Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morderstwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morderstwa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 grudnia 2024

"Wizażysta" - Lilia Łada

07:00:00 0 Comments
Czasami ciężko uwierzyć w to, że makabryczne zbrodnie, do których posuwają się seryjni mordercy dzieją się naprawdę. Świat, w którym żyjemy nieraz udowodnił nam, że istnieją podli ludzie bez skrupułów, którzy potrafią wykorzystać czyjąś niewinność, a następnie bez wyrzutów sumienia krzywdzić, nawet jeśli niczym one nie zawinęły. Tematykę brutalnych morderstw i niepokojącego makabrycznego zabójcy, wywołującego dreszcze swoim brakiem moralności porusza Lila Łada w swojej powieści pt. "Wizażysta", która z pewnością nie pozwoli wam w najbliższym czasie zasnąć..




Tytuł: "Wizażysta"
Autor: Lila Łada
Data wydania: 20 listopada, 2024
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 296
Moja ocena: 9/10
Autor recenzji: Julianna Kucner







W ścisłym centrum Poznania znaleziono zwłoki. Wezwany na miejsce przestępstwa patolog odkrywa przerażające fakty na temat popełnionej zbrodni. To, co miało być rutynowym śledztwem, staje się jedną z najtrudniejszych i najbardziej makabrycznych spraw, z jaką lokalna policja miała kiedykolwiek do czynienia. Porzucone szczątki należą bowiem nie do jednej, ale aż do sześciu młodych kobiet. Niedługo potem pracownicy kolei trafiają na kolejne ciało…


Do sprawy zostaje przydzielony podkomisarz Dariusz Młotkowski, znany z nieszablonowych metod tropienia przestępców. Czy jego niezwykłe zdolności analizowania umysłów zbrodniarzy pozwolą mu dopaść zwyrodnialca, nim ten uprowadzi kolejną osobę?

Do przeczytania powyższej powieści zachęcił mnie przede wszystkim intrygujący opis o makabrycznym morderstwie, który zadecydował o tym, że uznałam za konieczność, by zagłębić się w historię, której akcja toczy się w Poznaniu. Sam fakt, że autorka jako tło wydarzeń przyjęła Polskę, a głównym miejscem akcji stał się teren w pobliżu słynnego PKP, z którym niejednokrotnie miałam do czynienia, sprawił, że "Wizażysta" nabrał urzeczywistnienia i jeszcze bardziej mogłam wczuć się w jego fabułę.

Po kilku stronach zdecydowanie mogłam stwierdzić, że styl pisania autorki jest lekki i przyjemny w odbiorze. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, gdy czytałam o złośliwych uwagach podkomisarza Młotkowskiego na temat dworca głównego i o zorganizowaniu PKP, które faktycznie nie ma sensu i powoduje wielki zamęt wśród ludzi spieszących się na pociągi.
Tak czy inaczej, byłam już przekonana o tym, że książka Łady będzie umilać mi najbliższe kilka godzin, po tym, jak główny bohater pierwszy raz udał się na miejsce zbrodni. Wszelkiego rodzaju kryminały są naprawdę spopularyzowane w dzisiejszych czasach i jako zaprawiona w bojach czytelniczka z czystym sumieniem, muszę przyznać, że "Wizażysta" to jedna z tych książek, które naprawdę wywołują gęsią skórkę na ciele. 

Sam koncept zbrodni stwarza niepojącą atmosferę, a akcja tocząca się w pobliżu zalęganych przez margines społeczny terenów jeszcze bardziej to pogłębia. Rozmowy z prostytutkami, wśród których panuje strach o własne życie, niepokój o znikające kobiety, z którymi nie ma kontaktu, tajemniczy warsztat w pobliżu dworca.. A w tym wszystkim tkwi jeszcze tajemnicza organizacja charytatywna, która także wydaje się mieć udział w tej przerażającej sprawie. Wszystkie te wątki tworzą spójną całość, współgrają ze sobą i wywołują masę emocji, począwszy od przerażenia do szoku, gdy dowiadujemy się, co z nich wynika.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę są sympatyczni, a sposób, w jaki ze sobą współpracowali, sprawiał, że odbierałam ich w pozytywny sposób (moje serce skradł neonowy komplet z bokserkami w prezencie). Należy też oczywiście wspomnieć o sprawcy tych niekonwencjonalnych morderstw, którego motyw wprawił mnie w osłupienie. Nie da się ukryć, że jest to naprawdę intrygująca postać, z powodu jej moralnie spaczonego postępowania, nie da się przejść wokół niej obojętnie. Tak więc, postacie wykreowane przez Lilię Ładę doskonale pasowały do mrocznego klimatu i tej kryminalnej otoczki wokół.

Podsumowując, przy powieści pt. "Wizażysta" moja głowa pracowała na najwyższych obrotach. Jako fanka takich klimatów moje serce skradła nie tylko przerażająca i niepokojąca sprawa oraz jej prowodyr, ale również odniesienia do dworca w Poznaniu, relacje między bohaterami (chciałabym się dowiedzieć, co się wydarzyło później, między podkomisarzem a pewną dziennikarką), a także sposób, w jaki autorka ich przedstawiła. Książka jest zdecydowanie warta przeczytania, z pewnością umili wam te ciemne wieczory, w których nie wiadomo czy ktoś się nie czai tuż za rogiem..

środa, 27 listopada 2024

"Poradnik grzebania kotów" - Mika Modrzyńska

09:00:00 0 Comments
Podcasty kryminalne są niezwykle popularne w dzisiejszych czasach. Makabryczne zbrodnie popełniane przez znanych psychopatów lub tych, których nie posądzalibyśmy o bycie seryjnymi mordercami, mają swoich wiernych fanów i sukcesywnie zyskują na popularności, zwłaszcza w formie audycji. Sama jestem fanką takich historii, szczególnie tych najbardziej niewyjaśnionych i wzbudzających wiele wątpliwości. Takową tematykę porusza Mika Modrzyńska w swojej intrygującej powieści pt. "Poradnik grzebania kotów", w której główna bohaterka, Stefania, sama jest zapaloną fanką podcastów kryminalnych. Tylko czy zdołałaby sobie poradzić, gdyby sama musiała stać się częścią kryminalnej historii?



 
Tytuł: "Poradnik grzebania kotów"
Autor: Mika Modrzyńska
Data wydania: 1 października, 2024
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 302
Moja ocena: 5/10
Autor recenzji: Julianna Kucner






Gdy trzynastolatka z biednego domu znika, mieszkańcy Brzózki, małej mazurskiej wioski, uznają to za ucieczkę. Swój błąd odkrywają dopiero piętnaście lat później, gdy przypadkowy turysta znajduje ciało dziewczyny w okolicznym bagnie.



Stefania powraca do rodzinnej wioski wkrótce po tym, jak znaleziono ciało Martyny, jej szkolnej przyjaciółki. Nigdy się nie przyznała, że tamtej feralnej nocy obiecała Martynie, że uciekną razem. Teraz, sfrustrowana brakiem skuteczności policji, zagubiona w życiu, postanawia wszcząć własne śledztwo. Wieś huczy od plotek i domysłów. By włączyć się w tę społeczność, do której nigdy tak naprawdę nie należała, Stefania postanawia skorzystać z pomocy sąsiada, niespełnionego artysty. Nietypowa para wpada na pewien trop…

Moje nadzieje co do powyższej pozycji były przeogromne. Opis brzmi naprawdę interesująco i myślę, że każdy fan nie tylko kryminalnych historii, ale również thrillerów, kryminałów czy powieści z emocjonującą akcją lub tych wymagających dużo przemyśleń, logiki by się skusił. Tak czy inaczej szczerze powiedziawszy nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana po przeczytaniu "Poradnika grzebania kotów".

Główna bohaterka to dość specyficzna postać, do której niezmiennie miałam mieszane uczucia. Podobały mi się jej spontaniczność i styl życia lekkoducha podróżującego po świecie, ale decyzje przez nią podejmowane niezmiernie mnie irytowały (zwłaszcza ta na samym końcu książki). Brakowało mi również więcej retrospekcji po jej powrocie do rodzinnej wsi Brzózki, ponieważ odniosłam wrażenie, że tak naprawdę mało miała z nią wspólnego. W dodatku ubolewałam, że relacja Stefanii z Asią nie została bardziej szczegółowo potraktowana. Brnąc przez powyższą powieść, doszłam do wniosku, że brakuje mi w niej rozwinięcia większości wątków. Na przykład chciałabym również dowiedzieć się więcej o relacji Stefanii z Martyną lub dowiedzieć się, dlaczego Stefania tak właściwie nie jest w stanie nigdzie sobie zagrzać miejsca. Taki niedosyt spowodowany pytaniami bez odpowiedzi poszerzonymi o filozoficzny bełkot sprawił, że zgubiłam przyjemność czytania historii Modrzyńskiej.

Sam koncept książki jest naprawdę intrygujący. Powrót do rodzinnej miejscowości i ponowne zmierzenie się z jej mieszkańcami po tak długim czasie nieobecności trzyma w napięciu i wywołuje ciarki na ciele. Społeczność egzystująca w Brzózce wywołuje niepokój i stawia pytania o to, kto tak właściwie jest odpowiedzialny za śmierć Martyny? Jeśli chodzi o akcje, w niektórych momentach nudziłam się nic niewnoszącymi do fabuły czy też do portretów postaci informacjami. Jednak muszę przyznać, że na końcu akcja gwałtownie przyspiesza i przyprawia o szybsze bicie serca. Mimo to nie zmieniło to mojego nastawienia do "Poradnika grzebania kotów".

Podsumowując, moje odczucia co do powyższej pozycji są mieszane. Z jednej strony polubiłam się ze Stefanią i z przyjemnością śledziłam jej losy, zwłaszcza gdy na jej drodze pojawił się Wincenty, natomiast z drugiej jej motywacje były dla mnie niezrozumiałe, a jej przemyślenia nużące. Wydaje mi się, że gdyby autorka mniej skupiła się na samej Stefanii, a więcej na wykreowaniu bardziej szczegółowego otoczenia, powieść byłaby dla mnie o wiele bardziej przyjemniejsza w odbiorze. Jednak wciąż zachęcam do przeczytania "Poradnika grzebania kotów", ponieważ może Wy dostrzeżecie w tej powieści coś, co mi umknęło :)

Wydawnictwu Zysk i Sk-a  dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników zachęcam do skomentowania powyższej zawartości w komentarzu :) 


niedziela, 4 lipca 2021

"I zbaw mnie ode złego" – Aleksandra Jonasz

09:00:00 0 Comments
Druga część trylogii Aleksandry Jonasz zapowiadała się dość obiecująco. Autorka pozostawiła po sobie niewyjaśnione tajemnice i intrygujące, bestialskie zbrodnie, które na długo zapadają w pamięć. Lekkie pióro na doskonałym psychologicznym tle to coś, czego każdy szanujący się mol książkowy, chciałby doświadczyć, czytając powodujący gęsią skórkę dreszczowiec. Ale czy drugi, tytułowy tom jest lepszy niż jego poprzednik? Czy autorka ponownie wykazała się swoimi kryminalnymi umiejętnościami, zabierając nas do swojego wyimaginowanego świata? Tego dowiecie się z poniższej, konstruktywnej recenzji, ale muszę przyznać – musimy bardziej doceniać naszych polskich pisarzy.

Nr recenzji: 435
Tytuł: "I zbaw mnie ode złego"
Autor: Aleksandra Jonasz
Data polskiego wydania: 3 czerwca, 2021
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 306
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10



Czas płynie coraz szybciej, a w Chicago dochodzi o kolejnych brutalnych oraz niewyjaśnionych morderstw. Zabójca wciąż jest na wolności, ale uwaga – każdy może być w kręgu podejrzanych. Śledztwo stoi w miejscu, a Rosalie zmaga się z męczącymi demonami we własnym umyśle. Jej niepokojąco realistyczne wizje i sny na jawie doprowadzają ją niemalże do obłędu. Co jest prawdziwe, a co jest tylko odbiciem w lustrze iluzji? Więcej jest pytań niż odpowiedzi. Czy młoda pani detektyw zawiera w sobie klucz do wyjaśnienia zagadki? Wkrótce sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej: znika dyrektor liceum, w którym uczyła się zamordowana nastolatka, a na policję zgłasza się nieoczekiwany świadek. Czasu jest coraz mniej, a Rosalie jest na skraju załamania nerwowego. Kim tak naprawdę jest morderca? Skąd biorą się niepokojące wizje? Tego na pewno nie dowiecie się w tym tomie.

Czytając parę nocy tę książkę przy słabym świetle lampki nocnej, czułam się, jakbym oglądała dobry, kryminalny serial, który ma za mało odcinków. Nienawidzę autorki za to, że powieść tak szybko się skończyła, a trzecia część trylogii jeszcze nie została wydana. Pozostaje mi więc tylko czekać, a nie jestem cierpliwa, więc wspaniale by było, gdybym zobaczyła w cotygodniowych nowościach od Novae Res ostatnią część trylogii. Czuję niedosyt, zwłaszcza po przeczytaniu końcowego zdania i tylko wyobrażam sobie, jak dalej mogą potoczyć się sprawy. Autorka celowo wodzi za nos przez całe dwie części, by nasze umysły samodzielnie ułożyły rozsypaną układankę. Tylko że brakuje puzzli. Pozostaje nam więc, ostatkiem sił domyślać się jak wygląda końcowy obrazek.

Druga, owa część znacząco przewyższyła pierwszą. Ponownie mamy niesamowitą, oryginalną fabułę na przemyślanym tle. Akcja nie zwalnia, ale również za bardzo nie przyśpiesza. Wątek romantyczny, który dodała Aleksandra Jonasz, był najlepszym pomysłem, na jaki mogła wpaść. Od niespodziewanych wydarzeń bez happy endu bije realność. Nic się ze sobą nie klei, dlatego strasznie jestem ciekawa, jak to się skończy. Pochwalam jeszcze raz oryginalność i staranne zaplanowanie przebiegu powieści. Autorka nie odpuściła sobie dosłownie ani jednego fragmentu – wszystko jest solidnie dopracowane. Bardzo ubóstwiałam również opisy ataków paniki głównej bohaterki, czy też stany jej słabości. Nie sądzę, by lepiej dałoby się to opisać, przedstawić. Nie ma tej sztuczności, jak gdyby sama autorka przeszła to na własnej skórze lub była świadkiem takich zachowań. Bohaterowie są realni, uczucia też. Naprawdę się do nich przywiązałam i nie żartuję – moje serce będzie usychać z tęsknoty za ich dalszymi losami.

Dobrze, że autorka wszystkiego tak nie wyidealizowała i nie zrobiła z Rose jakiegoś wszechmocnego medium. Początkowo myślałam i zaznaczyłam to w recenzji pierwszego tomu, że to będzie kolejna przereklamowana, nudna powieść od polskiego autora, ale całkowicie się myliłam. Główna bohaterka ma swoje własne problemy, nie radzi sobie z traumą, a jej życie nie jest usłane różami. 

Z książki na pewno wyciągnięcie dużo wartości i będziecie się nieźle przy niej bawić. Pokochacie bohaterów, przywiążecie się do nich i będziecie cierpieć tak jak ja teraz. Trzeba koniecznie nagłośnić twórczość autorki, bo w całej swojej czytelniczej karierze nie przeczytałam równie dobrego thrilleru. 

Minusów się nie doszukałam. Liczy się to, że po raz tysięczny wspomnę, iż nie ma następnej części? 

Podsumowując, nie chcę słyszeć o tym, że nie skusicie się na tę pozycję. Nawet mnie nie denerwujcie i natychmiast dodajcie "Obudź mnie zanim umrę" i "I zbaw mnie ode złego" na swoją listę książek do przeczytania. Spróbujcie się przekonać do wspaniałości tej książki, a na pewno nie pożałujecie.
Pragnę jeszcze tylko wspomnieć, że ja sama nie mogłam się przekonać do pierwszego tomu i trochę się zmuszałam przez pierwsze kilka stron, ale było warto. Mogłabym zrobić wam obszerną rozprawkę o zaletach tej trylogii, ale ma tak mało stron, że pozwolę wam rozkoszować się i odkrywać to samodzielnie. 

Zachęcam do komentowania wszystkich czytelników, autorce życzę dalszych sukcesów i nienachalnie proszę o wydanie ostatniej już części, natomiast wydawnictwu Novae Res szczerze dziękuję za taką perełkę.







czwartek, 24 czerwca 2021

"Obudź mnie zanim umrę" – Aleksandra Jonasz

08:00:00 0 Comments

Kolejny z kolei już thriller psychologiczny, w którym główna bohaterka zmaga się z depresją i popada w pierwszą fazę alkoholizmu, ale jako jedyna, jest bliska rozwiązania przełomowej dla społeczności sprawy. Mimo że ten powielany schemat, znany już wszystkim, od razu rzuca się w oczy, nie mogę stwierdzić, że książka była beznadziejna. Muszę przyznać, iż urzekła mnie swoją prostotą. Była krótka, co prawdopodobnie było celowym zabiegiem autorki, by pozostawić w nas dręczący niedosyt i zmusić nas do natychmiastowego sięgnięcia po drugą część, bo takowa na szczęście istnieje. Tak czy siak, udało się jej, a ja konstruktywną krytyką, pozwolę sobie, zachęcić was do przeczytania tej niesamowitej powieści, by ten wywołujący ciarki na ciele thriller nie został przez was na zawsze stracony. Zapraszam więc do wykreowanego przez Aleksandrę Jonasz świata w książce pt. "Obudź mnie zanim umrę".



Nr recenzji: 432
Tytuł: "Obudź mnie zanim umrę"
Autor: Aleksandra Jonasz
Data polskiego wydania: 1 stycznia, 2018
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 164
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 7/10

Seria bestialskich zbrodni wstrząsa opinią publiczną w Chicago. Pojawia się zagadkowy morderca, który myje, ubiera oraz perfumuje swoje ofiary, a następnie porzuca je w przypadkowych miejscach. Młoda detektyw Rosalie Evans spędza bezsenne noce na próbie rozwiązania zagadki, analizując każdą najdrobniejszą poszlakę. Kim jest morderca i czy ofiary są ze sobą w jakiś sposób powiązane? Poranki w samochodzie z mocną kawą, ściana zapełniona fotografiami ofiar, butelki po antydepresantach i szklanki z wódką, wkrótce stają się jej codziennością. Prawdziwy koszmar rozpoczyna się, jednak gdy kobieta zdaje sobie sprawę, iż krwawe wizje w jej umyśle stają się nieuniknioną rzeczywistością. Rozsiądźcie się wygodnie i przygotujcie się na krwiste morderstwa trzeciego stopnia.

Początkowo nie mogłam się w ogóle zabrać do przeczytania tej książki. Być może to przez te letnie oraz upalne dni, w których nic się nie chce, może przez drobny zastój czytelniczy, spowodowany zbyt częstym sięganiem po tandetne kryminały, albo po prostu przez prolog i początek pierwszego rozdziału, w którym główna bohaterka na prochach żyje w wyimaginowanej rzeczywistości. Chcąc czy nie, musiałam się przełamać, by wyrazić swoją uzasadnioną opinię. Nie żałuję ani trochę, gdyż w przeciwnym razie ominąłby mnie kolejny, powodujący nagły przypływ adrenaliny dreszczowiec.

Z czasem, gdy fabuła się bardziej rozkręca, autorka coraz bardziej wciąga nas w niebezpieczny i nieobliczalny świat, który tworzy spójną całość z wykreowanym przez nią tłem psychologicznym. Gęsia skórka na ciele nie znika nawet na moment, a tajemnicze zachowanie bohaterów z krwi i kości dodaje tylko pikanterii. Autorka zdecydowanie mogłaby odpuścić sobie te przekleństwa co drugi wyraz. Fakt, akcentuje to moc niektórych wyrażeń, ale równie dobrze, jest mnóstwo innych sposób na dosadne ukazanie uczuć głównych bohaterów.

Te niekonwencjonalne zbrodnie i ich dokładny opis, sprawiły, że moje ręce trzymające książkę zrobiły się wiotkie, a mnie samej zebrało się na wymioty, aczkolwiek przynajmniej autorka wpadła na coś oryginalnego. Nie liczcie niestety na wyjaśnienie wszystkiego w jednej powieści. Aleksandra Jonasz zostawiła nas z pytaniami bez odpowiedzi, w samym kulminacyjnym punkcie. Jeśli chodzi o długość powieści, muszę autorce szczerze pogratulować. Nie znużyła nas tą historią, sprawiła, że chcemy sięgnąć po więcej. To tak jakby podali wam pyszną przystawkę przed głównym daniem.

Podsumowując, cała książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Widząc jej grubość wraz z polskim nazwiskiem, początkowo uznałam ją za nieśmieszny żart, ale gdy przeczytałam całość, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że Aleksandra Jonasz dorównuje nawet B.A. Paris. Nie wiedziałam, że można napisać tak dobrą książkę, wykorzystując tylko 160 stron. Zdecydowanie przewyższa te wszystkie cegły z rozciągającą i przedłużającą się akcją. W tym przypadku została ona osadzona idealnie. Gdy tylko znajdę chwilę, rzucę się od razu na drugi tom, który już dumnie stoi na mojej półce i radzę wam zrobić to samo. Polecam zamówić od razu obydwie części.

Wydawnictwu Novae Res dziękuję za kolejną niesamowitą powieść z dreszczykiem emocji, autorce życzę dalszych sukcesów i weny twórczej, a czytelników spragnionych czytelniczych perełek, tak jak zawsze proszę o krótki komentarz poniżej, uwzględniający wasze przemyślenia dotyczące tej powieści czy też recenzji.