Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zza Kulis Książkowych Światów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zza Kulis Książkowych Światów. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 kwietnia 2024

Zza Kulis Książkowych Światów: Rozmowa z Marią Karnas

09:30:00 1 Comments

Witajcie w literackim zakątku, gdzie słowa stają się mostem pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. Dziś mamy zaszczyt gościć niezwykłą autorkę książek, których strony ukrywają nie tylko fabułę, ale także kawałek jej własnej duszy. Zapraszamy Was do przyłączenia się do rozmowy z Marią Karnas.

W trakcie naszej rozmowy zgłębimy tajniki stworzonego przez nią literackiego świata, dowiemy się, co jest inspiracją i jak zaczęła się jej przygoda z pisaniem. To spotkanie to nie tylko okazja do odkrycia kulis przyszłych dzieł, ale także szansa na poznanie kolejnej książki autorki, która zagościła w naszych sercach. Przygotujcie się na inspirującą podróż w świat literackich marzeń!


Wiktoria Sroka: Jestem bardzo podekscytowana naszą dzisiejszą rozmową, zwłaszcza że wiąże się ona dla nas z czymś równie ważnym mianowicie premierą książki pt. “Reality Fame. Walka o sławę”, która rozkochała nas w sobie tak bardzo, że mamy przyjemność dumnie patronować jej. Z tego powodu nie mogłabym zacząć od innych pytań, jak właśnie tych dotyczących tej cudownej historii.

Książki będące w stylu reality show są raczej nie spotykane, do tej pory format ten gościł jedynie w telewizji, Tak więc moje pytanie dotyczy tego, jakie były Twoje główne inspiracje do stworzenia tego reality show w formie książki? Czy wyobrażałaś sobie inne reakcje czytelników na historię niż widzów oglądających
program telewizyjny?

Maria Karnas: Starałam się ukazać, jak programy tego typu mogą być zakłamane. Jeśli ktoś w reality show udaje przed widzami, a materiał jest dodatkowo zmanipulowany przez telewizję, widzowie nigdy nie poznają szczerych intencji takiej osoby. W przypadku Reality Fame wszystko stanie się jasne i nic nie ukryje się przed czytelnikami. Przechodząc do kwestii samego procesu tworzenia, chciałbym zapytać o wyzwania i zalety adaptacji formatu reality show na stronę książkową. Jednym z kluczowych elementów, które różnią te dwa media, jest oczywiście obecność wizualnych aspektów. Czy tworząc książkę będącą wersją reality show, czułaś się ograniczona przez brak możliwości prezentacji wizualnych, czy też widziałaś to jako szansę na bardziej intensywne skupienie się na dialogach i narracji? Czasami odnosiłam wrażenie, że obraz wizualny lepiej przedstawiłby scenę. Historia opowiadana jest z perspektywy jednej uczestniczki, a programy tego typu skupiają się na wszystkich uczestnikach, co było kolejną trudnością, aby każdemu nadać charakter i wpleść jego losy w historię. Co do twojej osobistej drogi jako autorki, chciałabym zapytać, jak zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem? Co skłoniło Cię do napisania pierwszej książki? Swoją przygodę zaczęłam od Wattpada, ale to nie tak, że udało mi się wydać pierwszy napisany tekst. Przez lata szlifowałam swoje umiejętności, oglądając filmy na zagranicznym Youtubie, czytając książki o pisaniu, czy uczestnicząc w warsztatach online. Gdy zaczynałam pisać Netlove (mój debiut), wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że książka ukaże się w wersji papierowej i zagości na półkach w księgarniach. Wszystko działo się tak szybko... A ja wciąż czasami odnoszę wrażenie, że to tylko sen. Będąc w temacie procesu twórczego czy jakieś nieliterackie źródła jak filmy, podróże, sztuka, ale też historie, wydarzenia lub osobiste doświadczenia stanowią inspirację dla Ciebie? Historia z Reality Fame jest dość ciekawa. Do jej napisania zainspirowały mnie moje koleżanki ze studiów, które co tydzień rozmawiały o nowym odcinku reality show. Na początku nie byłam tym tematem zainteresowana, ale po kolejnym tygodniu i kolejnych emocjonujących wrażeniach z nowego odcinka doznałam olśnienia Uznałam, że skoro program reality show może powodować tyle emocji, że inni bez przerwy o nim rozmawiają, warto spróbować przelać to na papier i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Do tej pory każda z twoich trzech książek jest gatunkowana jako romans, stąd nie obyło się bez pytania. Czy planujesz eksplorować różne gatunki literackie w przyszłości, czy pozostaniesz przy określonym stylu? Moje historie to zawsze romanse i sądzę, że to się nie zmieni. Jednak lubię eksperymentować i raz nawet dla odmiany zaczęłam projekt z fantastyki. Pomysł na nową książkę pojawia się znienacka, więc w tym temacie mogę jeszcze zaskoczyć samą siebie Ważną kwestią dla autora jest również odbiór jego twórczości przez czytelników. Jak to wygląda u Ciebie? Jak ważne są dla ciebie recenzje twoich książek? Czytasz je wszystkie? Przy debiucie miałam na tym punkcie obsesję i sprawdzałam każdą opinię, która pojawiła się w Internecie, ale z czasem przestałam je tak nałogowo czytać. Opinie (zwłaszcza konstruktywna krytyka) są niezwykle potrzebne. To z nich wyciągam wnioski i staram się poprawiać błędy w przyszłości. Wiadomo, że nie każda książka spodoba się wszystkim, ale nie można osiadać na laurach, a feedback od czytelników jest pomocną wskazówką, aby ciągle się rozwijać. Przechodząc teraz do bardziej osobistego aspektu twojej pracy jako pisarki, czy masz ulubione fragmenty w swoich książkach? Jeśli tak, dlaczego akurat te? Myślę, że każdy autor ma swoje ulubione fragmenty. W Netlove była to scena, gdy Samantha odkryła tożsamość Tajemniczego Nieznajomego. W Miłości i Zemście był to moment, gdy Jessica podczas lekcji prowadziła swoje uszczypliwe rozmowy z Braxtonem. A w najnowszej książce Reality Fame. Walka o sławę to zdecydowanie scena wielkiego finału show, o której nie za bardzo mogę wiele zdradzić, aby uniknąć spojlerów. ”Każdy może stać się sławny, ale tylko nieliczni mogą stać się prawdziwą legendą” Jakie jest Twoje zdanie na temat odpowiedzialności autora wobec czytelników? Czy masz na uwadze potencjalny wpływ swojej twórczości na czytelników? Odpowiedzialność nas autorów względem czytelników jest ogromna, z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Zwłaszcza w przypadku najmłodszych czytelników, którzy mogą czerpać wzorce z postaci, które kreujemy. Niezmiernie cieszę się z tego, że branża staje się coraz bardziej tego świadoma – książki oznaczane są ograniczeniami wiekowymi, zawierają trigger warningi. Czytelnicy również zwracają autorom uwagę, co też uważam za świetną rzecz, bo dzięki temu łatwiej jest zauważać własne błędy. Jakie jest Twoje podejście do roli czytelnika jako współtwórcy historii? Czy masz nadzieję, że czytelnicy odnajdą własne interpretacje i elementy w książce? Magią czytania jest właśnie to, że czytelnicy mogą utożsamiać się z bohaterami. Kibicują im i to właśnie trzyma ich do samego końca historii. Sama niejednokrotnie zastanawiam się nad dalszymi losami innych bohaterów. W przypadku książki Divine Rivals (która swoją drogą jest jedną z najlepszych przeczytanych przeze mnie książek) przez tydzień zastanawiałam się nad kontynuacją tej historii. W naszej rozmowie nie obyłoby się bez powrotu do twojej debiutanckiej książki. Czy tworząc “Netlove”, zainspirowała Cię jakaś osobista historia lub obserwacje dotyczące relacji wirtualnych, czy też bardziej skupiłaś się na kreowaniu fikcyjnego świata, który porusza te tematy? Inspiracją do napisania Netlove był mój ulubiony świąteczny serial (nie, to nie Kevin sam w domu :D) – Dash i Lily. Ich historia z zeszytem z wyzwaniami zainspirowała mnie do wykreowania postaci Samanthy i Cartera, ale to oczywiście inni bohaterowie i inna historia. Łączy je jedynie wątek ukrytych tożsamości. Czy pisząc “Netlove”; chciałaś skupić uwagę czytelników na jakiejś szczególnej problematyce związanej z życiem online, czy może głównie zależało Ci na stworzeniu ciekawej, angażującej historii? Przy Netlove popełniłam wiele błędów, z których jako początkująca pisarka nie zdawałam sobie sprawy. Mogłam wyłapać je dopiero z perspektywy czasu. Przy planowaniu historii nie skupiałam się na drugim dnie, co teraz uważam za spory błąd i wiele poprawiłabym w tej powieści. Na myśl o tym pytaniu, czuję ogromną ekscytację, jako że sama miałam okazję poznać historię Jessici, która jest bardzo ważna i ukazuje aspekty życia nastolatków, które często bywają lekceważone i dla wielu czytelników mogą stanowić pewnego rodzaju możliwość do spojrzenia na niektóre rzeczy z innej, szerszej perspektywy. Ciekawi mnie czy dla ciebie autorki tej książki praca nad “Miłością i Zemstą” przyniosła ci jakieś nieoczekiwane odkrycia lub wnioski na temat natury miłości i zemsty w ludzkim życiu? Miłość książkowa, a miłość, którą doświadczamy w realu, nieco różnią się od siebie. Książki zawsze będą wyidealizowane. Podobnie z nienawiścią. Między tymi dwoma uczuciami istnieje bardzo cienka granica, którą łatwo przekroczyć, o czym sama niejednokrotnie przekonałam się w życiu prywatnym. Ci, których kochamy, mogą z dnia na dzień stać się naszymi wrogami. I tutaj dam wam małą ciekawostkę, a także życiową lekcję, którą doświadczyłam na własnej skórze. A więc rada ode mnie: dobrze zastanów się, komu dedykujesz swoją książkę, bo słowa na papierze są wieczne, a przyjaźnie mogą skończyć się z dnia na dzień. W przypadku Netlove w podziękowaniach uwzględniłam każdą osobę, która była ważna dla mnie na tamten moment, ale życie pokazało, że większość z tych relacji zakończyła się i nie zawsze było to rozstanie w zgodzie. Jednak wciąż mam przy sobie kilka najważniejszych osób, które wciąż wspierają mnie w mojej pasji. Po napisaniu Reality Fame uznałam, że najlepiej zadedykować ją osobie, która najwięcej wniosła do tej historii i bez której książka nigdy by nie powstała. Zadedykowałam ją... Sobie! Niektórzy mogą uznać to za egoistyczne, ale spokojnie. Nie jest to dedykacja na zasadzie: Dla siebie. To słowa, które mają przypominać mi o tym, że tylko ja jestem w stanie zapracować na swój sukces. Musicie sami ją zobaczyć, aby zrozumieć, co mam na myśli. “Miłość i zemsta” porusza wiele ważnych tematów, niosących za sobą wiele równie ważnych przekazów. Jednak czy jest jakaś konkretna wiadomość lub przemyślenie, które chciałaś przekazać czytelnikom, a czytając ich recenzje, dostrzegasz, że umyka im ono? W Miłości i zemście chciałam, aby czytelnicy zwrócili uwagę na problem znęcania się w szkole. Nie znam osoby, która sama nie doświadczyła tego na własnej skórze albo była świadkiem takiej sceny. Dziewczyny wobec dziewczyn potrafią być bezlitosne (problem dotyczy również mężczyzn, ale w Miłości i Zemście bardziej skupiam się na dziewczynach). Wiele mówi się o girls power i mam nadzieję, że tym tekstem ukazałam siłę dziewczyn w nowej odsłonie. Nim przejdziemy do ostatniego pytania, chciałaby zadać to od naszych czytelników, którzy pragną poznać Cię nie tylko jako pisarkę, ale także jako osobę. Gdybyś nie zajmowała się pisaniem, jak myślisz, jakie inne pasje lub zawody mogłyby Cię zainteresować i dlaczego? Pisanie to tylko cześć mojego zakręconego życia, które w ostatnim czasie jest dość intensywne. Na co dzień pracuję jako analityk finansowy, weekendy spędzam na uczelni, a czasu na pisanie i promowanie własnej twórczości brak ☹ Kocham pisać, dlatego zawsze znajdę na to wymówkę i chociaż czasami wydaje się to męczące, bo trudno jest pogodzić wszystkie te rzeczy na raz, to ciągle mam zapał do pracy nad nowymi projektami. Na zakończenie, chciałabym zadać pytanie, na które wszyscy fani Twojej twórczości czekają, mianowicie czy możesz nam zdradzić, jakie są Twoje cele i plany związane z dalszą karierą literacką? Czym zaskoczysz nas w tym roku? W tym roku skupiam się na budowaniu swojej marki osobistej. Coraz częściej udzielam się na Tiktoku i Instagramie, a moim celem jest nie tylko promowanie swojej twórczości, a także pomoc początkującym autorom. Chcę dzielić się z innymi swoim doświadczeniem i dlatego planuję stworzenie krótkiego darmowego ebooka dla początkujących pisarzy, ale więcej o tym w przyszłości. W przypadku książek sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Na odpowiedzi od wydawnictw czeka się miesiącami i wiele decyzji podejmowanych jest jeszcze w trakcie naszego wywiadu. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli i jeszcze w tym roku uda mi się zaskoczyć was nową historią. Trzymajcie za mnie kciuki! Ślicznie dziękuję za możliwość udzielenia odpowiedzi na powyższe pytania. To była sama przyjemność podzielić się z Wami moim książkowym doświadczeniem. Dziękuję Ci za niezwykle fascynującą rozmowę i za poświęcony czas. Mam nadzieję, że ta rozmowa otworzyła nowe perspektywy i pobudziła wyobraźnię naszych czytelników. Życzę Ci dalszych sukcesów w Twojej pracy jako pisarki oraz wielu niezapomnianych przygód literackich w przyszłości. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za udział i za Twoje cenne przemyślenia.
Mam nadzieję, że nasza rozmowa zachęciła Was do sięgnięcia po “Reality Fame. Walka o sławę”, jeśli tak pozostaje mi zapytać się Was czy jesteście gotowi na przygodę? Jeśli tak, wystarczy tylko otworzyć jej książkę i zacząć podróżować przez strony!

sobota, 30 marca 2024

Zza Kulis Książkowych Światów: Rozmowa z Patrykiem Żelaznym

09:30:00 0 Comments

Witajcie w literackim zakątku, gdzie słowa stają się mostem pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. W świecie literackim nic nie wzbudza takiego zainteresowania jak debiutanckie dzieło. To moment, w którym autorzy stawiają pierwsze kroki w świecie pisarskim, gotowi podzielić się swoją wyjątkową wizją z czytelnikami. Dzisiaj mam przyjemność rozmawiać z Patrykiem Żelaznym, który właśnie zadebiutował swoją pierwszą książką „Między nami jest Śmierć”. 

W trakcie naszej rozmowy zgłębimy tajniki trudności, jakim musiał stawić czoła, dowiemy się, jak zaczęła się jego przygoda z pisaniem i co skłoniło go do tego. To spotkanie to nie tylko okazja do odkrycia kulis przyszłych dzieł, ale także szansa na zrozumienie, co napędza się pasję do pisania. Przygotujcie się na inspirującą podróż w świat literackich marzeń!


Wiktoria Sroka: Naszą rozmowę nie mogłabym zacząć od innego pytania niż od tego jak zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem? Co skłoniło Cię do napisania pierwszej książki?

Patryk Żelazny: O dziwo jest to historia dość świeża (i pewnie nudna). Przedstawię ją więc pokrótce i podzielę na 3 etapy:

Najpierw pojawiło się zainteresowanie względem książek wszelakich, w którym ogromną rolę odegrała moja polonistka w technikum – sposób, w jaki opowiadała o książkach, był wręcz niezwykły! Trudno było się tym nie zarazić, jeśli mam być szczery. Kolejną istotną cegiełkę dołożył Czytacz ze Strefy Czytacza, który z mojego niewielkiego zainteresowania książkami wykreował chęć, a potem miłość do czytania. A to wszystko zaczęło się od niepozornej serii omawiającej absurdy w „Harrym Potterze”. Na końcu pojawił się Krzysiek Piersa i z kolei jego kanał na YouTubie. Wpadłem tam w sumie przypadkiem, bo szukałem wskazówek dotyczących copywritingu, a ostatecznie skończyłem, pisząc beletrystykę. Od obejrzenia pierwszych filmików Krzyśka do rozpoczęcia pierwszego dużego projektu minęły może 2 miesiące – co było TRAGICZNYM błędem, ale to już historia na zupełnie inną okazję.

Wydanie czy to debiutu, czy każdej kolejnej książki to pewnego rodzaju wyzwanie dla autora, wiążące się z mniejszymi jak i większymi trudnościami, a jako że wydałeś już swoją debiutująca książkę i wiesz, jak wygląda cały proces od środka i z czym to się wiąże. Jaką radę lub rady udzieliłbyś osobie chcącej zadebiutować?

Sądzę, że jeszcze błędnie się zakłada, że świeżo upieczony debiutant wie, z czym wiąże się wydawanie książek. Chyba że mówimy tutaj dosłownie o wydaniu książki – jednej. No to akurat wiem, ale jest to proces na tyle indywidualny, że trudno jest nie rzucić czymś ogólnikowym, co i tak nieszczególnie komuś pomoże. Mogę chyba jednak podzielić się wiedzą, którą dostałem od kogoś i którą potem wykorzystałem w praktyce. Skoro sprawdziło się nie tylko u kogoś, ale także u mnie, to już jest to jakiś argument. Mianowicie: nie bój się rozmawiać o swojej książce. Przy czym naturalnie nie mam na myśli kolegów i koleżanek, ale wydawców i potencjalnych czytelników. Budowanie marki osobistej (brzmi bardzo kołczowo, wiem, wybaczcie), uczęszczanie na książkowe wydarzenia i pokazywanie się od strony autora (nawet jeszcze takiego, który nic nie opublikował) to dobry sposób, by zaistnieć w świadomości wydawnictw i zwiększyć szanse na publikację.
Będąc w temacie procesu twórczego czy jakieś nieliterackie źródła jak filmy, podróże, sztuka, ale też historie, wydarzenia lub osobiste doświadczenia stanowiły inspirację dla Twojej książki?

Raczej nie znajdzie się tego zbyt wiele (choć zapewne skorzystałem z wielu inspiracji nieświadomie), ale oczywiście, było kilka rzeczy, które na mnie wpłynęły i zachęciły mnie do pójścia w określonym kierunku. Jedną z takich rzeczy, chociaż był fakt, że – zdaniem bardzo wielu osób – ekspresja emocji na mojej twarzy pozostawia wiele do życzenia. Potrafię mieć dobry humor, a i tak usłyszeć pytanie typu „stało się coś?”. Z pewnością było to swojego rodzaju podwaliną do chęci stworzenia bohatera, który nie tylko nie odczuwa emocji, ale także ma cechę, która często metaforycznie jest z tym utożsamiana – czyli nie ma duszy. Tyle że w mojej książce ta cecha nabiera zupełnie innego, bardziej realnego wymiaru.
Jako że sama twoją twórczość poznałam, gdy mówiłeś o innych książkach, poznając tak wiele zróżnicowanych czy to stylów pisania, czy różnorodności historii. Czy istnieją autorzy lub książki, które miały wpływ na Twoją twórczość
debiutancką?

Jak najbardziej – natomiast raczej skłaniałbym się w kierunku autorów, bo ukształtowali mnie bardziej niż pojedyncze książki. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Krzyśka Piersa, od którego w ogóle moja przygoda z pisaniem zaczęła się na poważnie. Jego kanał na YouTubie był moim źródłem inspiracji i motywacji przez lata. Sam Krzysiek zresztą też, bo nie omieszkałem zawracać mu gitary na targach książek czy nawet na mailu. Dużą cegłę do mojego debiutu dołożył także Paweł Jakubowski – autor, który nawet zdecydował się przeczytać moją książkę przed jej publikacją i przy tym udzielił mi wielu istotnych rad. W zasadzie niedługo po rozmowie z Pawłem odezwałem się do wydawnictwa Excalibur, z którym obecnie współpracuję. Janusza Stankiewicza poznałem znacznie później w stosunku do Krzyśka i Pawła, ale odegrał w mojej drodze dużą rolę. Mało kto okazuje tyle serca w zasadzie nieznajomym ludziom, co Janusz. Zawsze chętnie służył radą, wysłuchiwał problemów czy pomysłu na książkę i ma w zanadrzu spore pokłady motywacji, którymi chętnie się dzieli. Nie mógłbym także nie wspomnieć o całej grupie pisarzy jeszcze nieopublikowanych. Nie dam rady wymienić ich tutaj wszystkich z imienia i nazwiska, lecz chcę dać jasno do zrozumienia, że było dużo osób, które mnie wspierały w drodze do debiutu. I zresztą wspierają mnie dalej, za co im niezmiernie dziękuję.
Chciałabym poruszyć kwestię wyzwań: jaka była największa trudność, z jaką musiałeś się zmierzyć podczas pisania swojej pierwszej książki lub późniejsze trudności towarzyszące w procesie wydawniczym?

Największych trudności było całe mnóstwo (zdaję sobie sprawę, jak absurdalnie to brzmi, ale to szczera prawda!). Przede wszystkim na drodze stał fakt, że zbyt szybko zabrałem się za pisanie swojej pierwszej powieści i zwyczajnie nie miałem bladego pojęcia, jak powinienem podejść do tak długiej formy. Poszedłem więc na żywioł, a przez następne miesiące musiałem zmagać się z konsekwencjami pochopnie podjętej decyzji. Ale oczywiście nie mogę powiedzieć, że tego żałuję. Przez lata pracy nad „Między nami jest Śmierć” (kiedyś jeszcze pod zupełnie innym tytułem) mocno zżyłem się z tymi bohaterami i samym światem, a napisanie wielu wersji tej samej książki sprawia, że mam po kątach poukrywane sporo ciekawostek. Mnóstwo scen i elementów świata zostało wyciętych i zastąpionych – pewnie mógłbym godzinami opowiadać, jak ta historia mogła wyglądać, gdybym znalazł wydawcę znacznie wcześniej. Z kolei sam proces wydawniczy poszedł zadziwiająco dobrze. Był dość wyczerpujący i zmusił mnie do przesiadywania nad tekstem dodatkowe kilkadziesiąt godzin, ale powieść tak dużo na tym zyskała, że cieszę się z każdej poświęconej sekundy.
Patrząc z perspektywy czasu, ale i z chłodną głową po premierze czy jest coś, czego nauczyłeś się jako autor podczas pisania debiutu, czego wcześniej się nie spodziewałeś?

Niemalże wszystko, czego się nauczyłem. I nawet nie żartuję. Totalnie nie wiedziałem, czego się spodziewać i na co się szykować, przez co praktycznie każda nowa informacja była dla mnie w pewnym stopniu zaskoczeniem. Nie wiedziałem, że czytelnicy potrafią być tak drobiazgowi. Że pisanie jest tak czasochłonne. Że budowanie relacji między bohaterami nie jest tak spontaniczne, jak może się wydawać, a warto to zimno rozplanować i wykalkulować. Że intuicja tak naprawdę jest Twoim wrogiem i nie warto pisać z myślą „tak mi się wydaje, więc tak napiszę”, a warto mnóstwo rzeczy sprawdzać po kilka razy i weryfikować. Mógłbym tak wymieniać bardzo długo. Ale największym zaskoczeniem i największą nauczką było to, że nieważne, jak bardzo się do tego przygotujesz, jak sobie wszystko zaplanujesz i ile wysiłku włożysz w swoją pracę – na debiut czasem trzeba po prostu poczekać, bo nikt nie będzie chciał go wydać. I najczęściej nawet nie będziesz wiedzieć dlaczego.
Pytanie, które mam nadzieję, zachęci osoby, które nie poznały jeszcze „Między nami jest Śmierć” do zmiany tego. Jak opisałbyś swój styl pisania w trzech słowach?

„Przeczytasz bez słownika” :)
Jakie jest Twoje zdanie na temat odpowiedzialności autora wobec czytelników? Czy masz na uwadze potencjalny wpływ swojej twórczości na czytelników?

Myślę, że kwestia odpowiedzialności wobec czytelników pojawia się dopiero podczas sprzedaży książki. Nie widzę powodów, bym miał ograniczać swoją twórczość w jakikolwiek sposób w obawie, że ktoś może to źle zrozumieć, wyciągnąć złe wzorce albo cokolwiek innego. Bo niezależnie od podjętych przeze mnie kroków prawdopodobnie w jakimś stopniu i tak do tego dojdzie, a ja z kolei uważam, że mnóstwo złych wzorców w książce musi się znaleźć, bo to dzięki nim historie stają się ciekawe. Jeśli bohater ma być zły, to ma być zły, ma być niepoprawny, toksyczny. Większym problemem może być przedstawianie tych złych wzorców jako dobre, ale wtedy wystarczy odpowiednio dopasować grupę odbiorców, żeby czytelnicy mogli to bez problemu wyłapać. Jeśli nie piszę książki dla dzieci (na przykład pojawia się tam gloryfikowanie złych wzorców), to nie powinna być sprzedawana jako książka dla dzieci — mam tutaj na myśli nie tylko kategoryzację książki, ale również jej opis, styl okładki i ewentualne trigger warning Warto zaznaczyć, że wiele decyzji podejmuje wydawnictwo, ale jako autor powinienem zrobić co w mojej mocy, by sposób wydania i promowania książki odpowiadał jej treści.
Jakie jest Twoje podejście do roli czytelnika jako współtwórcy historii? Czy masz nadzieję, że czytelnicy odnajdą własne interpretacje i elementy w książce?

Oczywiście! Uwielbiam rozmawiać o swojej twórczości z czytelnikami – choć obecnie mam w tym niewielkie doświadczenie, z wiadomych powodów – i za każdym razem fascynuje mnie, jak potrafimy mieć odmienne spojrzenie na notabene ten sam fragment tekstu! Moja interpretacja będzie u mnie stać na pierwszym miejscu, co raczej nie jest niczym niezwykłym, ale zawsze jestem otwarty na wszelkie dyskusje związane z moją książką i tym, co w niej przedstawiłem. Jako że kocham zagłębiać się w kreację bohaterów, nie mogłam odpuścić sobie możliwości zadania pytania, które ogromnie mnie ciekawi. Mianowicie czy kreując bohaterów „Między nami jest Śmierć” wzorowałeś się na bliskich sobie osobach? Nie wydaje mi się. Na pewno nie zrobiłem tego umyślnie. Słyszałem już wiele historii o tym, jak autorzy umieszczają znane sobie osoby w książkach, aby się nad nimi „poznęcać” (między innymi, ale nie mam za to pojęcia, czy ktoś rzeczywiście tak robi). Sam takiej potrzeby nie odczuwam, a każdego wykreowanego bohatera traktuję jako malutki projekt. Jak marionetkę, której nadaję różne cechy i niczym Doktor Frankenstein próbuję tchnąć w nią życie, by zobaczyć, jak poradzi sobie w stworzonym przeze mnie świecie. Albo nie poradzi. Ale nie mogę też powiedzieć, że bohaterowie są zupełnie odcięci od znanych mi osób, bo na pewno tak nie jest. Jeśli jest na tym świecie ktoś, kto wywarł wpływ na to, jakim jestem człowiekiem, to jakaś część tej osoby znajduje się też w mojej powieści.
Czy masz ulubione fragmenty w swojej książce? Jeśli tak, dlaczego akurat te?

Moim ulubionym fragmentem z całej książki jest samo zakończenie, ostatni rozdział. Mam nawet ku temu pewien istotny argument: jest to chyba jedyny element książki, który przetrwał wszystkie kilkanaście wersji powieści w niemalże niezmienionej formie. Wprowadzałem dużo zmian i poprawek na przestrzeni tych lat, ale ogólny zarys pozostał identyczny, czego nie mogę już powiedzieć o całej reszcie książki.
Często debiutanckie książki stanowią swego rodzaju manifest twórczej wizji autora. Jakie ukryte przesłanie lub temat chciałeś przekazać czytelnikom za pomocą swojej debiutanckiej książki?

Takich rzeczy było kilka, ale właśnie – skoro były ukryte, to czy powinniśmy o nich rozmawiać!? Dobra, tych, którzy nie czytali, proszę o zatkanie oczu. Zdradzę parę z nich. Ciekawa myśl: jako ludzie potrafimy być więźniami własnych emocji i działać wbrew sobie, wbrew instynktowi, nie tylko z troski o innych, lecz także ze strachu o to, czy poradzimy sobie psychicznie ze zrobieniem czegoś, co uznajemy za złe lub niewłaściwe. Pokazanie słabości wbrew pozorom nie jest przejawem słabości, a ogromnej wręcz odwagi. Ciekawy temat: wolisz wziąć życie w swoje ręce, samemu świadomie podejmować decyzje i w przypadku porażki przyjąć na siebie odpowiedzialność, czy wolisz beztrosko pozwalać życiu decydować za siebie, nie mając przy tym żadnej kontroli, ale też odpowiedzialności za błędy?

Zanim przejdziemy już do ostatniego pytania, chciałabym zgłębić Twoje aspiracje literackie na przyszłość dotyczące gatunku: Czy planujesz eksplorować różne gatunki literackie w przyszłości, czy pozostaniesz przy określonym stylu?

Zamierzam, jak najbardziej! Na razie w szufladzie rzucam się po różnych odmianach fantastyki – to tu mam coś młodzieżowego, potem coś dla starszych, coś z motywem przygody, jakieś romantasy etc.

Ale na tym się nie kończy. Mam też w głowie pomysły na inne młodzieżówki, a po drodze może trafi się nawet jakiś zwykły obyczaj o zwykłych problemach (z niezwykłym podejściem do tematu, miejmy nadzieję). Nie wykluczam także zmierzenia się z klimatem postapokalipsy. Czas pokaże, ale na różne gatunki jestem jak najbardziej otwarty!

Na zakończenie, chciałabym zadać pytanie, na które wszyscy fani Twojej twórczości czekają, mianowicie czy możesz nam zdradzić, jakie są Twoje cele i plany związane z dalszą karierą literacką? Czym zaskoczysz nas w tym roku?

Plany, jak zawsze, mam ambitne, a poprzeczkę ustawiłem sobie całkiem wysoko. Naturalnie nie mogę zdradzić zbyt wiele – w obawie, że moje słowa mogłyby przez kogoś być potraktowane jako obietnica – natomiast jest kilka ogólnych rzeczy, które chętnie przytoczę. Przede wszystkim planuję pojawiać się na wydarzeniach książkowych. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to żadne zaskoczenie, ale myślę, że wciąż warto o tym wspomnieć. Z Poznania, ze swojej premiery, wróciłem tak naładowany pozytywną energią, że jedną z pierwszych rzeczy było planowanie kolejnych targów. Kiedy to piszę, jeszcze w Katowicach nie byłem, ale lada moment będę się wybierać, a to na pewno nie jest koniec. Nie ominę także Festiwalu w Opolu, bo jest to moje ukochane książkowe wydarzenie. Wciąż pracuję także nad kolejnymi książkami. Pomysłów mam od groma i już mogę powiedzieć, że nie starczy mi życia, by je wszystkie zrealizować, ale nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował! Jeśli nie dostanę piachem po oczach i kotwicą w plecy, to może jeszcze w tym roku będę mógł powiedzieć coś więcej na temat następnego projektu. Jeśli jednak jesteście ciekawi, jak daleko sięgają moje plany na karierę literacką, to powiem tak: sięgają w [USUNIĘTE PRZEZ ADMINISTRATORA] i jeszcze kawałek. Kolejne książki to oczywista oczywistość, ale liczę także na złapanie wiatru w żagle jeśli chodzi o mojego bloga i social media. Chciałbym, by obie te rzeczy nie tylko promowały literaturę, ale także wspierały początkujących pisarzy. Ja otrzymałem sporo wsparcia na swojej drodze i nie zamierzam pozostać dłużny. A to wszystko to tylko i tak kropla w morzu tego, co mam w głowie i co chciałbym móc kiedyś zrealizować. Moje plany, choć skupiać się będą wokół książek, wychodzą daleko poza świat literacki i daleko poza 2024 rok.
Kończąc naszą rozmowę z Patrykiem Żelaznym, chciałabym serdecznie podziękować za dzielenie się swoimi doświadczeniami z nami. Jesteśmy wdzięczni za Twoje szczere odpowiedzi na nasze pytania oraz za wgląd w proces tworzenia Twojej debiutanckiej książki. Twoje refleksje na temat inspiracji, wyzwań i ulubionych fragmentów z pewnością będą cenne dla wszystkich, którzy pragną podążać Twoimi śladami w świecie literatury. Życzymy Ci dalszych sukcesów w Twojej twórczości oraz nieustającej pasji do pisania. Czekamy z niecierpliwością na kolejne dzieła, które z pewnością będą cieszyć czytelników.
Dziękujemy jeszcze raz za udział w naszym wywiadzie i życzymy wszystkiego najlepszego w Twojej dalszej drodze jako autor debiutu książkowego!

środa, 28 lutego 2024

Zza Kulis Książkowych Światów: Rozmowa z Anną Bellon

09:30:00 0 Comments

 


Witajcie w literackim zakątku, gdzie słowa stają się mostem pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. Dziś mamy zaszczyt gościć niezwykłą autorkę książek, których strony ukrywają nie tylko fabułę, ale także kawałek jej własnej duszy. Zapraszamy Was do przyłączenia się do rozmowy z Anną Bellon, którą odznacza nie tylko talent pisarski, ale również głębokie zrozumienie ludzkiego doświadczenia.


W trakcie naszej rozmowy zgłębimy tajniki stworzonego przez nią literackiego świata, dowiemy się, co kryje się za bohaterami i jakie przesłanie chce przekazać swoim czytelnikom. To spotkanie to nie tylko okazja do odkrycia kulis przyszłych dzieł, ale także szansa na zrozumienie, co napędza jej niekończącą się pasję do pisania. Przygotujcie się na inspirującą podróż w świat literackich marzeń!



Wiktoria Sroka: Jedną z pierwszych twoich solowych książek był początek serii The Last Regret. Od czasu jej wydania światło dzienne ujrzały pojedyncze historie, niepowiązanych ze sobą bohaterów tak jak w przypadku wyżej wymienionej serii. Jakie są Twoje preferencje i doświadczenia związane z procesem pisania – czy lepiej czujesz się, tworząc serię, gdzie fabuła i postaci rozwijają się na przestrzeni wielu tomów, czy może bardziej odpowiada Ci pisanie pojedynczych historii, gdzie można skoncentrować się na jednym konkretnym pomyśle?


Anna Bellon: The Last Regret, mimo że jest serią, to każda z książek opowiada historię innych bohaterów. Proces twórczy nie różnił się bardzo od pisania jednotomówek – poza tym, że musiałam pilnować się tego, co napisałam w poprzednich tomach. Piszę to, co mnie kręci w danym momencie, więc czy to jest seria, czy pojedyncza powieść nie ma większego znaczenia. Faktem jest jednak, że lubię czerpać smaczki z poprzednich książek, czasem zapożyczam też postacie drugoplanowe.


Sama swoją przygodę z Twoją twórczością zaczęłam od serii The Last Regret zarówno wtedy jak i teraz gdy powracam do tych historii, urzeka mnie, to jak dogłębnie opisane są emocje. Czasami wręcz miałam wrażenie, że emocje bohaterów stają się moimi. Stąd pytanie, które nasuwa mi się samo jaką rolę przypisujesz emocjom w swoich książkach? Jak świadomie budujesz atmosferę i przekazujesz uczucia czytelnikom, aby sprawić, żeby doświadczyli historii na głębszym poziomie emocjonalnym?


Dla mnie pisanie jest formą autoterapii. Swoje emocje przetwarzam na uczucia bohaterów, choć mogą być one w danym momencie skrajnie różne. Często też poruszam problemy, które są mi w jakiś sposób bliskie, więc łatwiej mi się utożsamić z moimi postaciami. Najważniejsze jest jednak to, że nigdy nie zabieram się za pisanie historii, które ze mną nie rezonują. Jeśli nie żyję nimi, gdy zamknę plik z tekstem, odkładam pisanie na później lub zupełnie porzucam pomysł.


Oprócz Twoich samodzielnych książek możemy poznać również opowiadania w antologiach między innymi: “Porozmawiajmy o pierwszej miłości”, “Grzeszne święta” czy “Miłość na horyzoncie”. Dodatkowo swoją przygodę z książkami rozpoczęłaś właśnie od opowiadania, stąd pytanie nawiązujące troszkę do poprzedniego, ale jak czujesz się tak krótkiej formie, co przy tworzeniu historii do antologii stanowi dla ciebie wyzwanie, a może preferujesz właśnie tę formę?


Opowiadania są dla mnie o tyle trudne, że muszę się zmieścić w określonej liczbie znaków, a jednocześnie sprawić, by czytelnik uwierzył w tę historię. Zdarzało się więc, że takie opowiadanie pisałam prawie miesiąc, bo niektóre fragmenty przepisywałam po milion razy, zanim uznałam je za godną część całości. Jednak dużo bardziej lubię pisać pełnowymiarowe powieści, gdzie mogę się bardziej rozpisać.


Każda Twoja książka porusza inny ważny temat, prezentuje różne perspektywy na tę samą sytuację. Z mojej perspektywy jako czytelnika, dużą uwagę skupiasz na tym, by za pomocą bohaterów pokazać, że wiara w siebie i samozaparcie są bardzo ważne w życiu człowieka i to one czasem mogą okazać się znaczące. Czy masz inne konkretne przesłanie lub temat przewodni, którym kierujesz się w swoich utworach?


W swoich książkach często poruszam też motyw drugiej szansy – od innych, a czasem od losu. Przede wszystkim jednak pokazuję, że to okej czasem się pogubić albo nie wiedzieć jeszcze, czego się chce od życia, nawet gdy wszyscy wokół mają już ścisły plan. Na młodych ludzi kładzie się często ogrom presji. Zbliżam się do trzydziestki, a nadal to wszystko jeszcze rozpracowuję i podobne rozterki mają też moi bohaterowie.


Czy jakieś nie-literackie źródła jak filmy, podróże, sztuka, ale też historie, wydarzenia lub osobiste doświadczenia stanowiły inspirację dla Twoich książki?


Cała masa. W moim przypadku głównie muzyka i garść własnych doświadczeń. Najwięcej tego drugiego przemyciłam do „Zanim upadnę”, ale to wyjaśni czytelnikom posłowie na końcu.


Jakie jest Twoje zdanie na temat odpowiedzialności autora wobec czytelników? Czy masz na uwadze potencjalny wpływ swoich książki na czytelników?


Jako autorka książek skierowanych głównie do nastolatków i młodych dorosłych, zawsze mam z tyłu głowy, że jeśli nie zgadzam się moralnie z postępowaniem moich bohaterów, to muszę przedstawić to w odpowiednim świetle. To kłóciłoby się z moim sumieniem, żeby normalizować czy nawet romantyzować toksyczne zachowania. Mam wrażenie, że ostatnio często się o tym zapomina w literaturze popularnej i promujemy wręcz takie toksyczne relacje, które w prawdziwym życiu mogłyby się zwyczajnie skończyć źle lub nawet tragicznie.


Jakie jest Twoje podejście do roli czytelnika jako współtwórcy historii? Czy masz nadzieję, że czytelnicy odnajdą własne interpretacje i elementy w książce?


Podczas pisania raczej się nad tym nie zastanawiam, ale gdy oddaję książkę w ręce czytelników, zawsze mam nadzieję, że po prostu znajdą w niej coś dla siebie. Dwie różne osoby mogą coś interpretować zupełnie inaczej i to jest super.

Czy masz ulubione fragmenty w swoich książkach? Jeśli tak, dlaczego akurat te?


Myślałam długo nad tym pytaniem, ale pierwsze, co mi przychodzi do głowy to cytat o prawdziwych przyjaciołach z „Uratuj mnie”. Że są też od tego, żeby kopnąć nas w tyłek i ciągle popychać do przodu. Z dumą mogę powiedzieć, że właśnie takich przyjaciół mam teraz wokół siebie, a gdy pisałam te słowa – tylko mi się wydawało, że takich mam, bo sama byłam taką przyjaciółką.


Będąc przed wydaniem swojego debiutu, jaką radę lub rady chciałabyś usłyszeć?


Nie spiesz się, to nie wyścig. Słuchaj swojej intuicji. I nigdy nie wydawaj czegoś, w co nie wierzysz na 1000% procent.


Czy masz swoją ulubioną książkę spośród wszystkich, które napisałaś? Jeśli tak, dlaczego akurat ta jest dla Ciebie wyjątkowa?


„Warte wybaczenia”, bo ta książka powstała w bardzo trudnym dla mnie czasie, po silnym nawrocie depresji. Stawałam na nogi razem z Camryn i Rileyem, a przy okazji spełniłam swoje marzenie po prawie dziesięciu latach – spisałam w końcu ich historię, która od dawna chodziła mi po głowie.


Jak zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem? Co skłoniło Cię do napisania pierwszej książki?


Moja historia z pisaniem zaczęła się prawie dwadzieścia lat temu. Mieliśmy napisać baśń na pracę domową i dostarczyło mi to masę frajdy. Od tamtego czasu nieprzerwanie piszę. Mój debiut zaczęłam pisać w ramach odstresowania się przed operacją – poprzednią zniosłam bardzo źle i długo wracałam do siebie. Historia Mai i Kylera pomogła mi oderwać myśli, a potem bohaterowie The Last Regret towarzyszyli mi już przez całą klasę maturalną.


Jakie wyzwania napotykasz jako autorka, zwłaszcza w dzisiejszym środowisku literackim?


Social media. Jestem introwertykiem, więc dużo bardziej wolę siedzieć tak jak teraz, w dresie, z termoforem i herbatą, niż nagrywać rolki i tiktoki. Zwyczajnie nie mam zacięcia do takich rzeczy, a teraz od autora wymaga się, żeby był aktywny na wszystkich platformach. To tak naprawdę praca na pełen etat, gdzie jedną już taką mam, więc znalezienie czasu na pisanie jest czasem wyzwaniem. Dołożyć do tego socjale i zwyczajnie brakuje doby.


Czy planujesz eksplorować różne gatunki literackie w przyszłości, czy pozostaniesz przy określonym stylu?


Marzy mi się napisanie thrillera, miałam też kiedyś podejście do fantastyki, więc nie wykluczam, że kiedyś napiszę coś w jednym z tych dwóch gatunków. Jak przyjdzie czas, by wyjąć te pomysły z szuflady i przenieść na warsztat.


Na zakończenie, chciałabym zadać pytanie, na które wszyscy fani Twojej twórczości czekają, mianowicie czy możesz nam zdradzić, jakie są Twoje cele i plany związane z dalszą karierą literacką? Czym zaskoczysz nas w tym roku?


W tym roku na pierwszy ogień pójdzie romans biurowy o roboczym tytule „Reguły pożądania”, czyli coś zupełnie innego niż moje dotychczasowe książki. Fanów The Last Regret ucieszy jednak, że powoli pracuję nad książką, która pozwoli im wrócić do świata TLR i będzie to pełny muzyki i emocji powrót. Szykujcie chusteczki.


Dziękujemy Annie Bellon za niezapomnianą rozmowę, która rzuciła nowe światło na proces pisania oraz zachęca do odkrywania magicznego potencjału, który tkwi w literaturze. Czekamy z niecierpliwością na kolejne dzieła tej utalentowanej autorki, które z pewnością przeniosą nas w kolejne niezwykłe podróże.

wtorek, 30 stycznia 2024

Zza Kulis Książkowych Światów: Rozmowa z Weroniką Schmidt

09:30:00 0 Comments



 

Witajcie w literackim zakątku, gdzie słowa stają się mostem pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. Dziś mamy zaszczyt gościć niezwykłą autorkę książek, których strony ukrywają nie tylko fabułę, ale także kawałek jej własnej duszy. Zapraszamy Was do przyłączenia się do rozmowy z Weroniką Schmidt, którą odznacza nie tylko talent pisarski, ale również głębokie zrozumienie ludzkiego doświadczenia.


W trakcie naszej rozmowy zgłębimy tajniki stworzonego przez nią literackiego świata, dowiemy się, co kryje się za bohaterami i jakie przesłanie chce przekazać swoim czytelnikom. To spotkanie to nie tylko okazja do odkrycia kulisy najnowszego dzieła, ale także szansa na zrozumienie, co napędza jej niekończącą się pasję do pisania. Przygotujcie się na inspirującą podróż w świat literackich marzeń!



Wiktoria Sroka: Jakie uczucia chciałabyś, aby czytelnik miał po zakończeniu trylogii Moon? Czy masz określony cel, jaki chciałabyś osiągnąć, dzieląc się tą historią?


Weronika Schmidt: Trylogia Moon, to przede wszystkim książki o uczuciach i emocjach. Często spotykam się ze stwierdzeniem, że są nudne, bo niewiele się tam dzieje, ale taki właśnie był mój zamysł. Celowo skupiłam się bardziej na opisach odczuć bohaterów niżeli na akcji. Chciałam pokazać, jak ważna w budowaniu relacji jest rozmowa i szczerość. Nie popieram toksycznych związków pełnych wzajemnego oszukiwania się, kłamstw i braku szacunku do drugiej osoby. W drugim tomie również chciałam przekazać czytelnikom, jak ważne jest stawianie siebie i swoich uczuć na pierwszym miejscu, bo kiedy człowiek kocha przede wszystkim samego siebie, może obdarzyć tak samo piękną miłością drugą osobę. 


Historia Maddy i Noah od samego początku prezentuje wyjątkową chemię między bohaterami. Nie skupia się wyłącznie na pozytywnych aspektach miłości, ale również tych negatywnych, a jednak dalej chemia między nimi jest wręcz namacalna. Stąd moje pytanie, w jaki sposób tworzysz chemię między bohaterami w swoich książkach? Czy opierasz się na własnych doświadczeniach, czy inspirujesz się jakimiś konkretnymi wzorcami np. z literatury?


To jest bardzo dobre pytanie ☺ Często czytelnicy zadają mi je prywatnie i za każdym razem moja odpowiedź jest taka sama: To przychodzi naturalnie. Po prostu siadam pisać, a chemia i napięcie pomiędzy moimi bohaterami rodzi się sama z siebie. Nie opieram tego na własnych doświadczeniach ani wzorcach. 


Czy muzyka odegrała rolę w procesie tworzenia dylogii Soften? 


Tak, odegrała dużą rolę. Podczas tworzenia tej dylogii zawsze musiałam mieć włączoną w tle playlistę. Być może dlatego, że bez niej ciężko było mi wyobrazić sobie sceny tańca i tym samym opisać je jak najbardziej realnie. 


Historia Willow i Victora jest bardzo wyjątkowa w odbiorze, a wszystko to przez powstałe napięcie między nimi, które szuka ujścia w czasie tańca, to wtedy przekazują mową ciała, co czują, odkrywają swoje słabości i lęki. W związku z tym moje pytanie dotyczy tego, co skłoniło Cię by taniec, stał się fundamentem historii, będącym zarazem dalej tak ważnym jej elementem?


Przyznam szczerze, że to, iż motyw tańca stał się głównym wątkiem w tej historii wyszło dosyć przypadkowo. Po trylogii Moon chciałam napisać książkę z motywem od wrogów do kochanków. Całkiem inną niż historia Madison i Noah. Powiedziałam o tym swoim przyjaciółkom i od słowa do słowa jedna z nich rzuciła, że przeczytałaby coś ze sportem w tle, najlepiej tańcem. I tak to po prostu wyszło. 


Twoje książki poruszają wiele ważnych tematów, będących zarazem w społeczeństwie tematami tabu lub traktowanymi bardzo powierzchownie, jako wymysł młodzieży, a nie realny problem rodzący się we współczesności. Dlatego na myśl nasuwa mi się pytanie, czy historią Maddy i Noah oraz Willow i Victora, chcesz przekazać konkretne przesłanie? 


Tutaj moja odpowiedź, będzie podobna do tej przy pierwszym pytaniu. W Moon chciałam przekazać, jak ważna jest miłość i akceptacja samego siebie. Szczerość oraz rozmowa. W dylogii Soften przesłaniem była natomiast walka o swoje marzenia i dążenie do celu wbrew temu, co myślą i czego chcą inni. 


Czy jakieś nie-literackie źródła jak filmy, podróże, sztuka, ale też historie, wydarzenia lub osobiste doświadczenia stanowiły inspirację dla Twoich książki?


Tak, ja czerpię inspirację przede wszystkim z podróży. Jestem osobą, która uwielbia odkrywać nowe miejsca. Teraz może trochę mniej, bo mam dużo pracy nad nowymi historiami, ale kiedy tylko znajduję wolny termin to z chęcią latam lub jeżdżę w różne zakątki. Inspirują mnie piękne widoki, poznani ludzie i nowa kultura. Przykładowo natchnienie do napisania trylogii zaskoczyło mnie podczas pobytu w Szwajcarii i zabawne jest to, że akcję mimo wszystko osadziłam w Nowym Jorku. Była to też chyba jedyna książka z często spotykanym w młodzieżówkach miejscem, bo każda moja kolejna historia ma już nietypowe lokalizacje. W dylogii jest to Londyn, do którego wybieram się w najbliższym czasie. W „Whiskey in a teacup” jest to Edynburg, który miałam przyjemność odwiedzić pod koniec zeszłego roku, a we „Wszystkich odcieniach różu” postawiłam na Bergen w Norwegii, które również pragnę zobaczyć. Wydaje mi się, że podróże śladami stworzonych przeze mnie postaci, będą z czasem moim znakiem rozpoznawczym ☺ 


Jakie jest Twoje zdanie na temat odpowiedzialności autora wobec czytelników? Czy masz na uwadze potencjalny wpływ swoich książki na czytelników?


Oczywiście, że mam to na uwadze. Uważam, że w obecnych czasach my autorzy mamy ogromny wpływ na swoich czytelników. Szczególnie, jeśli czytają nas bardzo młode osoby. Jest to dla nas spore wyzwanie i odpowiedzialność przez co musimy bardzo uważać na to jak i w jaki sposób chcemy przekazać konkretne wartości. Cieszę się również z tego, że wprowadzono ostrzeżenia o ciężkich tematach występujących w tekście oraz ograniczenia wiekowe na książkach, przez co rodzice i sami czytelnicy mogą spodziewać się, co czeka ich w danej lekturze. Wiadomo, że nie każdy się do tego stosuje, ale ja jako autorka mam z tyłu głowy świadomość, że dopilnowałam razem z wydawnictwem każdego szczegółu. 


Jakie jest Twoje podejście do roli czytelnika jako współtwórcy historii? Czy masz nadzieję, że czytelnicy odnajdą własne interpretacje i elementy w książce?


Sama jako czytelnik szukam w książkach ukrytych przekazów oraz elementów, które mogę zinterpretować na swój własny sposób. W swoich historiach również przemycam takie rzeczy i potem czytając recenzję cieszę się, jeśli je ktoś znajdzie i o nich wspomni. 


Czy masz ulubione fragmenty w swoich książkach? Jeśli tak, dlaczego akurat te?


Wszystkie fragmenty, w których główni bohaterowie zdają sobie sprawę z drzemiących w nich uczuć. Kiedy pozwalają im wyjść na zewnątrz i odczuwają ulgę. A dlaczego? Chyba za każdym razem czuję, że oczyszczam się z ciążących emocji wspólnie z nimi. 


Będąc przed wydaniem swojego debiutu, jaką radę lub rady chciałabyś usłyszeć?


Mniej pośpiechu i nakładania na siebie presji, a więcej spokoju i skupienia. Bardzo tego wtedy potrzebowałam. 


W obu seriach Twojego autorstwa mamy do czynienia ze skomplikowanymi postaciami, które wielokrotnie działały nieprzewidywalnie dla czytelnika, jednak czy pierwotny plan fabuły uległ zmianie w trakcie pisania? Czy w trakcie zdarzyło Ci się, że postacie wzięły sprawy w swoje ręce i prowadziły historię, w inny sposób niż planowałaś?


Często zdarza mi się zmienić plan wydarzeń w trakcie pisania danej książki. Wynika to chyba z tego, że wraz z biegiem historii dochodzą/odchodzą różne wątki, do których muszę później dostosować całą resztę i skleić je w spójną całość. 


W przypadku obu twoich serii, zachwycam się kreacją bohaterów, tym jak dobrze wykreowane są postacie nie tylko pierwszoplanowe, ale również i te będące tłem, a, jako że zawsze zwracam na to sporą uwagę, nie mogłabym nie zapytać o to, jak dbasz o zrównoważony rozwój postaci w trakcie historii? Czy masz świadomy plan dla każdej postaci, aby zachować spójność ich ewolucji? Jak kreujesz postacie negatywne? Czy szukasz w nich ludzkich cech, czy raczej skupiasz się na ich roli w fabule?


Zanim rozpoczynam pisanie, zawsze rozpisuję sobie plan na daną historię. Tworzę postaci, fabułę i czasem nawet pokrótce opisuję scenki, które chce w niej zawrzeć. Co do bohaterów drugoplanowych, to ich również staram się „rozpisać” ale tak naprawdę nadaję im charakter dopiero już w trakcie. Powtórzę się, ale z nimi jest tak samo, jak z chemią i napięciem. Wychodzą mi samoistnie. Niemniej jednak staram się nie traktować ich po macoszemu i jak coś, co jest tylko dodatkiem do całości. Każda z takich postaci wnosi coś do historii i urozmaica ją, a przynajmniej mam taką nadzieję. 


Jeśli natomiast chodzi o czarne charaktery, to staram się podejść do tego w ten sposób: Mają odegrać złą rolę, zamieszać pomiędzy bohaterami i coś zniszczyć, ale nie zapominam, że też są ludźmi i kierują nimi emocje. Tak, jak każdym z nas. 


Stworzenie dobrej i wartościowej historii, nie jest wcale takie łatwe, wiąże się to z gorszymi jak i lepszymi chwilami, a jednak Tobie się to udało, stąd pytanie, które może być ważne, dla osób zaczynających raczkować w tworzeniu własnych historii. Jakie wyzwania napotkałaś na swojej drodze twórczości i jak sobie z nimi poradziłaś?


Dla mnie ogromnym wyzwaniem było nienakładanie na siebie niepotrzebnej presji. Naprawdę był to dla mnie chyba największy problem, przez który potrafiłam siedzieć, płakać i rwać sobie włosy z głowy. Jestem osobą, która wymaga od siebie zdecydowanie zbyt wiele. Wszystko chciałabym zrobić jak najlepiej i żeby to było idealne. Początkowo też nie rozumiałam jeszcze, że przecież nie każdemu spodobają się moje książki i że to normalne, bo każdy ma inny gust. Pewnie dlatego negatywne recenzje brałam do siebie tak mocno, że nie zwracałam uwagi na masę innych. Tych pozytywnych. Unikałam spotkań autorskich i mało się udzielałam. Z czasem jednak zrozumiałam, że piszę przede wszystkim dla samej siebie. Kocham to robić i robię to najlepiej jak na dany moment potrafię. Jeśli jestem zadowolona z pracy, którą wykonałam, to jest to najważniejsze. Przez ostatnie dwa lata przeszłam ogromną przemianę, jeśli chodzi o myślenie i podejście do tych spraw. Dużo też daje mi wsparcie wydawcy oraz bliskich którzy uświadamiają mnie, że naprawdę wiele osiągnęłam i mogę osiągnąć jeszcze więcej, jeśli tylko się nie poddam i nie usunę w cień. Bardzo to doceniam. 


Na zakończenie, chciałabym zadać pytanie, na które wszyscy fani twojej twórczości czekają, mianowicie czy możesz nam zdradzić, jakie są Twoje cele i plany związane z dalszą karierą literacką? Czym zaskoczysz nas w tym roku?


W tym roku oprócz II tomu dylogii Soften możecie spodziewać się ode mnie jeszcze dwóch innych historii. Obie będą jednotomówkami.  W pierwszej połowie roku pojawi się romans z wątkiem malarstwa, którego wydanie zdradzę w lutym, a w drugiej połowie roku na papierze ukażą się Wszystkie odcienie różu. Historia zdecydowanie inna od moich poprzednich.  Jestem w trakcie jej pisania i wierzę, że uda mi się wykreować wszystko tak, jak sobie to zaplanowałam. Mam też nadzieję, że nie zjecie mnie za to, co tam zrobię, bo na pewno nikt nie spodziewa się po mnie takiego obrotu akcji ☺   Co do dalszych planów, to rok 2024 jest dla mnie rokiem wychodzenia ze strefy komfortu. Chciałabym spróbować stworzyć też coś z kategorii 18+ , bardziej dojrzałego i przeznaczonego dla grona moich dorosłych czytelniczek. Kto wie? Może wyjdzie mi to całkiem fajnie i w przyszłym roku będziecie mogli się o tym sami przekonać?



Dziękujemy Weronice Schmidt za niezapomnianą rozmowę, która rzuciła nowe światło na proces pisania oraz zachęca do odkrywania magicznego potencjału, który tkwi w literaturze. Czekamy z niecierpliwością na kolejne dzieła tej utalentowanej autorki, które z pewnością przeniosą nas w kolejne niezwykłe podróże.