Insta


sobota, 3 lutego 2024

"Soften me again" - Weronika Schmidt

Zapominanie to jeden z najboleśniejszych stanów na świecie. Wcześniej nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że człowiek może zapomnieć tak proste rzeczy, jak choćby dźwięk głosu drugiej osoby. Jej uśmiech, kolor oczu czy to, jak dobrze spędzało się wam razem czas. Wszystkie wspomnienia z czasem zacierają się w umyśle człowieka do tego stopnia, że z dnia na dzień pozostaje w nim jedynie pustka spowita mgłą. Ból, który wypełnia ciało i serce po brzegi.




Tytuł: Soften me again

Autor: Weronika Schmidt

Data wydania: 08.01.2024

Wydawnictwo: ImagineBooks

Liczba stron: 354

Moja ocena: 6.5/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Po kilkunastu długich miesiącach Willow wraca do Londynu. Otwiera swoje pierwsze studio tańca i spełnia marzenia, które nareszcie stały się rzeczywistością. Pragnie też jeszcze jednego: chce żyć tak, jakby to, co stało się pomiędzy nią a Victorem Daftem, nigdy nie miało miejsca. Przez cały ten czas próbowała o nim zapomnieć. On także próbował zapomnieć o niej. Kiedyś była gotowa poświęcić dla Victora wszystko, ale czy chłopak dostał wystarczającą lekcję pokory? Czy był dla Willow „właściwą osobą w niewłaściwym czasie”? I najważniejsze pytanie… czy wciąż nią jest?


Rozsypaliśmy się na kawałki, które dopiero teraz tworzyły spójną całość.


Niektóre z rozczarowań bolą bardziej niż inne i, mimo że czujemy niedosyt, bardzo ciężko spojrzeć na historię negatywnie, ciężko wystawić jej choćby delikatnie słabszą ocenę, a tym bardziej dużo ciężej rozstać się z nią…


Po “You soften me” nie mogłam doczekać się kontynuacji, dlatego cieszyłam się jeszcze bardziej z tego, że nie muszę czekać na nią tak długo. Od samego początku spodziewałam się, że będzie to historia w rodzaju “płakajki”, czyli  historii, która wywołuje fale łez. Z początku faktycznie tak było, praktycznie przez sporą część pierwszych stu stron miałam łzy w oczach, z czasem jednak zawitało odrętwienie, zwiastujące zupełnie inny odbiór historii niż się spodziewałam.


Co do bohaterów, muszę wspomnieć o Grace, która jest pierwszym dzieckiem pojawiającym się w książce, które bardzo polubiłam. Czytając sceny, gdy pojawia się ciężko nie uśmiechnąć się, choć na chwilę, śmiem stwierdzić, że zarówno dla innych bohaterów jak i dla czytelników jest małym, słodkim promyczkiem. Kreacja innych dalej jest na bardzo wysokim poziomie. Widać spójność pomiędzy pierwszym a drugim tomem. Ich osobowości, działania i zmiany, jakim podlegają w trakcie narracji, nadają historii głębię i znaczenie. Czytelnik wchodzi w interakcję z bohaterami, współczując im w trudnych chwilach, ciesząc się ich sukcesami i identyfikując się z ich życiowymi dylematami. W rezultacie bohaterowie stają się mostem między światem fikcji a rzeczywistością, pozostawiając czytelnika z głębokim wrażeniem i refleksją.


Nie można zaprzeczyć, że “Soften me again” jest dobrą kontynuacją, choć znacznie spokojniejszą, co zależnie od gustów może wydać się bardziej pozytywnym bądź negatywnym aspektem całości. Niestety dla mnie osoby lubiącej gdy coś się dzieje, stanowi to minus. I o ile chwilowe zwolnienie fabuły podoba mi się, tak prowadzenie tego przez całość nudziło mnie, nie byłam w stanie skupić się, a każdy najmniejszy szmer wydawał się bardziej interesujący, co chcąc nie chcąc odbierało przyjemność czytania, tym samym zwiększając poziom irytacji.


Mówią, że prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko. Że jeśli istnieje na świecie przeznaczona ci osoba, los prędzej czy później skrzyżuje ze sobą wasze drogi. Nawet jeżeli wcześniej będzie wiązało się to z ogromnym bólem i wieloma wyrzeczeniami.

Podsumowując, uważam “Soften me again” autorstwa Weronikii Schmidt za książkę obowiązkową do przeczytania, jeśli znacie pierwszy tom, którego znajomość w tym przypadku jest konieczna. Co do samej historii, jedynym dla mnie mankamentem jest towarzysząca nuda w trakcie jej czytania, choć w przypadku tej historii jestem w stanie przymknąć na to oko…



Wydawnictwu ImagineBooks dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę wielu sukcesów a was czytelników zapraszam po więcej książkowych doznań na naszego Instagrama tzczytelnika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)