życie opiera się na planowanym kalendarzu. Wszystko jest tam zapisane, począwszy od wydarzeń, po przypomnienie o napisaniu do chłopaka. George w głębi serca planuje wrócić do grania na klawiszach w kapeli, zdarza się okazja na granie w lesbijskim zespole. Do grupy mogą dołączyć tylko osoby homoseksualne. Co jest więc problemem? Gina i George to ta sama osoba. Dwa oblicza, dwa różne pragnienia, kocha swojego chłopaka, ale zaczyna pragnąć kobiet. Jej poukładane dotychczas życie, runie jak domek z kart. Czy Georginie uda się połączyć dwa światy? Przecież każdy zasługuje na szczęście.

Zaczęłam właśnie urlop nad morzem, prócz tego, że nastał upał, to nastał też czas na książki idealne na plażę. To jest jedna z tych książek, które sprawdzą się na ten czas.
Komedia romantyczna, która porusza ważne życiowe tematy. To nie tylko tak, że czasy nastoletnie są momentem na odkrycie własnej seksualności, ten moment może również przyjść w dorosłym życiu, kiedy to już życie staje się stabilne i szczęśliwe i wtedy przychodzi świadomość, że życie może się odwrócić do góry nogami. Gina jest postacią, która z jednej strony wszystko planuje, woli spędzać czas z serialem i winem, ale z drugiej strony pragnie odrobiny szaleństwa. Są to sprzeczności, które łączy pod osłoną dwóch postaci. Popełnia dobre i złe decyzje. Podobało mi się to, że w końcu, gdy przyznała się do swojej orientacji przed chłopakiem, zaczęła rozmawiać z partnerem. Częstą przyczyną nieporozumień jest brak komunikacji. W tym wypadku bohaterowie próbują rozmawiać i zrozumieć siebie nawzajem. Nie zawsze to wychodzi, ale chociaż próbują, co już jest dobrym krokiem. Ciężko mi ocenić jak ta książka wypada w kontekście pokazania postaci LGBTQ+ oraz poprawności tego tematu. Myślę, że na ten temat szerzej mogą się wypowiedzieć osoby posiadające odpowiednią wiedzę na ten temat. Dla mnie całość była przyjemna, nie czułam zażenowania.

Książkę czyta się szybko, stąd też dlatego jest ona dobra na plażę. Od początku byłam zainteresowana tym, jak Gina poradzi sobie ze wszystkim. Kibicowałam jej i chciałam, aby ta dziewczyna dała sobie radę. Autorka kreuje postacie pełnowymiarowe, które mają wady i zalety, popełniają błędy, ale potrafią się do nich przyznać. Powieść pokazuje, że nawet po siedmiu latach stabilności mogą przyjść chwile, które zaburzą równowagę. Pomimo poważnych tematów, lektura obfituje w humor oraz zabawne i lekkie momenty. "Gra na dwa fronty" to powieść idealna dla starszych czytelników, którzy potrzebują wytchnienia w letni upalny dzień.



wtorek, 28 czerwca 2022

"Zapomniany ogród" - Kate Morton

06:30:00 0 Comments

Oto co czyni bohaterów interesującymi. Ich tajemnice”.
 
Jeśli zatem chcecie odbyć intrygującą podróż przez kontynenty, czasy i pokolenia i poznać barwną historię z rodzinną tajemnicą w tle, to sięgnijcie po “Zapomniany ogród” Kate Morton.
 

 
 
Tytuł: Zapomniany ogród
 
Autor: Kate Morton

Wydawnictwo: Albatros

Data premiery: 15.06. 2022
 
Autor recenzji: Magdalena Kwapich
 
Liczba stron: 544

W moim odczuciu: 7/10

 

 

 "Zapomniany ogród" to rodzinna saga o trzech pokoleniach niezwykłych kobiet, których oprócz więzi rodzinnych łączy także tajemnica. Jedna z nich tę tajemnicę stworzyła, druga była jej bohaterką i ofiarą, a trzecia podjęła się jej rozwiązania.

Akcja powieści toczy się w trzech planach czasowych: latach 1900-1913, 1975 i 2005. W każdym z nich kto inny jest główną postacią, dlatego całą historię poznajemy z różnych punktów widzenia, z relacji trzech kobiet, żyjących w różnych epokach i miejscach - od Anglii z początku XX wieku, Australii z lat siedemdziesiątych tegoż wieku, po rok 2005 roku, by wtedy powrócić z kolejną bohaterką na kornwalijskie wybrzeże.

Wszystko zaczyna się od niewyjaśnionego pobytu małej dziewczynki Nell na statku, który przybywa do Australii. Dziewczynka nie pamięta, kim jest, nie wie dlaczego płynęła na statku sama. Jedynym łącznikiem z jej prawdziwym życiem jest mała walizeczka i schowany w niej zbiór baśni. Dziewczynkę przygarnia jeden z pracowników portu i jego żona. Nell zostaje upragnioną córką tego małżeństwa, nie mając świadomości o swym prawdziwym pochodzeniu. Mijają lata, nim Nell dowiaduje się smutnej prawdy o sobie. Prawdy, która tak naprawdę jest wielką, niewyjaśnioną tajemnicą.

Wskazówką do odkrycia przeszłości Nell staje się zbiór baśni i ich autorka Eliza Makepeace. Eliza, po śmierci swojej matki i brata, trafia do dworu swojego wuja Linusa Mountracheta, jego żony Adelaine i ich córki Rose. Wyczekiwana przez wuja, ale od momentu wejścia do dworu odrzucona przez ciotkę, Eliza znajduje jednak na dworze przyjaciółkę. Jest nią kuzynka Rose. Dziewczynki stają się sobie bardzo bliskie, traktują się jak siostry i wierzą, że przyszłość należy do nich…

Trzecią bohaterką powieścią jest Cassandra, wnuczka Nell. Cassandra w testamencie otrzymuje małą chatkę z zaniedbanym ogrodem gdzieś na kornwalijskim wybrzeżu. Chatka i ten zapomniany ogród przyczyniają się do tego, że dziewczyna postanawia dokończyć misję Nell. Cassandra opuszcza Australię, przybywa do Anglii, gdzie w końcu rozwiązuje tajemnicę strzeżoną przez przez sto lat, wyjaśniając tym samym prawdę o pochodzeniu Nell. Przy okazji łagodzi ból, który od dawna nosi w sercu i w końcu przestaje czuć się samotna.

“Zapomniany ogród” to kolejna przeczytana przeze mnie książka, w której głównymi bohaterkami są kobiety. To one są tu najważniejsze - wpływają na losy innych kobiet, są barwne, interesujące i tak bardzo różnią się od siebie, tworząc galerię nietuzinkowych postaci: od przerażającej pani Swindel począwszy, bezwzględnej Adeline Mountrachet, zwiewnej i eterycznej Rose, po upartą Nell i Cassandrę z bolesną przeszłością.

Przede wszystkim jednak jest to powieść o poszukiwaniu własnych korzeni, swojej tożsamości. Trudno przecież jest żyć ze świadomością tego, że nie znamy swoich rodziców, swojego pochodzenia. A tajemnica dotycząca przeszłości Nel została tak skutecznie ukryta, że dotarcie do niej zajmuje cały wiek. Kate Morton tak naprawdę stworzyła niezwykłą opowieść, w której wątki historyczne mieszają się z historią rodzinną, zagmatwaną, pełną tajemnic. Wykreowała w niej niecodzienny świat, w którym śledzimy niemalże z zapartym tchem losy bohaterek, razem z nimi próbując odgadnąć prawdę. A świat ten pełen jest różnorodnych uczuć - miłości, przyjaźni, poświęcenia, ale też zazdrości, zawiści, samotności i tęsknoty. Historia niełatwa, momentami trudna i bolesna, ale wciągająca czytelnika swoją rozbudowaną fabułą, niezwykłymi bohaterami i klimatem, takim trochę nierzeczywistym, z pogranicza magii, a to za sprawą cudnych baśni Elizy i subtelnego uroku zapomnianego ogrodu. Oczywiście, w tym momencie nasuwa się skojarzenie z “Tajemniczym ogrodem” Frances Burnett. Zresztą w pewnym momencie autorka powieści sugeruje, że to właśnie ogród rodu Mountrachetów i jego dzieje były podstawą do napisania przez Burnett "Tajemniczego ogrodu"...

 

“Zapomniany ogród” to klasyka sama w sobie. Mistrzowski styl pisania, dbałość o każde słowo, umiejętność stworzenia zajmującej, oryginalnej historii. W dodatku Kate Morton ma niesamowity dar do kreowania niezwykle rzeczywistych opisów, do przenoszenia nas do krainy swojej wyobraźni. Ta wielowymiarowa opowieść wciąga, intryguje tajemnicą, choć moim zdaniem minusem powieści jest zbyt długo przeciągane zakończenie. Niemniej polecam tę książkę, piękną, urzekającą, emocjonującą historię o poszukiwaniu. Czy zakończyło się ono sukcesem, sami oceńcie po jej przeczytaniu.

poniedziałek, 27 czerwca 2022

"Jej ostatnie wakacje" - C.L. Taylor

15:42:00 0 Comments

 

 


     Tytuł: Jej ostatnie wakacje

         Autor: C.L. Taylor

     Wydawnictwo:  Albatros

          Ilość stron: 416

              Ocena: 5/10



Jenna jest młodą zagubioną dziewczyną. Jej całe życie to ciągła próba zadowolenia wymagającego ojca oraz apodyktycznej matki. Życiowe wybory, takie jak studia, praca czy też wybór miejsca zamieszkania są podyktowane ich wskazówkami i oczekiwaniami. Ciągła presja na bycie idealną doprowadza dziewczynę do głębokiej depresji, a że nie chce obciążać bliskich swoimi problemami zaczyna szukać pomocy na własną rękę. W sieci trafia na stronę „LekarzDusz” prowadzoną przez Toma Wilda, trenera personalnego i duchowego przywódcę. Jenna zapisuje się na prowadzony przez Toma obóz, podczas którego ma wyzbyć się swoich lęków i zajrzeć w głąb siebie. Wraz z grupą innych, zagubionych życiowo uczestników, trafia na małą, malowniczą wyspę. Z początku wszystko idzie zgodnie z planem, prowadzone są zajęcia grupowe jak i indywidualne, a piękne okoliczności przyrody działają na wszystkich uspokajająco. Do czasu. Podczas jednej z ceremonii dwie osoby ponoszą śmierć, brak wystarczających środków bezpieczeństwa doprowadza do tragedii. W tym samym czasie w niewyjaśnionych okolicznościach znika Jenna, śledczy podejrzewają samobójstwo, ponieważ w hotelu znalezione zostają jej rzeczy osobiste. Organizator obozu trafia do więzienia, a rodzina Jenny, w szczególności jej starsza siostra, rozpoczynają poszukiwania dziewczyny. Czy dotrą do innych dowodów niż śledczy? Czy jest znikoma szansa, że Jenna jednak żyje?

 

Okładka dosyć popularna, projekt powtarza się w wielu książkach kryminalnych. Pokaźnych rozmiarów czcionka, a także podział na krótkie rozdziały sprzyjają szybkiemu czytaniu. Książka pisana jest  w pierwszej osobie z perspektywy konkretnych postaci, dzięki temu znamy ich przemyślenia i wewnętrzne rozterki, a także widzimy w jak odmienny sposób reagują na te same sytuacje. Same postacie napisane poprawnie, ale bez większego polotu. Do żadnej z nich nie poczułam czytelniczej „mięty”, ich zachowania w wielu sytuacjach są nienaturalne, a wręcz kompletnie niezrozumiałe i irytujące.

 

Sama fabuła jest schematyczna i dość płaska, jeden wątek prowadzony jest konsekwentnie przez całą powieść. Brakuję pobocznych historii i zaskakujących zwrotów akcji. W książce nie ma typowego śledztwa ani śledczych, którzy prowadzą do rozwikłania zagadki, a to najbardziej cenię w tym konkretnym gatunku literackim. „Śledztwo” prowadzi  starsza siostra Jenny - Fran i niesamowite jest to, że w kilka dni udaje jej się ustalić fakty, do których nie potrafili dojść wykwalifikowani detektywi. Ma to bardzo duży wpływ na odbiór tej historii i na jej „realność”, a tej mi tu zabrakło. Z góry wiadomo, że morderca znajduje się w grupie konkretnych osób, co pozbawia czytelnika większego zaskoczenia. Zakończenie podobnie jak cała fabuła kompletnie mnie nie przekonuje i jest oderwane od rzeczywistości.

 

W moim odczuciu książka jest przeciętna, a jak czytamy w opisie od wydawcy książka to pełen zwrotów akcji, trzymający w napięciu thriller.

Ja niestety nie znalazłam tego w tym konkretnym przypadku. Niemniej jednak książka stanowić będzie miła wakacyjną rozrywkę czytelniczą.

piątek, 24 czerwca 2022

"Sonder" - Tina Berk

00:00:00 0 Comments

Wiedziała natomiast, że każdy szedł przez życie niezwykle zawiłą ścieżką. W pewnym momencie czyjeś drogi mogły się przeciąć. Ludzie będą szli wtedy razem przez kilka minut, parę godzin albo kilkanaście lat, do momentu, aż któraś ścieżka się skończy lub nagle skręci.




Tytuł: Sonder

Autor: Tina Berk


Liczba stron: 318


Data wydania: 20.05.2022


Wydawnictwo: Novae Res


Moja ocena: 7/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Praca w kawiarni, imprezy z przyjaciółkami i spotkania z chłopakiem zapewniały spokój w życiu 17-letniej Sophie. Do czasu, gdy po imprezie otrzymuje druzgocącą wiadomość o zaginięciu jej chłopaka Declana. Cały spokój zostaje zburzony i zastąpiony bólem oraz tęsknotą za ukochanym. Wszystkie uczucia komplikują się jeszcze bardziej, gdy zaczyna otrzymywać od niego listy, pojawiająca nadzieja budzi w niej radość i chęci życia, które wcześniej były uśpione. Niestety z czasem Sophie przekona się, że kłamstwo i przyjaźń lubią sobie towarzyszyć, a bliskie osoby będą miały wiele do powiedzenia. Czy Declan odnajdzie się cały i zdrowy? Czemu Will nagle zaczyna chcieć przebywać w towarzystwie dziewczyny zaginionego przyjaciela?



W ten sposób trwali przy sobie, tłamsząc w sercach gorycz, żal i smutek, nie pozwalając uczuciom wypłynąć na powierzchnię.


Intrygująca okładka, opis i tytuł. Dwa z nich kryją za sobą znaczenie w fabule. Ptaki jako symbol śmierci a tytuł "Sonder" z pozoru zwykłe słowo, po zagłębieniu się w jego znaczenie dowiadujemy się, że jest to uczucie towarzyszące nam, kiedy zdajemy sobie sprawę, z tego, że osoby mijające nas mają tak samo złożone życie, jak my. Jakie powiązanie ma tytuł z fabułą? Jakie uczucia budzi w czytelniku?


Sięgając po książkę, czułam zaintrygowanie opisem i okładką, która jest minimalistyczna, ale sprawia wrażenie znaczącej w całej historii. Z dużym zaangażowaniem śledziłam losy bohaterów i ciężko było oderwać mi się od niej. W trakcie zapoznawania się z nią towarzyszyły mi różnorakie emocje, zdarzyło się nawet, że raz czy dwa samotna pojedyncza łza popłynęła. Całość historii jest spójna i przepełniona emocjami, które wręcz wypływają z książki.


Główną bohaterkę Sophie poznajemy na chwilę przed tragedią, jest szczęśliwa i przepełniona miłością. Cały jej świat jest wypełniony pozytywnymi rzeczami bez zmartwień. Do czasu zaginięcia wtedy widzimy jej drastyczną zmianę, z pozytywnej i energicznej dziewczyny staje się pochmurną. Bez oporów pokazuje ból i tęsknotę za ukochanym, nie bawi się w półsłówka, nie stara się ukrywać smutku, który towarzyszy jej na każdym kroku. Prawie wszystkie jej myśli sprowadzają się do Declana, w jej głowie pojawia się wiele pytań, jak do tego doszło, czemu ich to spotkało oraz czemu Will, nagle zaczął kręcić się wokół niej, wywołując niemałą sensację, której próbuje uniknąć. Wszystkie te rzeczy powodują mętlik, a sprawy nie ułatwia napięta sytuacja w kawiarni. Jej największym wsparciem okazuje się Delilah, od której bije ogromne ciepło i wsparcie w zaistniałej sytuacji. Dzielący je ból sprawia, że zbliżają się do siebie jeszcze bardziej i przez krótką chwilę dzięki swojemu towarzystwu są w stanie zapomnieć o narastających problemach.

W książce mamy do czynienia z wieloma wątkami. Zaginięcie i problemy rodzinne to tylko dwa z nich, pozostałe są równie ciekawe a dla uniknięcia spojlerów, zostawię je dla was jako niewiadome. Pomimo tego są bardzo ciekawe i dobrze się przy nich bawiłam, o ile wypada tak to nazwać. Nie będzie to przyjemna lektura dla wszystkich, gdyż jest przepełniona bólem, tęsknotą i złudną nadzieją, ale zdecydowanie warto sięgnąć po nią i zapoznać się z historią Sophie.


Jeśli kiedyś przypominała jej słońce, migotające świetlistymi promieniami, to teraz była ciemnym kłębowiskiem chmur, przysłaniającym blask, którym zwykła emanować.


Podsumowując, uważam "Sonder" za książkę dobrą, poruszającą wiele tematów, które budzą strach przed innymi. Ponownie wspomnę, że jest ona przepełniona emocjami, co dla niektórych może wydać się to przytłaczające. Powiązanie znaczenia tytułu i okładki z fabułą to coś, co uwielbiam i dodatkowo skradło moje serce. Nie jest to pozycja, do której często będę wracać myślami, ale między jednym a drugim nowym początkiem przypomnę sobie tę piękną historię. Pomimo tego, że nie skradła bardzo moje serca, polecam wam ją.


Zapraszamy was do odwiedzenia naszego Instagrama tzczytelnika gdzie za jakiś czas możecie spodziewać się rozdania, najciekawszą odpowiedź na pytanie nagrodzimy właśnie tą książką.