Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 grudnia 2024

"Wizażysta" - Lilia Łada

07:00:00 0 Comments
Czasami ciężko uwierzyć w to, że makabryczne zbrodnie, do których posuwają się seryjni mordercy dzieją się naprawdę. Świat, w którym żyjemy nieraz udowodnił nam, że istnieją podli ludzie bez skrupułów, którzy potrafią wykorzystać czyjąś niewinność, a następnie bez wyrzutów sumienia krzywdzić, nawet jeśli niczym one nie zawinęły. Tematykę brutalnych morderstw i niepokojącego makabrycznego zabójcy, wywołującego dreszcze swoim brakiem moralności porusza Lila Łada w swojej powieści pt. "Wizażysta", która z pewnością nie pozwoli wam w najbliższym czasie zasnąć..




Tytuł: "Wizażysta"
Autor: Lila Łada
Data wydania: 20 listopada, 2024
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 296
Moja ocena: 9/10
Autor recenzji: Julianna Kucner







W ścisłym centrum Poznania znaleziono zwłoki. Wezwany na miejsce przestępstwa patolog odkrywa przerażające fakty na temat popełnionej zbrodni. To, co miało być rutynowym śledztwem, staje się jedną z najtrudniejszych i najbardziej makabrycznych spraw, z jaką lokalna policja miała kiedykolwiek do czynienia. Porzucone szczątki należą bowiem nie do jednej, ale aż do sześciu młodych kobiet. Niedługo potem pracownicy kolei trafiają na kolejne ciało…


Do sprawy zostaje przydzielony podkomisarz Dariusz Młotkowski, znany z nieszablonowych metod tropienia przestępców. Czy jego niezwykłe zdolności analizowania umysłów zbrodniarzy pozwolą mu dopaść zwyrodnialca, nim ten uprowadzi kolejną osobę?

Do przeczytania powyższej powieści zachęcił mnie przede wszystkim intrygujący opis o makabrycznym morderstwie, który zadecydował o tym, że uznałam za konieczność, by zagłębić się w historię, której akcja toczy się w Poznaniu. Sam fakt, że autorka jako tło wydarzeń przyjęła Polskę, a głównym miejscem akcji stał się teren w pobliżu słynnego PKP, z którym niejednokrotnie miałam do czynienia, sprawił, że "Wizażysta" nabrał urzeczywistnienia i jeszcze bardziej mogłam wczuć się w jego fabułę.

Po kilku stronach zdecydowanie mogłam stwierdzić, że styl pisania autorki jest lekki i przyjemny w odbiorze. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, gdy czytałam o złośliwych uwagach podkomisarza Młotkowskiego na temat dworca głównego i o zorganizowaniu PKP, które faktycznie nie ma sensu i powoduje wielki zamęt wśród ludzi spieszących się na pociągi.
Tak czy inaczej, byłam już przekonana o tym, że książka Łady będzie umilać mi najbliższe kilka godzin, po tym, jak główny bohater pierwszy raz udał się na miejsce zbrodni. Wszelkiego rodzaju kryminały są naprawdę spopularyzowane w dzisiejszych czasach i jako zaprawiona w bojach czytelniczka z czystym sumieniem, muszę przyznać, że "Wizażysta" to jedna z tych książek, które naprawdę wywołują gęsią skórkę na ciele. 

Sam koncept zbrodni stwarza niepojącą atmosferę, a akcja tocząca się w pobliżu zalęganych przez margines społeczny terenów jeszcze bardziej to pogłębia. Rozmowy z prostytutkami, wśród których panuje strach o własne życie, niepokój o znikające kobiety, z którymi nie ma kontaktu, tajemniczy warsztat w pobliżu dworca.. A w tym wszystkim tkwi jeszcze tajemnicza organizacja charytatywna, która także wydaje się mieć udział w tej przerażającej sprawie. Wszystkie te wątki tworzą spójną całość, współgrają ze sobą i wywołują masę emocji, począwszy od przerażenia do szoku, gdy dowiadujemy się, co z nich wynika.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę są sympatyczni, a sposób, w jaki ze sobą współpracowali, sprawiał, że odbierałam ich w pozytywny sposób (moje serce skradł neonowy komplet z bokserkami w prezencie). Należy też oczywiście wspomnieć o sprawcy tych niekonwencjonalnych morderstw, którego motyw wprawił mnie w osłupienie. Nie da się ukryć, że jest to naprawdę intrygująca postać, z powodu jej moralnie spaczonego postępowania, nie da się przejść wokół niej obojętnie. Tak więc, postacie wykreowane przez Lilię Ładę doskonale pasowały do mrocznego klimatu i tej kryminalnej otoczki wokół.

Podsumowując, przy powieści pt. "Wizażysta" moja głowa pracowała na najwyższych obrotach. Jako fanka takich klimatów moje serce skradła nie tylko przerażająca i niepokojąca sprawa oraz jej prowodyr, ale również odniesienia do dworca w Poznaniu, relacje między bohaterami (chciałabym się dowiedzieć, co się wydarzyło później, między podkomisarzem a pewną dziennikarką), a także sposób, w jaki autorka ich przedstawiła. Książka jest zdecydowanie warta przeczytania, z pewnością umili wam te ciemne wieczory, w których nie wiadomo czy ktoś się nie czai tuż za rogiem..

środa, 27 listopada 2024

"Poradnik grzebania kotów" - Mika Modrzyńska

09:00:00 0 Comments
Podcasty kryminalne są niezwykle popularne w dzisiejszych czasach. Makabryczne zbrodnie popełniane przez znanych psychopatów lub tych, których nie posądzalibyśmy o bycie seryjnymi mordercami, mają swoich wiernych fanów i sukcesywnie zyskują na popularności, zwłaszcza w formie audycji. Sama jestem fanką takich historii, szczególnie tych najbardziej niewyjaśnionych i wzbudzających wiele wątpliwości. Takową tematykę porusza Mika Modrzyńska w swojej intrygującej powieści pt. "Poradnik grzebania kotów", w której główna bohaterka, Stefania, sama jest zapaloną fanką podcastów kryminalnych. Tylko czy zdołałaby sobie poradzić, gdyby sama musiała stać się częścią kryminalnej historii?



 
Tytuł: "Poradnik grzebania kotów"
Autor: Mika Modrzyńska
Data wydania: 1 października, 2024
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 302
Moja ocena: 5/10
Autor recenzji: Julianna Kucner






Gdy trzynastolatka z biednego domu znika, mieszkańcy Brzózki, małej mazurskiej wioski, uznają to za ucieczkę. Swój błąd odkrywają dopiero piętnaście lat później, gdy przypadkowy turysta znajduje ciało dziewczyny w okolicznym bagnie.



Stefania powraca do rodzinnej wioski wkrótce po tym, jak znaleziono ciało Martyny, jej szkolnej przyjaciółki. Nigdy się nie przyznała, że tamtej feralnej nocy obiecała Martynie, że uciekną razem. Teraz, sfrustrowana brakiem skuteczności policji, zagubiona w życiu, postanawia wszcząć własne śledztwo. Wieś huczy od plotek i domysłów. By włączyć się w tę społeczność, do której nigdy tak naprawdę nie należała, Stefania postanawia skorzystać z pomocy sąsiada, niespełnionego artysty. Nietypowa para wpada na pewien trop…

Moje nadzieje co do powyższej pozycji były przeogromne. Opis brzmi naprawdę interesująco i myślę, że każdy fan nie tylko kryminalnych historii, ale również thrillerów, kryminałów czy powieści z emocjonującą akcją lub tych wymagających dużo przemyśleń, logiki by się skusił. Tak czy inaczej szczerze powiedziawszy nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana po przeczytaniu "Poradnika grzebania kotów".

Główna bohaterka to dość specyficzna postać, do której niezmiennie miałam mieszane uczucia. Podobały mi się jej spontaniczność i styl życia lekkoducha podróżującego po świecie, ale decyzje przez nią podejmowane niezmiernie mnie irytowały (zwłaszcza ta na samym końcu książki). Brakowało mi również więcej retrospekcji po jej powrocie do rodzinnej wsi Brzózki, ponieważ odniosłam wrażenie, że tak naprawdę mało miała z nią wspólnego. W dodatku ubolewałam, że relacja Stefanii z Asią nie została bardziej szczegółowo potraktowana. Brnąc przez powyższą powieść, doszłam do wniosku, że brakuje mi w niej rozwinięcia większości wątków. Na przykład chciałabym również dowiedzieć się więcej o relacji Stefanii z Martyną lub dowiedzieć się, dlaczego Stefania tak właściwie nie jest w stanie nigdzie sobie zagrzać miejsca. Taki niedosyt spowodowany pytaniami bez odpowiedzi poszerzonymi o filozoficzny bełkot sprawił, że zgubiłam przyjemność czytania historii Modrzyńskiej.

Sam koncept książki jest naprawdę intrygujący. Powrót do rodzinnej miejscowości i ponowne zmierzenie się z jej mieszkańcami po tak długim czasie nieobecności trzyma w napięciu i wywołuje ciarki na ciele. Społeczność egzystująca w Brzózce wywołuje niepokój i stawia pytania o to, kto tak właściwie jest odpowiedzialny za śmierć Martyny? Jeśli chodzi o akcje, w niektórych momentach nudziłam się nic niewnoszącymi do fabuły czy też do portretów postaci informacjami. Jednak muszę przyznać, że na końcu akcja gwałtownie przyspiesza i przyprawia o szybsze bicie serca. Mimo to nie zmieniło to mojego nastawienia do "Poradnika grzebania kotów".

Podsumowując, moje odczucia co do powyższej pozycji są mieszane. Z jednej strony polubiłam się ze Stefanią i z przyjemnością śledziłam jej losy, zwłaszcza gdy na jej drodze pojawił się Wincenty, natomiast z drugiej jej motywacje były dla mnie niezrozumiałe, a jej przemyślenia nużące. Wydaje mi się, że gdyby autorka mniej skupiła się na samej Stefanii, a więcej na wykreowaniu bardziej szczegółowego otoczenia, powieść byłaby dla mnie o wiele bardziej przyjemniejsza w odbiorze. Jednak wciąż zachęcam do przeczytania "Poradnika grzebania kotów", ponieważ może Wy dostrzeżecie w tej powieści coś, co mi umknęło :)

Wydawnictwu Zysk i Sk-a  dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników zachęcam do skomentowania powyższej zawartości w komentarzu :) 


niedziela, 3 listopada 2024

"Kazalnica" - Katarzyna Jagiełło-Grygiel

09:00:00 0 Comments

Życie w małej społeczności ma wiele zalet, na przykład mieszkańcy mają większą szansę na zaangażowanie się w życie lokalne i wpływanie na podejmowane decyzje. Wiadomo również, że w małych społecznościach łatwiej o wzajemne wsparcie, z uwagi na fakt, że ludzie chętniej pomagają sobie w trudnych sytuacjach. Lecz co jeśli w takiej małej miejscowości,  nagle dochodzi do mrożącej krwi w żyłach zbrodni? Czy wśród ludzi, którzy na co dzień wyciągają do siebie pomocną dłoń, znajdzie się człowiek odpowiedzialny za morderstwo? Motyw ten porusza Katarzyna Jagiełło-Grygiel w swojej debiutanckiej powieści pt. "Kazalnica"





Tytuł: 
"Kazalnica"
Autor: Katarzyna Jagiełło-Grygiel
Data wydania: 15 października, 2024
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 146
Moja ocena: 6/10
Autor recenzji: Julianna Kucner






Dolnośląskim Ludwikowem wstrząsa makabryczna zbrodnia. W stojącym na uboczu gospodarstwie zostają znalezione zwłoki starszego małżeństwa. Wszystko wskazuje na to, że przed śmiercią para została poddana brutalnym torturom.

Śledztwo prowadzą komisarz Regina Szalińska i podkomisarz Paweł Rybak. Od początku jednak natrafiają na przeszkody – nieufni sąsiedzi ofiar skutecznie utrudniają im pracę. Zamknięta społeczność zazdrośnie chroni swoich sekretów.
Z każdym dniem przybywa pytań, a po Ludwikowie zaczynają krążyć niebezpieczne plotki. Śledczy czują, że zbliżają się do mrocznej prawdy. Kiedy jednak wyjdzie ona na jaw, może zszokować całą społeczność...

Muszę przyznać, że powyższy opis książki wzbudził we mnie spore zaciekawienie. Do tego stopnia, że bez chwili zawahania się postanowiłam, że koniecznie muszę ją przeczytać.. Nie spodziewałam się jednak, że będzie ona dość krótka i zwięzła. Nie przekładam ilości stron nad jakością powieści, aczkolwiek w kontekście "Kazalnicy" według mnie odegrało to znaczącą rolę.

Całość zapowiadała się dość obiecująco. Z zaciekawieniem śledziłam losy komisarz Szalińskiej oraz podkomisarza Rybaka, uważając ich już od pierwszej strony za zgrany oraz dobrany duet. Autorka w interesujący i profesjonalny sposób przedstawiła wykonywaną przez nich pracę, czyli udział w śledztwie pogłębiając fabułę o protokoły, a ich personalne historie, w tym zdecydowanie relacja między Szalińską a jej mężem nadały całokształtowi smaku. Naprawdę ubolewam więc nad tym, że wątki te, choć tak dobre, zostały potraktowane lakonicznie bez głębszego rozwinięcia.

W mojej opinii jest to główny problem powyższej powieści. Pomysł był naprawdę dobry. Autorka wzbudza w czytelniku niepokój związany z morderstwem, akcja z każdą stroną jest coraz bardziej napięta, a świetnie skonstruowana fabuła prowadzi nas do odkrywania mrocznych tajemnic brutalnie zamordowanego małżeństwa, którego przeszłość wcale nie jest taka święta, jak można byłoby się spodziewać. Motyw zamkniętej społeczności oraz kobiet, które zostały skrzywdzone, natomiast zmusza czytelnika do refleksji nad tym, co skrywać mogą poszczególne postacie i kto nie chce puścić pary z ust. Sporym zaskoczeniem był dla mnie sposób, w jaki sprawy się zakończyły, aczkolwiek wydźwięk "Kazalnicy" jest dość dosadny: karma zawsze wraca.

Podsumowując, nie poczułam się w pełni usatysfakcjonowana po zapoznaniu się z powyższą powieścią. Czułam, że niektóre postacie domagają się wręcz większej uwagi. Strasznie chciałabym poznać historię i motywy prokurator okręgowej Kosińskiej, a także innych bohaterów, którzy wzbudzili we mnie spore zaciekawienie. Jak sama autorka wspomniała, to prawdopodobnie jeszcze nie koniec historii Szalińskiej i Rybaka, więc z przyjemnością powrócę do śledzenia ich losów, w mam nadzieję, dłuższej już powieści

Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce gratuluję debiutu, a czytelników zachęcam do skomentowania powyższej zawartości w komentarzu :) 


czwartek, 15 sierpnia 2024

„Na złej drodze" - Paola Barbato

12:00:00 0 Comments

 

Noc i zlecenie jak każde inne - odebrać przesyłkę, przewieźć ją z punktu A do punktu B i odebrać wynagrodzenie, które pozwoli przeżyć do następnego wypadu. Co mogłoby pójść nie tak? Otóż tak się składa, że wszystko! Seria niefortunnych decyzji sprowadza na bohatera śmiertelne niebezpieczeństwo. Jak się przed nim uchronić?


Tytuł: „Na złej drodze" 
 Autor: Paola Barbato
Tłumacz: Tomasz Kwiecień 
Liczba stron: 327
Data polskiego wydania: 31 lipca 2024
Wydawnictwo: Insignis
W moim odczuciu: 7/10
 
Giosciua Gambelli to typ człowieka, którym niczym się nie przejmuje. Nie snuje wielkich planów na swoją przyszłość, a raczej żyje z dnia na dzień. Jest leniwy i brak mu jakichkolwiek ambicji. Nie potrafi odnaleźć swojego miejsca na ziemi a praca go po prostu nudzi. Zakała rodziny, która przynosi jej wyłącznie wstyd. Giosciua jednak nie czuje się z tym źle, a raczej wręcz mu to odpowiada. Po wielu szansach jakie dostawał od rodziców i braci w końcu zostaje wyrzucony z domu. U babci też nie zagrzewa na długo. Koniec końców rodzinna znajduje mu pracę idealną, czyli niewymagającą żadnych umiejętności poza prowadzeniem auta. Giosciua przepracowuje tam aż pięć lat po czym firma upada a on znów zostaje w punkcie wyjścia. Sytuacja się jednak zmienia, gdy pewnego dnia przychodzi do niego nieznajomy mężczyzna, który chce przewieźć do innego miasta kryształowy żyrandol. Warunek jest taki, że Gambelli ma podróżować w nocy i pod żadnym pozorem nie wolno mu otwierać przewożonej paczki. Bohater decyduje się na to zlecenie i tym samym rozpoczyna pracę w niebezpiecznym środowisku.

Giosciua kontynuuje swoją karierę kuriera z tym wyjątkiem, że do tej pory pracował dla legalnej firmy SANIJET, natomiast teraz dostaje tajemnicze zlecenia od niejakiego mężczyzny imieniem Freddy i jego ludzi. Współpraca z nim przebiega bezproblemowo. Freddy zdaje się myśleć o wszystkim i zabezpiecza Giosciua na wypadek kontroli policyjnej przygotowując mu podrobione papiery firmowe. Czternastego marca Gambelli otrzymuje kolejne zlecenie i wszystko idzie gładko do momentu, gdy na jednym z postojów dostrzega przeciek na paczce i wbrew zakazowi postanawia ją otworzyć. Od tej chwili niezbyt błyskotliwy bohater popełnia szereg nieracjonalnych błędów za które przyjdzie mu zaraz słono zapłacić. Tym samym naraża na śmiertelne niebezpieczeństwo zarówno siebie jak i ludzi, których tej nocy odwiedził będąc w trasie. Jak zakończy się ta szalona noc? 
 
Kryminał Paoli Barbato intryguje już samym opisem. Tajemnicza paczka, jazda pod osłoną nocy i niebezpieczeństwo z tym związane to przepis na udany thriller, od którego czytelnicy nie będą mogli się oderwać. Autorka w bardzo ciekawy sposób ujęła kontrast pomiędzy głównym bohaterem a sytuacją, w jaką ten się wplątuje. Z jednej strony mamy bohatera niezdarę, który wywołuje w odbiorcach złość i politowanie, natomiast z drugiej bardzo niebezpieczne zajęcie idealne raczej dla kogoś, kto wykazuje się zdecydowanie większym sprytem i inteligencją. Sama akcja powieści także wydaje się bardzo atrakcyjna, gdyż cała opowieść zamyka się bowiem tylko i wyłącznie w jednej nocy z 14 na 15 marca. Tym samym autorka zabiera nas w emocjonującą i intrygującą podróż, która potrwa jedynie do świtu. Niebanalnym zabiegiem było także wplecenie w historię Gambelliego fragmentów z policyjnego dochodzenia, które nadały całej opowieści atrakcyjnego charakteru tym samym obnażając to, co pod osłoną nocy najciekawsze. Zakończenie nocnej eskapady przyprawi was zaś o ciarki.

Na złej drodze do kryminał, który zdecydowanie was zaskoczy. Polecam szczególnie zwolennikom ciekawych i nieszablonowych thrillerów, które trzymają w napięciu już od pierwszych stron. Jeśli więc macie na tyle odwagi to wraz z Giosciua Gambelli wyruszcie w nocną podróż jego białym fiatem doblo. Tylko uważajcie, możecie nie dojechać w całości!
 

niedziela, 9 czerwca 2024

„Wybacz" - Kamila Cudnik

13:50:00 0 Comments


Ile warte jest ludzkie życie? Czy zazdrość może pchnąć człowieka do popełnienia najgorszego z możliwych czynów? Dwójka nastolatków w środku nocy i zdarzenie, które na zawsze zapisze się w toruńskiej kronice policyjnej. Zresztą - sprawdźcie sami!


Tytuł: „Wybacz" 
 Autor: Kamila Cudnik
Liczba stron: 400
Data polskiego wydania: 12 marca 2024
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
W moim odczuciu: 9/10

Jest chłodna, wiosenna noc. Dwoje nastolatków w wieku osiemnastu lat wybiera się na stary, nieczynny dworzec kolejowy Toruń - Północ. Niebawem dowiemy się w jakim celu, ale na to jeszcze za wcześnie. Młodzi docierają do budynku dworca i zatrzymują się przy nim pochłonięci rozmową. Nie spodziewają się, że ich życie za chwilę się skończy a rozwiązanie tej sprawy pochłonie mnóstwo czasu. Oboje giną od precyzyjnych strzałów oddanych gdzieś z ukrycia. Sprawa podwójnego zabójstwa trafia do wydziału doświadczonego śledczego Roberta Bukowskiego, który za wszelką cenę chce złapać mordercę. Śledztwo nie należy jednak do najprostszych, ponieważ na miejscu nie ma żadnych świadków, którzy mogliby wskazać podejrzanego. Robert podejmuje więc wszelkie kroki by dowiedzieć się kto za tym stoi i z jakiego powodu dwoje młodych ludzi mających przed sobą całe życie ginie w tak okropnych okolicznościach.
 
W tym samym czasie do wydziału trafia nowa, młodziutka policjantka - Karolina Werner, która twierdzi, że poznała Roberta dużo wcześniej. Komisarz nie do końca jest zadowolony z takiego obrotu sprawy, ale z racji prowadzonego śledztwa uznaje, że wszystkie ręce do pracy się przydadzą. Warto dodać, że komisarz Bukowski podchodzi do sprawy bardzo osobiście, sam bowiem wychowuje córkę w nastoletnim wieku i nie wyobraża sobie, że mogłoby spotkać ją coś podobnego. W trakcie śledztwa Robert dociera między innymi do matki i dziadka zamordowanej dziewczyny. Wraz z kolejnymi dniami przybywa podejrzanych oraz osób, które mogły bliżej znać zamordowane dzieciaki. Jednym z nich okazuje się bliski przyjaciel jego żony, który z jakiś powodów często bywa nieuchwytny. Sprawa nabiera tempa, gdy jeden z głównych podejrzanych popełnia samobójstwo. Tym samym okazuje się, że cała sprawa stwarza więcej pytań niż odpowiedzi a zabójca być może nigdy nie zostanie schwytany.
 
Książka Kamili Cudnik to znakomity thriller kryminalny, od którego ciężko się oderwać. Autorka w genialny sposób odtwarza obrzydliwą zbrodnię, którą przez długi czas udaje się zatuszować. Czytelnik lawiruje między wątkami dotyczącymi życia prywatnego głównych bohaterów, ale także osób w mniejszym bądź większym stopniu związanymi ze sprawą, aż w końcu z samymi podejrzanymi. Tuż obok sprawy zamordowanych nastolatków pojawiają się także inne wątki kryminalne z którymi zmagają się toruńscy policjanci. Część z nich może mieć także związek z głównym tematem. Bardzo podoba mi się zabieg ukazania przez autorkę nie tylko wątku tej jednej, konkretnej sprawy, ale także zwykłego życia poza nią i zwykłych problemów, z którymi mierzą się bohaterowie powieści. 

Przedstawiona w powieści intryga składnia czytelnika do myślenia, ale nie tylko nad tym kto jest sprawcą całego zamieszania, ale także nad tym co kieruje ludzkim losem, jak wpływają na to ludzkie emocje i uczucia oraz w końcu jakie są konsekwencje podejmowanych decyzji. Autorka w sprytny sposób poruszyła w książce tematy przyziemne, a co się za tym kryje takie zwykłe, przyziemne dramaty rodzinne. Bo czy w domu, gdzie panuje przemoc może być dobrze i jest miejsce na miłość? Podobnie jest w przypadku oceniania drugiego człowieka, pomimo że się go dobrze nie poznało. Ileż jest takich przypadków, że wystawiamy nad kimś osąd mimo, iż znamy go na tyle, na ile sam pozwolił nam się poznać. Warto także wspomnieć o niespełnionych ambicjach rodziców względem swoich dzieci oraz chorobach psychicznych, z którymi zmaga się coraz więcej osób.
 
Wybacz to nie tylko kryminał, w którym poszukujemy winnego zabójstwa dwójki młodych ludzi, ale także opowieść o codziennym zmaganiu się z różnymi problemami. To hołd dla ludzi, którzy być może doświadczają przemocy lub nieco bardziej mierzą się z codziennością. To refleksja, że każda nasza decyzja niesie za sobą konsekwencje, a to jak widzą nas inni zależy w głównej mierze od nas samych. Książkę polecam wszystkim miłośnikom zawiłych i intrygujących thrillerów, ale także tym, którzy poszukują głębszych przemyśleń i trudnych tematów. 

niedziela, 9 października 2022

„Przesyłka" - Robert Wysokiński

16:02:00 0 Comments

Jak byście zareagowali, gdyby do waszych drzwi zapukał kurier z anonimową paczką, której nie zamawialiście? Jakie zaskoczenie malowałoby się na Waszej twarzy gdybyście w środku znaleźli odcięty, ludzki palec? Zapewne nieco zaszokowałam Was tymi pytaniami ale właśnie tak rozpoczyna się akcja powieści Roberta Wysokińskiego pt. „Przesyłka". Zaintrygowani?



 
Nr. recenzji: 694
 
Tytuł: „Przesyłka"
Autor: Robert Wysokiński
Liczba stron: 492
Data polskiego wydania: 11 sierpnia 2022
Wydawnictwo: Novae Res
W moim odczuciu: 9/10

 
Tom Vesuvio to oddany swojej pracy detektyw, który do końca walczy o rozwiązanie każdej sprawy, z jaką przyjdzie mu się zmierzyć. Współpracuje z Jeffem - partnerem z wydziału specjalnego FBI z którym zajmuje się najtrudniejszymi przypadkami. Obaj mają na swoim koncie wiele spraw rozwiązanych z pozytywnym skutkiem. Dobra passa zostaje jednak przerwana, gdy Tom odbiera tajemniczą paczkę zaadresowaną na jego adres domowy z dopiskiem detektyw Tom Vesuvio. W środku; ku zdziwieniu całej załogi FBI z którą tego ranka spotkał się detektyw; znajduje kartkę z dziwnym układem liczb, torf oraz odcięty kobiecy palec. W tym samym czasie Tom dostaje anonimowy telefon z informacją, że kobieta, do której należał odcięty palec jeszcze żyje a detektyw ma 48 godzin na jej odnalezienie. Detektywi robią wiec wszystko co w ich mocy, aby zdążyć na czas i uratować porwaną kobietę. Tylko czy 24 godziny wystarczy by przeszukać wszystkie podejrzane miejsca? 

Tom wie, że od dziwnego telefonu każda minuta jest na wagę złota. Detektyw stara się zrozumieć motyw, którym kieruje się przestępca nie mający skrupułów by skrzywdzić kobietę i urządzić z całej tej sytuacji pewnego rodzaju grę. Tymczasem wiele kilometrów dalej oprawca obmyśla plan działania i skrupulatnie się go trzyma nie zapominając przy tym o żadnym najmniejszym szczególe swojej misji. Idealnie obmyślony plan mordercy sprawia, że jest on zawsze o krok przed policją. Czy detektywom uda się uratować porwaną kobietę? Czy Tom Vesuvio wpadnie na trop przestępcy? I co kryje się za zachowaniem mordercy? 

„Przesyłka" to znakomita uczta dla wielbicieli kryminałów. Tytuł zdradza nam już niejako początek fabuły. Tytułowa paczka to przesyłka, którą otrzymał detektyw Versuvio i od której wszystko się zaczęło. Autor w bardzo ciekawy sposób przedstawił nam całą historię zarówno od strony detektywa Toma jak i tajemniczego mordercy. Rozdział po rozdziale poznajemy zaskakującą i pełną zwrotów akcji fabułę, od której nie sposób się oderwać. Autor znakomicie podzielił powieść na drobniejsze rozdziały. Część z nich ciągnie się przez kilka stron, natomiast pozostałe to dwu-trzy stronnicowe mini rozdziały. Wspólnym mianownikiem wszystkich jest natomiast ich zakończenie. Czytając lekturę ma się wrażenie, że rozdziały zawsze kończą się w odpowiednim momencie i czasie po to, by za chwilę zaskoczyć czytelnika nowym zwrotem akcji. Pomimo prawie pięciuset stron powieść czyta się zaskakująco szybko i w żadnym momencie nie ma mowy o nudzie. 

Wielowątkowość powieści sprawia, że momentami czytelnik może być nieco zagubiony i nie do końca nadążać za fabułą, ale niech Was to nie zniechęca do lektury. Zapewniam, że w miarę czytania kolejnych rozdziałów wciągniecie się na tyle, że nie będzie to stanowiło żadnej przeszkody. Zresztą, autor w świetny sposób połączył wszystkie te wątki na ostatnich kartach powieści. Pozytywnie zaskoczyła mnie natomiast znakomita kreacja bohaterów, którzy znają się na tym, co robią. Chodzi mi oczywiście o detektywów i policję, którzy nie poprzestają na poszukiwaniach nawet wówczas, gdy wszystko wskazuje za rychłe niepowodzenie. Autor stworzył także intrygujący czarny charakter, który zaskoczy Was swoją przebiegłością i sprytem. Jednak nic nie trwa wiecznie i każdy przestępca prędzej czy później wpadnie w sidła, które sam nieświadomie sobie rozłożył. Także i w tej historii przestępstwo naszego oprawcy w końcu wyjdzie na jaw a on sam będzie musiał się z tym faktem pogodzić. 

„Przesyłka" to kryminał, który na długo zapadnie w pamięci czytelnika. Zaskakująca fabuła oraz realistyczne postacie sprawią, że poczujecie się jak prawdziwi detektywi rozwiązujący tajemnicze i przerażające zagadki. Dawno nie czytałam tak dobrej i intrygującej historii więc z niecierpliwością czekam na kolejną powieść autora. 

 

poniedziałek, 19 września 2022

"Rytuał" - Kamila Cudnik

15:39:00 0 Comments

 


Tytuł: Rytuał

Autor: Kamila Cudnik

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ilość stron: 336

Ocena: 7/10

Toruń za rządów pruskich w XX w. Podziały klasowe, nierówne traktowanie obywateli i charakterystyczny dla tego okresu zlepek dwóch kultur – polskiej i pruskiej To właśnie tutaj, o świcie w okolicy portu zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Po identyfikacji okazuje się, że to zaginiona pokojówka Waltera von Offenberga – Zuzanna. Podejrzenie pada na pracodawcę dziewczyny, który jako ostatni widział ją żywą.  W tym samym czasie znika Luiza Zagórska, córka poprzednich właścicieli majątku Waltera. Kolejna kobieta z otoczenia Von Offenberga ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Przypadek? Rozpoczyna się śledztwo. Wachmistrz Kabel wciąż bezskutecznie szuka mordercy sprzed lat, sprawa brutalnego zabójstwa w noc świętojańską jest jak mały, irytujący kamień w policyjnym bucie. Do tego dochodzą kolejne zaginięcia i morderstwo. Czy zbrodnie łączą się ze sobą? Czy morderca pozostaje na wolności i bez skrupułów morduje kolejne młode kobiety?

 

Jedną z głównych postaci jest Luiza Zagórska, córka hrabiego, szlachcianka, która pomimo młodego wieku bardzo racjonalnie podchodzi do życia. Szybko okazuje się, że w jej zniknięcie zamieszany jest jej narzeczony Edward Jaxa-Garlicki. To właśnie on uprowadził Luizę i przetrzymywał ją w zamknięciu. Zdezorientowana dziewczyna bezskutecznie próbuje zrozumieć co tak naprawdę się wydarzyło oraz stara się wpłynąć na Edwarda, aby ten pozwolił jej odejść. Będąc więźniem, Luiza dokonuje szokującego odkrycia, co motywuje ją do ucieczki. Narzeczony Luizy nie jest jedynym mężczyzną w życiu dziewczyny, okazuje się, że oficer Walter jest w niej szaleńczo zakochany i . Trójkąt miłosny z każdą czytaną stroną nabiera rumieńców. Momentami rozterki miłosne głównych bohaterów trochę przysłaniają samo śledztwo. Luiza momentami podejmuje działania kompletnie dla mnie nie zrozumiałe, a miejscami wręcz irytujące. Nie jest to jednak zarzut do stworzonej przez autorkę postaci, a jedynie ocena charakteru dziewczyny. Drugą postacią, która zapadła mi w pamięci, jest wachmistrz Kabel, inteligentny i opanowany śledczy, skutecznie z ogromną determinacją dąży do rozwikłania zagadki. Jego zaangażowanie jest godne podziwu, zważywszy na bardzo ograniczone wówczas metody śledztwa.

 

 

Świetna okładka, intensywna czerwień połączona z kontrastującą czernią przyciąga wzrok i zachęca do czytania. Przyjemna dla oka czcionka i miły e dotyku papier również są na plus. Autorka ma ogromną łatwość w przekazywaniu treści, opisy są ciekawe i bardzo realistyczne, oddają w pełni ciężki klimat ówczesnego Torunia. Jako osoba, która nie czytała części pierwszej, musze przyznać, że momentami trudno jest się odnaleźć w plątaninie postaci i kolejnych intryg. Ilość wątków i informacji trochę przytłacza. Same postacie zasługują na uznanie, są realistyczne i idealnie wpisują się w pełnione przez siebie role. Dialogi są naturalne i nie przerysowane, co także jest na plus.

 

W moim odczuciu to bardzo dobry kryminał retro, nie zaplątałam się w fabule, pomimo sieci pełnej wątków, co wymagało nie lada skupienia. Osobom sięgającym po „Rytuał” radzę zapoznać się z pierwszą częścią, na pewno ułatwi to czytanie.  

 

czwartek, 18 sierpnia 2022

"Nieznajoma z Sekwany" – Guillaume Musso

22:07:00 0 Comments

 Strata bliskiej osoby to niewyobrażalny ból, na który nie da się przygotować. Problem w tym, że nieważne jak bardzo chcielibyśmy tego uniknąć – ten moment kiedyś nadejdzie. Jednak ból po stracie z czasem się zmniejsza. Zaczynamy akceptować nową rzeczywistość i jakoś odnajdywać się bez obecności tej osoby. Wspomnienia z nią robią się piękne i nie są przepełnione smutkiem – tylko wdzięcznością. Ale co jeśli ta osoba tak naprawdę nie umarła? Jak można być jednocześnie martwym i żywym? Problem ten rozwiązuje Guillaume Musso w swoim najnowszym oraz emocjonującym thrillerze "Nieznajoma z Sekwany".





Nr recenzji: 674
Tytuł: "Nieznajoma z Sekwany"
Autor: Guillaume Musso
Data polskiego wydania: 10 sierpnia, 2022
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384 
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 4/10







W Paryżu zostaje wyłowiona z Sekwany młoda kobieta. Żyje, ale wygląda na całkowicie zagubioną. Psychiatra, który dostrzega u niej objawy zaburzeń psychicznych, obawia się, że pacjentka może stanowić zagrożenie dla siebie i innych. Zanim policji udaje się dowiedzieć czegokolwiek na jej temat, kobieta znika. 
Kapitan Roxane Montchrestien, zaintrygowana podobieństwem tego przypadku do autentycznej głośnej historii z końca XIX wieku, rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Dzięki analizie DNA ustala, że wydobyta z wody kobieta to światowej sławy pianistka, Milena Bergman. Tylko że ta ponad rok temu zginęła w katastrofie lotniczej.. Kim tak naprawdę jest nieznajoma z Sekwany i dlaczego Roxane wydaje się, że jej były narzeczony coś ukrywa? 

Cóż, czasami bywa i tak, że potrzebna jest duża dawka adrenaliny. Albo, chociaż jakaś zagmatwana fabuła, która aż sama prosi się o rozwiązanie!
Gdy przeczytałam opis z tyłu książki, nie mogłam nie ulec wrażeniu, że będzie to świetna, przepełniona mrocznym klimatem powieść, która zaskarbi sobie szczególne miejsce w moim sercu ze względu na przejrzysty styl wydania. No bo przecież który prawdziwy czytelnik nie pokusiłby się na dużą i ładnie rozmieszczoną czcionkę? Cóż, wychodzi na to, że zdecydowanie muszę się tego oduczyć..
Zamysł na fabułę był świetny. Bohaterowie również zostali wykreowani cudownie Ich tętniące życiem historie, odmienne światopoglądy i przekonania.. Jak dobrze, że nie zlewali się w jedno. Brakowało mi jednak takiego punktu spajającego te wszystkie elementy. A jest nim mroczne, psychologiczne tło, wywołujące ciarki na ciele.
Nie mam pojęcia dlaczego, ale książka nie wywołała u mnie żadnej dawki emocji. Ubolewałam nad brakiem opisów (tak, nad brakiem OPISÓW), które, choć troszeczkę pobudziłyby moją wyobraźnię. Akcja mozolnie ciągnie się przez pierwsze dwieście stron, by na ostatnich dziesięciu osiągnąć swój punkt kulminacyjny.. Książka została naprawdę dobrze napisana – autor zrobił naprawdę porządny reasearch i dał nam naprawdę wciągający i interesujący wątek na temat greckiej mitologii oraz sztuki. Motyw teatru oraz kultu Dionizosa został naprawdę dobrze i rzetelnie przedstawiony. Urzekły mnie specjalnie zaprojektowane strony z Wikipedii na temat zaginionej pianistki i również raporty policyjne, które dawały nam namiastkę śledztwa z prawdziwego zdarzenia.. Jednak to nie wystarczyło by mnie w pełni usatysfakcjonować. Brakowało mi takiego emocjonalnego roller coastera. Wielkiego plot twistu. Przez pisanie w różnych perspektywach i wyjaśnienie poszczególnych wątków, autor sprawił, że rozwiązanie nie było zagadką – tylko czymś oczywistym.

Podsumowując, prawdopodobnie nie polubimy się z twórczością Musso, choć jest to naprawdę doświadczony i bestsellerowy pisarz. Cóż, każdy woli coś innego. Być może wam powieść przypadnie do gustu i ujrzycie w niej coś, czego ja dostrzec nie mogłam. Cieszę się, że jednak spróbowałam czegoś nowego, ponieważ nie ukrywam, było kilka momentów, których naprawdę dobrze się bawiłam :)

Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorowi życzę dalszych sukcesów, natomiast czytelników tak jak zawsze, proszę o krótki komentarz poniżej <3

środa, 27 lipca 2022

"Rytm Harlemu" – Colson Whitehead

09:34:00 0 Comments
Wiemy dobrze, że niebezpieczeństwo czai się wszędzie. Być może czeka na to, by wykorzystać okazję i się z nami skonfrontować. Być może ukryte jest w słowach i gestach ważnej dla nas osoby. Być może niebezpieczeństwo jest w każdym z nas, lecz zajmuje to długo by je zauważyć. Na początku lat 60. ubiegłego wieku niebezpieczeństwo było ukryte w Harlemie. W swojej nowej powieści pt. "Rytm Harlemu" Colson Whitehead doskonale przedstawił działanie miasta za pomocą barwnych postaci.



Nr recenzji: 661
Tytuł: "Rytm Harlemu"
Autor: Colson Whitehead
Data polskiego wydania: 1 czerwca, 2022
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 480
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 8/10






W roku 1959 hotel Theresa czasy świetności ma już za sobą, ale może się poszczycić tym, że mieszkali w nim Ella Fitzgerald czy Duke Ellington i nadal nocują tam ludzie na tyle bogaci, że warto pokusić o włamanie do tamtejszego skarbca.
Ray Carney, dumny właściciel sklepu meblowego na Harlemie, zostaje wplątany w kradzież klejnotów, co zmusza go do zmierzenia się z trudnymi warunkami, przed którymi stają mieszkańcy dzielnicy próbujący awansować społecznie. Wygląda na to, że jedyną drogą, by to osiągnąć, jest całkowite zanurzenie się w świecie kryminalistów. Ale czy ich metody działania się bardziej amoralne niż to, co Carney widzi u biznesmenów i elit finansowych w kraju, który został zbudowany na przestępstwie?

Okładka jest piękna tak samo, jak namalowany został Harlem w powyższej pozycji. Autor daje nam mnóstwo detali – pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że dokładny rysopis Nowego Jorku i ulic, których przecież jest mnóstwo! Miejsce i czas akcji zostały szczegółowo opisane – nawet ludzie nieznający tego miasta z łatwością się w nim odnajdą dzięki Whiteheadowi. Społeczność została solidnie ujęta, zgodnie z ówczesnymi realiami. Ciekawie było zanurzyć się w tym niezwykłym klimacie i niekonwencjonalnym historycznym tle..
Sam temat, który omawiał autor, był niezwykle interesujący i trafny, jeśli chodzi o mój gust. Coś jednak poszło nie tak, ponieważ styl autora kompletnie mi nie pasował. Nie tyle, co nudziłam się podczas czytania (bo nie można było się nudzić przy takiej ilości nazwisk, nazw miejsc oraz wydarzeniach), lecz zwyczajnie męczył mnie niepoukładany i wyrwany z kontekstu sposób przedstawienia treści. Naprawdę ubolewam, że powieść nie okazała się lepszym trafem, lecz może inne pozycje o podobnej tematyce skradną moje serce.

Bohaterowie za to zostali wykreowani świetnie. Doskonale zostały ukazane wewnętrzne sprzeczności i rozterki Raya Carneya, który nie do końca mógł się odnaleźć w zupełnie nowym środowisku. Jednak potem okazuje się, że jako syn jednego z gangsterów Harlemu zdaje się mieć to we krwi. Musi jednak cały czas pamiętać o bezpieczeństwie swojej żony Elizabeth i dwójki dzieci, więc sami rozumiecie, jak wielką wagę ma to, w co się wplątał.
Ponadto Whitehead brutalnie ukazuje ówczesny podział narodościowy – mocno zakorzeniony rasizm i społeczność, która wytrwale trzyma się swoich dość destrukcyjnych poglądów. Szanuję autora za dokładne obeznanie w temacie i ogromną wiedzę, którą postanowił się z nami podzielić.

Reasumując, gdyby historie spod pióra Colsona Whiteheada okazały się choć trochę bardziej spójne, byłaby to książka doskonała. Uważam jednak, że wciąż można się na nią pokusić, ze względu na ciekawą tematykę i realną, szczegółową wiedzę. Nie zaprzeczam, że można się wiele nauczyć i wzbogacić swoją moralność.

Wydawnictwu Albatros dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorowi życzę dalszych sukcesów, natomiast czytelników, tak jak zawsze, proszę o krótki komentarz poniżej :)

niedziela, 10 lipca 2022

"Puk Puk" - Anders Roslund

10:52:00 0 Comments

 

„Puk Puk” – Kto tam? -  Czasem lepiej nie wiedzieć…

 


            Tytuł: "Puk Puk"

       Autor: Anders Roslund

     Wydawnictwo: Albatros

              Ilość stron: 480

                Ocena: 8/10

Evert Grans zostaje wezwany do makabrycznej zbrodni. Ktoś w bestialski sposób wykonał egzekucje na całej rodzinie dwukrotnie strzelając im w głowy z bliskiej odległości. Jeszcze bardziej przeraża fakt, iż zbrodnia miała miejsce w ich własnym mieszkaniu. Śledczy poza ciałami członków rodziny znajdują na miejscu pięcioletnią dziewczynkę. Dlaczego przeżyła? Czy ktoś darował jej życie, czy też udało jej się schować? Co widziała? Grans zabiera dziecko i otacza je opieką, po kilku tygodniach mała zostaje objęta systemem ochrony świadków, dostaje nowe nazwisko i trafia do rodziny zastępczej. Pomimo podejrzanych nikt nie został skazany, dla młodego Gransa jest to ogromna porażka zawodowa. Minęło dwadzieścia lat. Inspektor Grans wciąż rozpamiętuje wydarzenia z przeszłości oraz ciągle myśli o małej przerażonej dziewczynce, którą wyniósł w swoich ramionach. A gdy zostaje wezwany na miejsce zbrodni, w której ofiara została pozbawiona życia tak, jak rodzina małej, wspomnienia wracają jak bumerang. W tym samym czasie informator policyjny Hoffmann, którego tożsamość przez lata była pilnie strzeżona, znalazł się na celowniku handlarzy bronią. Na jaw wyciekły tajne dokumenty, dokładnie opisujące jego działania w ramach policyjnej współpracy. Bezwzględni terroryści grożą śmiercią nie tylko jemu, ale całej jego rodzinie. Splot wielu wydarzeń krzyżuje losy inspektora i informatora, którzy niechętnie, ale muszą współpracować, aby przeżyć.

 

Ciekawa okładka, od razu zwróciła moją uwagę. Optymalnej wielkości czcionka, miły w dotyku papier i podział na krótkie, konkretne rozdziały sprzyjały szybkiemu czytaniu. Jestem pod wrażeniem stylu pisania autora, w fascynujący sposób potrafi przekazać emocje swoich bohaterów, ich wewnętrzne rozterki i przemyślenia. Warto pochylić się nad samą kreacją bohaterów, są naturalni, prawdziwi, z krwi i kości. Bez trudu możemy utożsamiać się z nimi, jak i z ich decyzjami. Świetnie skrojona postać Inspektora Gransa, opanowany i ogromnie zaangażowany w prowadzone przez niego sprawy. Z wielką determinacją dąży do rozwikłania zagadki, w wielu sytuacjach ryzykując utratę posady, a nawet życia. Trochę irytująca była dla mnie jego relacja z podwładnymi, którzy w moim odczuciu nie respektowali jego poleceń i decyzji. W szczególności dotyczyło to śledczej Hermansson, której nieadekwatne do sytuacji zachowania i irytujący sposób bycia pasował bardziej do nastolatki niż policjantki z doświadczeniem.

 

Sama fabuła ciekawa i wciągająca, po kilku pierwszych stronach spodziewałam się mrocznego kryminału, okazało się jednak, że powieść to w dużej mierze sensacja z szybko toczącą się akcją. Nie jest to jednak zarzut, autor wciąga czytelnika w intrygującą historię i nawet przez chwilę nie daję nam złapać oddechu. Ciągłe zwroty akcji i zaskakujące nowe wątki, zapobiegają czytelniczej nudzie. Pomimo wielu wątków i bohaterów, czytelnik nie gubi się w czytanej historii, jest to oczywiście zasługa samego autora, który bardzo zawiłą fabułę przedstawił w prosty i klarowny sposób.

 

Osobiście odebrałam tą powieść jako świetną sensację, a sama historia to gotowy scenariusz filmowy.

poniedziałek, 27 czerwca 2022

"Jej ostatnie wakacje" - C.L. Taylor

15:42:00 0 Comments

 

 


     Tytuł: Jej ostatnie wakacje

         Autor: C.L. Taylor

     Wydawnictwo:  Albatros

          Ilość stron: 416

              Ocena: 5/10



Jenna jest młodą zagubioną dziewczyną. Jej całe życie to ciągła próba zadowolenia wymagającego ojca oraz apodyktycznej matki. Życiowe wybory, takie jak studia, praca czy też wybór miejsca zamieszkania są podyktowane ich wskazówkami i oczekiwaniami. Ciągła presja na bycie idealną doprowadza dziewczynę do głębokiej depresji, a że nie chce obciążać bliskich swoimi problemami zaczyna szukać pomocy na własną rękę. W sieci trafia na stronę „LekarzDusz” prowadzoną przez Toma Wilda, trenera personalnego i duchowego przywódcę. Jenna zapisuje się na prowadzony przez Toma obóz, podczas którego ma wyzbyć się swoich lęków i zajrzeć w głąb siebie. Wraz z grupą innych, zagubionych życiowo uczestników, trafia na małą, malowniczą wyspę. Z początku wszystko idzie zgodnie z planem, prowadzone są zajęcia grupowe jak i indywidualne, a piękne okoliczności przyrody działają na wszystkich uspokajająco. Do czasu. Podczas jednej z ceremonii dwie osoby ponoszą śmierć, brak wystarczających środków bezpieczeństwa doprowadza do tragedii. W tym samym czasie w niewyjaśnionych okolicznościach znika Jenna, śledczy podejrzewają samobójstwo, ponieważ w hotelu znalezione zostają jej rzeczy osobiste. Organizator obozu trafia do więzienia, a rodzina Jenny, w szczególności jej starsza siostra, rozpoczynają poszukiwania dziewczyny. Czy dotrą do innych dowodów niż śledczy? Czy jest znikoma szansa, że Jenna jednak żyje?

 

Okładka dosyć popularna, projekt powtarza się w wielu książkach kryminalnych. Pokaźnych rozmiarów czcionka, a także podział na krótkie rozdziały sprzyjają szybkiemu czytaniu. Książka pisana jest  w pierwszej osobie z perspektywy konkretnych postaci, dzięki temu znamy ich przemyślenia i wewnętrzne rozterki, a także widzimy w jak odmienny sposób reagują na te same sytuacje. Same postacie napisane poprawnie, ale bez większego polotu. Do żadnej z nich nie poczułam czytelniczej „mięty”, ich zachowania w wielu sytuacjach są nienaturalne, a wręcz kompletnie niezrozumiałe i irytujące.

 

Sama fabuła jest schematyczna i dość płaska, jeden wątek prowadzony jest konsekwentnie przez całą powieść. Brakuję pobocznych historii i zaskakujących zwrotów akcji. W książce nie ma typowego śledztwa ani śledczych, którzy prowadzą do rozwikłania zagadki, a to najbardziej cenię w tym konkretnym gatunku literackim. „Śledztwo” prowadzi  starsza siostra Jenny - Fran i niesamowite jest to, że w kilka dni udaje jej się ustalić fakty, do których nie potrafili dojść wykwalifikowani detektywi. Ma to bardzo duży wpływ na odbiór tej historii i na jej „realność”, a tej mi tu zabrakło. Z góry wiadomo, że morderca znajduje się w grupie konkretnych osób, co pozbawia czytelnika większego zaskoczenia. Zakończenie podobnie jak cała fabuła kompletnie mnie nie przekonuje i jest oderwane od rzeczywistości.

 

W moim odczuciu książka jest przeciętna, a jak czytamy w opisie od wydawcy książka to pełen zwrotów akcji, trzymający w napięciu thriller.

Ja niestety nie znalazłam tego w tym konkretnym przypadku. Niemniej jednak książka stanowić będzie miła wakacyjną rozrywkę czytelniczą.