Pierwsze spotkania z twórczością osób autorskich zawsze podszyte są nutką ciekawości, ale i podekscytowania, które stało się jeszcze większe, gdy zagłębiłam się w tematykę wcześniejszych książek autora. I okazało się, że Adam Kay znany jest z autobiograficznych tekstów opisujących pracę lekarza, to sprawiło, że z jeszcze większą chęcią chciałam sprawdzić, jak poradzi sobie w fikcyjnym świecie kryminału połączonego z medycznymi realiami.
piątek, 21 listopada 2025
czwartek, 20 listopada 2025
Ile razy zdarzyło nam się mówić na ważne tematy, tylko po to, by po chwili dostrzec, że osoba naprzeciwko kiwa głową, choć jej wzrok ucieka gdzieś w bok? Ile razy sami łapaliśmy się na tym, że czyjeś słowa nie docierały do nas w pełni, bo myśli dawno odpłynęły w zupełnie innym kierunku? Ile razy faktycznie byliśmy słuchani, ale i ile razy my sami poświęciliśmy sto procent swojej uwagi, by kogoś wysłuchać? Coś tak prostego i znanego nam od zawsze, a jednak bardziej skomplikowane niż coś, co dopiero poznaliśmy. Słuchanie to prawdziwe, pełne uwagi i zaangażowania rzadko kiedy przychodzi naturalnie, często wymaga wysiłku i świadomego wyboru, by być tu i teraz i nie dać się pochłonąć chaosowi wokół nas.
Tytuł: Usłysz. Jak słuchają kobiety
Autor: Alice Vincent
Data wydania: 15.10.2025
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 352
Moja ocena: 7/10
Autor recenzji: Wiktoria Sroka
Mówi się, że kobiety są dobrymi słuchaczkami. Rzadko jednak zastanawiamy się, czego tak naprawdę słuchają, jak brzmią ich własne światy i jak to jest, gdy wszyscy oczekują od nich, że będą słyszeć – i słuchać – w hałaśliwej codzienności. Podobnie jak wiele z nas, Alice Vincent zmagała się z przebodźcowaniem – doświadczała go w niemal każdym momencie życia. I wtedy usłyszała bicie serca swojego dziecka. Szybki i pulsujący dźwięk na tle białego szumu. Wyraźny, bezsprzeczny rytm. Później życie Alice znowu wypełniła kakofonia – zarówno z powodu noworodka, jak i presji społecznej związanej z macierzyństwem. Wyruszyła więc w kolejną osobistą podróż, by na nowo odkryć dźwięk: jako coś żywego, niezbędnego i regenerującego. I nie chodzi tu wyłącznie o muzykę. Dzięki rozmowom z wieloma kobietami – matkami, artystkami, naukowczyniami, ale też lingwistkami pracującymi w wywiadzie – Alice poznała nowe aspekty słuchania. Od płaczu fantomowego, przez kąpiele w dźwiękach, po śpiew słowika i odgłosy zorzy polarnej – ta książka to zachwycająca wędrówka przez akustyczny pejzaż. W naszych czasach umiejętność koncentracji maleje, a poczucie odłączenia rośnie. Czy dźwięk może nie tylko ponownie połączyć nas z utraconymi częściami nas samych, ale i pomóc nam zacząć bardziej świadomie żyć? USŁYSZ to książka dla kobiet, które czują się niesłyszane, i tych, które szukają sposobu na głębsze wsłuchanie się w nasz zbyt głośny świat – i w siebie.
środa, 19 listopada 2025
"Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi" - Helen Russell
Smutek to jedna z emocji, którą staramy się jak najbardziej ukrywać, kojarzy się z bólem, rezygnacją i utratą danego aspektu życia. Dodatkowo utworzona przez współczesną kulturę narracja wokół niej sprawiła, że dla wielu stała się ona powodem do wstydu. Jednak smutek, choć nieprzyjemny, ma swoje ważne miejsce w naszym życiu. Jest informacją, sygnałem ostrzegawczym, impulsem do zmian, a czasem wręcz drogowskazem prowadzącym nas ku zmianom, ale również wskazówką, że “po każdej burzy wychodzi słońce”.
Tytuł: Wszystko, czego nauczyłam
się o szczęściu dzięki smutkowi
Autor: Helen Russell
Data wydania: 29.10.2025
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 448
Moja ocena: 8/10
Autor recenzji: Wiktoria Sroka
Podsumowując “Wszystko, czego nauczyłam się o szczęściu dzięki smutkowi” autorstwa Hellen Russell to książka bardzo wartościowa i potrzebna szczególnie tym, którzy czują, że smutek w ostatnim czasie stał się ich niechcianym towarzyszem. Pozwala spojrzeć na własne doświadczenia z większą łagodnością, nie dając przy tym prostych odpowiedzi ani szybkich rozwiązań, zamiast tego pozwala na przeżywanie, zatrzymanie się i zadanie pytań, które często odkładamy na później.
poniedziałek, 4 sierpnia 2025
Moją słabością od zawsze jest gatunek science ficion, który lubię nie tylko za wizje świata i przyszłości, ale za to, że stawia wiele pytań nad ludzką egzystencją, postępem i granicami moralnymi. To właśnie ta zdolność do zadawania trudnych pytań i umieszczania ich w niecodziennych realiach sprawia, że po ten gatunek sięgam z ogromnym entuzjazmem.
niedziela, 3 sierpnia 2025
Swoje pierwsze spotkanie z twórczością Lyli Sage miałam przy okazji lektury “Done and Dusted”. Swojski klimat małego miasteczka, westernowe klimaty wręcz krzyczały, abym je poznała. I choć historia miała w sobie wiele uroku, coś nie do końca ze sobą współgrało. Mimo to dostrzegłam w historii potencjał, który sprawił, że chciałam więcej. Pozytywne aspekty przyciągnęły mnie na tylr, że bez większych wątpliwości sięgnęłam po drugi tom, licząc, że tym razem dostanę historię, na jaką liczę.
Autor: Lyla Sage
Data wydania: 16.07.2025
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 358
Moja ocena: 8/10
Autor recenzji: Wiktoria Sroka
Cudowny powrót na ranczo Rebel Blue z powieści Done & Dusted: tym razem wasze serca skradnie romans Ady i Wesa!
Ona – dziewczyna z miasta, która już nie chce się z nikim wiązać.
On – kowboj, który i tak jej pragnie.
Mężczyzna, który się o nią zatroszczy – to ostatnie, czego obecnie potrzebuje Ada Hart. Wyleciała z college’u, jej małżeństwo zakończyło się katastrofą, aż w końcu odbiła się własnymi siłami od dna. Teraz ufa już tylko sobie – i jak dotąd całkiem jej z tym dobrze. Prowadzi własną firmę, a jedno z największych rancz w Wyoming właśnie zatrudniło ją do realizacji najważniejszego projektu w jej karierze. Kiedy Ada przybywa do Meadowlark, trafia do obskurnego baru, gdzie czuje na sobie spojrzenie przystojnego kowboja. W dziwnych okolicznościach zostawia go z nieoczekiwanym pocałunkiem i prawie żałuje, że nigdy więcej go nie zobaczy… Tyle że ów kowboj to jej nowy szef. Weston Ryder – facet, któremu ewidentnie dopisuje szczęście. Kiedy tajemnicza kobieta z baru okazuje się nowo zatrudnioną projektantką, czuje, że wygrał los na loterii. Problem w tym, że Ada poza pracą nie chce mieć z Wesem nic wspólnego. Jest przekonana, że namiętność między nimi szybko wygaśnie. Czy uda im się zakończyć wspólny projekt, nie ulegając pokusie? A może oboje zaryzykują swoje marzenia i dadzą szansę miłości?
Już od pierwszych stron widoczna była zmiana i większa pewność autorki. Każdy element był bardziej przemyślany, począwszy od tempa wydarzeń, przez relacje, po otoczenie historii. A to, co wcześnie najbardziej urzekające, czyli sceneria rancza nie traci na swoim klimacie, a wręcz jeszcze bardziej skupia on uwagę czytelnika.
Poprawa zachodzi również w stylu pisania autorki, który przestaje być infantylny i nużący. Nabiera płynności i balansuje pomiędzy humorem a chwilami dramatu. Tam, gdzie w pierwszym tomie, pojawiał się chaos, tutaj panuje spójność. Dodatkowo autorka nie w przyjemny sposób oddaje klimat urokliwego miejsca, ale również wewnętrzne przeżycia bohaterów. A skoro już przy kwestiach stylistycznych jesteśmy, muszę wspomnieć o poprawie tłumaczenia. W pierwszym tomie zdarzyły się nienaturalne sformułowania, dziwne konstrukcje zdań lub zbyt dosłowne przekłady, jednak tutaj jest to bardziej dopracowane i przyjemniejsze, nawet jeśli jakieś błędy pojawiają się, nie wybijają one z rytmu czytania.
Równie znaczącą różnicą, jaka wychodzi przy porównaniu obu tomów, jest to, że historia rozwija się w bardziej naturalnym tempie. Nie ma tutaj nagłego przyśpieszenia i przeskoczenia wielu elementów, za to pojawia się bardzo dobrze widoczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Jest też więcej przestrzeni na wewnętrzne przeżycia bohaterów i ich rozwój, co w połączeniu z tym jak pisze autorka, daje bardzo dobry rezultat.
Nie mogłoby się obyć, bez wspomnienia o bohaterach, a w tym przypadku jest to konieczne. Ada to postać, która już od pierwszych stron wyraźnie pokazuje swoją niezależność i twarde stąpanie po ziemi, przy takim połączeniu można by spodziewać się po niej bycia wredną, a jednak zaskakuje ogromną dobrocią, choć zadziorności nie jej to nie zabiera. W jej charakterze widać wewnętrzne napięcie między potrzebą kontroli a pragnieniem, by w końcu pozwolić sobie na słabość. Natomiast Wes to bohater, który roztopi każde serce. Nie rzuca słów na wiatr, mówi niewiele, ale kiedy już coś powie, to trafia prosto w punkt. Jest ostoją, kimś, kto nie musi niczego udowadniać, bo jego siła leży w stabilności, wyrozumiałości i gotowości do bycia obok, nawet wtedy, gdy wszystko inne się wali. Prostota, ale mnie dokładnie tym kupił.
Pora na wspomnienie o bardzo ważnym dla mnie aspekcie, którego nie mogę pominąć. Mimo zachęcającego opisu, przykuwającej wzrok okładce, czy zachwytów innych, książka ta jest nieodpowiednia dla osób poniżej osiemnastego roku życia, sięgając po nią, pamiętajcie o tym.
Podsumowując “Swift and Saddled” autorstwa Lyla Sage to historia, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, nie tylko poprawą w wielu kwestiach względem poprzedniego tomu, ale również tym, co dla tej historii nowe. Bohaterowie, których nie da się nie polubić, dobre tempo akcji, styl autorki, który jest przyjemny i to, co najbardziej urzekające to wiejski klimat. Dla mnie to bardzo udany drugi tom, który podnosi poprzeczkę całej serii i daje nadzieję, że kolejne będą tylko lepsze.
wtorek, 22 lipca 2025
"O (albo uniwersalny traktat o tym, dlaczego sprawy mają się tak, a nie inaczej)" - Miki Liukkonen
Czasem zbyt trudno ubrać w słowa to, co wywołuje dana historia, bo nie chodzi o fabułę, styl i emocje, ale o to, w jaki sposób wchodzi do głowy, wpływa na myśli, spojrzenie na świat, a nawet codzienne decyzje, dotyka w najbardziej nieoczywistych sferach życia, trafia w bolesne miejsca, o których istnieniu może sami nie mieliśmy pojęcia. W takich chwilach słowa są niewystarczające, by oddać to, co zrobiła dana historia, to jaki zamęt wywołała. Ale to właśnie wtedy recenzowanie staje się czymś więcej, czymś, co zmusza do znalezienia sposobu, by przekazać całe jej dobro i uczynić czymś trwałym w pamięci.
poniedziałek, 2 grudnia 2024
Psychologia dla zabieganych. Mała książeczka o naszych niesamowitych umysłach
Jesteśmy w stanie powiedzieć wiele na temat każdego człowieka, którego widzimy: jakie ma rysy twarzy, jak się ubiera, jakiego jest wzrostu i wymienić cechy wyróżniające go z tłumu. Wszystkie te rzeczy dotyczą wyglądu zewnętrznego. A co z wnętrzem? To wielka tajemnica - wiedzą o nas tylko tyle ile im pokażemy. Dlatego, żeby nieco rozjaśnić sobie trochę takich "tajemnic" zagłębiłam się w książkę Johnn'ego Thomsona "Psychologia dla zabieganych".
czwartek, 28 listopada 2024
Czasami piosenki o miłości nie powstają na podstawie tego, co właśnie przeżywasz. Ta jest o najlepszej pierwszej randce, na której jeszcze nie byłam.
niedziela, 17 listopada 2024
Twórczość autora od zawsze miała w sobie coś, co sprawiało, że chciałam zapoznać się z jego dziełami, nigdy nie było jednak okazji, gdyż po sięgnięcie po tak kultowe książki jak “Metro 2033” czy “Outpost” nigdy nie czułam się gotowa. Dopiero “My.Kronika upadku” zmotywowała mnie, by zapoznać się z tym, co autor ma do powiedzenia, a tym samym sięgnąć po gatunek, którego najlepszych utworów jeszcze nie poznałam.
Autor: Dmitry Glukhovsky
Data wydania: 23.10.2024
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 368
Moja ocena; 10/10
Autor recenzji: Wiktoria Sroka
Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju…
ale trudno też być nim poza jego granicami.
Próba odpowiedzi na pytanie: „Co się stało z Rosją?”. To ostre, błyskotliwe i pełne emocji felietony Dmitrija Glukhovsky’ego, z których każdy jest reakcją na wiadomości i czasem pozornie błahe wydarzenia z życia Rosjan i Rosji, a zebrane razem tworzą historię reżimu Putina od 2012 roku do pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Dopiero z dzisiejszej perspektywy wyraźnie widać to, co usiłował nam przekazać Glukhovsky: jak krok po kroku, wydarzenie po wydarzeniu, znikały wolność i demokracja, jak brutalizowały się resorty siłowe, jak powracały duchy Związku Radzieckiego, jak militaryzowała się państwowa ideologia i jak kraj gotował się do wojny. Autor komentuje swoje teksty z dzisiejszej perspektywy, patrząc na siebie i własne postrzeganie rzeczywistości jak na swego rodzaju historyczny artefakt. Ta książka z niepokojącą jasnością pokazuje, jak wielu rzeczy woleliśmy nie dostrzegać, jak wiele sygnałów wypieraliśmy i o jak wielu sprawach nie chcieliśmy wiedzieć, podczas gdy Rosja metodycznie i konsekwentnie maszerowała w kierunku wojowniczej tyranii.
Prócz poznania twórczości Dmitrija Glukhovsky’ego historia ta stanowi dla mnie również pewien wyjątek od reguły w swoich wyborach czytelniczych. Pozwala mi powrócić do reportaży, które poznałam parę lat temu, a które od tamtego czasu unikam z uwagi na ich ciężar emocjonalny i trudną tematykę. Tym razem jednak postanowiłam przełamać tę barierę, skuszona nie tylko nazwiskiem autora, ale również chęcią zgłębienia prawdy o współczesnej Rosji – kraju pełnym kontrastów, którego obraz od lat budzi ciekawość i niepokój.
Autor przedstawia zbiór felietonów, każdy z nich odnosi się do konkretnych wydarzeń z Rosji z lat 2012-2013, pokazując krok po kroku zachodzące zmiany w kraju takie jak: ograniczenie wolności, cenzurę, brutalizację aparatu państwowego i powrót duchów Związku Radzieckiego. Wszystko to opatrzone zarówno kontekstem, mającym na celu wprowadzenie nas w sytuację bliską opisanej w felietonie jak i komentarzem “z przyszłości” pozwalającym poznać konfrontację autora z dawnymi nadziejami i rozczarowaniami tym samym jeszcze bardziej uświadamiając nas, że autorytaryzm to proces, który rozkwita stopniowo.
Książka, która od samego początku jest niezwykle poruszająca i wstrząsająca, a każda kolejna strona coraz bardziej wciąga czytelnika w wir brutalnej rzeczywistości współczesnej Rosji. Autor nie szczęści szczegółów, pokazania dramatycznych konsekwencji propagandy, autorytaryzmu i społecznej apatii. Opisy wydarzeń i refleksje autora sprawiają, że brak jakiejkolwiek reakcji to również postawa wobec opresyjnego systemu. Równie poruszająca jest szczerość i samokrytyka Dmitrija Glukhovsky’ego, który przyznaje, że sam wielokrotnie uległ propagandzie, stając się częścią systemu, który z czasem wyprze go, oskarżając o zdradę, jaką jest szerzenie dezinformacji na temat rosyjskiej armii.
“My. Kronika upadku” to również książka, która stała się dla mnie przełomem w literaturze, pozwalając przełamać opór wobec trudniejszej tematyki i spojrzeć na wydarzenia z szerszej perspektywy. Połączenie felietonów z kontekstami historycznymi oraz refleksją z przyszłości jeszcze bardziej zagłębia nas w temat, by końcowo poruszyć, wstrząsnąć i zmusić do refleksji nad znaczeniem wolności w społeczeństwie. Ważne również jest zakończenie, w którym autor ostrzega, że “nie jest wcale pewne, że najgorsze już za nami”.








