Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morderstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morderstwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2024

"Poradnik grzebania kotów" - Mika Modrzyńska

09:00:00 0 Comments
Podcasty kryminalne są niezwykle popularne w dzisiejszych czasach. Makabryczne zbrodnie popełniane przez znanych psychopatów lub tych, których nie posądzalibyśmy o bycie seryjnymi mordercami, mają swoich wiernych fanów i sukcesywnie zyskują na popularności, zwłaszcza w formie audycji. Sama jestem fanką takich historii, szczególnie tych najbardziej niewyjaśnionych i wzbudzających wiele wątpliwości. Takową tematykę porusza Mika Modrzyńska w swojej intrygującej powieści pt. "Poradnik grzebania kotów", w której główna bohaterka, Stefania, sama jest zapaloną fanką podcastów kryminalnych. Tylko czy zdołałaby sobie poradzić, gdyby sama musiała stać się częścią kryminalnej historii?



 
Tytuł: "Poradnik grzebania kotów"
Autor: Mika Modrzyńska
Data wydania: 1 października, 2024
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 302
Moja ocena: 5/10
Autor recenzji: Julianna Kucner






Gdy trzynastolatka z biednego domu znika, mieszkańcy Brzózki, małej mazurskiej wioski, uznają to za ucieczkę. Swój błąd odkrywają dopiero piętnaście lat później, gdy przypadkowy turysta znajduje ciało dziewczyny w okolicznym bagnie.



Stefania powraca do rodzinnej wioski wkrótce po tym, jak znaleziono ciało Martyny, jej szkolnej przyjaciółki. Nigdy się nie przyznała, że tamtej feralnej nocy obiecała Martynie, że uciekną razem. Teraz, sfrustrowana brakiem skuteczności policji, zagubiona w życiu, postanawia wszcząć własne śledztwo. Wieś huczy od plotek i domysłów. By włączyć się w tę społeczność, do której nigdy tak naprawdę nie należała, Stefania postanawia skorzystać z pomocy sąsiada, niespełnionego artysty. Nietypowa para wpada na pewien trop…

Moje nadzieje co do powyższej pozycji były przeogromne. Opis brzmi naprawdę interesująco i myślę, że każdy fan nie tylko kryminalnych historii, ale również thrillerów, kryminałów czy powieści z emocjonującą akcją lub tych wymagających dużo przemyśleń, logiki by się skusił. Tak czy inaczej szczerze powiedziawszy nie czuję się w pełni usatysfakcjonowana po przeczytaniu "Poradnika grzebania kotów".

Główna bohaterka to dość specyficzna postać, do której niezmiennie miałam mieszane uczucia. Podobały mi się jej spontaniczność i styl życia lekkoducha podróżującego po świecie, ale decyzje przez nią podejmowane niezmiernie mnie irytowały (zwłaszcza ta na samym końcu książki). Brakowało mi również więcej retrospekcji po jej powrocie do rodzinnej wsi Brzózki, ponieważ odniosłam wrażenie, że tak naprawdę mało miała z nią wspólnego. W dodatku ubolewałam, że relacja Stefanii z Asią nie została bardziej szczegółowo potraktowana. Brnąc przez powyższą powieść, doszłam do wniosku, że brakuje mi w niej rozwinięcia większości wątków. Na przykład chciałabym również dowiedzieć się więcej o relacji Stefanii z Martyną lub dowiedzieć się, dlaczego Stefania tak właściwie nie jest w stanie nigdzie sobie zagrzać miejsca. Taki niedosyt spowodowany pytaniami bez odpowiedzi poszerzonymi o filozoficzny bełkot sprawił, że zgubiłam przyjemność czytania historii Modrzyńskiej.

Sam koncept książki jest naprawdę intrygujący. Powrót do rodzinnej miejscowości i ponowne zmierzenie się z jej mieszkańcami po tak długim czasie nieobecności trzyma w napięciu i wywołuje ciarki na ciele. Społeczność egzystująca w Brzózce wywołuje niepokój i stawia pytania o to, kto tak właściwie jest odpowiedzialny za śmierć Martyny? Jeśli chodzi o akcje, w niektórych momentach nudziłam się nic niewnoszącymi do fabuły czy też do portretów postaci informacjami. Jednak muszę przyznać, że na końcu akcja gwałtownie przyspiesza i przyprawia o szybsze bicie serca. Mimo to nie zmieniło to mojego nastawienia do "Poradnika grzebania kotów".

Podsumowując, moje odczucia co do powyższej pozycji są mieszane. Z jednej strony polubiłam się ze Stefanią i z przyjemnością śledziłam jej losy, zwłaszcza gdy na jej drodze pojawił się Wincenty, natomiast z drugiej jej motywacje były dla mnie niezrozumiałe, a jej przemyślenia nużące. Wydaje mi się, że gdyby autorka mniej skupiła się na samej Stefanii, a więcej na wykreowaniu bardziej szczegółowego otoczenia, powieść byłaby dla mnie o wiele bardziej przyjemniejsza w odbiorze. Jednak wciąż zachęcam do przeczytania "Poradnika grzebania kotów", ponieważ może Wy dostrzeżecie w tej powieści coś, co mi umknęło :)

Wydawnictwu Zysk i Sk-a  dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników zachęcam do skomentowania powyższej zawartości w komentarzu :) 


niedziela, 21 sierpnia 2022

"Finlay Donovan nadchodzi" – Elle Cosimano

09:59:00 0 Comments

Życie to czasami pasmo rozczarowań i niepowodzeń! Jestem pewna, że każdy z was kiedyś znalazł się w punkcie, gdzie nie wiedzieliście, czy się śmiać, czy płakać. Cóż, nawet taki stan rzeczy trzeba zaakceptować. Zawsze można pocieszyć się dość popularnymi i przereklamowanymi słowami: gorzej już nie będzie (choć i tak zawsze jest gorzej). Elle Cosimano w swojej najnowszej powieści pt. "Finlay Donovan nadchodzi" pokazuje na przykładzie głównej bohaterki, że "gorzej" to mało powiedziane..





Nr recenzji: 678
Tytuł: "Finlay Donovan nadchodzi"
Autor: Elle Cosimano
Data polskiego wydania: 10 sierpnia, 2022
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 416
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10





Życie Finn, samotnej matki dwójki dzieci i niespecjalnie poczytnej pisarki, pogrążone jest w chaosie. Książka nie chce się napisać, były mąż zwolnił opiekunkę do dzieci bez uprzedzenia, a dziś rano jej córeczka poszła do przedszkola z włosami przyklejonymi do głowy taśmą montażową (Miał miejsce umiarkowanie krwawy incydent z udziałem nożyczek). Kiedy Finlay omawia w czasie lunchu z agentką fabułę swojego nowego thrillera, omyłkowo zostaje uznana za płatną zabójczynię, Jednak zbrodnia w prawdziwym życiu i fikcja literacka to zupełnie coś innego..

Muszę przyznać, że nigdy nie miałam okazji przeczytać książki o podobnej tematyce, lecz zakochałam się w powyższej powieści po kilkunastu stronach.
No dobra, głównym powodem, dla którego sięgnęłam po powyższą powieść, jest komentarz Lisy Gardner: "Przeczytałam tę książkę w jedną noc, w duchu bijąc brawo". Cóż, postanowiłam zaufać swojej ulubionej autorce thrillerów. I wyszło mi to na dobre!
Autorka świetnie pisze, nie nużąc czytelnika długimi opisami (co jak wiemy, doceni każdy szanujący się czytelnik). Bohaterowie są wyraziści i z przyjemnością stwierdzę, że główna bohaterka została cudownie wykreowana. Podobało mi się, że nie była perfekcyjna i niezwyciężona, tylko jak każdy człowiek w pewnym momencie poczuła się przytłoczona codziennym życiem. Popełniła dużo błędów i wplątała się (całkowicie przypadkowo) w zbrodnię z prawdziwego zdarzenia.. Mimo że fabuła brzmi jak dobry materiał na film akcji, to ujęło mnie, że autorka ukazała w książce realistyczne ludzkie podejście. O dziwo, bohaterowie nie żyją w bańce, tylko zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. No dobra, Finlay czasami zachowywała się niezwykle absurdalnie i była trochę naiwna, lecz moim zdaniem miało to swój urok i dodało książce charakteru.

No i nie byłabym sobą, gdybym nie pochwaliła czarnego humoru, którego jest pełno! Jest mnóstwo fragmentów, przy których nie da się nie uśmiechnąć. Podobnie jest z sarkastycznymi komentarzami chwytającymi za serce. Książka naprawdę wciąga swoją oryginalnością i specyficzną formą – nie byłam w stanie się oderwać, dopóki jej nie skończyłam. Nie da się ukryć, że autorka musiała się ogromnie napracować, by stworzyć coś tak dobrego i przemyślanego, a jednocześnie odprężającego i wciągającego. W dodatku z jakże cudowną kryminalną otoczką!

Podsumowując, powieść na pewno poprawi wam humor. Osobiście będę sięgać po więcej tak rozbrajających oraz absurdalnych pozycji. Mam nadzieję, że zostanie wydanych więcej książek z tej serii, ponieważ nie okłamujmy się – Finlay Donovan mogłaby zostać najlepszą przyjaciółką D.D Warren.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników tak jak zawsze, proszę o krótki komentarz poniżej w celu podzielenia się swoją opinią :)

niedziela, 27 marca 2022

„Ktoś z nas kłamie" Karen M. McManus

13:00:00 0 Comments

Na postawie książki powstał serial, czy to nie idealny powrót książki, o której było głośno jakiś czas temu? Wznowienie powieści, zmieniona okładka i zmodyfikowany tytuł nie przysłonił mi oczu tym, że gdzieś to już widziałam. Postanowiłam sięgnąć po odświeżoną wersję, co było trafnym wyborem.



Nr. recenzji:
577

Tytuł: „Ktoś z nas kłamie"

Autor: Karen M. McManus

Tłumacz: Ewa Kleszcz

Liczba stron: 392

Data polskiego wydania: 1 marca 2022

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

W moim odczuciu: 7,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska




Pięcioro uczniów siedzących po lekcjach w kozie, za używanie telefonów, które jak twierdzą, zostały im podrzucone. Każda z osób jest charakterystyczna, każda ma swoje życie i tajemnice. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie doszło do tragedii. Simon, jedna z osób w kozie, w skutek wypicia wody umiera, jak się okazuje, wraz z wodą spożył on alergen, a konsekwencje tego są nieodwracalne. Zamknięta przestrzeń, wśród niej uczniowie, którzy są podejrzani o morderstwo.

Sprawy licealnych uczniów, zagadka, thriller, są to elementy, które uwielbiam w powieściach, nie jest więc zdziwieniem, że z taką chęcią sięgnęłam po tę lekturę. Nie trzeba długo czekać na rozwój wydarzeń. Początek od razu jest emocjonujący, a czytelnik jest zachęcony do dalszego poznawania historii. Bohaterowie są schematyczni i to bardzo. Czwórka podejrzanych uczniów z czego, Bronwyn to pilna uczennica, Addy ma popularnego chłopaka, Cooper jest typem sportowca, a Nate ma na bakier z prawem. Czy nie jest to znajome? Tacy bohaterowie często pojawiają się w powieściach dla młodzieży i można to rozważać jako zalete i wadę. Charakterystyczne postacie są łatwe do zapamiętania, zwłaszcza gdy opowieść prowadzona jest z różnych perspektyw. Nastolatkowie mają swoje problemy, każdy inne, dlatego książka nie jest tylko thrillerem, kryminałem, to też obyczajówka przedstawiająca życie uczniów.

Wadą schematycznych postaci jest ich mała różnorodność, mają po kilka typowych cech, wiele czytelników nie lubi powtarzalności i liczy na bohaterów skomplikowanych, pełnowymiarowych. Z początku miałam problem z odnalezieniem się w kilku perspektywach, ale to przy naprawdę początku. Brakowało mi niepewności, czegoś takiego co towarzyszami mi przy czytaniu wybitnych thrillerów, co sprawia, że nie mogę się oderwać i czytam z zapartym tchem. Nie jest to wybitna literatura, ale jeśli chodzi o skierowanie jej do młodzieży ,to radzi sobie bardzo dobrze.

Autorka posługuje się prostym językiem. Całość czyta się przyjemnie i szybko, język nie jest infantylny, nie ma też treści, które byłyby nieodpowiednie dla młodzieży. "Ktoś z nas kłamie" będzie idealne dla osób, które szukają powieści osadzonej w licealnych realiach, z tajemnicą i napięciem. Moją uwagę zwróciła również okładka, której kolory wpadają mi w oko. W wolnej chwili z chęcią zapoznam się z serialem i porównam sobie te dwa twory.

wtorek, 5 listopada 2019

"Córeczki" Adrian Bednarek

22:35:00 0 Comments
Nr. recenzji: 335
 Tytuł: „Córeczki"
Autor: Adrian Bednarek
Tłumacz: 
Liczba stron: 611
Data polskiego wydania: 09 października 2019
Wydawnictwo: NOVEA RES
W moim odczuciu: 10/10


Przypadkowy splot wydarzeń niczym mały kamyk porusza lawinę, której nie sposób zatrzymać. Losy obcych sobie ludzi splatają się - już na zawsze. A każda kolejna decyzja pociąga za sobą nieodwracalne dla pozostałych skutki... Żądza zemsty, karmiona przez lata, może stanowić doskonały motywator do działania, albo wprost przeciwnie - zaślepiającą siłę destrukcyjną, prowadzącą do kolejnych dramatów. I niech nie zwiedzie Czytelnika słodki i budzący pozytywne skojarzenia tytuł! Próżno bowiem doszukiwać się uroczych elementów w tej mrocznej historii...  

Ewa to atrakcyjna, szczęśliwie zakochana właścicielka małego butiku w centrum Częstochowy. Z uwagi na dobro matki zrezygnowała z marzeń o pracy w policji. Pola natomiast jest zbuntowaną instruktorką pole dance, szczerze nienawidzącą matki. Te dwie kobiety różni niemalże wszystko. A jednak jest coś, co powoduje, że ich historie splotły się na zawsze. Tym wspólnym elementem jest zamaskowany morderca, który przed laty zabił ich siostry. "Bliźniaczki", jak same siebie nazywają, pomimo dzielących je różnic postanawiają wspólnymi siłami odnaleźć człowieka, który zniszczył ich rodziny. Przypadkowy trop powoduje, że kobiety rozpoczynają wspólne, pełne zaskakujących zwrotów akcji śledztwo. Jest to jednak dopiero preludium do tego, co wydarzy się w momencie, kiedy zidentyfikują sprawcę swoich cierpień. Tym, co dodaje pikanterii całej historii, jest jej tło. Autor rozwija przed nami cały wachlarz emocji. W palecie tej odnajdujemy trudne relacje rodzinne, więzi matek i córek, skomplikowane układy damsko - męskie, jak również motyw samotności, zarówno tej z wyboru, jak i przymuszonej.  

"Córeczki" to kryminał, który od pierwszych stronic utrzymuje Czytelnika w napięciu. Nie sposób oderwać się od lektury. Każdy poszczególny rozdział kończy się takim zwrotem akcji, że  nie można oprzeć się konieczności sięgnięcia po kolejny. To, co znamienne dla tej powieści to fakt, że nie jest to typowy krwawy kryminał. Książka porusza bowiem wiele istotnych tematów - zawiłości więzi rodzinnych, wrażliwości, wpływu przeżyć każdego człowieka na jego dalsze losy. Przede wszystkim jednak to opowieść o konieczności dokonywania wyborów oraz mierzenia się z ich skutkami. I to na różnych płaszczyznach. A także tego, iż nie zawsze dane nam jest decydować samodzielnie... Ten thriller psychologiczny to rewelacyjne studium ludzkiego umysłu, wyjątkowy porter psychologiczny sprawcy i ofiary. Z pewnością pozycja obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli kryminalnych opowieści, ale także pasjonatów ludzkich zachowań. 

Podsumowując, "Córeczki" to powieść, która trafi w gusta nie tylko miłośników kryminałów, ale także Czytelnika poszukującego opowieści o wnętrzu człowieka, okolicznościach, które determinują jego postawy i wybory. Stanowi doskonały dowód na to, że nie wszystko jest takie, jakim pozornie wydaje się być. Nawet najokrutniejszy człowiek ma czułe punkty. I przeciwnie - osoby wydawać by się mogło prawe i nieskazitelne, w pewnych okolicznościach zdolne są do wstrząsających czynów. Dzieło Adriana Bednarka z pewnością zostaje z Czytelnikiem jeszcze na długo po zakończeniu lektury. Biorąc pod uwagę aktualne okoliczności przyrody, to rewelacyjna lektura na deszczowe, szare dni i wieczory. Jako pasjonatka kryminalistyki, psychologii i tematów pokrewnych z pełną stanowczością wystawiam "Córeczkom" najwyższą notę i z niecierpliwością oczekuję kolejnej powieści Autora. Oby takiego samego formatu! 

środa, 14 sierpnia 2019

"Weź głęboki wdech" - Kasia Bulicz-Kasprzak

10:00:00 0 Comments
Mamy tutaj zabójstwo szanowanego profesora, który był dla Michaliny autorytetem, inspiracją i nadzieją na jej rozwój. Dziewczyna nie ma zamiaru odpuścić własnego śledztwa, które...Jest trochę niekonwencjonalne, ale o tym musicie przekonać się sami.

 Nr. recenzji : 301
 Tytuł : „Weź głęboki wdech”
 Autorka : Kasia Bulicz-Kasprzak
 Liczba stron : 324
 Data wydania : 14 sierpnia 2019
 Wydawnictwo : Edipresse
 W moim odczuciu : 7/10
 Autorka recenzji : Małgorzata Górna

  Główną bohaterką jest 30-letnia Michalina Zielińska – marzy o rozwoju swojej kariery naukowej i jest na dobrzej drodze do zrealizowania celu. Mimo specyficznych matki i ciotki, które niemal bez przerwy przypominają kobiecie o jej wadach, stara się normalnie funkcjonować. Ogromy wpływ matki i jej metody wychowawcze znacznie przyczyniły się do sposobu w jaki Michalina interpretuje rzeczywistość i czym się kieruje w podejmowaniu działań.

Weź głęboki wdech, ściągnij łopatki i staw czoła rzeczywistości.

Daje się ona poznać jako osoba zdeterminowana i dokładna w sprawach zawodowych, ale kompletnie nieporadna w sytuacjach dotyczących życia. W pierwszej chwili zdiagnozowałam u niej rozszczepienie osobowości, ale koniec końców dało się do tego przyzwyczaić i nie traktować jako schorzenie. Prawda jest taka, że sami często mamy wewnętrzne rozterki, ale nie zauważamy rozdzielenia swoich wewnętrznych „ja”, prawda? Nie mam pojęcia jaki był zamysł autorki, ale dla mnie Michalina i jej szeroka osobowość to wszystko, czego potrzeba do dobrej zabawy przy książce. A! Są jeszcze mama i ciotka – też świetne postaci. Wydaje mi się, że jest to taka troszkę komedia połączona z thrillerem, nie wiem jak Wam to inaczej przedstawić.

fot. instagram

Moją najczęstszą reakcją było unoszenie i marszczenie brwi, ponieważ w momencie, gdy wszystko szło ku prostemu – bum! Punkt zwrotny wkracza do akcji. Czytałam z niecierpliwością czekając na kolejne niespodzianki, jakie Pani Kasia ma w zanadrzu. To, co się tam działo totalnie przeszło moje wyobrażenie. Wiecie, spodziewałam się okrutnego morderstwa, niesamowicie napiętego dochodzenia, zszarganych nerwów z niecierpliwości i przejęcia oraz bezsenności, jednak niewiele z tych odczuć miało miejsce. 
Oczywiście ekscytowałam się, byłam równie dociekliwa jak nasza Pani botanik, ale nie było to przejęcie czysto kryminalne. A jeszcze jeśli chodzi o cierpliwość, to niemal do ostatniej strony nie mamy pewności. Szczerze przyznam, że mając do końca kilka stron zwątpiłam, czy historia będzie zamknięte zakończenie, na szczęście się udało.

Jeszcze, co ważne, dawno tak nie odpoczęłam przy czytaniu! Ze spokojną głową chłonęłam kolejne rozdziały. Żadnego wewnętrznego przymusu, przerw na zebranie myśli, po prostu czysta przyjemność.
Komu polecam? Na pewno tym, których zaintrygował opis, sama się złapałam, a także tym, którzy szukają relaksującej i absorbującej lektury na wieczór, coś pomiędzy thrillerem a kryminałem, o czym wspomniałam wcześniej. Oczywiście kto ma ochotę, ten sięgnie. Nie stawiam żadnej reguły, przyjemnego czytania!

Małgorzata Górna

niedziela, 29 stycznia 2017

| 114 | 'Margo' Tarryn Fisher

12:30:00 20 Comments
  Nr. recenzji: 114
Tytuł: 'Margo'
Autor: Tarryn Fisher
Tom: 1
Liczba stron: 360
Data polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: SQN
Ocena: 7/10

 Bardzo się ucieszyłam, gdy księgarnia pantomasz.pl zaoferowała mi egzemplarz recenzencki tejże książki. Wcześniej jakoś specjalnie nie nastawiałam się na przeczytanie tej propozycji - wydawało mi się, że jeśli już wydawać oszczędności na nowe powieści to tylko na łatwe i przyjemne (pozdrawiam osoby, które także mają tyle nauki, że w przerwach od podręczników są w stanie tknąć takie rzeczy - jesteście jak ja). Niemniej, gdy zobaczyłam e-mail bardzo się ucieszyłam. Chcę poszerzać swoje horyzonty, a recenzje 'Margo' są niesamowicie pozytywne - to trzeba przyznać. Kryminały nie są moim normalnym gatunkiem, bardziej się skupiam na romansach i na młodzieżówkach, jednak coraz bardziej zaczyna mi się podobać ten gatunek.

Wydaje mi się, że opis na okładce ledwo muska to, co rzeczywiście jest przedstawione. Margo rzeczywiście nie miała najlepszego dzieciństwa i poznała Jonaha, z którym połączyła ją wspaniała przyjaźń. Razem zaczęli śledztwo, lecz mięli inne przeznaczenie. Jonah wyjeżdża, a matka dziewczyny umiera. Ciężko się nie rozsypać w takiej sytuacji. Każdy inaczej przeżywa żałobę, jedni zamykają się w sobie, inni szukają zemsty. Do której grupy należy nasza główna bohaterka? Cóż, nawet na okładce znajdziecie cytat: 'Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból', to chyba wam już dokładnie zdążyło wytłumaczyć wszystko. A jeśli nie to weźcie się za serial 'Sherlock', bo już po drugim odcinku będziecie próbowali rozszyfrować każdego napotkanego człeka, gwarantuję. Jeju, to jest tak świetny serial...

Jeżeli byście mnie spytali, czy mi się podobało, z wahaniem, ale odpowiedziałabym, że tak. Jednak, gdybyście to zrobili 200-300 stron temu, to groziłabym, że tak mi się podoba, iż nawet sobie wyrzucę to ścierweczko przez okno, wtedy będę w pełni szczęścia. Kinga to przeżyła i szczerze mówiąc, jakoś nie zazdroszczę, bo potrafię być niesamowitą jędzą... Pozdrowienia! Nawiasem mówiąc ma też bloga, więc możemy się wspólnymi siłami odwdzięczyć za te tragiczne przeżycia i wpaść na niego -> Książki Bez Tajemnic. ;* Wracając, na początku nie pojmowałam cudowności tej książki.  Wręcz przeciwnie, byłam pewna, że jest chora i absolutnie nie rozumiałam jej fenomenu. Dopiero, gdy dotarło do mnie, że historia rzeczywiście jest o seryjnym mordercy, to stopniowo zaczynało mi się podobać, a docierając do posłowia, już byłam pewna, że baaardzo mi się podobało.

Wiecie dlaczego? Możecie strzelać, bo recenzja tej powieści jest na co drugim blogu, być może mamy z blogerkami jakieś podobne odczucia, czy coś takiego...
Daję wam czas na zastanowienie... 3, 2, 1...

Margo nie zabija dla przyjemności. Nie wynajduje sobie ofiary, rzucając rzutkami po mapie, ani nic takiego. Ona chce pomścić poranionych. Zabija jedynie osoby, które przewiniły - biły dzieci, gwałciły lub zabijały. Długo myślałam, zanim doszłam do wniosku, że dziewczyna tak naprawdę nie jest zła. Chce bronić niewinnych i karać tych, którzy nie przestrzegają praw człowieka, a w szczególności krzywdzących dzieci. Czym jej zachowanie różni się od zachowania, dajmy na to, Sherlocka? Albo jakiegokolwiek innego detektywa lub policjanta, pracującego z prawdziwymi przestępcami - gdzie parę razy kogoś zamordowali? Być może nie planują wszystkiego tak dokładnie, ich zachowanie jest wypadkiem, w większości przypadków nie chcą, by zabójca się wymknął, ale Margo też nie jest zła do szpiku kości. Co tam dalej...

Dziewczyna ma problemy psychiczne - gdyby usunąć wszystkie przemyślenia, byłabym skłonna dać tej powieści nawet, powiedzmy 9/10, jednak z nimi, zasługuje na co najwyżej 7. Kolega uświadomił mnie, że dzięki temu Margo jest tak prawdziwa. W większości mordercy mają nie po kolei w głowie. No, ale mimo wszystko. Gdy najpierw to się mówi, jak bardzo chce się zabić, potem dokładnie - szczegół po szczególe, planuje zbrodnię, a na deser zaczyna żałować i płakać... Nie przesadzamy przypadkiem? Rozumiem, gdyby to się zdarzyło raz, ale niestety działo się tak po trzech zbrodniach, z tego co pamiętam... Nie wiem, jak dla mnie to przesada.

Styl pisania pani Fisher jest specyficzny. Preferuje krótkie rozdziały, książka posiada ich aż 51. To także z początku niesamowicie mnie wkurzało. Wyobraźcie sobie, że powieść ma ok. 350 stron, a dobre 40 jest pustych lub w połowie zapisanych, bo trzeba było zakończyć lub rozpocząć rozdział? Żal i rozpacz. Bohaterowie są dobrze wykreowani, ale niektóre momenty wywoływały we mnie niezłą konsternację. UWAGA MAŁY SPOILER: W pewnym momencie terapeutka mówi Margo, że jej najlepszy przyjaciel zmarł parę lat wcześniej. Pokazane są artykuły o śmierci, tłumaczenie... Wniosek? Ma aż takie problemy z głową, że go wymyśliła? No dobra można i tak, czytam dalej... Chłopak idzie na spotkanie z główną bohaterką i jej przyjaciółmi, a oni... także go widzą. Jak jest to wytłumaczone? HAHA, nijak ;* Chyba, że ja coś przegapiłam.

Okej, na deserek zachwalę wydanie, perfekcyjne wydanie. Okładka samym wyglądem powala z nóg. A teraz wyobraźcie sobie, że jest matowa. Jaka książka ma matową okładkę? Mało która i to właśnie dlatego tak bardzo mi się podoba. Wnętrze jest śliskie - idealne! A czcionka, jaką zapisano fragmenty recenzji i nazwiska autorów... Dajcie mi jeszcze! <3 SQN stajecie się moim osobistym pionierem na rynku okładek...

Dam 7/10. Czy warto czytać? Książka pisana jest z perspektywy seryjnego mordercy. W sumie to jest to nawet ciekawa perspektywa, ale dość nienormalna. No, ale jakby mogła być normalna, skoro raczej nie spotykam się z morderstwami na co dzień, nie zabijam i znam to jedynie z telewizji... (SHERLOCKA!). 


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję:






Nie tak prosto w podróży pstrykać fotki... Myślałam, że dam radę, ale niektóre mi się rozmazały :/