wtorek, 28 kwietnia 2020

„Nieujarzmiona Przeszłość" Tillie Cole


Wprost nie mogłam się doczekać chwili, w której ponownie miałam sięgnąć po serię Katów Hadesa. Nie umiem też uwierzyć, że to już szósty tom, a mi nadal dość. Ileż można pisać o jednej serii tak, aby nadal porywać czytelniczki?

Nr. recenzji: 362
Tytuł: „Nieujarzmiona Przeszłość"
Autor: Tillie Cole
Tłumacz: Sylwia Chojnacka
Liczba stron: 336
Data polskiego wydania: 21 stycznia 2020
Wydawnictwo: editiored
W moim odczuciu: 9/10

Cóż, najwyraźniej odpowiedzią pani Tillie Cole na moje pytanie zadane we wstępie jest: dużo. Nawet bardzo dużo. Pomimo tego, że seria ta jest naprawdę bardzo długa, to jednak nie sprawia, że historie te stają się mniej emocjonujące. Tym razem autorka postanowiła się zająć porwaniami kobiet w Meksyku, problemem segregacji rasowej w XXI wieku oraz połączyć to z miłością do dwóch mężczyzn jednocześnie. Brzmi nieprawdopodobnie? Dzień dobry, oto Tillie Cole i jej seria Katów Hadesa. Sia została dawniej porwana przez handlarza ludźmi, kiedy przebywała na wakacjach w Meksyku. Została jego ukochaną, wierząc, że jej przyjaciółka odjechała. Dowiedziawszy się prawdy uciekła, aczkolwiek jej wiedza pozostawiła głęboką bliznę, która nadal nie zdążyła się zasklepić. A teraz znowu pojawia się zagrożenie porwaniem. Dziewczyna musi mieć jakiś ochroniarzy, a nieskromnie wybiera duet Husha i Cowboya.

Już nawet pomijając wyjątkowo trudną tematykę, którą za każdym razem porusza Tillie Cole, to wydaje mi się, że Nieujarzmiona przeszłość jest tomem, który jest najbardziej przesycony emocjami. Mamy przedstawioną historię dwóch samotników z ogromnymi traumami z przeszłości oraz Cowboya, który stara się ich jakoś utrzymać przy życiu i zdrowiu psychicznym. Same te liczne opowieści o problemach bohaterów sprawiły, że kilka razy łezka mi się zakręciła w oku. Natomiast rozpisanie relacji, która pomiędzy nimi występowała, na poziomie emocjonalnym, było wręcz rewelacyjne. Opowieść ma trzech narratorów i wydaje mi się, że relacjonowanie to było podzielone bardzo sprawiedliwie.  Udało mi się prawdziwie zrozumieć nie dwóch, a trzech bohaterów romansów. W dodatku autorka zdecydowanie nie chciała zostawić u nas niedosytu, aczkolwiek wydaje mi się, że akurat ta próba, to była syzyfowa praca. Nie da się nie pragnąć więcej po tak dobrej książce.


Każdy z bohaterów ma swój niepowtarzalny charakter. W serii jeszcze nie pojawiła się tak buntownicza i samodzielna bohaterka jak Sia. Nie poznaliśmy zamkniętego w sobie, samotnika Husha. Na pewno też nikt z nas nie wiedział, jaka relacja występuje pomiędzy nim a Cowboyem. Wręcz niewyobrażalnym dla wielu jest to, że nie ma ona zbyt wiele wspólnego z relacją homoseksualną na poziomie sypialnianym. Wydaje mi się, że ta relacja zdecydowanie pozostanie w naszych myślach na długi czas. Bardzo trudno jest uzyskać podobne wsparcie i zrozumienie pomiędzy dwoma bohaterami. Natomiast Tillie Cole, stwierdziła, że coś podobnego jest dla lamusów i wyniosła tę opowieść na jeszcze wyższy poziom. Mało tego, zrobiła to niesamowicie realistycznie i wydaje mi się, że mogę z czystym sercem Wam polecić tę opowieść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)