poniedziałek, 29 kwietnia 2024
sobota, 30 marca 2024
środa, 28 lutego 2024
Witajcie w literackim zakątku, gdzie słowa stają się mostem pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. Dziś mamy zaszczyt gościć niezwykłą autorkę książek, których strony ukrywają nie tylko fabułę, ale także kawałek jej własnej duszy. Zapraszamy Was do przyłączenia się do rozmowy z Anną Bellon, którą odznacza nie tylko talent pisarski, ale również głębokie zrozumienie ludzkiego doświadczenia.
W trakcie naszej rozmowy zgłębimy tajniki stworzonego przez nią literackiego świata, dowiemy się, co kryje się za bohaterami i jakie przesłanie chce przekazać swoim czytelnikom. To spotkanie to nie tylko okazja do odkrycia kulis przyszłych dzieł, ale także szansa na zrozumienie, co napędza jej niekończącą się pasję do pisania. Przygotujcie się na inspirującą podróż w świat literackich marzeń!
Wiktoria Sroka: Jedną z pierwszych twoich solowych książek był początek serii The Last Regret. Od czasu jej wydania światło dzienne ujrzały pojedyncze historie, niepowiązanych ze sobą bohaterów tak jak w przypadku wyżej wymienionej serii. Jakie są Twoje preferencje i doświadczenia związane z procesem pisania – czy lepiej czujesz się, tworząc serię, gdzie fabuła i postaci rozwijają się na przestrzeni wielu tomów, czy może bardziej odpowiada Ci pisanie pojedynczych historii, gdzie można skoncentrować się na jednym konkretnym pomyśle?
Anna Bellon: The Last Regret, mimo że jest serią, to każda z książek opowiada historię innych bohaterów. Proces twórczy nie różnił się bardzo od pisania jednotomówek – poza tym, że musiałam pilnować się tego, co napisałam w poprzednich tomach. Piszę to, co mnie kręci w danym momencie, więc czy to jest seria, czy pojedyncza powieść nie ma większego znaczenia. Faktem jest jednak, że lubię czerpać smaczki z poprzednich książek, czasem zapożyczam też postacie drugoplanowe.
Sama swoją przygodę z Twoją twórczością zaczęłam od serii The Last Regret zarówno wtedy jak i teraz gdy powracam do tych historii, urzeka mnie, to jak dogłębnie opisane są emocje. Czasami wręcz miałam wrażenie, że emocje bohaterów stają się moimi. Stąd pytanie, które nasuwa mi się samo jaką rolę przypisujesz emocjom w swoich książkach? Jak świadomie budujesz atmosferę i przekazujesz uczucia czytelnikom, aby sprawić, żeby doświadczyli historii na głębszym poziomie emocjonalnym?
Dla mnie pisanie jest formą autoterapii. Swoje emocje przetwarzam na uczucia bohaterów, choć mogą być one w danym momencie skrajnie różne. Często też poruszam problemy, które są mi w jakiś sposób bliskie, więc łatwiej mi się utożsamić z moimi postaciami. Najważniejsze jest jednak to, że nigdy nie zabieram się za pisanie historii, które ze mną nie rezonują. Jeśli nie żyję nimi, gdy zamknę plik z tekstem, odkładam pisanie na później lub zupełnie porzucam pomysł.
Opowiadania są dla mnie o tyle trudne, że muszę się zmieścić w określonej liczbie znaków, a jednocześnie sprawić, by czytelnik uwierzył w tę historię. Zdarzało się więc, że takie opowiadanie pisałam prawie miesiąc, bo niektóre fragmenty przepisywałam po milion razy, zanim uznałam je za godną część całości. Jednak dużo bardziej lubię pisać pełnowymiarowe powieści, gdzie mogę się bardziej rozpisać.
W swoich książkach często poruszam też motyw drugiej szansy – od innych, a czasem od losu. Przede wszystkim jednak pokazuję, że to okej czasem się pogubić albo nie wiedzieć jeszcze, czego się chce od życia, nawet gdy wszyscy wokół mają już ścisły plan. Na młodych ludzi kładzie się często ogrom presji. Zbliżam się do trzydziestki, a nadal to wszystko jeszcze rozpracowuję i podobne rozterki mają też moi bohaterowie.
Cała masa. W moim przypadku głównie muzyka i garść własnych doświadczeń. Najwięcej tego drugiego przemyciłam do „Zanim upadnę”, ale to wyjaśni czytelnikom posłowie na końcu.
Jako autorka książek skierowanych głównie do nastolatków i młodych dorosłych, zawsze mam z tyłu głowy, że jeśli nie zgadzam się moralnie z postępowaniem moich bohaterów, to muszę przedstawić to w odpowiednim świetle. To kłóciłoby się z moim sumieniem, żeby normalizować czy nawet romantyzować toksyczne zachowania. Mam wrażenie, że ostatnio często się o tym zapomina w literaturze popularnej i promujemy wręcz takie toksyczne relacje, które w prawdziwym życiu mogłyby się zwyczajnie skończyć źle lub nawet tragicznie.
Podczas pisania raczej się nad tym nie zastanawiam, ale gdy oddaję książkę w ręce czytelników, zawsze mam nadzieję, że po prostu znajdą w niej coś dla siebie. Dwie różne osoby mogą coś interpretować zupełnie inaczej i to jest super.
Czy masz ulubione fragmenty w swoich książkach? Jeśli tak, dlaczego akurat te?
Myślałam długo nad tym pytaniem, ale pierwsze, co mi przychodzi do głowy to cytat o prawdziwych przyjaciołach z „Uratuj mnie”. Że są też od tego, żeby kopnąć nas w tyłek i ciągle popychać do przodu. Z dumą mogę powiedzieć, że właśnie takich przyjaciół mam teraz wokół siebie, a gdy pisałam te słowa – tylko mi się wydawało, że takich mam, bo sama byłam taką przyjaciółką.
Nie spiesz się, to nie wyścig. Słuchaj swojej intuicji. I nigdy nie wydawaj czegoś, w co nie wierzysz na 1000% procent.
„Warte wybaczenia”, bo ta książka powstała w bardzo trudnym dla mnie czasie, po silnym nawrocie depresji. Stawałam na nogi razem z Camryn i Rileyem, a przy okazji spełniłam swoje marzenie po prawie dziesięciu latach – spisałam w końcu ich historię, która od dawna chodziła mi po głowie.
Moja historia z pisaniem zaczęła się prawie dwadzieścia lat temu. Mieliśmy napisać baśń na pracę domową i dostarczyło mi to masę frajdy. Od tamtego czasu nieprzerwanie piszę. Mój debiut zaczęłam pisać w ramach odstresowania się przed operacją – poprzednią zniosłam bardzo źle i długo wracałam do siebie. Historia Mai i Kylera pomogła mi oderwać myśli, a potem bohaterowie The Last Regret towarzyszyli mi już przez całą klasę maturalną.
Jakie wyzwania napotykasz jako autorka, zwłaszcza w dzisiejszym środowisku literackim?
Social media. Jestem introwertykiem, więc dużo bardziej wolę siedzieć tak jak teraz, w dresie, z termoforem i herbatą, niż nagrywać rolki i tiktoki. Zwyczajnie nie mam zacięcia do takich rzeczy, a teraz od autora wymaga się, żeby był aktywny na wszystkich platformach. To tak naprawdę praca na pełen etat, gdzie jedną już taką mam, więc znalezienie czasu na pisanie jest czasem wyzwaniem. Dołożyć do tego socjale i zwyczajnie brakuje doby.
Marzy mi się napisanie thrillera, miałam też kiedyś podejście do fantastyki, więc nie wykluczam, że kiedyś napiszę coś w jednym z tych dwóch gatunków. Jak przyjdzie czas, by wyjąć te pomysły z szuflady i przenieść na warsztat.
W tym roku na pierwszy ogień pójdzie romans biurowy o roboczym tytule „Reguły pożądania”, czyli coś zupełnie innego niż moje dotychczasowe książki. Fanów The Last Regret ucieszy jednak, że powoli pracuję nad książką, która pozwoli im wrócić do świata TLR i będzie to pełny muzyki i emocji powrót. Szykujcie chusteczki.
wtorek, 30 stycznia 2024
Witajcie w literackim zakątku, gdzie słowa stają się mostem pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. Dziś mamy zaszczyt gościć niezwykłą autorkę książek, których strony ukrywają nie tylko fabułę, ale także kawałek jej własnej duszy. Zapraszamy Was do przyłączenia się do rozmowy z Weroniką Schmidt, którą odznacza nie tylko talent pisarski, ale również głębokie zrozumienie ludzkiego doświadczenia.
W trakcie naszej rozmowy zgłębimy tajniki stworzonego przez nią literackiego świata, dowiemy się, co kryje się za bohaterami i jakie przesłanie chce przekazać swoim czytelnikom. To spotkanie to nie tylko okazja do odkrycia kulisy najnowszego dzieła, ale także szansa na zrozumienie, co napędza jej niekończącą się pasję do pisania. Przygotujcie się na inspirującą podróż w świat literackich marzeń!
Wiktoria Sroka: Jakie uczucia chciałabyś, aby czytelnik miał po zakończeniu trylogii Moon? Czy masz określony cel, jaki chciałabyś osiągnąć, dzieląc się tą historią?
Weronika Schmidt: Trylogia Moon, to przede wszystkim książki o uczuciach i emocjach. Często spotykam się ze stwierdzeniem, że są nudne, bo niewiele się tam dzieje, ale taki właśnie był mój zamysł. Celowo skupiłam się bardziej na opisach odczuć bohaterów niżeli na akcji. Chciałam pokazać, jak ważna w budowaniu relacji jest rozmowa i szczerość. Nie popieram toksycznych związków pełnych wzajemnego oszukiwania się, kłamstw i braku szacunku do drugiej osoby. W drugim tomie również chciałam przekazać czytelnikom, jak ważne jest stawianie siebie i swoich uczuć na pierwszym miejscu, bo kiedy człowiek kocha przede wszystkim samego siebie, może obdarzyć tak samo piękną miłością drugą osobę.
Historia Maddy i Noah od samego początku prezentuje wyjątkową chemię między bohaterami. Nie skupia się wyłącznie na pozytywnych aspektach miłości, ale również tych negatywnych, a jednak dalej chemia między nimi jest wręcz namacalna. Stąd moje pytanie, w jaki sposób tworzysz chemię między bohaterami w swoich książkach? Czy opierasz się na własnych doświadczeniach, czy inspirujesz się jakimiś konkretnymi wzorcami np. z literatury?
To jest bardzo dobre pytanie ☺ Często czytelnicy zadają mi je prywatnie i za każdym razem moja odpowiedź jest taka sama: To przychodzi naturalnie. Po prostu siadam pisać, a chemia i napięcie pomiędzy moimi bohaterami rodzi się sama z siebie. Nie opieram tego na własnych doświadczeniach ani wzorcach.
Czy muzyka odegrała rolę w procesie tworzenia dylogii Soften?
Tak, odegrała dużą rolę. Podczas tworzenia tej dylogii zawsze musiałam mieć włączoną w tle playlistę. Być może dlatego, że bez niej ciężko było mi wyobrazić sobie sceny tańca i tym samym opisać je jak najbardziej realnie.
Historia Willow i Victora jest bardzo wyjątkowa w odbiorze, a wszystko to przez powstałe napięcie między nimi, które szuka ujścia w czasie tańca, to wtedy przekazują mową ciała, co czują, odkrywają swoje słabości i lęki. W związku z tym moje pytanie dotyczy tego, co skłoniło Cię by taniec, stał się fundamentem historii, będącym zarazem dalej tak ważnym jej elementem?
Przyznam szczerze, że to, iż motyw tańca stał się głównym wątkiem w tej historii wyszło dosyć przypadkowo. Po trylogii Moon chciałam napisać książkę z motywem od wrogów do kochanków. Całkiem inną niż historia Madison i Noah. Powiedziałam o tym swoim przyjaciółkom i od słowa do słowa jedna z nich rzuciła, że przeczytałaby coś ze sportem w tle, najlepiej tańcem. I tak to po prostu wyszło.
Twoje książki poruszają wiele ważnych tematów, będących zarazem w społeczeństwie tematami tabu lub traktowanymi bardzo powierzchownie, jako wymysł młodzieży, a nie realny problem rodzący się we współczesności. Dlatego na myśl nasuwa mi się pytanie, czy historią Maddy i Noah oraz Willow i Victora, chcesz przekazać konkretne przesłanie?
Tutaj moja odpowiedź, będzie podobna do tej przy pierwszym pytaniu. W Moon chciałam przekazać, jak ważna jest miłość i akceptacja samego siebie. Szczerość oraz rozmowa. W dylogii Soften przesłaniem była natomiast walka o swoje marzenia i dążenie do celu wbrew temu, co myślą i czego chcą inni.
Czy jakieś nie-literackie źródła jak filmy, podróże, sztuka, ale też historie, wydarzenia lub osobiste doświadczenia stanowiły inspirację dla Twoich książki?
Tak, ja czerpię inspirację przede wszystkim z podróży. Jestem osobą, która uwielbia odkrywać nowe miejsca. Teraz może trochę mniej, bo mam dużo pracy nad nowymi historiami, ale kiedy tylko znajduję wolny termin to z chęcią latam lub jeżdżę w różne zakątki. Inspirują mnie piękne widoki, poznani ludzie i nowa kultura. Przykładowo natchnienie do napisania trylogii zaskoczyło mnie podczas pobytu w Szwajcarii i zabawne jest to, że akcję mimo wszystko osadziłam w Nowym Jorku. Była to też chyba jedyna książka z często spotykanym w młodzieżówkach miejscem, bo każda moja kolejna historia ma już nietypowe lokalizacje. W dylogii jest to Londyn, do którego wybieram się w najbliższym czasie. W „Whiskey in a teacup” jest to Edynburg, który miałam przyjemność odwiedzić pod koniec zeszłego roku, a we „Wszystkich odcieniach różu” postawiłam na Bergen w Norwegii, które również pragnę zobaczyć. Wydaje mi się, że podróże śladami stworzonych przeze mnie postaci, będą z czasem moim znakiem rozpoznawczym ☺
Jakie jest Twoje zdanie na temat odpowiedzialności autora wobec czytelników? Czy masz na uwadze potencjalny wpływ swoich książki na czytelników?
Oczywiście, że mam to na uwadze. Uważam, że w obecnych czasach my autorzy mamy ogromny wpływ na swoich czytelników. Szczególnie, jeśli czytają nas bardzo młode osoby. Jest to dla nas spore wyzwanie i odpowiedzialność przez co musimy bardzo uważać na to jak i w jaki sposób chcemy przekazać konkretne wartości. Cieszę się również z tego, że wprowadzono ostrzeżenia o ciężkich tematach występujących w tekście oraz ograniczenia wiekowe na książkach, przez co rodzice i sami czytelnicy mogą spodziewać się, co czeka ich w danej lekturze. Wiadomo, że nie każdy się do tego stosuje, ale ja jako autorka mam z tyłu głowy świadomość, że dopilnowałam razem z wydawnictwem każdego szczegółu.
Jakie jest Twoje podejście do roli czytelnika jako współtwórcy historii? Czy masz nadzieję, że czytelnicy odnajdą własne interpretacje i elementy w książce?
Sama jako czytelnik szukam w książkach ukrytych przekazów oraz elementów, które mogę zinterpretować na swój własny sposób. W swoich historiach również przemycam takie rzeczy i potem czytając recenzję cieszę się, jeśli je ktoś znajdzie i o nich wspomni.
Czy masz ulubione fragmenty w swoich książkach? Jeśli tak, dlaczego akurat te?
Wszystkie fragmenty, w których główni bohaterowie zdają sobie sprawę z drzemiących w nich uczuć. Kiedy pozwalają im wyjść na zewnątrz i odczuwają ulgę. A dlaczego? Chyba za każdym razem czuję, że oczyszczam się z ciążących emocji wspólnie z nimi.
Będąc przed wydaniem swojego debiutu, jaką radę lub rady chciałabyś usłyszeć?
Mniej pośpiechu i nakładania na siebie presji, a więcej spokoju i skupienia. Bardzo tego wtedy potrzebowałam.
W obu seriach Twojego autorstwa mamy do czynienia ze skomplikowanymi postaciami, które wielokrotnie działały nieprzewidywalnie dla czytelnika, jednak czy pierwotny plan fabuły uległ zmianie w trakcie pisania? Czy w trakcie zdarzyło Ci się, że postacie wzięły sprawy w swoje ręce i prowadziły historię, w inny sposób niż planowałaś?
Często zdarza mi się zmienić plan wydarzeń w trakcie pisania danej książki. Wynika to chyba z tego, że wraz z biegiem historii dochodzą/odchodzą różne wątki, do których muszę później dostosować całą resztę i skleić je w spójną całość.
W przypadku obu twoich serii, zachwycam się kreacją bohaterów, tym jak dobrze wykreowane są postacie nie tylko pierwszoplanowe, ale również i te będące tłem, a, jako że zawsze zwracam na to sporą uwagę, nie mogłabym nie zapytać o to, jak dbasz o zrównoważony rozwój postaci w trakcie historii? Czy masz świadomy plan dla każdej postaci, aby zachować spójność ich ewolucji? Jak kreujesz postacie negatywne? Czy szukasz w nich ludzkich cech, czy raczej skupiasz się na ich roli w fabule?
Zanim rozpoczynam pisanie, zawsze rozpisuję sobie plan na daną historię. Tworzę postaci, fabułę i czasem nawet pokrótce opisuję scenki, które chce w niej zawrzeć. Co do bohaterów drugoplanowych, to ich również staram się „rozpisać” ale tak naprawdę nadaję im charakter dopiero już w trakcie. Powtórzę się, ale z nimi jest tak samo, jak z chemią i napięciem. Wychodzą mi samoistnie. Niemniej jednak staram się nie traktować ich po macoszemu i jak coś, co jest tylko dodatkiem do całości. Każda z takich postaci wnosi coś do historii i urozmaica ją, a przynajmniej mam taką nadzieję.
Jeśli natomiast chodzi o czarne charaktery, to staram się podejść do tego w ten sposób: Mają odegrać złą rolę, zamieszać pomiędzy bohaterami i coś zniszczyć, ale nie zapominam, że też są ludźmi i kierują nimi emocje. Tak, jak każdym z nas.
Stworzenie dobrej i wartościowej historii, nie jest wcale takie łatwe, wiąże się to z gorszymi jak i lepszymi chwilami, a jednak Tobie się to udało, stąd pytanie, które może być ważne, dla osób zaczynających raczkować w tworzeniu własnych historii. Jakie wyzwania napotkałaś na swojej drodze twórczości i jak sobie z nimi poradziłaś?
Dla mnie ogromnym wyzwaniem było nienakładanie na siebie niepotrzebnej presji. Naprawdę był to dla mnie chyba największy problem, przez który potrafiłam siedzieć, płakać i rwać sobie włosy z głowy. Jestem osobą, która wymaga od siebie zdecydowanie zbyt wiele. Wszystko chciałabym zrobić jak najlepiej i żeby to było idealne. Początkowo też nie rozumiałam jeszcze, że przecież nie każdemu spodobają się moje książki i że to normalne, bo każdy ma inny gust. Pewnie dlatego negatywne recenzje brałam do siebie tak mocno, że nie zwracałam uwagi na masę innych. Tych pozytywnych. Unikałam spotkań autorskich i mało się udzielałam. Z czasem jednak zrozumiałam, że piszę przede wszystkim dla samej siebie. Kocham to robić i robię to najlepiej jak na dany moment potrafię. Jeśli jestem zadowolona z pracy, którą wykonałam, to jest to najważniejsze. Przez ostatnie dwa lata przeszłam ogromną przemianę, jeśli chodzi o myślenie i podejście do tych spraw. Dużo też daje mi wsparcie wydawcy oraz bliskich którzy uświadamiają mnie, że naprawdę wiele osiągnęłam i mogę osiągnąć jeszcze więcej, jeśli tylko się nie poddam i nie usunę w cień. Bardzo to doceniam.
Na zakończenie, chciałabym zadać pytanie, na które wszyscy fani twojej twórczości czekają, mianowicie czy możesz nam zdradzić, jakie są Twoje cele i plany związane z dalszą karierą literacką? Czym zaskoczysz nas w tym roku?
W tym roku oprócz II tomu dylogii Soften możecie spodziewać się ode mnie jeszcze dwóch innych historii. Obie będą jednotomówkami. W pierwszej połowie roku pojawi się romans z wątkiem malarstwa, którego wydanie zdradzę w lutym, a w drugiej połowie roku na papierze ukażą się Wszystkie odcienie różu. Historia zdecydowanie inna od moich poprzednich. Jestem w trakcie jej pisania i wierzę, że uda mi się wykreować wszystko tak, jak sobie to zaplanowałam. Mam też nadzieję, że nie zjecie mnie za to, co tam zrobię, bo na pewno nikt nie spodziewa się po mnie takiego obrotu akcji ☺ Co do dalszych planów, to rok 2024 jest dla mnie rokiem wychodzenia ze strefy komfortu. Chciałabym spróbować stworzyć też coś z kategorii 18+ , bardziej dojrzałego i przeznaczonego dla grona moich dorosłych czytelniczek. Kto wie? Może wyjdzie mi to całkiem fajnie i w przyszłym roku będziecie mogli się o tym sami przekonać?
Dziękujemy Weronice Schmidt za niezapomnianą rozmowę, która rzuciła nowe światło na proces pisania oraz zachęca do odkrywania magicznego potencjału, który tkwi w literaturze. Czekamy z niecierpliwością na kolejne dzieła tej utalentowanej autorki, które z pewnością przeniosą nas w kolejne niezwykłe podróże.
.png)


.png)
