piątek, 23 stycznia 2026

"Bez nadziei - Elsie Silver

12:00:00 0 Comments

Szczególnie zimową porą chętniej sięgam po książki, które potrafią roztopić lód. Nie tylko ten za oknem, ale również ten bliższy nam i właśnie w takich przypadkach historie pełne ciepła i spokoju najlepiej się sprawdzają. Nie muszą krzyczeć dramatem, by poruszyć, lecz robią to poprzez relacje i drobne gesty.




Tytuł: Bez nadziei. Chestnut Springs #5

Autor: Elsie Silver


Data wydania: 15.10.2025


Wydawnictwo: Editio Red


Liczba stron: 408


Moja ocena: 8/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Beau Eaton był kimś w Chestnut Springs. Mieszkańcy uważali go za bohatera. Należał do JTF2, kanadyjskiej, elitarnej jednostki specjalnej. Był jeńcem wojennym. Przetrwał piekło i wrócił do domu. Na szczęście dziś już nie odczuwał żadnych emocji. Pracował jak trzeba. Zachowywał się jak trzeba. I nienawidził każdej sekundy swojego życia. Bailey Jansen nie była nikim ważnym w Chestnut Springs. Mieszkańcy traktowali ją raczej z pogardą. Pochodziła z rodziny o wątpliwej reputacji. Była barmanką. W miasteczku nikogo nie interesowało, że ciężko pracowała, a za barem nie zawsze czuła się bezpiecznie. Aż któregoś dnia Bailey odkryła, że jednak kogoś obchodziła. Tym kimś był Beau. To miał być zakład. A może umowa z jasno określonym terminem obowiązywania. Beau zaofiarował Bailey swoje nazwisko, aby mogła się uwolnić od złej reputacji swojej rodziny. Miała nosić jego pierścionek zaręczynowy i udawać wielką miłość, aby bliscy Beau przestali się zamartwiać stanem jego psychiki. Zaręczyli się na niby. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie miłość…. Bailey, naiwna barmanka, ośmieliła się zakochać w księciu.




Wpływ na to ma również powrót do Chesnut Springs, bez którego historia ta nie byłaby tym samym. Miasteczko żyje własnym rytmem powolnym, uporządkowanym, opartym na rutynie i relacjach międzyludzkich. Jednak to właśnie to wywołuje spokój i buduje poczucie bezpiecznej przystani.


Styl pisania autorki pozostaje spójny z tym, do czego przyzwyczaiła czytelników we wcześniejszych książkach. Prosty i lekki, ale przy tym pełen emocji i błyskotliwy. Nie ma tutaj opisów, które przeciągają akcję, czy zbędnych elementów. Choć akcja już sama w sobie jest jedną z wolniejszych, autorka momentami jeszcze bardziej spowalnia ją, dając przestrzeń na to, aby emocje bardziej wybrzmiały.


Nie można nie wspomnieć o bohaterach, Beau i Bailey. On uwielbiany przez wszystkich z rodziny Eatonów. Ona oceniana i zdystansowana z rodzine Jansenów. Z pozoru dwa światy, których połączenie wydaje się trudne, końcowo bardzo piękna relacja. Sytuacja życiowa Bailey daleka jest od idealnej. Jest osobą ocenianą przez pryzmat nazwiska, plotek i cudzych wyobrażeń. Niezależnie od tego, co robi, w oczach lokalnej społeczności zawsze pozostaje „tą dziewczyną”, którą łatwo zaszufladkować. Jej walka o normalność jest przejmująca, usuwa się w cień życia miasteczka i stara się być niezauważoną. Jednak jest ktoś to mimo wszystko dostrzega ją. Beau. Bohater chwilami irytujący, ale za razem mający w sobie coś ciekawego. Wiele przeżył i nauczył się funkcjonować bez emocjonalnego zaangażowania. Sprawia wrażenie obojętnego, chłodnego, momentami wręcz niedostępnego. Jego postawa nie wynika jednak z braku uczuć, lecz z potrzeby ochrony samego siebie.


Nie wszystko jednak od początku było tak kolorowe jak wcześniej wspomiane aspekty. Znając styl autorki obawiałam się jak poprowadzi motyw różnicy wieku. W wielu przypadkach bywa przedstawiany w sposób problematyczny lub oparty na nierównej dynamice między bohaterami. W trakcie lektury okazało się jednak, że autorka podeszła do tego z wyczuciem. Różnica wieku nie definiuje bohaterów ani nie determinuje ich relacji. Nie jest podkreślana na każdym kroku i nie staje się pretekstem do dominacji czy moralnych dylematów. Dzięki temu motyw ten pełni rolę uzupełnienia całej historii.



Podsumowując “Bez nadziei” autorstwa Elsie Silver to kolejny bardzo dobry tom z serii. Autorka pozostaje wierna swojemu stylowi, stawia na relacje, codzienność i stopniowe budowanie uczuć, bez nadmiernego dramatyzmu. Choć książka nie zaskakuje i momentami bywa przewidywalna, oferuje to, czego można po niej oczekiwać: ciepło, emocjonalny komfort i historię, która dobrze sprawdza się jako lektura na spokojny wieczór.



Bez nadziei" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa


czwartek, 22 stycznia 2026

"Riley Thorn i powiew przeszłości" - Lucy Score

12:00:00 0 Comments

Trzeci tom kontynuuje historię, która z każdym kolejnym tomem staje się coraz bardziej dopracowana i spójna. Po poprzedniej części serii trudno było przewidzieć, czego można się spodziewać i muszę przyznać, że Lucy Score udało się podnieść poprzeczkę. Tym razem książka daje poczucie większego porządku fabularnego, bardziej logicznie poprowadzonej akcji i mocniejszego zaangażowania emocjonalnego w relacje bohaterów. Już od pierwszych stron czuć, że autorka poświęciła więcej uwagi detalom, wątkowi kryminalnemu i rozwinięciu osobowości głównych postaci.




Tytuł: Riley Thorn i powiew przeszłości


Autor: Lucy Score


Data wydania: 06.02.2026


Wydawnictwo: Editio Red


Liczba stron: 341


Moja ocena: 7/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Trudne lato wreszcie dobiegło końca. Riley Thorn sądziła, że jej kłopoty również. Dopiero co wraz ze swoim chłopakiem Nickiem wprowadziła się do domu, który kiedyś był miejscem zbrodni i wymagał solidnego remontu. Przynajmniej nie znaleźli w nim żadnych nowych zwłok, co już było plusem. Riley pozwoliła więc sobie na optymizm… Przedwcześnie. Nick, z zawodu prywatny detektyw, zabrał się do wyjaśniania sprawy sprzed lat. Tajemnica z przeszłości pochłaniała go bez reszty, nie pozostawiając czasu na sen, a nawet regularny prysznic. Riley postanowiła zatem sama doprowadzić dom do porządku i utrzymać w ryzach niesfornych sąsiadów, którzy, nieproszeni, składali im wizyty w najdziwniejszych porach. Jednak ten krótki czas normalności szybko się skończył. Któregoś dnia nieznajoma kobieta poczęstowała Riley czekoladkami (miłe, prawda?),a zaraz potem ją porwała! Jako jasnowidzka, Riley powinna była sobie poradzić z trudną sytuacją, ale tym razem jej własne moce ją zawiodły. Porwanie okazało się zaledwie preludium. Wkrótce na progu domu Riley i Nicka stanął mężczyzna z kopertą i oznajmił, że ma dla nich wiadomość. Kiedy oboje zapoznali się z makabryczną zawartością przesyłki, zrozumieli, że niezależnie od okoliczności muszą jak najszybciej rozwiązać zagadkę kryminalną. Czy to możliwe bez zdolności parapsychicznych Riley? A może przyjęcie urodzinowe z prawdziwą niespodzianką, panna Penny w roli partnerki biznesowej Nicka i przypadkowe podpalenie jednak ich przerosną? Czy bez nadprzyrodzonych mocy rozwiążesz sekret przeszłości?



Fabuła rozpoczyna się w momencie, gdy Riley i Nick wprowadzają się do remontowanego domu, który w przeszłości był miejscem tragicznych wydarzeń. Nadzieja na spokojne życie okazuje się jednak złudna, bohaterowie zostają wciągnięci w nową zagadkę kryminalną, która nie tylko wymaga odwagi, ale także konfrontuje Riley z jej własnymi zdolnościami paranormalnymi.


Lucy Score ponownie łączy kilka konwencji, które stały się znakiem rozpoznawczym serii: romans, kryminał, humor i lekko paranormalne zdolności Riley. W tym tomie ta mieszanka wypada zdecydowanie lepiej niż w poprzednich częściach. Styl autorki jest lekki, przyjemny i pełen humoru, a dialogi żywe i naturalne. Dzięki temu książkę czyta się szybko, a wciągnięcie w świat bohaterów odbywa się bez większego wysiłku. Momentami wątki kryminalne i paranormalne są naprawdę wciągające, a humor i relacje między postaciami sprawiają, że nawet słabsze fragmenty, nie odbierają rozrywki z czytania.


Jednym z najmocniejszych punktów powieści jest postęp w rozwoju bohaterów i relacji między nimi. Riley nie jest już tylko impulsywną dziewczyną z nadprzyrodzonymi zdolnościami, jej charakter został rozbudowany o wrażliwość i dojrzałość emocjonalną. Nick, choć nadal schematyczny w niektórych momentach, zyskuje więcej własnych scen, które pokazują jego myślenie i podejście do zagadek. Ich wspólne interakcje stają się bardziej naturalne, a chemia między nimi przyjemna do śledzenia. To właśnie rozwój bohaterów i ich relacji jest największą siłą tego tomu.


Mimo wielu zalet książka nie jest pozbawiona drobnych wad. Niektóre fragmenty nadal bywają przewidywalne, a wątki paranormalne momentami są traktowane bardziej jako dodatek niż integralna część fabuły. Niektóre postacie drugoplanowe mogłyby zyskać większą przestrzeń, a humor, choć zazwyczaj skuteczny, czasami przesłania powagę sytuacji kryminalnej. Niemniej jednak te drobne niedociągnięcia nie przeszkadzają w odbiorze całej powieści i nie zmieniają faktu, że historia jest znacznie bardziej spójna i dopracowana niż tomy wcześniejsze.


Podsumowując “Riley Thorn i powiew przeszłości” autorstwa Lucy Score to jak dotąd najlepszy tom serii. Autorka w ciekawy sposób łączy humor, romans, kryminał i elementy paranormalne, jednocześnie poprawiając spójność fabularną i rozwijając bohaterów. Choć książka nie jest pozbawiona drobnych mankamentów i momentami może wydawać się przewidywalna, całościowo wypada znacznie lepiej niż pierwszy, czy drugi tom.


Riley Thorn i powiew przeszłości" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa

środa, 21 stycznia 2026

Zagadka świątecznej zbrodni - Susan Gilruth

23:38:00 0 Comments

 Nikt nie lubi, kiedy krzyżuje się mu plany, szczególnie te istotne. W tym wypadku towarzyszymy Lienne, która jako detektyw amator próbuje rozwikłać zagadkę przedświątecznego morderstwa, wraz ze swoim dawnym przyjacielem ze Scotland Yardu.





        Tytuł:
Zagadka świątecznej zbrodni


Autorka: Susan Gilruth


Data wydania: 2.12.2025


Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Liczba stron: 315


Moja ocena: 6/10


Autor recenzji: Małgorzata Górna








    Czytając tę książkę z początku nie mogłam się przyzwyczaić do panującej tam atmosfery i specyfiki języka. Zapewne dlatego, że pierwsze wydanie tej pozycji wyszło w 1952 roku, taki "przeskok" czasowy nieco mnie zaskoczył. Spodziewałam się pewnego rodzaju angielskiej powieści detektywistycznej i się nie zawiodłam, jednak potrzebowałam momentu by zacząć "płynąć" przez strony. Powieść sama w sobie jest spokojna (nie ma głębokiego dramatyzmu, szczegółowego opisywania potencjalnie makabrycznych scen czy zapierających dech zwrotów akcji). Napięcie buduje się dość powoli, co nie oznacza że jest nudno i nie ma się nad czym zastanawiać.




    Razem z Lienne poznajemy część mieszkańców miasteczka (które jest małe, każdy zna każdego i nic się nie ukryje), między innymi Pana Henry'ego Metacalfe'a, który nie jest darzony sympatią (łagodnie mówiąc). I oczywiście tajemniczą Panią Philips, która dopiero się wprowadziła. Kiedy dochodzi do morderstwa podejrzanym może być każdy, koniec końców nikt za zmarłym nie przepadał, a niektórzy pałali wobec niego nienawiścią. Wiele spraw mogło pójść nie tak. I do tego święta!


    

    Ciekawa byłam jakim rodzajem detektywa-amatora okaże się główna bohaterka. Niestety się rozczarowałam, ponieważ nie wyglądało to jak prowadzenie dochodzenia, a odwiedzanie się nawzajem pod pretekstem herbaty/pomocy/odebrania lub dania czegoś by dowiedzieć się o sprawie z każdej możliwej strony. Akcja zaczyna się rozwijać wraz z przybyciem dawnego znajomego ze Scotland Yardu, choć i tak nie czułam, by Lienne faktycznie wyróżniała się jako udawany dochodzeniowiec. Po prostu była ciekawa sprawy i tyle. Dodatkowo sama fabuła ze świętami nie miała wiele wspólnego, także i w tym aspekcie się rozczarowałam.



    Postaci są dobrze przedstawione, wykreowany świat ciekawie opisany, ze szczegółami. Można się poczuć jak na herbatce w angielskim zaśnieżonym dworku - urokliwe miasteczko, życzliwi mieszkańcy i cień tajemniczej zbrodni, czego chcieć więcej? Każdy z mieszkańców ma coś za uszami i tylko zagłębiając się w sprawę możemy odkryć kto, po co, jak i dlaczego. Nie pomaga nam jednak fakt, że policjant "współpracuje" z naszą panią detektyw-amator tak, jak by wcale nie chciał tego robić. Niemniej jednak jest to dobra lektura, można powiedzieć że to jeden z tych dawnych klasyków tego typu, choć nie wybitny moim zdaniem.



    Jeśli macie ochotę na dość lekki, nie przytłaczający kryminał/powieść detektywistyczną w angielskim stylu ta książka będzie w sam raz. Na wieczór, może dwa - wciągnie Was w tę zagmatwaną zagadkę, w sam raz do herbatki. Czy trudno się domyślić kto za tym wszystkim stoi? Tego Wam nie powiem, sami musicie się przekonać. Być może jeszcze kiedyś sięgnę po książkę z serii o Lienne, ale to też jest zagadką.



Małgorzata Górna

wtorek, 20 stycznia 2026

"Riley Thorn i trup w garderobie" - Lucy Score

12:00:00 0 Comments

Z racji, że twórczość Lucy Score uwielbiam, ciężko było mi przeboleć to, że pierwszy tom wypada dość nijako. Jej poprzednie książki łączą lekki styl, zabawne dialogi i barwne postacie w sposób, który sprawia, że trudno się od nich oderwać, dlatego poczułam pewien niedosyt po pierwszym tomie serii Riley Thorn.




Tytuł: Riley Thorn i trup z garderobie

Autor: Lucy Score

Data wydania: 21.11.2023

Wydawnictwo: Editio Red

Liczba stron: 360

Moja ocena: 6/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka



W przypadku Riley Thorn nic nie było zwyczajne. Zamiast żyć sobie szczęśliwie ze swoim niewiarygodnie przystojnym chłopakiem, prywatnym detektywem Nickiem Santiago, Riley konsekwentnie pakowała się w kolejne kłopoty. Tego lata niewiele brakło, aby zginęła. Dodatkowo wciąż nie akceptowała swoich mocy jasnowidzenia, czym naraziła się na dezaprobatę swojej babki, przerażającej matki rodu i prezeski Gildii Jasnowidzów. Tymczasem zdaniem znajomego komisarza z wydziału zabójstw jedynie siły nadprzyrodzone mogą pomóc w rozwiązaniu sprawy pewnego tajemniczego morderstwa. Nick gorąco sprzeciwiał się udziałowi ukochanej w kolejnym śledztwie, być może dlatego, że komisarz był jego osobistym wrogiem, a on sam miał pełne ręce roboty ze sprawą zaginionego mężczyzny. Prędko się jednak okazało, że liczba morderstw zaczęła rosnąć, a sprawy przybierały coraz gorszy obrót. Jakby tego było mało, Riley musiała zaangażować się w policyjne przesłuchanie swojego byłego męża i jego nowej narzeczonej, a Nick wciąż nie umiał poradzić sobie z gniewem własnych rodziców. Wszystko jednak zeszło na dalszy plan, kiedy któregoś dnia Riley otrzymała wiadomość od mordercy. Przesłanie było jasne: jeśli nie spełni jego żądania, to lato będzie jej ostatnim. A ona wcale nie zamierzała umierać… Czy duchy pomogą rozwikłać tajemnice zbrodni?



Nie mogłam więc przejść obojętnie obok drugiego tomu. Byłam ciekawa czy autorce uda się tym razem rozwinąć postacie, pogłębić relacje między bohaterami i poprowadzić fabułę w sposób spójny i wciągający. Oczekiwałam, że kontynuacja pokaże, iż pierwsza część była jedynie wprowadzeniem do czegoś większego, bardziej dynamicznego. Drugi tom jawił się więc jako szansa na odbudowanie pozytywnego wrażenia, jakie pozostawiły jej wcześniejsze książki, i sprawdzenie, czy Riley Thorn może wreszcie stać się bohaterką pełnowymiarową, w której wszystkie wątki będą prowadzone w harmonii.


Początek zapowiada się obiecująco, Riley nadal zmaga się z codziennymi problemami, swoimi nadprzyrodzonymi zdolnościami oraz relacjami z otoczeniem, w tle pojawia się nowa zagadka kryminalna, która staje się punktem wyjścia do kolejnej serii zabawnych i nieoczekiwanych wydarzeń. Autorka wprowadza nowych bohaterów, a znani z pierwszego tomu lokatorzy kamienicy nadal dostarczają humorystycznych przerywników.



Mieszane uczucia budzi jednak sama fabuła. Drugi tom nadal próbuje łączyć kryminał, wątek paranormalny i romans, ale balans między tymi elementami jest chwilami nierówny. Wątki poboczne rozmywają główną zagadkę kryminalną, a paranormalne zdolności Riley wciąż nie są dobrze przedstawione.



Względem poprzedniego tomu na plus jest kreacja bohaterów. Nick to bohater, który wreszcie jest widoczny, a nie staowi tylko uzupełnienie. Jest profesjonalny, opanowany i wykazuje logiczne podejście do śledztwa, co kontrastuje z impulsywnością i emocjonalnością Riley. To właśnie porównanie jego spokoju z jej chaotyczną energią, tworzy wiele humorystycznych i zabawnych momentów w powieści. 



Podsumowując “Riley Thorn i trup w garderobie” autorstwa Lucy Score to nadal nieidealna historia, jednak widoczne jest dopracowanie wielu elementów w porównaniu do pierwszego tomu. Fabuła jest bardziej spójna, relacje między bohaterami rozwinięte w ciekawszy sposób, a humor i lekki styl autorki wciąż przyciągają czytelnika. Obiektywnie patrząc, drugi tom wypadł lepiej niż poprzedni i daje nadzieję na dalszą poprawę jakości w kolejnych częściach serii.


Riley Thorn i trup w garderobie" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa

poniedziałek, 19 stycznia 2026

"Riley Thorn i martwy sąsiad" - Lucy Score

12:00:00 0 Comments
Połączenie kryminału, komedii romantycznej i wątku paranormalnego wraz ze stylem Lucy Score zapowiadał idealną rozrywkę z nutą absurdu i tajemnicy. Taki zestaw gatunków i konwencji budził oczekiwania wobec książki, która stanie się czysto rozrywkową lekturą, idealną na oderwanie się od codzienności i zanurzenie w świecie nieco przerysowanym, ale intrygującym już od pierwszych stron.



Tytuł: Riley Thorn i martwy sąsiad

Autor: Lucy Score

Data wydania: 28.06.2023

Wydawnictwo: Editio Red

Liczba stron: 464

Moja ocena: 5/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




W przypadku Riley Thorn nic nie było zwyczajne i proste. Były mąż użył wszystkich swoich wpływów, aby pozostawić ją bez grosza, upokorzoną. Straciła pracę, którą lubiła. Przeprowadziła się do starej kamienicy, zamieszkanej przez grupę dość specyficznych emerytów. A do tego słyszała rzeczy, których normalni ludzie nie słyszą. Na przykład cudze myśli albo głosy zmarłych osób. Jej zwariowana matka uważała to za przejaw zdolności jasnowidzenia, jednak Riley bardzo chętnie pozbyłaby się tego „daru”. Nie potrzebowała dodatkowych komplikacji. A właśnie w jej życiu pojawiła się kolejna — tym razem przybrała postać niewiarygodnie seksownego przystojniaka. Tajemniczy przystojniak nazywał się Nick Santiago i był prywatnym detektywem. Nie znosił biurokracji i zbędnych procedur, za to lubił zagadki kryminalne i piękne kobiety. Na śliczną Riley natknął się przypadkowo, gdy szukał jej sąsiada w ramach standardowego zlecenia. Dziwnym trafem niedługo potem sąsiad został zamordowany, a Riley stała się główną podejrzaną. Nick nie uwierzył w winę dziewczyny. Postanowił sam odnaleźć prawdziwego sprawcę. W rozwiązaniu zagadki nie pomagały mu jednak ani uroda Riley, ani jej zaskakujące zdolności. Jakby tego było mało, sprawa zaczęła się komplikować, a obok kobiety pojawił się dziwny nieznajomy. Morderca się wymykał.


Już sam pomysł na fabułę sugerował sporą dawkę nieoczywistości. Kryminalna zagadka miała nadać strukturę i napięcie, komedia romantyczna lekkość oraz relacje między bohaterami, a wątek paranormalny wprowadzić element zaskoczenia i odrobinę kontrolowanego chaosu. W teorii była to mieszanka, która przy odpowiednim poprowadzeniu mogła dać bardzo satysfakcjonujący efekt. W praktyce jednak tylko pierwsze rozdziały podtrzymują to wrażenie. Dzięki nim powstaje nadzieja na spełnienie obietnicy o idealnej rozrywce.


Z czasem coraz bardziej widoczny zaczyna być chaos. Kryminał staje się coraz bardziej oczywisty, a wątek romantyczny przybiera dobrze znany schemat. Zamiast spójnej całości pojawia się wrażenie rozdrobnienia, jakby książka nie mogła zdecydować, którym gatunkiem chce być w danym momencie. Przez co końcowo książka ma lekką formę, ale traci na aspektach technicznych. Absurd, który miał być atutem, zaczyna dominować nad fabułą, a tajemnica schodzi na dalszy plan. Zamiast wciągającej intrygi czy konsekwentnie budowanego humoru pojawia się chaos, który nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu.


Mieszane uczucia mam względem kreacji głównej bohaterki - Riley, która miała ogromny potencjał, by stać się mocnym punktem całej historii, a jednak nie do końca został on wykorzystany. Riley jest niezależna, zdeterminowana i odważna, a przy tym obdarzona poczuciem humoru, które często ratuje sytuacje. Jednak z drugiej strony, Riley momentami wydaje się nie w pełni rozwiniętą bohaterką. Jej nadprzyrodzone zdolności są ciekawym pomysłem, który mógłby wnieść do historii wiele intrygujących momentów. Zamiast stanowić część fabuły i wpływać na jej rozwój, funkcjonują raczej jako gadżet, który nie zmienia zbytnio dynamiki wydarzeń.


Plusem jest jednak styl pisania autorki, niezmiennie jak w innych książkach jest on niezwykle lekki, dzięki czemu przez książkę płynie się. Co ważne, styl Score sprawdza się szczególnie w dialogach. Bohaterowie rozmawiają ze sobą naturalnie, często z humorem i lekką ironią. Nawet jeśli fabuła momentami traci tempo, sposób prowadzenia narracji potrafi utrzymać czytelnika przy książce.


Podsumowując Riley Thorn i martwy sąsiad” autorstwa Lucy Score to książka, która z jednej strony miała wszystko, by stać się lekką, wciągającą i pełną humoru rozrywką, a z drugiej nie do końca wykorzystała swój potencjał. Połączenie kryminału, komedii romantycznej i wątku paranormalnego zapowiadało ciekawą historię, lecz w praktyce fabuła bywa chaotyczna, momentami przewidywalna, a niektóre wątki bardzo powierzchowne.


Riley Thorn i martwy sąsiad" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa