Insta


niedziela, 31 maja 2020

To nie jest, do diabła, love story. Tom I - Julia Biel


Czasem wydaje Nam się, że możemy zaplanować wszystko i wmówić sobie, że tak ma być. Później jednak następuje zderzenie z życiem, które ma wobec Nas zupełnie inne plany.


Nr. recenzji: 367
Tytuł: „To nie jest, do diabła, love story”
Autor: Julia Biel
Liczba stron: 376
Data polskiego wydania: 15 kwietnia 2020
Wydawnictwo: Media Rodzina
W moim odczuciu: 9/10
Autorka: Małgorzata Górna


Julia Biel to Polska pisarka, która zadebiutowała dzięki serii Love Story. Szczerze mówiąc na początku nie byłam przekonana. Niby nie love story, chociaż podświadomie wiadomo jak będzie (ale przynajmniej powiało nutką tajemniczości), polska autorka, młodziewżówka, debiut...Ale postanowiłam zaryzykować. Moja miłość do emocjonujących historii i zagubionych zakochanych była silniejsza. Czy żałuję? Wiedziałam, że będę chciała momentami rzucić tą książką, ale jeszcze nie znałam powodów. Wiedziałam, że coś złamie mi serce, ale też nie wiedziałam jeszcze co. Na szczęście książka nie ucierpiała w żadnym sensie, nie tylko dlatego, że ma ładną okładkę.


Powiem wprost: zakochałam się po uszy. Prawdą jest też fakt, że miałam złamane serce, na szczęście tylko przez chwilę. Potem oprzytomniałam i z wytęsknieniem czekam na drugi tom. Już wyjaśniam dlaczego. Autorka pisze z niespodziewaną lekkością, chociaż wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie odczuwałam, by czasoprzestrzeń była przez to zaburzona, bo przez tę historię się po prostu przepływa. Jest zabawna, z idealnie wyważonym sarkazmem, naturalna, emocjonalna i życiowa. Opisana ekspresja wydaje się bardziej niż prawdziwa, a występujące gamy emocji (momentem sięgające zenitu) to jest coś więcej niż tylko śmiech i płacz. Co do sytuacji z życia wziętej Julia Biel trafnie opowiada o wewnętrznych rozterkach niejednego zakochanego nastolatka. Wydaje mi się też, że zwraca uwagę na problem relacji rodzic-dziecko. Główna bohaterka – Ella - „sama się wychowuje” i być może warto się zastanowić co się za tym kryje.


Wracając do głównego wątku Elli i Jonasza – po prostu wciąga, nic nie można na to poradzić. Jest zabawna i nieprzesadnie urocza, aż nabiera się odwagi i chce się zakochać! Istnieją jedyne dwie małe ryski, których nawet nie nazwałabym wadą, tylko mnie zdziwiły. Po pierwsze – przeniesienie amerykańskiego życia do Poznania, a po drugie – mieszanka amerykańskich i polskich imion. Julia Biel jest ogromną fanką Ameryki i to widać. Czułam się troszkę nieswojo, momentami zapominałam, że akcja dzieje się w Polsce, ale to nic.


Na koniec chciałabym tylko powiedzieć, że dawno nie przeczytałam książki tak szybko. Polecam ją całym sercem wszystkim tym, który potrzebują mentalnego zakochania. Ostrzegam tylko przed czytelniczym kacem, ale w życiu czytających czasem tak bywa.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)