Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 stycznia 2024

"Tęsknica" - Anna Sokalska

10:00:00 0 Comments

 Tęsknota może przybrać różne formy i postaci. Może być delikatna, albo uderzy z siłą huraganu. Może dotyczyć osób, przedmiotów, miejsc, wspomnień, nawyków i właściwie wszystkiego innego. To, jak bardzo nam czegoś brakuje, ma znaczący wpływ na to jak funkcjonujemy w codziennym życiu. Im większa tęsknota, tym trudniej. I trzeba uważać, bo tęsknica tylko czeka, by zaburzyć harmonię naszego świata.



Tytuł: "Tęsknica" 
Autorka: Anna Sokalska
Data polskiego wydania: 30 listopada 2023
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 296
Autor recenzji: Małgorzata Górna
W moim odczuciu: 7/10







  Czterdziestoletnia Iga ciężką pracą robi to, o czym marzyła. Jako menadżerka korporacji ma wiele na głowie i coraz większe ambicje. Nadgodziny, dodatkowe projekty i niezdrowy tryb życia są jej codziennością. Wszystko idzie w miarę z planem do czasu. W pewnym momencie Iga musi przewartościować to, co jest dla niej najważniejsze ze względu na zdrowie. Chcąc dać sobie moment wytchnienia i spokoju pakuje walizkę i wyjeżdża na wieś, licząc na to, że tam pozbiera myśli i będzie wiedziała co robić dalej. W Pomiędzy poznaje Nadzieję, która jest równocześnie serdeczna i otwarta, ale też tajemnicza i skryta. Igę ciekawi życie nowopoznanej kobiety - dlaczego tak ją uszczęśliwia życie na wsi? Jak nauczyła się haftować? Dlaczego jej pola są "szczęśliwe"? Z czasem odkrywa swoją więź z naturą i nie tylko.

 


  Bohaterka styka się z ludowymi opowieściami, przesądami i obrzędami, które zdają się nie mieć sensu, jest świadkiem trudnych do wyjaśnienia zdarzeń. Im więcej czasu spędza w Pomiędzy, tym głębiej wplątuje się w...Coś, co jest wiejską legendą na jawie. Dzięki temu może sobie pomóc, ale ryzyko jest dość duże. Trudno mi pisać i tej książce tak, by nie zdradzać znaczących szczegółów. W każdym razie, historia nie zapowiada się jakoś szczególnie, ot, odosobniona wioska, znachorka, wścibskie sąsiadki, ale też piękno natury. Rozbudowane, barwne opisy pozwalają "zobaczyć" to piękno, ukryte za polami, za lasami, a raczej na nich. W tej przestrzeni funkcjonuje niewiele postaci, co jest niebywałym plusem, ponieważ kiedy bliżej poznajemy zjawy, mary, demony i inne stworzenia robi się trudniej.



Mimo początkowych wątpliwości wciągnęłam się. Dawno nie czytałam fantastyki czy science-fiction, więc była to jakaś odmiana. Obawiam się sięgać po takie pozycje, ponieważ często są one dla mnie męczące i zbyt skomplikowane. Tym razem coś mnie podkusiło i nie żałuję. Można powiedzieć, że to "lekka", przyjemna fantastyka nawiązująca do wierzeń słowiańskich, coraz bardziej popularna tematyka. Jednak trzeba mieć "to coś", żeby napisać to dobrze. W tym wypadku nie mam wątpliwości, że Anna Sokalska jest świetną autorką i coś czuję, że jeszcze niejedną fantastyczną książką nas zaskoczy.


Napisana tak, że chce się ją czytać, choć trzeba się oswoić ze stylem wypowiedzi. Bardzo mi się podoba perspektywa jednoosobowa i linearny porządek narracji. Nie ma niepotrzebnego zamieszania, a zamiast tego mamy zaskakujące plot twisty. Zostajemy wciągnięci w historię Igi, znikamy z naszej codzienności i nabywamy wiedzy o pewnych ludowych wierzeniach i zabobonach. Przepływamy przez książkę zapatrzeni w litery składające się w skomplikowane obrazy w naszej wyobraźni. Chcemy więcej, ale... Być może jestem zbyt krytyczna, ale zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Najpierw poznajemy otoczenie, akcja się rozwija, buduje się napięcie, nadchodzi punkt kulminacyjny, a potem jest...Nijak. To znaczy, spodziewałam się czegoś lepszego.

Teraz, dla kogo? Dla fanów mitologii słowiańskiej, wsi, wierzeń ludowych, dla fanów fantastyki, science-fiction, dla ciekawskich i tych po prostu zainteresowanych. No i też dla tych, którzy chcieliby sięgnąć po literaturę tego typu, ale nieco się obawiają. Lekka, przyjemna lektura, nie ma się co bać.


Małgorzata Górna

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

"Kingdom of Villains" – Ella Fields

13:19:00 0 Comments

Czasem to, co tracimy, staje się kluczem do odkrycia, jak bardzo potrzebowaliśmy tego w swoim życiu. Historie o utracie i odzysku, o pozbawieniu i odkryciu, często ukazują nam głęboką prawdę o naszych pragnieniach i wartościach. Doskonale ukazuje to Ella Fields w swojej najnowszej powieści pt. "Kingdom of Villains", która jest opowieścią o utracie i odkryciu, o pustce i wypełnieniu, jest jedną z tych, które skłaniają nas do zastanowienia się nad własnym życiem i tym, co naprawdę ma dla nas znaczenie



.
                      Tytuł: "Kingdom of Villains" 
Autor: Ella Fields
Data polskiego wydania: 28 czerwiec, 2023
Wydawnictwo: Niegrzeczne książki
Liczba stron: 416
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 6/10





Fię nie bez powodu nazywano „dziką księżniczką”. Trudno jej było odnaleźć swoje miejsce na dworze wuja, po śmierci rodziców czuła się jak wyrzutek. Kiedy przypadkiem w pałacowych lochach natrafiła na więźnia, z którym nawiązała niewiarygodną przyjaźń, pozwoliła, aby jej serce przejęło kontrolę. Pomogła mu uciec, nie wiedząc, kim tak naprawdę jest.


Została oszukana.

Mężczyzna z lochów nie był tak łagodny i szlachetny, jak sądziła. Był potworem. Krwiożerczą bestią. A cena za jego uwolnienie okazała się wyższa, niż Fia mogła zapłacić… Nie sądziła, że jeszcze kiedyś go spotka, jednak potwór wrócił i tym razem nie zamierza odejść bez niej.

Przeczytanie powyższej pozycji było dla mnie naprawdę ciekawym doświadczeniem z racji tego, że.. nie jestem zwolenniczką fantastyki. Uznałam jednak, że warto będzie spróbować czegoś nowego i na chwilę oderwać się od “gatunkowej monotonii” w postaci thrillerów, którą sobie narzuciłam.
Przyznam szczerze, że powieść nie porwała mnie od pierwszej strony. Sam koncept wydawał się dobry, jednak ciężko było odnaleźć mi się w zawiłym fantastycznym świecie. Powyższy tytuł jest samodzielną powieścią, więc byłam zdziwiona, że Ella Fields nie wprowadziła czytelnika do wykreowanego przez siebie świata. Trochę ciężko było mi pojąć te wszystkie terminy i zasady panujące w Calluli i Eldornie, a także zwyczaje głównej bohaterki. Zupełnie jakby autorka rzuciła czytelnika na głęboką wodę, pisząc o tym, co dla niej jest oczywiste. Miałam przez to wrażenie, że nie wczułam się w powieść, tak jak powinnam. Nie zaangażowałam się dogłębnie.

Styl pisania autorki był lekki i przyjemny, aczkolwiek rozwój akcji mnie nie zachwycił. W połowie książki przeżyłam poważny kryzys, ponieważ nie byłam pewna czy uda mi się przebrnąć do końca powieści. Nie działo się nic oprócz niesmacznych opisów i dziecinnego zachowania głównych bohaterów, którzy nie potrafili sobie niczego wyjaśnić. Ostatnie sto stron jednak przeczytałam ciągiem przez cudowną intrygę i zwrot akcji. Dosłownie nie mogłam się oderwać! Naprawdę żałuję, że “Kingdom of villains” nie była taka przez cały czas..

Co mnie najbardziej urzekło to relacja pomiędzy Fią a Colvinem. Pomimo że w początkowej fazie była dość burzliwa, nie da się nie pokochać razem tej dwójki. Ciężar, który dźwiga Colvin, skłania do refleksji, tak samo, jak postawa Fii, która mu w tym pomaga. Autorka dobrze nakreśliła psychologiczny portret głównej bohaterki, która pragnie odnaleźć swoje miejsce w świecie i znaleźć kogoś, kto ją zrozumie. Jednak, gdy okazuje się, że jej nowy przyjaciel nie jest tym, za kogo go początkowo miała, historia nabiera jeszcze większej głębi. Zagadkowy charakter więźnia i tajemnice z jego przeszłości stopniowo odkrywane podczas lektury tworzą dość intensywną otoczkę. Czytając epilog, zdałam sobie sprawę, że ta dwójka bohaterów jest definicją relacji, którą chciałabym przeżyć na własnej skórze.

Podsumowując, "Dzika Księżniczka" to książka, którą polecam wszystkim miłośnikom literatury fantasty i romansu. To emocjonująca podróż przez świat intryg i tajemnic, pełna niezapomnianych bohaterów i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Autorka wplata w fabułę wiele ważnych przekazów, które sprawiają, że ta powieść jest nie tylko rozrywką, ale także inspirującą lekturą. To książka, która daje do myślenia i pozostaje w pamięci jeszcze długo po jej przeczytaniu.

Taniej Książce dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników zachęcam do podzielenia się swoimi przemyśleniami poniżej :)
"Kingdom of Villains" z popularnej księgarni internetowej TaniaKsiążka.pl

Sprawdźcie też inne bestsellery w księgarni :)

środa, 8 czerwca 2022

„Szkarłatna wdowa" Graham Masterton

12:00:00 0 Comments

 O tym autorze słyszałam już od dawna, jego książki rzucały mi się w oczy, ale nigdy jakoś nie miałam okazji, żeby po nie sięgnąć. Teraz nadeszła ta pora, a klimat, jaki prezentują ta powieść, przyciągnął mnie do siebie i sprawił, że zrobiłam pierwszy krok, do poznania twórczości Grahama Mastertona.


Nr. recenzji:
634

Tytuł: „Szkarłatna wdowa"

Autor: Graham Masterton

Tłumacz: Wiesław Marcysiak

Liczba stron: 400 Data polskiego wydania: 18 maja 2022

Wydawnictwo: Albatros

W moim odczuciu: 5,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Beatrice dorasta w szczęśliwej, londyńskiej rodzinie. Ma dobry kontakt z matką, ojciec ją fascynują, a właściwie jego pasja i praca, jaką jest medycyna i leki. Ojciec dziewczynki prowadzi sklep z ziołami, prostymi lekami, zna substancje, które mogą pomóc w wielu dolegliwościach. Niestety dziewczynka zostaje sierotą. Gdy poznaje Francisa, młodego pastora, los się do niej uśmiecha i zaczyna nowe życie wraz z mężem w Ameryce. Ich dotąd spokojne życie zostaje przerwane przez serię nieprzyjemnych i tragicznych zdarzeń: padają zwierzęta, giną ludzie, wybuchają pożary. Mieszkańcy są przekonani, że to dzieło szatana, ale Beatrice widzi, że największym demonem jest człowiek.

Początek książki jest porywający, pierwsze rozdziały przeczytałam w zaledwie chwilę. Beatrice jest jeszcze dzieckiem i czytelnik może zobaczyć, w jakim świecie wychowywała się dziewczynka. Ówczesny Londyn, wykreowany na miasto, w którym pełno jest mężczyzn w pubie, w którym nie trzeba się prosić o niesmaczne komentarze. Ojciec Baetrice jako fachowiec w swojej dziedzinie, do którego ludzie udają się po pomoc. Wydaje się, że ludzie są zacofani, świat bardzo ponury i brutalny, ma to swój klimat. W Ameryce nie jest inaczej. Ludzie całą winę za nieszczęścia zwalają na szatana bądź wdowę, która może być wiedźmą. Gustuję w powieściach z tych czasów, mają one swoją wyjątkową aurę. Autor operuje takim językiem, że miło się to czyta, wszystko jest jasne i nie ma niedomówień, szkoda tylko, że fabuła mnie tak nie porwała.

Jak początek był świetny, tak z czasem mój entuzjazm zaczął opadać. Beatrcie w dzieciństwie spędzała dużo czasu z ojcem i od niego nauczyła się wielu procesów wytwarzania leków i rozpoznawania chorób. Szkoda, że ten wątek zniknął, tak samo, jak jedna postać, fakt pojawia się ona, ale wtedy to już o niej zapomniałam, że istnieje. Portret psychologiczny Francisa, nie został rozbudowany na tyle, na ile mógł. Pastor jest ciekawą postacią, ale w większości pojawia się na chwilę, a później znika. Pojawił się moment, kiedy fabuła opierała się tylko na tym, że są nowe tragiczne zdarzenia, a to, co za tym stoi, jaka jest przyczyna, nie było rozwiązywane. Zakończenie można przewidzieć i szczerze miałam nadzieję, że będzie ono lepsze.

Trudno mi ocenić tę książkę, była ona poprawna, ale chyba zawiodły mnie moje oczekiwania. Spodziewałam się, że pierwsza książka, jaką przeczytam Mastertona zachwyci mnie i będę chciała się zapoznać z poprzednimi i następnymi jego powieściami, ale poczułam się lekko rozczarowana. Nie pałam teraz wielką chęcią, aby czytać już tylko jego książki. Książka jest kategoryzowana jako horror, niestety nie czułam się przerażona, tak opisy zmasakrowanych ciał są może przerażające i zarazem bardzo obrzydliwe, ale fabuła nie mrozi krwi w żyłach.


piątek, 20 maja 2022

"Sanctuary" -V.V.James

11:07:00 0 Comments

 

„Śmierć zatem jest sprawiedliwą i zasłużoną częścią bycia Wiedźmą” – William Perkins



       Tytuł: Sanctuary

     Autor: V.V, James

Wydawnictwo: Znak i S-ka

        Ilość stron: 476

            Ocena: 6/10

 

Sanctuary to idylliczne miasteczko, mała społeczność żyje jak jedna, wielka rodzina. Wszyscy się znają, spędzają razem wolny czas, dzielą się radościami i smutkami. Cztery przyjaciółki Abigail, Bridget, Julia oraz Sarah tworzą swoisty „sabat”, ponieważ jedna z nich Sarah jest wiedźmą. Łączy je bardzo silna więź, znają swoje sekrety, wspierają się i zawsze mogą na siebie liczyć. Mają dzieci w podobnym wieku, które od najmłodszych lat razem się wychowują, co dodatkowo przez lata umocniło ich relację.

 Teraz dzieci wchodzą w wiek dojrzewania, zaczynają się pierwsze miłości, młodzieńcze bunty i wspólne imprezy. Jedna z nich niestety kończy się tragicznie. Ze schodów spada syn Abigail – Dawid, a upadek jest na tyle poważny, że chłopak umiera. Wszystko wygląda na nieszczęśliwy wypadek, zrozpaczona matka jednak w to nie wierzy, szuka innych przyczyn tej tragedii i osób za to odpowiedzialnych. Kozłem ofiarnym staje się Harper, jako córka wiedźmy jest idealną podejrzaną, a to że z Dawidem tworzyli parę, która z hukiem się rozstała jeszcze bardziej upewnia matkę w jej podejrzeniach. Rozpoczyna się nagonka na Harper i jej matkę, Abigail manipuluje mieszkańcami miasteczka, aby nastawić ich przeciwko dawnej przyjaciółce. Czy w cywilizowanym XXI wieku ludzie są zdolni do samosądu i linczu na drugim człowieku? Czy rzeczywiście śmierć Dawida była tylko nieszczęśliwym wypadkiem?

 

 

Magiczna, przyciągająca wzrok okładka, do tego przyjemna dla oka czcionka, co razem stanowiła miłą zapowiedź lektury. Książka podzielona na krótkie rozdziały, dzięki czemu, pomimo wielu wątków, czytelnik nie gubi się w fabule. Książkę czyta się szybko, przystępny, prosty język tym bardziej temu sprzyja. Pomysł na historię ciekawy, autorka stworzyła świat, w którym ludzie i wiedźmy żyją w symbiozie, przynajmniej do czasu. Są trochę jak dzisiejsze znachorki, leczą naparami z ziółek, otaczają się magicznymi talizmanami i jak na wiedźmy przystało mają koty. Bardzo podobało mi się to, że konkretnie wyjaśniono w jaki sposób wiedźmy odkrywają swój dar, jak kontrolowane są przez państwo oraz jakich praw muszą przestrzegać, aby ich działalność była legalna. Te wszystkie zabiegi sprawiają, że pomimo obecności magii w książce, fabuła jest bardzo realistyczna. Dla mnie była to bajka dla dorosłych, spodziewałam się kryminału z elementami magii, niestety zabrakło tu mroku, tajemnicy i gęsiej skórki.

 

Trochę rozczarowały mnie też postacie, część z nich została napisana świetnie, przykładowo Sarah, a część w moim odczuciu tylko poprawnie. W wielu sytuacjach nie do końca rozumiałam zachowania poszczególnych osób, czasem wręcz były irytujące. Najmniej trafiły do mnie Harper, córka wiedźmy oraz śledcza Maggie. Na plus natomiast zasługują dialogi, są naturalne i nieprzerysowane na co w dużej mierze zwracam uwagę.

 

W moim odczuciu książkę można odebrać dwojako, dosłownie lub z ukrytym przesłaniem. Dosłownie, czyli tak jak przedstawia to autorka. Natomiast ja widziałam tam coś więcej. Książka ukazuje jak trudno jest być „innym” w danej społeczności oraz to, że bez względu na okoliczności, to zawsze odstające osoby będą „na świeczniku”. Autorka ukazuje też jak szybko ludzie zapominają o przyjaźniach i jak plotka potrafi doprowadzić do niejednej tragedii.

 

piątek, 29 kwietnia 2022

"Dziedziniec cudów" - Kester Grant

10:08:00 0 Comments

 

„Oto prawa Dziedzińca Cudów, stare i prawdziwe jak nieboskłon w błękicie; Nędznicy ich przestrzegający mogą rozkwitać, lecz kto je łamie, utraci swe życie.”

 

 


     Autor: Kester Grant

  Tytuł: Dziedziniec cudów

   Wydawnictwo: Zysk i S-ka

        Ilość stron:380

            Ocena: 9/10



Paryż, rok 1828, miasto po nieudanej rewolucji ogarnęła wszechobecna bieda i bezprawie. Głód towarzyszy mieszkańcom każdego dnia, za kromkę chleba są w stanie zabić, sprzedać własne dzieci lub w przypadku kobiet, własne ciało. Toczone chorobami zwłoki piętrzą się na ulicach, a w ciemnych zaułkach bezdomni zapijają smutki tanim alkoholem. Ci lepiej sytuowani, w większości zbiry, złodzieje i inni członkowie półświatka spotykają się w obskurnych karczmach. Jedną z nich prowadzi Thenardier, członek Gildii Złodziei, jednej z dziewięciu Gildii panujących w Paryżu. W karczmie pracują jego dwie córki Azelma oraz jej młodsza siostra Nina. Thenardier jest bezlitosnym, do szpiku kości zepsutym człowiekiem, poznajemy go w momencie, kiedy dobija targu i sprzedaje Gildii Ciała własną córką Azelmę. Przerażona dziewczyna myśli tylko o tym jak uratować młodszą siostrę, wraz z przyjacielem organizuje ucieczkę Niny. Ta trafia do Gildii Złodziei i staje przed obliczem Lorda Thenasisa, przekazuje mu niezwykły prezent i tym samym kupuje sobie członkostwo ….. Staje się Czarną Kotką z Gildii Złodziei. Teraz Nina ma tylko jeden cel, uratować Azelmę z rąk Kapłana, Lorda Gildii Ciała oraz uchronić przed nim inne niewinne, młode dziewczęta. Dziewczyna nie jest świadoma, że jej osobista krucjata rozpęta wojnę w całym Paryżu, nie tylko pomiędzy Gildiami, ale także na królewskim dworze.

 

Świetna okładka, intensywna czerwień połączona z kontrastującą czernią przyciąga wzrok i zachęca do czytania. Przyjemna dla oka czcionka i piękne ornamenty pomiędzy rozdziałami cieszą oko i są miłym dodatkiem. Autorka ma ogromną łatwość w przekazywaniu treści, opisy są ciekawe i bardzo realistyczne, oddają w pełni ciężki i mroczny klimat ówczesnego Paryża. Niemalże czujemy zapach stęchlizny, ścieków i psujących się ciał. Na uwagę zasługuje także dobrze skonstruowana fabuła, jest wielopoziomowa i wielowątkowa co wciąga czytelnika głęboko w czytane treści. Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie przez autorkę fragmentów „Drugiej Księgi Dżungli”, które nawiązują do poszczególnych rozdziałów.

 

Podobają mi się postacie, są realistyczne i idealnie wpisują się w pełniące przez siebie role. Główna bohaterka Nina zyskała moją sympatię od pierwszych stron, imponuje mi jej determinacja, chart ducha i ogromna odwaga. Pomimo całego bólu, jaki doświadczyła w dzieciństwie, jest pełna empatii i troski o innych. W tak trudnych czasach, kiedy większość egoistycznie myśli tylko o sobie, ona ryzykuje własne życie w walce o lepsze jutro dla setek kobiet.

 

W moim odczuciu książka jest świetna. Odebrałam ją jak bajkę dla dorosłych, co było bardzo miłym przeżyciem. W pełni dałam porwać się tej fantastycznej przygodzie, gdzie dobro walczy ze złem, gdzie do ostatnich stron trzymamy kciuki za Ninę i jej pełną zemsty misje. Alternatywna wizja pogrążonego w chaosie Paryża została po mistrzowsku przelana na papier przez Kester Grant, szczerze polecam.

 

 

 

czwartek, 28 kwietnia 2022

„Wrzask" Lynette Noni

09:00:00 0 Comments

 Klątwa drugiego tomu, czy godna kontynuacja? Dwutomowa seria, która zamyka wątki i daje spełnienie, czy po skończeniu ma się niedosyt? Alyssa świadoma swojego daru jest w stanie go kontrolować, jaką moc mają słowa i jak potrafią kreować rzeczywistość.

Nr. recenzji:605

Tytuł: „Wrzask"

Autor: Lynette Noni

Tłumacz: Janusz Maćczak

Liczba stron: 478

Data polskiego wydania: 13 kwietnia 2022

Wydawnictwo: Uroboros

W moim odczuciu: 9/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Alyssa Scott jest już po ucieczce z Legardu - miejsca w którym szkoli się Mówiących i które ma swoje tajemnice. Dziewczyna jest już bezpieczna, ale zostali tam jej przyjaciele i chłopak, który uczył ją kontrolować swój dar. Vanik jest śmiertelnie niebezpieczny, o czym przekonała się na własnej skórze Alyssa. Pragnie uwolnić mieszkańców Legarda i uratować ich przez szalonym naukowcem. Sprawa zaczyna się komplikować, gdy nastolatka zaczyna błądzić między prawdą a kłamstwem, dociera do niej tak wiele informacji, że ciężko jest odróżnić, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem, a jak się okazuje, przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Alyssa musi być silna i w konsekwencji ufać tylko sobie, a jej dar, nie będzie już przekleństwem.

Sugerując się treścią na okładce, która jest poleceniem powieści przez Sarah J. Maas, uważałam, że będzie to powieść dla mnie. Pierwsza część ukazała się u nas w tamtym roku i była na mojej liście, "kiedyś przeczytam, na pewno" dobrą motywacją było ukazanie się drugiej części i zamknięcie cyklu. Przeczytanie jednej książki po drugiej było dobrym rozwiązaniem, automatycznie zaangażowałam się w fabułę drugiej części i wszystko na świeżo pamiętałam.

Akcja drugiej części rozpoczyna się mniej więcej tydzień po ostatnich wydarzeniach, dużo się więc nie zmieniło i czytelnik może bez żadnych problemów odnaleźć się w fabule. Świat został już nakreślony, ale nadal pojawiają się wyjaśnienia, co do darów Mówiących. Autorka skrupulatnie wyjaśnia czytelnikowi warunki korzystania z mocy. Co je unicestwia, co im pomaga, każdy ma inny dar i każdy jest wyjątkowy. Mówiący mają zdolności, które uzupełniają się i działanie w grupie daje im ogrom siły, jednak są osoby, które w pewnych aspektach mogą być silniejsze, więc nie zawsze wszystko idzie po ich myśli. Są wloty i upadki, nie każda akcja przebiega gładko, co nabiera realności, że grupa nie jest nie do pokonania, ale z odpowiednim planem i osobami, są w stanie pokonać tych, co dla świata Mówiących chcą zagłady. Książka przepełniona jest akcją i to od samego początku do końca. Zamierzamy do zakończenia, które jest zaskakujące, ale zbudowane jest na zasadzie, główny zły bohater wygłasza monolog, w którym to otwiera się i wyjawia swoje plany. Motyw znany, czasem lubiany, a czasem nie, ale wyjaśniający zawiłe kwestie. Czytelnik, poznając historię łączy kropki tak jak Alyssa, która chce się dowiedzieć, co stało się z jej rodzicami, jak ma uratować przyjaciół i pokonać wroga.

Alyssa zaczyna mówić, co było dla dziewczyny wielkim wyzwaniem, ze względu na jej traumę. W jej pamięci to słowa, wyrządziły krzywdę jej rodzinie. Po przebytym treningu z Wardem jest w stanie kontrolować swój dar, a rozmowa znów zagościła w jej życiu. Mam wrażenie, że coraz ciężej jest wykreować bohaterki, które są oryginalne i Alyssa też nie jest oryginalna, ale darze ją sympatią. Ma cechy postaci z powieści fantastycznych z elementami dystopii. Nie świadoma jest tego, jak potężną moc w sobie posiada, ważna i cenna jest dla wrogów, skryta z czasem nabiera pewności siebie. Uwięziona we własnej przeszłości i czująca sympatię do pewnego bohatera. Postacie poboczne, te złe, jak i dobre, są ciekawe, autorka zaskoczyła mnie co do prawdziwych pobudek jednego z Mówiących, polubiłam ich, ale nie pokochałam.

"Wrzask" to powieść, która kojarzy mi się z tymi, które poczytne były kilka lat temu. Nastolatkowie, którzy obdarzeni są nadludzkimi zdolnościami, rządowy ośrodek, który ma jakiś cel w szkoleniu młodych dorosłych, wrogowie ówczesnego systemu i rebelianci, albo ci, co mają inny pogląd na sytuacje. Motywy znane już z innych tworów, jednak język autorki i wykreowanie całości sprawia, że dwutomowa seria nie jest infantylna, naiwna i nudna. To angażująca treść czytelnika z sympatycznymi bohaterami, których można polubić i wartką akcją, wciągającą od pierwszych stron. Jedna z lepszych młodzieżówek tego typu.

niedziela, 17 kwietnia 2022

„Dom nieba i oddechu. Część 1." Sarah J. Maas

09:00:00 0 Comments

 Autorka, co do której wiele osób ma teraz wątpliwości, ale mimo to nadal jej powieści są czytane i tak chętnie wydawane w naszym kraju. "Dwory" tej autorki kocham (trzy pierwsze części) serię "Szklany tron" posiadam, ale jeszcze nie zabrałam się do jej przeczytania. Jak w takim razie spodobał mi się drugi tom przygód Bryce i Hunta?


Nr. recenzji: 600
Tytuł: „Dom nieba i oddechu. Część 1."

Autor: Sarah J. Maas

Tłumacz: Małgorzata Fabianowska

Liczba stron: 560

Data polskiego wydania: 27 kwietnia 2022

Wydawnictwo: Uroboros

W moim odczuciu: 7,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Minęło kilka miesięcy od ostatnich starć w Księżycowym Mieście, Widmo ostatnich przeżyć nadal daje o sobie znać. Bryce i Hunt znaleźli wspólny język, ale nadal ich relacja nie jest jednoznaczna. Chcą zacząć myśleć o przyszłości, uspokoić umysł i cieszyć się spokojem. Jak to zwykle bywa, sielanka nie trwa długo, a sprawa Daniki powraca. Teraz anioł i Gwiezdna Księżniczka muszą zmierzyć się ze sprawą rebeliantów, życie młodych ludzi jest zagrożone. Danika posiadała jeszcze więcej tajemnic, a Bryce poznaje mężczyznę, który jest zainteresowany małżeństwem z nią. Czytelnicy dostają jeszcze więcej bohaterów, akcji i magicznego świata wykreowanego przez Maas.

Przed przystąpieniem do czytania tej powieści, zrobiłam reread pierwszej części. Myślę, że było to konieczne, ponieważ mało pamiętałam i ciężko by mi było wgryźć się w tę fabułę. Z tej też przyczyny, trzy książki przeczytałam jedna po drugiej i uważam to za dobre posunięcie. Maas delikatnie przypomina czytelnikowi, co się stało w "Domu ziemi i krwi", więc próg wejścia nie jest taki straszny, jednak jest to złożony świat, który wymaga zrozumienia.

Fabularnie dzieje się dużo, poznajemy nowych bohaterów, którzy są pozytywni, ale miałam do nich dystans, tak samo, jak znani nam już Ruhn, czy Hunt. Nowe tajemnice i zmagania bohaterów, za horyzontem czai się wojna, krwawa bezwzględna bitwa. Do tego dochodzą relacje między bohaterami, nowe miłości, powiązania, bohaterowie chcą żyć w zgodzie i spokoju z tymi, na którym im zależy. Mimo ciągłej akcji nie czułam się przytłoczona, autorka prowadzi swobodne dialogi, z których można wyczytać ważne informacje, które pozwolą czytelnikowi lepiej wczuć się w otaczające go realia. Jeśli zna się już twórczość Maas, to można sobie wyobrazić, czym będą się cechowały postacie przez nią wykreowane. Nie są to oryginalne postacie, raczej sklejki różnych cech bohaterów, które już się pojawiły w powieściach. Bryce, kobieta, której zawdzięcza się uratowanie Księżycowego Miasta, Sama przeżywa te wydarzenia, a trauma po stracie ukochanej przyjaciółki zostaje z nią na długo. Chce kochać, ale boi się tego, podchodzi z dystansem do Hunta, jest to jej przyjaciel i anioł, do którego czuje mięte, ale ciężko jej podjąć następny krok. Mimo schematyczności postaci nie czułam się zirytowana, nie wywracałam oczami na ich zachowania, ale postacie męskie nie zawładnęły moim sercem, jak to na przykład w "Dworach".

Jak wiele rzeczy rozumiem, tak nie do końca potrafię sobie wyobrazić ten świat. Przypomina mi on ten z "Dworów" i widoczne są inspiracje przez Fae i książąt, nie wiem, co jest inspiracją, ze "Szklanych tronów", ale świat jest współczesny, dostępne są nowinki technologiczne, miasto przypomina te nowocześniejsze, które jednak jest wiekowe i tradycyjne. Zostaje przedstawiona duża różnorodność społeczna. Mam wrażenie, że wszystko zostało upchane do jednej historii i powstał miszmasz. Z jednej strony rozumiem ten świat, jestem w stanie to sobie wyobrazić, ale nie poruszam się z łatwością po nim. Rozległy świat jest jednak autem, autorka ma wiele możliwości na stworzenie oryginalnej opowieści.

"Dom nieba i oddechu" to dobra rozrywka, po prostu, dla fanów Maas będzie to dobra książka, dla tych, co nie przepadają za twórczością tej autorki, nie będzie to nic nowego. Ja jestem tak pomiędzy. Kilka lat temu, powiedziałabym, że jest to cudowne, jednak z ilością przeczytanych książek i nabywanym doświadczeniem, stwierdzam, że lektura posiada wiele wad, nie jest fantastyczna, ale sprawiła, że miło spędziłam przy niej czas. W czasie wielkanocnych przygotowań, gdy miałam chwilę, żeby siąść przy książce, wybrałam właśnie tę powieść. Na uwagę zasługuje fakt, że w tej części pojawia się mniej przekleństw i scen erotycznych, co jest na ogromny plus.

piątek, 7 stycznia 2022

„Krwawa klątwa" Annette Marie

13:01:00 0 Comments

Jeśli fantastyka i romans są połączone w jednej książce, to jest duża szansa, że taka powieść mi się spodoba. W przypadku tej trylogii tak chyba jest, ponieważ, to już ostatni tom, który wyszedł, a ja go pochłonęłam.



                                  Nr. recenzji:
534

Tytuł: „Krwawa klątwa"

Autor: Annette Marie

Tłumacz: Grzegorz Gołębski

Liczba stron: 408

Data polskiego wydania: 15 września 2021

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 7/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska




Clio bardzo ufała swojemu bratu, myślała, że jego intencje są szlachetne, a chłopak chce, aby ich tereny były bezpieczne. Wykradzione zaklęcie z Podziemia może narobić ogromnych szkód, a trafiło ono w ręce brata Clio, która myliła się co do jego zamierzań. Bastian za jego pomocą chce wywołać wojnę. Dziewczyna wraz z inkubem zmierzy się z niebezpieczeństwem, które wisi w powietrzu. Tak jak to niebezpieczeństwo, tak samo obecna jest chemia pomiędzy bohaterami, ale Lira nadal jest niepewny, w końcu jest inkubem, dla którego prawdziwa, mocna relacja romantyczna nie jest możliwa. Jak zakończy się historia?

Jedną z moich preferencji czytelniczych jest to, że lubię dużą ilość akcji. W sytuacji, kiedy mam do czynienia z pierwszym tomem serii to preferuje dokładne wprowadzenie do świata, a przy następnych częściach, aby historia była wartka, żeby czytelnik od początku był zainteresowany przebiegiem sprawy, a w tym, żeby elementy fantastyczne były nadal jasne dla odbiorcy. "Krwawa klątwa" od początku posiada duża ilość akcji, między innymi potyczki, które nadaj ą tempa i są takim motorem do dalszego czytania. Przez szybki rozwój sytuacji, mogłam od razu zainteresować się powieścią, a kartki przewracały się same. Intryga obecna w lekturze jest na pewną jej zaletą, to jak się potoczyły sprawy związane z bohaterami, czy to jeśli chodzi o Bastiona, ojca Clio, czy jeszcze innych pobocznych, to tego się nie spodziewałam, myślę, że czytelnik spodziewa się innego obrotu spaw, a zostaje zaskoczony. Relacja między Clio a Lirą pełna jest namiętności, czemu nie można się dziwić ze względu na to, kim jest mężczyzna, są też oni przyjaciółmi, wspierają się i jedno o drugie będzie walczyć do końca. Przy pierwszych tomach nie byłam fanką tej pary, ponieważ wydawało mi się, że ich relacja rozwija się za szybko, co traci na wiarygodności, ale po takim czasie i tym, co razem przeszli, staje się to realne i miłe dla serduszka, jak się o tym czyta.

Jak wspominałam wcześniej, lubię akcje i prosto wytłumaczone światy fantastyczne, z prostego powodu, moja wyobraźnia stara się wszystko zilustrować, tak więc ważne jest dla mnie, aby świat przedstawiony był dobrze opisany, by nie sprawiało mi to problemów z odnalezieniem się w fabule, jak i zyskanie największej przyjemności z czytania. "Krwawa klątwa" jak dla mnie ma słabo wykreowany i opisany świat. Fabuła rozgrywa się między trzema światami, a przemieszczanie się pomiędzy nimi jest dziwne. Autorka stara się opisać, jak wygląda ta podróż, ale nadal jest to dla mnie ciężkie do zrozumienia, tak samo, jak miejsce akcji, które jest różne. Łapałam się na tym, że wiem co się dzieje, kto w tym uczestniczy, ale jeśli miałabym opisać miejsce to ciężko.

Trylogia mistrza magii znajdzie swoich fanów, jak i przeciwników, myślę, że jednak tych będzie mniej. Całość kierowana jest dla młodzieży, jednak nie dawałabym tego tym młodszym, ponieważ język i sceny miłosne, są wyraziste. Trzecia część nie odbiega jakością od pozostałych, a uważam nawet, że początek książki jest najlepszy ze wszystkich. Jako zalety powieści to na pewno jest wątek romantyczny, kreacja postaci, intryga i wartka akcja. Jeśli chodzi o te elementy, które mniej mi się podobały to kreacja świata. Nie była to słaba książka, ale nie pałam do niej miłością, była to intrygująca przygoda z twórczością Pani Annette Marie, ale nie pozostanie na długo w moje pamięci. Mimo to polecam ją, można przysiąść do całej trylogii w jeden weekend i miło spędzić czas.

Tania książka oferuje w swojej ofercie powieść "Krwawa klątwa"
Więcej romansów w popularnej księgarni Tania książka


















niedziela, 12 grudnia 2021

„Dwór srebrnych płomieni" Sarah J. Maas

19:57:00 0 Comments

Czy powrót do świata fae, jest udanym powrotem? Z niecierpliwością czekałam na kolejną część "Dworu". Rzeczywistość wykreowana przez autorkę i emocję, które towarzyszyły  mi przy czytaniu poprzednich części, sprawiły, że otwierając paczkę z książkami, poleciał mi łzy szczęścia, ale czy po lekturze mogę przyznać, że była to godna polecenia powieść?


Nr. recenzji:
524

Tytuł: „Dwór srebrnych płomieni"

Autor: Sarah J. Maas

Tłumacz: Marcin Mordka, Agata Suchocka, Aleksandra Stańczyk Małgorzata Fabianowska, Anna Szumacher

Liczba stron: 600,300

Data polskiego wydania: 10 listopada 2021 24 listopada 2021

Wydawnictwo: Uroboros

W moim odczuciu: 6/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Nesta nie potrafi się odnaleźć w nowym ciele, odkąd została wrzucona do kotła. Jej opryskliwość i arogancja irytuje mieszkańców Dworu Nocy. Dziewczyna zmaga się z traumą po wojnie i stratą, jakiej doznała. Jej beztroskie życie, w którym Nesta pozwala sobie na swawole, zostaje ukrócone przez Fayre i Rhysanda. To oni stawiają jej ultimatum albo zamieszka w Domu Wiatru i tam zaczęła trening, który ukruci jej temperament. Zakończona wojna z Hyberią nie daje wiecznego pokoju, zdradzieckie ludzkie królowe, knują spiski, które mogą spowodować niemałe zamieszanie. Przyjaciele Rhysanda muszą sobie poradzić z tym, co nadchodzi, a Nesta zwyciężyć walkę z samą sobą, do tego wszystkiego dochodzi Kasjan, który wzbudza ogień w dziewczynie.

Powieść skupia się na Neście, jest to bohaterka, która ma trudny charakter, jej rodzina i znajomi, nie potrafili do niej dotrzeć. Można zauważyć, że problem jest większy, a dziewczyna nie jest taka bez przyczyny, tylko ma ku temu powody. Maas skupia się na psychologii tej postaci, tym kim ona jest i jak jej życie się zmieniło. Poprzez czytanie kolejnych stron, czytelnik jest w stanie spostrzec zmiany. jakie zachodzą w Neście. Niektóre są gwałtowne, a niektóre wychodzą z czasem. Dziewczyna intrygowała już w poprzednich tomach, a teraz to jej została poświęcona historia. Uważam, że fani Rhysanda i Feyre mogą zostać zaspokojeni informacjami, które dostaną. Para pojawia się w książce, a w dodatku mają niespodziankę dla wszystkich. Końcowa akcja jest przyśpieszona, ale Maas ma dar do dobrego pisania końcowych scen, akcji, które są szybkie, w których dochodzi do walk. Te elementy są barwne, pełne emocji i szczegółów.

Niestety, co dla mnie, wielkiej fanki "Dworów" jest przykre, że "Dwór srebrnych płomieni" jest słabym tworem. Autorka posługuje się wulgarnym językiem. Sceny erotyczne są częste, bardzo szczegółowe i zazwyczaj niesmaczne. I co prawda poprzednie części też obfitują w takie elementy, ale były one mniej dosadne. Tutaj już nie ma domyślania się, wszystko jest powiedziane wprost, a słowa, które są użyte, soczyście przedstawiają rzeczywistość. W tym wszystkim blednie fabuła, której trzeba się doszukiwać. Sarah przyzwyczaiła nas do intryg, zagrań politycznych, zwrotów akcji i wielkich knuć, a w moim odczuciu pierwsza część jest przegadana. Oczywiście pojawia się zarysowane zagrożenie, to z czym bohaterowie będą się zmagać, ale w książce fantastycznej jest tego za mało. Na to, by coś się działo, trzeba czekać do drugiej części, w której przeciągu trzystu stron dzieje się dużo, to jak powolne wjeżdżanie kolejką na górę i szybki emocjonalny zjazd w dół.

"Dwór srebrnych płomieni" uważam za najgorszą część z całego cyklu. Nadal darze ją sentymentem, cała ta seria wprawia mnie w miłą nostalgię, a uśmiech pojawia się na moich ustach, ale ten twór odbiega jakością od swoich poprzedników. Nie uważam tego za złą książkę, ale za słabą i za moje rozczarowanie. Można w niej odnaleźć powtórki z relacji między bohaterami, a także poszczególne sytuacje, które skądś się już kojarzy. Język autorki i wulgarność sytuacji przyprawia o dreszcze żenady, ale i tak wiem, że do całej serii będę jeszcze wracać.