wtorek, 30 października 2018

"Księżniczka Popiołu" Laura Sebastian

Nie umiem sobie nigdy odmówić, gdy w tytule występuje słowo związane z królestwem. Poza tym, miałam nadzieję na nową książkę młodzieżową, która pozwoli mi na odkrycie kolejnej przygody, na której kolejne tomy będę z niecierpliwością czekać.

Nr. recenzji
232
Tytuł: "Księżniczka Popiołu"
Autor: Laura Sebastian
Tłumacz: Mariusz Warda
Liczba stron: 424
Data polskiego wydania: 24 września 2018
Wydawnictwo: Zysk & S-ka
W moim odczuciu: 9/10

Theodosia ma dość bezczynnego siedzenia w zamku. Bliżej jej do niewolnicy niż władczyni potężnego ludu. Kiedy wiele lat temu Kaiser odebrał jej rodzinę i przywłaszczył sobie tron, postanowiła udawać posłuszną, aby przeżyć. Do tej pory wszyscy uznają ją za prawidłową obywatelkę, choć dziewczyna nadal zbiera baty, kiedy ktoś z jej dawnego ludu przejawi jakąkolwiek oznakę chociażby myślenia o rebelii. Teraz dziewczyna pragnie ze wszystkich sił się sprzeciwić, aby w końcu odzyskać co swoje i uwolnić swój lud. Udowodnić wszystkim, że naprawdę jest zaginioną królową i wcale o nim nie zapomniała. Na drodze staje jednak prawdziwa przyjaźń i zauroczenie. Czy dziewczyna będzie w stanie wyzbyć się emocji w wyższym celu?

Nie spodziewałam się, że ta książka rzeczywiście spełni moje oczekiwania. Kiedy zaczęłam czytać, to na wstępie poczułam, jakbym czytała jakąś książkę stricte fantastyczną. Wiecie, bardziej były to klimaty pani Robin Hobb, czy Brandona Sandersona niźli jakieś młodzieżówki. Całe szczęście, moje zniechęcenie nie trwało długo. Kiedy naprawdę zaczęliśmy poznawać główną bohaterkę, trafił do mnie sposób, w jaki została przedstawiona jej walka z emocjami. Być może często zachowywała się niesamowicie profesjonalnie, jakby planowanie rebelii miała we krwi, jednak często wychodziło na wierzch, że tak naprawdę jest zwykłą dziewczyną, która być może nie da sobie rady. Bardzo złożona budowa charakteru, naprawdę podziwiam, że autorka zdecydowała się na aż tak odważny zabieg. 

Pomysł na fabułę bardzo przypadł mi do gustu. Być może wydaje się trochę oklepany, jednak autorka bardzo ciekawie podeszła do tematu, dzięki czemu czytało mi się naprawdę przyjemnie. Znowu objawił nam się trójkąt miłosny, który jednak nie jest na tyle klarowny, żebyśmy się czuli jak czytając literaturę bazowaną na Zmierzchu. Prowadzony bardzo tajemniczo, zagadkowo. Autorka pozostawiła sobie nawet kilka asów w rękawie, więc mam nadzieję, że z nich skorzysta. Jednak - przede wszystkim pokochałam tę książkę dzięki akcji, która wypełniała każdą stronę książki. Wszystko toczyło się bardzo szybko, do tego stopnia, że czułam się, jakby strony same uciekały mi spod oczu, być może nawet trochę mimowolnie. 

Cóż mam dodać, zapowiada się niesamowita seria, która porwie nas wszystkich na dłuższy czas. Nie umiem się doczekać kolejnych tomów, ponieważ w pierwszym wszystko działo się chwilami może nawet za szybko. Niemniej, niesamowicie zdołałam się przywiązać do głównych bohaterów, więc mam nadzieję, że wątki pomiędzy nimi zostaną jeszcze rozbudowane. W tej opowieści leży naprawdę spory potencjał. Czy jednak autorce uda się go wykorzystać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)