czwartek, 20 sierpnia 2020

"Siostra słońca" Lucinda Riley






Nr. recenzji: 385
Tytuł: „Siostra słońca"
Autor: Lucinda Riley
Tłumacz: Anna Esden-Tempska
Liczba stron: 674
Data polskiego wydania: 15 kwietnia 2020 Wydawnictwo: Albatros
W moim odczuciu: 9/10
Autor recenzji: World-of-idea





"Siostra słońca" to kolejny tom z serii Lucindy Riley "Siedem sióstr". Po historii Mai, Star, Cece i innych dziewcząt przyszła pora na dzieje najmłodszej z nich - Elektry, której charakter odpowiada nadanemu jej imieniu. Młoda modelka, najbardziej wojownicza i buntownicza z całego rodzeństwa długo opiera się przed odkryciem swoich korzeni. W głębi duszy chowa urazę do ojca, jest przekonana, ze wiedza, którą jej pozostawił nie jest jej do niczego potrzebna. Jak łatwo się jednak domyślić, wkrótce dziewczyna ulega. Nie ma jednak podejścia podobnego do pozostałych sióstr poszukujących swoich biologicznych krewnych. Przede wszystkim - w przeciwieństwie do nich nie musi zmieniać kontynentu ani nawet miasta, żeby doszukać się swojego pochodzenia. Po drugie - wcale nie czyni tego z radością, ale raczej z głęboko tajonym strachem, obawą przed własnymi uczuciami Prawda, którą odkryje będzie dla niej szokująca, ale też sprawi, że bohaterka tej części sagi nie będzie już taka sama. Jednym słowem - konfrontacja z rzeczywistością, której do tej pory zaprzeczała sprawi że dorośnie.  

Jak już wyżej wspomniałam, Elektra jest najbardziej energetyczną i wybuchową z szóstki rodzeństwa (a jak sugeruje zakończenie powieści - może i z tytułowej siódemki). Niepokorna, popełniająca masę błędów, nadużywająca alkoholu i środków uzależniających, rzucająca się w wir romansów. Do pewnego momentu zrzuca to wszystko na karb młodości, aż do przekroczenia ostatecznej granicy, kiedy to zdaje sobie sprawę, że jedyną nadzieją dla niej jest odwyk. Ciekawe i dość niespotykane w powieści Riley było przedstawienie głównej bohaterki jako czarnoskórej. Taki zabieg dobrze tez pokazał jak bardzo najmłodsza z sióstr czuła się wyobcowana w rodzinie. Niczym ciemne kukułcze jajo wśród jasnoskórych najbliższych. Książka dotyka tematów, które do tej pory nie były poruszane - konfliktów rasowych, funkcjonowania różnych kultur i różnic pomiędzy środowiskami. Mimo poruszania się po zupełnie nowym polu, Riley i z tym tematem radzi sobie doskonale. Moją uwagę zwrócił także aspekt relacji międzyludzkich w tej części. O ile w pozostałych, autorka skupiała się głównie na każdej z sióstr i budowania przez nią więzi z innymi o tyle w tej części podeszła do tematu nieco szerzej. Oczywiście, nadal mamy opisy uczuć Elektry do osób jej bliskich, ale poza tym - poruszono także wątki miłosne i przyjacielskie pomiędzy bohaterami drugoplanowymi. 

"Siostra słońca" zdecydowanie nie jest łatwą powieścią i potrzeba czasu, aby polubić główną bohaterkę i zrozumieć pobudki które kierowały jej zachowaniem. Kiedy jednak historia wciągnie czytelnika nie sposób się od niej oderwać (szczerze przyznam, ze ostatnie strony wręcz połykałam w całości). Dzieje Elektry zdecydowanie skłaniają do refleksji, ale również ogrzewają niczym promienie tytułowego słońca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)