Insta


czwartek, 13 grudnia 2018

„Zbrodnia w wielkim mieście" Alek Rogoziński

15:34:00 0 Comments
Do sięgnięcia po twórczość pana Alka Rogozińskiego wszyscy mnie namawiali, kusząc wspaniałym humorem. Sama również byłam do tego pomysłu dość mocno przekonana, ponieważ nie jestem w stanie wyobrazić sobie chociażby czegoś lepszego na jesienne wieczory niż śmiania się w bazie stworzonej z koców i poduszek. Nastawiona byłam bardzo pozytywnie, jednak jak to zwykle bywa, troszeczkę się przeliczyłam w oczekiwaniach, niestety.

pastedGraphic.pngNr. recenzji: 212
Tytuł: „Zbrodnia w wielkim mieście"
Autor: Alek Rogoziński
Liczba stron: 336
Data polskiego wydania: 3 października 2018
Wydawnictwo: FILIA
W moim odczuciu: 4/10


Trzy kobiety zawsze uwielbiały swoją pracę. Miały wspaniałą szefową i pracowały w branży wydawniczej, którą szczerze kochały. Niemniej firma w końcu została sprzedana, a jej nowy właściciel okazał się bardzo nieprzyjemny w obyciu. Wszystkie bardzo szybko go znienawidziły. Pewnego wieczoru na babskim wieczorze omawiają dla zabawy, jak najlepiej byłoby go zabić, aby zatrzeć wszelkie ślady i w końcu przejąć firmę. O dziwo, kilka dni później okazuje się, że ktoś wykonał ich plan. Kto jest zabójcą? Co okaże się ważniejszym problemem: niechęć pracowników, długi finansowe, zazdrosna żona, a może jeszcze coś innego?

Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy oraz zapewne co spotyka zdecydowaną większość Czytelników, były naprawdę liczne żarty z Polaków. Z naszego życia, niezdecydowania, zamiłowania do picia, czy mrukliwości. Niemniej, często nie było to ukazywane jako typowe żarty, po prostu cała książka została napisana moim zdaniem niesamowicie bardzo "po Polskiemu". Przedstawia typowe polskie zachowania, z których często nie jesteśmy dumni, a jednak mnie samej przyszło dość ciężko się z nich śmiać. Wydaje mi się, że dużo ciekawsze są prześmiewcze opisy, które autor publikuje na swoim fanpage. Właśnie dzięki nim zadecydowałam o sięgnięciu po tę książkę, mając nadzieję, że cudowne historie spod bloku i z życia zostaną pociągnięte, rozwinięte tak bardzo, żeby móc płakać ze śmiechu. Niestety, uśmiech to było jedyne na co było mnie stać.


Być może dlatego, że autor niesamowicie bazował na opisach, często poświęcając im na mój gust nawet trochę zbyt wiele uwagi. W pewnych momentach naprawdę czułam przesyt, kiedy przez kolejnych pięć stron widziałam może dwie linijki dialogu. Wiadomo, w opisach całe ukazanie komizmu wychodzi całkowicie inaczej, często pozwalając na bardziej dogłębne opisanie sytuacji oraz uczuć bohatera, jednak bądź co bądź, kiedy odbyła się rozmowa SMS i calutka była wpisana do opisu, a nie potraktowana jak normalny dialog, to osobiście niestety miałam dość, to był limit, po którym już nie jestem w stanie udawać, że taki zabieg jest na porządku dziennym. Zdecydowanie łatwiej byłoby spędzić czas z tą książką, gdyby opierała się na rozmowach albo chociaż poświęcała im równie dużo czasu, jak opisom. W szczególności, że książka ma być raczej rozluźniającym kryminałem, nawet troszkę połączonym z obyczajówką, a nie fantastyką stylizowaną na George R. R. Martina.

Podsumowując, od samej książki oczekiwałam zdecydowanie więcej. W szczególności zdziwiona byłam, że praktycznie od pierwszych stron od razu było wiadomo, kto jest zabójcą. Nie, nie jestem aż takim Sherlockiem, żeby normalnie się tego domyślić, jednak nie wydaje mi się, że w ogóle jakieś domniemania się pojawiły. Cóż, książka zdecydowanie nie jest dla wszystkich. Polecam przeczytać sobie kilka rozdziałów chociażby stojąc w księgarni, aby przekonać się, czy specyficzny styl pisania autora nam pasuje. Osobiście mam nadzieję, że książka jest po prostu omyłkowo gorsza niż wszystkie inne i mam zamiar sięgnąć po jeszcze jakieś, aby na pewno udoskonalić swoją opinię. 

środa, 5 grudnia 2018

„Gdybym wiedziała" Rebecca Donovan

15:24:00 0 Comments
Rebecca Donovan już raz nas zaskoczyła niesamowicie oryginalną serią, jaką okazały się Oddechy. Zaskoczyła nas niesamowitą kreacją bohaterów, akcji i w ogóle przedstawioną historią. Wszyscy Czytelnicy od razu ją zapamiętali, a teraz mięli szansę powrócić, aby znowu dać porwać jej literaturze. Czy jednak nam się uda?

Nr. recenzji: 
226
Tytuł: „Gdybym wiedziała"
Autor: Rebecca Donovan
Tłumacz: Paweł Grysztar
Liczba stron: 410
Data polskiego wydania: 28 listopada 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 8+/10

Rodzina Lany jest dość niestandardowa. Każda członkini ma cechę, którą większość społeczeństwa uważa za dobrą, aczkolwiek okazuje się, że niekoniecznie taką jest, a nawet wręcz przeciwnie - uważa się to za swego rodzaju klątwę. Przekleństwem Lany jest absolutna szczerość. Dziewczyna wiedziała, że pewnego dnia klątwa zemści się również na niej, jednak nigdy nie wyobrażała sobie, że będzie to aż tak dramatyczne. Nieświadomie bierze udział w napadzie na bank, a później jest naocznym świadkiem wydarzenia, które mogło doprowadzić do śmierci dziewczyny, a na pewno doprowadzi do trwałego kalectwa. Nie wie jednak, czy jej przekleństwo nie pogorszy sprawy również tym razem, więc postanawia milczeć. Tak więc pozwala wszystkiemu toczyć się własnym biegiem, stroniąc od jakiejkolwiek pomocy. Ma nadzieję tylko, że uda jej się jakoś wybrnąć z tej sytuacji.

Muszę przyznać, że zapomniawszy już jak dobrą pisarką jest Rebecca Donovan, trochę nie wierzyłam w to, że książka rzeczywiście będzie tak dobra, na jaką się zapowiadała. Pamiętałam, że w trzeciej części Oddechów działo się już coś troszeczkę niedobrego, więc nie za bardzo wiedziałam i pamiętałam, czego oczekiwać. Postanowiłam jednak po prostu przeczytać, podchodząc do całości na luzie... i powiem Wam szczerze, że autorka mogłaby zostać zawodowym porywaczem. Od pierwszych stron zaskakuje nas oryginalnością całej opowieści. Skupia się na wykreowaniu historii tak oryginalnej, żeby nam od wszystkiego szczękały zęby. Kreuje bohaterkę, której nie można nazwać bohaterem. Jest zła, popełnia błędy i ma liczne wady. Widzimy kiedy dokładnie popełnia błędy, a jednak ona nie jest w stanie tego dostrzec, choć nie można stwierdzić, że się nie stara. Nie jest też typem infantylnej postaci, prawdopodobnym jest, że niektórym się taka wyda. Ona jest po prostu wykreowana na postać rzeczywistą i nie sposób jej tego odmówić.

Kolejną rzeczą na którą warto zwrócić uwagę jest fakt, na jak bardzo zaawansowanym poziomie udało się autorce manipulować akcją oraz wydarzeniami tak, aby Czytelnik nie był zaskoczony tylko na początku książki przez względu na niezwykły styl, czy traumatyczne wydarzenia, ale także w środku, czy pod koniec. W związku z tym nie muszę chyba dodawać, że akcja pędzi cały czas. Nie jestem trochę pewna, co też autorka przygotowała na nas w kolejnych częściach, aczkolwiek aktualnie więcej rzeczy jest zatajonych niż ja kiedykolwiek będę miała kotów, a planuję przyszłość starej panny z hodowlą kociaków. Nie mogę odmówić tego, że Rebecca Donoavn po raz kolejny stała się mistrzynią wyprowadzania nas w pole i udało jej się znowu osiągnąć sukces. Napisała książkę do tego stopnia oryginalną, że aż niepowtarzalną. Dotyczącą tak wielu wątków, że pomimo znania wszystkich szczegółów zbrodni - nadal toniemy w tajemnicach.

Podsumowując, nowa seria - Ani Słowa jest zdecydowanie warta zapoznania się z nią. Jeśli ktoś przepada za niełatwymi tematami, kryminałami, choć napisanymi w bardziej młodzieżowym stylu, a w dodatku opatulonych taką dawką tajemnicy, że szczęki Czytelników błąkają się gdzieś po parkietach, to chciałabym Państwu przedstawić właśnie tę serię. Czy będziecie zachwyceni już po pierwszym tomie? Bardziej użyłabym sformułowania zaintrygowani. Książka jest niezwykła, to pewne, jednak mam nadzieję, że cała opowieść będzie niesamowita.

sobota, 1 grudnia 2018

„Obietnica" Ewa Price

12:17:00 0 Comments
Zabierając się za wybór tej książki, do głowy mi nie przyszło, że może być autorstwa polskiej autorki. W życiu! A jednak kiedy zaczynałam czytać, to nagle zauważyłam post na Facebooku samej autorki, który oczywiście angażował głównie polskich czytelników. Zdziwiona, postanowiłam przecierpieć...

Nr. recenzji: 
219
Tytuł: „Obietnica"
Autor: Ewa Price
Liczba stron: 473
Data polskiego wydania: 25 października 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
W moim odczuciu: 8/10

Najbardziej zobowiązujące obietnice, to te, które składamy sobie. Brian złożył sobie już wieki temu, że zemści się na osobie, która doprowadziła ojca do śmierci, a rodzinę do utraty majątku. Od tamtego czasu dzielnie walczył o swoje, kształcił się i rozwijał imperium biznesowe na nowo, aby w końcu mógł dokonać swej zemsty. Teraz w końcu nadszedł odpowiedni czas. Mężczyzna ma poznać córkę rywala, a już dawno temu postanowił ją ukraść i to właśnie przez nią ukarać ojca. Najpierw ratunek, później kwiaty, a następnie pełnowymiarowa randka. Gdy to wszystko okazuje się niewystarczające, szybko dorzuca jeszcze staż we własnej firmie. A jednak... Zadziwia go, że naprawdę zaczyna coś czuć do tej dziewczyny i obawia się, że jego plan może się nie powieść.

Nie spodziewałam się naprawdę, że ta książka zostanie rzeczywiście napisana na poziomie, który występuje na poziomie międzynarodowym. Nie zrozumcie mnie źle, jednak mając na uwadze te wszystkie książki pani Michalak, czy podobne, z którymi miałam okazję się zetknąć dzięki swojej karierze czytelnika, tudzież recenzenta a Obietnica to niczym prawdziwe niebo a ziemia. Uderzył mnie brak nawiązań do polskości, brak kreacji typowo polskich cech - wszystko działo się w Stanach Zjednoczonych i właśnie tak została przedstawiona cała książka. Niesamowitym jest, że rzeczywiście autorka się wczuła w to, jak napisane są zachodnie książki, chciała im dorównać i po prostu to zrobiła, dostosowując sobie tematykę pod taką, jaka ją najbardziej interesowała. Osobiście uważam, że ta książka to spory Polski sukces wydawniczy, być może nawet początkujący jakiś nowy trend na literaturę prostą, ale dobrą.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym chociaż mimochodem nie wymieniła wad książki. Przede wszystkim niektóre osoby mogą czuć się nieco zniesmaczone tym, jak bardzo infantylni są niektórzy bohaterowie książki, z naciskiem na główną bohaterkę. Rozumiem, że Brian jest zaciekawiony i zdziwiony jej oryginalnością, jednak gdyby nią była pasja do niszczenia mu dnia bez aż takiej dawki głupoty, to naprawdę byłabym szczęśliwsza, pewnie tak samo jak Wy, Drodzy Czytelnicy. Być może powinnam uwierzyć, że jest to zabieg celowy, który ma dodawać bohaterom dawkę realności i sprawiać, abyśmy zrozumieli celowość zachowań oraz po prostu, żebyśmy w książkę uwierzyli, jednak wydaje mi się, że nie do końca tak to zadziałało. Być może autorka chciała zrobić zbyt wielki progres jeśli chodzi o kreację bohatera i przez to narzuciła sobie zbyt skomplikowaną konstrukcję, nie wiem. W każdym razie nie wyszło świetnie.

Podsumowując, jeśli chcecie przeczytać coś polskiego, ale jednocześnie utrzymanego na poziomie równoległej literatury anglojęzycznej, to zdecydowanie mogę Wam polecić tę książkę Ewy Price. Aby ją przeczytać musicie jednak się uzbroić w zbroję z cierpliwości, ponieważ nie wszystko jeszcze zostało dopracowane, jednak wierzę w to, że w kolejnych tomach wszystko zostanie naprawione, a historia przypadnie nam do jeszcze bardziej.