niedziela, 9 czerwca 2024

„Wybacz" - Kamila Cudnik

13:50:00 0 Comments


Ile warte jest ludzkie życie? Czy zazdrość może pchnąć człowieka do popełnienia najgorszego z możliwych czynów? Dwójka nastolatków w środku nocy i zdarzenie, które na zawsze zapisze się w toruńskiej kronice policyjnej. Zresztą - sprawdźcie sami!


Tytuł: „Wybacz" 
 Autor: Kamila Cudnik
Liczba stron: 400
Data polskiego wydania: 12 marca 2024
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
W moim odczuciu: 9/10

Jest chłodna, wiosenna noc. Dwoje nastolatków w wieku osiemnastu lat wybiera się na stary, nieczynny dworzec kolejowy Toruń - Północ. Niebawem dowiemy się w jakim celu, ale na to jeszcze za wcześnie. Młodzi docierają do budynku dworca i zatrzymują się przy nim pochłonięci rozmową. Nie spodziewają się, że ich życie za chwilę się skończy a rozwiązanie tej sprawy pochłonie mnóstwo czasu. Oboje giną od precyzyjnych strzałów oddanych gdzieś z ukrycia. Sprawa podwójnego zabójstwa trafia do wydziału doświadczonego śledczego Roberta Bukowskiego, który za wszelką cenę chce złapać mordercę. Śledztwo nie należy jednak do najprostszych, ponieważ na miejscu nie ma żadnych świadków, którzy mogliby wskazać podejrzanego. Robert podejmuje więc wszelkie kroki by dowiedzieć się kto za tym stoi i z jakiego powodu dwoje młodych ludzi mających przed sobą całe życie ginie w tak okropnych okolicznościach.
 
W tym samym czasie do wydziału trafia nowa, młodziutka policjantka - Karolina Werner, która twierdzi, że poznała Roberta dużo wcześniej. Komisarz nie do końca jest zadowolony z takiego obrotu sprawy, ale z racji prowadzonego śledztwa uznaje, że wszystkie ręce do pracy się przydadzą. Warto dodać, że komisarz Bukowski podchodzi do sprawy bardzo osobiście, sam bowiem wychowuje córkę w nastoletnim wieku i nie wyobraża sobie, że mogłoby spotkać ją coś podobnego. W trakcie śledztwa Robert dociera między innymi do matki i dziadka zamordowanej dziewczyny. Wraz z kolejnymi dniami przybywa podejrzanych oraz osób, które mogły bliżej znać zamordowane dzieciaki. Jednym z nich okazuje się bliski przyjaciel jego żony, który z jakiś powodów często bywa nieuchwytny. Sprawa nabiera tempa, gdy jeden z głównych podejrzanych popełnia samobójstwo. Tym samym okazuje się, że cała sprawa stwarza więcej pytań niż odpowiedzi a zabójca być może nigdy nie zostanie schwytany.
 
Książka Kamili Cudnik to znakomity thriller kryminalny, od którego ciężko się oderwać. Autorka w genialny sposób odtwarza obrzydliwą zbrodnię, którą przez długi czas udaje się zatuszować. Czytelnik lawiruje między wątkami dotyczącymi życia prywatnego głównych bohaterów, ale także osób w mniejszym bądź większym stopniu związanymi ze sprawą, aż w końcu z samymi podejrzanymi. Tuż obok sprawy zamordowanych nastolatków pojawiają się także inne wątki kryminalne z którymi zmagają się toruńscy policjanci. Część z nich może mieć także związek z głównym tematem. Bardzo podoba mi się zabieg ukazania przez autorkę nie tylko wątku tej jednej, konkretnej sprawy, ale także zwykłego życia poza nią i zwykłych problemów, z którymi mierzą się bohaterowie powieści. 

Przedstawiona w powieści intryga składnia czytelnika do myślenia, ale nie tylko nad tym kto jest sprawcą całego zamieszania, ale także nad tym co kieruje ludzkim losem, jak wpływają na to ludzkie emocje i uczucia oraz w końcu jakie są konsekwencje podejmowanych decyzji. Autorka w sprytny sposób poruszyła w książce tematy przyziemne, a co się za tym kryje takie zwykłe, przyziemne dramaty rodzinne. Bo czy w domu, gdzie panuje przemoc może być dobrze i jest miejsce na miłość? Podobnie jest w przypadku oceniania drugiego człowieka, pomimo że się go dobrze nie poznało. Ileż jest takich przypadków, że wystawiamy nad kimś osąd mimo, iż znamy go na tyle, na ile sam pozwolił nam się poznać. Warto także wspomnieć o niespełnionych ambicjach rodziców względem swoich dzieci oraz chorobach psychicznych, z którymi zmaga się coraz więcej osób.
 
Wybacz to nie tylko kryminał, w którym poszukujemy winnego zabójstwa dwójki młodych ludzi, ale także opowieść o codziennym zmaganiu się z różnymi problemami. To hołd dla ludzi, którzy być może doświadczają przemocy lub nieco bardziej mierzą się z codziennością. To refleksja, że każda nasza decyzja niesie za sobą konsekwencje, a to jak widzą nas inni zależy w głównej mierze od nas samych. Książkę polecam wszystkim miłośnikom zawiłych i intrygujących thrillerów, ale także tym, którzy poszukują głębszych przemyśleń i trudnych tematów. 

poniedziałek, 3 czerwca 2024

"Two For Joy. Stowarzyszenie Sroka" - Zoe Sugg, Amy McCulloch

17:00:00 0 Comments

Jedna to smutek. Tyle już wiesz. Dwie to radość. Spalić musiała się. Nadchodzi nowa epoka. Ja to ostatnia sroka. Trzy to dziewczyna. Umrze w kościoła ruinach.




Tytuł: Two For Joy. Stowarzyszenie Srok

Autor: Zoe Sugg, Amy McCulloch


Data wydania: 10.04.2024


Wydawnictwo: Storylight


Liczba stron: 384


Moja ocena: 10/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Zaginięcie, śmierć, wyścig z czasem… 


A w ostatniej chwili szokujące objawienie. 


Audrey i Ivy robią wszystko, by doprowadzić zabójcę Loli Radcliffe przed oblicze sprawiedliwości, tymczasem trafiają w sam środek kolejnej zagadki: ich przyjaciółka znika w podejrzanych okolicznościach. Jedyną wskazówką jest kartka pozostawiona przez enigmatyczne Stowarzyszenie Srok. Czas ucieka, policja gubi się w domysłach, a Audrey i Ivy muszą zgłębić mroczne sekrety, które skrywa ich szkoła. Ktoś prowadzi śmiertelnie niebezpieczną grę. I żeby go pokonać, Audrey i Ivy muszą zacząć pisać jej zasady od nowa… 



Nienawidzę czekania i poczucia, że nad niczym nie mam kontroli. Ściska mnie w klatce piersiowej, więc robię głęboki wdech. […] Robię kolejny gwałtowny wdech i czuję, że zalewa mnie fala niepokoju.



Kontynuacja serii zawsze jest wyczekiwanym momentem dla czytelników, którzy zakochali się w świecie i bohaterach wykreowanych przez autora bądź autorów w poprzedniej części. Oczekiwania są tym bardziej wysokie, gdy poprzedni tom zachwycił nas swoją fabułą, kreacją postaci i całą otoczką zależną od gatunku. W przypadku Stowarzyszenia Srok drugi tom dylogii budził wysokie oczekiwania względem rozwinięcia intrygi, pogłębienie relacji między bohaterami, ale co ważniejsze na ujawnienienie nam odpowiedzi na wszystkie rodzące się pytania. Przystępując do recenzji drugiego tomu, zadajmy sobie pytanie: czy kontynuacja spełnia te wymagania i dostarcza czytelnikom równie emocjonującą przygodę, jaką obiecał pierwszy tom?



Druga część historii sporą uwagę skupia na budowaniu relacji między bohaterami jak i ich osobistym rozwoju. Audrey staje się jeszcze bardziej zdeterminowana, by odkryć prawdę o tajemniczym Stowarzyszeniu Srok oraz o dalszych losach Loli Radcliffe. Wraz z pogłębianiem się intrygi, Audrey zmaga się z własnymi demonami i przeszłością, które ujawnia przed czytelnikami. Dodatkowo staje się coraz bardziej pewna siebie i gotowa na ryzyko, które wiąże się z jej poszukiwaniami. Jej dociekliwość i analityczne myślenie nadal są jej głównymi atutami, jednak w tym tomie widzimy również jej bardziej emocjonalną stronę, gdy zaczyna zbliżać się do swoich nowych przyjaciół i budować silniejsze więzi. Zaczyna angażować się w życie w szkole, a nie traktować jej tylko jak przejściowy etap. Postać Ivy przechodzi znaczną rewolucję. Jej lojalność wobec szkoły i przyjaciół zostaje wystawiona na próbę, a ona sama zaczyna kwestionować swoje dotychczasowe przekonania. Ivy staje się bardziej otwarta na współpracę z Audrey, chociaż ich relacja wciąż bywa burzliwa.



Pomimo wstępnych poprawnych podejrzeń, z czasem byłam przekonana o udziale w tym innej osoby. Jakie było jednak moje zdziwienie, gdy okazało się, że pierwsze przeczucie miało w sobie ziarnko prawdy. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy patrząc wstecz, na zachowanie postaci odpowiedzialnej za wydarzania w szkole, dostrzegam wiele niepokojących zachowań, które w całym tym amoku bardzo łatwo umykają. Tym samym mogę stwierdzić, że autorki  skutecznie budują napięcie i stopniowo ujawniają wskazówki, które prowadzą do odkrycia tożsamości mordercy. 



Podsumowując, uważam “Two For Joy. Stowarzyszenie Srok" autorstwa  Zoe Sugg i Amy McCulloch za kontynuację obowiązkową, jeśli zakończenie pierwszego tomu wzbudziło w Was jakiekolwiek choćby delikatne zainteresowanie. Autorki dostarczają satysfakcjonującego zakończenia pełnej napięcia historii. Ostateczne odkrycie tożsamości mordercy Loli Radcliffe jest dobrze przemyślane i wiąże wszystkie wątki fabularne w spójną i angażującą całość.


niedziela, 2 czerwca 2024

"One For Sorrow. Stowarzyszenie Srok" - Zoe Sugg, Amy McCulloch

00:00:00 0 Comments

Wrzask dobiegał właśnie z tamtej strony. Na brzegu majaczyła jakaś postać. Słońce zapadło już za horyzont, ale pozostało jeszcze dość rozproszonego światła, by dało się coś widzieć. Na piasku spoczywało nieruchomo ciało dziewczyny, fale lizały podeszwy jej stóp. Leżała na brzuchu, ale głowę miała przekrzywioną tak, że widać było jej niebieskofioletowe wargi. Blada skóra, posiniałe usta, splątane włosy i rozrzucone ramiona. Na jej plecach widniał skomplikowany tatuaż sroki.




Tytuł: One For Sorrow. Stowarzyszenie Srok

Autor: Zoe Sugg, Amy McCulloch

Data wydania: 10.04.2024

Wydawnictwo: Storylight

Liczba stron: 416

Moja ocena: 9/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka



Ciało uczennicy znalezione na plaży.

Piętrzące się pytania, na które brak odpowiedzi.

Ktoś grozi, że znowu zabije.
Audrey Wagner jest nowa w Illumen Hall, elitarnej szkole z internatem. Nie czuje się tu zbyt dobrze. Wydaje się jej, że wszyscy przemykają niosącymi echo korytarzami, jakby czegoś się bali. Ivy, współlokatorka z internatu, też sprawia dziwne wrażenie. No i te sroki… O co chodzi z obsesją uczniów na punkcie srok? Illumen Hall jest dla prymuski Ivy Moore-Zhang jak drugi dom. Dziewczyna ma na ten rok ambitne plany i ostatnie, czego potrzebuje, to zabierająca jej przestrzeń koleżanka (która na domiar złego wściubia nos w nie swoje sprawy!). Audery i Ivy nie mogłyby chyba różnić się bardziej. Los jednak zmusza je do współpracy. Tragiczna śmierć jednej z uczennic Illumen Hall, która wstrząsnęła społecznością szkoły, staje się głównym tematem tajemniczego podcastu. Zapowiadają go złowieszcze słowa: „Wiem, kto zabił Lolę. A jedno z was będzie następne”.


Nic, co wartościowe, nie przychodzi w życiu łatwo.


Śmiało mogę już chyba stwierdzić, że moja thrillerowa era trwa dalej, a co lepsze, wcale nie zamierzam tego zmieniać, do czego przyczynił się pierwszy tom stowarzyszenia srok, który już od pierwszych stron wciągnął mnie ogromnie, nie pozwalając zapomnieć o sobie choćby na chwilę. 


Przyznam szczerze, nie sądziłam, że tak prozaiczna i dość przewidywalna historia okaże się zupełnie czymś innym, będąc w pełni zaprzeczeniem tych dwóch stwierdzeń. Autorki stworzyły historię będącą ciekawą już od pierwszych stron, a przy tym trzymającą w napięciu aż do samego końca. Ciekawa historia, co rusz wychodzące na jaw coraz to bardziej pogrążające fakty, a przy tym bardzo ciekawa kreacja bohaterów. Tyle i aż tyle wystarczyło by stowarzyszenie srok, zagościło w moim sercu.


Całość wydarzeń poznajemy z perspektywy dwóch bohaterek: Ivy będącej już uczennicą, przyjaciółką zmarłej dziewczyny będącej zarazem zorganizowaną, praktyczną i często pełniącą rolę przeciwwagi dla impulsywności innych. Ivy ma silne poczucie odpowiedzialności i lojalności, które kierują jej działaniami. Dla niej tajemnica śmierci Loli jest nie tylko zagadką do rozwiązania, ale także osobistym wyzwaniem, które wpływa na jej relacje i poczucie bezpieczeństwa w szkole. Drugą perspektywę poznajemy dzięki Audrey nowej uczennicy, która musi odnaleźć się w nowej szkolnej rzeczywistości, będącej niekoniecznie tak przyjazną jak mogłoby się wydawać. Bohaterka jest bystra, dociekliwa i niezależna. Jej analityczne podejście do problemów oraz determinacja w poszukiwaniu prawdy wyróżniają ją na tle innych postaci. Audrey często działa na własną rękę, nie bojąc się konfrontacji ani wyzwań. Jej głównym celem jest odkrycie, co naprawdę wydarzyło się z Lolą Radcliffe, mimo początkowej ogromnej niechęci, angażuje się w odkrycie prawdy równie bardzo co Ivy. Razem, Audrey i Ivy tworzą nieoczekiwany duet, który łączy siły, aby rozwiązać zagadkę śmierci Loli. Pomimo początkowych różnic, uczą się współpracować i nawzajem się wspierać w dążeniu do odkrycia prawdy. I o ile ich duet na początku nie ma praw bytu, tak z czasem ciężko wyobrazić je sobie osobno dzięki tak dobremu zgraniu, ale i zaufaniu.


Oprócz głównych bohaterek są również inne interesujące postacie, które wzbogacają fabułę i dodają jej głębi. Są to zarówno uczniowie, jak i nauczyciele Illumen Hall, każdy z własnymi sekretami i motywacjami. Te postacie drugoplanowe pomagają budować napięcie i rozwijać intrygi, które są kluczowe dla thrillerowej atmosfery książki. Jak na razie żadna z nich nie wzbudziła we mnie jakiegoś większego zaufania, nie sprawiłabym, polubiła ją jakoś szczególnie, bądź wyciągnęła o niej negatywne wnioski.


Podsumowując, uważam “One For Sorrow. Stowarzyszenie Srok" autorstwa  Zoe Sugg i Amy McCulloch za historię konieczną jeśli uwielbiacie vibe dark academy i thrillery niezależnie od podgatunku, do jakiego należą. Śmiało mogę powiedzieć, że autorki już w pierwszym tomie zrobiły kawał bardzo dobrej roboty, który bardzo ciężko nie docenić i nie chodzi mi tylko o warsztat twórczy, ale i połączenie dwóch stylów pisania, tak aby czytelnik nie odczuwał różnicy. Zdecydowanie jest to aspekt, który budzi podziw, tym samym sprawiając, że oczekiwania względem drugiego tomu są na dość wysokim poziomie.


sobota, 1 czerwca 2024

"Mara Dyer. Przemiana" - Michelle Hodkin

00:00:00 0 Comments

Nieskomplikowani ludzie odbierają dysonanse jako niemiłe zgrzyty, których sensu nie rozumieją. A jeśli ludzie czegoś nie rozumieją, nienawidzą tego.




Tytuł: Mara Dyer. Przemiana


Autor: Michelle Hodkin


Data wydania: 15.05.2024


Wydawnictwo: Storylight


Liczba stron: 464


Moja ocena: 10/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Mara Dyer kiedyś wierzyła, że MOŻE uciec od swojej przeszłości. NIE MOŻE.


Kiedyś sądziła, że jej problemy są TYLKO w jej głowie. OTÓŻ NIE.


MYŚLAŁA, że chłopak, którego kocha, nie ma już przed nią żadnych tajemnic. MYLIŁA SIĘ.


Mara Dyer wie, że nie jest szalona. Wie też, że potrafi zabijać siłą swojego umysłu, a Noah siłą swojego może leczyć. I wie, że Jude nie jest tylko postacią z halucynacji. On żyje. Niestety, bardzo trudno przekonać rodziców i lekarzy, że jest w pełni zrównoważona i że nie musi być poddana leczeniu. Jedyną osobą, która jej wierzy, jest Noah. Ale bycie razem z Noah jest niebezpieczne. Mara nieustannie obawia się, że może go skrzywdzić. Powinna więc nauczyć się kontrolować swoje moce, i to jak najszybciej. Mara i Noah muszą też dowiedzieć się, jak to możliwe, że Jude przeżył katastrofę w starym szpitalu psychiatrycznym, i skąd wie aż tyle o dziwnych zdolnościach Mary… Jeśli się spóźnią, ktoś może zginąć.



Jeżeli spodziewasz się po ludziach najgorszego, dostaniesz od nich to, co najgorsze.



Drugi tom serii to zawsze wyzwanie zarówno dla autora, jak i dla czytelników. Po pierwszej części, która zbudowała napięcie i wprowadziła nas w świat pełen tajemnic i nadprzyrodzonych zjawisk, oczekiwania są wysokie. Mara Dyer. Przemiana kontynuuje opowieść, której początki wciągnęły nas bez reszty, a teraz mamy nadzieję na jeszcze większą dawkę emocji, zaskoczeń i przerażających zwrotów akcji.


Zacznijmy od kwestii, która zazwyczaj wzbudzała moje oburzenie, a jednak w tym przypadku sprawiła, że fabuła zyskała to coś, wpasowując się idealnie w osobowości bohaterów, podkreślając tym samym ich indywidualność i nie przewidywalność, a mianowicie ilość plot twisów. Mimo że uwielbiam książki, w których dużo się dzieje, uważam, że czasem mniej znaczy więcej by osiągnąć ten sam efekt i wzbudzić zaciekawienie czytelnika. Jednak w tym przypadku moja teza traci wiarygodność, gdyż totalnie zakochałam się w tym jak autorka co rusz zasypuje nas czymś nowym, nie szczędząc nas do samego końca.
Po raz kolejny moje zachwyty wzbudziła kreacja bohaterów zarówno Mary i Noah, jak i tych bardziej z tyłu, drugoplanowych choć równie znaczących w tej części. Autorka wielokrotnie zaskakuje nas czynami postaci, pokazując, że są oni pozornie łatwi do zrozumienia. W drugim tomie bardzo wyraźną postacią jest Jamie, przyjaciel Mary, który wnosi do opowieści elementy humoru i wsparcia. Jamie, mimo swoich własnych problemów, jest lojalny wobec Mary i pomaga jej w najtrudniejszych chwilach. Ich relacja dodaje głębi fabule, pokazując, jak ważne są przyjaźń i wsparcie w obliczu niepewności i zagrożenia. Drugą tak wyraźną postacią jest matka Mary, która stara się chronić swoją córkę, choć sama nie do końca rozumie, przez co Mara przechodzi.



Czasami największą tajemnicę najłatwiej jest wyznać obcej osobie.


Podsumowując uważam “Mara Dyer. Przemiana” autorstwa Michelle Hodkin za bardzo dobrą kontynuujące, która przez całość trzyma czytelnika w napięciu, ale i zainteresowaniu. Nie brakuje w niej typowych elementów thrillera, a wszystko to z bardzo delikatnym wątkiem romansu, który pomimo tego jak mogłoby się wydawać, wcale nie jest infantylny. Ostatni rozdział sprawił, że po raz pierwszy po skończeniu jakiejś książki nie wiedziałam, co mam o niej myśleć, a tym bardziej powiedzieć, aby przekazać, wszystko to, co chcę. W mojej głowie kotłowało się wiele myśli, a wszystkie zmierzają ku temu co wydarzy się w trzecim tomie i jak potoczą się losy Mary.