Insta


niedziela, 17 listopada 2019

„Ostatni list od kochanka" - Jojo Moyes


Twórczości Jojo Moyes chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Jej światowy bestseller zatytułowany „Zanim się pojawiłeś” doczekał się nawet ekranizacji pod tym samym tytułem. Na książkę „Ostatni list od kochanka” natknęłam się całkiem przypadkiem, na wyprzedaży książek w jednym ze sklepów. Moją uwagę, oczywiście pomijając autorkę, przykuła śliczna, wytłaczana okładka. Pomyślałam, że muszę ją mieć.

Nr. recenzji: 337
Tytuł: „Ostatni list od kochanka"
Autor: Jojo Moyes
Tłumacz: Urszula Smerecka
Liczba stron: 496
Data polskiego wydania: 3 grudnia 2014
Wydawnictwo: Świat Książki
W moim odczuciu: 10/10

Ellie Haworth jest młodą dziennikarką pisma „Nation” w Londynie. Pewnego dnia, przeszukując archiwa gazety, natyka się na list miłosny. Urzeczona bezpośrednimi słowami z początku lat 60. postanawia dowiedzieć się więcej na temat tajemniczych kochanków. Ellie krok po kroku odkrywa historię zakazanej miłości eleganckiej kobiety z wyższych sfer Jennifer oraz reportażysty Anthonego. Bohaterka, zatracona w miłosnym romansie, zaczyna dostrzegać podobieństwo ściśle związane z jej życiem. Mianowicie Ellie sama spotyka się z żonatym mężczyzną. Jak potoczą się losy kochanków sprzed lat i co najważniejsze - jaką decyzję dotyczącą swojego związku podejmie Ellie?


Książka wciągnęła mnie bez reszty już od pierwszych stron. Początkowo autorka przedstawia nam pokrótce życie głównej bohaterki - Ellie. Poznajemy jej pracę, relacje z przyjaciółmi, a także sercowe problemy związane z zajętym już mężczyzną. Następnie autorka, dokonując retrospekcji, przenosi nas w czasie do wczesnych lat sześćdziesiątych, w których rozgrywa się gorący romans kochanków. Poznajemy wówczas piękną Jennifer, jej wysoko postawionego męża i właściciela fabryki oraz dziennikarza Anthonego. Nie zdradzając wiele szczegółów dotyczących tej trójki bohaterów napiszę tylko, że Jennifer znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony kochała męża i chciała pozostać względem niego wierna, natomiast z drugiej strony jej żarliwa miłość do Anthonego była na tyle silna, że nie pozwalała jej z niego zrezygnować. 


Początkowo powieść jest bardzo trudna w odbiorze. Po pierwszej retrospekcji autorka szybko wraca do historii Ellie, by znów po kilkunastu stronach przenieść się w czasie. Na początku, i tu się przyznam, sama trochę zagubiłam się pomiędzy obiema historiami. Jednakże im dalej, tym powieść i zawarte w niej wątki wydawały się bardziej przejrzyste. W pewnym momencie książka wciągnęła mnie tak mocno, że nie zwróciłam uwagi na wschodzące za oknem słońce. 


Powieść, pomimo wielu wątków, jest naprawdę dobrze napisana. Historie obu kobiet wydają się bardzo codzienne, życiowe wręcz. Poruszane w nich wątki miłosne, okraszone tęsknotą i pożądaniem to przecież chleb powszedni każdej relacji. Kolejną zaletą książki jest jej zaskakujące zakończenie, gdzie wyjaśniają się obie historie. Podobały mi się również zamieszczone przed każdym rozdziałem fragmenty listów czy innych form komunikacji. Pomimo, że nie wiążą się one ściśle z fabułą całej książki, wprowadzają ciekawy klimat powieści. W ogólnym odczuciu książka wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Były takie momenty, gdy czytałam ją ze łzami w oczach, by zaraz uśmiechać się do siebie pod nosem. Myślę więc, że to na pewno nie będzie moja ostatnia pozycja tej autorki.


Podsumowując - jestem na tak. Nie pamiętam kiedy ostatnio czytana książka wciągnęła mnie tak mocno. Jojo Moyes porusza wiele trudnych kwestii dotyczących relacji damsko-męskich. Miłość, ale i wiążąca się z nią zdrada. Także pożądanie, tęsknota oraz ludzka bezradność. Podejmowanie trudnych decyzji, oraz konsekwencje z nich płynące. Na koniec nie można zapomnieć o niegasnącej nadziei, że jednak wszystko jakoś się ułoży. 

Komu poleciłabym powieść? Myślę, że każdej kobiecie, niezależnie od wieku czy stanu cywilnego. To świetna pozycja zarówno dla romantyczki, jak i typowej realistki. Sądzę, że każda w jakiś sposób utożsami się z którąś z bohaterek. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)