Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski autor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polski autor. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 maja 2021

„Wszystko pochłonie morze" Magdalena Kubasiewicz

19:41:00 0 Comments


Morskie klimaty, motyw syren, podróży przez morze i oceny, to elementy, które zaczęły być popularne w ciągu ostatnich dwóch lat. Coraz więcej zaczęło powstawać książek w tym klimacie, poszłam za falą i wciągnęłam się w nurt morskich powieści.



Nr. recenzji:
sprawdzamy w kalendarzu

Tytuł: „Wszystko pochłonie morze"

Autor: Magdalena Kubasiewicz

Liczba stron: 412

Data polskiego wydania: 14 kwietnia 2021

Wydawnictwo: Uroboros

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Kiedyś syreny żyły wśród ludzi, teraz została po tym śmiertelna trucizna. Książę zostaje otruty Pocałunkiem Syreny, wielkim zdziwieniem jest to, że mężczyzna nadal żyje. Daje to nadzieje, na możliwość uratowania władcy. Aletha jest alchemiczką, której przyjaciel Leto służy na dworze. Chłopak prosi przyjaciółkę o pomoc. Sytuacja zaczyna się robić niebezpieczna, gdy ktoś zaczyna pragnąć śmierci władcy i osób z jego otoczenia. Sposób na zrobienie antidotum nie należy do najprostszych i bezpiecznych sposób, ale czego się nie zrobi, żeby w Księstwie powrócił spokój i dawna harmonia.

Czytelnik od razu zostaje wciągnięty w wir wydarzeń i akcji. Sprawia to, że początek nie jest nudny, ale też trzeba się skupić, aby wyłapać informacje i relacje pomiędzy bohaterami. Jednak z każdą stroną świat staje się coraz jaśniejszy i wyraźniejszy dla czytelnika. Lubię, gdy w książkach zarysowany jest cel, wiem, do czego książka dąży, mogę mieć jakieś przypuszczenia, które czasem się zgadzają, a nieraz nie. Oczywiście powieść ma również wiele innych wątków, wątek rodziny, historia księstwa magii i syren. Każdy z tych elementów dostaje swoje rozwinięcie i zostaje przedstawiony w ciekawy sposób, który interesuje czytelnika. Według mnie ważnym aspektem jest również to, że nie ma typowego dla książek młodzieżowych wątku miłosnego. Bohaterowie są pełnowymiarowi i różnorodni. Ich relacje i przeszłość, to coś, co lepiej, żeby czytelnik odkrył sam, ale muszę tutaj wspomnieć o Leto. Chłopak jest magiem, ma swoje zadania i obowiązki, zawsze walczy do końca i nawet gdy inni nie widzą już szansy na ratowanie księcia, to on wie, że nie powinien odpuścić i jest zobowiązany, aby zrobić wszystko to co w jego mocy. Aletha również jest postacią bardzo zaradną, obowiązkową i pełną werwy.

Bohaterowie są mocnym ogniwem książki, żadna postać mnie nie irytowała, nie sprawiała, że wywracałam oczami. Przypadło mi to gustu fakt, że imiona nie są polskie, jest to coś, czego niezwykle nie lubię i często mnie irytuje, imiona są ciekawe. Język Pani Magdaleny jest plastyczny, wszystko można sobie wyobrazić, że aż siedząc w słońcu, czułam powiew morskiej bryzy. Brak jakiekolwiek wulgaryzmów, czy scen nieodpowiednich dla młodych osób, przez co sądzę, że jest to idealna książka dla młodszej młodzieży. Wszystko fantastycznie, ale jak wszystko pochłonie morze, tak nie wszystko pochłonie mnie i tak jest z tą pozycją, czytało mi się nią dobrze, tylko brakuje w niej tego czegoś, co często jest ciężkie do opisania.

Podsumowując, "Wszystko pochłonie morze" jest lekturą godną polecenia i uwagi. Myślę, że jest to jedna z tych pozycji, która może przekonać osoby nieczytające polskich autorów do spróbowania czegoś z rodzimego podwórka. Dla osób, które nie lubią długo czekać, to muszę przyznać, że wartka akcja zaczyna się już od pierwszych stron. Na początku można się trochę pogubić, ale z biegiem przewracanych stron wszystko staje się jasne. Zakończenie było dla mnie zaskakujące i satysfakcjonujące, jest ono dobre. Całość uważam za bardzo dobry twór, tylko jest to moja fascynacja, a nie długowieczna miłość.


środa, 6 listopada 2019

I sypnęła łaciną - Agata Kelso

09:00:00 0 Comments
Znać łacinę nie jest tak chwalebnym, jak haniebnym jest jej nie znać - Cyceron

Nr. recenzji : 336
Tytuł : "I sypnęła łaciną"
Autor : Agata Kelso
Liczba stron : 96
Data wydania : 24.07.2019
Wydawnictwo : Novae Res
W moim odczuciu : 6/10
Autorka recenzji : Małgorzata Górna



Zainteresowałam się tą książką po przeczytaniu opisu. Język łaciński jako źródło nieśmiertelnej mądrości filozoficznej aktualnej współcześnie. Oczekiwałam jakiegoś ukierunkowania do wykorzystania łaciny w życiu codziennym czy czegoś w tym rodzaju, niestety nie do końca spełniły się moje życzenia. Autorka korzystając ze znajomości łaciny nieco przybliża Nam użycie sentencji wielkich myślicieli (i nie tylko!) w codzienności. Na przykład jednymi z najczęściej używanych łacińskich skrótów są : CV (curriculum vitae - bieg życia, przebieg życia) i PS (post scriptum). Zwraca także uwagę na to, że wiele słów jest pochodzenia łacińskiego i otwarcie potępia makaronizmy (wyrazy z obcego języka przyjęte do mowy rodzimej na przykład burgery, donaty, influencer).
Znacznie ciekawsze są te fragmenty, w których autorka mówi o sobie, swoich przeżyciach, poglądach i działaniach. Przy okazji wplata wypowiedzi między innymi Cycerona, Cezara, Stefana Batorego, Heraklita i Horacego - mądrości od pokoleń i się do nich odnosi w zależności od poglądów. Agata Kelso urodziła się pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, przeżyła okres komunizmu, brała udział w obchodach świąt z okazji rewolucji październikowej, wraz z innymi śpiewała piosenki na ceremonii otwarcia Huty Katowice, dziwiła się idei PEWEX'U (panował zakaz handlu zachodnią walutą, a tam można było płacić tylko dolarami), a jej osiemnaste urodziny przypadły na okres wprowadzenia stanu wojennego. Co ciekawe, otwarcie mówi o swoich poglądach i nie owija w bawełnę. Nie obawia się krytyki ani nie przekonuje. Po prostu z czystej chęci dzieli się sobą, swoją wiedzą i doświadczeniem. Po trosze elementem biograficznym tłumaczy niektóre ze swoich decyzji bądź zachowań, ale nie to jest tu najważniejsze. Liczy się zauważenie prawdziwości wypowiedzi łacińskich przedstawionych w książce.

Cokolwiek powiesz po łacinie, brzmi mądrze - autor nieznany

Teraz przejdźmy do spraw bardziej technicznych. Ogromnym plusem jest tłumaczenie w nawiasie i pogrubiona czcionka przy cytatach. Normalnie by mnie to denerwowało, ale w wypadku, gdy mamy do czynienia z taką częstotliwością obcojęzycznych zdań jest to ułatwieniem w odbiorze całego tekstu. W przypadku przypisów można by się było zgubić i przy roztargnieniu zgubić wątek (uwierzcie, wiem co mówię). Kolejna sprawa tyczy się języka, który momentami przypomina tekst czysto naukowy to jest on wyważony, nauka styka się tutaj ze sprawami osobistymi i, całe szczęście, nie razi to w oczy. Przyjemnie, płynnie i szybciutko przeskakujemy z tematu na temat dotykając anegdot o czarnym Mikołaju, ironii, czy buntu a'propos hasła "O zmarłych należy mówić dobrze albo nic" (Chilon). Wydaje się, że autorka jest starą, dobrą, dawno niewidzianą znajomą rozmawiającą z Nami przy kawie o życiu, tak po prostu. Miło, przyjemnie i z pożytkiem dla Nas, bo w końcu czegoś się nauczyliśmy.

Rzeczą ludzką jest się mylić, ale uparcie w błędzie trwają tylko głupcy - Cyceron


Jeśli jesteście ciekawi jakie mądrości jeszcze kryje w sobie "I sypnęła łaciną" to nie zostaje mi nic innego jak zaprosić Was do lektury, w sam raz na jeden moment, przerwa od całego życiowego biegu.

Małgorzata Górna

czwartek, 13 grudnia 2018

„Zbrodnia w wielkim mieście" Alek Rogoziński

15:34:00 0 Comments
Do sięgnięcia po twórczość pana Alka Rogozińskiego wszyscy mnie namawiali, kusząc wspaniałym humorem. Sama również byłam do tego pomysłu dość mocno przekonana, ponieważ nie jestem w stanie wyobrazić sobie chociażby czegoś lepszego na jesienne wieczory niż śmiania się w bazie stworzonej z koców i poduszek. Nastawiona byłam bardzo pozytywnie, jednak jak to zwykle bywa, troszeczkę się przeliczyłam w oczekiwaniach, niestety.

pastedGraphic.pngNr. recenzji: 212
Tytuł: „Zbrodnia w wielkim mieście"
Autor: Alek Rogoziński
Liczba stron: 336
Data polskiego wydania: 3 października 2018
Wydawnictwo: FILIA
W moim odczuciu: 4/10


Trzy kobiety zawsze uwielbiały swoją pracę. Miały wspaniałą szefową i pracowały w branży wydawniczej, którą szczerze kochały. Niemniej firma w końcu została sprzedana, a jej nowy właściciel okazał się bardzo nieprzyjemny w obyciu. Wszystkie bardzo szybko go znienawidziły. Pewnego wieczoru na babskim wieczorze omawiają dla zabawy, jak najlepiej byłoby go zabić, aby zatrzeć wszelkie ślady i w końcu przejąć firmę. O dziwo, kilka dni później okazuje się, że ktoś wykonał ich plan. Kto jest zabójcą? Co okaże się ważniejszym problemem: niechęć pracowników, długi finansowe, zazdrosna żona, a może jeszcze coś innego?

Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy oraz zapewne co spotyka zdecydowaną większość Czytelników, były naprawdę liczne żarty z Polaków. Z naszego życia, niezdecydowania, zamiłowania do picia, czy mrukliwości. Niemniej, często nie było to ukazywane jako typowe żarty, po prostu cała książka została napisana moim zdaniem niesamowicie bardzo "po Polskiemu". Przedstawia typowe polskie zachowania, z których często nie jesteśmy dumni, a jednak mnie samej przyszło dość ciężko się z nich śmiać. Wydaje mi się, że dużo ciekawsze są prześmiewcze opisy, które autor publikuje na swoim fanpage. Właśnie dzięki nim zadecydowałam o sięgnięciu po tę książkę, mając nadzieję, że cudowne historie spod bloku i z życia zostaną pociągnięte, rozwinięte tak bardzo, żeby móc płakać ze śmiechu. Niestety, uśmiech to było jedyne na co było mnie stać.


Być może dlatego, że autor niesamowicie bazował na opisach, często poświęcając im na mój gust nawet trochę zbyt wiele uwagi. W pewnych momentach naprawdę czułam przesyt, kiedy przez kolejnych pięć stron widziałam może dwie linijki dialogu. Wiadomo, w opisach całe ukazanie komizmu wychodzi całkowicie inaczej, często pozwalając na bardziej dogłębne opisanie sytuacji oraz uczuć bohatera, jednak bądź co bądź, kiedy odbyła się rozmowa SMS i calutka była wpisana do opisu, a nie potraktowana jak normalny dialog, to osobiście niestety miałam dość, to był limit, po którym już nie jestem w stanie udawać, że taki zabieg jest na porządku dziennym. Zdecydowanie łatwiej byłoby spędzić czas z tą książką, gdyby opierała się na rozmowach albo chociaż poświęcała im równie dużo czasu, jak opisom. W szczególności, że książka ma być raczej rozluźniającym kryminałem, nawet troszkę połączonym z obyczajówką, a nie fantastyką stylizowaną na George R. R. Martina.

Podsumowując, od samej książki oczekiwałam zdecydowanie więcej. W szczególności zdziwiona byłam, że praktycznie od pierwszych stron od razu było wiadomo, kto jest zabójcą. Nie, nie jestem aż takim Sherlockiem, żeby normalnie się tego domyślić, jednak nie wydaje mi się, że w ogóle jakieś domniemania się pojawiły. Cóż, książka zdecydowanie nie jest dla wszystkich. Polecam przeczytać sobie kilka rozdziałów chociażby stojąc w księgarni, aby przekonać się, czy specyficzny styl pisania autora nam pasuje. Osobiście mam nadzieję, że książka jest po prostu omyłkowo gorsza niż wszystkie inne i mam zamiar sięgnąć po jeszcze jakieś, aby na pewno udoskonalić swoją opinię. 

czwartek, 20 lipca 2017

| 143 | "Friendzone" będąc w związkach? Sandra Nowaczyk

17:37:00 11 Comments
Nr. recenzji: 143
Tytuł: "Friendzone"
Autor: Sandra Nowaczyk
Tom: jedynie
Liczba stron: 408
Data polskiego wydania: 5 lipca 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 8+/10
Nie mogłam się oprzeć, kiedy zauważyłam, że dziewczyna, która jest jedynie o rok starsza ode mnie napisała książkę. A no i że wydaje ją moje ulubione wydawnictwo.  Nie wspominając oczywiście o chwytliwym tytule, wspaniałej okładce i... (chociaż przed czytaniem nie sprawdzałam) ciekawym opisie.

Tatum ma chłopaka, a Gryffin ma dziewczynę. Dobrze im w związkach, bo nie przeszkadzają im one w przyjaźni, którą pielęgnują od dzieciństwa. Wszystko zmienia się w noc balu maskowego. Chłopak w masce zaprasza dziewczynę, której nie rozpoznaje, do tańca. Wtedy coś się pomiędzy nimi zaczyna dziać. Zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Czar jednak pryśnie, gdy nadejdzie chwila odsłonięcia tajemnicy... Jednak oni nigdy przecież nie chcieli być razem. Dlaczego więc ten bal zmienia tak wiele?

środa, 19 lipca 2017

| 142 | "Uczulona na wino", czy na nieodpowiednich mężczyzn...?

17:42:00 5 Comments
Nr. recenzji: 142
Tytuł: "Uczulona na wino"
Autor: Izabela Jagosz
Tom: 1
Liczba stron: 310
Data polskiego wydania: czerwiec 2017
Wydawnictwo: Czerwona Szpilka
Ocena: 6/10

Do sięgnięcia po książkę zachęciły mnie trzy podstawowe rzeczy: ciekawa okładka, dobry tytuł i wspaniałe recenzje. Stwierdziłam więc: co może pójść nie tak? Sięgnęłam... Okazało się, że naprawdę wiele mogło się nie udać.

Praca w korporacji, a potem związek, który miał się okazać spełnieniem jej marzeń? Iga myślała, że ma wszystko, czego jej potrzeba. Pracowała na swój sukces bardzo ciężko, a potem pojawił się ON i jej świat stanął na głowie. Jednak - przecież jest bogaty, przystojny i wydaje się naprawdę wspaniałą osobą. Dodatkowo zabiera ją na zakupy, słucha jej, martwi się o nią i o jej córkę - no bajka! Gdzie jednak schował się zły bohater w tej powieści?

piątek, 6 stycznia 2017

| 112 | "Latarnia Umarłych" Leszek Herman

14:53:00 17 Comments
Nr. recenzji: 112
Tytuł: Latarnia Umarłych
Autor: Leszek Herman
Tom: 1*
Liczba stron: 604
Data polskiego wydania: 23 listopada 2016
Wydawnictwo: Muza
Ocena: 7/10
 *jednocześnie jednotomówka i druga część 'Sedinum', chyba bohaterowie się powtarzają, z tego co zrozumiałam, ale nie brakowało mi żadnej informacji. 
Coraz bardziej się przekonuję do polskich autorów. Najpierw pan Remigiusz Mróz rozkochał mnie w swoich powieściach, a teraz nadszedł pan Leszek Herman, który już na okładce został porównany do pana Dana Browna. Sama bardziej bym się skłoniła ku Stiegowi Larsonowi, chociaż czytając jego książkę dobrnęłam do połowy, bo nie czułam się gotowa na taką literaturę... Styl jest podobny, ale pan Herman mimo wszystko bardziej do mnie trafił.

Paulina, Igor i Johann zostają wplątani w kolejną mroczną zagadkę dotyczącą morderstwa. Tym razem do dziewczyny dzwoni pan Karol z fascynującą historią. Słyszał, że ta robi reportaż o czymś, co go bezpośrednio dotyczyło. Paulina zgadza się na odczytanie tajemnic dziennika pana Karola, jednak gdy druga partia skanów ma dojść... Pan Karol zostaje w tajemniczych okolicznościach zamordowany. Co takiego skrywa tajemniczy dziennik, że ktoś był gotów za niego mordować?

sobota, 3 września 2016

| 97 | "Clovis LaFay: Magiczne akta Scotland Yardu" Anna Lange

15:53:00 20 Comments
Nr. recenzji: 97
Tytuł: Magiczne akta Scotland Yardu
  Autor: Anna Lange
Tom: 1
Seria: Clovis LaFay
Liczba stron: 445
Data polskiego wydania: 17 sierpnia 2016
Wydawnictwo: SQN
  Gatunek: Kryminał Magiczny
(jeśli coś takiego nie istnieje to dzisiaj to wprowadzamy. Tak.)
Ocena: 6,5/10
 
 O książce na początku nie słyszałam wiele. Miała ładną okładkę i była dość dobrze promowana. DOBRA, PRZEJRZELIŚCIE MNIE. Ładna okładka. Bycie sroką okładkową nie wybiera, okej?

Tak jak napisałam wyżej, jeżeli miałabym określić tą powieść dwoma słowami to zdecydowanie byłyby to: Kryminał Magiczny. Brzmi ciekawie prawda? Dokładnie tak samo zareagowałam. Wracając, nasz główny bohater Clovis LaFay ma przed sobą ciekawą zagadkę do rozwiązania. Jest nekromantą, a teraz wraz ze swoim dawnym przyjacielem - Johnem Dobsonem, wpadają na kolejny trop. Wydaje im się, że jest to coś grubszego niż opętania, z którymi zwykle radził sobie główny bohater. Mają jednak w sobie wiele zapału i czują, że na pewno i tą sprawę rozwiążą.

niedziela, 28 sierpnia 2016

#CzytamCoPolskie: | 95 | "Kasacja" Remigiusz Mróz

10:56:00 31 Comments
 Nr. recenzji: 95
Tytuł: Kasacja
  Autor: Remigiusz Mróz
Tom: 1
Seria: Joanna Chyłka
Liczba stron: 496
Data polskiego wydania: 18 lutego 2015
Wydawnictwo: Czwarta Strona
  Gatunek: Thriller prawniczy, Kryminał
Ocena: 9/10

A czy wy już słyszeliście o akcji Czytam co polskie? Jeśli tak - to super! Pochwalcie się, jaką książkę chcielibyście przeczytać w jej ramach. Ja oczywiście zgłosiłam się do akcji, jednak dopiero poszukiwałam. Nie potrafiłam znaleźć nic aż tak godnego polecenia, aż do czasu znalezienia "Kasacji". Dziękuję za jej pożyczenie, Ola!

 Tak więc w końcu nadszedł ten dzień, w którym sięgnęłam po twórczość polskiego "Króla Kryminałów". Po wielu, wielu pozytywnych recenzjach, które trąbiły wszem i wobec o świetności powyższej pozycji nadszedł czas bym ja zajęła się tą sprawą. Czy było warto? Oj, tak.

Na początku może zdradzę o czym jest ta pozycja, żebyście nie podchodzili do niej jak skradający się ninja (czyt. ja). Joanna Chyłka - główna bohaterka naszej powieści jest znaną prawniczką, której tym razem dostało cię nieciekawe zgłoszenie. Ma bowiem bronić mężczyznę oskarżonego o zabójstwo, który wręcz nie chce tego robić. Gra w jakąś grę, a dla prawniczki jest to dla niej coś niesłychanego, albowiem nie potrafi go rozgryźć. A dodatkowym problemem staje się pewien aplikant - Zordon [tak, to rzeczywiście o wiele lepiej brzmi niż Kordian!], którego musi wziąć pod swoje skrzydła. Czy jej się uda? Czy wbrew wszystkiemu wygra tą sprawę?

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

| 90 | "Assa" Andrzej Kowalski

19:21:00 20 Comments
Nr. recenzji: 89
Tytuł: Assa
  Autor: Andrzej Kowalski
Tom: 1
Seria: -
Liczba stron: 302
Data polskiego wydania: 9 czerwca 2016
Wydawnictwo: Novae Res
  Gatunek: Kryminał
Ocena: 7/10
 Tak, wiem ostatnio dużo się trzymam "niestandardowych" gatunków, jednak mam nadzieję, że to chwilowe odejście od książek młodzieżowych wam się podoba :) Jak nie - nie ma tego złego, za niedługo do nich powrócę. 

Tym razem wzięłam sobie pod "odstrzał" pewną książkę polskiego autora. Nie oczekiwałam wiele, jednak jak to zwykle bywa już przed przeczytaniem zaczęłam się do tej książki skradać... A ponieważ kiedy to piszę zbliża się północ to mnie wzięło, żeby nie tylko opisać to wydarzenie, lecz także je... narysować. 


- Będziesz złą książką?
- Nie. 
- A CO JEŚLI?
- Nie jestem złą książką. Ogarnij się, Wiktoria. I idź już spać.
A na obrazku jestem ninja pospolitym. Nie dziękujcie ;)  
PISANIE O PÓŁNOCY MI NIE SŁUŻY. 
Jednak się przełamałam! Przeczytałam i wam powiem, że "Assa" nie kłamała. 
Książka opowiada bardzo ciekawą historię polskiego malarza, który zaczyna dostawać coraz dziwniejsze zlecenia na kopie obrazów. Jest to dla niego trudny okres, a zmartwień przysparza mu także żona, która ma obsesję na punkcie ich przyszłego dziecka. Główny bohater wkrótce odkrywa, że zlecenia na obrazy łączą się z morderstwem, którym zajmuje się jego żona. Dowiaduje się także, że i jemu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.

niedziela, 15 maja 2016

| 79 | "Łowcy Głów" Jarosław Stokłosa

17:44:00 23 Comments
Nr. recenzji: 79
Tytuł: Łowcy Głów
  Autor: Jarosław Stokłosa
Tom: 1
Seria: -
Liczba stron: 305
Data polskiego wydania: 16 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Pearlic
  Gatunek: Fantasy
Ocena: 8/10
 Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję samemu autorowi! Czytanie tej książki to była wielka przygoda.


Od dawna na moim blogu pojawiały się głównie recenzje książek młodzieżowych, których cały czas mi nie ubywa na półce. Ostatnio powiedziałam, że dość z tym i czytam fantasy (oczywiście to, jak i inne moje obietnice, trwało aż dobę). Niestety z tym gatunkiem książek jest taki problem, że jest ich coraz więcej, a tej fali nie da się zatrzymać. 
 W każdym razie dzisiaj chciałabym wam zaproponować coś innego. Świetną przygodę w świecie fantasy, w którym nie zabraknie także wspaniałej przyjaźni, czy początków miłości. 
Liszowy to wampir, jednak nie do końca. Może chodzić w świetle dnia oraz jest w stanie zapanować nad głodem krwi, choć ten nigdy go nie opuszcza. Ma okropnie niewyparzony język, lecz jego przyjaciele nigdy nie ustali w próbach okiełznania go. Jest osobą pełną pasji, która nigdy się nie poddaje, chociaż czasem także potrzebuje pomocy. W końcu on jest tylko wampirem, a to nawet nie w stu procentach...

Ubo jest bardzo pozytywną i skłonną do poświęceń postacią. Pomimo faktu, że jest ogromnym orkiem, zielarstwo od zawsze jest jego pasją. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tej powieści bez niego, ponieważ to on trzymał wszystkich swoich przyjaciół przy zdrowych zmysłach, był w stanie ze wszystkimi się dogadać i nigdy nie zrobił niczego złego. Zdecydowanie chciałabym mieć takiego przyjaciela jakim on był.