niedziela, 22 kwietnia 2018

Mitologia Japonii i samuraje, czyli "Tancerze Burzy"...



Wszyscy od pierwszej wzmianki o tej książce niezwykle się ekscytowali. Książka o Japonii, kulturze tamtych rejonów, samurajach, o Boże oni przecież mają mangi/anime, więc to musi być cudowne. Cóż, ja podeszłam do tematu bardzo sceptycznie, ponieważ nie uśmiechało mi się wyobrażać sobie wszystkiego aż tak drastycznie inaczej niż dotychczas, szczególnie, że fanką Japonii, bądźmy szczerzy, nie jestem.

Kiedy potężnego szoguna nawiedziła wizja osoby latającej na gryfie, postanowił za wszelką cenę ją zrealizować. Posłał po łowców i nakazał im wyruszyć na poszukiwania tej mitycznej istoty by ją złapać, przyprowadzić, a w końcu wytresować jak konia pod siodło. Wielkie marzenia o zostaniu najpotężniejszym szogunem, a jednocześnie Tancerzem Burzy - osobą walczącą z grzbietu gryfa musiały się spełnić. 
Tak więc, bez zwłoki nasza główna bohaterka wraz z ojcem wyruszają na poszukiwania. Przeświadczeni o tym, że cała wyprawa jest bezcelowa a mityczne stworzenia tego typu wymarły już wieki temu, mimo wszystko się nie poddają, ponieważ takie zalecenia dostali od szoguna, muszą je wypełnić...

Miałam oczywiście kilka problemów z tym całym wpadnięciem w japońską kulturę, jednak wystarczyło dwieście stron bym zaczęła się odnajdywać bez większych przeszkód. Problemem, który najbardziej mi przeszkadzał na samym początku, były słowa po japońsku wplecione w tekst. O ile większość z nich była wytłumaczona jak nie w tekście, to w słowniczku na końcu książki, to w pewnym momencie miałam serdecznie dość kartkowania w poszukiwaniu zrozumienia i zmusiłam się do odnajdywania znaczenia pod wpływem chwili. Wyszło to nie tak znowu najgorzej, miałam tylko jeden problem kiedy słowo, które wzięłam za pseudonim pewnej osoby w rzeczywistości nim nie było, a okazało się być... imieniem kogoś całkowicie innego. Jednak mimo wszystko, było to o wiele wygodniejsze, a dzięki temu, że słowa się zaczęły powtarzać - istnieje szansa, że zapamiętałam kilka słów po japońsku, a tym samym mogę się poczuć prawdziwym lingwistą. Poza tym, styl pisania autora był jak najbardziej przyjemny i łatwy do czytania.

Zdecydowanie jest to bardzo dobra książka fantastyczna. Jest podobna do innych z gatunku, co jest pomocne, gdyż nie zrzucono nam na barki czegoś aż tak całkowicie innego, lecz bazowano na schematach znanych wcześniej w literaturze międzynarodowej. Przykładowo mamy tutaj ukochanego zwierzaczka, który rozumie podstawowe zwroty całkowicie inaczej, dzięki czemu jednocześnie jest najlepszym przyjacielem naszej bohaterki, wspierając ją swoją wiernością i uczciwością, a także jego zachowanie czytelnika często po prostu bawi. Mamy trójkąt miłosny, choć nie jest najbardziej rozbudowany, to potrafi do siebie przyciągnąć czytelnika. Jak również mamy bohaterkę, która chce walczyć za dobro ogółu, by dzięki temu zmienić świat. Oczywiście, jest "tą wybraną", rozchwytywaną, piękną i idealną, ale ma w sobie coś z brutalnego realizmu. Ma prawdziwe problemy w podejmowaniu decyzji i nie jest pewna, jak powinna sobie ze wszystkim poradzić, by wszystkich uratować.

Podsumowując, jestem na tak. Było ciekawie, akcja mnie porwała, miły zwierzaczek dotrzymywał kroku, więc moim zdaniem książka całkowicie zasługuje na 8/10. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach wszystkie wątki będą równie dobrze rozwinięte oraz moja opinia nie ulegnie zmianie. Nie umiem się doczekać, aż sięgnę po drugi tom. Z historią warto się zapoznać, żeby powoli się wdrożyć w ten świat z drugiego końca ziemi. 

  Nr. recenzji: 179
Tytuł: "Tancerze Burzy"
Autor: Jay Kristoff
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Liczba stron: 450
Data polskiego wydania: 4 kwietnia 2018
Wydawnictwo: Uroboros
W moim odczuciu: 8/10


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros.

9 komentarzy:

  1. Żałuję, że nie zdecydowałam się na tę książkę.. Co prawda wielką fanką kultury japońskiej nie jestem, ale kto wie - może po tej powieści by się to zmieniło ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem,nie jest to zdecydowanie książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, a jednak bardzo mi się spodobała :)

      Usuń
  3. Kultura Japonii na pewno jest ciekawa, chociaż ja również fanką nie jestem. Ale sama fabuła brzmi interesująco, więc może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto poszerzać swoje horyzonty, a książka jest prawdziwie przyjemna :)

      Usuń
  4. Dziś ją fotografowałam :D Muszę w końcu się wziąć do jej przeczytania, bo aż mnie zżera ciekawość przez same pozytywne opinie.

    Pozdrawiam i zapraszam:

    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
  5. A trama segue Aria, uma jovem samurai, e seu fiel companheiro, Kitsune, em uma jornada épica. Aria vive em um mundo devastado pela poluição e pela tirania de um regime opressor. Ela se vê envolvida em uma missão para capturar um lendário Griffin (uma criatura mitológica) com a esperança de que isso possa salvar seu povo e restaurar o equilíbrio.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Stormdancer" é ambientado em um mundo fictício que combina elementos da mitologia japonesa com uma estética steampunk. A história se passa em um Japão alternativo, onde a tecnologia e a magia coexistem em um ambiente de constante conflito e opressão.

    OdpowiedzUsuń

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)