Insta


środa, 16 marca 2016

| 71 | "Syrena" Kiera Cass

Nr. recenzji: 71
Tytuł: Syrena
  Autor: Kiera Cass
Tom: 1
Seria: -
Liczba stron: 390
Data polskiego wydania: 16 marca 2016
Wydawnictwo: Jaguar
  Gatunek: Fantasy, Młodzieżowe, Romans
Ocena: 8/10
 
Nowa powieść autorki Rywalek - Kiery Cass.
Ta informacja przekona prawdopodobnie 75% jej fanek do przeczytania tej książki. W tym mnie, poza tym mitologia to moje tematy.

Opowiada przygodę Kahlen - dziewiętnastoletniej dziewczyny, która tonąc została syreną. Co się z tym wiąże - jej głos sprawia, że śmiertelnicy, szczególnie mężczyźni, mają nieodpartą ochotę nabrać wody w płuca. Nie przeszkadza jej to zbytnio. Musi odpracować 100 lat, aby potem mogła uzyskać drugie życie i w nim będzie mogła robić, co tylko będzie chciała. Mieć męża, dzieci, spełnią się jej wszystkie marzenia. Tylko musi uzbroić się w cierpliwość. 
Wszystko idzie jak z płatka, dopóki dziewczyna nie spotyka Akinliego. W mig się w nim zakochuje i wie, że nie ma już odwrotu. Niestety związek z mężczyzną podczas służby jest zakazany. Mógłby się dowiedzieć o syrenach i prawdy o Matce Ocean. Poza tym chociażby najmniejsze piśnięcie łączy się z nieodpartym pragnieniem utonięcia. Dziewczyna jednak nie chce porzucać marzeń. Wierzy, że może im się udać, tylko trzeba o to zawalczyć. 

Twórczość pani Cass od zawsze mnie urzekała. Zawsze jej książki wydają się inne, na tle wszystkich książek obyczajowych.

Po pierwsze lekką wadą tej książki był fakt, że przez sto stron nie było dialogów. Nie ma co się dziwić, syrena przecież nie może rozmawiać z ludźmi, ponieważ wtedy zagrażałaby ich życiu. Dało się przebrnąć nawet w miarę szybko, jednak umniejsza to wartość tej powieści. Jeżeli już jakiś dialog się zdarzał to raz na dwadzieścia stron, gdy Kahlen rozmawiała z którąś ze swoich sióstr - syren, bądź z Matką Ocean. No cóż, nie ma co się dziwić. Jednak, gdy przebrnęliśmy...

Od razu zostawaliśmy rzuceni na głęboką wodę. Kahlen poznała Akinliego i wtedy już w ogóle nie umiałam się oderwać. Nie słyszałam nic i nikogo, na nic nie reagowałam. Byłam tylko ja i książka. Wspaniałe uczucie. Akinili jest na prawdę wspaniałą osobą i sądzę, że tacy ludzie nie chodzą po tej ziemi. Czuły, przyjazny i wierny jak... Chyba nawet nie znajdę porównania. Po prostu idealny. Dziewczyna od razu się zakochuje i ukazuje potęgę miłości. 
 
 Podobało mi się jak zostały wykreowane postacie. Trochę wydają mi się wyidealizowane, jednak starałam się na to nie zwracać uwagi, ponieważ każda osoba miała mocne alibi, co do tego, dlaczego taka jest. Wiele osób skrywa tajemnice. Najbardziej polubiłam główną bohaterkę, ponieważ okazała się osobą bardzo sympatyczną i damą z dawnych lat. Nieśmiała, delikatna, ale mimo tego zabawna, z miłym podejściem i wielką ufnością. Nie mogę jej nazwać inaczej niż prawdziwą damą. Inni bohaterowie też to zauważają, więc starają się być dla niej dobrzy i pomocni, ponieważ wiedzą, że jej natura nie pozwoli jej ich zawieść. 

Styl pisania jest na prawdę przyjazny i bardzo lekki. Mimo faktu, że sto stron to same opisy czytało mi się na prawdę przyjemnie. Było parę chwil, w których chciałam zażartować, że zamiast romansu czytam biografię, lecz tak na prawdę autorka starała się nam pomóc w każdą stronę, dzięki używaniu łatwych słów i niewielu komplikacją. Czasem zadziwiała mnie chronologia wydarzeń, ponieważ wydawały mi się nie po kolei. Najpierw cofaliśmy się do przeszłości, wybiegaliśmy w przyszłość i powracaliśmy do wydarzenia w przeszłości. Trzeba było uważnie czytać, jednak nie uważam tego za wielką skazę tej powieści.

Zakończenie było na prawdę wspaniałe, wątek kulminacyjny mnie bardzo wzruszył, jednak byłam bardzo szczęśliwa, że skończyło się w ten, a nie w inny sposób. Na prawdę bardzo chciałabym kontynuacji, jednak prawdopodobnie się jej nie doczekamy, ponieważ wszystkie wątki zostały zakończone. Cóż, zawsze można marzyć.

Jeżeli chodzi o okładkę to na prawdę mi się podoba. Nie wiem czemu na zdjęciu wygląda na tak wyblakłą, moja w domu jest o wiele bardziej żywa. Może na zdjęciu z mojego instagrama pod spodem będzie lepiej widać :) Na prawdę zjawiskowa, szczególne jej grzbiet, na którym możemy zobaczyć środek okładki. Jestem pewna, że wspaniale będzie się prezentować na półce.
 
 
Jeżeli mam dać obiektywną ocenę to dałabym 8/10. Jednak dla mnie ta książka, zawsze będzie warta więcej [10/10], ponieważ na prawdę bardzo mi się podobała i jestem pewna, że nie raz do niej wrócę. Dlatego też książka dołączy do moich ulubionych i chciałabym ją serdecznie polecić wszystkim fanom dobrych romansów oraz syren, czy też mitologii. 

Moje ulubione cytaty:

"Dostanę księżniczkę, artystkę, komediantkę, przyjaciółkę, modelkę, damę. Ona dostanie... mnie. Biedna dziewczyna."
"Pływanie było działaniem. Latanie uczuciem."
"Kurcze, sam nie wiem... Jest mniejsza ode mnie... przerażona i samotna. Może powinniśmy wezwać posiłki?"

20 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tę książkę! :D Jak kiedyś znajdę czas to z pewnością przeczytam (mam tylko nadzieję, ze to nie będzie w innym życiu). Recenzja jak zawsze świetna! ;)

    #fan1

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiera Cass odrzuca mnie pod każdym względem. Rywalki zaczynałam miliony razy i nie byłam w stanie skończyć. Może ta książka okaże się lepsza, choć temat syren niezbyt mnie pociąga!
    Pozdrawiam cieplutko ♥

    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust :) Mi książki pani Cass bardzo się podobają.

      Usuń
  3. Kiera Cass zdecydowanie mnie nie przyciąga, ale okładki są urocze ;)
    Zastanawiam się nad jednym. Pisząc recenzję i oceniając książkę, oceniamy ją według własnej opinii, własnych emocji i przemyśleń. To wszystko składa się na ocenę zdecydowanie subiektywną. Nie oceniamy książki obiektywnie, gdyż oceniając w ten sposób każda książka ma gdzieś swojego wielkiego fana, który wynajdzie w niej jeszcze więcej plusów. Jeżeli Twoim zdaniem książka powinna dostać punktów 10/10 to właśnie tyle jej dawaj. To Twoja recenzja, Twoja ocena płynąca z Twoich odczuć i emocji :)
    Takie moje zdanie ;)
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka podobała mi się tylko dlatego, że miała może pięćdziesiąt stron, które pokochałam. Aczkolwiek wiem, że przez pierwsze sto stron mało kto przebrnie, ja miałam wtedy duże trudności. Czułabym się źle, gdybym oceniła książkę 10/10 tylko przez tą małą ilość stron, którą pokochałam. To moim zdaniem nie byłoby sprawiedliwe do innych książek, które mają 10/10 i podobały mi się od początku do końca, mimo faktu, że ta ocena bardzo mnie kusiła :)
      Również serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  4. Mam w planach przeczytać "Rywalki", bo ponoć fajne. Ale co do tej książki, to trochę bardzo przypomina mi "Małą Syrenkę" i brzmi bardzo, no... bardzo nie bardzo.
    Ale zobaczymy :)
    Pozdrawiam, ściskam!
    Sherlock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, trochę ją przypomina. Także podczas czytania zwróciłam na to uwagę, jednak za bardzo mnie pochłonęło, abym to wspominała. Mam nadzieję, że przeczytasz i zrecenzujesz, ponieważ bardzo ciekawi mnie twoja opinia, jednak nie naciskam ;)
      *Wiem, głupio to zabrzmiało, ale na prawdę jestem tylko ciekawa*
      Również pozdrawiam!

      Usuń
    2. Widać, że Cass lubuje się w takich nieco baśniowych klimatach i moim zdaniem albo go się lubi, albo nie :D Mnie osobiście to ujmuje, bo jest to na pewno odmienność w stosunku do większości dzisiejszych powieści, ale o gustach się nie dyskutuje ;P

      Usuń
    3. Oj, zgodzę się całym serduszkiem. :D

      Usuń
  5. Ja nie czytałam jeszcze rywalek, ale może zacznę od tej serii, a rywalki kiedyś tam nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że "Rywalki" łatwiej się czyta, jednak "Syrena" jest zdecydowanie krótsza :) Może dobrze będzie od niej zacząć, jednak nie zraź się ilością opisów :) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że Kiera Cass już po prostu tak ma - jej wszystkie postacie są wyidealizowane, nie ominęło to "Rywalek", więc nie ominęło to też "Syreny". Usilnie się zastanawiam nad przeczytaniem tej książki, bo z jednej strony przy książkach tej autorki świetnie się bawię, a z drugiej obawiam się tematyki syren, bo często wypada to dość infantylnie. Ta pierwsza męcząca setka stron też nie napawa mnie optymizmem... Ale jeszcze zobaczymy :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak. Ja niestety czytałam "Rywalki" tak dawno temu, że już nie pamiętam :/ Syreny są w tej książce pojęciem dość wyróżniającym się. Nie musisz sobie wyobrażać kobiet z ogonem, które nie potrafią się zachować. Książka skupia się głównie na pragnieniu miłości i o tym, co trzeba dla niej poświęcić. Jest to wspaniałe, jednak tak jak już stwierdziłam - nie jest to książka dla każdego. Mimo wszystko wierzę, że ci się uda. A jeżeli byś przeczytała to koniecznie wyślij mi swoją opinię, bo na prawdę z chęcią ją poznam :)

      Usuń
  7. Na razie zamierzam zabrać się za "Rywalki" Kiery Cass, ale bardzo możliwe, że i ta seria przekona mnie do siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie serie są do siebie w jakimś stopniu podobne. W sumie nie wiem, czy "Syrenę" mogę nazwać serią, ponieważ wygląda bardziej na "jednotomówkę". Tak czy inaczej mam nadzieję, że obie serie ci się spodobają i pochwal się po przeczytaniu, czy udało mi się odgadnąć :) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Rywalki przypadły mi do gustu, nie są arcydziełem, ale miło spędziłam z nimi czas, dlatego zastanawiam siè nad nową ksiazka autorki.
    Skoro sobie ją tak chwalisz, prędzej czy pozniej po nią sięgnę!
    Okładka jest piekna!
    Pozdrawiam
    www.annwithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie te same odczucia, jeżeli chodzi o "Rywalki". Gdy przeczytasz podziel się swoją opinią, z chęcią o niej usłyszę :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Nigdy nie pociągała mnie seria "Rywalki", a mimo to w tej książce jest coś takiego, co sprawia, że chcę ją mieć :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://cosmo-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona taka po prostu jest :) "Umilacz" czasu dla fanów księżniczek ;)

      Usuń

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)