sobota, 24 września 2022

"W Blasku zorzy" - Anna Szafrańska

16:10:00 0 Comments

                            


Ile jesteś w stanie poświęcić dla miłości? "pochodziliśmy z odmiennych światów, a nasza miłość była rzeczą zakazaną, z góry skazaną na porażkę".                                        

                                                                             





 Nr recenzji673
Tytuł:
"W blasku zorzy"

Autor: Anna Szafrańska

Data polskiego wydania: 7 sierpnia 2022

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 470

Autor recenzji: Maria Chorążewska

W moim odczuciu: 6/10.





Gwen pisze bestsellerowe romanse, ale wcale nie wierzy w miłość. I chociaż przylgnęła do niej łatka skandalistki i wyrachowanej celebrytki, ona pragnie tylko jednego – spokoju. Przytłoczona nadmiarem obowiązków, postanawia w końcu spełnić swoje dziecięce marzenie i zobaczyć na własne oczy zorzę polarną. Niestety, jej pobyt w Norwegii zaczyna się w najgorszy z możliwych sposobów: dziewczyna zostaje napadnięta i okradziona. Nawet fakt, że z opresji ratuje ją tajemniczy przystojniak, nie poprawia sytuacji. Mężczyzna okazuje się bowiem gburem, jakich mało, i chce skutecznie pozbyć się nieznajomej. A jednak to przypadkowe spotkanie zwiąże ich ze sobą na dłużej, niż mogliby podejrzewać. Czy los szykuje dla nich szczęśliwe zakończenie? "Wiesz, czym tak naprawdę jest miłość? Jest wtedy, gdy patrzysz na tę osobę i widzisz ją w zupełnie innym świetle, a nie taką, jak ją widzi czy opisują inni".


Książka sama w sobie nie jest ani dobra ani zła. Trochę w niej wilgotnej Irlandii, trochę kolorowej i bezkompromisowej Ameryki, a trochę Norwegii. A wszystko to doprawione solidną porcją romantycznych uniesień i fatalnym zbiegiem okoliczności, którego skutkiem było poznanie przez główną bohaterkę opryskliwego i absolutnie bezczelnego mężczyzny. "nikogo nie można zmusić do miłości. Nikt nie zakochuje się na pstryknięcie palcem". 

Akcja płynie swoim tempem, które według mnie jest momentami naprawdę wolne. Tak samo jest z relacją pomiędzy głównymi bohaterami – rozwija się naturalnie, a to akurat naprawdę cenię. Mimo przedstawienia Chrisa w taki sposób, to szybko go polubiłam. Idealnie wpasowana dawka dobrego humoru przez pozostałych bohaterów sprawiła, że momentami buzia sama się cieszyła, natomiast popełniane błędy, zawahania czy naprawienie trudnych relacji rodzinnych powodowały łzy cisnące się do oczu. „To niemal zwaliło mnie z nóg – jej dumna postawa, jej śmiałość, czy raczej zuchwałość, z jaką przeszywała mnie wzrokiem. Nie mogłem poddać się tym uczuciom, tej fascynacji, która powodowała, że moje serce naprzemiennie to zamierało, to drgało – oczarowane jej nieposkromionym temperamentem”. 


Nie spodziewajcie się oczywistego happy endu! Podsumowując jest to w miarę przyjemna lektura mimo tego że to jej przeczytania nie mogłam zebrać się bardzo długo. Osobiście czekam na historię Alexa, ponieważ jest to postać godna uwagi. Od pierwszego momentu skradł moje serce. Jestem oczarowana inteligencją i stylem pisania Anny Szafrańskiej, jest niemal doskonały. Piękne cytaty, które aż chce się oprawić w ramkę i powiesić na ścianie to tylko początek góry lodowej. Polecam szczególnie na zimne wieczory by lepiej wczuć się w klimat książki. Wydawnictwu Novae Res dziękuję a autorce życzę jeszcze większych sukcesów. 




wtorek, 20 września 2022

"Nie bój się" – Lisa Gardner

16:32:00 0 Comments
"Zakradał się do ich domów, odurzał je, zabijał i skórował. Bo tak naprawdę właśnie o to mu chodziło. Skórowanie. Zdobycie trofeum. Zabójca był kolekcjonerem."





Nr recenzji: 692
Tytuł: "Nie bój się"
Autor: Lisa Gardner
Data polskiego wydania: 24 sierpnia, 2022
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 478
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10






Na mieszkańców Bostonu padł blady strach. Od pewnego czasu po mieście grasuje psychopatyczny seryjny morderca, który tuż obok ciał swoich ofiar zostawia swój osobliwy znak rozpoznawczy: czerwoną różę i butelkę szampana. D.D. Warren udaje się w miejsce, gdzie dokonano kolejnej ze zbrodni. Podczas oględzin ktoś nagle zrzuca ją ze schodów, w wyniku czego ambitna detektyw doznaje poważnych obrażeń i traci pamięć. Na domiar złego to właśnie najprawdopodobniej wtedy jako jedyna miała możliwość zobaczyć twarz mordercy. Mimo podjętych wysiłków przypomnienie sobie wydarzeń z tego feralnego dnia jest dla niej trudniejsze, niż początkowo można by było przypuszczać.

To już siódma część cyklu z D.D. Warren, którą mam przyjemność recenzować i muszę stwierdzić, że niedługo będzie to zakrawać o zwyczajne uzależnienie. Cóż, nic nie poradzę na to, że Gardner postanowiła stworzyć następny kapitalny oraz pogłębiony psychologicznie thriller, od którego nie można się oderwać.
Rzeczywiście, w każdej powieści jest inaczej. Podoba mi się, że autorka nie wprowadza czytelnika w rutynę, tylko jakimś cudem znajduje pomysły na nowe wątki, bądź stawia znanych nam bohaterów przed kolejnymi wyzwaniami. Przedstawienie D.D. Warren w całkowicie nowym stylu i uniemożliwienie jej udziału w śledztwie było ciekawym doświadczeniem. Zwłaszcza że zawsze była kreowana na niezniszczalną oraz pełną werwy kobietę. Jeszcze ten plot twist na samym początku.. Chyba nigdy nie zdołam pokochać tak mocno innego autora kryminałów.

Obowiązkowym punktem i mocną stroną w każdej powieści naszej fenomenalnej autorki jest oczywiście akcja. Fabuła jak zwykle wypełniona jest tajemnicami i emocjami, które dopiero pod koniec układają się w całość. Bardzo mnie urzekła rola Adeline w powyższej pozycji, która jako psychiatra pomagała w śledztwie i kładła nacisk na szczegółową analizę umysłów pozostałych bohaterów. Jej relacja z siostrą, choć okazała się niezwykle zawiła, była jednym z najbardziej intrygujących wątków.
Podziwiam, że styl pisania autorki przez tyle powieści nie uległ zmianie – Lisa Gardner za każdym razem wysoko stawia poprzeczkę i szokuje czytelnika swoimi niezwykłymi umiejętnościami.

Podsumowując, klimat powieści, wartka akcja i zawiła fabuła to przepis na idealną książkę. Uważam, że każdy fan thrillerów zakocha się w twórczości Lisy Gardner, która potrafi tworzyć cudy za pomocą pióra. Nic w powyższej pozycji nie pojawia się bez przyczyny a mimo naszych wstępnych założeń finał i tak zaskakuje.

Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników tak jak zawsze zachęcam do skomentowania poniżej <3



poniedziałek, 19 września 2022

"Rytuał" - Kamila Cudnik

15:39:00 0 Comments

 


Tytuł: Rytuał

Autor: Kamila Cudnik

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ilość stron: 336

Ocena: 7/10

Toruń za rządów pruskich w XX w. Podziały klasowe, nierówne traktowanie obywateli i charakterystyczny dla tego okresu zlepek dwóch kultur – polskiej i pruskiej To właśnie tutaj, o świcie w okolicy portu zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Po identyfikacji okazuje się, że to zaginiona pokojówka Waltera von Offenberga – Zuzanna. Podejrzenie pada na pracodawcę dziewczyny, który jako ostatni widział ją żywą.  W tym samym czasie znika Luiza Zagórska, córka poprzednich właścicieli majątku Waltera. Kolejna kobieta z otoczenia Von Offenberga ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Przypadek? Rozpoczyna się śledztwo. Wachmistrz Kabel wciąż bezskutecznie szuka mordercy sprzed lat, sprawa brutalnego zabójstwa w noc świętojańską jest jak mały, irytujący kamień w policyjnym bucie. Do tego dochodzą kolejne zaginięcia i morderstwo. Czy zbrodnie łączą się ze sobą? Czy morderca pozostaje na wolności i bez skrupułów morduje kolejne młode kobiety?

 

Jedną z głównych postaci jest Luiza Zagórska, córka hrabiego, szlachcianka, która pomimo młodego wieku bardzo racjonalnie podchodzi do życia. Szybko okazuje się, że w jej zniknięcie zamieszany jest jej narzeczony Edward Jaxa-Garlicki. To właśnie on uprowadził Luizę i przetrzymywał ją w zamknięciu. Zdezorientowana dziewczyna bezskutecznie próbuje zrozumieć co tak naprawdę się wydarzyło oraz stara się wpłynąć na Edwarda, aby ten pozwolił jej odejść. Będąc więźniem, Luiza dokonuje szokującego odkrycia, co motywuje ją do ucieczki. Narzeczony Luizy nie jest jedynym mężczyzną w życiu dziewczyny, okazuje się, że oficer Walter jest w niej szaleńczo zakochany i . Trójkąt miłosny z każdą czytaną stroną nabiera rumieńców. Momentami rozterki miłosne głównych bohaterów trochę przysłaniają samo śledztwo. Luiza momentami podejmuje działania kompletnie dla mnie nie zrozumiałe, a miejscami wręcz irytujące. Nie jest to jednak zarzut do stworzonej przez autorkę postaci, a jedynie ocena charakteru dziewczyny. Drugą postacią, która zapadła mi w pamięci, jest wachmistrz Kabel, inteligentny i opanowany śledczy, skutecznie z ogromną determinacją dąży do rozwikłania zagadki. Jego zaangażowanie jest godne podziwu, zważywszy na bardzo ograniczone wówczas metody śledztwa.

 

 

Świetna okładka, intensywna czerwień połączona z kontrastującą czernią przyciąga wzrok i zachęca do czytania. Przyjemna dla oka czcionka i miły e dotyku papier również są na plus. Autorka ma ogromną łatwość w przekazywaniu treści, opisy są ciekawe i bardzo realistyczne, oddają w pełni ciężki klimat ówczesnego Torunia. Jako osoba, która nie czytała części pierwszej, musze przyznać, że momentami trudno jest się odnaleźć w plątaninie postaci i kolejnych intryg. Ilość wątków i informacji trochę przytłacza. Same postacie zasługują na uznanie, są realistyczne i idealnie wpisują się w pełnione przez siebie role. Dialogi są naturalne i nie przerysowane, co także jest na plus.

 

W moim odczuciu to bardzo dobry kryminał retro, nie zaplątałam się w fabule, pomimo sieci pełnej wątków, co wymagało nie lada skupienia. Osobom sięgającym po „Rytuał” radzę zapoznać się z pierwszą częścią, na pewno ułatwi to czytanie.  

 

środa, 14 września 2022

"Zerwany układ" - Paulina Hanus

00:00:00 0 Comments

W jednej chwili uświadomiłam sobie, jak niebezpieczne prowadzi życie. Zastanawiałam się tylko, dlaczego zamiast uciekać, ja tak bardzo chciałam zostać…





Tytuł: Zerwany układ


Autor: Paulina Hanus


Data wydania: 13.05.2022


Wydawnictwo: Novae Res


Moja ocena: 7/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Zadaniem Daniela było rozkochanie w sobie córki policjanta i postawienie go w sytuacji bez wyjścia. Z początku banalne zadanie dla zawodowego łamacza serc, komplikuje się, gdy na drodze Olivii staje Marcel, starszy brat Daniela, który swoim wyglądem, charakterem, jak i oschłą gadką przyciąga do siebie dziewczynę. Cała sytuacja okazuje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy do tego wszystkiego dołączają uczucia, co nie tylko nie spodoba się młodszemu bratu, ale także Nadii pewnej siebie i do bólu okropnej kobiecie. Jak rozwinie się relacja między Olivią, Danielem a Marcelem? Czy Nadia dostanie to, czego chce?



Żadne życie ludzkie nie jest warte ryzyka, jakim jest bycie jego kobietą.Jedna niewłaściwa decyzja może zmienić wszystko.



Romans mafijny, który skradł serca wielu czytelniczek, buduje napięcie i doprowadza do szaleństwa. Jak wypada jako debiut? Czy jest to dobry początek serii?



Choć z romansami mafijnymi miałam już do czynienia, to do tej pory żaden nie był napisany przez polską autorkę.  Co spowodowało, że moje wymagania co do niej były dość wygórowane. I choć z początku byłam pełna obaw, okazały się one bezpodstawne. Pomysł na fabułę, jak i jego wykonanie bardzo przypadł mi do gustu, a największym zaskoczeniem okazał się trójkąt miłosny, który przerósł moje oczekiwania.



W kwestii dotyczącej bohaterów mam wiele dobrego o nich do powiedzenia, zaczynając od tego, że są oni dobrze wykreowani i do zaakceptowania pomimo swojej mrocznej strony. Olivia jest typową młodą dziewczyną wkraczającą w dorosłe życie, które od samego początku budzi w niej wiele niepokoju, zmuszając ją tym samym do podejmowania wielu nieracjonalnych decyzji. Swoją postawą w tym wszystkim udowadnia, jak silną jest kobietą i jak wiele jest w stanie zrobić dla najbliższych. W uczuciach do mężczyzny jest niepewna i zdystansowana do czasu, gdy poznaje tego jedynego, na którego widok jej serce staje, a zdrowy rozsądek przestaje istnieć. Pomimo tego wszystkiego jest ciepłą i wrażliwą osobą, która, choć swoje uczucia lokuje w niewłaściwym człowieku, doznaje szczęścia. Kolejnym bohaterem jest Daniel, którego jedynym zadaniem jest rozkochać w sobie dziewczynę i sprawić by ta cierpiała. Jak pewnie wszyscy się domyślamy, dostając takowe zadanie, musi on być typowym kobieciarzem, dla którego łamanie kobiecych serc jest codziennością. W tym momencie moja opinia o nim zmieniła się diametralnie, a bijącą od niego arogancja, jak i zbyt duża pewność siebie nie poprawiły już i tak napiętej relacji. Po jego późniejszych poczynaniach łatwo stwierdzić, że nie ma on za dużego ilorazu inteligencji. Tajemniczy charakter i niepokój w jego obecności trafnie ukazują Marcela. Ten budzący postrach mężczyzna w środku jest słodziakiem, który otrzymał zdecydowanie lepsze geny, jak i został obdarzony większą inteligencją niż jego brat Daniel oprócz tego, wyróżnia on się z tłumu i nietrudno się w nim zakochać, lecz to nie jest najważniejsze. W swoich wyborach kieruje on się miłością i dobrem innych, przez co pokazuje nam, że nie taki diabeł straszny jak go malują.



Życie nie jest usłane różami, to armagedon, w którym każdy musi radzić sobie sam. 



Podsumowując, uważam “Zerwany układ” autorstwa Pauliny Hanus, za której książkę potencjał został w pełni wykorzystany, bohaterowie ciekawie wykreowani, a akcja budująca napięcie i ciekawość u czytelnika przez długi czas. I choć dla mnie była to dobra książka, znajdzie ona tyleż samo swoich zwolenników tudzież przeciwników, a tym którym się spodoba, zostanie w pamięci na długo. 



Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.

środa, 7 września 2022

"Nagie serca" - Colleen Hoover

00:00:00 0 Comments

Może ma rację. Może wyrosły nam w sercach kości. Ale co, jeśli jedynym sposobem, by się o tym przekonać, jest doświadczenie cierpienia, jakie spowoduje ich złamanie?




Tytuł: Nagie serca

Autor: Colleen Hoover

Data wydania: 28.07.2021

Wydawnictwo: otwarte

Moja ocena: 10/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Życie Beyah i wszystko, co w nim osiągnęła, zawdzięcza samej sobie, zdobycie stypendium i dostanie się na wymarzone studia, kosztowały ją wiele pracy bez wsparcia rodziców jednak gdy na dwa miesiące przed wyjazdem matka dziewczyny umiera z przedawkowania, musi spędzić czas pozostały z ojcem, którego praktycznie nie zna. Po czasie okazuje się, że pobyt na wyspie wcale nie jest nie taki straszny, a towarzysząca jej pasierbica ojca Sara z chłopakiem i przyjacielem to dobre towarzystwo do spędzenia czasu. Z czasem Beyah z Samsonem zaczną się do siebie zbliżać, a nieunikniony wyjazd wywołuje ból. Jak potoczy się relacja tej dwójki? Czy uczucia przetrwają próbę czasu?


Jedyny człowiek, który zawsze był wobec ciebie całkowicie lojalny, to ty sama. Wyrządzasz sobie krzywdę, nie stawiając siebie w tej chwili na pierwszym miejscu.


Kolejna książka autorstwa Colleen Hoover, która wzbudza wiele emocji oraz zainteresowania. Jak wypada wśród innych książek autorek? Czy jest to kolejna książka, która zachwyci czytelników?

Jest to zdecydowanie książka, na którą najbardziej czekałam, zarazem odkładając ją, jak najbardziej było to możliwe w czasie by nic z czynników zewnętrznych, nie dekoncentrowało mnie. W momencie, gdy zaczęłam zapoznawać się z historią, czułam, że już od początku przepadam w niej i ciężko będzie to zmienić, z czasem tylko bardziej utrwaliłam się w tym przekonaniu, więc pod koniec nie byłam zdziwiona tym, że stała się to najlepszą spośród innych książek autorki, choć warto zaznaczyć, że wszystkie są na naprawdę wysokim poziomie, to tutaj otrzymałam wszystko, czego było mi trzeba i co stanowi swojego rodzaju ideał takiej książki w mojej opinii. Jakże zapoznawałam się z nią w idealnym okresie, a mianowicie przełom końca wakacji a początek roku szkolnego stanowiła miłe zakończenie kończącego się odpoczynku zarazem przypominając o tych długich wakacyjnych wieczorach z widokiem na morze i wewnętrznym spokojem, którego teraz zdecydowanie ciężko będzie zaznać. W odniesieniu do bohaterów nie zdziwię was, jeśli powiem, że są oni bardzo dobrze wykreowani, już po zapoznaniu się z paroma książkami autorki można się tego spodziewać, co stanowi dla mnie duży plus, gdyż jeśli szukam książki, która pod tym aspektem będzie dobra w ciemno mogę sięgnąć po jakąkolwiek powieść Colleen Hoover. Jeśli chodzi o Beyah jest ona ciekawą postacią, pomimo swojej trudnej przeszłości pokazała swoją walkę o lepszą przyszłość, w siatkówkę wkłada wiele serca pomimo tego, że nikt jej w tym nie wspierał, a wiele osób życzyło jej niepowodzenia, ona nie poddała się i dzięki temu ma szansę na naukę na dobrym uniwersytecie. Widać w niej również siłę emocjonalną, gdyż pomimo tego, co ją spotkało i ile zmian musiała przeżyć, ona nie ulega pokusie całkowitego załamania się, choć zdarza się epizod, gdy emocje przejmują górę, szybko się z niego otrząsa, starając przywyknąć do nowego życia, które ją czeka. W relacjach z Sarą jest szczera i prawdziwa, mimo początkowej niechęci do przyrodniej siostry z czasem przekonuje się do niej i oprócz łączącej ich relacji w rodzinie stają się przyjaciółkami. Sam etap poznawania i późniejszy rozwój ich relacji to przyjemny obraz dla oka, zwłaszcza gdy widać, że traktują się jak prawdziwe siostry, choć nimi nie są. Sama Sara jest miłą i spokojną bohaterką, chociaż pierwsze wrażenie nie było najlepsze z czasem i ja przekonałam się do niej. Swojej przyrodniej siostrze okazuje wiele wsparcia i chce dla niej jak najlepiej, na sam jej przyjazd ogromnie się cieszy, co jest naprawdę urocze w momencie, gdy nie miały okazji wcześniej się poznać. W przypadku Samsona jest on jedną wielką tajemnicą, I my i bohaterka dowiadujemy się o nim, tylko tyle ile on sam chce o sobie powiedzieć, mimo wszystko idzie w nim dostrzec wiele pozytywnych cech. O swojej przeszłości nie mówi zbyt wiele, lecz z łatwością idzie dostrzec, iż nie była ona najprzyjemniejsza, a sam on dalej jest przepełniony bólem.  Jeśli miałabym powiedzieć jaki wątek autorka głównie porusza, byłoby to zbyt ciężkie, gdyż mamy tutaj mieszankę wielu z nich, które łączą się ze sobą i tworzą wspaniałą całość. Brak zaufania, wykorzystanie seksualne czy pierwsza miłość to tylko trzy z nich, a jest ich jeszcze przynajmniej kolejne trzy. I choć jest to najmniej bolesna książka Colleen Hoover do tej pory jest ona równie ważna co inne. To jak ukazane są uczucia i wsparcie to coś, co zdecydowanie zostanie w mojej pamięci na jakiś czas i chociaż sama fabuła książki jest dość prosta jest to na pewno pozycja, do której często będę wracać i stanie się ona moją comfort book.


Nie mam pojęcia, co przyniesie jutro, ale wszystko, czego mi trzeba, mam w tej właśnie chwili.


Podsumowując, uważam “Nagie serca” autorstwa Colleen Hoover za książkę równie dobrą, jak inne spod pióra autorki, którą wyróżnia klimat wakacji i idealnie nada się na aktualny początek roku szkolnego, by choć przez chwilę, poczuć się tak jakby wcale nie zaczęła się szkoła. 


Recenzja powstała przy współpracy z Sofario



wtorek, 6 września 2022

"Reminders of him" - Colleen Hoover

00:00:00 0 Comments

Zaczęłam popadać w histerię, bo z każdą sekundą byłam coraz bardziej świadoma tego, jak drastycznie zmieni się moje życie. Jedna sekunda, która nadała losowi nowy bieg i sprawiła, że już nic nie będzie takie samo, a wszystkie kawałeczki mnie które rozsypały się w tym wraku, już nigdy się nie połączą.



Tytuł: Reminders of him

Cząstka ciebie, którą znam


Autor: Colleen Hoover


Data wydania: 15.06.2022


Wydawnictwo: Otwarte


Moja ocena: 10/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Pobyt w więzieniu odbił się na psychice Kenn Rowan i pomimo tego, jak ciężko było jej po stracie ukochanego, nie poddała się, by po odzyskaniu wolności móc, spróbować zawalczyć o córkę. Gdy pojawia się w mieście niczego nieświadomy Ledger Ward pozwala, by nić uczuć powstała pomiędzy nimi. Z czasem dostrzega prawdę, zdając sobie sprawę o komplikacjach w relacjach z dziewczyną, jak i dziadkami Diem, którzy nie mogą dowiedzieć się o zaistniałej sytuacji. Jak odnajdzie się Kenn w nowej sytuacji? Czy Ledger pozwoli na uczucia do osoby, która przyczyniła się do śmierci najlepszego przyjaciela?



Było życie przed Tobą i życie podczas Twojego istnienia. Z jakiegoś powodu nie myślałam, że mogłoby istnieć życie po Tobie.



Kolejna książka autorstwa Colleen Hoover, która wzbudza wiele emocji oraz zainteresowania. Jak wypada wśród innych książek autorek? Czy jest to kolejna książka, która zachwyci czytelników?



Przez ostatni czas miałam przerwę od zapoznawania się z historiami spod pióra autorki i choć wszystkie były naprawdę świetne, decyzja o dawkowaniu ich sobie to jedna z lepszych podjętych przeze mnie. Dlatego, choć znam pióro autorki i wiem, czego mogę się spodziewać, do tej pozycji podchodziłam z dużą dozą niepewności. Sam początek wzbudził we mnie raczej rozczarowanie i zapoczątkował niewielką niechęć do tej historii, z czasem jednak zaczęłam zapoznawać się z nią i całkowicie zmieniłam zdanie, lecz gdzieś tam kiełkowała irytacja, tym jak bardzo wpływa ta historia na mnie, w momencie gdy Kenna pisała listy do Scotta, nie szczędziłam łez, z czystym sercem mogę wam powiedzieć, że przy każdym z nich pojawiały się łzy, te, które były proste do opanowania, jak i te trudniejsze, zmuszające do odłożenia książki i ochłonięcia.



Nie zaskoczę nikogo, ale bohaterowie jak w każdej innej książce autorki są bardzo dobre wykreowani, mają swoje historie oraz demony przeszłości, z którymi muszą się zmagać, by mieć szansę na szczęśliwą przyszłość. Kenna po wyjściu z więzienia, chce odzyskać córkę, lecz nie posuwa się do drastycznych środków. Stawia młodą ponad siebie, wiedząc, iż nagła prawda może negatywnie na nią wpłynąć. Pomimo czasu, jaki spędziła w zamknięciu, nie pogodziła się ze stratą, która na zawsze zmieniła jej życie. Widać jak bardzo brakuje jej ukochanego i wiele by zrobiła, by zmienić bieg wydarzeń, co zresztą jest w pełni uzasadnione i wiele osób w podobnej sytuacji postąpiłoby tak samo. Jeśli chodzi o Ledgera szczerze od początku go nienawidziłam, nie był moim ulubionym bohaterem i w wielu sytuacjach wyklinałam go, jak tylko było to możliwe. Do czasu, gdy pojął, iż nie tylko on i rodzice Scotta stracili  dla siebie ważną osobę. Od tego właśnie momentu zmieniłam o nim zdanie i stał się okej bohaterem. Pomimo tego, jakie wcześniej żywiłam do niego uczucia, urzekające były momenty z Diem, ich relacja jest urocza zresztą tak samo, jak młoda, która, choć jest głównym tematem, nie pojawia się zbyt często, ale i to wystarczy, by pokochać ją.



Nie od dziś wiadomo, iż autorka w swoich książkach przemyca ważne tematy, tak więc i w tej pozycji nie mogło się bez tego obejść. Strata i ból po niej towarzyszą nam przez prawie całość, a zaraz obok niej kroczy odwaga i siła by pomimo braku ukochanej osoby żyć dalej, spełniać się i cieszyć się jakkolwiek życiem, bo choć jest to naprawdę ciężkie, nikt z nas nie chciałby, aby bliska osoba nie potrafiła małymi kroczkami wrócić do normalnego życia, gdzie temat bliskiej osoby nie będzie łączył się jedynie ze łzami, ale i z radością jaką osobą ten ktoś był. Jeśli jakieś przysłowie pasuje do tej książki to jest to według mnie “Drwi z blizn, kto nigdy nie doświadczył rany. Mówią, że czas leczy rany, ale to nie oznacza, że znika przyczyna smutku.”, pamiętajmy o tym w czasach, gdy się śpieszymy i pozwólmy dać sobie trochę czasu.



Podsumowując, uważam “Reminders of him Cząstka ciebie, którą znam” autorstwa Colleen Hoover za książkę, która jest bardzo dobra, pomimo mojej początkowej niechęci zostanie ze mną zdecydowanie na długi czas. Jeśli lubicie klimaty i aury, jakie autorka tworzy wokół swoich książek to serdecznie wam ją, jak i inne historie polecam, nie zawiedziecie się.



Recenzja powstała przy współpracy z Sofario




poniedziałek, 5 września 2022

"Strefy II" – Kinga Chojnacka

16:32:00 0 Comments
Próba przetrwania w świecie zdominowanym przez nieznanego wirusa z pewnością przekracza możliwości zwyczajnego człowieka. Trudno zapomnieć o moralności, spróbować przeżyć kolejny dzień z krwią na rękach, gdy wydarzy się najgorsze. Czy wirus to tak naprawdę największe zmartwienie podczas epidemii? A może to, do czego skłania ludzi? Zapraszam was do świata wykreowanego przez Kingę Chojnacką w drugim tomie słynnych i wciągających "Stref"!





Nr recenzji: 677
Tytuł: "Strefy II"
Autor: Kinga Chojnacka
Data polskiego wydania: 27 lipca, 2022
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 802
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10


Marion, Ethan i Emma dopiero co odkryli spisek związany z niebezpiecznymi eksperymentami na ludziach, a już wplątali się w konflikt z samą Strefą B. Teraz nie mają wyjścia. Muszą ratować nie tylko siebie, ale i wszystkich, na których im zależy. Mając przeciwko sobie najbogatsze schrony świata, wkrótce zmierzą się z ekstremalnymi warunkami, nowymi wrogami i prześladujących ich piętnem. 
Może się wydawać, że nie mają szans. Żadne z nich nie wie jednak o potężnym ruchu oporu, który tylko czeka na odpowiedni moment, by w końcu zaatakować. Czy wspólnie uda im się przetrwać gniew Strefy B? I czy Rose znajdzie lek na dziesiątkującą bezstrefowych Czarną Falę?

Mogłoby się wydawać, że drugi tom będzie tylko stworzoną na siłę kontynuacją wystrzałowej pierwszej części, która i tak czysto teoretycznie w moim odczuciu miała za dużo wątków.. Cóż, nic bardziej mylnego, bo po raz kolejny zostałam pozytywnie zaskoczona przez autorkę!
Mimo że samym wyglądem powieść nie zachęca (nie okłamujmy się – dosłownie przypomina cegłę), wciągając się w treść, zdajemy sobie sprawę, że objętość książki nie jest problemem. Autorka sprawnie poprowadziła akcję. Była dynamiczna i pełna różnych wydarzeń, które nie dość, że przyprawiały o gęsią skórkę, to w dodatku doprowadzały do palpitacji serca. Tom pierwszy wzbudził moją ciekawość, ale drugi zdecydowanie ją rozwinął. Walki, ucieczki, postacie, które muszą zmagać się z coraz trudniejszymi wyzwaniami.. Adrenalina, oryginalny pomysł na fabułę i idealnie poprowadzona akcja to powody, dla których powyższa pozycja wzbudza we mnie taki zachwyt.

Z pewnością pokochałam i przywiązałam się do cudownie wykreowanych bohaterów. Postać Marion, tak jak wspomniałam w poprzedniej recenzji to istna ikona, a jej relacja z Ethanem jest powodem, dla którego pozostanę wierna tej serii. Nie mogłoby zabraknąć również Emmy, która zdaje się być ich spoiwem. Chojnacka wykonała kawał dobrej, skrupulatnej roboty.
Warto wspomnieć również o rozbudowanym świecie, który pobudza wyobraźnię czytelnika. Autorka zadbała o każdy szczegół i mimo że Ziemia napiętnowana jest okropną zarazą, ma to swój charakterystyczny klimat.

Podsumowując, trzeba przyznać, że ta trzymająca w napięciu powieść nie odbiega od dobrze znanych hitów, które dotąd zachwycają. Jestem pod wrażeniem i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że "Strefy II" to udana kontynuacja cyklu. Jest dynamiczna, bogata w sekrety i wydarzenia, których fan science fiction nie jest nawet w stanie sobie wyobrazić. Ubolewam tylko nad tym, że o tej serii jest tak cicho.. Dlatego zróbmy rozgłos autorce by jej świetna twórczość, w którą włożyła mnóstwo pracy, została doceniona, tak jak należy! :)

Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników tak jak zawsze proszę o krótki komentarz poniżej.














niedziela, 4 września 2022

"Cichy kochanek" - Clara Sanchez

00:00:00 0 Comments

Przeznaczenie stuka do naszych drzwi, a my tak się boimy, że mamy odwagę spojrzeć tylko przez wizjer. Nie otwieramy drzwi, nie dowiadujemy się, co za nimi stoi, i kolejny raz zostajemy zamknięci w czterech ścianach, w czterech zmysłach.




Tytuł: Cichy kochanek

Autor: Clara Sanchez

Liczba stron: 384

Data wydania: 24.08.2022

Wydawnictwo: Albatros

Moja ocena:

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Wyjazd Isabel do Kenii jako fotografka dzikiej natury to tylko kamuflaż dla jej prawdziwego celu wyprawy, gdyż tak naprawdę zostało powierzone jej odnalezienie Ezequiela i sprowadzenie go bezpiecznie do domu. Nim jednak do tego dojdzie, będzie musiała poznać zwyczaje sekty, do której chłopak należy. W czasie tej wyprawy wiele rzeczy na nowo zacznie o sobie przypominać, jak samobójstwo brata Isabel. Czy uczucia Ezequiela do kobiety, która go porzuciła. Czy uda się uratować Ezequiela? Jak potoczy się los Isabel?



Wydaje się, że kiedy pomoc ma nadejść, nadchodzi z najmniej oczekiwanej strony. Prawdziwy pies czy przyśniony, uratował mi życie, a ja pozostałam z gorzkim posmakiem nie odwdzięczenia się, porzucenia go na głód i pragnienie w brutalnym świecie.



Intrygująca okładka i nadzieja na niesłabnące napięcie a na dodatek afrykańskie krajobrazy, to frazy pasujące do tej książki. Jak wypada? Czy losy głównych bohaterów są w stanie zaintrygować?



Ostatnimi czasy ciężko wgryźć mi się w jakąś książkę, a tym bardziej przeczytać ją praktycznie na raz dlatego w tym wypadku byłam ogromnie zdziwiona, iż stało się tak przy książce z gatunku thriller, po który w ostatnim czasie sięgam bardzo rzadko. 



Sama fabuła może wydawać się dość prosta, jednak mimo to czytało mi się ją przyjemnie i zainteresowaniem czekałam na rozwój wydarzeń, jak i co przyniosą. Dużym plusem tej książki jest to, jak w realistyczny sposób oddaje klimat Afryki, a opisy krajobrazów czy to w trakcie pobytów w mieście, czy w trakcie podróży umilały czytanie.



Jeśli chodzi o bohaterów mamy tutaj ukazane dzięki nim dwa światy, które w pewnym momencie łączą się. Isabel, która przyjeżdża, by uratować chłopaka, tak naprawdę robi to przez przeszłość i wyrzuty sumienia, które ciągną się za nią przez lata, choć w pewnym momencie dostrzegamy w niej chęć pomocy ze względu na zainteresowanie chłopakiem. Jeśli chodzi o to, kim jest i jak się zachowuje, to było ciekawym dla mnie aspektem, tak jak łatwo zaaklimatyzowała się w nowej sytuacji, każdą zmianę akceptowała, widać w niej również dużą wolę walki i to, że ciężko jest jej się poddać, gdy widzi nadzieję, co wiele razy udowodniła nam w trakcie tej historii. W przypadku Ezequiela głównie mamy tutaj ukazanie to jak bardzo człowiek jest w stanie wierzyć w coś, w jego przypadku w Maina i choć jest to wątek, który może wywołać wiele kontrowersji, jest on ciekawie napisany, jak i rozbudowany. Sam bohater okazuje niewiadomą w paru kwestiach, co tylko udowadnia nam jak wiele rzeczy, jest ukrywanych przed członkami sekty.



Nigdy nie miałam do nikogo tyle zaufania co do niego. Dlaczego? Instynkt zapewne, i pewność, że się nie mylę. Są sprawy, co do których nie ma wątpliwości: miłość, śmierć i zaufanie.



Podsumowując, uważam “Cichy kochanek” autorstwa Clara Sanchez za książkę dobrą, która wyróżnia się na tle innych pod wieloma względami. Jest w stanie zainteresować nas nie tylko akcją czy rozbudowanymi wątkami, ale także ciekawymi bohaterami, którzy są dobrze wykreowani, a ciekawostki z ich przeszłości sprawiają, że jeszcze bardziej chcemy ich poznać i to, jak zmienili się przez wpływy różnych wydarzeń. Nie dla wszystkich może być to łatwa książka, jednak mimo wszystko polecam się z nią zapoznać, a na koniec zwrócę tylko uwagę na okładkę, która moim zdaniem prezentuje się naprawdę ładnie i przyciąga oko.



Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.