czwartek, 27 lutego 2020

"Trzynaście" Steve Cavanagh

12:46:00 0 Comments


 To czwarty tom serii o Eddiem Flynnie, a dla mnie pierwsze spotkanie z tym bohaterem. Dlaczego zdecydowałam się przeczytać tę książkę bez znajomości poprzednich części serii? Ponieważ lektura „Wkręconych” tego autora bardzo mi się podobała, zostałam całkowicie wkręcona przez fabułę i dostrzegłam ogromny potencjał twórczy. Koniecznie chciałam sprawdzić czy autor kontynuuje pisanie naprawdę dobrych historii.


  Nr. recenzji: 345
Tytuł: „Trzynaście"
Autor: Steve Cavanagh
Tłumacz: Janusz Ochab
Liczba stron: 445
Data polskiego wydania: 12 lutego 2020
Wydawnictwo: Albatros
W moim odczuciu: 8,5 / 10
Autor recenzji: Kobieta Czytająca


Eddie Flynn, kiedyś oszust dziś wzięty prawnik, niechętnie angażuje się do obrony Roberta Solomona, hollywoodzkiego aktora oskarżonego o zamordowanie swojej świeżo poślubionej żony i jej kochanka. Naczelna zasada Eddiego brzmi: „bronić  tylko niewinnych”, a wszystkie dowody wskazują na to, że Bobby Solomon popełnił zbrodnię, do której się nie przyznaje. Flynn wierzy mu i podejmuje się niemożliwego. W trakcie przygotowywania się do procesu wraz ze swoimi sprzymierzeńcami natrafia na ślad tajemniczego seryjnego zabójcy, nazwanego przez FBI- Dolcem, groźnego i nieuchwytnego, bo nikt nie wie jak wygląda ani jak się nazywa. Czy Dolec ma coś wspólnego ze sprawą Solomona? Jak przekonać ławę przysięgłych, że bogaty celebryta jest niewinny, skoro wszystkie dowody go obciążają? Proces w blasku fleszy może pogrążyć nie tylko oskarżonego, ale też prawniczą karierę Flynna i jego małżeństwo.

Książka, którą czyta się bez wysiłku, płynnie, z wrażeniem jakby autor pisał ją ciurkiem bez konieczności poprawiania tekstu. Ogromna wdzięczność należy się tłumaczowi, bo w dużej mierze to również jego zasługa. Historia ciekawa i wciągająca, z idealnie budowanym napięciem oraz zakończeniem, które zaskoczy każdego czytelnika. Nagromadzenie zwrotów akcji i zaskakujące rozwiązania sprawiają, że emocjonujące końcowe rozdziały przyprawiają o zawrót głowy i są prawdziwą ucztą dla czytelnika.

Główni bohaterowie napisani w bardzo ciekawy sposób. Eddie bryluje na sali sadowej, ale nie unosi się emocjami, jest skupiony a jego pytania i przemowy są wyważone i przemyślane. Oskarżony i Kane mówią bardzo mało pozostawiając pole do popisu naszej wyobraźni i domysłom.
Eddie Flynn, były oszust, który doskonale zna salę sądową teraz próbuje odpokutować winy broniąc niewinnych osób przed niesłusznym wyrokiem. Tym razem sam nie jest do końca przekonany o niewinności klienta. Przeczucie mówi mu, że Bobby Solomon nie popełnił tej zbrodni, ale dowody mówią co innego.
Robert Solomon, młody, bogaty, utalentowany aktor, właśnie nakręcił film, który ma mu otworzyć drzwi do hollywoodzkiej kariery, zamiast na czerwony dywan trafia na ławę oskarżonych. Zarzuca się mu zabicie świeżo poślubionej żony i szefa ochrony, z którym miała romans. Robert wzbudza sympatię czytelnika, ale trudno powiedzieć czy jest niewinny. Moim zdaniem to ogromna zaleta książki, fakt, że czytelnik nie może się z całą pewnością opowiedzieć za winą oskarżonego lub jej brakiem. Przez ten zabieg literacki treść książki i sam proces są bardziej intrygujące.
Wreszcie Joshua Kane, tajemniczy mężczyzna, który nie czuje bólu i konsekwentnie realizuje swój mroczny plan nie mając względu na ofiary. Niezwykle inteligentny plan, dopracowany w każdym szczególe, który tak naprawdę nie powinien się udać, jednak Kane realizuje go krok po kroku.

Podsumowując, książka ma same zalety — pomimo kilku nieprawdopodobnych elementów (ale przecież możliwych), świetnie napisana, trzymająca w napięciu lektura, która spodoba się nawet tym, którzy lubią klasyczne kryminały. Bo chociaż zbrodnie opisywane na sali sądowej brzmią inaczej niż przeżywanie ich z bohaterami, to jednak mordercze żniwo Dolca przeraża i woła by zatrzymać to szaleństwo.

Moje pierwsze spotkanie z Eddiem Flynnem znanym czytelnikom z poprzednich trzech części serii, utwierdziło moje zamiłowanie do czytania kryminałów prawniczych. „Trzynaście" czytało się znakomicie, nie zawiodłam się na autorze i na pewno sięgnę po kolejne jego książki.

Kobieta Czytająca


wtorek, 25 lutego 2020

„Nieodpowiednia dziewczyna” - J. Harrow

12:52:00 0 Comments
Jak przeszłość wpływa na naszą teraźniejszość? Czy dawne zdarzenia rzutują na nasze dalsze życie? Odpowiedź na te, jakże nurtujące pytania znajdziemy w debiutanckiej powieści J. Harrow zatytułowanej „Nieodpowiednia dziewczyna”.

Nr. recenzji: 345
Tytuł: „Nieodpowiednia dziewczyna"
Autor: J. Harrow
Liczba stron: 328
Data polskiego wydania: 28 stycznia 2020
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
W moim odczuciu: 8/10

Eve jest młodą tatuażystką z dość sporym bagażem doświadczeń. Jej przeszłość mocno rzutuje na jej całe dotychczasowe życie. Dziewczyna unika mężczyzn, stroni wręcz od jakichkolwiek bliższych relacji z płcią przeciwną. Wszystko się jednak zmienia gdy w salonie w którym pracuje zjawia się On - szarmancki i dobrze wychowany mężczyzna. Daniel jest jej zupełnym przeciwieństwem i co najistotniejsze - jest zajęty. Razem z Alice tworzą; jakby się miało wydawać; parę idealną. Jednak po spotkaniu z Eve chłopak nie może zapomnieć o uroczej i tajemniczej tatuażystce, a co najważniejsze ma dziwne przeczucie, że gdzieś ją już poznał. Czy ta dziwna fascynacja dopiero co poznaną kobietą wpłynie na życie Daniela?

Książka jest bardzo wciągająca. Już od pierwszych stron poznajemy życie Daniela oraz jego relacje rodzinne. Chłopak wychowuje się w kochającej rodzinie i niczego mu nie brakuje. Ma bardzo dobry kontakt zarówno z rodzicami jak i z młodszą siostrą. Daniel mieszka ze swoją dziewczyną - Alice, która jest chodzącym ideałem. To właśnie za jej namową para udaje się do salonu w którym pracuje Eve. Zakochani tatuują sobie symbole przypominające o ich miłości. Zrządzeniem losu nad tatuażem chłopaka pracuje Eve i to właśnie od tego momentu Daniel robi wszystko, aby poznać ją bliżej. Dotąd poukładane życie młodego mężczyzny diametralnie się zmienia. Przyszłość z Alice odchodzi na bok zastąpiona przez fascynację zdolną dziewczyną z salonu tatuażu.

Fabuła powieści jest bardzo ciekawa, szczególnie wątek relacji w jaką z biegiem czasu wchodzą Daniel i Eve. Dwójka zupełnie różnych i obcych sobie ludzi znajdująca nić porozumienia. Sama koncepcja całej historii jest bardzo interesująca. Zazwyczaj w książkach tego typu postacie są odwrócone - to kobieta jest szarą myszką, a mężczyzna nieokiełznanym wulkanem energii, którą trudno poskromić. W tej sytuacji jest odwrotnie: spokojny i ułożony Daniel oraz nieprzenikniona Eve. Podoba mi się także poruszony przez autorkę wątek tatuaży u młodych ludzi. Często malunki na ciele są negatywnie odbierane i powodują niechęć co do ich właściciela. Takie szufladkowanie i oceniane ludzi z góry nie zawsze się sprawdza i tak też mamy w tym przypadku.

Najważniejszy wątek poruszony w powieści to oczywiście wątek trudnej przeszłości. Wraz z biegiem wydarzeń poznajemy historię Eve, jej trudne dzieciństwo i jeszcze trudniejsze lata młodości. Bardzo mi się podoba, że książka nie jest tylko historią miłosną dwójki ludzi, ale porusza trudny i namacalny problem, z którym boryka się wiele osób. Często doświadczenia z przyszłości mają wpływ na nasze dalsze życie. Nie każdy ma to szczęście, żeby wychowywać się w pełnej i kochającej rodzinie. Zazwyczaj takie złe doświadczenia nie pozwalają ludziom iść na przód i torują drogę do szczęścia.

Podsumowując mam dobre odczucia co do książki. Myślę, że można ją śmiało polecić, ale raczej pełnoletnim czytelnikom z racji dość licznych, pikantnych scen. Nie jest to jednak kolejna, przewidywalna powieść o miłości. Porusza naprawdę ciężkie tematy takie jak trudne dzieciństwo i następstwa z nim związane, a także niełatwej miłości dwojga ludzi. Sądzę więc, że to naprawdę dobra pozycja szczególnie, że jest to pierwsza powieść autorki. Gorąco polecam i z niecierpliwością czekam na kontynuację historii Daniela i Eve.