piątek, 20 listopada 2015

| 34 | "Aplikacja" Lauren Miller

Nr. recenzji: 34
Tytuł: Aplikacja
  Autor: Lauren Miller
Tom: 1
Liczba stron: 456
Data polskiego wydania: 7 października 2015
Wydawnictwo: Feeria Young
  Gatunek: Kryminał, Dystopia
Ocena: 8,5/10

O książce po raz pierwszy usłyszałam we wrześniu. W jakiejś innej zauważyłam promocję - fragment tej. Jakby to napisać... Zakochałam się od pierwszego przeczytania opisu. Jednak, czy było to warto? Zapraszam do przeczytania recenzji.


 Opowiada o 16-letniej Rory, która właśnie dostała się do swojej wymarzonej szkoły przygotowującej ludzi do pójścia na studia. Są lata około 2030 i rynek dominowała jedna aplikacja - Lux. Czymże nas uwiodła? Jest dość oryginalna. Mianowicie - możemy zadać jej pytanie typu: co chciałabym teraz zjeść, a ona pokieruje nas ku najlepszemu wyborowi - np. kiełbaskom, bo akurat je lubię i mają jakieś wartości odżywcze dla mnie ważne. 
Jak to zwykle bywa w młodzieżówkach - mamy tutaj dwa wątki: romantyczny i kryminalny, dystopiczny. Dziewczyna już pierwszego dnia szkoły poznaje swoją nową miłość - jak to zwykle bywa tajemniczego Northa. Jednocześnie chce odkryć jaka prawda kryje się za śmiercią jej matki, bo wiele rzeczy zaczyna jej się wydawać podejrzanych... Na przykład profesorka, która bez żadnego powodu ją nienawidzi, wiadomości o wyrzuceniu jej matki ze szkoły i tak dalej.


"-To o to tutaj chodzi? - spytałam. - O pieniądze?
- A nie jest tak, że zawsze chodzi o pieniądze?"

 Dobre pytanie...
 
Mniej więcej do 50 strony ta książka wydawała mi się wręcz (przepraszam za określenie) głupia. Dziewczyny poszły do kawiarni po kawę, pogadały z chłopakiem i wyszły w ogóle bez kawy po jakiś dwóch minutach. Takich bezsensownych sytuacji było kilka, ale to mniej więcej po 50 stronach wszystko się kończyło. Więc jeżeli przetrwamy początek, potem czekają nas same miłe zaskoczenia. 

"Mnie natomiast gemini służyło do wszystkiego. Mój kalendarz, moje plany, mój profil na Forum, playlisty, książki – wszystko to pragnęłam mieć pod ręką, zawsze. Potrzebny był mi też, oczywiście, Lux, dzięki któremu moje życie szło gładko. Radziłam się tej apki co najmniej tysiąc razy na dzień. W co powinnam się ubrać? Gdzie usiąść? Kogo zaprosić na połowinki?"Strona mniejsza niż 50, spokojnie, spokojnie ludzie, ona się opamięta.   

 
Wyglądało to tak, jakby na początku autorka była nie pewna jak zacząć, ale gdy akcja się już zaczęła rozwijać - wtedy przyszło natchnienie i już było ciekawie. 
Ponadto szkoda, że nikt nie widział mojej miny kiedy zaczęły się zagadki. Musiała być bajeczna, bo chyba nie było takiej siły, żebym ja była w stanie przewidzieć, że w książce o twórcach oprogramowania będzie jakaś tajemnica, coś będzie do rozwikłania, trzeba będzie dużo myśleć. Nie, ponieważ od dość dawna te rzeczy nie podchodziły pod taką typową literaturę dla nastolatek. Cieszy mnie, że jednak nie zanikły i mam nadzieję, że ta powieść okaże się zostać wielkim hitem i przywróci takie elementy do literatury. 

"Człowiek zbudował prostopadłościenny dom.
Wszystkie okna wychodziły na południe.
Jakiego koloru jest niedźwiedź?"
Jeżeli chcecie znać odpowiedź to albo napiszcie do mnie, albo przeczytajcie Aplikację.
Póki co męczcie się! 

Książka była zdecydowanie wielowątkowa i zaskakująca. Podobało mi się to, że było dużo zwrotów akcji, cały czas coś się działo. Nie sposób jest przy tej lekturze się nudzić. Wątek miłosny był, ale miłe było to, że go nie przesłodzono. W sumie gdybym policzyła wszystkie wątki jakie wmontowano w Aplikację byłoby ich kilkanaście. Jeden się zaczynał, drugi się kończył. A jednak nie jest to typowa młodzieżówka, ponieważ wszystkie zostały zakończone w jednym tomie. Zdziwieni? Też tak miałam. 

Co tam dalej...
Kolejną rzeczą, której się kompletnie, kompletnie nie spodziewałam był wiek głównej bohaterki. Dziewczyna ma szesnaście lat, chodzi do specjalnej szkoły przygotowującej do studiów (tzw. dla ludzi wielkich) i ma uratować świat? Ponadto rozwiązuje takie tajemnice, których ja w ogóle nie tknęłabym palcem? No chyba, że to moje wrodzone lenistwo, ale... Czekałam na napis: "Proszę państwa, zaszła pomyłka w akcie urodzenia, pani Rora jest osobą starszą o cztery lata". Nie muszę wam chyba mówić, że się go nie doczekałam, prawda? W ogóle wszystkie postacie były okropnie dojrzałe. Zachowywali się jak dorośli i ich młody wiek pojawił się tak jakby w tłumie, tak jakby ta wiadomość była nieistotna i w ogóle po co mieliby być starsi...


"Ile razy mi się zdaje, że już dochodzę do prawdy, przekonuję się, że mam tyle, co nic."

Może rzeczywiście ten cytat jest okropnie oderwany od kontekstu, ale mi się podoba, więc stwierdziłam, że się nim z wami podzielę. 

Okej, kończymy dzisiejszy wylew słów.
Warto czytać. Czytajcie. Na pewno się nie zawiedziecie. Jedyną przeszkodą może być początek, wstęp do historii, ale ja wierzę, że wy to przetrwacie, bo gdy ja dałam radę to dacie radę wszyscy.
Recenzja krótka, ale ostatnio jakoś nie mam weny. A szkoda. Nie wiem, czy wam mówiłam, ale zaczęłam ostatnio pisać bodajże 4/5 książkę. Kto się cieszy? Tak, wiem, że przydałoby się w końcu którąś skończyć... Ale kiedy ja mam to zrobić? Wydłużcie mi dobę to nie będzie problemu. Chociaż... gdyby doba miała 36 h to pewnie po prostu spałabym więcej... 

"Głupcowi pisane jest powtarzać historię. Mądry człowiek ma dość rozumu, by tego uniknąć."
Kolejny argument dla autorów piszących książki schematycznie. PATRZCIE! Pani Lauren Miller się ze mną zgadza! Nie jestem jedyna. Albo inaczej: Jednak jestem normalna.

3 komentarze:

  1. Dzięki Twojej recenzji jeszcze bardziej chcę przeczytać "Aplikację". :) Wiem, że to już może monotonne, ale: post jak zwykle świetny! Trzymaj tak dalej.

    #fan1

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam w planach już od dłuższego czasu, bo to mój ukochany gatunek literacki. :)

    I troszkę prywaty. ;)
    1. Dodaj sobie na bloga gadżet "obserwatorzy" - wtedy każdy obserwujący będzie miał na panelu bloggera informację, że dodajesz coś nowego.
    2. Odwiedź inne blogi, zainteresuj się ich wpisami, przeczytaj, skomentuj (nie w stylu - zapraszam do mnie xoxo (adres bloga). To jasne, że wielu z nich oleje komentarz, ale pozostaje reszta, która będzie zaciekawiona kolejnym recenzentem. A może przyjdzie czas na nową znajomość? Sama (przez bloga) poznałam przyjaciółkę (a nawet kilka).
    3. Szablon. Niech szatą graficzną bloga będzie coś, co przyciągnie ludzi do Ciebie. Nagłówek z nazwą bloga? Wspaniale! Już jesteśmy o krok do przodu! Pozostaje teraz reszta, ale taka zabawa przy kreowaniu szablonu jest czasochłonna, ale docenisz to, co sama tworzysz.
    4. Dodawaj nie tylko recenzje. Daj coś od siebie (tagi, TOP5, stosiki). Wychodzimy do ludzi!
    5. Warto mieć też fanpage bloga, gdzie można prężnie działać! Sama go posiadam i tam także informuję o nowych wpisach na blogu. :)
    6. Konkursy! Owszem - ludzie lgną do nich jak Bella do Edwarda, a po zakończeniu (i możliwej przegranej) wielu z komentujących znika. Ale pozostają ci, co są naprawdę zainteresowani Tobą i Twoimi wpisami. ;)

    To chyba tyle. ;)
    Pozdrawiam [BLUSZCZOWE RECENZJE]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wszelkie wskazówki. Na pewno z nich skorzystam :)

      Usuń

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)