Insta


niedziela, 28 lipca 2019

„Gdzie diabeł mówi dobranoc" Karina Bonowicz


Bardzo stronię od polskich autorów, ponieważ tak naprawdę nigdy nie wiesz, na co trafisz. Sięgając po tę opowieść byłam przestraszona, aczkolwiek jednocześnie znudzona, ponieważ od dawna nie natknęłam się na dobrą opowieść fantastyczną, a jednak ta okazała się naprawdę niesamowita...



Nr. recenzji: 
288
Tytuł: „Gdzie diabeł mówi dobranoc"
Autor: Karina Bonowicz
Liczba stron: 570
Data polskiego wydania: 19 czerwca 2019
Wydawnictwo: Initium
W moim odczuciu: 8/10

Przez wypadek samochodowy rodzice Alicji zginęli. Teraz, dziewczyna została odesłana do swojej cioci Tatiany, na sam koniec świata, wydawałoby się, ponieważ aż do Czarcisławu. Malutkiej mieściny z jedną restauracją, która jednak nadal żyje legendami słowiańskimi. Wierzy się tutaj, że nocą po lesie chodzą wilkołaki, natomiast sól zawsze warto jest mieć przy  sobie. Wszystko zacząć miało się, gdy przedstawiciele czterech rodzin założycieli zgromadzili się i zawarli pakt z diabłem. W każdym pokoleniu potomkowie wszystkich czterech rodzin muszą samodzielnie zadecydować, czy poświęcą się złu, czy dobru. A wybór wcale nie jest taki prosty, jak się wydaje...

Na początku odniosłam wrażenie, że natknęłam się na książkę dla dzieci. Wiecie, pierwsze spotkanie z naszą główną bohaterką przebiegło nieco... infantylnie. Nie byłam w stanie określić ile ma lat, jednak do tego stopnia działała mi na nerwy swoim zachowaniem, że szybko zakwalifikowałam ją do grupy trzynastolatek i chciałam jak najszybciej zakończyć swoją przygodę z tą opowieścią. Rzecz zmieniła się bardzo szybko. Kiedy zakończył się wstęp i zaczęły się pojawiać magiczne stworzenia, muszę przyznać, że w całej książce wszystko bardzo szybko się zmieniło i było wprost genialne. Główna bohaterka zdecydowanie się ogarnęła, a ponad to cała akcja zaczęła być do tego stopnia wciągająca, że nie byłam już w stanie się oderwać. 

Koniec końców, muszę powiedzieć, że naprawdę mi się podobało. Akcja niesamowicie się rozkręciła, minimalny dopuszczalny wiek czytelnika nieznacznie wzrósł, a sama Alicja wzięła na wstrzymanie i znormalniała. Jeżeli miałabym znaleźć jeszcze jedną wadę, to chyba tylko to, że odczuwam, że daleko nam do finału tej opowieści. Czekam niecierpliwie na kolejne tomy, jednak przeczuwam, że jeszcze co najmniej dwa przed nami. Natomiast mam nadzieję, że tendencja rosnących umiejętności pisarskich jak najbardziej się utrzyma, a sama autorka zaskoczy nas jeszcze nie raz swoimi genialnymi pomysłami. Polecam nieco starszym czytelnikom. Bądźcie cierpliwi, zaraz po wstępie zdecydowanie zostaniecie porwani...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)