Insta


wtorek, 30 kwietnia 2019

„Niedokończone opowieści Śródziemia i Numenoru" J. R. R. Tolkien + komentarze Christopher Tolkien

W końcu sięgnęłam po kolejną książkę niezaprzeczalnego mistrza literatury. Mam nadzieję, że nie muszę go nikomu przedstawiać, ponieważ znane Wam są tytuły jak Władca Pierścieni, czy Hobbit

Nr. recenzji: 
255
Tytuł: „Niedokończone opowieści Śródziemia i Numenoru"
Autor: J. R. R. Tolkien
z komentarzami Christophera Tolkiena
Tłumacz: Paulina Braiter, Agnieszka Sylwanowicz "Evermind" 
Liczba stron: 558
Data polskiego wydania: 2 kwietnia 2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
W moim odczuciu: 9/10

Niepublikowane wcześniej, niedokończone (choć niektóre właściwie dokończone, tylko niedopracowane) opowieści z krain Śródziemia i Numeronu. W końcu fani Władcy PierścieniHobbita, czy Silmarillionu mają po co sięgnąć, aby dowiedzieć się choć minimalnej dodatkowej dawki informacji o ulubionych bohaterach. Możemy bliżej przyjrzeć się objawieniu się Ulmo, Pana Wód, Tuorowi. Prześledzić historię Jeźdźców Rohanu, podróży Czarnych Jeźdźców, Numenoru sprzed zagłady... Niemniej, już na początku zaznaczono, że sam autor raczej nie dopuściłby takiej wersji do wydania. Nie jest ona wystarczająco dopracowana, natomiast redaktorzy nie dopuścili się dopisywania zbyt wielkiej ilości własnego tekstu. W związku z tym, można być narażonym na lekkie wstrząśnięcia.

Na początku czuję się w obowiązku zaznaczyć, że absolutnie nie jestem profesjonalnym krytykiem literatury i nie posiadam specjalistycznego wykształcenia. Podeszłam do książki jak normalny, szary człowiek i tak też zamierzam poprowadzić tę recenzję. Zapewne specjaliści poddali całość analizie, ja chciałabym przede wszystkim zachęcić do sięgnięcia po literaturę autora. 
Z góry dziękuję za wyrozumiałość.

Pierwszym, co mnie zaskoczyło, był pokaźny wstęp do książki, który wytłumaczył, że jest to wersja niedoskonała. Pisarz przerwał pisanie w chwili śmierci, a cały zbiór stworzono z ostatnich wersji jego pracy. Duży wkład pracy oczywiście został włożony przez grono redaktorów. Wydaje mi się, że bardzo uczciwym zagraniem było przedstawienie faktów, ponieważ nie ukrywajmy, że całość jest nieznacznie gorsza od innych opowieści. Wymagana jest również minimalna znajomość innych książek, do których odwołują się opowiadania. Co prawda, bardzo doceniam starania redakcji, która postanowiła stworzyć od podstaw przypisy, które tłumaczą każdy fakt. Z drugiej strony, ja sama miałam dość duży problem z odwracaniem stron tak ogromną ilość razy. Muszę przyznać, że po dłuższej chwili się poddałam z tym doczytywaniem, ponieważ już naprawdę nie miałam ochoty dalej przewracać tych kartek. Niemniej, nie łudzę się, że podobne przypisy mogłyby się zmieścić pod tekstem.

Bardzo dużo czasu minęło odkąd sięgnęłam po inne książki Tolkiena, jednak... Zdziwiło mnie niesamowicie, jak ogromnie nagromadzenie powtórzeń imion pojawia się w tekście. Na każdej, absolutnie każdej stronie imię głównego bohatera pojawia się aż 7-10 razy. Rozumiem, że literatura tego typu ma swoje własne prawa, ale jak po raz 10 w tak niewielkich odstępach musiałam powtarzać w głowie imię głównego bohatera, to chwilowo naprawdę miałam dość. Całość jednak wynagradza niesamowity styl Tolkiena. Jest coś takiego, czego brakuje współczesnym autorom. Nie jestem pewna dlaczego, ale nie są w stanie aż tak łatwo malować krajobrazów w wyobraźni. Nie jest aż tak płynnie, barwnie... Czegoś brakuje. Natomiast kiedy sięga się po książkę pana Tolkiena to nagle wszystko wskakuje na odpowiednie miejsce i jest to naprawdę niesamowite. Prawdopodobnie jest to również zasługa polskiego tłumacza, więc zdecydowanie pochwalam. 

Podsumowując, bardzo się cieszę, że miałam okazję się zapoznać ze zbiorem opowieści. Po raz kolejny mogłam sobie przypomnieć, dlaczego tak ważnym jest powracać do twórczości dawnych mistrzów i dlaczego powinniśmy się od nich uczyć. Osobiście polecam, choć nawet ja sama dostrzegłam niewielkie utrudnienie, o którym już wspominałam wcześniej. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)