Insta


piątek, 11 stycznia 2019

„Bestia" L. A. Fiore

Od zawsze byłam zakochana w baśniach, bajkach, opowieściach o księżniczkach, zamkach... Jestem w swoim życiu zawsze zamyślona, dziesięć kroków przede mną. Poza tym, remake czegoś, co już było z jednej strony wydaje się czymś trochę niesprawiedliwie dobrym, a z drugiej strony... Pamiętacie przysłowie jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest to głupie? Znajduje zastosowanie.

Nr. recenzji: 224
Tytuł: „Bestia"
Autor: L. A. Fiore
Tłumacz: Paweł Grysztar
Liczba stron: 410
Data polskiego wydania: 12 grudnia 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
W moim odczuciu: 10/10

Nie podejrzewałam nawet, o czym może być ta książka. Z opisu, który wcześniej czytałam dowiedziałam się tylko tyle, że jest to jakaś wersja Pięknej i Bestii, ale jednocześnie, że jest to zdecydowanie wersja, w której się zakocham. Tak, zdecydowanie jestem bardzo przychylna takiemu a nie innemu opisowi, ponieważ wtedy wasze wyobrażenie jest bardzo jasne, a książka dopiero je modyfikuje na swoje potrzeby. Nie, nie jest to przedłużenie tamtej oryginalnej opowieści. Czy bym się domyśliła, że całość pochodzi od Pięknej i Bestii? Tak, prawdopodobnie tak. Czy jednak umniejszało mi to przyjemność z czytania tej książki? Och, wydaje mi się, że ta książka jest jedną z najlepszych, jakie ostatnio dorwałam. 

Bazowanie na wcześniej wielokrotnie opowiadanej opowieści to jednocześnie spore ułatwienie, jak również bardzo duża odpowiedzialność. W każdym momencie czytania książki miałam w głowie wyobrażenie tej prawdziwej Pięknej i Bestii. Odróżniałam sobie dla zabawy fragmenty na których bazowano i te, które były całkowicie nowe. Bałam się, że w pewnym momencie uznam, że jest to za bardzo przekopiowane lub wręcz, że cały czas będzie mi przeszkadzał fakt, iż oryginał był lepszy. A jednak pani L. A. Fiore udało się stanąć na wysokości zadania i stworzyć coś naprawdę interesującego. Przede wszystkim podobało mi się, w jaki sposób wykreowani zostali główni bohaterowie. Już dawno nie spotkałam na swojej drodze czytelniczej podobnie hardych charakterów. Ponad to, autorka celowo nie starała się umniejszać ich wad, co bardzo mnie zaciekawiło i sprawiło, że książka wydawała się naprawdę niesamowicie realna.

Odwaga, czy głupota? Z całą pewnością części czytelników nie przypadnie do gustu to, że główna bohaterka nie postanawia choćby w jednej setnej przekonać głównego bohatera do zmiany swojego zachowania. Nie, stwierdza, że to co robi stało się poniekąd jego pracą, a to absolutnie nie definiuje go jako człowieka. Zdecydowanie jest to bardzo oryginalna myśl, pozostaje pytanie, czy jest trafna. Tym razem pozostawię interpretację mądrzejszym od siebie, osobiście podobało mi się, że postanowiono podejść do problemu od takiej strony. Styl autorki jest raczej zwyczajny - można zauważyć powtórzenia, natomiast dialogi napisane są bardzo prosto. Czyta się lekko i szybko, choć czasem można się znudzić kolejnymi powtórzeniami. Osobiście nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo, ponieważ niesamowicie wciągnęłam się w fabułę, natomiast zdaję sobie sprawę, że jest to spora wada.

Podsumowując, osobiście jestem całkowicie zakochana w tej książce. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, abym mogła pokochać ją mocniej, natomiast zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą mieć problem ze stylistyką autorki - jak mówiłam, w książce występują powtórzenia oraz styl jest raczej prostoliniowy. Natomiast cała reszta - zależy jak do tego podejdziecie, czy zachowanie będzie dla Was odwagą, czy głupotą. Osobiście mi się bardzo podobało.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)