poniedziałek, 29 grudnia 2025

Pozwól mi wejść

17:05:00 0 Comments
Blackeberg, spokojne przedmieście Sztokholmu, skrywa coś więcej niż nudę codzienności. Nieśmiały i zakompleksiony dwunastoletni Oskar mieszka z matką. Nie ma przyjaciół, w szkole jest przedmiotem nieustannych drwin i szyderstw, koledzy dręczą go i prześladują. Pewnego dnia do sąsiedniego mieszkania wprowadza się Eli. Jest rówieśniczką Oskara, ale nie chodzi do szkoły. I opuszcza dom tylko po zmroku. Chłopiec dostrzega w niej bratnią duszę — inność, samotność i tajemnicę. Jednak Eli nie jest taka jak inni… Nagle w okolicy zostaje znalezione ciało nastolatka – bez kropli krwi. Lecz Oskara bardziej intryguje fakt, że ofiara to jego prześladowca. A przecież jest ich wielu…
Tytuł: Pozwól mi wejść
Autor: John Ajvide Lindqvist
Liczba stron: 492
data wydania: 17.09.2008
wydawnictwo: Zysk i s-ka
Ocena: 7,5/10

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Pierwszą jego książką, którą czytałam była "Życzliwość" i powiem szczerze - że po jej lekturze czułam przynajmniej lekki niedosyt opowiedzianą historią, która wydawała się ciągnąć i ciągnąć, tylko po to, aby zamknąć się w dość gwałtowny sposób na kilku ostatnich stronach. 

Postanowiłam się jednak nie poddawać i dać "szwedzkiemu Stephenowi Kingowi" drugą szansę. I wiecie co? Zdecydowanie było warto. Czy to przez klimat nadchodzącego finału największego chyba hitu pewnej platformy streamingowej, czy przez zupełnie inną tematykę, ale historia Eli i Oscara zdecydowanie bardziej do mnie przemówiła. Oto mamy samotnego, nastoletniego chłopca, prześladowanego w szkole, przezywanego "prosiakiem", który niemal desperacko potrzebuje przyjaciela (nawet jeśli nie do końca sam zdaje sobie z tego sprawę). Kiedy więc w sąsiedztwie pojawia się tajemnicza dziewczynka, która skacze z killkumetrowych huśtawek i układa kostki Rubika w jeden wieczór, od razu przyciąga uwagę głównego bohatera. A jeśli dodać do tego fakt, że w okolicy zostają w niewyjaśnionych okolicznościach zabijane dzieci (i dorośli) to mamy zaczątek dobrego kryminału połączonego z wątkami fantastyki. 

Eli i Oscar są postawieni na zupełnie przeciwnych stronach jeśli chodzi o charakter. On - wiecznie na celowniku szkolnych prześladowców, ona - samotna, zamknięta w domu, niezauważona przez nikogo, drobna i krucha potrzebująca pomocy. Wokół tej dwójki, niczym wokół jądra atomu krążą pozostałe postacie - "tata" Eli, rodzice Oscara, jego koledzy z sąsiedztwa, nauczyciele oraz kilku miejscowych pijaczków. Krążą, ale nie skradają przysłowiowego szoł, a wyważenie ciężaru bohaterów zdecydowanie zasługuje na plus. W ten sposób, mimo całego korowodu postaci (które pełnią mniejszą lub większą rolę w tej historii) czytelnik nie ma wątpliwości, kto jest gwiazdą spektaklu. 

"Pozwól mi wejść" nie jest jednak jedynie opowieścią o wampirach (myślę, że nie jest to żaden spoiler, łatwo wywnioskować to z treści, a nawet z kilkunastu pierwszych stron książki). To także opowieść o dorastaniu, przyjaźni, wartościach oraz poznawaniu samego siebie, swoich granic - a miejscami także o ich przekraczaniu. Ile można poświęcić dla drugiej osoby? Czy relacje mogą być na tyle silne, aby możliwe było zamknięcie oczu na pewne kwestie? Co więcej, powieść porusza też wątki obyczajowe i społeczne, które stanowią problemy dla opisanej przez Lindqvista Szwecji. Autor stawia pytania o granice poświęcenia, definicję miłości, brutalności i człowieczeństwa.

Za mały minus (chociaż zdecydowanie mniejszy niż w przypadku poprzedniej książki tego autora, którą czytałam) uznaję nieco przydługą historię. Z jednej strony stanowi to niezły wstęp do głównych wydarzeń, zawiązania akcji i jej kulminacji (zakończenie zdecydowanie nie zawodzi), z drugiej - potrzeba czasu oraz cierpliwości żeby faktycznie wciągnąć się w akcję. Prawdopodobnie był to jednak zabieg celowy, w ostateczności, co ciekawego może się dziać w małym miasteczku w Szwecji, prawda? Pewnie musi tam być trochę nudno, prawda?

Drugim aspektem, który z początku może nieco utrudniać lekturę jest umiejscowienie niemal wszystkich postaci na pierwszych kilkunastu stronach historii. Ciężko jest wyłapać te wszystkie luźne wątki i końce i nadać im sens, tak aby każda postać miała swoje miejsce na tym obrazie. Uwierzcie mi jednak - wystarczy trochę cierpliwości i otwarty umysł, żeby wszystkie puzzle ułożyły się w odpowiedniej konfiguracji, dając w efekcie spójny obraz, ubrany w dobre słowa, z wartko poprowadzoną akcją i zaskakującym finiszem. 

P.S. Osoby o szczególnie plastycznej wyobraźni i wrażliwsze na opisy, mogą w pewnych momentach faktycznie odczuć, że powieść oscyluje także wokół gatunku thrillera.
 
Ciekawostka: w 2008 r. premierę miał film o tym samym tytule oparty o książkę. 














 

niedziela, 7 grudnia 2025

„Zanurzone w zatraceniu" - Monika Koszewska

15:00:00 0 Comments

Są wśród nas kobiety, które świetnie ogarniają swoje życie. Mają rodziny, dobrze płatną pracę i pozycje społeczną, o której można pomarzyć. Schludne, eleganckie i zawsze uśmiechnięte skrywają mroczne sekrety, zanurzają się w zatraceniu ale tylko gdy nikt nie widzi. Każdego dnia zakładają maskę i grają w teatrze własnego życia tylko po to, by wieczorem odreagować przy kieliszku. Tylko czy ta gra ma jakikolwiek sens? 


Tytuł: Zanurzone w zatraceniu" 
 Autor: Monika Koszewska
Liczba stron: 378
Data polskiego wydania: 20 września 2025
Wydawnictwo: PUNKT Sp. z o.o.
W moim odczuciu: 10/10
 
Bohaterkami powieści są trzy kobiety pediatra, nauczycielka i farmaceutka które na pierwszy rzut oka nic nie łączy. Okazuje się jednak, że każda z nich ukrywa prawdę o sobie, sekret, który nie może wyjść na jaw. Za perfekcyjnie stworzonymi maskami ubieranymi każdego dnia rozgrywa się dramat. Trzy kobiety, trzy światy i jeden wspólny mianownik - uzależnienie z którego nie tak łatwo wyjść. Irena, Edyta i Gabriela tak bardzo różne a jednak tak bardzo do siebie podobne. Bohaterki, które które na pierwszy rzut oka spełniają wszelkie normy społeczne - mają rodziny, pracę, prowadzą domy oraz są lubiane w swoim środowisku i wręcz niezastąpione w swojej pracy. Każdego dnia zakładają eleganckie garsonki i używają drogich kosmetyków. Z zewnątrz można by powiedzieć, że świetnie funkcjonują, jednak za zamkniętymi drzwiami rozgrywa się dramat o którym nikt nie mówi. 

Cierpienie tych kobiet to także cierpienie osób z najbliższego otoczenia, które w pewien sposób przyzwalają na to, co dzieje się w domu, gdy nikt obcy nie widzi. Irena przechodzi kryzys w swoim małżeństwie, ma wrażenie że mąż w ogóle jej nie rozumie, a córka wcale jej nie kocha. Edyta nie potrafi się ustatkować i znaleźć mężczyzny na stałe. Z tego powodu wchodzi w krótkotrwałe relacje, które nie zapewniają stałości jej uczuć. Gabrysia cierpi natomiast po rozstaniu z mężczyzną, który przewrócił jej świat do góry nogami i po którym nie może się pozbierać. Każda z nich znajduje zrozumienie w kieliszku bądź lekach. Każda z nich tłumaczy, że to tylko jeden kieliszek, jedna butelka, kilka łyków na rozluźnienie czy żeby przetrwać trudny dzień. Tym samym bohaterki nie widzą problemu, który z każdym dniem się powiększa. Nie uważają się za osoby uzależnione, tłumaczą sobie, że w każdym momencie mogą odstawić kubek lub kieliszek, ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś... 

„Zanurzone w zatraceniu" to książka od której ciężko się oderwać i która zostaje w czytelniku na zawsze. To powieść obyczajowo - psychologiczna, która odsłania prawdę i porusza temat tabu. Powstała na podstawie prawdziwych historii kobiet, które tak jak główne bohaterki - zmagały bądź zmagają się z nałogiem. Monika Koszewska z niezwykłą precyzją, ale bez osądów przedstawia czytelnikowi świat wielu kobiet, które ogarniają swoje życie ale tylko z pozoru i tylko na pokaz. Odsłania przed czytelnikiem obraz głębokiego uzależnienia, prób ratowania swojej pozycji w społeczeństwie i iluzji która podpowiada, że każda z nich ma jeszcze jakąkolwiek kontrolę nad swoim życiem. Obnaża prawdę o współuzależnieniu członków rodzin i osób z najbliższego otoczenia, o cichym przyzwoleniu, rozpadach relacji i konsekwencjach złych wyborów. To książka, która nie ma happy endu, jest za to prawda - bolesna i trudna, tak bardzo jednak potrzebna. 

„Zanurzone w zatraceniu" to jedna z tych pozycji, która zostaje w czytelniku na długo po samej lekturze. To książka bardzo trudna, odkrywająca brutalną prawdę o tym, co dzieje się w wielu domach za zamkniętymi drzwiami. To opowieść o uzależnieniach, które niszczą relacje, związki i rozbijają rodziny. Książka która nie daje pocieszenia i nie napawa optymizmem że w końcu będzie lepiej. To prawda, która w końcu zawsze wychodzi na jaw, historie kobiet które się zatraciły i które można spotkać wśród nas. Może więc warto mieć oczy szeroko otwarte i wyciągnąć pomocną dłoń w stronę osób, które naprawdę tego potrzebują, które doszukują się rozwiązań swoich problemów jedynie na dnie kieliszka.