Jeśli wcześniej swój gust czytelniczy uważałam za dość nieoczywisty, tak wraz początkiem nowego roku odblokowałam nowy poziom. Wcześniejsze skupienie się na romansach, zastąpiłam literaturą piękną, klasyczną badź poradnikami, a wcześniej wspomniane romanse stanowią jedynie przerywniki, po które nie sięgam już tak chętnie jak kiedyś. Choć gdy wybieram je, dalej bawię się na nich równie dobrze co wcześniej.
Autor: George Orwell
Wydawnictwo: Sploty
Liczba stron: 448
Moja ocena: 10/10
Autor recenzji: Wiktoria Sroka
Partia pragnie władzy wyłącznie dla samej władzy.
Winston Smith jest członkiem Zewnętrznej Partii. Pracuje w Ministerstwie Prawdy. Musi uważać, gdyż dopuszcza się myślozbrodni. W państwie, w którym najmniejsze objawy nielojalności dusi się z całą brutalnością, bycie podejrzanym w jakiejkolwiek sprawie jest śmiertelnie niebezpieczne. Tymczasem Smith pozwala sobie na coraz więcej. Wątpi w nieomylność Partii. Zaczyna pisać dziennik. Zakochuje się. Powoli, lękliwie, nieśmiało, ale nieustępliwie podąża zakazaną ścieżką dalej, ku straszliwemu przeznaczeniu...
Oto wyjątkowa książka ― wybitna, wielopoziomowa powieść. Tylko pozornie mówi o czymś, co nie ma prawa się wydarzyć: o bezwzględnym totalitaryzmie, całkowitym podporządkowaniu i nieustannej inwigilacji. O niszczeniu człowieczeństwa. O deptaniu godności człowieka poddawanego praniu mózgu, indoktrynacji, a nieraz również wyszukanym torturom. Przedstawia świat pełnej kontroli i kompletnego zakłamania. W tym antyświecie dopuszczalne jest tylko posłuszeństwo. Nie istnieje wolność słowa, nie ma nawet wolności myśli.
Człowiek jest nieskończenie podatny na formowanie.
Każdy Czytelnik odbierze tę antyutopię inaczej i każdy dojdzie do innych wniosków. Jest to dzieło pełne niejednoznaczności i niedopowiedzeń, niełatwe w lekturze i wymagające przemyśleń. Mimo upływu lat aktualne. Wciąż bowiem obserwujemy odradzające się reżimy, coraz bardziej wyrafinowaną inwigilację, władzę sprawowaną tylko dla władzy i jeszcze drapieżniej zagarnianą wolność. Rok 1984 zmusza do refleksji, ale jej nie ułatwia; to przerażająca powieść, którą trzeba przeczytać - nim zostanie ostatecznie zakazana przez Wielkiego Brata.
Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery.
Kierując się obecnymi wyborami czytelniczymi, nie doświadczam już wyłącznie historii, które mają poruszać emocje i zapewniać chwilową ucieczkę od codzienności, jak często bywa w przypadku romansów. Coraz częściej sięgam po książki, które oprócz fabuły niosą ze sobą ciężar refleksji, zmuszają do zatrzymania się i pozostawiają po sobie pytania, na które nie zawsze da się odpowiedzieć od razu. I o ile już wcześniej ceniłam te gatunki, tak poświęcając im większą uwagę, dopiero teraz dostrzegam jeszcze większą ich głębię.
To właśnie dlatego George Orwell stał się moim wyborem na nowy rok. Chciałam wrócić do „Roku 1984” po ponad roku od jego pierwszej lektury, by nie tylko odświeżyć sobie tę historię, ale też sprawdzić, jak wybrzmi ona dziś, bez czytania z poczuciem obowiązku, czy konieczności, a własnej woli. Interesowało mnie również to, czy dostrzegę w niej inne aspekty, nowe znaczenia i detale, które wcześniej mogły umknąć, a które z perspektywy czasu i doświadczeń nabierają zupełnie innego znaczenia.
Głównym aspektem powieści jest charakterystyka głównego bohatera Winstona Smitha, pracownika Ministerstwa Prawdy, który zaczyna kwestionować istniejący porządek i marzenie o wolności jednostki. Jego życie zawodowe wypełnione jest codzienną rutyną i podporządkowane nieomylnej Partii, co stanowi jeden z najbardziej dobitnych obrazów mechanizmów kontroli i manipulacji w państwie totalitarnym. To co dla większości stanowi niezaprzeczalną prawdę, dla Winstona staje się czymś zmiennym, łatwym w modyfikacji i przede wszystkim podporządkowanym interesom władzy. Praca, którą wykonuje to stwarzanie pozorów, począwszy od tego, że nic, nigdy nie zostało zmienione i historia toczy się bez zmian, a zmierzając do pozorów posłuszności i przynależności. Jego wewnętrzna walka między przetrwaniem a pragnieniem wolności, między podporządkowaniem się a buntowaniem się, jeszcze lepiej pokazuje to.
Tym razem bardziej zwróciłam uwagę na codzienne kompromisy Winstona, wewnętrzne wątpliwości i ulotne chwile buntu, które zostały mniej zaakcentowane, choć są równie ważne. Drobne gesty, ciche sprzeciwy i momenty niepewności ukazują jego walkę o zachowanie indywidualności w świecie, gdzie każda myśl może zostać ukarana.
Ponowne spotkanie z twórczością autora utwierdziło mnie również w przekonaniu, że są to historie naprawdę piękne mimo okrutnej szczerości z jaką ukazuje rzeczywistość. I nie chodzi tutaj tylko o mistrzowski warsztat pisarski czy perfekcyjną konstrukcję świata przedstawionego, choć obie te rzeczy są niezaprzeczalne. Chodzi przede wszystkim o sposób, w jaki historia porusza, prowokuje do zadawania trudnych pytań i zmusza do zastanowienia się nad własnym życiem, wyborami i relacjami z otaczającym światem.
Podsumowując “rok 1984” autorstwa George’a Orwella to wyjątkowa historia, która nie tylko wciąga fabułą i buduje przerażający świat totalitarnej kontroli, ale przede wszystkim zmusza do refleksji nad mechanizmami władzy i ceną zachowania własnej tożsamości.
„Rok 1984" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)