czwartek, 6 grudnia 2018
środa, 5 grudnia 2018

Rebecca Donovan już raz nas zaskoczyła niesamowicie oryginalną serią, jaką okazały się Oddechy. Zaskoczyła nas niesamowitą kreacją bohaterów, akcji i w ogóle przedstawioną historią. Wszyscy Czytelnicy od razu ją zapamiętali, a teraz mięli szansę powrócić, aby znowu dać porwać jej literaturze. Czy jednak nam się uda?
Tytuł: „Gdybym wiedziała"
Autor: Rebecca Donovan
Tłumacz: Paweł Grysztar
Liczba stron: 410
Data polskiego wydania: 28 listopada 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 8+/10
Rodzina Lany jest dość niestandardowa. Każda członkini ma cechę, którą większość społeczeństwa uważa za dobrą, aczkolwiek okazuje się, że niekoniecznie taką jest, a nawet wręcz przeciwnie - uważa się to za swego rodzaju klątwę. Przekleństwem Lany jest absolutna szczerość. Dziewczyna wiedziała, że pewnego dnia klątwa zemści się również na niej, jednak nigdy nie wyobrażała sobie, że będzie to aż tak dramatyczne. Nieświadomie bierze udział w napadzie na bank, a później jest naocznym świadkiem wydarzenia, które mogło doprowadzić do śmierci dziewczyny, a na pewno doprowadzi do trwałego kalectwa. Nie wie jednak, czy jej przekleństwo nie pogorszy sprawy również tym razem, więc postanawia milczeć. Tak więc pozwala wszystkiemu toczyć się własnym biegiem, stroniąc od jakiejkolwiek pomocy. Ma nadzieję tylko, że uda jej się jakoś wybrnąć z tej sytuacji.
Muszę przyznać, że zapomniawszy już jak dobrą pisarką jest Rebecca Donovan, trochę nie wierzyłam w to, że książka rzeczywiście będzie tak dobra, na jaką się zapowiadała. Pamiętałam, że w trzeciej części Oddechów działo się już coś troszeczkę niedobrego, więc nie za bardzo wiedziałam i pamiętałam, czego oczekiwać. Postanowiłam jednak po prostu przeczytać, podchodząc do całości na luzie... i powiem Wam szczerze, że autorka mogłaby zostać zawodowym porywaczem. Od pierwszych stron zaskakuje nas oryginalnością całej opowieści. Skupia się na wykreowaniu historii tak oryginalnej, żeby nam od wszystkiego szczękały zęby. Kreuje bohaterkę, której nie można nazwać bohaterem. Jest zła, popełnia błędy i ma liczne wady. Widzimy kiedy dokładnie popełnia błędy, a jednak ona nie jest w stanie tego dostrzec, choć nie można stwierdzić, że się nie stara. Nie jest też typem infantylnej postaci, prawdopodobnym jest, że niektórym się taka wyda. Ona jest po prostu wykreowana na postać rzeczywistą i nie sposób jej tego odmówić.
Kolejną rzeczą na którą warto zwrócić uwagę jest fakt, na jak bardzo zaawansowanym poziomie udało się autorce manipulować akcją oraz wydarzeniami tak, aby Czytelnik nie był zaskoczony tylko na początku książki przez względu na niezwykły styl, czy traumatyczne wydarzenia, ale także w środku, czy pod koniec. W związku z tym nie muszę chyba dodawać, że akcja pędzi cały czas. Nie jestem trochę pewna, co też autorka przygotowała na nas w kolejnych częściach, aczkolwiek aktualnie więcej rzeczy jest zatajonych niż ja kiedykolwiek będę miała kotów, a planuję przyszłość starej panny z hodowlą kociaków. Nie mogę odmówić tego, że Rebecca Donoavn po raz kolejny stała się mistrzynią wyprowadzania nas w pole i udało jej się znowu osiągnąć sukces. Napisała książkę do tego stopnia oryginalną, że aż niepowtarzalną. Dotyczącą tak wielu wątków, że pomimo znania wszystkich szczegółów zbrodni - nadal toniemy w tajemnicach.
Podsumowując, nowa seria - Ani Słowa jest zdecydowanie warta zapoznania się z nią. Jeśli ktoś przepada za niełatwymi tematami, kryminałami, choć napisanymi w bardziej młodzieżowym stylu, a w dodatku opatulonych taką dawką tajemnicy, że szczęki Czytelników błąkają się gdzieś po parkietach, to chciałabym Państwu przedstawić właśnie tę serię. Czy będziecie zachwyceni już po pierwszym tomie? Bardziej użyłabym sformułowania zaintrygowani. Książka jest niezwykła, to pewne, jednak mam nadzieję, że cała opowieść będzie niesamowita.
wtorek, 4 grudnia 2018
sobota, 1 grudnia 2018
„Obietnica" Ewa Price
czytelnika.pl
12:17:00
0 Comments

Zabierając się za wybór tej książki, do głowy mi nie przyszło, że może być autorstwa polskiej autorki. W życiu! A jednak kiedy zaczynałam czytać, to nagle zauważyłam post na Facebooku samej autorki, który oczywiście angażował głównie polskich czytelników. Zdziwiona, postanowiłam przecierpieć...
Tytuł: „Obietnica"
Autor: Ewa Price
Liczba stron: 473
Data polskiego wydania: 25 października 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
W moim odczuciu: 8/10
Najbardziej zobowiązujące obietnice, to te, które składamy sobie. Brian złożył sobie już wieki temu, że zemści się na osobie, która doprowadziła ojca do śmierci, a rodzinę do utraty majątku. Od tamtego czasu dzielnie walczył o swoje, kształcił się i rozwijał imperium biznesowe na nowo, aby w końcu mógł dokonać swej zemsty. Teraz w końcu nadszedł odpowiedni czas. Mężczyzna ma poznać córkę rywala, a już dawno temu postanowił ją ukraść i to właśnie przez nią ukarać ojca. Najpierw ratunek, później kwiaty, a następnie pełnowymiarowa randka. Gdy to wszystko okazuje się niewystarczające, szybko dorzuca jeszcze staż we własnej firmie. A jednak... Zadziwia go, że naprawdę zaczyna coś czuć do tej dziewczyny i obawia się, że jego plan może się nie powieść.
Nie spodziewałam się naprawdę, że ta książka zostanie rzeczywiście napisana na poziomie, który występuje na poziomie międzynarodowym. Nie zrozumcie mnie źle, jednak mając na uwadze te wszystkie książki pani Michalak, czy podobne, z którymi miałam okazję się zetknąć dzięki swojej karierze czytelnika, tudzież recenzenta a Obietnica to niczym prawdziwe niebo a ziemia. Uderzył mnie brak nawiązań do polskości, brak kreacji typowo polskich cech - wszystko działo się w Stanach Zjednoczonych i właśnie tak została przedstawiona cała książka. Niesamowitym jest, że rzeczywiście autorka się wczuła w to, jak napisane są zachodnie książki, chciała im dorównać i po prostu to zrobiła, dostosowując sobie tematykę pod taką, jaka ją najbardziej interesowała. Osobiście uważam, że ta książka to spory Polski sukces wydawniczy, być może nawet początkujący jakiś nowy trend na literaturę prostą, ale dobrą.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym chociaż mimochodem nie wymieniła wad książki. Przede wszystkim niektóre osoby mogą czuć się nieco zniesmaczone tym, jak bardzo infantylni są niektórzy bohaterowie książki, z naciskiem na główną bohaterkę. Rozumiem, że Brian jest zaciekawiony i zdziwiony jej oryginalnością, jednak gdyby nią była pasja do niszczenia mu dnia bez aż takiej dawki głupoty, to naprawdę byłabym szczęśliwsza, pewnie tak samo jak Wy, Drodzy Czytelnicy. Być może powinnam uwierzyć, że jest to zabieg celowy, który ma dodawać bohaterom dawkę realności i sprawiać, abyśmy zrozumieli celowość zachowań oraz po prostu, żebyśmy w książkę uwierzyli, jednak wydaje mi się, że nie do końca tak to zadziałało. Być może autorka chciała zrobić zbyt wielki progres jeśli chodzi o kreację bohatera i przez to narzuciła sobie zbyt skomplikowaną konstrukcję, nie wiem. W każdym razie nie wyszło świetnie.
Podsumowując, jeśli chcecie przeczytać coś polskiego, ale jednocześnie utrzymanego na poziomie równoległej literatury anglojęzycznej, to zdecydowanie mogę Wam polecić tę książkę Ewy Price. Aby ją przeczytać musicie jednak się uzbroić w zbroję z cierpliwości, ponieważ nie wszystko jeszcze zostało dopracowane, jednak wierzę w to, że w kolejnych tomach wszystko zostanie naprawione, a historia przypadnie nam do jeszcze bardziej.


