Z racji, że twórczość Lucy Score uwielbiam, ciężko było mi przeboleć to, że pierwszy tom wypada dość nijako. Jej poprzednie książki łączą lekki styl, zabawne dialogi i barwne postacie w sposób, który sprawia, że trudno się od nich oderwać, dlatego poczułam pewien niedosyt po pierwszym tomie serii Riley Thorn.
Tytuł: Riley Thorn i trup z garderobie
Autor: Lucy Score
Data wydania: 21.11.2023
Wydawnictwo: Editio Red
Liczba stron: 360
Moja ocena: 6/10
Autor recenzji: Wiktoria Sroka
W przypadku Riley Thorn nic nie było zwyczajne. Zamiast żyć sobie szczęśliwie ze swoim niewiarygodnie przystojnym chłopakiem, prywatnym detektywem Nickiem Santiago, Riley konsekwentnie pakowała się w kolejne kłopoty. Tego lata niewiele brakło, aby zginęła. Dodatkowo wciąż nie akceptowała swoich mocy jasnowidzenia, czym naraziła się na dezaprobatę swojej babki, przerażającej matki rodu i prezeski Gildii Jasnowidzów. Tymczasem zdaniem znajomego komisarza z wydziału zabójstw jedynie siły nadprzyrodzone mogą pomóc w rozwiązaniu sprawy pewnego tajemniczego morderstwa. Nick gorąco sprzeciwiał się udziałowi ukochanej w kolejnym śledztwie, być może dlatego, że komisarz był jego osobistym wrogiem, a on sam miał pełne ręce roboty ze sprawą zaginionego mężczyzny. Prędko się jednak okazało, że liczba morderstw zaczęła rosnąć, a sprawy przybierały coraz gorszy obrót. Jakby tego było mało, Riley musiała zaangażować się w policyjne przesłuchanie swojego byłego męża i jego nowej narzeczonej, a Nick wciąż nie umiał poradzić sobie z gniewem własnych rodziców. Wszystko jednak zeszło na dalszy plan, kiedy któregoś dnia Riley otrzymała wiadomość od mordercy. Przesłanie było jasne: jeśli nie spełni jego żądania, to lato będzie jej ostatnim. A ona wcale nie zamierzała umierać… Czy duchy pomogą rozwikłać tajemnice zbrodni?
Nie mogłam więc przejść obojętnie obok drugiego tomu. Byłam ciekawa czy autorce uda się tym razem rozwinąć postacie, pogłębić relacje między bohaterami i poprowadzić fabułę w sposób spójny i wciągający. Oczekiwałam, że kontynuacja pokaże, iż pierwsza część była jedynie wprowadzeniem do czegoś większego, bardziej dynamicznego. Drugi tom jawił się więc jako szansa na odbudowanie pozytywnego wrażenia, jakie pozostawiły jej wcześniejsze książki, i sprawdzenie, czy Riley Thorn może wreszcie stać się bohaterką pełnowymiarową, w której wszystkie wątki będą prowadzone w harmonii.
Początek zapowiada się obiecująco, Riley nadal zmaga się z codziennymi problemami, swoimi nadprzyrodzonymi zdolnościami oraz relacjami z otoczeniem, w tle pojawia się nowa zagadka kryminalna, która staje się punktem wyjścia do kolejnej serii zabawnych i nieoczekiwanych wydarzeń. Autorka wprowadza nowych bohaterów, a znani z pierwszego tomu lokatorzy kamienicy nadal dostarczają humorystycznych przerywników.
Mieszane uczucia budzi jednak sama fabuła. Drugi tom nadal próbuje łączyć kryminał, wątek paranormalny i romans, ale balans między tymi elementami jest chwilami nierówny. Wątki poboczne rozmywają główną zagadkę kryminalną, a paranormalne zdolności Riley wciąż nie są dobrze przedstawione.
Względem poprzedniego tomu na plus jest kreacja bohaterów. Nick to bohater, który wreszcie jest widoczny, a nie staowi tylko uzupełnienie. Jest profesjonalny, opanowany i wykazuje logiczne podejście do śledztwa, co kontrastuje z impulsywnością i emocjonalnością Riley. To właśnie porównanie jego spokoju z jej chaotyczną energią, tworzy wiele humorystycznych i zabawnych momentów w powieści.
Podsumowując “Riley Thorn i trup w garderobie” autorstwa Lucy Score to nadal nieidealna historia, jednak widoczne jest dopracowanie wielu elementów w porównaniu do pierwszego tomu. Fabuła jest bardziej spójna, relacje między bohaterami rozwinięte w ciekawszy sposób, a humor i lekki styl autorki wciąż przyciągają czytelnika. Obiektywnie patrząc, drugi tom wypadł lepiej niż poprzedni i daje nadzieję na dalszą poprawę jakości w kolejnych częściach serii.
„Riley Thorn i trup w garderobie" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)