Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feeria Young. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feeria Young. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 czerwca 2020

Empatia. Poradnik dla wrażliwych

10:00:00 0 Comments

Na świecie istnieje mnóstwo ludzi pełnych wrażliwości i empatii, którzy są gotowi z miłością oddać wszystko drugiemu człowiekowi. Zdarza się też tak, że ktoś zabiera tę wrażliwość siłą, nawet nie będąc tego w pełni świadomym. Ta książka może pomóc otworzyć oczy i empatom, którzy nie wiedzą jak radzić sobie z tym co mają w sobie, i ludziom, którzy spotykają się z empatami na co dzień.

Nr. recenzji: 380
Tytuł: „Empatia. Poradnik dla wrażliwych”
Autor: Judith Orloff
Liczba stron: 288
Data polskiego wydania: 17 czerwca 2020
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 6/10
Autorka: Małgorzata Górna

Należy zaznaczyć, że do niektórych poradników należy podejść z przymrużeniem oka. Nie będziemy zgodni w pewnych kwestiach, nie wszystkie opisane metody Nam pomogą – ale próbować warto. Na początku musimy się przekonać, że wrażliwość jest niekiedy ograniczana, bagatelizowana i empaci czują się przez to odrzuceni, niezrozumiani. Słyszą: „przesadzasz”, „ogarnij się”, „musisz mieć grubszą skórę”. Niestety to nie sprawia, że „nadwrażliwość” znika, a często powoduje jeszcze większe powątpiewanie w swój dar. Tak, dar. Ta książka pomaga dostrzec własne emocje i ich wartość. Jeśli zastanawiasz się czy jesteś empatą warto skupić się na testach, które autorka tam podaje. Znajdziemy w niej porady dotyczące radzenia sobie z przytłaczającym wrażliwców światem, polegają one głównie na medytacji, pracy nad oddechem w celu osiągnięcia spokoju. Co ważne poruszane są tematy relacji ze znajomymi, związku, seksualności, rodzicielstwa czy pracy – cały wahlarz elementów codziennego życia, by było prościej.

Widać także starania autorki – Judith Orloff – amerykańskiej psychiatry empatki. Jej osobiste zaangażowanie w sprawę może wydać się albo przyjemne, albo męczące. Dla mnie było tym drugim.Nie wiem co miało na to wpływ, bo koniec końców, chcemy porady od ludzi, którzy mają wiedzę na dany temat, momentami miałam jednak wrażenie, że wciąż czytam o tym samym. Wiem, że nie każdy problem ma takie samo rozwiązanie, ale tutaj sprawdza się to w większości przypadków. To było lekko irytujące, ale nie umniejsza wartości książki, która wydaje się potrzebna ze względu na sposób mówienia o wrażliwości i empatii jako darze, a nie elemencie charakteru który trzeba w sobie ukryć. I teraz, otwartość otwartością, ale czułam się jakby to szło za daleko, jakby wrażliwość miała być usprawiedliwieniem, jakby świat miał się dostosować do Ciebie, a nie Ty do świata.

Jeśli czujesz, że nie pasujesz do tego świata, to dlatego, że jesteś tu, żeby stworzyć lepszy.

Polecam książkę osobom, które mają wrażenie, że nigdzie nie pasują. Osobom, które lubią medytacje i jogę. Osobom, które chcą pomóc swoim wrażliwym bliskim, które chcą ich zrozumieć.
Małgorzata Górna

niedziela, 9 czerwca 2019

„Przeznaczenie i pierwszy pocałunek" Kasie West

18:10:00 0 Comments
Nr. recenzji: 278
Tytuł: „Przeznaczenie i pierwszy pocałunek"
Autor: Kasie West
Tłumacz: Jarosław Irzykowski
Liczba stron: 415
Data polskiego wydania: 15 maja 2019
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 7/10

Główna bohaterka gra w filmie. Pomimo tego, że pierwszy debiut ma za sobą, tym razem ma przedstawić swoje aktorstwo w nieco innym świetle. Po raz pierwszy gra w ze sławnym aktorem. Natomiast niskobudżetowy film o zombie ma być jej przepustką do większych projektów. Jednocześnie jej ojciec pragnie, aby nie wpływało to na jej naukę. Wynajmuje korepetytora, którego zadaniem jest pilnowanie, aby wszystkie zadania były odrobione. Jednocześnie na planie zaczynają ginąć rekwizyty. Ktoś zaczyna zanotować produkcję, a główna bohaterka czuje, że musi powstrzymać tę osobę, nim kompletnie zrujnuje jej karierę...

Nie jestem w stanie sobie przypomnieć żadnej innej książki, której akcja działa by się na planie filmowym. Zdecydowanie to właśnie ten aspekt wydawał mi się najbardziej kuszący przy wyborze książki. A że Feeria Young ciągle jest moim ulubionym wydawnictwem młodzieżowym, to byłam bardzo przekonana, że będzie dobrze. I było! Pomimo naiwności, która towarzyszyła książce przez sporą część czasu, to jestem zadowolona. Główna bohaterka jest nastolatką, która ma problem na planie. Jej rodzice są rozwiedzieni, a więc jej sytuacja nie należy też do najprzyjemniejszych.

Bardzo przypadła mi do gustu akcja i tajemnica, która otaczała całość. Zdecydowanie nadanie trochę mroczeniejszego tonu całości bardzo nadało książce głębi. Nie był to już zwykły romans młodzieżowy, było to coś bardziej interesującego. Zdecydowanie dobre posunięcie. Jeśli natomiast chodzi o wątek romantyczny, to uważam, że trochę brakowało mu głębi. Była to bardziej przyjacielska znajomość, która ma szansę na rozwinięcie się w najbliższym czasie. Być może zostało to w ten sposób przedstawione jednak, aby książka była dopasowana do młodszych czytelników, co warto docenić.

Ogółem było dobrze. Nie mogę zaprzeczyć, ze książka nie była naiwna, bo nawet moje zachwyty mają jakieś ograniczenia, aczkolwiek... Wydaje mi się, że książka jest dobra do polecania nastolatką jako jedną z pierwszych książek. Książek które umożliwią im start w literaturę mlodziezową. Doceniam i polecam. 

niedziela, 12 maja 2019

„Mroczne Kłamstwa Minnow Bly" Stephanie Oakes

10:39:00 0 Comments
Nr. recenzji: 269
Tytuł: „Mroczne Kłamstwa Minnow Bly"
Autor: Stephanie Oakes
Tłumacz: Monika Wiśniewska
Liczba stron: 360
Data polskiego wydania: 13 marca 2019
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 8/10

Sięgnęłam po tę książkę, mając nadzieję na obejrzenie pierwszego serialu na Facebook Watch. Nie byłam jednak całkowicie pewna, czy przypadnie mi on do gustu, a poza tym, przecież najpierw powinno się przeczytać książkę, przed obejrzeniem jej ekranizacji. Musiałam więc się za nią zabrać, mając nadzieję na to, że będzie naprawdę dobra.

Minnow Bly należała do sekty. Tak, takiej prawdziwej sekty. Mieszkali razem na polanie, słuchali się poleceń proroka... No prawie cały czas. W wyniku buntu, nasza główna bohaterka straciła dłonie. Wszystko działało sprawnie aż do czasu pożaru osady. Prorok zginął, a wszystko inne spłonęło. To po tych wydarzeniach poznajemy naszą główną bohaterkę. Jest przesłuchiwana, ponieważ policja nie do końca wie, co się wydarzyło. Wraz z jej zeznaniami, poznajemy historię jej życia. Minnow jednak nie jest pewna, czy jest w stanie myślami powrócić do swoich największych sekretów. Chciałaby tylko, żeby to wszystko się już skończyło. Ma nadzieję na odzyskanie upragnionej wolności, na której zależy jej od samego początku...

Muszę przyznać, że osobiście już dawno nie miałam okazji przeczytać książki mrocznej w aż tak ogromnym stopniu. Myślałam, że typowo dla literatury młodzieżowej, okaże się on przesadzony. Do tego będzie jedynie zwykłą namiastką, zapowiedzią opowieści. A jednak niestandardowość i mroczność tej opowieści, wśród literatury młodzieżowej, rzeczywiście nie mają sobie równych. Chociaż, oczywiście, sytuacja ta ma również pewien minus. Wydaje mi się, że nie poleciłabym czytania tej opowieści osobom o słabych nerwach. Szczegółowy i bardzo dokładny opis odcinania dłoni, to nie jest coś, na co wszyscy są gotowi. Trzeba sobie dokładnie ustalić,czy jesteśmy przygotowani na taką dawkę ciężkich emocji, czy może jednak niekoniecznie.

Kolejną odważną rzeczą, którą zaprezentowała nam Stephanie Oakes jest oczywiście również sam sposób narracji. Mało kiedy udaje się dobrze poprowadzić narrację przedstawioną za pomocą zeznać. Ma to pewne utrudnienie, ponieważ od zwykłych słów trzeba gładko przejść do opisu wydarzeń w taki sposób, aby nie było to jedynie chmarą ciągłego tekstu. Uważam, że w Mrocznych kłamstwach Minnow Bly autorka poradziła sobie z tym typem narracji bardzo dobrze. Nie dość, że ukazała swoją niesamowitą wyobraźnię, która była głównym czynnikiem zapewniającym nam wartką akcję, to jeszcze dotrzymała kroku przy retrospekcjach. Nie każdy autor jest w stanie dokonać czegoś takiego.

Podsumowując, uważam, że jest to dobra książka. Niesamowicie bezpośrednia i chwilami przerażająca, w związku z czym nie nadaje się dla osób o słabych nerwach, jednak nie jestem w stanie zaprzeczyć, że jest jedyna w swoim rodzaju. Wydaje mi się, że czasem warto zmienić swój codzienny gatunek, na coś innego i Mroczne Kłamstwa Minnow Bly są odskocznią idealną. Mieszanina horroru, kryminału i tajemnic idealna na wstrząsający wieczór.

środa, 5 grudnia 2018

„Gdybym wiedziała" Rebecca Donovan

15:24:00 0 Comments
Rebecca Donovan już raz nas zaskoczyła niesamowicie oryginalną serią, jaką okazały się Oddechy. Zaskoczyła nas niesamowitą kreacją bohaterów, akcji i w ogóle przedstawioną historią. Wszyscy Czytelnicy od razu ją zapamiętali, a teraz mięli szansę powrócić, aby znowu dać porwać jej literaturze. Czy jednak nam się uda?

Nr. recenzji: 
226
Tytuł: „Gdybym wiedziała"
Autor: Rebecca Donovan
Tłumacz: Paweł Grysztar
Liczba stron: 410
Data polskiego wydania: 28 listopada 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 8+/10

Rodzina Lany jest dość niestandardowa. Każda członkini ma cechę, którą większość społeczeństwa uważa za dobrą, aczkolwiek okazuje się, że niekoniecznie taką jest, a nawet wręcz przeciwnie - uważa się to za swego rodzaju klątwę. Przekleństwem Lany jest absolutna szczerość. Dziewczyna wiedziała, że pewnego dnia klątwa zemści się również na niej, jednak nigdy nie wyobrażała sobie, że będzie to aż tak dramatyczne. Nieświadomie bierze udział w napadzie na bank, a później jest naocznym świadkiem wydarzenia, które mogło doprowadzić do śmierci dziewczyny, a na pewno doprowadzi do trwałego kalectwa. Nie wie jednak, czy jej przekleństwo nie pogorszy sprawy również tym razem, więc postanawia milczeć. Tak więc pozwala wszystkiemu toczyć się własnym biegiem, stroniąc od jakiejkolwiek pomocy. Ma nadzieję tylko, że uda jej się jakoś wybrnąć z tej sytuacji.

Muszę przyznać, że zapomniawszy już jak dobrą pisarką jest Rebecca Donovan, trochę nie wierzyłam w to, że książka rzeczywiście będzie tak dobra, na jaką się zapowiadała. Pamiętałam, że w trzeciej części Oddechów działo się już coś troszeczkę niedobrego, więc nie za bardzo wiedziałam i pamiętałam, czego oczekiwać. Postanowiłam jednak po prostu przeczytać, podchodząc do całości na luzie... i powiem Wam szczerze, że autorka mogłaby zostać zawodowym porywaczem. Od pierwszych stron zaskakuje nas oryginalnością całej opowieści. Skupia się na wykreowaniu historii tak oryginalnej, żeby nam od wszystkiego szczękały zęby. Kreuje bohaterkę, której nie można nazwać bohaterem. Jest zła, popełnia błędy i ma liczne wady. Widzimy kiedy dokładnie popełnia błędy, a jednak ona nie jest w stanie tego dostrzec, choć nie można stwierdzić, że się nie stara. Nie jest też typem infantylnej postaci, prawdopodobnym jest, że niektórym się taka wyda. Ona jest po prostu wykreowana na postać rzeczywistą i nie sposób jej tego odmówić.

Kolejną rzeczą na którą warto zwrócić uwagę jest fakt, na jak bardzo zaawansowanym poziomie udało się autorce manipulować akcją oraz wydarzeniami tak, aby Czytelnik nie był zaskoczony tylko na początku książki przez względu na niezwykły styl, czy traumatyczne wydarzenia, ale także w środku, czy pod koniec. W związku z tym nie muszę chyba dodawać, że akcja pędzi cały czas. Nie jestem trochę pewna, co też autorka przygotowała na nas w kolejnych częściach, aczkolwiek aktualnie więcej rzeczy jest zatajonych niż ja kiedykolwiek będę miała kotów, a planuję przyszłość starej panny z hodowlą kociaków. Nie mogę odmówić tego, że Rebecca Donoavn po raz kolejny stała się mistrzynią wyprowadzania nas w pole i udało jej się znowu osiągnąć sukces. Napisała książkę do tego stopnia oryginalną, że aż niepowtarzalną. Dotyczącą tak wielu wątków, że pomimo znania wszystkich szczegółów zbrodni - nadal toniemy w tajemnicach.

Podsumowując, nowa seria - Ani Słowa jest zdecydowanie warta zapoznania się z nią. Jeśli ktoś przepada za niełatwymi tematami, kryminałami, choć napisanymi w bardziej młodzieżowym stylu, a w dodatku opatulonych taką dawką tajemnicy, że szczęki Czytelników błąkają się gdzieś po parkietach, to chciałabym Państwu przedstawić właśnie tę serię. Czy będziecie zachwyceni już po pierwszym tomie? Bardziej użyłabym sformułowania zaintrygowani. Książka jest niezwykła, to pewne, jednak mam nadzieję, że cała opowieść będzie niesamowita.

poniedziałek, 22 października 2018

"Nieśmiała" Sarah Morant

12:11:00 0 Comments
Długo zabrało mi zdecydowanie się na przeczytanie tej książki, kiedy miałam ją już u siebie. Przeraziłam się nie na żarty, że będzie to kolejna książka napisana przez nastolatkę, która być może nie do końca zrozumiała, o czym ma zamiar napisać. Całe szczęście - okazało się, że prawda jest zgoła inna, a moje ulubione wydawnictwo trzyma się szczytu...

wtorek, 25 września 2018

"Dziewczyna, która wybrała swój los" Kasie West

17:50:00 0 Comments
Zaskoczenie, że pani Kasie West chciała spróbować, jak uda jej się odnaleźć w całkowicie innym gatunku trwało tylko chwilkę. Pojawiły się wątpliwości, jednak w krótkim czasie zdecydowanie do mnie dotarło, że skoro wszystkie książki autorki są niesamowite, to być może w zwykłą paranormalną młodzieżówkę też pchnie coś całkowicie innego...

wtorek, 17 lipca 2018

Przedpremierowo: "Skrzywdzona" Natasha Preston

15:24:00 0 Comments
Nr. recenzji: 190
Tytuł: "Skrzywdzona"
Autor: Natasha Preston
Tłumacz: Karolina Pawlik
Liczba stron: 350
Data polskiego wydania: 18 lipca 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 4/10

Po książkę sięgnęłam całkowicie nie znając twórczości pani Natashy Preston. Przeczytawszy opis, miałam małą nadzieję, że książka okaże się romansem, która zgasła jeszcze szybciej, gdy udało mi się przeczytać informacje z wydawnictwa odnośnie thrilleru jakim może okazać się ta opowieść...

Scarlett nie pamięta żadnego wydarzenia sprzed czwartych urodzin. Zawsze ją zastanawiało, co się z nią stało, że straciła pamięć. Jej rodzice tłumaczyli, że wydarzył się wielki pożar, a w skutek stresu pourazowego lub czegoś podobnego, zapomniała o wszystkim. Żyła z tym prawie pogodzona do czasu, kiedy w jej szkole pojawił się nowy uczeń i zaczął się nią interesować, a wszystko zrobiło się dziwniejsze. Wydawał się być chłopakiem idealnym, czułym, dbającym o każdy szczegół, bardzo różniącym się od wszystkich innych nastolatków. A później zdarzył się wypadek, w skutek którego zaczęły się jej sny, zawierające prawdopodobnie wydarzenia z przeszłości. Niestety, różniące się zdecydowanie od tego, co mówili jej rodzice. O co chodzi z tymi snami i jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Noach?

Zdecydowanie nie można powiedzieć, że całościowo ta książka jest zwyczajna. Porusza ważny temat, którego tutaj nie zdradzę, ponieważ uważam, że okazałby się on spoilerem i mógłby odebrać części czytelników całą frajdę z czytania. Jeśli ktoś na swoją odpowiedzialność chciałby się dowiedzieć, to zapraszam do komentarzy. Bezspoilerowo: autorka przybliżyła trochę ślepe wierzenie i niedopuszczanie do siebie absolutnie innej wersji społeczeństwa niż określona. Zdecydowanie wspomniany temat  jest bardzo niepowtarzalny, jeśli chodzi o książki młodzieżowe. Mało kto odważy się napisać opowieść o takim ciężkim, wydawałoby się, morale. Książka zaczyna się od bardzo sielankowej akcji, kiedy to główna bohaterka poznaje miłość swojego życia i przeżywają piękne wspólne chwile. Są szczęśliwi, a my jakoś brniemy przez te miłe chwile, tylko pobieżnie zainteresowani. Potem pojawiają się strony, w których Noach staje się narratorem i jesteśmy w stanie od razu powiedzieć, że skrywa on jakąś tajemnicę. Uważam, że to też jest sztuka - napisać rozdziały tak, by ewidentnie ujawnić czytelnikowi, że coś ukrywamy, a jednocześnie absolutnie nie zdradzić, co dokładnie i na czym to polega, tylko dawkować kawałeczek po kawałku przez całą książkę części tej tajemnicy...

Za styl oraz język, jakim posługuje się autorka, zdecydowanie mogą polecieć punkty zainteresowania każdego czytelnika. Nie zrozumcie mnie źle, jest okej, jednak jest to taki typowy, bardzo naiwny styl, który bardzo często jest używany właśnie w książkach młodzieżowych, polegający na używaniu bardzo prostych sformułowań oraz powszechnym niedopracowaniu szczegółów. Okej, niby większość młodzieżówek z tego słynie, ale znowu nie wszystkie i wydaje mi się, że można było wymagać czegoś lepszego, niż nam zaproponowano. Ach, nawet i sam fakt, że bohaterka robi takie zamieszanie na temat tego, że nic nie pamięt sprzed czwartego roku życia. Przepraszam bardzo, czy ktokolwiek na sali pamięta jak był, np. karmiony piersią? Nie? O kurczę, na pewno wyrządzono Wam krzywdę w dzieciństwie, zresztą tak samo mnie. Bez przesady, straszliwie naiwna ta książka stawała się czasami, często do tego stopnia, że nie dość, iż niesamowicie rzucało się to w oczy, jak również po prostu było to ciężkie do zniesienia. Nadrabiać wszystko muszą oczywiście bohaterowie, a dokładniej główny bohater płci męskiej, który jednocześnie tak bardzo się poświęca każdej sytuacji, jak również cały czas coś kręci, że było to wprost niesamowite. A poza tym, nawet w momencie, gdy na jaw wyszła cała tajemnica, ciężko było tak po prostu go znielubić i podejrzewam, że zdecydowana większość czytelników tego nie zrobi. 

Podsumowując, książka porusza ważny i bardzo interesujący temat, którego dosłownie w recenzji nie wypowiem, ponieważ coś podobnego mogłoby absolutnie odebrać całą frajdę z czytania i stopniowego odkrywania tajemnicy, z czym to pani Preston bardzo dobrze sobie poradziła. Bardzo łatwo da się zauważyć defekty, jeśli chodzi o styl pisania i szczegóły wszystkich akcji, jest to książka z rodzaju tych, gdzie osoby za bardzo skupione będą jęczeć, jednak nadal ma w sobie coś przyciągającego. Osobiście dam 4/10, ponieważ sprawy pt: "czy czyta się dobrze", są dla mnie przynajmniej tak samo ważne, jak poprowadzenie wątku fabularnego.

sobota, 2 czerwca 2018

PRZEDPREMIEROWO: "99 dni lata" Katie Cotugno

11:14:00 0 Comments
Nr. recenzji: 174
Tytuł: "99 dni lata"
Autor: Katie Cotugno
Tłumacz: Anna Dobrzańska
Liczba stron: 355
Data polskiego wydania: 6 czerwca 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 7/10

Przez wzgląd na zbliżający się najlepszy okres w roku, kiedy tylko rozglądamy się za palmami i leżakiem, czas najwyższy nastał, by zacząć się rozglądać za powieściami na lato. Oczywiście z pomocą nadchodzi Feeria Young, która sprawia, że lista moich planów okropnie się wydłuża...

Rok temu mama Molly wyznała w wywiadzie, że autorska książka bazowała na życiu swojej córki. Zrujnowało to życie dziewczyny, ponieważ wszyscy nagle się dowiedzieli, że dziewczyna niejako zdradziła swojego chłopaka, zakochując się... w jego bracie. Po ujawnieniu się brutalnej prawdy, dziewczyna wyjeżdża do szkoły z internatem na rok. Teraz jednak powraca, ponieważ musi w swojej mieścinie spędzić aż 99 dni, przed rozpoczynającym się rokiem akademickim. Musi sobie poradzić z nienawiścią zionącą zewsząd, jak również znaleźć pracę, czy uporać się z wyborem przedmiotu wiodącego na studiach... 

piątek, 27 kwietnia 2018

Kasie West powraca z "Miłość i inne zadania na dziś"!

21:33:00 4 Comments

Tym razem chyba nie muszę się spowiadać dlaczego sięgnęłam i chciałam sięgnąć po tę książkę. Jestem od dawien dawna zakochana w powieściach Kasie West i nie umiem się od nich odpędzić, ponieważ każda kolejna wydaje mi się niesamowita. 

Kiedy na wakacje wyjeżdża dwójka z czwórki przyjaciół, Abby jest zmuszona do spędzenia wakacji z Cooperem. Chłopak nie tylko jest jej najlepszym przyjacielem, dziewczyna od wielu lat jest w nim nieszczęśliwie zakochana. Nawet wyznała mu miłość, jednak po zobaczeniu reakcji, szybko obróciła wszystko w żart. Teraz nie chce z nim wchodzić w żadną większą relację, jednak została na niego skazana. Spędzają ze sobą każdy dzień, aż Cooper znajduje swoją przyszłą dziewczynę, a Abby jest zmuszona do walki o miejsce na miejscowej wystawie. Chce, żeby w końcu ktoś dostrzegł jej sztukę i jest przekonana o tym, że to jej jedyna szansa. Obrazy w krótkim czasie muszą nabrać głębi, a dziewczyna musi w nie włożyć całe serce. Cooper stara się jej pomóc, jednak czy to w ogóle możliwe, skoro to on jest osobą, która z każdą kolejną dziewczyną, łamie serce swojej najlepszej przyjaciółce?

sobota, 7 kwietnia 2018

"Player One", czy to naprawdę aż taki hit?

21:18:00 5 Comments


Powód numer jeden by sięgnąć: Pierwszy raz wydawnictwo Feeria Young zadecydowało by wydać książkę science-fiction. Już sam fakt był zastanawiający. Halo, przecież to moje ulubione wydawnictwo wydające książki młodzieżowe, a teraz wydało coś całkowicie odbiegającego od ich "normalnego" kanonu. Wniosek: to musi być dobre.
Powód numer dwa: Film stworzył pan Steven Spielberg. Prawdopodobnie większa liczba osób powiąże go z "Playerem One" niż z Ernestem Clinem, a o panu Dariuszu Ćwiklaku w ogóle wspominać nie będę. A skoro reżyser, który ma na swoim koncie filmy typu E.T. wziął się za ekranizację, to książka musi mieć w sobie "to coś". 

wtorek, 14 listopada 2017

Ile książek kupisz za wygraną na loterii?

09:16:00 5 Comments
Nr. recenzji: 163
Tytuł: "Szczęście w miłości"
Autor: Kasie West
Liczba stron: 400
Data polskiego wydania: 11 października 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: -7/10

Książki pani West zawsze są warte uwagi. Myślę, że udowadnia to pięć innych recenzji na moim blogu, których ocena ani razu nie spadła poniżej siódemki  
kliknij, by zobaczyć inne recenzje |. Cóż, udowadnia to też, że jeśli jedna z nich przypadła ci do gustu, to inne także powinny, a jeśli dana się nie spodobała... to już wiesz, że kolejne są w bardzo podobnym stylu.

"Szczęście w miłości" to bardzo osobliwy tytuł. Oddaje całość książki bardzo dobrze, aczkolwiek na początku byłam lekko zmieszana, dlaczego autorka zdecydowała się nadać podobny. Powieść zaczyna się bardzo zwyczajnie, od przestawienia nam pokrótce życia naszej głównej bohaterki, która zakończyła już odhaczanie wszystkich punktów na swojej liście "droga po stypendium na studiach". Ostatnio wysłała papiery do wszystkich interesujących ją uniwersytetów i właśnie oczekuje na odpowiedzi. Jednocześnie kończy 18 lat i w końcu staje się dorosła. Niemniej impreza urodzinowa jest bardzo nieprzyjemna, ponieważ... nikt się nie pojawia. Jedzie więc do sklepu kupić swoje ulubione cukierki reese's pieces i w przypływie chwili kupuje los na loterii o 50 milionów dolarów. Jakież jest jej zdziwienie, kiedy sprawdza wygrane liczby, a wszystkie się zgadzają...