Insta


poniedziałek, 12 lutego 2024

"Flame" - Monika Rutka

Tamtego dnia moje serce rozsypało się na miliony kawałeczków, choć myślałam, że już dawno nie było co zbierać. Myliłam się. Skleiłeś potłuczone odłamki i sam ponownie rozbiłeś je o beton. Tak po prostu. Jakby to wszystko, co mieliśmy, nie miało znaczenia.




Tytuł: Flame

Autor: Monika Rutka

Data wydania: 10.08.2022

Wydawnictwo: BeYA

Liczba stron: 504

Moja ocena: 10/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Mosty spłonęły, wyspa zatonęła... a uśpione demony przeszłości budzą się do życia.


Z małej iskry może powstać pożar. Przelotne zauroczenie może się przerodzić w więź o wiele silniejszą od miłości. Jedno drobne kłamstewko może zapoczątkować tkanie pajęczyny, z której zaplątanym w nią ofiarom trudno się będzie wydostać. W życiu Lizzy i Chase'a kłamstw jest tyle, że można by nimi obdzielić kilkoro ludzi. A kiedy kurtyna zakłamania opada, prawda nie przynosi ulgi. Rodzi tylko kolejne pytania i wątpliwości. Kto jest kim? Komu można zaufać, skoro nawet sobie ufać do końca nie sposób? Nad Crosby zbierają się ciemne chmury. Nadchodzi huragan, a po nim coś, na co żadne z nich, ani Lizzy, ani Chase, nie jest gotowe.



Nie miałam pojęcia, że tamtej nocy odegrałeś rolę swojego życia, uśmiechając się… dla mnie. Wewnętrznie leżałeś już na dnie, podczas gdy ja jeszcze spadałam. Czekałeś, by mnie chwycić. By mnie uratować. Uratowałeś. Zawsze to robiłeś.



Niekiedy poznajemy historie, które bardzo szybko w jakiś swój sposób, skradają serce nasze serce, budzą niespotykane emocje i tworzą niesamowitą więź z bohaterami. Dla mnie te historie bywają również niedopisania słowami i w takich chwilach jak ta, gdy chcę pokazać swoje uwielbienie to danej historii, słowa przestają istnieć, a jakikolwiek sens zdań traci na swej wartości.


Pierwszy tom trylogii The Chain pt. ‘Spark’ wzbudził ogromne oczekiwania względem kontynuacji, prezentując bardzo wysoki poziom stylu pisania autorki, ale i pod względem fabuły. Nie ma co ukrywać, że po takim zakończeniu będziemy oczekiwać czegoś okej, dla tego bardzo cieszę się, że autorka podtrzymała poziom, tworząc równie wspaniałą kontynuację, o ile nawet nie lepszą. W niektórych kwestiach moje upodobania czytelnicze są bardzo dziwne, zwłaszcza jeśli chodzi o rozwój wydarzeń w książkach. Z jednej strony nie przepadam za tymi, gdzie praktycznie nic się nie dzieje, a jak już to nie wzbudza to mojej ciekawości, z drugiej zaś nie lubię gdy dzieje się za dużo i choć na chwilę historia nie zwalnia. W przypadku “Flame” okazało się, że z pozoru coś, czego nie lubimy, dobrze napisane może okazać się czymś, przez co pokochamy jeszcze bardziej daną książkę. Nie będę ukrywać to jak dużo dzieje się z samego początku, nie zachęcało mnie, czułam się za bardzo zasypana nowymi informacjami ważnymi dla fabuły. Z czasem jednak, gdy to nie zmieniało się, polubiłam to przez wzgląd na to jak dopasowane jest to zarówno do postaci jak i fabuły. Druga część trylogii zdecydowanie najbardziej namieszała w mojej opinii co do poszczególnych postaci. Na pewno warte podkreślenie jest to, jak dobrze czyta się o postaciach, których osobowości dalej odkrywamy, ciągle zaskakują nas sobą, otwierają się jeszcze bardziej na czytelnika, pokazują swoje słabości, ale i mocne strony. Najbardziej zauważalne jest to przy Chasie, dzięki jego perspektywie mamy większe możliwości jego poznania. Okazuje się, że wcale nie jest taki pewny siebie, jak próbuje wszystkim pokazać, choć niezmiennie skrywa w sobie wiele emocji, niekoniecznie chcąc pokazać swoje słabości innym, ale i nie chce pokazać siebie w stu procentach. Jego postać wytwarza wokół siebie przyjemną otoczkę, jednak nie będę ukrywać, niektóre wydarzenia sprawiły, iż nie polubiliśmy się i choć wiem, że wiele rzeczy w jego zachowaniu jest zamierzonych, tak nie zmienię tego jak bardzo irytuje mnie brak chęci komunikacji z innymi w wielu kwestiach. Co do Elizabeth mam wrażenie, że jest przeciwieństwem chłopaka. Bardzo otwiera się na czytelnika, przedstawia swoje słabości, które łatwo doprowadzają ją do wyniszczania, nie ukrywa również emocji. Choć między bohaterami widać to, że nie pokazuje ich, tak względem czytelnika nie kryje ich. O ile w przypadku pierwszej części playlistę odkryłam przed zakończeniem, tak tutaj nie mogłam się powstrzymać i już przed zapoznaniem się z historią leciała w zapętleniu przez parę dni, a potem również i w trakcie. Stając się dla mnie przy poznawaniu losów Elizabeth elementem obowiązkowym. Również tutaj jak i w przypadku pierwszego tomu książka ta jest nieodpowiednia dla osób poniżej osiemnastego roku życia przez poruszone różnego rodzaju tematy wrażliwe takie jak znęcanie się nad dziećmi, uzależnienie od alkoholu czy przemoc, sięgając po nią, proszę, pamiętajcie o tym.
Czymś, co również pozytywnie mnie zaskoczyło to ilość emocji, jaka towarzyszyła mi w trakcie czytania. Z reguły jestem osobą, która bardzo łatwo wzrusza i tutaj to nie uległo zmianie, choć lekko zdziwiłam się. Ostatnie kilkadziesiąt stron czytałam zapłakana, ledwo widząc przez co chwilę, dochodzą nowe łzy.



Ktoś mi kiedyś powiedział, że najlepszą receptą na spokojne, szczęśliwe życie jest zapomnienie. Wyparcie z siebie zła, smutku i wszelkich negatywnych myśli, które zaprzątają umysł.


Podsumowując, uważam “Flame” autorstwa Moniki Rutki za książkę wartą uwagi, jeśli znacie poprzedni tom, a nie wiedzieliście, czy warto sięgnąć po kontynuację, która budzi wiele emocji. Mimo prostoty, jaką kieruje się autorka, tworząc niewymagającą fabułę, czasu spędzonym nad nią nie mogę nazwać zmarnowanym. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Editio, dla Was, naszych czytelników mamy specjalny kod rabatowy Na hasło: CZYTELNIKA10 10% rabatu na książki, ebooki i audiobooki (przy zakupach za min. 50zł), rabat łączy się z innymi zniżkami, kupon aktywny do 10.03.2024.
„Flame" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)