czwartek, 27 czerwca 2024

"Pucking Around" - Emily Rath

00:00:00 0 Comments

Hokejowe romanse to historie, które łączą w sobie pasję lodowej rywalizacji z intensywnymi emocjami miłosnymi. “Pucking Around” autorstwa Emily Rath obiecuje właśnie taką mieszankę – dynamiczną akcję na lodzie oraz gorące uczucia poza nim. Choć sportowe tło dodaje historii unikalnego uroku, pytanie pozostaje: czy autorce udało się stworzyć opowieść, która zarówno rozpali serca, jak i przyspieszy puls?




Tytuł: Pucking Around

Autor: Emily Rath


Data wydania: 28.05.2024


Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Liczba stron: 520


Moja ocena: 2/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Nie mogę zakochać się w żadnym graczu… nie mówiąc już o trzech!


Nazywam się Rachel Price i dwa miesiące temu spotkałam idealnego mężczyznę. Spędziliśmy razem magiczną noc – było uroczo, zabawnie i bardzo namiętnie. Żadnych imion, żadnych zobowiązań. Myślałam, że już nigdy go nie zobaczę. Myliłam się. Okazuje się, że mój doskonały kochanek jest playboyem i obrońcą Jacksonville Rays, najgłośniejszej drużyny hokejowej w NHL, a ja… jestem jego nową fizjoterapeutką. Aha, i ten kretyn nawet mnie nie rozpoznał! Zapowiada się kilka naprawdę ciekawych miesięcy. Mój idealny mężczyzna zrobi wszystko, żeby zdobyć moje uznanie. Tymczasem jego najlepszym przyjacielem jest gburowaty pracowniktechniczny, który zawsze mnie krytykuje. A do tego mam niechętnego do współpracy bramkarza, który stara się ukryć kontuzję… To moja szansa, żeby się wykazać zawodowo, i nie mam zamiaru ryzykować. Ale jeśli miłość to gra, ci goście grają, aby wygrać.



Uwielbiając romanse hokejowe, nie mogłam przejść obojętnie obok książki, która budzi zarówno zachwyty jak i kontrowersje. Tak skrajnie różne opinie były jednym z czynników, który zachęcił mnie do poznania historii. Mimo takiej różnorodności wśród nich, do historii Rachel starałam się podejść z neutralnym nastawieniem, bez uprzedzeń czy nadziei na zachwyt, co jak się okazało, było dobrą decyzją.



Przez większą część książki miałam o niej dość średnie zdanie, nie było nic, co sprawiłoby, że pokochałabym ją, w drugą stronę nie było też nic, przez co znienawidziłabym ja. Cały czas brakowało mi w niej jednak czegoś, aby ta fabuła zyskała w oczach czytelnika, zaangażowała go lub po prostu w jakiś sposób zaciekawiła do dalszego czytania. I nie chodzi mi o sam zakres fabularny, który w romansach raczej opiera się na relacjach, ale chociażby o wątku romantycznym, który powinien napędzać akcję, zamiast tego rozwleka ją. Same dialogi między postaciami są płytkie i mało angażujące, dodatkowo rozmowy między postaciami powiązanymi interakcjami “romantycznym” odbywały się głównie przy scenach seksu lub na chwilę przed bądź po. Rozwój relacji między bohaterami również nie sprawił, abym jakkolwiek lepiej spojrzała na historię, gdyż jest przewidywalny i monotonny. Każda relacja Rachel z bohaterem przebiega tak samo, dodatkowo w tym wszystkim brakuje napięcia  i emocji, które powinny towarzyszyć zarówno romansowi, jak i rywalizacji sportowej.



Mojej aprobaty nie zyskała również Rachel, która początkowo wydawała się być silną i niezależną, szybko okazała się nie tylko przewidywalną, ale bezosobową. Jej działania często były schematyczne i przeczące temu, co mówiła chwilę wcześniej.  Jake, Caleb czy Ilmari to postacie równie słabo wykreowane co główna bohaterka, jedyne co wyróżnia ich na tle innych to, że Rachel zwróciła na nich uwagę i zaprosiła do swojego łóżka. Mimo tego, że mają znaczącą rolę w całej książce, przez to jak słabo jest rozwinięta ich kreacja, stają się oni  jedynie tłem dla głównej bohaterki.



Jeden, jedyny aspekt, który nie był zły, a poprawny to styl pisania autorki. Sprawił on, że czytanie całej książki nie przebiegało, aż tak bardzo w bólach i cierpieniach jak mogło. 



Pora na wspomnienie o bardzo ważnym dla mnie aspekcie, którego nie mogę pominąć. Mimo zachęcającego opisu, przykuwającej wzrok okładce, czy zachwytów innych, książka ta jest nieodpowiednia dla osób poniżej osiemnastego roku życia, sięgając po nią, pamiętajcie o tym.


Ale jeśli miłość to gra, ci goście grają, aby wygrać.
Podsumowując, uważam “Pucking around” autorstwa Emily Rath za historię, która rozczarowuje nie tylko pod względem fabularnym, ale również i bohaterów będącymi nie tylko nieciekawymi, ale i płytkim. Dla czytelników szukających historii z hokejem w roli głównej ta książka może okazać się dużym rozczarowaniem.


środa, 26 czerwca 2024

"Ktoś z nas będzie następny" - Karen M. McManus

00:00:00 0 Comments

To dziwne i nawet dość niekomfortowe, kiedy człowiek sobie uświadamia, że zaczyna wyrastać z czegoś, co dotąd było całym jego życiem. Szczególnie gdy nie wiadomo, co dalej ze sobą począć.




Tytuł: Ktoś z nas będzie następny


Autor: Karen M. McManus


Data wydania: 02.11.2022


Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Liczba stron: 384


Moja ocena: 9/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Od czasu śmierci Simona, autora słynnej aplikacji plotkarskiej, w szkole pojawiło się mnóstwo jego naśladowców. Przez cały rok, od kiedy czwórka uczniów z Bayview została oczyszczona z zarzutów zabójstwa, nikt nie był jednak w stanie wypełnić plotkarskiej próżni równie głośnymi publikacjami. Aż do teraz… Tym razem jednak nie jest to aplikacja, lecz gra esemesowa – Prawda czy Wyzwanie. Pierwszym celem staje się Phoebe. Jeśli nie zdecyduje się podjąć wyzwania, automatycznie zostanie opublikowana prawda o pewnym fakcie z jej przeszłości. A ta jest mroczna… Potem przychodzi czas na Maeve, która powinna była wiedzieć, że zawsze należy wybierać wyzwanie. Kiedy kolejnym graczem ma zostać Knox, sprawy przybierają niebezpieczny obrót. Wyzwania stają się śmiertelnie groźne i jeśli uczestnicy gry nauczyli się czegoś z wydarzeń ubiegłego roku, to tego, że nie można liczyć na pomoc policji. Ani na jej ochronę… Simon odszedł, ale niezidentyfikowany sprawca jest zdeterminowany, by kultywować jego mroczne dziedzictwo w liceum Bayview. Tym razem obowiązują jednak zupełnie nowe zasady…



To nie jego wina. Po prostu został zraniony. Wyszło na jaw coś, co nie powinno, wszyscy teraz plotkują i zrobił się jeden wielki bałagan.



Czytanie serii działa na mnie jak pewnego rodzaju uzależnienie, sięgając po pierwszy tom, zaraz po skończeniu sięgam po drugi. Kończąc drugi, niewiele później sięgam po trzeci. Całość trwa, dopóki mam dostęp do kolejnych tomów lub do czasu, gdy kolejne tomy nie są jeszcze dostępne. Dokładnie tak stało się również w tym przypadku. Gdy skończyłam “Ktoś z nas kłamie” nie czekałam długo i od razu sięgnęłam po drugi tom “Ktoś z nas będzie następny” z nadzieją, że wcześniejszy zachwyt pojawi się również tutaj.



Drugi tom serii autorstwa Karen M. McManus, przenosi nas ponownie do liceum Bayview High, gdzie nowe pokolenie uczniów staje w obliczu świeżych tajemnic i intryg tym razem związanych z grą prawda czy wyzwanie i chęcią upodobnienia się pewnych osób do zmarłego Simona i tego, co tworzył, jaki wpływ wywierał na innych uczniach i do czego końcowo doprowadził.



Po pierwszej części miałam nadzieję, że pewien element pojawi się i w tej mianowicie narracja wieloosobowa,  w której rolę narratora od Czwórki z Bayview przejęła trójka trzecioklasistów liceum, a dokładniej Maeve, Knox i Phoebe. Co ważniejsze cała narracja i sposób jej prowadzenia jest bardzo dobrym elementem historii, a zarazem stała się ona po części znakiem rozpoznawalnym historii.



Wspomniana wyżej trójka, to ciekawe postacie, wokół których oscyluje cała historia, wydarzenia dotykają bezpośrednio ich, jak i są oni obserwatorami, szukając sprawcy całego zamieszania. Najbardziej w całe “śledztwo” angażuje się Maeve Rojas, młodsza siostra Bronwyn. Znając skutki wcześniejszych zagrań Simona i wiedząc, do czego może doprowadzić kolejna osoba, pragnie odkryć prawdę i uchronić przy tym najbliższych. Już wcześniej wykazała się umiejętnościami hakerskimi, których nie ma oporu, by użyć, odkrywając co rusz nowe fakty. Wielokrotnie wykazuje się ogromną odwagą, determinacją i ciekawością. Knox Myers w całą sprawę został zamieszany trochę z przypadku, nie uczestniczył we wcześniejszych wydarzeń, a teraz gdy nowa gra zaczęła siać postrach, wspierał Maeve, jednak dla inicjatora gry, okazał się idealnym celem, aby zaburzyć chęć Knoxa, by udowodnienia sobie, ale i innym, że jest zdolny do osiągania celi, a tym bardziej wartościowy. Już po paru stronach z jego zachowania, można odczuć, że mierzy on się z poczuciem niższości i choć nie pokazuje tego jasno, momentami można odnieść wrażenie, jakby miał poczucie, że zasługuje, na to się dzieje. Phoebe Lawton jest jedną z popularnych uczennic Bayview High. Jest pewna siebie, ale skrywa wiele osobistych sekretów, które mogą wpłynąć na jej życie i reputację. Stara się chronić swoje sekrety przed ujawnieniem, jednocześnie zmagając się z presją i oczekiwaniami rówieśników, co po niektórych wydarzeniach wcale nie jest takie łatwe.



Czymś równie znaczącym, jest to, że autorka po raz kolejny w swojej książce porusza tematy pozornie tak łatwe, a jednak znaczące. Porusza tematy takie jak lojalność, presja rówieśnicza, tożsamość i konsekwencje ujawniania tajemnic. McManus zręcznie łączy elementy thrillera z problemami typowymi dla młodzieży, tworząc wciągającą i nieprzewidywalną historię.



Podsumowując, uważam “Ktoś z nas będzie następny” autorstwa Karen M.McManus za bardzo dobrą kontynuację, która może stanowić także osobną historię, choć znajomość poprzedniego tomu umila jej czytanie i sprawia, że nawiązania nie są nam obce. Autorce udało się połączyć znane elementy z nowymi wątkami, tworząc historię pełną zwrotów akcji i nieoczekiwanych rozwiązań. Główne postacie, takie jak Maeve, Knox i Phoebe, mają wyraziste osobowości, które rozwijają się w miarę rozwoju fabuły. Choć książka nie unika pewnych konwencji gatunku, to jednak trzyma czytelnika w napięciu do ostatniej strony. Dla miłośników młodzieżowych kryminałów „Ktoś z nas będzie następny” będzie solidną kontynuacją, która dostarcza emocjonującej rozrywki i refleksji na temat trudnych wyborów, jakie stają przed młodymi ludźmi.


wtorek, 25 czerwca 2024

"Latem, o tej samej porze" - Annabel Monaghan

00:00:00 2 Comments

Cza­sa­mi mu­sisz zo­sta­wić wszyst­ko, czego nie chcesz, żeby zro­bić miej­sce na to, co ma na­dejść. Białe płót­no.




Tytuł: Latem, o tej samej porze


Autor: Annabel Monoghan


Data wydania: 05.06.2024


Wydawnictwo: Insignis


Liczba stron: 320


Moja ocena: 9/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Życie Sam jest na właściwej drodze. Ma idealnego narzeczonego – lekarza Jacka (jego sztywna rutyna naprawdę jej odpowiada),świetną pracę w Nowym Jorku (pod warunkiem że nie zostanie zwolniona) i właśnie zamierza odwiedzić okolice swojego rodzinnego letniego domu na Long Island, gdzie ma odbyć się jej ślub. Wszystko powinno pójść zgodnie z planem, ale kiedy Sam przyjeżdża na miejsce, czuje, że coś tu nie gra. Jest tam Wyatt. Jej Wyatt. Ale przecież trzydziestoletnia zaręczona kobieta nie powinna wpadać w panikę przy chłopaku, który złamał jej serce, gdy miała szesnaście lat. Prawda? Kiedy jednak Sam słyszy na plaży dźwięki gitary płynące z domu obok, czuje, jakby czas się zatrzymał . Zalewa ją fala wspomnień: dotyk skóry Wyatta, ich noce w domku na drzewie i prawdziwe przyczyny ich rozstania. Przypomina sobie, kim była kiedyś, i gdy Wyatt ponownie wkracza w jej życie, ich dawna więź odżywa. A teraz Sam musi podjąć decyzję…



Pierw­sza mi­łość to roz­pę­dzo­ny po­ciąg pełen emo­cji.



Lekkie, pełne ciepła i emocji historie idealnie wpisują się w klimat wakacyjnych dni, oferując czytelnikom chwilę wytchnienia i ucieczki od codziennych trosk. W najnowszej powieści “Latem, o tej samej porze” Annabel Monaghan przenosi nas do malowniczego i słonecznego Long Island, gdzie miłość rozkwita na tle zapierających dech w piersiach krajobrazów. 



Poprzednia książka autorki wzbudziła wiele zachwytów i mimo tego, że nie miałam jeszcze okazji się z nią zapoznać, jakkolwiek oczekiwania względem kolejnej historii wzrosły. Tym bardzj gdy sam opis wskazuje na dość prostą fabularnie historię, jednak skupiająca swoją uwagę, na części emocjonalnej, a, jako że akurat miałam wenę na książki, której prędzej doprowadzą mnie do łez niż do śmiechu, wydała mi się ona idealna. Co jak się okazało, wcale nie było błędnym myśleniem i już po paru stronach wiedziałam, że jest to strzał w dziesiątkę i spełnia moje oczekiwania pod każdym względem. Począwszy od fabuły, która jak wspomniałam wcześniej jest bardzo prosta, mimo wszystko bardzo angażują, a przechodząc do aspektów emocjonalnych, które to tak naprawdę tworzą całą historię, skupiając na sobie uwagę czytelnika. 



Dodatkowo kreacja bohaterów, która jest na bardzo wysokim poziomie. Autorka skupiła swoją uwagę na trzech głównych postaciach, nie zapomniała jednak o innych równie znaczących dla historii. Sam od samego początku pokazuję nam się, jako postać pełna pasji i marzeń, które w pewnym momencie przestają być jej marzeniami, a czymś, co wypada, co przyniesie większe korzyści materialne, czy czymś, co dla innych będzie lepiej wyglądało. Przez to traci cząstkę siebie, niekoniecznie chcąc ją odzyskać. Czasem jednak wystarczy, aby na naszej drodze pojawiła się odpowiednia osoba, by zrozumieć, co realnie jest dla nas dobre, a tym samym co sprawi, że będziemy nie tylko żyć, ale i czerpać z tego życia satysfakcję. Jednak nim do tego dojdzie Sam, musi zamknąć pewien etap, wykazując się tym samym wszelako rozumianą odwagą. Wyatt jest postacią zagadką i na samym początku, gdy poznajemy go, pokazuje nam się on jako postać zdolna do wszystkiego, nieprzewidywalna i trochę chaotyczna. Jednak jego przemiana względem czytelnika, jest czymś, co sprawiło, że bardzo go polubiłam. Od zamkniętego w sobie bohatera, po kogoś, kto pokazuje nam, co czuje, bez próby ukrycia tego, czy skupienia uwagi na czymś innym, byle by nie dotyczyło to jego. Jego postać jest na tyle ciekawa i pełna sprzeczności, że warto na tym zakończyć mówienie o nim, byście mogli sami przekonać się, jaki on jest. Do pełni naszego trójkąta miłosnego, nie może zabraknąć Jacka, który jest bohaterem najmniej lubianym przeze mnie, nie przypadła mi do gustu ta jego pseuda charyzma i aparycja. Dąży on do tego, by ludzi postrzegali jego życie na idealne, bez skaz i wad, nawet jeśli miałby być ono tylko grą, liczy się to, że ludzie uważają je za idealne. Takie nastawienie i brak chęci, by choć minimalnie inaczej spojrzeć na rzeczywistość, sprawiła, że nie patrzę na niego przychylnie.



Równie ważnym dla  mnie aspektem, który skradł dodatkowo moje serce, mimo tego jak prozaiczny on jest, nie mogę o nim zapomnieć i nie wspomnieć tutaj, mianowicie domek na plaży. Tak nie wiele wystarczyło, bym zakochała się w tej historii, a przy okazji przypominając sobie jak cztery lata temu, mając piętnaście lat, zaczytywałam się w “The Kissing Booth”, chłonąc klimat wakacji i właśnie wspomnianego domu na plaży, co stronę zakochując się coraz bardziej.



Podsumowując, uważam “Latem, o tej samej porze” autorstwa Annabel Monaghan za cudowną historię, która łączy w sobie świetną kreację bohaterów, rozbudowane doświadczenia emocjonalne, klimat wakacyjny i wiele więcej, a to wszystko napisane w cudowny sposób, który sprawia, że chce się chłonąć coraz więcej, nie zważając na koniec historii, tym sprawiając, że rozstanie z nią, nie jest wcale takie łatwe. Dla mnie ta historia była przypadkowym spotkaniem, które zostanie w pamięci na dłuższy czas i do którego wielokrotnie będę wracać, a przy tym z ogromną chęcią znajdę chwilę czasu, by poznać wcześniejszą książkę autorki i z niecierpliwością wyczekiwać kolejnych, równie dobrych historii.


poniedziałek, 24 czerwca 2024

"Obłęd.ED" - przegląd projektów społecznych #15

16:15:00 0 Comments

 #77 "Obłęd.ED"



Czwórka nastolatków z misją zmiany podejścia do zaburzeń odżywiania!

Podczas tegorocznej edycji Olimpiady Zwolnieni z Teorii, młodzi pasjonaci z Liceum Ogólnokształcącego w Trzebnicy w ramach  projektu "Obłęd.ED" wzięli na siebie ambitne zadanie - edukowanie społeczeństwa na temat zaburzeń odżywiania. Ta niezwykła inicjatywa, prowadzona przez czterech nastolatków, zyskała szerokie uznanie w social mediach za swoje profesjonalne podejście do tematu.


Celem projektu "Obłęd.ED" jest zwiększenie świadomości na temat zaburzeń odżywiania poprzez działania edukacyjne w sieci oraz bezpośrednie spotkania z młodzieżą w szkołach. Twórcy projektu skupiają się na dostarczaniu rzetelnych informacji, obalaniu mitów oraz oferowaniu wsparcia osobom dotkniętym tym problemem; pod okiem specjalistów - psychologów i psychodietetyków.


Projekt wykorzystuje różnorodne kanały komunikacji - media społecznościowe  czy bloga, aby dotrzeć do jak największej liczby osób. Ponadto, w ramach projektu, członkowie zespołu zorganizowali warsztaty edukacyjne, które cieszyły się dużym zainteresowaniem zarówno uczniów, jak i nauczycieli.


Projekt "Obłęd.ED" to doskonały przykład, jak młodzi ludzie mogą wpływać na świadomość innych. Po więcej ich treści oraz sukcesów - zapraszamy na ich social media!


tiktok - obled.ED                                blog - obled.ED/blogspot

instagram - obled.ED                          facebook - obłęd.ED
















"1984" - George Orwell

00:00:00 1 Comments

Może wariat to po prostu członek jednoosobowej mniejszości. Niegdyś oznaką szaleństwa było upieranie się, że ziemia obraca się wokół słońca; dziś wiara, że przeszłość jest niezmienna. Może tylko on jeden wierzył w niezmienność przeszłości; jeśli tak, był wariatem. Myśl ta nie sprawiała mu specjalnej przykrości - bardziej lękał się tego, że może nie mieć racji.




Tytuł: 1984


Autor: George Orwell


Data wydania: 26.03.2024


Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Liczba stron: 416


Moja ocena: 8/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Społeczeństwo dzieli się na trzy klasy społeczne, z których najmniej uprzywilejowani są prole (biedna klasa pracująca), a najbardziej funkcjonariusze państwowi. Gdzieś pośrodku znajdują się członkowie partii i urzędnicy, którzy mają przywilej mieszkania w czystych pomieszczeniach, otrzymują rozsądne porcje żywieniowe, ale za to pozostają pod nieustanną kontrolą władz. Wszechobecna inwigilacja i teleekrany uniemożliwiają dokonanie nawet najmniejszej myśli o zbrodni. Miłość, nieposłuszeństwo i jakikolwiek sprzeciw Partii Wewnętrznej grozi torturami i skazaniem na śmierć. Nad wszystkim czuwa Wielki Brat (Big Brother), który korzysta z pomocy fikcyjnych ministerstw, do których należą Ministerstwo Obfitości, Ministerstwo Miłości i Ministerstwo Pokoju. Główny bohater, Winston Smith, pracuje natomiast w ministerstwie znanym jako Ministerstwo Prawdy.  Doskonale pokazuje to, jak szeroko zakrojona jest kontrola Wielkiego Brata.



Jeśli się kogoś kocha, to się go kocha, a gdy nie ma już nic, co można by mu zaoferować, wciąż daje się miłość.



Klasyka literatury wzbudza nie tylko podziw, ale i głęboką refleksję nad ludzkim doświadczeniem oraz uniwersalnymi tematami, które przemawiają do czytelników przez dziesięciolecia. Tego rodzaju dzieła literackie nie tylko odzwierciedlają swoją epokę, ale również stają się punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń, inspirując do analizy, interpretacji oraz kontynuacji dyskusji na temat natury ludzkiej, społeczeństwa i świata.



Jakiś czas temu dużo chętniej sięgałam po klasykę, a przede wszystkim sięgałam po nią z własnej woli, a nie dlatego, że jest ona np. lekturą, którą trzeba przeczytać. Jakiś czas temu dużo bardziej doceniałam ten gatunek, bo czytanie go, nie było przykrym obowiązkiem, a przyjemnością. I choć zdarza się, że ten obowiązek zmienia się w przyjemność, nie dzieje się tak zawsze.  Dlatego cieszę się, że książkę “1984”, miałam okazję przeczytać, zanim stała się dla mnie lekturą.  Dzięki temu mogę spojrzeć na nią inaczej niż przez pryzmat omawianej lektury, doszukiwania się co autor miał na myśli.



Głównym elementem powieści jest charakterystyka głównego bohatera, Winstona Smitha, pracownika Ministerstwa Prawdy, który zaczyna kwestionować istniejący porządek i marzenie o wolności jednostki. W pracy jego zadaniem jest modyfikowanie i fałszowanie historii z myślą o potrzebach Partii, redagując istniejące artykuły prasowe, fragmenty książek tylko po to, by ukryć niewygodne fakty.  W Winstonie rodzi się jednak bunt, na razie tylko w umyśle, choć i to w Oceanii jest już zbrodnią przeciwko Partii. Winston jednak nie może się powstrzymać, a gdy na jego drodze pojawia się myśląca podobnie, piękna Julia, oboje postanawiają stawić czoła systemowi. To właśnie jego wewnętrzny bunt oraz pogoń za prawdą i wolnością stanowią główny wątek narracji, prowadząc czytelników przez labirynt totalitarnych mechanizmów władzy.



Poruszonych zostaje wiele tematów, takich jak wspomniana wyżej manipulacja językiem. Autor pokazuje, jak łatwo może stać się ona narzędziem władzy. W Oceanii dochodzi do zniekształcania znaczeń słów, tworzenia nowych definicji oraz usuwania lub zmieniania wydarzeń historycznych, co ma na celu utrzymanie kontroli nad myśleniem jednostek. Modyfikowanie przeszłości uniemożliwia krytyczne spojrzenie na bieżące wydarzenia, tym samym sprawia, że nie możliwe jest uczenie się na błędach z przeszłości. Kolejnym tematem jest analiza mechanizmów totalitarnych reżimów, mających całkowitą kontrolę nad życiem jednostek oraz pokazanie jak władza może wykorzystywać technologię do nadzorowania obywateli i eliminowania prywatności, co prowadzi do całkowitej dehumanizacji jednostki. Pojawia się też wizja stawiania kolektywizmu ponad indywidualizmem. Miasto dąży do wyeliminowania indywidualizmów na rzecz lojalności wobec Wielkiego Brata i państwa.



Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki.



Podsumowując, uważam “1984” autorstwa George Orwella za historię, po którą warto sięgnąć bez presji narzucanej przez szkołę, a z samej ciekawości i chęci poznania tej niezwykłej historii. Ta historia to nie tylko klasyka literatury, ale również ostrzeżenie przed potencjalnym nad użyciem władzy i konieczność zachowania czujności wobec zagrożeń dla demokracji i praw człowieka.


niedziela, 23 czerwca 2024

"Ktoś z nas kłamie" Karen M. McManus

15:00:00 0 Comments

Znajdujemy się teraz w dziwnym stanie zawieszenia. Wszystko się zmieniło, chociaż wygląda tak samo.




Tytuł: Ktoś z nas kłamie


Autor: Karen M. McManus


Data wydania: 01.03.2022


Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Liczba stron: 392


Moja ocena: 9/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Wszyscy skrywają jakieś tajemnice, pytanie tylko, do czego są gotowi się posunąć, aby nie wyszły na jaw.


W poniedziałkowe popołudnie pięcioro uczniów liceum Bayview zostaje w klasie za karę po lekcjach. Bronwyn, prymuska, szykuje się do studiów w na Uniwersytecie Yale i nigdy nie łamie zasad. Addy, szkolna piękność, idealna królowa licealnego balu. Nate, „zły“ chłopak, znajduje się pod nadzorem kuratorskim za handel prochami. Cooper, gwiazda szkolnej drużyny baseballowej.I wreszcie Simon, dziwak, twórca słynnej aplikacji plotkarskiej About That. Tyle że Simon nie wychodzi z klasy żywy. Wezwana na miejsce policja uznaje, że jego śmierć nie była przypadkowa, ponieważ następnego dnia planował opublikować w aplikacji jakieś kompromitujące informacje na temat całej czwórki, która razem z nim odbywała karę. Podejrzenie pada na Bronwyn, Addy, Coopera i Nate’a. Czy faktycznie zamordowali Simona, czy może zostali wrobieni przez prawdziwego sprawcę, który wciąż znajduje się na wolności?


Wszyscy mają motyw. Wszyscy mają coś do ukrycia. Wszyscy mieli na pieńku z Simonem. I ktoś z nich kłamie.



Zdrada to nie jest błąd. To wybór.



Pierwszy tom serii thrillerów autorstwa Karen M. McManus zatytułowany "Ktoś z nas kłamie" to dynamiczne i wciągające wprowadzenie do świata pełnego intryg, tajemnic i niebezpieczeństw. Już od pierwszych stron czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, które nie dają chwili wytchnienia. Kolejne wydarzenia coraz bardziej budują napięcie, ale i pozostawiają coraz więcej pytań, bez odpowiedzi tym samym sprawiając, że śmierć Simona staje się coraz większą intrygą pełną kłamstw. 



Kontynuując swoją thrillerową erę, trochę z przypadku postanowiłam zapoznać się z serią, o której już kiedyś słyszałam wiele dobrego, a której okazji nie miałam poznać. Mimo tego, że czytałam ją w dość ciężkim okresie, gdzie czasu na lekturę nie było za wiele i aby czytać musiałam łapać każdą wolną chwilę, bardzo dobrze przy niej się bawiłam. Te przerwy między rozdziałami czy czasem w trakcie pozwalały mi “ułożyć w głowie” nowe informacje, próbując dojść do tego, kto odpowiada za tajemniczą śmierć Simona.



Sporą obawę budziła we mnie narracja wieloosobowa, pod względem tego czy nie będzie robiła ona zbyt wielkiego zamieszania w odczuciach czytelnika lub po prostu wprowadzać wiele zamętu nagłymi zmianami narracji. Na szczęście oba powody obaw, szybko okazały się bezpodstawne. Autorka bardzo dobrze radzi sobie z wieloma narracjami, a dzięki takiej różnorodności mamy okazję, lepiej poznać głównych bohaterów tym samym kształtując sobie opinie czy są oni zdolni do tak drastycznego czynu. To samo tyczy drugiej części, czyli zmian narracji. Zamiast nagłej i chaotycznej mamy do czynienia z przemyślaną, ale i wyraźnie zaznaczaną dla czytelnika.



Kolejnym plusem historii jest kreacja bohaterów, a zwłaszcza naszej wspaniałej czwórki — Bronwyn, Addy, Coopera i Nate’a. Każdy z nich jest indywidualnym charakterem, nie stanowią jednej plamy nie tylko pod względem osobowości, ale i problemów. W teorii przyszło im się mierzyć z jednym - oskarżeniem o zabójstwo Siomona, w praktyce w trakcie trwania śledztwa, każdy z nich mierzy się ze swoimi indywidualnymi problemami, czy to wywołanym postępowaniem, ale również skumulowaniem niewypowiedzianych słów, szukających ujścia w nieodpowiednim do tego momencie. O każdym z nich można powiedzieć wiele, czy do dobrego, ale i złego jak o każdym z nas. Mają swoje gorsze chwile, które wpływają na ich postrzeganie przez innych, dobre, które wynoszą je na szczyt chwały, ale to właśnie połączenie tych dwóch, tak sprzecznych elementów kreuje ich, choć co ważne nie definiuje. Nie chcąć zabierać Wam frajdy poznawania ich, nie rozpisze się o nich za bardzo, choć zdecydowanie zasługują na poświęcenie im wiele więcej uwagii. Zacznijmy od Bronwyn - inteligentnej i ambitnej uczennicy, która ma plany dostać się na prestiżową uczelnię Yale. Jest znana z wysokich ocen i silnego poczucia odpowiedzialności. Addy -  popularna i atrakcyjna dziewczyna, która jest częścią szkolnej elity. Na początku książki wydaje się być zależna od swojego chłopaka, Jake'a. Cooper - utalentowany sportowiec, gwiazda drużyny baseballowej. Jest przystojny i popularny, a jego marzeniem jest kariera zawodowego sportowca, chociaż czy aby na pewno? No i został nasz rodzynek, po którym totalnie nikt się nie spodziewał kreacji, jaką przyjmie, mianowicie Nate -  typowy „bad boy”, który ma za sobą kryminalną przeszłość. Prowadzi nielegalne interesy, aby utrzymać siebie i swojego chorego ojca.



Dociera do mnie, że pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, niezależnie od tego, jak dobre ma się intencje.


Podsumowując uważam “Ktoś z nas kłamie” autorstwa Karen M.McManus za historię, która mimo tego, do jakiego gatunku należy, jest bardzo ważna, by choć na chwilę móc wrócić do perspektywy młodego człowieka i zrozumieć go, jego czyny i postrzeganie świata zwłaszcza teraz, gdy pojawiające się bodźce mają większe pole dotarcia, a postrzeganie samego siebie, budowanie pewności i najzwyklejsza akceptacja nie jest wcale łatwiejsza. Tak z pozoru prozaiczna historia, kryje w sobie wiele ważnych tematów odnoszących się do realnego życia młodych ludzi, począwszy od presji społeczeństwa, oczekiwań najbliższych do stereotypów związanych z “przynależnością” do danej społeczności szkolnej od sportowca, przez "mózg", po rebelianta i outsidera. Dodatkowo z punktu technicznego łączy w sobie wiele bardzo dobrych aspektów, sprawiając, że trudno zapomnieć o niej, choćby na chwilę…


niedziela, 9 czerwca 2024

„Wybacz" - Kamila Cudnik

13:50:00 0 Comments


Ile warte jest ludzkie życie? Czy zazdrość może pchnąć człowieka do popełnienia najgorszego z możliwych czynów? Dwójka nastolatków w środku nocy i zdarzenie, które na zawsze zapisze się w toruńskiej kronice policyjnej. Zresztą - sprawdźcie sami!


Tytuł: „Wybacz" 
 Autor: Kamila Cudnik
Liczba stron: 400
Data polskiego wydania: 12 marca 2024
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
W moim odczuciu: 9/10

Jest chłodna, wiosenna noc. Dwoje nastolatków w wieku osiemnastu lat wybiera się na stary, nieczynny dworzec kolejowy Toruń - Północ. Niebawem dowiemy się w jakim celu, ale na to jeszcze za wcześnie. Młodzi docierają do budynku dworca i zatrzymują się przy nim pochłonięci rozmową. Nie spodziewają się, że ich życie za chwilę się skończy a rozwiązanie tej sprawy pochłonie mnóstwo czasu. Oboje giną od precyzyjnych strzałów oddanych gdzieś z ukrycia. Sprawa podwójnego zabójstwa trafia do wydziału doświadczonego śledczego Roberta Bukowskiego, który za wszelką cenę chce złapać mordercę. Śledztwo nie należy jednak do najprostszych, ponieważ na miejscu nie ma żadnych świadków, którzy mogliby wskazać podejrzanego. Robert podejmuje więc wszelkie kroki by dowiedzieć się kto za tym stoi i z jakiego powodu dwoje młodych ludzi mających przed sobą całe życie ginie w tak okropnych okolicznościach.
 
W tym samym czasie do wydziału trafia nowa, młodziutka policjantka - Karolina Werner, która twierdzi, że poznała Roberta dużo wcześniej. Komisarz nie do końca jest zadowolony z takiego obrotu sprawy, ale z racji prowadzonego śledztwa uznaje, że wszystkie ręce do pracy się przydadzą. Warto dodać, że komisarz Bukowski podchodzi do sprawy bardzo osobiście, sam bowiem wychowuje córkę w nastoletnim wieku i nie wyobraża sobie, że mogłoby spotkać ją coś podobnego. W trakcie śledztwa Robert dociera między innymi do matki i dziadka zamordowanej dziewczyny. Wraz z kolejnymi dniami przybywa podejrzanych oraz osób, które mogły bliżej znać zamordowane dzieciaki. Jednym z nich okazuje się bliski przyjaciel jego żony, który z jakiś powodów często bywa nieuchwytny. Sprawa nabiera tempa, gdy jeden z głównych podejrzanych popełnia samobójstwo. Tym samym okazuje się, że cała sprawa stwarza więcej pytań niż odpowiedzi a zabójca być może nigdy nie zostanie schwytany.
 
Książka Kamili Cudnik to znakomity thriller kryminalny, od którego ciężko się oderwać. Autorka w genialny sposób odtwarza obrzydliwą zbrodnię, którą przez długi czas udaje się zatuszować. Czytelnik lawiruje między wątkami dotyczącymi życia prywatnego głównych bohaterów, ale także osób w mniejszym bądź większym stopniu związanymi ze sprawą, aż w końcu z samymi podejrzanymi. Tuż obok sprawy zamordowanych nastolatków pojawiają się także inne wątki kryminalne z którymi zmagają się toruńscy policjanci. Część z nich może mieć także związek z głównym tematem. Bardzo podoba mi się zabieg ukazania przez autorkę nie tylko wątku tej jednej, konkretnej sprawy, ale także zwykłego życia poza nią i zwykłych problemów, z którymi mierzą się bohaterowie powieści. 

Przedstawiona w powieści intryga składnia czytelnika do myślenia, ale nie tylko nad tym kto jest sprawcą całego zamieszania, ale także nad tym co kieruje ludzkim losem, jak wpływają na to ludzkie emocje i uczucia oraz w końcu jakie są konsekwencje podejmowanych decyzji. Autorka w sprytny sposób poruszyła w książce tematy przyziemne, a co się za tym kryje takie zwykłe, przyziemne dramaty rodzinne. Bo czy w domu, gdzie panuje przemoc może być dobrze i jest miejsce na miłość? Podobnie jest w przypadku oceniania drugiego człowieka, pomimo że się go dobrze nie poznało. Ileż jest takich przypadków, że wystawiamy nad kimś osąd mimo, iż znamy go na tyle, na ile sam pozwolił nam się poznać. Warto także wspomnieć o niespełnionych ambicjach rodziców względem swoich dzieci oraz chorobach psychicznych, z którymi zmaga się coraz więcej osób.
 
Wybacz to nie tylko kryminał, w którym poszukujemy winnego zabójstwa dwójki młodych ludzi, ale także opowieść o codziennym zmaganiu się z różnymi problemami. To hołd dla ludzi, którzy być może doświadczają przemocy lub nieco bardziej mierzą się z codziennością. To refleksja, że każda nasza decyzja niesie za sobą konsekwencje, a to jak widzą nas inni zależy w głównej mierze od nas samych. Książkę polecam wszystkim miłośnikom zawiłych i intrygujących thrillerów, ale także tym, którzy poszukują głębszych przemyśleń i trudnych tematów. 

poniedziałek, 3 czerwca 2024

"Two For Joy. Stowarzyszenie Sroka" - Zoe Sugg, Amy McCulloch

17:00:00 0 Comments

Jedna to smutek. Tyle już wiesz. Dwie to radość. Spalić musiała się. Nadchodzi nowa epoka. Ja to ostatnia sroka. Trzy to dziewczyna. Umrze w kościoła ruinach.




Tytuł: Two For Joy. Stowarzyszenie Srok

Autor: Zoe Sugg, Amy McCulloch


Data wydania: 10.04.2024


Wydawnictwo: Storylight


Liczba stron: 384


Moja ocena: 10/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Zaginięcie, śmierć, wyścig z czasem… 


A w ostatniej chwili szokujące objawienie. 


Audrey i Ivy robią wszystko, by doprowadzić zabójcę Loli Radcliffe przed oblicze sprawiedliwości, tymczasem trafiają w sam środek kolejnej zagadki: ich przyjaciółka znika w podejrzanych okolicznościach. Jedyną wskazówką jest kartka pozostawiona przez enigmatyczne Stowarzyszenie Srok. Czas ucieka, policja gubi się w domysłach, a Audrey i Ivy muszą zgłębić mroczne sekrety, które skrywa ich szkoła. Ktoś prowadzi śmiertelnie niebezpieczną grę. I żeby go pokonać, Audrey i Ivy muszą zacząć pisać jej zasady od nowa… 



Nienawidzę czekania i poczucia, że nad niczym nie mam kontroli. Ściska mnie w klatce piersiowej, więc robię głęboki wdech. […] Robię kolejny gwałtowny wdech i czuję, że zalewa mnie fala niepokoju.



Kontynuacja serii zawsze jest wyczekiwanym momentem dla czytelników, którzy zakochali się w świecie i bohaterach wykreowanych przez autora bądź autorów w poprzedniej części. Oczekiwania są tym bardziej wysokie, gdy poprzedni tom zachwycił nas swoją fabułą, kreacją postaci i całą otoczką zależną od gatunku. W przypadku Stowarzyszenia Srok drugi tom dylogii budził wysokie oczekiwania względem rozwinięcia intrygi, pogłębienie relacji między bohaterami, ale co ważniejsze na ujawnienienie nam odpowiedzi na wszystkie rodzące się pytania. Przystępując do recenzji drugiego tomu, zadajmy sobie pytanie: czy kontynuacja spełnia te wymagania i dostarcza czytelnikom równie emocjonującą przygodę, jaką obiecał pierwszy tom?



Druga część historii sporą uwagę skupia na budowaniu relacji między bohaterami jak i ich osobistym rozwoju. Audrey staje się jeszcze bardziej zdeterminowana, by odkryć prawdę o tajemniczym Stowarzyszeniu Srok oraz o dalszych losach Loli Radcliffe. Wraz z pogłębianiem się intrygi, Audrey zmaga się z własnymi demonami i przeszłością, które ujawnia przed czytelnikami. Dodatkowo staje się coraz bardziej pewna siebie i gotowa na ryzyko, które wiąże się z jej poszukiwaniami. Jej dociekliwość i analityczne myślenie nadal są jej głównymi atutami, jednak w tym tomie widzimy również jej bardziej emocjonalną stronę, gdy zaczyna zbliżać się do swoich nowych przyjaciół i budować silniejsze więzi. Zaczyna angażować się w życie w szkole, a nie traktować jej tylko jak przejściowy etap. Postać Ivy przechodzi znaczną rewolucję. Jej lojalność wobec szkoły i przyjaciół zostaje wystawiona na próbę, a ona sama zaczyna kwestionować swoje dotychczasowe przekonania. Ivy staje się bardziej otwarta na współpracę z Audrey, chociaż ich relacja wciąż bywa burzliwa.



Pomimo wstępnych poprawnych podejrzeń, z czasem byłam przekonana o udziale w tym innej osoby. Jakie było jednak moje zdziwienie, gdy okazało się, że pierwsze przeczucie miało w sobie ziarnko prawdy. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy patrząc wstecz, na zachowanie postaci odpowiedzialnej za wydarzania w szkole, dostrzegam wiele niepokojących zachowań, które w całym tym amoku bardzo łatwo umykają. Tym samym mogę stwierdzić, że autorki  skutecznie budują napięcie i stopniowo ujawniają wskazówki, które prowadzą do odkrycia tożsamości mordercy. 



Podsumowując, uważam “Two For Joy. Stowarzyszenie Srok" autorstwa  Zoe Sugg i Amy McCulloch za kontynuację obowiązkową, jeśli zakończenie pierwszego tomu wzbudziło w Was jakiekolwiek choćby delikatne zainteresowanie. Autorki dostarczają satysfakcjonującego zakończenia pełnej napięcia historii. Ostateczne odkrycie tożsamości mordercy Loli Radcliffe jest dobrze przemyślane i wiąże wszystkie wątki fabularne w spójną i angażującą całość.