Insta


niedziela, 16 września 2018

"Nietypowa Matka Polka" Anna Szczepanek

Jeżeli jesteście stałymi Czytelnikami mojego bloga, to prawdopodobnie jesteście świadomi, że polskie książki recenzuję niezwykle rzadko przez wzgląd na ich wątpliwą jakość oraz fakt, że autorzy zazwyczaj ciężko znoszą krytykę. Tej książki o mały włos również bym nie spróbowała. Natomiast jestem szczęśliwa, że się udało.

Nr. recenzji
216
Tytuł: "Nietypowa Matka Polka"
Autor: Anna Szczepanek
Liczba stron: 320
Data polskiego wydania: 22 sierpnia 2017
Wydawnictwo: Edipresse
W moim odczuciu: 8/10

Nietypowa Matka Polka opowiada o swoich życiowych przygodach w sposób, który pokochały już tysiące czytelników w internecie. W końcu udało jej się poskładać opisy w zbiór opowiadań i właśnie w taki oto sposób powstała książka, na którą właśnie patrzycie. Przeczytacie w niej o typowych przygodach każdej - nie tylko matki, ale w ogóle kobiety. Typu: ganianie ćmy, kiedy naszą ostatnią linią obrony jest kot, który nie jest nią jednak tak do końca zainteresowany, czy posiadanie kołcza (mentora) życiowego - Doroty z Moje Wypieki, aby zgrabnie zrzucić na nią winę za niebycie najszczuplejszą osobą w towarzystwie.

Jestem bardzo szczęśliwa, że nie przesunęłam po tej propozycji jedynie wzrokiem, jak to zazwyczaj mam w zwyczaju, kiedy coś związanego z Polską w ogóle znajduje się na okładce (Wybaczcie mi, ale ilość dram, jakie autorzy już robili wokół blogerów książkowych mi się przestała mieścić w głowie kilka lat temu.) i sięgnęłam, przeczytałam i spędziłam kilka godzin pełnych śmiechu przy tej książce. Po raz pierwszy od bardzo dawna czytałam książkę aż tak podobną do typowych sytuacji z mojego życia. Moi znajomi od momentu, kiedy to po raz pierwszy ją otworzyłam, zdążyli mnie już jednocześnie znienawidzić i pokochać od tego ciągłego zasypywania ich cytatami, kiedy widzieli mnie po raz kolejny piszącą "PATRZ, TO BRZMI JAK JA/TY/MY". Dar śmiania się z samej siebie ponoć jest dobrą cechą, a więc polecam praktykowanie jej, trzymając tę książkę w swoich łapkach. Jedyną wadą, jaką udało mi się zaobserwować, było zbyt wielki spadek naprawdę zabawnych historii. Na początku byłam absolutnie zakochana w tej książce. Potem, jak już całkowicie się przyzwyczaiłam do książki, to moje emocje trochę opadły, natomiast pod sam koniec już miałam takie dość zdrowe podejście i zaczęłam na nowo zauważać błędy. Być może najlepsze historie powinny wylądować na końcu, a początek zrobić trochę słabszy, ponieważ gradacja wydaje mi się trochę lepszym rozwiązaniem.

Cóż, bardzo rzadko spotyka się książkę napisaną w taki sposób. Jednocześnie czułam się, jakbym wysłuchiwała opowieści mojej najlepszej przyjaciółki, a jednak wydaje mi się, że każdy zasłyszany kabaret z chęcią wykorzystałby nie jedno opowiadanie do swojego repertuaru. Byłoby warto, ponieważ bądźmy szczerzy - o tych opowieściach to ja mogę czytać, słuchać, czy oglądać ile tylko wlezie. Niemniej, muszę przyznać, że aby sięgnąć po tę propozycję czytelnik musi być trochę na nią przygotowany. Podejdźcie do niej całkowicie na luzie, bez jakiś zbędnych ceregieli. Nie skupiajcie się na tym, że dość często pojawiają się przekleństwa. Dajcie swojej cierpliwości się rozciągnąć przy nadużywaniu spacji, to naprawdę służy tylko temu, aby Waszemu sposobowi czytania nadać odpowiedniego rytmu. Przed przeczytaniem zobaczcie sobie wiadomości, które słaliście do swojej najlepszej przyjaciółki i to właśnie takie rozmowy, a nie literaturę poważną porównujcie z tą książką, ponieważ jest to jedyna rzecz, którą można zestawić z tą książką. 

Absolutnie "Nietypowa Matka Polka" nie jest typową książką. Osoby, które chcą czegoś normalnego w tym momencie pomyliły półkę i są proszone do działu numer 3. Do tej książki potrzeba dystansu. Podejdź z dystansem, nastaw się na to, że tę książkę napisała Twoja najlepsza przyjaciółka, która jednocześnie jest specem od sarkazmu i mogłaby pisać scenariusze do kabaretów, a Ci się spodoba. W innym przypadku możesz mieć pewne problemy. Osobiście byłam książką zachwycona.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)