Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daria Pogodzińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daria Pogodzińska. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2024

"Float" Kate Marchant

10:44:00 0 Comments

„- Dbamy o tych, których kochamy – podjęłam, słowa padały teraz z moich ust niczym kamienie zepchnięte przypadkiem ze szczytu wzgórza”


Tytuł: „Float” Autor: Kate Marchant
Tłumacz: Anna Kłosiewicz
Liczba stron: 376
Data polskiego wydania: 17.07.2024
Wydawnictwo: StoryLight
W moim odczuciu: 7/10
Autor recenzji: Daria Pogodzińska

Waverly Lyons spędza wakacje w całkiem innym miejscu niż jej miejsce zamieszkania. Dziewczyna z Alaski przenosi się na wakacje na Florydę do swojej ciotki. Nowe miejsce to przestrzeń na nowe znajomości i wyzwania. Sąsiadem jej ciotki jest super przystojny Blake, na którego nastolatka od razu zwraca uwagę. Imprezy na plaży i woda, to coś, co dzieciaki na Florydzie uwielbiają, ale Waverly ma problem, nie umie pływać. Relacja Blake i Waverly zaczyna się rozwijać, ale niestety wakacje zaczynają się kończyć, a dziewczyna musi wrócić do domu. Ostatnie tchnienie ciepła i wakacyjnej lektury. Chociaż aura za oknem już jesienna, to jeszcze na chwile pozostałam w klimacie wakacji i letniej miłości. Fabuła książki jest prosta i przewidywalna, ale czytanie jej sprawia radość i tym samym ta powieść to świetna rozrywka, która nie będzie od Was wymagać wielkiego zaangażowania, a pomoże się oderwać po ciężkim dniu. Już od samego początku czytelnik wie, do czego dąży książka. Razem z bohaterką zakochujemy się w tym miejscu i tak samo, jak ona, nie chcemy go opuszczać. Waverly na Florydzie odnalazła przyjaciół i nową miłość. Nie wzięła ze sobą telefonu, co było jej świadomym wyborem. Chciała odciąć się od tamtego świata i ludzi, którzy kontaktowali się z nią, tylko gdy czegoś potrzebowali. Wspólny projekt do zrobienia, notatki do przepisania, wtedy Waverly jest potrzebna innym. Podobnie, jeśli chodzi o rodziców, kochają swoją córkę, ale uwikłani w rozwodzie i swoich obowiązkach, myślą, że zapewniają dziewczynie wszystko, co najlepsze, to jednak Waverly nie była szczęśliwa. Jest zauważalny rozwój nastolatki, na początku była ona wycofana, brakowało jej pewności siebie, natomiast na końcu, promienna, radosna dziewczyna. Podoba mi się naturalne ukazanie relacji Blake i Waverly, ich pocałunek pełen jest nastoletniej niezdarności, a tym samym uroku. To ważna dla nich chwila wychodzi w tym wszystkim zakłopotanie, które jest naturalne i dodaje realności tej sytuacji. Bohaterowie uczą się miłości, uczą się, co to znaczy kochać i jaką wagę mają wypowiedziane te słowa.
„Float” to ciepła i poruszająca powieść młodzieżowa, która sprawdzi się nie tylko w okresie wakacyjnym. Nie wymagałam od tej książki niesamowitych emocji i zwrotów akcji, dzięki czemu nie zawiodłam się, a za to miło spędziłam przy niej czas. Ostatnie strony książki wzruszają bohaterów, jak i czytelnika.


niedziela, 7 sierpnia 2022

„Lepiej niż w filmach" Lynn Painter

22:38:00 0 Comments

 Nadal trwamy w sezonie urlopowym, a książki idealne na wakacje pojawią się na naszych social mediach. Trwając w tym mam dla was do przedstawienia i polecenia książkę młodzieżową, z romansem, która idealnie sprawdzi się w tym wakacyjnym jeszcze czasie.


Nr. recenzji:
674

Tytuł: „Lepiej niż w filmach"

Autor: Lynn Painter

Tłumacz: Monika Wiśniewska

Liczba stron: 368

Data polskiego wydania: 27 lipca 2022

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 7,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Liz od małego zapałała miłością do komedii romantycznych i szczęśliwych zakończeń. Ta młoda romantyczka od dawna zakochana jest w Michaelu, serca zaczyna mocniej bić, gdy chłopak wraca do miasta. Nie chce być już dla niego słodką małą Liz. Dziewczyna zrobi wiele, aby ten ją zauważy, nawet zaprzyjaźni się z Wesem, sąsiadem i wrogiem z dzieciństwa. Nastolatkowie cały czas walczą o miejsce postojowe, a z jakiegoś powodu z czasem zaczynają się dogadywać, wspólne interesy mogą nieraz połączyć ludzi.

Aktualnie dla mnie jest to czas pełen zawirowań zmian i pracy, dlatego w tej chwili mam ochotę sięgać po lekkie książki młodzieżowe. Myślałam, że już z nich wyrosłam, ale to lato pokazało mi, że te książki zawsze znajdą miejsce w moim serduszku, oczywiście te dobre i warte zapamiętania.

Liz jest bohaterką, która zmaga się z utratą kogoś bliskiego. Osoby, która obudziła w niej miłość do komedii romantycznych. Dziewczyna uważa, że miłość od nienawiści do miłości jest możliwa i możliwe jest również to, że wzbudzi romantyczne uczucia w Michaelu, który zapmiętał ją jako kumpele z dzieciństwa. Na tym opiera się fabuła, Liz pragnie zdobyć serce chłopaka, a w tym pomoże jej sąsiad. Bardzo prosta fabuła, która nie jest jednocześnie nudna. Cały czas coś się dzieje, impreza, szkoła. Liz ma też swoje wpadk, więc nie wszystko idzie tak, jak zostało to zaplanowane. Dziewczyna zaczyna poznawać i rozróżniać swoje uczucia do chłopaków. Jestem dla niej wyrozumiała, to ten czas kiedy popełnia się błędy i nie jest się do końca świadomym własnych uczuć i potrzeb, często kocha się całym sobą. W tym okresie ważna jest obecność bliskich osób, które będą wsparciem dla młodych ludzi. W powieści poruszany jest temat żałoby i radzenia sobie z nią. Podoba mi się to, że coraz częściej widzimy w powieściach ludzi, którzy radzą sobie z problemami, a tym samym dają radę i jedną z możliwości wyjścia z sytuacji, która może przydać się czytelnikowi.

Podsumowując, "Lepiej niż w filmach" to typowa książka młodzieżowa, która powiela pewne schemtay, ale robi to w sposób dobry, sprawiający rozrywkę czytelnikowi. Można się przy niej odprężyć. Założę się, że gdy będziecie ją czytać, uśmiech zagości na waszych twarzach. Urocza i przewidywalna, co nie oznacza, że zła. Świetnie sprawdza się w swoje kategorii oraz jest odpowiednia dla docelowej grupy wiekowej. Bohaterowie są wykreowani na nastolatków, którzy są realni i spokojnie można znaleźć takie osoby w swoim otoczeniu. W dodatku ta okładka, która już sama w sobie daje obraz słodkiej historii.

Znajdzecie tam więcej książek dla młodzieży


czwartek, 7 lipca 2022

„Bez ciebie nie ma lata" Jenny Han

10:18:00 0 Comments

 Kolejny tom przygód nastoletniej Belly, dziewczyny, która nie wyobraża sobie lata bez domku w Cousins Beach. To lato będzie inne. Na nastolatkę spada ciężar smutku i przygnębienia, czy wraz z chłopakami poradzi sobie z tym, co nadeszło?



Nr. recenzji: 653

Tytuł: „Bez ciebie nie ma lata"

Autor: Jenny Han

Tłumacz: Matylda Biernacka

Liczba stron: 304

Data polskiego wydania: 15 czerwca 2022

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Belly zawsze z niecierpliwością czekała na lato i możliwość spędzenia tego cudownego czasu w domku rodziny Conrada i Jeremiaha. Problemy rodzinne Fisherów nakładają się na siebie, co sprawia, że to lato będzie inne. Conrad nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Jeremiah dzwoni do Belly, Conrad zniknął, a oni wyruszają, żeby go odnaleźć. Nastolatka musi zebrać całą trójkę w domku na plaży i chociaż spróbować rozwiązać całą sytuację. Nie będzie to łatwe, a w dodatku, dziewczyna nadal nie może sobie odpuścić jednego z chłopaków.

Można by się spodziewać, po okładce, oraz po pierwszej części, że będzie to lekka i przyjemna kontynuacja, ale to o wiele smutniejsza i poważniejsza historia. Choroba Susannah dla wszystkich jest ogromną tragedią. Czytelnicy, którzy już zaczęli, albo mają przed sobą tę część, mogą się spodziewać, co się wydarzyło. Nad rodziną Fisherów zbierała się czarna chmura, która przykryła marzenia i plany. Rodzina się rozpada, a przez to lato w domku na plaży nie będzie już wyglądać tak samo.

Autorka nie boi się poruszania ciężkich tematów, w książkach dla młodzieży. Jenny Han przedstawia życie młodych ludzi, których dotknęła tragedia, choroba bliskiej rodziny. Każdy radzi sobie z tym inaczej. Conrad, mimo że najstarszy, nie radzi sobie najlepiej, tłumi emocje w sobie, zachowuje się sprzecznie w relacjach z innymi ludźmi, a jednocześnie pełny jest serdeczności i dobrych intencji. Belly pragnie każdemu pomóc, sama jest przygnębiona, a nie traci chęci pomocy innym. Od razu zgadza się z Jeremiahem, co to odszukania przyjaciela. Na matkę Belly również spada ogrom żalu i smutku, odsunęła się trochę od rodziny, Ta historia pokazuje, jak każdy człowiek inaczej radzi sobie z negatywnymi emocjami. W tej części nie brakuje również perypetii miłosnych Belly. Problemem młodych ludzi jest często brak komunikacji i szczerej rozmowy. Conrad nie jest otwarty ani szczery w swoich uczuciach. Uważam, że to nie do końca jest dobra osoba do związku, bo wydaje się on niedojrzały do tego, ale czy nie takie są lata młodości i zakochiwanie się w osobach, które nie koniecznie są dla nas odpowiednie. Uważam, że ten wiek rządzi się własnymi prawami, a wszystko zmienia się z czasem i wiekiem.

Brakuje mi w tej powieści brata dziewczyny. Było go bardzo mało, praktycznie wcale. Jestem ciekawa, jakie jest jego podejście do sytuacji i jak on radzi sobie z wszystkimi emocjami. "Bez ciebie nie ma lata" to kontynuacja, która nie odbiega poziomem od pierwszego tomu. Nadal poruszająca trudne tematy, utrzymana w letnim stylu, z piękną okładką i językiem, który wzbudza emocje i sprawia, że książka nadaje się do przeczytania na raz. Wszystkim tym, którzy przeczytali "Tego lata stałam się piękna" polecam zapoznać się z następną częścią, a tym, którzy jeszcze nie znają tej serii, uważa, że macie co nadrabiać.

"Bez ciebie nie ma lata" dostępne w popularnej księgarni Tania Książka

sobota, 2 lipca 2022

„Malice" Heather Walter

10:30:00 0 Comments

Księżniczka Aurora, ostatnia pretendentka do tronu. Co będzie, jeśli ona umrze? Klątwa trwa, a przerwać ją można jedynie pocałunek prawdziwej miłości. Motywy ze znanych baśni ubrane we współczesną powieść.


Nr. recenzji:
652

Tytuł: „Malice"

Autor: Heather Walter

Tłumacz: Ewa Skórska

Liczba stron: 384

Data polskiego wydania: 15 czerwca 2022

Wydawnictwo: You&YA

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Klątwa, która istnieje od wielu lat jako zemsta mrocznej Vili. Następczyni tronu umiera w wieku dwudziestu jeden lat, chyba że zostanie obdarowana pocałunkiem prawdziwej miłości. Aurora ma już tylko rok, aby uratować swoje życie, rok pełen zalotników i prób zdjęcia klątwy. Mieszkańcy Briaru otrzymali w darze cząstkę magii pod postacią Łask. Kobiety przy pomocy eliksirów zarabiają i wykonują zlecenia swoich patronów. Życie Łask pełne jest zasad i posłuszeństwa. Wśród nich jest Alyce, dziewczyna jest mroczną łaską, budzi strach u innych, chyba że ktoś potrzebuje jej eliksirów.

Retelingi baśni, fantastyka młodzieżowa, to gatunek, który niezwykle do mnie przemawia. Takie powieści czytam, odkąd zachłysnęłam się miłością do książek i trwa to do dziś. Sprawia mi to ogrom radości, przyjemności i zaangażowania, ale są też powieści, które nie mają się czym obronić i w mojej ocenie nie są warte przeczytania. Czy "Malice" to dobra współczesna powieść, warta czytania i polecania?

Fabuła książki bazuje na motywie baśni Śpiącej Królewny, ale nie odtwarza jej. Motyw klątwy i pocałunku, czas, który ucieka, co kojarzy mi się z Piękną i Bestią, można doszukiwać się inspiracji, którymi kierowała się autorka. Na bazie czegoś znanego, Heather stworzyła nową fantastykę młodzieżową, która zawiera reprezentację osób LGBT, czyli aktualny bardzo temat. W królestwie panuje przekonanie, że władza nie może być w rękach dwóch kobiet, dopiero teraz zmienia się znane motywy z baśni, na te współczesne.
Autorka posługuje się lekkim językiem, ale nie infantylnym. Na początku miałam lekki problem ze wciągnięciem się i zaangażowaniem. Czułam przesyt informacji. Heather dostarcza czytelnikowi wiedzę na temat zasad działania magii, historii świata i bohaterów. Buduje to kontekst do całej historii, ale jest jednocześnie momentem, w którym nie dzieje się dużo akcji, po zapoznaniu się z przedstawionymi informacjami, odbiorca zostaje wciągnięty w fantastyczną fabułę i wir zdarzeń.

Gdy wciągnęłam się w książkę, to mogłam ją czytać i czytać, fascynowała mnie wykreowany świat i z niecierpliwością czekałam na rozwiązanie otwartych wątków. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, ale w sumie uważam, że jest ono dobre, kończy niektóre kwestie, ale pozostawia niedosyt. Uważam, że "Malice" to bardzo dobra powieść młodzieżowa, która sprawdzi się jako dobra rozrywka, zaskakujące momenty i fantastyczni bohaterowie. Świat pełen magii i inspiracji znanych baśni.

środa, 29 czerwca 2022

"Gra na dwa fronty" Lily Lindon

10:02:00 0 Comments

Odkrycie własnej orientacji i przyznanie się przed samą sobą oraz bliskimi osobami może zmienić całe życie. Są to ciężkie chwile, pełne wahań, łez, dobrych i złych decyzji. Gina i Georgie wiedzą, co to znaczy.


Nr. recenzji:
651

Tytuł: "Gra na dwa fronty"

Autor: Lily Lindon

Tłumacz: Robert Waliś

Liczba stron: 384

Data polskiego wydania: 15 czerwca 2022

Wydawnictwo: Albatros

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Gina jest w wieloletnim, szczęśliwym związku. Jej życie opiera się na planowanym kalendarzu. Wszystko jest tam zapisane, począwszy od wydarzeń, po przypomnienie o napisaniu do chłopaka. George w głębi serca planuje wrócić do grania na klawiszach w kapeli, zdarza się okazja na granie w lesbijskim zespole. Do grupy mogą dołączyć tylko osoby homoseksualne. Co jest więc problemem? Gina i George to ta sama osoba. Dwa oblicza, dwa różne pragnienia, kocha swojego chłopaka, ale zaczyna pragnąć kobiet. Jej poukładane dotychczas życie, runie jak domek z kart. Czy Georginie uda się połączyć dwa światy? Przecież każdy zasługuje na szczęście.

Zaczęłam właśnie urlop nad morzem, prócz tego, że nastał upał, to nastał też czas na książki idealne na plażę. To jest jedna z tych książek, które sprawdzą się na ten czas.
Komedia romantyczna, która porusza ważne życiowe tematy. To nie tylko tak, że czasy nastoletnie są momentem na odkrycie własnej seksualności, ten moment może również przyjść w dorosłym życiu, kiedy to już życie staje się stabilne i szczęśliwe i wtedy przychodzi świadomość, że życie może się odwrócić do góry nogami. Gina jest postacią, która z jednej strony wszystko planuje, woli spędzać czas z serialem i winem, ale z drugiej strony pragnie odrobiny szaleństwa. Są to sprzeczności, które łączy pod osłoną dwóch postaci. Popełnia dobre i złe decyzje. Podobało mi się to, że w końcu, gdy przyznała się do swojej orientacji przed chłopakiem, zaczęła rozmawiać z partnerem. Częstą przyczyną nieporozumień jest brak komunikacji. W tym wypadku bohaterowie próbują rozmawiać i zrozumieć siebie nawzajem. Nie zawsze to wychodzi, ale chociaż próbują, co już jest dobrym krokiem. Ciężko mi ocenić jak ta książka wypada w kontekście pokazania postaci LGBTQ+ oraz poprawności tego tematu. Myślę, że na ten temat szerzej mogą się wypowiedzieć osoby posiadające odpowiednią wiedzę na ten temat. Dla mnie całość była przyjemna, nie czułam zażenowania.

Książkę czyta się szybko, stąd też dlatego jest ona dobra na plażę. Od początku byłam zainteresowana tym, jak Gina poradzi sobie ze wszystkim. Kibicowałam jej i chciałam, aby ta dziewczyna dała sobie radę. Autorka kreuje postacie pełnowymiarowe, które mają wady i zalety, popełniają błędy, ale potrafią się do nich przyznać. Powieść pokazuje, że nawet po siedmiu latach stabilności mogą przyjść chwile, które zaburzą równowagę. Pomimo poważnych tematów, lektura obfituje w humor oraz zabawne i lekkie momenty. "Gra na dwa fronty" to powieść idealna dla starszych czytelników, którzy potrzebują wytchnienia w letni upalny dzień.



środa, 22 czerwca 2022

„Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein" Kiersten White

08:58:00 0 Comments

Historia Frankensteina wszystkim szeroko znana jako powieść, czy też postać z popkultury. Kiersten White ukazuje historię towarzyszki Victora. Czytelnik ma okazję poznać sławnego geniusza przechytrzającego śmieć, od strony bliskiej mu osoby. Czy takie pokazanie historii Victora i Elizabeth wyszło intrygująco i zachęcająco?


Nr. recenzji:
643

Tytuł: „Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein"

Autor: Kiersten White

Tłumacz: Ryszard Oślizło

Liczba stron: 400

Data polskiego wydania: 30 październik 2019

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Elizabeth nie ma szczęśliwego dzieciństwa, bita i poniżana przez swoją opiekunkę. Jej ratunkiem staje się rodzina Frankensteinów, dziewczynka potrzebna jest rodzinie do opiekowania się i przyjaźni z Victorem. Chłopak jest mrocznym i trudnym dzieckiem, a z Elizabeth znajdują nić porozumienia. Od małego Victor przejawia niebezpieczny temperament, który z wiekiem rośnie w siłę. Gdy już prawie jako dorosły mężczyzna wyjeżdża, przyjaciółka pragnie go odnaleźć, nie spodziewa się, że pozna historię pełną mroku i szaleństwa.

Dla tych lubiących ciekawostki jest w Polsce miejscowość Frankenstein, bo tak do 1946 nazywały się właśnie Ząbkowice Śląskie. Chodzą pogłoski, że to właśnie to miasto oraz afera grabarzy była jedną z inspiracji pierwowzoru powieści Frankensteina. W tej miejscowości właśnie mieszkam i nigdy nie przeczytałam oryginalnej wersji powieści, no cóż, na pewno kiedyś przyjdzie na to czas. Nie powstrzymało mnie to przed sięgnięciem po reteling autorstwa Kiersten White.

Narratorką powieści jest Elizabeth, czytelnik z jej perspektywy poznaje życie dziewczynki i jej przyjaciela. Do aktualnych wydarzeń wstawiane są fragmenty z przeszłości, które wyjaśniają kwestie przybycia Elizabeth do domu Victora, oraz sytuacje, które dają obraz tego, jakim człowiekiem jest chłopak. Wstawki te idealnie komponują się z treścią i są uzupełnieniem do teraźniejszych wydarzeń. Pierwsza połowa książki jest zdecydowanie wolniejsza, skupiająca się na historii, a nie konkretnej akcji, natomiast dalsza część skupia się na akcji między szaleńcem a dziewczyną. Czy można nazwać Victora szaleńcem? Zdecydowanie jest to geniusz, ale szalony, to co stworzył, wymagało wiele pracy i wiedzy, ale nie było wytworem dobrym, służącym ludzkości. Nawet jego przyjaciółka zaczęła zauważać, że coś jest nie tak, a dziwny temperament Victora zaczyna wymykać się spod kontroli. Elizabeth jest bohaterką, którą można z łatwością polubić, widać, że często kryła przewinienia chłopca, ale gdy zaczyna się robić niebezpiecznie, potrafi mu się sprzeciwić.

Styl autorki oraz wydanie książki sprawia, że przez całość się płynie i można ją przeczytać w szybkim tempie. Aktualnie jestem mocno zabiegana, a ta historia pozwoliła mi na chwilę się rozerwać. Jest wciągająca i angażująca. Można się pewnych elementów spodziewać, ale w kwestii tej historii to nie jest dla mnie minus. Może teraz łatwiej będzie mi sięgnąć po oryginał. Polecam tę książkę jak najbardziej młodzieży, bo czasem młodzi dorośli chcą sięgać po klasyki, ale jest taka obawa przed tym. Zapoznanie się z historią od tej strony może być zachęto po dalsze zgłębianie tematu. Nie mam żadnych zarzutów co do tej powieści, ale nie znam też oryginału, więc nie mogę stwierdzić, jak lektura wypada na tle pierwowzoru.

Recenzja powstała przy współpracy z Sofario


piątek, 17 czerwca 2022

"Forsa. Jak ją zarabiać, oszczędzać, wydawać, pomnażać i dawać innym" Rashmi Sirdeshpande

09:30:00 0 Comments

Niedawno uzyskałam dyplom technika ekonomisty, nic więc dziwnego, że zainteresowała mnie książka o pieniądzach. Jest ona może kierowana bardziej do dzieci, ale co z tego! Ja przy niej też się świetnie bawiłam.


Nr. recenzji:
640

Tytuł: „Forsa. Jak ją zarabiać, oszczędzać, wydawać, pomnażać i dawać innym"

Autor: Rashmi Sirdeshpande

Tłumacz: Katarzyna Dudzik

Liczba stron: 160

Data polskiego wydania: 1 czerwca 2022

Wydawnictwo: Isignis

W moim odczuciu: 7,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Pieniądze używane są od tysięcy lat, były one w różnej formie, ale od czego się to zaczęło, jaka jest historia banknotów i kart kredytowych? Jak już dowiesz się, co to jest pieniądz i jaką funkcję pełni to warto wiedzieć, jak je zdobyć. Masz już własną forsę, to może chcesz zrobić świadome i przemyślane zakupy? Wolisz trzymać je na czarną godzinę lub oszczędzać na nowy rower, być może otrzymasz informacje jak to zrobić i czy lepiej schować je do skarpety, czy umieścić w banku. Na te i wiele innych pytań odpowiedzi udzieli ci ta oto książka.

Na początku warto zaznaczyć, że dla osób zaznajomionych z tematem, nie będzie to nic odkrywczego, ale może wzbudzi ona chęć porozmawiania na ten temat z młodszymi osobami. "Forsa. Jak ją zarabiać, oszczędzać, wydawać, pomnażać i dawać innym" to dobra pozycja dla uczniów podstawówki, kiedy to jest się świadomym pewnych kwestii, ale nie posiada się jeszcze dużej wiedzy na ten temat.

Uwagę dzieci, jak i często dorosłych, przyciąga wydanie książki. Ta lektura posiada ilustracje, ciekawe grafiki i ozdobniki stron, dzięki czemu nie jest taka nudna. Nie jest też za długa, co jest ważne, ponieważ nadmiar informacji sprawia, że czytelnik nie będzie ich już skutecznie przyswajał. Każdy poruszany temat, ma swój odrębny rozdział, więc nie musisz tej książki czytać na raz, dobrym rozwiązaniem jest jej dawkowanie. Autorka używa prostego, ale inteligentnego języka. Na przykładach z życia obrazuje temat finansów. Poruszane są bardzo podstawowe kwestie, jak zarabianie pieniędzy, bo nawet dzieci wiedzą, że pieniądze nie biorą się z nieba, ale również te zaawansowane, jak kwestia kryptowalut, a także inwestowania. Akcje, obligacje, nieraz ciężkie tematy dla dorosłych, a tu proszę, dziecko może posiąść taką wiedzę i zabłysnąć, między innymi w szkole, czy rozmawiać z rodzicami. Patrząc na tę książkę z perspektywy ekonomistki, mogę stwierdzić, że książka jest przydatna. Wybierając taki zawód, uczniowie zaczynają swoją przygodę z podstawowymi rzeczami, które wydają się oczywiste. Następnie przychodzi czas na inwestycje, zdarza się, że ten temat sprawia trudności, ponieważ podręczniki wyjaśniają kwestie w trudny i często niezrozumiały sposób, a dopiero nauczyciele przekładają język książkowy, na ten zrozumiały młodzieży.

"Forsa. Jak ją zarabiać, oszczędzać, wydawać, pomnażać i dawać innym" jest świetną książką dla młodych ludzi, którzy interesują się pieniędzmi. Uświadamia dzieci, jest na bieżąco z wszystkimi kwestiami, może jako dorosły, nie za bardzo orientujesz się, co to są kryptowaluty, sięgnij po tę książkę i zaczerpnij podstawową wiedzę z tego tematu. Dla mnie był to miły wieczór, ale przez to ile już wiem, nie zrobiła na mnie wrażenia, na pewno zatrzymam tę książkę u siebie na półce i będzie czekać na dzieci, które są już w rodzinie, chętnie w późniejszym czasie podsunę im tę książkę.


wtorek, 14 czerwca 2022

„Miasto duchów" Victoria Schwab

12:09:00 0 Comments

Twórczość tej autorki jest szeroko znana i lubiana przez czytelników. Również ja zaliczam się do tego grona. Pomimo tego, że nie przeczytałam wszystkich jej książek, to Vicious zaliczam do wybitnych książek. Powieść opierająca się na doświadczeniu bliskiemu śmierci. W "Mieście duchów" doświadczenie bliskie śmierci powoduje u Cassidy zdolności widzenia duchów.


Nr. recenzji:
638

Tytuł: „Miasto duchów"

Autor: Victoria Schwab

Tłumacz: Maciej Studencki

Liczba stron: 328

Data polskiego wydania: 28 lipca 2021

Wydawnictwo: Zygzaki

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Cassidy Blake potrafi przekraczać krainę zaświatów, to Zasłona, która oddziela świat żywych od duchów. Dziewczynka ulega wypadkowi, ale z cudem uchodzi z życiem, od tamtej pory ma przyjaciela Jacoba. Chłopak jest wyjątkowy, nikt poza Cassidy go nie widzi, jaka jest tego przyczyna? Przyjaciel dziewczyny to duch, który pomógł jej w wypadku, przyjaciele dogadują się znakomicie. Razem przeżyją niesamowitą przygodę w Edynburgu, mieście pełnym mroku i tajemnic, w którym to kraina zaświatów przyciąga dziewczynę znacznie mocniej. W tym samym czasie, rodzice głównej bohaterki mają zdjęcia do ich serialu na podstawie wydanych przez nich książek, o ironio, o duchach.

Książka u nas wydawana jest przez wydawnictwo Zygzaki, co sugeruje, że jest to powieść skierowana do młodych czytelników, może nie tyle, co do dzieci, ale młodszej młodzieży. Kiedy to czytelnicy wyrastają z typowo dziecięcych książeczek i mają chęć sięgnąć po coś bardziej poważnego. Niemniej jednak to również książka dla starszych czytelników. "Miasto duchów" jest szeroko omawiane w blogosferze i poczytne wśród dorosłych osób.

Odbiorca zostaje zainteresowany fabułą od samego początku, nietrudno się zaangażować w wydarzenia. Są one proste, ale i ciekawe, co sprawia, że młody czytelnik może się z łatwością tym zainteresować. Główna bohaterka jest już mniej więcej obeznana w świecie duchów, ale jak się okazuje później, są jeszcze rzeczy, o których nie wie. Mimo to Cassidy między wierszami wyjaśnia to, jak to się stało, że widzi osoby umarłe i drobne zasady działania świata. Dziewczynka jest bohaterką pełną werwy i dobrego humoru, przekazuje światu pozytywną energię. Przyjazna postać, którą łatwo polubić. Victoria tworzy historię, która umiejscowiona jest w pięknym i mrocznym miejscu, z łatwością można sobie wyobrazić opisywany Edynburg. Autorka posługuje się prostym językiem, przystosowanym do młodszych, ale w żaden sposób nie jest on infantylny. Jedynie brakuje mi głębszego zarysowania i poznania pozostałych postaci, które biorą udział w akcji. Mam jednak nadzieje, że w następnej części zostanie to ujęte, ponieważ zasługuje na uwagę i ciekawi.

Tej książce nie brakuje lekkości i poczucia humoru, ale i zarazem dobrze skonstruowanej fabuły. Łącząc te rzeczy, wychodzi naprawdę świetna powieść, która jest w stanie zainteresować młodszego i starszego czytelnika. Jestem ogromnie ciekawa, co zawiera druga część i co jest w tym najlepsze, kontynuacja jest już na naszym rynku, więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czytać. Jeśli jeszcze nie znacie twórczości tej autorki, to polecam zacząć przygodę od "Miasta duchów" to może być dobry początek, bo następne twory Victorii są jeszcze lepsze.

Recenzja powstała przy współpracy z Sofario


sobota, 11 czerwca 2022

„Ludzie, których spotykamy na wakacjach" Emily Henry

10:00:00 0 Comments

 Czy może być bardziej wakacyjna i letnia książka niż ta? "Ludzie, których spotykamy na wakacjach" to idealna powieść na właśnie ten zbliżający się czas urlopowy. Dziesięć wspólnych wyjazdów i przygód, ciągłe poznawanie siebie i swoich uczuć.


Nr. recenzji:
636

Tytuł: „Ludzie, których spotykamy na wakacjach"

Autor: Emily Henry

Tłumacz: Aleksandra Weksej

Liczba stron: 480

Data polskiego wydania: 1 czerwca 2022

Wydawnictwo: Kobiece

W moim odczuciu: 7/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Przeciwieństwa się przyciągają, czyż nie? Znalazło to swoje odzwierciedlenie w relacji Alexa i Poppy, różne charaktery, a jednak zdołali się dogadać i zaprzyjaźnić. Na co dzień mieszkają daleko od siebie, ale gdy jedenaście lat temu pojechali razem w rodzinne strony, rozkwitła między nimi przyjaźń. Co roku wybierają się na wspólne wakacje, jest to niezwykły czas, pełen rozrywki śmiechu i zabawy. Dwa lata temu doszło do zdarzenia, które sprawiło, że od tamtego czasu nie rozmawiają. Poppy podejmuje odważny krok i tego lata podejmuje decyzje i proponuje Alexowi ostatni wspólny wyjazd. Czy to coś zmieni?

Poświęćmy chwilę na okładkę, chyba nie mam na swojej półce bardziej wakacyjnej i letniej oprawy powieści. Kolory i bohaterowie na leżakach. Na pewno okładka zwraca uwagę, jeśli chce się wybrać historię idealną na lato. Fabuła też idealnie odzwierciedla tę grafikę. Śledzimy wydarzenia praktycznie w całości opierające się na wakacjach, jako wspólnych wypadach i odpoczynku bohaterów. Jeśli jest wam ciepło, to przez tę historię stanie się bardziej. Jest to otulająca i cieplutka opowieść o relacji dwójki osób. Alex i Poppy tradycyjnie jak co roku wyjeżdżają na urlop, jednak jednego razu dzieje się coś, przez co ich relacja słabnie. Czytelnik dopiero pod koniec książki dostaje odpowiedź na pytanie, co się wydarzyło. Powieść zawiera dwie linie czasowe, to co się dzieje teraz i bieg wydarzeń z przeszłości.

Pomimo tego, że książkę czyta się szybko, to uważam, że mogłaby być dłuższa. Czasami fabuła się ciągnie i tak naprawdę nie dzieje się nic istotnego. Nie przeczytałam jej na raz, pewnie też dlatego, że ma prawie pięćset stron. Wiec, czy jest idealna na wzięcie jej ze sobą na plaże, czy w góry? Z jednej strony tak, ale z drugiej, lepiej jest, jak takie powieści są krótsze. Chyba większość z nas wie, jak ta historia się zakończy, bo nie jest to oryginalna powieść, która ubogaci czytelnika i pokaże mu nowe horyzonty.

Nie zawsze trzeba czytać książki, które umoralniają, pouczają, wzbogacają, ważna jest także rozrywka i ten tekst kultury spełnia swoje zadanie. Nie będę jej długo pamiętać, ale to jest teraz ten czas dla mnie, kiedy mam ochotę czytać takie książki, pewnie przełamie to teraz czymś poważniejszym, ale mam chęć na zapoznanie się z poprzednią książką autorki. "Ludzie, których spotykamy na wakacjach" to historia, która może zainteresować dorosłych czytelników, pokazująca jak ludzie przez wiele lat mogą się mijać, zanim wyznają swoje uczucia.

Więcej romansów i powieści obyczajowych