Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 lipca 2023

"Kanion śmierci" – Lisa Gardner

11:30:00 0 Comments
"Wspólna trauma może ludzi łączyć, ale częściej dzieli. Poczucie winy. Ból. Potrzeba wyjścia z impasu. Dręcząca świadomość, że chce się zapomnieć. Pięciu mężczyzn poszło w góry. Jeden zaginął. A pozostali czterej.. są inni, niż byli. Takie jest życie".




Tytuł: "Kanion śmierci"
Autor: Lisa Gardner 
Data polskiego wydania: 14 czerwca, 2023
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10






Frankie Elkin, kobieta po przejściach, podróżuje po Stanach Zjednoczonych i pojawia się tam, gdzie jest potrzebna: w miejscach, gdzie ktoś zaginął i policja nie radzi sobie ze sprawą. Poszukiwanie zaginionych osób to coś, co Frankie potrafi najlepiej. Tylko że nie wszyscy przyjmują od niej propozycję pomocy.
Pięć lat wcześniej pięciu młodych mężczyzn wybrało się w tamtejsze góry na wieczór kawalerski. Wróciło czterech. Ojciec zaginionego organizuje wyprawę w poszukiwaniu śladów syna. Frankie, choć nie ma doświadczenia w górach, przyłącza się do grupy. I już pierwszego dnia przekonuje się, że trudy marszu i wspinaczki to najmniejszy z jej problemów. 

DOSŁOWNIE PRZED CHWILĄ DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE NAJPRAWDOPODOBNIEJ POWSTANIE SERIALOWA ADAPTACJA KSIĄŻEK LISY GARDNER O HISTORII FRANKIE ELKIN! 
NIE MOGĘ UMRZEĆ DOPÓKI TEGO NIE OBEJRZĘ.


Jeśli chodzi o powyższą pozycję, zaczynam martwić się o niepoczytalność autorki. Skąd ona bierze pomysły na tak mrocznie skonstruowane intrygi? Trzeba przyznać, że tym razem Gardner przeszła samą siebie, ponieważ niepokojąca atmosfera nie mogła zostać jeszcze bardziej dobitnie ukazana. Pod względem klimatu, dreszczy na ciele i opisu otoczenia jest to najlepiej napisany thriller, z którym miałam styczność. Do czytania motywowała mnie nie tylko wzbudzająca zainteresowanie fabuła, ale również specyficzny nastrój. Czy poczucie bycia obserwowanym pośród gór, wzniesień i jaskiń, liczących tysięcy zagłębień nie wydaje wam się niepokojące? Uwielbiam w twórczości Lisy Gardner to jak potrafi oddziaływać na czytelnika. Ale nie tylko to zadecydowało o tak wysokiej ocenie.


"W dzisiejszych czasach wszyscy za dużo mówimy i za mało słuchamy. Słuchanie stało się zapomnianą sztuką której światu boleśnie brakuje."

Frankie Elkin to mój ulubiony kobiecy charakter z całego uniwersum. Postać pełna sprzeczności, z głębokimi ranami na duszy i ogromnie doświadczona przez los. Miło było jeszcze bardziej zagłębić się w jej umysł. Podobało mi się, że autorka przytoczyła jej historię z dzieciństwa, ponieważ w pierwszym tomie zastanawiałam się w jaki sposób życie sprawiło, że wciąż walczy z demonami, przenosząc swoje uzależnienie na odnajdywanie osób, po których słuch zaginął. Portrety psychologiczne bohaterów w książkach Gardner zostały jak zwykle wykreowane z dokładnością. Ich historie intrygują czytelnika i łączą się z fabułą przez co "Kanion śmierci" jest jeszcze ciekawszy i bogatszy w odbiorze. Rozpad związku, zerwane zaręczyny, chęć zemsty – to wszystko niesie ze sobą pewną moralność.


Uwielbiam książki Lisy Gardner przez to, że można je dogłębnie analizować, ale również wspaniale się przy nich bawić. Podobnie jak wszystkie inne lekko napisane powieści spod jej pióra, powyższa pozycja niesie ze sobą mnóstwo wartości. Czytelnik może uczyć się na błędach bohaterów i interpretować ich decyzje, zwiększając tym samym własne doświadczenie.  
Warto wspomnieć również o wartkiej akcji, która z pewnością zwiększa tempo czytania oraz mrożącej krew w żyłach fabule, skłaniającej do intensywnej pracy mózgu czytelnika. Sama usiłowałam odgadnąć zakończenie w trakcie czytania, ale niestety mi się nie udało. Mimo że naprawdę się zaskoczyłam, poczułam się odrobinę rozczarowana takim obrotem spraw. Jeśli miałabym więc wskazać jedyną wadę "Kanionu śmierci" byłoby to właśnie zakończenie. 


"Czuję ekscytację i niepokój, jak przed każdym nowym zadaniem. Zdenerwowanie. Lęk. Taką mam osobowość. Już jako dziecko nie mogłam usiedzieć spokojnie. Zawsze szukałam czegoś nowego, czegoś więcej niż miałam przed sobą."


Podsumowując jest to pouczająca, ciekawa oraz przerażająca pozycja. To już dziewiąta recenzja książki z serii napisanej przez Lisę Gardner, więc śmiało mogę stwierdzić, że pisanie pozytywnych opinii na temat jej twórczości to już tradycja. Gdy zaczynam myśleć, że już nie da się napisać czegoś lepszego to autorka cały czas udowadnia mi, że jest inaczej. NO I Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA SERIAL.

Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów i weny twórczej, a czytelników proszę o podzielenie się swoją opinią w komentarzu poniżej :)

















sobota, 22 lipca 2023

"Podwójna katastrofa" - Jamie McGuire

00:00:00 0 Comments

Nie kocham cię za to, jak wyglądasz, bo to by było zauroczenie. Nie kocham cię, bo mnie pociągasz, bo to by było pożądanie. Nie kocham cię dlatego, że ty kochasz mnie, bo to by była empatia. Nie kocham cię za to, co możesz mi dać czy dla mnie zrobić, bo to by była transakcja. Nie kocham cię za to, jak mnie traktujesz, to by była wdzięczność. Nie kocham cię za to, że nic mi przy tobie nie grozi, to by było poczucie bezpieczeństwa.




Tytuł: Podwójna katastrofa


Autor: Jamie McGuire


Data wydania: 17.05.2023


Wydawnictwo: Albatros


Liczba stron: 336


Moja ocena: 2/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Niespodziewany ślub Abby i Travisa, budzi wiele kontrowersji zwłaszcza, iż nastąpił on zaraz po śmierci wielu osób. Na miejscu widziany był Travis, jednak zdjęcia ze ślubu i inne dowody, wskazują jego miejsce pobytu w Las Vegas. Policja jak i niektórzy studenci będą próbować dowiedzieć się prawy, a wtedy najlepsi przyjaciele mogą stać się wrogami. Czy prawda wyjdzie na jaw? Jak będzie układać się młodej parze?

Po pierwszym tomie z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji, mają również nadzieję, iż powtórzy ona sukces. Niestety moja zła passa dotycząca kontynuacji, dotknęła i tę historię. Od pierwszych stron, miałam wrażenie jakby te dwa tomy, zostały napisane przez dwie inne osoby. Lekki i przyjemny styl pisania autorki stał się nużący w odbiorze i sprawiający wrażenie, jakby kontynuacja była pisana na siłę. Dodatkowo w trakcie czytania, całość zaczęła bardzo przypominać mi serię “After”, której nie jestem fanką i raczej stronię od książek, podobnych do niej.

Jeśli chodzi o bohaterów, stali się oni bezosobowi i płytcy. Po Abby, od której biło ciepło i determinacja oraz nieuzależnianie swojej wartości od drugiej połówki, nie ma śladu. Tak samo po Travisie, który zmienił się na lepsze, nic nie pozostało, zamiast tego stał bardziej toksyczny w relacji, koniecznie chciał wiedzieć wszystko, zapominając o tym, że sam nie mówi wszystkiego.

Sama fabuła również, nie podobała mi się ona, była bardzo rozciągnięta i nudna. Brakowało mi w niej dynamiki jak i wprowadzenia czegoś ciekawego. Sporym minusem odnoszącym się również do pierwszego tomu jest to, iż nie zapada ona w pamięć. I zaczynając drugi tom po trzech miesiącach od poznania pierwszego, zupełnie nie mogłam sobie przypomnieć, co działo się, a tym bardziej, na czym skończył się pierwszy tom.


Podsumowując, uważam “Podwójną katastrofę” autorstwa Jamie McGuire za bardzo słabą kontynuację, która nie sprawiła, że mam ochotę na kolejne tomy. Dużym rozczarowaniem jest dla mnie zmiana stylu pisania autorki, jak i spadek kreacji bohaterów. Sama fabuła, również mnie nie zachwyciła, przez co wiem, że jeśli wyjdzie kolejny tom, nie sięgnę po niego.


Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.


piątek, 21 lipca 2023

"Siedem razy eks" - Lucy Vine

00:00:00 0 Comments

Tak łatwo się pogubić w życiu i odreagować własne problemy na innych. Ale każdy z czymś się boryka albo ma za sobą mroczne doświadczenia. Życie jest ciężkie, a my robimy, co w naszej mocy, żeby jakoś sobie z tym poradzić.




Tytuł: Siedem razy eks

Autor: Lucy Vine

Data wydania: 28.06.2023

Wydawnictwo: Insignis

Liczba stron: 416

Moja ocena: 5/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Jeden niewinny artykuł, wystarczyłby Esther odezwała się do swoich byłych, by przeprowadzić poszukiwania swojej prawdziwej miłości. Pierwsza Miłość, Wypadek przy pracy, Facet Na Zakładkę, Seks-przyjaźń, Niewykorzystana Szansa, Drań i Poważny Związek a może Trudne Rozstanie, Potajemny Związek, Wzloty i Upadki czy Facet, Który Prawie Się Nadawał, który z nich jest Tym Jedynym? To właśnie próbuje odkryć samotna singielka, pragnąca kochać, ale i być kochaną. Czy Esther odnajdzie swoją miłość?


Każdy boi się pokazać drugiej osobie swoje rany. Boimy się tego bardziej niż miłości.


Od czasu kiedy czytam i oceniam książki, wiele razy zastanawiałam się, czy traktowanie na równi dwóch zupełnie różnych książek od siebie jest okej? W końcu literatura piękna jest bardziej wymagająca niż przykładowo romans. Z drugiej strony jeśli obie były dla mnie na tym samym poziomie, czemu mam ocenić jedną lepiej ze względu na gatunek, jaki reprezentuje? Samo określenie skali oceniania, również wywoływało u mnie wiele pytań, bo czy dla dobrej książki cztery gwiazdki to nie za mało, natomiast ocenienie jej na pięć wydaje mi się być krzywdzące dla książek, które zachwyciły mnie i o których nie jestem w stanie zapomnieć. Tutaj z ratunkiem przyszła książka pt. “Siedem razy eks”, która w moim odczuciu stanowi idealną definicję średniej książki. Określając ją mianem średniej, mam na myśli, to, iż ilość rzeczy, które mi się podobały, jest równa, kwestią wpływającym na minus.


Jeśli chodzi o bohaterów, mamy tutaj dziesięć kluczowych postaci i każda z nich, jest bardzo dobrze wykreowana. Przy takiej ilości można by spodziewać się, iż będą oni powtarzali, autorka jednak miło zaskakuje, nadając każdej postaci z osobna własną osobowość. Co do głównej bohaterki, mam jedno, ale. Mianowicie w jej kreacji irytowało mnie to, że mimo tego, iż ma prawie trzydzieści lat, zachowywała się bardzo infantylnie. W wieku sytuacjach jej postać była bardzo głupiutka i o ile takie zachowanie w bohaterach nie przeszkadza mi, tak nadmierne używanie jego już tak. Mimo wszystko jednak Esther jest ciekawą postacią, a dzięki spotkaniom z byłymi, poznajemy nie tylko jej teraźniejszą wersję, ale i przeszłą, co daje dobry widok na to, jaką przemianę przeszła bohaterka i jaką ciągle przechodzi, gdy dostaje szansę, na poznanie niektórych wcześniej ukrywanych faktów oraz tego, że czasem będąc zakochanym, nie dostrzega się prawdziwej twarzy kogoś, przez to jak idealizuje się wtedy daną osobę.


Sporym plusem dla całości, jest sam pomysł na fabułę, realizacja jego i zakończenie. Już od pierwszych stron, czuć, iż historia była zaplanowana i przemyślana. Dalszy rozwój fabuły, jest ciekawy, choć momentami bywa nudzący. Co do zakończenia, cieszę się, że autorka chciała pokazać coś nowego nim, tym samym zaskakując czytelników.  Jeśli miałabym coś powiedzieć o stylu pisania autorki, to na pewno to, iż jest on przyjemny, przez całość bardzo szybko się płynie.


Podsumowując, uważam “Siedem razy eks” autorstwa Lucy Vine za idealną średnią książkę, która stanowi fajną rozrywkę przez lekkość, z jaką jest pisana, ale również ciekawą fabułę jak i różnorodnych bohaterów. Mimo wszystko czuję, że będzie to książka, o której dość szybko zapomnę i raczej nie powrócę do niej myślami jednak jeśli szukacie czegoś lekkiego, nada się ona idealnie.


Wydawnictwu Insignis dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.



poniedziałek, 15 maja 2023

"Pożegnaj się" – Lisa Gardner

22:19:00 0 Comments

Mrok jest nieodłączną częścią ludzkiego życia. Zakorzeniony głęboko w nas, oczekuje tylko silnego bodźca by się ujawnić i przejąć nad nami kontrolę. Łatwo jest go przyjąć i spowodować, że stanie się nieodłącznym elementem naszej egzystencji. Trudniej jednak jest mu się przeciwstawić i z nim walczyć. Gdy długo nie widziało się światła, może zniechęcać nieprzyjemnym rażeniem w oczy. Rolę mroku w życiu człowieka mistrzowsko przedstawiła Lisa Gardner w swojej najnowszej, mrożącej krew w żyłach powieści pt. "Pożegnaj się".







Tytuł: "Pożegnaj się" 
Autor: Lisa Gardner
Data polskiego wydania: 22 marca, 2023
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10







Agentka FBI, Kimberly Quincy, kocha swoją pracę. Jest jednak w piątym miesiącu ciąży i powinna zacząć już myśleć nie tylko o sobie. Pewnego dnia zgłasza się do niej młoda prostytutka, informując o zaginięciu koleżanki. Okoliczności, które przedstawia, są tak przerażające, że aż niewiarygodne. Kimberly, nie zważając na swój stan, daje się wciągnąć w niebezpieczną i wyrafinowaną grę z sadystycznym mordercą zafascynowanym pająkami.


Liczba zaginionych kobiet rośnie, wszystko wskazuje na to, że psychopata konsekwentnie realizuje swój plan, lecz poza garścią domysłów i pokrętnymi zeznaniami dziewczyny Kimberly nie dysponuje żadnym dowodem popełnienia zbrodni, ciał bowiem nie odnaleziono. Nie może więc liczyć na pomoc miejscowej policji. Nie zdaje też sobie sprawy, że stąpa po cienkim lodzie. Zabójca, który urzeczywistnia najgorsze kobiece koszmary, jest naprawdę blisko...



Choć moje serce niezaprzeczalnie należy do detektyw D.D. Warren, ciekawie było poznać zupełnie nową odsłonę w postaci niezależnej oraz upartej pracoholiczki z zamiłowaniem do budyniu. Kimberly od razu zyskała moją sympatię poprzez liczne cięte riposty i sarkastyczne poczucie humoru, które ubóstwiam. Śledztwo z jej perspektywy było naprawdę imponujące i mam wrażenie, że z każdą nową powieścią Lisa Gardner wzbogaca nie tylko swoją wiedzę, ale również czytelnika, poprzez liczne opisy działania służb rozwiązujących zawiłe, kryminalne dochodzenia. Powieści spod jej pióra jak zwykle zresztą, czyta się bardzo lekko, a losy doskonale wykreowanych bohaterów z dopracowaną psychologiczną otoczką jeszcze bardziej potęgują pozytywne wrażenia z historii. Jak zwykle Gardner na pierwszym miejscu stawia kreatywność, bo w życiu nie wpadłabym na tak genialny pomysł ze stworzeniem wciągającego uniwersum, które dosłownie zapiera dech w piersi. Zdaje się, że wszystkie moje funkcje życiowe wraz ze mną śledziły wartką akcję, a z początkiem finału zaabsorbowane były bardziej niż po ekstremalnej przebieżce pod górkę. 

Warto wspomnieć, że "Pożegnaj się" stanowi nie tylko źródło dobrej rozrywki, ale również wartości, które zmuszają do refleksji nad ludzkim, często już przypieczętowanym we wczesnym stadium życia, losem. Doskonale rozumiem przemyślenia Kimberly na temat chłopaka, który wprowadzając element zaskoczenia, zrobił to co uważał za słuszne. Ta prawdziwość ludzkiego życia, obrzydliwego mroku, który może czaić się tuż za rogiem, zrobiła na mnie duże wrażenie. Autorka przeprowadza nas przez masę trudnych i makabrycznych zagadnień, począwszy od przemocy i znęcania się, a kończąc na pedofilii i dziecięcej pornografii.

Podsumowując, Lisa Gardner to królowa. Każde dotychczasowe spotkanie z jej twórczością przyniosło mi emocjonalny roller coaster, satysfakcję i wiele niespodzianek. Za każdym razem jestem pewna, że czeka mnie kolejna wybitna pozycja z wysoko postawioną poprzeczką, która stanowi wspaniałą przygodę. Koniec serii jej cudownych książek prawdopodobnie będzie gorsze niż pozbawienie mnie tlenu.  

Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę kolejnych rewelacyjnych pomysłów na powieści, które są dla mnie wybawieniem, a czytelników zapraszam, tak jak zawsze, do podzielenia się swoją opinią w komentarzu poniżej :)

piątek, 12 maja 2023

"Jestem otchłanią" – Donato Carrisi

18:44:00 0 Comments

Myślę, że każdy człowiek skrywa w sobie jakąś cząstkę, o której już dawno wolałby zapomnieć. Albo przynajmniej ją ukryć i zapomnieć o jej istnieniu. Czasami są to sytuacje, które wywarły na nas duży wpływ albo zmieniły kompletnie nasz światopogląd. Czasami są to wspomnienia, które nas ukształtowały i wyrzeźbiły naszą osobowość. A czasami jest to nasza wewnętrzna siła, która usilnie stara się odpowiedzieć na zadane nam ciosy. Szkoda tylko, że najczęściej bywa destrukcyjna i trudno ją zatrzymać. Gdy przejmie nad nami kontrolę, nie ma już odwrotu. Doskonale ukazał to na przykładzie głównego bohatera Donato Carrisi w swojej powieści pt. "Jestem otchłanią".






Tytuł: "Jestem otchłanią" 
Autor: Donato Carrisi
Data polskiego wydania: 12 kwietnia, 2023
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 352
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10


Sprzątający mężczyzna wie, że właśnie w tym, co ludzie wyrzucają, kryją się ich najgłębsze sekrety. A on umie interpretować wszystkie wyrzucone do kosza przedmioty i potrafi je wykorzystywać do znajdowania swoich ofiar. Żyje zgodnie z utrwalonym rytmem, bo jedynie w ten sposób może pozostać niewidzialny, być cieniem na obrzeżach świata. Tylko w rzadkie, ale jakże pamiętne wieczory pozwala sobie na odstępstwa od swoich nawyków.
Wszystko zmienia się, gdy na widok tonącej dziewczynki nie może się oprzeć impulsowi i ratuje jej życie, a tym samym naraża się na to, że przestanie być niewidzialnym, i na gniew człowieka ukrywającego się za zielonymi drzwiami. A co gorsze, ściąga na siebie uwagę kobiety, która nie spocznie, dopóki nie wypełni swojej misji. I jest coraz bliżej.

Z całą pewnością jednym z najmocniejszych punktów tej powieści jest jej wyjątkowy styl narracji. Carrisi doskonale balansuje między trzymającym w napięciu thrillerem a refleksyjną psychologiczną analizą postaci. Jego zdolność do wprowadzenia czytelnika w głąb umysłów bohaterów jest niezwykle imponująca. Przeplata on momenty akcji z introspekcją, co nadaje powieści głębi i emocjonalnego wymiaru.

Intryga "Jestem otchłanią" jest niezwykle skomplikowana i pełna zwrotów akcji. Autor snuje sieć misternych wątków, które stopniowo układają się w logiczną całość. Czytelnik jest trzymany w nieustannym niepokoju, próbując rozwiązać zagadkę razem z bohaterami. Zaskakujące zwroty akcji i momenty, w których wydaje się, że wszystko jest jasne, tylko po to, aby znowu zaplątać się w kolejne tajemnice, sprawiają, że trudno oderwać się od lektury.

Postacie w "Jestem otchłanią" są dobrze wykreowane i wielowymiarowe. Carrisi zwraca uwagę na psychologiczne niuanse, ukazując ich lęki, zmagania i tajemnice. Czytelnik staje się emocjonalnie związany z bohaterami, odczuwając ich radości i cierpienia. Ciekawym zjawiskiem był fakt, że autor nie posługiwał się imionami. Nie wiedziałam, że posługiwanie się zwrotami typu "Dziewczyna z fioletowym kosmykiem" lub "Sprzątający mężczyzna" może dodać powieści doskonałej aury tajemniczości.

Dodatkowym atutem tej książki jest jej głęboki temat. Carrisi porusza kwestie zła, moralności i kondycji ludzkiej natury. Zmusza czytelnika do zastanowienia się nad granicami dobra i zła oraz nad tym, co nas definiuje jako jednostki. Sytuacja, w której znalazł się główny bohater i jego los skłania do refleksji. Czy faktycznie można nazwać go otchłanią?

Podsumowując, "Jestem otchłanią" to intrygujący thriller psychologiczny, który przykuwa uwagę od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać aż do zaskakującego finału. Donato Carrisi udowadnia swoje mistrzostwo w konstruowaniu trzymających w napięciu powieści, jednocześnie poruszając głębsze kwestie. Gorąco polecam tę książkę wszystkim miłośnikom inteligentnych i wciągających thrillerów.

Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorowi życzę dalszych sukcesów, natomiast czytelników zapraszam do skomentowania powyższej zawartości :)


niedziela, 30 kwietnia 2023

"Dom bez wspomnień" Donato Carrisi

17:10:00 0 Comments

 

Po książki tego autora sięgam bez wahania. Zagadka zawsze jest intrygująca i wciągająca. W moim odczuciu Carrisi jest mistrzem zakończeń które pozostawiają czytelnika w zawieszeniu i są idealnym polem do snucia własnych domysłów, tworzenia własnych rozwiązań. Dotychczas Donato Carrisi był jednym z moich ulubionych pisarzy, po przeczytaniu “Domu bez wspomnień” zastanawiam się wciąż czy nie umieścić go na pierwszym miejscu mojej prywatnej listy. 






Tytuł: „Dom bez wspomnień"


Autor: Donato Carrisi

Tłumacz: Anna Osmólska-Mętrak

Liczba stron: 347

Data polskiego wydania: 12 kwietnia 2023

Wydawnictwo: Albatros

W moim odczuciu: 9/10

Autor recenzji: Kobieta Czytająca










W Piekielnej Dolinie przypadkiem zostaje odnaleziony Nico, chłopiec, który osiem miesięcy wcześniej zaginął wraz z matką bez śladu. Na pozór wydaje się że jest z nim wszystko w porządku, jest zadbany, odżywiony i odpowiednio ubrany, ale uparcie milczy i co jeszcze bardziej dziwne, nie mruga. Jedyną osobą która ma szansę by dotrzeć do umysłu chłopca, który wydaje się błądzić gdzieś bardzo, bardzo daleko, jest florencki psycholog dziecięcy, Pietro Gerber. Specjalista stosujący podczas terapii hipnozę ma trudne zadanie ponieważ najpierw musi znaleźć wyzwalacz który pozwoli na komunikację z Nico. Gdy w końcu słyszy głos chłopca i trzy warunki które musi spełnić by rozwiązać zagadkę jego zniknięcia i równie tajemniczego pojawienia się, zdaje sobie sprawę, że słyszy głos Nico opowiadającego historię, ale wydarzenia o których mówi miały miejsce zanim się urodził. 

Przekornie zacznę od końca, bo książka ma wiele zalet, ale zakończenie jest taką wisienką na torcie. Właściwie to zakończenie które nie jest zakończeniem a jedynie obietnicą dalszego ciągu. Mam taką nadzieję bo ogromnie spodobała mi się ta historia, ale w przypadku Carrisiego nigdy nie wiadomo czy to celowy zabieg czy jednak ciąg dalszy nastąpi. 

Niewątpliwą zaletą książki są również postaci, które są przedstawione w tak specyficzny sposób iż niemal wydaje nam się że znamy te osoby od zawsze. Autor poświęca każdej z postaci która odgrywa ważną rolę w historii odpowiednio dużo czasu, nie traktuje ich pobieżnie, przez co i czytelnik nadaje im znaczenie.

Wciągająca fabuła, odpowiednie tempo akcji, zaskakujące wydarzenia - zalety które sprawia że czytający czuje się na pierwszym miejscu, czuje że pisano dla niego i z myślą o nim.  



Tym, którzy w tej książce po raz pierwszy spotkają się z prozą Carrisiego historia może się wydawać miejscami nieprawdopodobna, wręcz naciągana, grubymi nićmi szyta. Głównym zarzutem może się okazać intryga rozbudowana do tego stopnia że trudno uwierzyć w prawdopodobieństwo zdarzeń. Ale kto czytał Carrisiego wie że to właśnie cecha charakterystyczna jego książek, opisywana rzeczywistość jest dokładnie na pograniczu świata umysłu i świata wyobraźni. Ten specyficzny klimat stworzonego przez autora świata to element wspólny wszystkich jego książek. Można mu się poddać lub nie, choć ja polecam, bo radość czytania jest tego warta.



“Dom bez wspomnień” to druga powieść z Pietro Gerberem i choć jest to zupełnie odrębna historia, po którą można sięgnąć bez znajomości pierwszej zachęcam jednak do przeczytania również pierwszego tomu “Dom głosów”. Moim zdaniem jest to powieść wyjątkowa, bo temat psychologii dziecięcej ze szczególnym uwzględnieniem hipnozy w terapii to rzadkość wśród thrillerów. Zagadnienie to jest wyjątkowo rozbudowane i właściwie na nim opiera się cała fabuła książki. Wierzę iż dotychczasowi fani będą zadowoleni, a tak książka przysporzy autorowi nowych, wiernych czytelników. Doskonała rozrywka na kilka wieczorów, a możliwe że jedynie na jedną noc, bo uprzedzam lojalnie, wciąga  do tego stopnia, że czytasz niczym zahipnotyzowany.


           Kobieta Czytająca


 „Dom bez wspomnień" Donato Carrisi

by pojawi się tutaj automatycznie wasza nazwa redaktora
on automatycznie data

Po książki tego autora sięgam bez wahania. Zagadka zawsze jest intrygująca i wciągająca. W moim odczuciu Carrisi jest mistrzem zakończeń które pozostawiają czytelnika w zawieszeniu i są idealnym polem do snucia własnych domysłów, tworzenia własnych rozwiązań. Dotychczas Donato Carrisi był jednym z moich ulubionych pisarzy, po przeczytaniu “Domu bez wspomnień” zastanawiam się wciąż czy nie umieścić go na pierwszym miejscu mojej prywatnej listy. 




Tytuł: „Dom bez wspomnień"

Autor: Donato Carrisi

Tłumacz: Anna Osmólska-Mętrak

Liczba stron: 347

Data polskiego wydania: 12 kwietnia 2023

Wydawnictwo: Albatros

W moim odczuciu: 9/10

Autor recenzji: Kobieta Czytająca






W Piekielnej Dolinie przypadkiem zostaje odnaleziony Nico, chłopiec, który osiem miesięcy wcześniej zaginął wraz z matką bez śladu. Na pozór wydaje się że jest z nim wszystko w porządku, jest zadbany, odżywiony i odpowiednio ubrany, ale uparcie milczy i co jeszcze bardziej dziwne, nie mruga. Jedyną osobą która ma szansę by dotrzeć do umysłu chłopca, który wydaje się błądzić gdzieś bardzo, bardzo daleko, jest florencki psycholog dziecięcy, Pietro Gerber. Specjalista stosujący podczas terapii hipnozę ma trudne zadanie ponieważ najpierw musi znaleźć wyzwalacz który pozwoli na komunikację z Nico. Gdy w końcu słyszy głos chłopca i trzy warunki które musi spełnić by rozwiązać zagadkę jego zniknięcia i równie tajemniczego pojawienia się, zdaje sobie sprawę, że słyszy głos Nico opowiadającego historię, ale wydarzenia o których mówi miały miejsce zanim się urodził. 

Przekornie zacznę od końca, bo książka ma wiele zalet, ale zakończenie jest taką wisienką na torcie. Właściwie to zakończenie które nie jest zakończeniem a jedynie obietnicą dalszego ciągu. Mam taką nadzieję bo ogromnie spodobała mi się ta historia, ale w przypadku Carrisiego nigdy nie wiadomo czy to celowy zabieg czy jednak ciąg dalszy nastąpi. 

Niewątpliwą zaletą książki są również postaci, które są przedstawione w tak specyficzny sposób iż niemal wydaje nam się że znamy te osoby od zawsze. Autor poświęca każdej z postaci która odgrywa ważną rolę w historii odpowiednio dużo czasu, nie traktuje ich pobieżnie, przez co i czytelnik nadaje im znaczenie.

Wciągająca fabuła, odpowiednie tempo akcji, zaskakujące wydarzenia - zalety które sprawia że czytający czuje się na pierwszym miejscu, czuje że pisano dla niego i z myślą o nim.  



Tym, którzy w tej książce po raz pierwszy spotkają się z prozą Carrisiego historia może się wydawać miejscami nieprawdopodobna, wręcz naciągana, grubymi nićmi szyta. Głównym zarzutem może się okazać intryga rozbudowana do tego stopnia że trudno uwierzyć w prawdopodobieństwo zdarzeń. Ale kto czytał Carrisiego wie że to właśnie cecha charakterystyczna jego książek, opisywana rzeczywistość jest dokładnie na pograniczu świata umysłu i świata wyobraźni. Ten specyficzny klimat stworzonego przez autora świata to element wspólny wszystkich jego książek. Można mu się poddać lub nie, choć ja polecam, bo radość czytania jest tego warta.




“Dom bez wspomnień” to druga powieść z Pietro Gerberem i choć jest to zupełnie odrębna historia, po którą można sięgnąć bez znajomości pierwszej zachęcam jednak do przeczytania również pierwszego tomu “Dom głosów”. Moim zdaniem jest to powieść wyjątkowa, bo temat psychologii dziecięcej ze szczególnym uwzględnieniem hipnozy w terapii to rzadkość wśród thrillerów. Zagadnienie to jest wyjątkowo rozbudowane i właściwie na nim opiera się cała fabuła książki. Wierzę iż dotychczasowi fani będą zadowoleni, a tak książka przysporzy autorowi nowych, wiernych czytelników. Doskonała rozrywka na kilka wieczorów, a możliwe że jedynie na jedną noc, bo uprzedzam lojalnie, wciąga  do tego stopnia, że czytasz niczym zahipnotyzowany.


           Kobieta Czytająca