Insta


środa, 25 maja 2022

„Zagrabione życie i inne opowiadania niesamowite" Autor: Susan Hill

08:00:00 0 Comments

Jesteście fanami opowiadań, a te klimatyczne z nutką grozy przemawiają do was jeszcze bardziej? Tajemnicze historie skrywane pod piękną oprawą mogą wam przypaść do gustu. Sami oceńcie, które z opowiadań zasługuje na pochwałę, a które raczej przemilczeć.


Nr. recenzji:
625

Tytuł: „Zagrabione życie i inne opowiadania niesamowite"

Autor: Susan Hill

Tłumacz: Jerzy Łoziński

Liczba stron: 464

Data polskiego wydania: 4 maja 2022

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

W moim odczuciu: 7/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Książka jest zbiorem opowiadań, mamy tutaj siedem niezwykłych opowieści, zamkniętych w jednym tworze z niesamowitą oprawą. Pierwsze, a zarazem tytułowe opowiadanie, prezentuje mężczyzn zafascynowanych powrotem ludzi do żywych. Mrocznie czyż nie? Następnie poznajemy lalkę, która to nie jest tą przyjazną dziecięcą zabawką. Tajemniczy mężczyzna z obrazu, co w tym takiego niesamowitego? Kim jest Alice Baker i jaką tajemnice skrywa? To tylko część z historii, które są zamieszone w tej książce.

Zaletą opowiadań jest ich zróżnicowanie. Każda historia jest inna, ale łączy je pewien aspekt. Każde opowiadanie ma w sobie nutkę grozy i mrok. Nie są to może wielce przerażające historie, ale te, które wzbudzają niepewność i ciarki. To, że twory są inne, może spowodować, że książka przypadnie większej ilości osób do gustu, jednym spodoba się pierwsze opowiadanie, a inni bardziej zapamiętają osobę Alice Baker. Ważna jest również ilość historii w jednej książce, gdy jest ich za dużo, można nie zapamiętać części, w tym wypadku ilość siedmiu opowiadań uważam za wystarczającą.

Autorka współczesna, ale potrafi świetnie wykreować historie stylizowane na dawne czasy. W tym wszystkim mrok i niepewność, melancholia i barwne opisy, ale niezbyt przesadzone, wszystko łatwoprzyswajalne dla czytelnika. Opowiadania nie są za krótkie, na wszystko jest czas i odpowiedni moment, może zapoznać się z fabułą i bohaterami, a nie jest to kończone, gdy czytelnik nie zdąży się nawet zaznajomić z akcją. Jesli miałabym określić, które opowiadanie podobało mi się najbardziej to zdecydowanie to pierwsze i nie było też takiego, które szczególnie było złe.

"Zagrabione życie i inne opowieści niesamowite" to zbiór ciekawych opowiadań grozy, myślę, że lektura idealnie sprawdzi się w okresie jesieni, halloween. Czytane jedno dziennie opowiadanie, w pochmurne i mroczne popołudnie jeszcze bardziej podkreśli urok książki. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przeczytać ten twór podczas lata, uważam, że to również może być dobra rozrywka. Osobiście nie jestem fanką zbioru opowiadań, ale od czasu do czasu po nie sięgam i muszę przyznać, że ta przygoda była jedną z bardziej udanych. Dodatkowo piękna oprawa sprawia, że książka zdobi moją półkę.

wtorek, 24 maja 2022

"Pilot podniebne doznania" - Emilia Szelest

00:00:00 0 Comments

Najtrudniejszy jest pierwszy krok w nieznane. Przynajmniej tak mówią. Obróciłam się, by ostatni raz spojrzeć na mury uczelni. Z dyplomem w ręku zamykam ten etap swojego życia, dni już nie będą takie same. I dobrze... Czas pobiec za marzeniami, a raczej wzbić się w przestworza.





Tytuł: Pilot podniebne doznania

Autor: Emilia Szelest

Liczba stron: 288

Data wydania: 18.05.2022

Wydawnictwo: Niegrzeczne książki

Moja ocena: 5/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Redukcja etatów przyczyniła się do utracenia posady przez Idę Halko. Sprawy rodzinne sprawiają, że bezwzględnie musi znaleźć inną pracę w zawodzie lub chwycić się czegoś przy ziemi. Na jej szczęście jedna z najpopularniejszych linii lotniczych szuka pilota. Wszystko wydaje się idealnie układać do czasu gdy dowiaduje się z kim, będzie musiała dzielić kokpit. Artur od ukończenia studiów pracuje w jednej linii lotniczej. Ma świetną posadę, pewność siebie, urok oraz przygodne dziewczyny, czekające na jego przylot. Po latach rozłąki spotykają się, by wspólnie przelecieć kilometry, dbając o bezpieczeństwo pasażerów. Czy uraza Idy zniknie gdy Artur wyjawi prawdę? Co przyniosą wspólne loty?



Zraniłeś mnie tak bardzo, że moje serce rozpadło się w drobny mak. I gdybyś wrócił po tygodniu i powiedział to, co teraz, przyjęłabym cię z otwartymi ramionami, tak bardzo cię kochałam. Ja w przeciwieństwie do ciebie nie musiałam dorastać. Byłam świadoma swoich uczuć do ciebie. Zawsze wiedziałam, czego chcę, a chciałam ciebie, Artur. Tyle że ty jesteś Piotrusiem Panem, nie masz zamiaru dorastać. Chciałeś lata, mieć przygody, bawić się własnym cieniem...


Po zapoznaniu się z poprzednimi tomami seriami ciekawa byłam, jak wypadnie historia pilota w odniesieniu do poprzednich części serii "Faceci do wynajęcia", która po zapoznaniu się z opisem wydała mi się najciekawsza. Czy wydarzenia mające miejsce w podniebnych podróżach, skradły moje serce i jak wypada szósty tom?


Pozycja ta od samego początku wywoływała dziwne wrażenie, które przy zaczęciu czytania ciężko było mi nazwać i jasno określić czego dotyczyło. Z czasem zaczęło się to nasilać a element irytacji, stał się wyraźnie widoczny. Chodzi tutaj o prędkość akcji, która w wypadku tej pozycji jest za szybka zwłaszcza w przypadku ostatnich 80 stron, które pod tym względem są wręcz okropne. Autorka robi cios za ciosem, dowiadujemy się jednej rzeczy i nagle dostajemy drugą, która równie mocno wpływa na życie bohaterów. Rozumiem, że umieszczenie tych wątków w książce było zamysłem, lecz przynajmniej jeden z ich można było sobie darować szczególnie gdy wątek ten nie zostaje w dalszej części szczególnie rozwinięty a jedyne wspomnienie o nim, dostajemy w epilogu. Z  ogromnych minusów, jakie dostrzegłam, był to jedyny aż tak przeszkadzający mi, pomimo tego jest on wiele znaczącym, w momencie gdy książka jest krótka a przesyt wątków, wpływa  odwrotnie na czytelnika, niżeli powinno. Choć przyznam szczerze, sama momentami lubię szybką akcję i wielowątkowość w wypadku tej pozycji, bardzo mi to przeszkadzało.


Jeśli chodzi o bohaterów, ciężko jest jednoznacznie stwierdzić czy są dobrze, czy źle wykreowani. Z jednej strony mamy okazję ich poznać natomiast z drugiej cały czas są niewiadomą. Żaden z głównych bohaterów nie zapadł mi w pamięć jak i również szczególnie nie przywiązałam się do ich. Jeśli chodzi o polubienie ich, są mi całkowicie obojętni i takie uczucie towarzyszyło mi przez całość historii. Dodatkowo Stella jak i Artur stanowią swoje odbicia lustrzane, są do siebie podobni i śmiało, można opisywać ich bez rozdzielania się na dwie osoby, jedynym różniącymi ich szczegółem jest Artur i jego przygodne dziewczyny. Tak więc Stella i Artur są mili, spokojni i sprawiający wrażenie introwertycznych dusz. W swoim gronie przyjaciół mają po jednej osobie, które z czasem również staną się jednością i zamiast trzech innych bohaterów, zostanie dwójka, gdyż Lolka z Konradem staną się również jednością charakteru. Przez co nie mamy wyróżniających się cech bohaterów pojawiających się najczęściej, co stanowi dla mnie ogromne rozczarowanie.


Podsumowując, uważam  ją za nijaką historię z równie nijakimi bohaterami, szybką akcją i momentami przesytem wątków, które nie mają dalszych odniesień w późniejszych losach bohaterów. Nie skreślam tej książki całkowicie, gdyż uważam, że pomysł i wstęp jest dobrym początkiem, który okazał się niewykorzystanym potencjałem, ale również, nie określam tej książki mianem dobrej. Określenie, że jest według mnie średnia, idealnie do niej pasuję zarazem, nie umniejszając na jej wartości. Czy ją polecam? Jak zawsze w przypadku takich pozycji, sądzę, że najlepiej przekonać się na własnej skórze i wyrobić swoją opinię biorąc pod uwagę spostrzeżenia innych.


"Pilot Podniebne Doznania" z popularnej księgarni internetowej TaniaKsiążka.pl Sprawdźcie też inne bestsellery w księgarni.







poniedziałek, 23 maja 2022

"Zaproszenie" - Vi Keeland

00:00:00 0 Comments

Ale, do licha, nadal pracuję nad odnalezieniem swojego szczęścia i jedną z rzeczy, które podtrzymują mnie na duchu, jest wiara w to, że wszystkim nam jest przeznaczone doświadczyć szczęścia w miłości.




Tytuł: Zaproszenie

Autor: Vi Keeland

Liczba stron: 416

Data wydania: 11.05.2022

Wydawnictwo: Niegrzeczne książki

Moja ocena: 10/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka






Stella Bardot szalona i nieprzewidywalna nieznajoma, która dodatkowo ma wyjątkowy węch i skłonność do wręczania czekoladowych batoników obcym ludziom na poprawę humoru. Podając się za swoją byłą współlokatorkę Evelyn wprasza się na cudze wesele w gmachu Nowojorskiej Biblioteki Publicznej, w całej intrydze towarzyszy jej wspaniały przyjaciel Fisher. Zabawa staje się jeszcze przyjemniejsza gdy przystojny drużba pana młodego postanawia zagadać do nowo przybyłej. Niestety Hudson Rothschild szybko orientuje się, że Stella nie jest tym, za kogo się podaje, a wygłoszona przez nią mowa tylko upewnia go w tym przekonaniu. Niestety w trakcie ucieczki gubi rzecz, dzięki, której spotkają się jeszcze raz. Czy będą w stanie utrzymać relację, nie zmieniając jej kierunku? Jak Hudson zareaguję na prawdę, którą ukrywała przed nim, była żona? Łzy znów napłynęły mi do oczu. Pustkę, którą czułam w sercu przez ostatni tydzień, zaczęła przeganiać nadzieja. Myślałam o tym, jak bardzo oboje zostaliśmy zranieni, choć oczywiście Hudson ucierpiał znacznie bardziej niż ja. Wszystko zaczęło się od tego cholernego pamiętnika, ale taka była prawda. To musiało być coś więcej niż serial przypadkowych zdarzeń. Przez cały czas siła wyższa działała na naszą korzyść.


Książka, której premiery wyczekiwałam niecierpliwie, zaciekawiona opisem i dobrymi opiniami innych książek Vi Keeland postanowiłam dać jej szansę i zobaczyć co z tego wyjdzie. Czy jest to dobry początek przygód z autorką? Zachwyt czy rozczarowanie?


Zaczynając, czytanie cieszyłam się jak dziecko, już od pierwszych stron towarzyszył mi ciągły uśmiech na ustach, który nie potrafił zejść. Radość, jaką wywoływała myśl o tej książce, była ogromna i aż sama jej się nie spodziewałam. Przez cały czas liczyłam tylko, kiedy będę mogła do niej siąść ponownie i kontynuować poznawanie historii, która ogromnie zaciekawiła mnie samym opisem. Dodatkowo od samego początku towarzyszyło mi przeczucie, że przepadnę w historii nawet jeśli złamie mi ona serce.


Bohaterowie to mocne fundamenty, które stanowią dobrą podstawę przy powstawaniu książki a ci napisani przez Vi Keeland są bardzo dobrze wykreowani. Mamy przedstawione dwie przeciwne osobowości, których serca potrzebować będą siebie wzajemnie. Stella jak i Hudson nie są zaprezentowani jako typowi książkowi bohaterowie, sprawiają wrażenie prawdziwych osób, a nie wymyślonych. Główny bohater nie jest ukazany jako mężczyzna, który po rozwodzie korzysta z życia i na każdym kroku spotyka się z inną kobietą. Widocznie pokazuje, że liczy się dla niego relacja z Charlie, która jest przesłodkim dzieckiem i to ją stawia na pierwszym miejscu. O miłości myśli jako o czymś poważnym i stałym. Dodatkowo bardzo widoczne jest pokazanie, jak podchodzi do swojej młodszej siostry. Nie popiera niektórych jej wyborów, pomimo tego dalej jest dla niej ogromnym wsparciem i gdy zależy jej na czymś ogromnie, on również jest w stanie zaryzykować. I jego i Stellę łączy fakty trudnej przeszłości, o której tylko ona zdaje sobie sprawę, a dla Hudsona będzie to dopiero co odkryta tajemnica. A skoro jesteśmy przy Stelli, pora wspomnieć o niej parę słów. Na pewno jest bohaterką, którą nie sposób nie polubić. Odważna, miła i zaangażowana w spełnianie swoich marzeń. Nie pcha się do łóżka byle komu, a do miłości podchodzi równie poważnie co jej wybranek. Choć z początku boi się przyznać otwarcie do swoich uczuć z czasem przełamuje się i otwiera swoje serce na jego i małą istotkę, która kroczy obok niego, śpiewając Dolly.


Nie można zapomnieć również o wspaniale napisanych bohaterach drugoplanowych takich jak przyjaciel głównej bohaterki i siostra Hudsona. Fisher jest bardzo opiekuńczy i podchodzi do przyjaciółki jak do młodszej siostry, co widoczne jest w wielu momentach sprawiających, że historia nabiera jeszcze większej słodyczy. Pomimo tego, że nie pojawia się często, jest miłym dopełnieniem charakteru Stelli i potrafi przemówić jej do rozsądku a w chwilach gdy wyląduje w ogniu, bez zawahania wskoczy do niego za nią. Olivię poznajemy w dziwnej i krępującej sytuacji dla niej jak i i głównej bohaterki, lecz nie staje to im na przeszkodzie by z małego faux-pas, stworzyć piękną przyjaźń nie tylko na tle firmy, ale także w relacjach prywatnych. Okażą się dla siebie wielkim wsparciem w stresujących chwilach oraz podbudowaniem w chwilach zwątpienia.


Oprócz wspaniałych bohaterów mamy zawarte dwa bardzo ciekawe wątki, które odgrywają w całej historii bardzo ważną rolę. Pierwszy z nich dotyczy pracy wykonywanej przez Stelle, zajmuje się tworzeniem perfum. To dzięki jej wspaniałemu węchowi i bezbłędnym rozróżnianiu zapachów wydarzenia zawarte w książce miały możliwość zaistnienia. Piękne zapachy perfum towarzyszą przez całość powieści, a dodatkowo pomysł głównej bohaterki jest urzekający i mający sens oraz szansę realizacji poza nią. Drugim wątkiem, który urzekł mnie, była pasja Stelli, czyli czytanie i kolekcjonowanie cudzych pamiętników. Z początku nic nie znaczące, lecz po poznaniu pewnych faktów i połączeniu ich ze sobą, namieszają wiele w życiu bohaterów.

Kiedy opo­wia­dasz o tym, jak się po­zna­li­śmy, mó­wisz, że wdar­łaś się pod­stę­pem na ślub mojej sio­stry. Ale praw­da jest taka, że wdar­łaś się do mo­je­go serca.

Podsumowując, uważam "Zaproszenie" za bardzo dobry romans, toczący się swoim wolniejszym rytmem, lecz z uzasadnieniem czynów bohaterów i nutką uroku. Cała historia jest poprowadzona bardzo spokojnie pod względem wydarzeń, choć zakończenie jest bardzo emocjonujące, dodaje to klimatu i usatysfakcjonuje czytelnika. Do samego stylu pisania autorki nie mam żadnych zarzutów, jest lekki i przyjemny. Dodatkowo płynność, jaką posługuje się, sprawia, że przez całą historię płyniemy. O bohaterach jak już mówiłam, są świetnie wykreowani i zapadający w pamięć jak cała historia, do której z pewnością powrócę i na wiele pozycji popatrzę przez porównywanie do odnalezionego ideału z tego gatunku. Dla mnie będzie to historia wyjątkowa i z czystym sercem polecam zapoznać się z nią wszystkim, którzy lubią romanse zwłaszcza te gdzie relacja, buduje się na poznawaniu siebie wzajemnie i odkrywaniu.


"Zaproszenie" z popularnej księgarni internetowej TaniaKsiążka.pl Sprawdźcie też inne bestsellery w księgarni.

niedziela, 22 maja 2022

„Droga w blasku księżyca" - Alicja Bartosz

15:00:00 0 Comments

 Czasami w życiu przychodzi taki moment w którym trzeba się odbić od ściany aby pójść naprzód. Bez tego nie potrafimy dostrzec wielu pięknych rzeczy wokół nas. Kariera, przyjaźń czy pieniądze nie zawsze zapełnią pustkę, którą nieustanie odczuwamy. Koniec końców zawsze jesteśmy skazani wyłącznie na siebie o czym przekonała się główna bohaterka powieści Alicji Bartosz pt. „Droga w blasku księżyca". Czy zatem uda jej się odnaleźć wewnętrzny spokój i dawno utraconą miłość do samej siebie?



Nr. recenzji: 624
 Tytuł: „Droga w blasku księżyca"
Autor: Alicja Bartosz
Liczba stron: 320
Data polskiego wydania: 15 kwietnia 2022
Wydawnictwo: Novae Res
W moim odczuciu: 9/10

 
Główną bohaterką powieści jest Nina, pewna siebie i bardzo ambitna kobieta po trzydziestce, która nie boi się niczego. Pracuje w dobrze prosperującej firmie kosmetycznej w której pełni rolę dyrektora marketingu. Kobieta zawsze może liczyć na Megi - dawną przyjaciółkę ze szkolnych lat i obecną koleżankę z pracy. Dziewczyny nadal bardzo dobrze się dogadują chociaż mają nieco odmienne zdanie odnośnie miłości i facetów. Megi - otwarta i przebojowa nie boi się wykonać pierwszego kroku, z kolei Nina uważa, że to mężczyzna powinien o nią zawalczyć. Jej poglądy dotyczące związków przeszkadzają jej w nawiązaniu bliskich relacji z płcią przeciwną. Nie stanowi to dla niej poważnego problemu, ponieważ kobieta jest skupiona głównie na swojej pracy i karierze w korporacji. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się jednak zmienia gdy w firmie pojawia się on - przystojny, ambitny i zniewalający mężczyzna, który wkrótce przewróci jej życie do góry nogami. I to dosłownie!
 
Max jest typem człowieka, który dąży po trupach do celu o czym Nina ma się już wkrótce przekonać. Początek ich znajomości nie wróży oczywiście niczego złego. Nina - totalne zauroczona nowym kolegą z pracy nie dostrzega jego wad i zawierza mu bardzo ważny projekt, od którego może zależeć jej awans. Szczęśliwa robi wszystko, by spędzić z nim jak najwięcej czasu. Sądzi, że to właśnie na niego czekała przez całe swoje życie. W chwili kiedy zaczyna już planować wspólną przyszłość okazuje się jednak, że Max nie do końca jest tym, za kogo go uważała. Złamane serce nie jest jednak najgorszym przeżyciem. To, co zdarzy się później na zawsze odmieni życie Niny i sprawi, że zacznie zupełnie inaczej postrzegać świat. Tylko czy będzie potrafiła przebaczyć wszystkie urazy? I czy da sobie drugą szansę?
 
Powieść jest bardzo dobrze napisana. Nie jest to kolejne romansidło w którym poznajemy zranioną i zdradzoną kobietę a raczej jest to książka, która chwyta czytelnika za serce i sprawia, że chcemy dogłębnie przeanalizować nasze życie. Nina jest tak bardzo skupiona na karierze, że nie dostrzega niczego wokół. Gdy na horyzoncie pojawia się rycerz w lśniącej zbroi bez chwili zawahania oddaje mu swoje serce. Zbyt ufna i nieco naiwna nie dostrzega, że ludziom nie zawsze wolno ufać. Ostatecznie musi zmierzyć się z mroczną częścią samej siebie, która przez lata karmiona coraz to bardziej wymyślnymi i wymagającymi zadaniami nie potrafi już odczuwać satysfakcji z tego, co udało jej się już osiągnąć. Zbyt wygórowane ambicje narzucone sobie w dzieciństwie sprawiają, że Nina ma ochotę się poddać. W chwili zwątpienia wraca jednak do wspomnień o ukochanej babci, które podtrzymują ją na duchu.
 
Autorka bardzo realistycznie oddała postać Niny, która musi zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Jej życie - chociaż nie jest usłane różami - daje czytelnikowi do myślenia. W końcu nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Na swojej drodze spotykamy wielu różnych ludzi. Jedni pojawiają się na niej po to aby sprawić nam radość, inni zaś aby przysporzyć nam kłopotu. Z każdej takiej sytuacji i każdego spotkania należy jednak wyciągnąć lekcję na przyszłość. Autorka powieści pokazuje nam tym samym, jak ważna w życiu okazuje się nadzieja oraz wsparcie naszych najbliższych. Porusza ona także wątek trudnych relacji z bliskimi i próby ich naprawienia. 
 
Książka to świetna lektura nawet na jeden wieczór. Bardzo przyjemnie i dość szybko się ją czyta. Będzie to także świetna lektura dla osób, które nie przepadają za typowymi romansidłami a lubiącymi drugie dno powieści. Historia Niny pokazuje nam, że należy żyć w zgodzie z samym sobą i otaczającym nas światem, oraz że każda rzucona nam pod nogi kłoda jest do przeskoczenia, potrzebujemy tylko odrobiny motywacji i wsparcia. Książka to bardzo udany debiut literacki Pani Alicji, z niecierpliwością czekam więc na kolejne powieści!
 

sobota, 21 maja 2022

„Mój ostatni miesiąc" Marcel Moss

08:00:00 0 Comments

 Jeśli ktoś żyje w naszej pamięci i sercu, to wciąż żyje. Śmierć jest rzeczą nieuniknioną, tylko problem jest w tym, że czasem może przyjść za szybko. Wygłupy nastolatków, branie używek, a wystarczy tylko wizyta w szpitalu, żeby przekonać się, że życie jest cenne i nie można wystawiać go na próbę.



Nr. recenzji:
623

Tytuł: „Mój ostatni miesiąc"

Autor: Marcel Moss

Liczba stron: 336

Data polskiego wydania: 1 czerwca 2022

Wydawnictwo: Filia

W moim odczuciu: 9,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Każdy w życiu się czasem gubi, ale ważne jest, aby z powrotem odnaleźć właściwą drogę. Sebastian po nagłej śmierci matki pogrążony jest w smutku. Ma dziewczynę, darzy ją ogromnym uczuciem, ale ma wrażenie, że nie jest w tym pełni sobą, Branie używek pewnego dnia prawie staje się tragedią. Ojciec Sebastiana nie może już dłużej patrzeć na to, jak jego syn z dnia na dzień blednie i znika z tego świata. Stanowcze rozwiązanie, nastolatek ma zostać wolontariuszem w hospicjum, może to pomoże młodemu dorosłemu z docenianiu życia. W hospicjum poznaje Matiego, chłopak choruje na raka, chce przezwyciężyć śmierć, ze swoim poczuciem humoru i duchem walki, wierzy, że jest w stanie to zrobić.

Słowa, którymi mogłabym opisać tę książkę, to zaskoczenie i wzruszenie. Często nie czytam całych opisów, wolę mniej więcej wiedzieć, o czym jest książka i tyle mi wystarcza. Często polegam na swojej intuicji, przy wyborze książek, która mnie nie zawodzi. Dlatego, nie spodziewałam się takiego rozwoju fabułu i takiej dawki emocji. Kolorowa okładka wzbudza we mnie nadzieję i pozytywne emocje, a jednak książka jest piękna, ale bardzo smutna, łzy gwarantowane i nie będzie to zaskoczeniem, jeśli widoczne jest porównanie m.in. do "Gwiazd naszych wina".

Myślę, że wielu czytelników kojarzy autora, może nie wszyscy czytali, ale wszyscy słyszeli, ja również. Poprzednie książki pisarza, nigdy nie wpadły mi w ręce i teraz wiem już, jak wiele fantastycznej literatury przeszło mi koło nosa. Uważam, że autor jest wszechstronny, porusza bardzo ważne kwestie, jakimi są narkotyki i alkohol, śmierć, inna orientacja. Nie boi się tych tematów i je realizuje, analizując problem i go rozwiązując. To nie są tylko suche fakty, ale i wiele działań, które mogą mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ciężko mówić o tym, że książka nie jest realna. Głównym punktem powieści są bohaterowie, Sebastian ma dziewiętnaście lat, rok temu byłam w jego wieku, stąd też mogę ocenić, czy zachowanie przedstawionych osób jest realne. Oczywiście, każdy jest inny, ale zdarza się, że bohaterowie są albo zbyt infantylni, albo nad wyraz dojrzali. Uważam, że Sebastian, jak i inni bohaterowie to społeczeństwo, które ma swoje odzwierciedlenie w istniejącym świecie i czasie.

Czas spędzony przy tej historii był dla mnie czymś niesamowitym. Musiałam odkładać książkę, wytrzeć łzy, przejść się po pokoju, żeby ochłonąć i wtedy z powrotem wracałam do czytania. Dawno żadna lektura nie wzbudziła we mnie tylu emocji. Przedstawienie innej orientacji było pokazane w sposób subtelny. Żyjemy w Polsce i tutaj ten świat nie wygląda jak w amerykańskich tworach. Rzeczywistość jest bardziej brutalna. Romans powstał bardzo subtelnie, tak jak tego oczekiwałam. Moje serce się radowało, jak Sebastian, Mateusz, Maga, Agnieszka chociaż przez chwilę się radowali, w tym trudnym dla nich czasie.

"Mój ostatni miesiąc" jest pozycją obowiązkową do przeczytania, jeśli poszukujecie wzruszeń oraz miłości i nadziei. Książka idealna dla młodzieży. Język jest lekki, fabuła wciągająca i można przy niej spędzić miłe popołudnie. Niedługo zaczną się wakacje, więc może to jest ta książka, którą powinnaś/powinieneś zabrać ze sobą? Po przeczytaniu daj ją swoim rodzicom, niech oni też wiedzą, jakie problemy nadal są aktualne. Wiele osób nie rozumie ludzi "innych", a ta książka jest idealnym przykładem tego, że z pozoru inne osoby są całkiem normalne i nie wszystko musi być wulgarne i złe. "Poza tym to moja bajka. I ja w niej decyduję."

piątek, 20 maja 2022

"Sanctuary" -V.V.James

11:07:00 0 Comments

 

„Śmierć zatem jest sprawiedliwą i zasłużoną częścią bycia Wiedźmą” – William Perkins



       Tytuł: Sanctuary

     Autor: V.V, James

Wydawnictwo: Znak i S-ka

        Ilość stron: 476

            Ocena: 6/10

 

Sanctuary to idylliczne miasteczko, mała społeczność żyje jak jedna, wielka rodzina. Wszyscy się znają, spędzają razem wolny czas, dzielą się radościami i smutkami. Cztery przyjaciółki Abigail, Bridget, Julia oraz Sarah tworzą swoisty „sabat”, ponieważ jedna z nich Sarah jest wiedźmą. Łączy je bardzo silna więź, znają swoje sekrety, wspierają się i zawsze mogą na siebie liczyć. Mają dzieci w podobnym wieku, które od najmłodszych lat razem się wychowują, co dodatkowo przez lata umocniło ich relację.

 Teraz dzieci wchodzą w wiek dojrzewania, zaczynają się pierwsze miłości, młodzieńcze bunty i wspólne imprezy. Jedna z nich niestety kończy się tragicznie. Ze schodów spada syn Abigail – Dawid, a upadek jest na tyle poważny, że chłopak umiera. Wszystko wygląda na nieszczęśliwy wypadek, zrozpaczona matka jednak w to nie wierzy, szuka innych przyczyn tej tragedii i osób za to odpowiedzialnych. Kozłem ofiarnym staje się Harper, jako córka wiedźmy jest idealną podejrzaną, a to że z Dawidem tworzyli parę, która z hukiem się rozstała jeszcze bardziej upewnia matkę w jej podejrzeniach. Rozpoczyna się nagonka na Harper i jej matkę, Abigail manipuluje mieszkańcami miasteczka, aby nastawić ich przeciwko dawnej przyjaciółce. Czy w cywilizowanym XXI wieku ludzie są zdolni do samosądu i linczu na drugim człowieku? Czy rzeczywiście śmierć Dawida była tylko nieszczęśliwym wypadkiem?

 

 

Magiczna, przyciągająca wzrok okładka, do tego przyjemna dla oka czcionka, co razem stanowiła miłą zapowiedź lektury. Książka podzielona na krótkie rozdziały, dzięki czemu, pomimo wielu wątków, czytelnik nie gubi się w fabule. Książkę czyta się szybko, przystępny, prosty język tym bardziej temu sprzyja. Pomysł na historię ciekawy, autorka stworzyła świat, w którym ludzie i wiedźmy żyją w symbiozie, przynajmniej do czasu. Są trochę jak dzisiejsze znachorki, leczą naparami z ziółek, otaczają się magicznymi talizmanami i jak na wiedźmy przystało mają koty. Bardzo podobało mi się to, że konkretnie wyjaśniono w jaki sposób wiedźmy odkrywają swój dar, jak kontrolowane są przez państwo oraz jakich praw muszą przestrzegać, aby ich działalność była legalna. Te wszystkie zabiegi sprawiają, że pomimo obecności magii w książce, fabuła jest bardzo realistyczna. Dla mnie była to bajka dla dorosłych, spodziewałam się kryminału z elementami magii, niestety zabrakło tu mroku, tajemnicy i gęsiej skórki.

 

Trochę rozczarowały mnie też postacie, część z nich została napisana świetnie, przykładowo Sarah, a część w moim odczuciu tylko poprawnie. W wielu sytuacjach nie do końca rozumiałam zachowania poszczególnych osób, czasem wręcz były irytujące. Najmniej trafiły do mnie Harper, córka wiedźmy oraz śledcza Maggie. Na plus natomiast zasługują dialogi, są naturalne i nieprzerysowane na co w dużej mierze zwracam uwagę.

 

W moim odczuciu książkę można odebrać dwojako, dosłownie lub z ukrytym przesłaniem. Dosłownie, czyli tak jak przedstawia to autorka. Natomiast ja widziałam tam coś więcej. Książka ukazuje jak trudno jest być „innym” w danej społeczności oraz to, że bez względu na okoliczności, to zawsze odstające osoby będą „na świeczniku”. Autorka ukazuje też jak szybko ludzie zapominają o przyjaźniach i jak plotka potrafi doprowadzić do niejednej tragedii.

 

"Ukochana rajdowca" - Kamila Mikołajczyk

06:00:00 0 Comments

A uczucia są największymi słabościami człowieka. Potrafią najbardziej zranić, zniszczyć lub nieodwracalnie pokiereszować.





Tytuł: Ukochana rajdowca

Autor: Kamila Mikołajczyk

Liczba stron: 392

Data wydania: 11.05.2022

Wydawnictwo: Niegrzeczne książki

Moja ocena: 7,5/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka







Madie Hailwood prędzej umrze, niż zostanie dziewczyną rajdowca twierdzi tak do czasu gdy na drodze jej życia stanie Jax Neison kierowca Formuły 1. Choć z początku budzą w sobie niechęć z czasem, zamienia się ona w fascynację, która doprowadzi do wielu wydarzeń. Z początku połączy ich tylko pożądanie, lecz z czasem uczucia przejmą ster, a serce zacznie szybciej bić na myśl o drugiej osobie. Walki z uczuciami nie ułatwi fakt pojawienia się kierowców formuły z drużyny Mercedesa. Sytuacja między tą dwójką skomplikuje się jeszcze bardziej gdy tajemnice związane z ukochaną Jaxa wyjdą na jaw. Co skrywa Madie Hailwood i czy znajdzie w sobie odwagę, aby przyznać, co tak naprawdę czuje?


Zakochiwanie się w tobie nie było dla mnie łatwe. Podobnie jak przyznanie się przed samą sobą do tych uczuć. 


Skuszona dobrymi opiniami i rozgłosem, jaki wywołała wokół siebie pierwsza część serii "Bez ograniczeń", postanowiłam zapoznać się z nim i w ten sposób rozpocząć swoją przygodę z serią. "Dziewczyna rajdowca" to dobry romans jak i budujący napięcie tom. To w nim poznajemy bohaterów jak i wykreowane wokół nich otoczenie, które całościowo prezentuje się bardzo dobrze. Jak wypada kontynuacja i czy podtrzymuje poziom pierwszego tomu? Po zapoznaniu się z pierwszym tomem z niecierpliwością czekałam na ukazanie się kontynuacji, w której pokładałam wielkie nadzieje na utrzymanie wysoko postawionej poprzeczki przez poprzednią część. Gdy przyszła paczka i mogłam ją otworzyć, jak głupia uśmiechnęłam się na widok "Ukochana rajdowca". Jest to jedna z nielicznych książek, na które czekałam już wcześniej i przy której oczekując premiery, odliczałam dni, aż będę mogła mieć ją u siebie i na spokojnie móc ją przeczytać. Teraz po zapoznaniu się mogę stwierdzić, że pomimo wysokiej poprzeczki sprostała wymaganiom, jakie do niej miałam i z łatwością dorównała pierwszemu tomowi, skuszę się nawet o stwierdzenie, że bardziej przypadła mi do gustu. Jest to również trzecia z książek, jakie do tej pory czytałam, która musiała momentami odleżeć, gdyż czułam się przytłoczona emocjami, jakie wywołała. A skoro przy tym jesteśmy, jest to emocjonalny rollercoaster. Wiele razy śmiałam się, by za chwilę parę kartek dalej uronić parę łez,

O bohaterach można powiedzieć wiele dobrego, a zwłaszcza to, że są bardzo dobrze wykreowani. I Maddie i Jax mają swój charakter, tajemnice przeszłości i lęki dotyczące przyszłości. W tym wypadku autorka połączyła w wybuchową parę dwa złamane serca. Dwie odrębne połówki z trudną przeszłością Maddie i teraźniejszością Jaxa. Główną bohaterkę poznajemy jako dziewczynę, która nie da sobą pomiatać, a zwłaszcza jeśli chodzi o Neisona i jego próby przekonania dziewczyny do siebie. Nie boi się wypowiadać swojego zdania i bez problemu stanie w obronie najbliższych jak np. w przypadku Cally zwłaszcza gdy zamieszany jest w to Jax i jego równie nieznośny przyjaciel. Pomimo tego, jakie wrażenie sprawia na początku, z czasem ujawnia przed czytelnikami swoją drugą stronę, delikatną i przepełnioną uczuciami, od których stara się uciec, co na początku wychodzi jej znakomicie. Jeśli chodzi o Jaxa na samym początku miałam do niego mieszane uczucia, jego pewność siebie była przerysowana i sprawiał wrażenie, jakby udawał kogoś, do kogo wiele mu brakuje a kim, chcę być i za kogo chce być postrzegany, pomimo ciężkiego dla niego początku z czasem naprawdę do polubiłam. Z charakteru jest przeciwieństwem Maddie, choć mają wspólne cechy, wyróżnia go zaangażowanie i ogromne chęci w staraniu się o dziewczynę, w której się zakochał, choć nie jest całkowicie pewny uczuć. Boi się odrzucenia a uczucia względem innych traktuje bardzo poważnie. Czymś, co skłoniło mnie do polubienia go jeszcze bardziej, był rozsądek, jakim się kierował, starał się wysłuchać, nim podjął się jakiegoś czynu choć raz czy dwa w ważnych momentach schrzanił sprawę, można mu to wybaczyć.

Akcja książki pomimo tego, że nie była szybka, bardzo przypadła mi do gustu. Była idealna, aby zachwycać się nią jak i bohaterami. Jak już wspomniałam przez całość książki, przeżywałam emocjonalny rollercoaster, przez co książka miała swoje chwile, by poczuć się jak główni bohaterowie i nabrać prędkości lądując na ziemi. W ciągu tych 392 stron znaczną większość z nich przeżywałam na różnorakie sposoby. Śmiałam się czy płakałam nad głupotą, któregoś z bohaterów co tylko pokazuje, jak bardzo można się do nich przywiązać i jak dobrze napisani są. Dodatkowo nie muszę przyznawać, ale Jax jako mężczyzna stworzony przez kobietę jest świetny, wiele z dziewczyn znajdzie w nim swój ideał, gdyż charyzma i chęć walki o uczucia biją od niego na kilometr.

Podsumowując, uważam "Ukochaną rajdowca" za idealną książkę jeśli lubicie słodko-gorzkie romanse i relacje hate-love, która pełni tutaj główną rolę. O bohaterach na pewno nie zapomnicie zwłaszcza jeśli chodzi o Jaxa i jego teksty, które sprawiały, że uśmiech nie zniknie z twarzy jak i również te przepełnione słodyczą, gdy otwarcie mówi o uczuciach i walce o względy ukochanej, która stara się wystrzec od rosnącego między nimi uczucia. W mojej pamięci pozycja ta zostanie na długi czas zwłaszcza chwilę, gdy zapominała, że jest to tylko fikcja literacka.


"Ukochana rajdowca" z popularnej księgarni internetowej TaniaKsiążka.pl Sprawdźcie też inne bestsellery w księgarni.

czwartek, 19 maja 2022

"Pogięte bajki. Ostatnie zlecenie" Marcin Pełka

12:32:00 0 Comments

Czytałam pierwszą część "Pogiętych bajek", kiedy zobaczyłam kolejny tom serii, moje oczy się zaświeciły, a w głowie zapaliła się lampka. Czy będzie to książka równie dobra i zabawna co wcześniejsza? Czy będę się dobrze bawić, czy śmiertelnie się wynudzę? Bajki dla dorosłych to brzmi jak oksymoron przyprawiający o ciarki na plecach. No właśnie czy książka przyprawia o dreszcz, czy wywołuje salwy śmiechu?





Nr. recenzji: 621

Tytuł: „Pogięte bajki. Ostatnie zlecenie"

Autor: Marcin Pełka

Liczba stron: 205

Data polskiego wydania: 23 maja 2022

Wydawnictwo: Novae Res

W moim odczuciu: 7,5/10

Autor recenzji: Kobieta Czytająca






O czym są "Pogięte bajki. Ostatnie zlecenie" o to jest pytanie. Nie są na pewno alternatywnym zakończeniem historii bohaterów. Nie są ani prequelem, ani sequelem, ani nawet dalszym ciągiem czy kolejną częścią przygód. To zupełnie odrębne historie, które wydarzyły się jedynie w głowie autora i chyba dobrze. Po pierwsze dzieci nie znają takich wersji, po drugie my dorośli możemy przeczytać książkę z bajkami wyłącznie dla nas. To bajki dla dorosłych, w których występują znani bohaterowie, choć często nie mają wiele wspólnego z pierwowzorami. Jak to się stało, że Koziołek dostał mimo Matołka? Czy Wiedźmin zrealizował zlecenie na Shreka? Czytając, znajdziemy odpowiedzi na wiele pytań które nurtowały autora, a bardzo możliwe, że również wielu dorosłych, którym bajki z dzieciństwa nie przyniosły satysfakcjonujących zakończeń. W czasie lektury między innymi zjemy Wigilię w gronie bajkowych miśków, Puchatka, Uszatka, Gumisiów. Przeżyjemy spotkanie z Terminatorem i dowiemy się jakie problemy opodal krzaczka miała pewna Kaczka.



Niekwestionowaną zaletą tej książki jest rozrywka, jakiej dostarcza. Autor używa przystępnego języka, by ubrać w słowa swoje fantastyczne wyobrażenia o losach znanych bohaterów bajek, czy postaci szeroko pojętej współczesnej popkultury. "Pogięte bajki. Ostatnie zlecenie" to znakomita odskocznia od ciężkich książek, którymi zwykle raczą się dorośli. Thrillery, kryminały, fantastyka, obyczajowe czy nawet popularne ostatnio powieści literatury obozowej. Dla oczyszczenia umysłu, dla czystej przyjemności i dla bajecznie kolorowych i całkowicie nierealnych snów należy sięgnąć po najnowszą propozycję literacką od Marcina Pełki. Czytając tę książkę, poznajemy nowe, w każdym przypadku osobliwe oblicza znanych i lubianych m.in. Papy Smerfa, Włóczykija, Plastusia.



Książka zdecydowanie zbyt szybko się kończy, chociaż długość poszczególnych bajek jest idealnie odpowiednia dla zmęczonych całym dniem gonitwy dorosłych. Krótkie, dowcipne formy literackie, które można czytać bez wymuszonego doszukiwania się morału to odpowiednia rozrywka na wieczorny relaks. Są zapisem niewyobrażalnie bujnej wyobraźni autora, który bierze na warsztat imię bohatera i nadaje mu zupełnie nowe cechy charakteru. Później postać dostaje całkiem nowe życie, a niesamowite przygody stają się jej udziałem. Tak jakby dla dzieci przeznaczona była maska na potrzeby poprawnych bajek, a dla dorosłych odsłaniają swoje prawdziwe oblicze.

Autor natomiast objawia się nam jako bardzo sprawny rzemieślnik, który ujawnia swój talent, odwagę do pisania "takich rzeczy" i zacięcie literackie. Nadać nowe życie znanym i kochanym postaciom z bajek to jak napisać od nowa historię ludzkości, a przynajmniej tę najnowszą historię.



Marcin Pełka bardzo sprawnie ubiera myśli w słowa, zdania, choć długie są na tyle ciekawe w treści, że czyta się je płynnie i z zaciekawieniem. Tempo akcji nieśpieszne, rozwija się powoli by rozbudzić ciekawość czytelnika, który w kulminacyjnym momencie wstaje z krzesła czy fotela i czyta, już stojąc, a ostatnie zdanie kwituje puentą - "niemożliwe".



Podsumowując, książkę polecam, ale absolutnie i pod żadnym pozorem proszę jej nie dawać do czytania dzieciom. Nie należy sugerować się tytułem, to nie są bajki, jakie znamy, to opowieści, które dorosłych skłonią do myślenia, ale dzieciom mogą zburzyć radosny ogląd świata. Ciekawa lektura na zbliżające się wakacje, o ile uda wam się nie przeczytać jej wcześniej.  


Kobieta Czytająca

wtorek, 17 maja 2022

„Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty" Anna Langer

20:15:00 0 Comments

 Zranione kobiety, które połączą się w jednym celu, są w stanie zrewanżować się za wyrządzone zło. Stowarzyszenie zrzeszające kobiety zdradzone przez swoich mężczyzn, które służą sobie wsparcie. Razem obmyślają plan sprytnej zemsty.


Nr. recenzji:
622

Tytuł: „Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty"

Autor: Anna Langer

Liczba stron: 344

Data polskiego wydania: 11 maja 2022

Wydawnictwo: Kobiece

W moim odczuciu: 4/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Sara na własne oczy dowiaduje się o zdradzie swojego mężczyzny, nie przypuszcza, że słowa jej mamy, że Jacek może ją zdradzać z inną kobietą, tak bardzo okażą się prawdzie, jak i nietrafne. Paradoks? Otóż to, sam fakt zdrady jest już zaskoczeniem. Kobieta w chwili załamania wyszukuje frazy w internecie o poradach po zerwaniu. Natrafia na forum dla kobiet, które pod przykrywką mody i kosmetyków jest Stowarzyszeniem Słodkiej Zemsty. Kobiety opracowują plan zemsty na niewiernych facetach, a następnie go realizują. Są pewnie zasady, których trzeba przestrzegać, ale co jeśli obiekt zemsty zacznie fascynować główną bohaterkę...


Wiele kobiet po rozstaniu potrzebuje po prostu wsparcia, wyżalenia się, dobrego słowa, że będzie lepiej. Wiele kobiet, nie chce od razu palić mostów, ale dać szanse wytłumaczenia się, a może nawet spróbowania od nowa, ale też wiele kobiet od razu mówi, to koniec i stara się stanąć na nogi. Książka pokazuje, jak ważna jest rozmowa między dwojgiem ludzi. Wysłuchanie drugiej strony, spojrzenie na daną sytuację z innej perspektywy, wiele sytuacji może rozwiązać.


Jeśli ktoś jest zaintrygowany fabułą, to ostrzegam, albo zachęcam, książkę czyta się na raz. Mimo mojej słabej oceny nie mogę odmówić jej tego, że szybko się ją czyta. Jest to zasługa lekkiego języka autorki, ale także fabuły, która od pierwszych stron wciąga. Nie ma chwil przestoju, ciągle coś się dzieje i nie można się nudzić. Na pewno jest to jedna z tych książek, które można czytać na plaży, czy leżaku. Słodka okładka, która zachęca po bliższe zapoznanie się z powieścią, również jest atutem.


Co jednak sprawia, że ta książka uzyskała u mnie tak słabą ocenę? Bohaterowie mają około trzydziestu lat, a ich zachowanie i pomysł na mszczenie się, jest jak u licealistek. Chociaż często osoby młodsze zachowują się dojrzalej. Jednak lata młodzieńcze rządzą się własnymi prawami i więcej rzeczy tłumaczy się wiekiem, buzującymi hormonami, w tym wypadku są dorosłe kobiety, które chcą się mścić. Nie lubię motywu typowej zemsty po rozstaniu. W życiu jestem osobą, która woli wszystko wyjaśnić i nigdy się nie mścić. Aneta, założycielka klubu, niezwykle działała mi na nerwy. Jasne, kobiety powinny się wspierać, ale wyrządzanie krzywdy komuś, nawet jeśli ta osoba nam kiedyś coś zrobiła, nie jest według mnie fair. Może gdyby było to przedstawione w bardziej komediowy sposób, to inaczej bym to przyjęła. Prosty język jest czasem minusem, pojawiają się sceny, na przykład w bibliotece, które były dla mnie żenujące, mam wątpliwości, czy tak zachowują się dorośli ludzie.


Uważam, że kobietą, które czytają mniej książek, ta historia może się spodobać, jako forma oderwania się od codziennych zajęć. Myślę, że nie jeden książkoholik tak ma, że wraz z ilością przeczytanych powieści, wymagania wzrastają i tak jest też u mnie. W chwili czytania była to dla mnie miła odskocznia, ale po przeczytaniu i przemyśleniu tego. co opowieść w sobie zawiera, zaczęłam dostrzegać więcej jej wad i toksycznych treści. Na pewno nie polecam jej młodzieży, osobom, które jeszcze kształtują w sobie pewne wartości, bo zdrada, zemsta nie są dobrymi przykładami. Wspieranie się po rozstaniu, owszem, ale mszczenie się, po co? Nie lepiej zostawić to i zacząć nowy rozdział?


"Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty" znajdziecie w księgarni internetowej Tania Książka

Więcej romansów i powieści obyczajowych