Insta


wtorek, 26 marca 2019

„Ilias" Małgorzata Falkowska


Borze liściasty, już dawno nie wystawiłam aż takiej oceny książce. Boli mnie jej wystawianie, ale jeszcze bardziej bolałaby mnie nieszczerość z czytelnikami. Dlatego właśnie Wam tego nie zrobię i zaryzykuję nawet aferę, jakim to okropnym krytykiem jestem. Niestety, czasem trzeba.


Nr. recenzji: 253
Tytuł: „Ilias"
Autor: Małgorzata Falkowska
Liczba stron: 330
Data polskiego wydania: 13 marca 2019
Wydawnictwo: editiored
W moim odczuciu: 2/10

Ilias miał opowiadać historię Gabi, która w rozpaczy po nieszczęśliwym zakończeniu się wcześniejszego związku wyrusza do pracy za granicą. Chce możliwie jak najdalej oddalić się od chłopaka, na którego zmarnowała dwa lata swojego życia. Poza tym, przecież praca w egzotycznym kraju jest częścią marzeń. Dziewczyna jednak na swojej drodze spotyka niesfornego Iliasa. Chłopak po raz pierwszy w życiu został zmuszony do pracy. Jest jednak synem właściciela hotelu, więc nie za bardzo zna pojęcie rzetelnej pracy. Nadal chce się dobrze bawić, nawet jeśli obowiązki miałyby iść w odstawkę. Uwodzi, łamie serca i chce coraz więcej, aż spotyka Gabi.

Jako osoba, która czyta ponad 100, a czasem nawet 250 książek rocznie jestem w stanie znieść wiele. Naprawdę staram się dawać szansę nowym autorom. Nie podchodziłam do tej książki z dwumetrowym kijem. Właściwie cytaty znalezione na Instagramie wydawały mi się nawet w porządku. Opis brzmiał intrygująco, a ja miałam ochotę na książkę o zwykłym romansie. Egzotyczny kraj był bonusem. A jednak, borze liściasty. Zacznijmy od stylu, jaki został użyty do napisania tej książki, bo przede wszystkim to wymaga skomentowania. Dialogi były w porządku. Opisy odnosiły się dokładnie wszystkiego po kolei, więc czasem wznosiłam oczy do nieba. Niemniej, to jeszcze było do przeżycia. Dopiero, jak zaczęłam czytać na poważnie i zobaczyłam ten koszmarny podział na rozdziały, zaczęły dziać się złe rzeczy. Opisywanie wydarzeń z dwóch perspektyw jest powszechnie używane. Jednak, żeby średnia długość tych rozdziałów wynosiła 1,5 strony, a zdarzały się jednoakapitowe, to zdecydowanie jest niedopuszczalne. Nie mam pojęcia, jakim cudem korektor, czy redaktor nie zaprotestował. Przecież w tej książce jest tyle praktycznie pustych kartek! Pani Małgorzata Falkowska prawdopodobnie musiała usłyszeć o tym, że czytelnicy preferują krótsze rozdziały. Niemniej, krótsze nigdy w życiu nie będzie oznaczać jednoakapitowych. 

A teraz przejdźmy do drugiej strony medalu, czyli fabuły. Niestety, raczej ona tylko mnie utwierdziła w mojej absolutnej irytacji i zdenerwowaniu. Opisy, jak to Ilias i Gabi są z innymi partnerami, sprawiły, że scen łóżkowych było po prostu za dużo. Okej, powiecie, że jestem okropna i mogłam się na to przygotować, wiedząc jaki to gatunek. Niemniej, zgadzałam się na różniące się od siebie sceny, a nie przedstawianie kilkanaście razy tego samego, tylko troszeńkę inaczej opisanego. Wydaje mi się, że w pewnym momencie nawet pani Falkowskiej wydało się, że już jest tego za dużo i zaczęła skracać sceny do samych wspominek. Szkoda tylko, że najpierw przeczytałam z 4-5 prawie takich samych opisów, a potem w kolejnych rozdziałach pojawiły się dopiero wspominki. Skoro wszyscy na tej kuli Ziemskiej oczekiwali romansu pomiędzy dwójką głównych bohaterów, to przebijaliśmy się jeszcze przez ich wcześniejszych partnerów. Możliwe, że kieruję się jakąś inną logiką, ale gdy już dotarłam do finału, kiedy bohaterowie zaczęli mieć się ku sobie, to byłam po prostu zmęczona. 

Podsumowując, ja jestem na nie. Widziałam dużo książek pani Małgorzaty Falkowskiej. Zawsze byłam ich ciekawa. Nie mam pojęcia, jak Ilias wypada na ich tle, aczkolwiek po tak pozytywnych rekomendacjach nie pozostają mi żadne wątpliwości - zdecydowanie z tą częścią literatury się nie zaprzyjaźnimy. Jeśli mimo wszystko chcielibyście spróbować z tą książką, to apeluję o przemyślane decyzje. Przekartkujcie sobie w sklepie, przeczytajcie kilka pierwszych rozdziałów. To zajmie Wam może pięć minut, a być może oszczędzicie sobie godzin katorgi. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)