poniedziałek, 6 października 2025

"Gbur w raju" - Ludka Skrzydlewska

12:00:00 0 Comments

Moje podejście do twórczości autorki to sinusoida, raz jest bardzo dobrze po to by kolejnym razem, było znacznie gorzej. Z jednej strony każda z historii autorki ma w sobie coś, co potrafi wciągnąć i zaangażować emocjonalnie, z drugiej momentami nie wszystkie elementy są dopracowane, bywa, że pojawiają się niedopracowane zwroty fabularne, czy bohaterowie, którzy są, ale tak jakby ich nie było.




Tytuł: Gbur w raju

Autor: Ludka Skrzydlewska

Data wydania: 02.06.2023

Wydawnictwo: Editio Red

Liczba stron: 288

Moja ocena: 3/10

Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Mackenzie Allen ma szczęście: jej brat żeni się z córką państwa Hart, a przyszli teściowie Hudsona Allena są bogaci i rodzinni. Z okazji ślubu zabierają krewnych z obu stron na kilka dni na Hawaje. Dzięki temu Allenowie i Hartowie lepiej się poznają. Brzmi świetnie? Brzmiałoby, gdyby nie pewien drobny szczegół. Na imię mu Harrison, na nazwisko Hart. Harrison Hart jest bratem panny młodej i największym gburem, jakiego Mackenzie kiedykolwiek poznała! Małomówny i ponury, od początku wspólnych wakacji spogląda spode łba na wesołą, gadatliwą dziewczynę. Najwyraźniej jej nie cierpi. Zresztą z wzajemnością. Dla tych dwojga byłoby pewnie lepiej, gdyby ich drogi jak najszybciej się rozeszły. Tymczasem sprawy się komplikują, a beztroski pobyt na Hawajach zmienia w pełną niebezpieczeństw przygodę… Czy Mackenzie i Harrison wyjdą z niej żywi? I czy to, co razem przeżyją, zbliży ich do siebie, czy raczej oddali?


W przypadku tej historii wspomniana sinusoida jest jeszcze bardziej widoczna, gdyż nie dotyczy ona po prostu książki jako całości, a odnosi się, nawet do tego jak odczucia zmieniają się wraz z rozwojem fabuły. Na początku wszystko wyglądało bardzo obiecująco, historia z typowym dla autorki humorem i lekkim romansem, jednak w praktyce trudno było mi znaleźć w niej elementy, które naprawdę by mnie porwały. Czytając, czułam się momentami zmęczona nadmiarem wątków i brakiem spójności między nimi. 


Zdecydowanie za plus należy uznać styl pisania autorki. Narracja jest lekka, momentami zabawna, przystępna i łatwa w odbiorze. Książkę czyta się szybko, opis emocji bohaterów, choć powierzchowny w większości wypadków wystarczający, by wciągnąć się w historię na krótką chwilę. Styl autorki to taki element, który sprawia, że nawet przy licznych wadach powieść nie jest kompletnym koszmarem do czytania, można przebrnąć przez nią bez większego wysiłku.


Niestety na tym kończą się plusy. Kreacja bohaterów wypada bardzo płasko,  są nijacy i pozbawieni wyraźnych cech charakteru. Ich zachowania są przewidywalne i często wymuszone, tak jakby autorka starała się dopasować ich do fabuły, zamiast pozwolić, by historia wynikała z ich decyzji. Nawet relacje między nimi wydają się sztuczne, dialogi brzmią jak wymuszone wymiany zdań, a emocje są powierzchowne i niewiarygodne. W rezultacie bohaterowie, zamiast napędzać fabułę często ją spowalniają. Nijakość postaci sprawia, że historia traci na dynamice i emocjonalnym oddziaływaniu nawet sceny, które w zamyśle powinny bawić, poruszać lub intrygować, pozostawiają czytelnika obojętnym. 


Nie oni są jednak w mojej opinii największą wadą książki, a już wcześniej wspomniany przesyt wątków, jak i bardzo spontaniczne pojawienie się wątku sensacyjnego. Połączenie romansu, humoru, dramatów rodzinnych z wątkami pobocznymi w jednej historii budziło uczucie przesytu i co gorsza przy tym, braku ładu. Żaden z tych elementów nie jest rozwinięty w satysfakcjonujący sposób. Czytelnik może odczuwać chaos, brak spójności i poczucie, że historia „gubi się” sama w sobie.


Podsumowując “Gbur w raju” autorstwa Ludka Skrzydlewska to historia, która mogła być przyjemnym romansem, jednak tylko styl pisania jakkolwiek broni całą historię, a pozostałe jej fundamenty zostały zaburzone. Płaska kreacja bohaterów, przewidywalność fabuły i przesyt wątków sprawiają, że trudno w pełni cieszyć się lekturą. Choć zdarzają się momenty zabawne i sceny, które mogą przykuć uwagę, całościowo książka wypada przeciętnie, momentami nużąco i chaotycznie. W mojej ocenie to jedna z tych powieści, które pozostawiają mieszane uczucia i uczucie zmarnowanego potencjału.


Gbur w raju" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa


niedziela, 5 października 2025

"Uwięzieni we własnej głowie. Jak zrozumieć przeszłość i mieć szczęśliwsze życie" - Agnieszka Kozak

12:00:00 0 Comments

Poradniki to specyficzny gatunek, zwłaszcza w świecie, w którym wiedza i chęć pogłębiania jej na tematy związane z psychologią stała się czymś powszechnym i modnym. Coraz więcej osób szuka odpowiedzi na pytania o sens, emocje, relacje czy własne granice, a rynek nieustannie odpowiada na to zapotrzebowanie.




Tytuł: Uwięzieni we własnej głowie.

Jak zrozumieć przeszłość i mieć szczęśliwsze życie.


Autor: Agnieszka Kozak


Data wydania: 25.09.2024


Wydawnictwo: Sensus


Liczba stron: 352


Moja ocena: 8/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Czasami jest tak, że myślisz o sobie gorzej, niż widzą Cię inni, gdyż w Twojej głowie tkwią echa głosów z przeszłości. Jeśli nie jesteś tego świadomy, przeszłość może Cię zamykać na szukanie własnej drogi i swojego sposobu na bycie szczęśliwym. Jesteśmy więc uwięzieni we własnej głowie, bo nikt poza nami nie może zmienić naszego myślenia. Zrozumienie tego, co Cię kiedyś spotkało, może być pomocne w pokonaniu najdłuższej życiowo drogi - z głowy do serca, by wolne serce dokonywało wyborów godnych Ciebie.



Niektórzy ludzie są w stanie przebyć tę drogę sami (choć nigdy samotnie). Inni potrzebują w niej towarzysza - psychoterapeuty, który pomoże odnaleźć pogubione fragmenty siebie i zbudować się na nowo - z prawdziwych emocji i relacji, a pomimo fałszywych przekonań, które nam w przeszłości wdrukowano. Tę książkę wypełniają historie właśnie takich podróży. Autorka wydobywa je na światło dzienne i składa w Twoje ręce z intencją, że staną się dla Ciebie źródłem nadziei, wsparciem i inspiracją do ruszenia we własną drogę do szczęścia.



Przez co coraz ciężej znaleźć pozycje, które nie próbują wcisnąć czytelnikowi złudzenia prostych rozwiązań, które zamiast „naprawiać” człowieka, pozwalają mu lepiej się zrozumieć. Takie, które nie boją się trudnych tematów i pokazują, że praca nad sobą nie polega na wymazywaniu bólu, ale na nauczeniu się z nim żyć, bo czynniki wywołujące go, będą nas otaczać na każdym etapie życie, a kluczem do szczęścia nie jest ich eliminacja, a zrozumienie.



“Uwięzieni we własnej głowie. Jak zrozumieć przeszłość i mieć szczęśliwsze życie” nie jest książką z gotowym zestawem rozwiązań, które pokażą nam jak radzić sobie z konsekwencjami lęku, czy trudnej przeszłości, to pokazanie mechanizmów, które w danych sytuacjach nami kierują. Zamiast odpowiedzi na pytanie - “co zrobić”, dostajemy informację zwrotną - “dlaczego tak jest”, “dlaczego wciąż tkwimy w schematach, które nas unieszczęśliwiają”, i “dlaczego samo „pozytywne myślenie” nigdy nie wystarcza”.



Najważniejszym aspektem, jaki porusza książka, jest zrozumienie mechanizmów, które sprawiają, że sabotujemy sami siebie. Pokazanie jak dzieciństwo, relacje rodzinne, doświadczenia z każdego etapu życia, wpływają i kształtują nasze reakcje emocjonalne i sposób myślenia. Uświadamia, że wiele z naszych zachowań, które dziś wydają się irracjonalne, ma sens w kontekście tego, jak uczyliśmy się przetrwać w trudnych chwilach. Każdy rozdział zostawia czytelnika z pytaniem nie o to, jak naprawić przeszłość, ale jak ją zrozumieć. Bo kluczem do zmiany nie jest uciekanie od bólu, a jego akceptacja. Dopiero wtedy jesteśmy w stanie spojrzeć na swoje rany i zobaczyć, jak wpływają na nasze obecne życie.



Warto wspomnieć również, że autorka nie skupia uwagi, na tym, aby celem po przeczytaniu książki stało się, bycie lepszym. Nie namawia do samodoskonalenia, nie promuje kultu produktywności ani idei ciągłego rozwoju, która często prowadzi do frustracji i poczucia porażki. Zachęca wręcz, by spojrzeć na siebie z większym zrozumieniem i łagodnością. Zamiast zadawać sobie pytanie - “Jak mogę naprawić siebie?”, spróbować zapytać - “Dlaczego to czuję?”.



Poza pozytywnym zaskoczeniem odnośnie treści książki, na wspomnienie zasługuje również styl pisania autorki, przystępny, ale zarazem bardzo głęboki. Pełen empatii, ale też szczerości, która nie zawsze jest łatwa do przyjęcia. Autorka nie unika trudnych tematów, ale nie przytłacza czytelnika ciężarem teorii. Zamiast tego korzysta z przykładów z życia, które pomagają lepiej zrozumieć to, co w psychologii często wydaje się nieuchwytne. Równie ważny jest ton, zamiast stwierdzeń “wszystko będzie dobrze” dostajemy “rozumiem, że jest ci trudno, ale to, co czujesz, ma sens”. Dzięki temu czytając, odbiorca czuje się tak jakby naprawdę przysłuchiwał się rozmowy, a przy tym pojawia się nie tylko uczucie zaopiekowania, ale również zdjęcia ciężaru dnia codziennego, choćby na krótką chwilę.



Podsumowując “Uwięzieni we własnej głowie. Jak zrozumieć przeszłość i mieć szczęśliwsze życie” autorstwa Agnieszka Kozak to bardzo dobry poradnik, który nie obiecuje cudów, zamiast tego proponuje coś znacznie cenniejszego: świadomość tego, jak bardzo przeszłość wpływa na teraźniejszość i że dopiero konfrontacja z nią pozwala zacząć naprawdę żyć.




Uwięzieni we własnej głowie. Jak zrozumieć przeszłość i mieć szczęśliwsze życie" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa


sobota, 4 października 2025

"Bitter. Rozkwit. Faza 1" - Katarzyna Barlińska vel P.S. HERYTIERA - "Pizgacz"

12:00:00 0 Comments

Po pierwszej części pt. Bitter. Idea miałam spore oczekiwania względem kontynuacji, nie tylko dlatego, że historia Victorii i Nathaniela zakończyła się w momencie, który aż prosił się o rozwinięcie, ale również przez to jak wciągająca okazała się to historia. Dlatego, gdy w moje ręce trafiła kontynuacja, miałam nadzieję, że ta część okaże się równie dobra, a może i nawet lepsza niż poprzednia.




Tytuł: Bitter. Rozkwit. Faza 1


Autor: Katarzyna Barlińska vel

P.S. HERYTIERA - "Pizgacz"


Data wydania: 26.03.2025


Wydawnictwo: beYA


Liczba stron: 520


Moja ocena: 7/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka




Skrupulatnie obmyślony plan Victorii Clark nabiera rozpędu. Dziewczyna zobowiązała się do rzeczy trudnych, niekiedy niemożliwych – wszystko po to, aby przekonać własną matkę, upartą Joseline Clark, że się zmieniła. Jednym z takich zobowiązań jest znoszenie obecności Nathaniela Sheya. Relacje między dwojgiem młodych dorosłych nie są najlepsze. Przyzwyczajeni do kłótni Victoria i Nathaniel muszą zaprezentować się mieszkańcom Naperville i przede wszystkim swoim rodzicom jako para przyjaciół. A to nie takie proste, skoro problem stanowi nawet oddychanie tym samym powietrzem. Ponieważ jednak są nieposkromieni i oboje zdecydowani doprowadzić plan do końca, spędzają razem sporo czasu, dzięki czemu coraz częściej wdają się w niewygodne dyskusje, jeszcze więcej się kłócą i przekraczają kolejne granice. Relacja z księciem Naperville znalazła się w pierwszej fazie rozkwitu i staje się dla Victorii mocno kłopotliwa. Dziewczyna zaczyna doświadczać tego, czego za wszelką cenę starała się unikać – wychodzi z cienia i wzbudza zainteresowanie kilku pozornie niezwiązanych ze sobą osób. Tymczasem problemy wciąż się piętrzą. Nathaniel musi ćwiczyć swoją pewność siebie. Victoria wie, że najlepszym sposobem na to będą randki. Udawane randki, dzięki którym trzeci dziedzic imperium Mitchellów wyzbędzie się stresu. Pozostaje tylko jeden kłopot… Kto będzie jego partnerką?



Drugi tom już od samego początku wypada inaczej. Spokój, uwaga skupiona na budowaniu napięcia i atmosfera pełna niedopowiedzeń zostaje zastąpiona przez powolne połączenie elementów w spójną całość, dając szansę na odkrycie niektórych tajemnic. Od razu czuć zmianę  tam, gdzie Bitter. Idea bawiła się z czytelnikiem w subtelne sugestie i niedopowiedzenia, Rozkwit. Faza I wprowadza więcej konkretów i wyraźniejszych emocji. 



Autorka przestaje opierać się wyłącznie na ciekawości i tajemnicy, a zaczyna stopniowo ujawniać sens dotychczasowych wydarzeń. Nie wszystko zostaje oczywiście powiedziane wprost, ale tym razem fabuła staje się bardziej uporządkowana, momentami wręcz logicznie przewidywalna. Znaczące jest również zwolnienie tempa akcji, dające szanse na zrozumienie tego, co wcześniej było tylko tłem. Zamiast ciągłego napięcia, dostajemy chwile spokojniejsze, bardziej poukładane.

 


Coraz bardziej poznajemy również bohaterów, ich osobowości i motywacje. Jedną z najciekawszych postaci  bez wątpienia pozostaje Nathaniel. To bohater, który wymyka się prostym schematom, nie da się go jednoznacznie ocenić, a jego obecność w historii jest kluczowa dla całej powieści. Z jednej strony emanuje pewnością siebie i charyzmą, które od razu przyciągają uwagę, z drugiej widać, że są to tylko pozory, która próbuje stwarzać. Ukrywając swoje lęki i obawy pod manią kontroli. 



Choć całość wypada dobrze, to jednak coś w tej części nie do końca mnie przekonało. Miałam wrażenie, że historia traci równowagę: niektóre sceny są przesadnie rozwleczone, podczas gdy inne, które mogłyby  urozmaicić narrację, zostały potraktowane dość powierzchownie.



Pora na wspomnienie o bardzo ważnym dla mnie aspekcie, którego nie mogę pominąć. Mimo zachęcającego opisu, przykuwającej wzrok okładce, czy zachwytów innych, książka ta jest nieodpowiednia dla osób poniżej osiemnastego roku życia, sięgając po nią, pamiętajcie o tym.


 

Podsumowując “Rozkwit. Faza I” autorstwa Katarzyna Barlińska vel P.S. HERYTIERA - "Pizgacz"  to kontynuacja, która może nie dorównuje pierwszej części, ale wciąż jest dobra i przyjemna w czytaniu. Choć tempo bywa momentami nierówne, a niektóre wątki poboczne mogłyby być lepiej dopracowane, książka wciąż potrafi wciągnąć i utrzymać zainteresowanie. Emocje bohaterów, refleksje nad ich decyzjami i rozwój relacji rekompensują drobne niedociągnięcia fabularne.



Bitter. Rozkwit. Faza 1" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa


piątek, 3 października 2025

"Mój powrót do Walterów" - Ali Novak

12:00:00 0 Comments

Kiedy kończyłam “Moje życie z Walterami” miałam poczucie, że ta historia nie mogła skończyć się właśnie w tym momencie. Wciąż czułam niedosyt, jakby autorka celowo zostawiła otwartą furtkę. A fakt, że nie była to kolejna książka o miłosnym trójkącie, a opowieść o dorastaniu, o bólu straty i o tym, jak trudno pozwolić sobie na nowe uczucia, gdy przeszłość wciąż kładzie się cieniem na teraźniejszości, sprawiał, że jeszcze bardziej chciałam sięgnąć po drugą część.




Tytuł: Mój powrót do Walterów


Autor: Ali Novak


Data wydania: 21.08.2025


Wydawnictwo: beYA


Liczba stron: 352


Moja ocena: 9/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Jedna dziewczyna. Jeden chłopak. Jedno lato później…


Jackie wraca do chłopaka, który skradł jej serce, do rodziny, którą kocha, i do wyboru, którego musi w końcu dokonać… Po letnim pobycie w Nowym Jorku Jackie Howard wraca na ranczo Walterów w Kolorado. Chciała uciec od zamieszania, od chaosu wielodzietnej rodziny, potrzebowała przestrzeni. Dostała ją – przez chwilę mogła żyć na własnych zasadach i nie zaprzątać sobie głowy Cole’em. Ale nie potrafiła przestać o nim myśleć. O nim i o namiętnym pocałunku, którym się pożegnali w czerwcu. Teraz Jackie wie jedno: powrót będzie bardzo trudny. Uczucia, które próbowała zignorować, nie wygasły. Cole wyprowadził się z rancza i pracuje w warsztacie Tony’ego. Jackie czuje ulgę – sądzi, że dzięki temu uniknie trudnej konfrontacji. Jednak wszystko się komplikuje. Jackie wie, że nie zniesie ponownej utraty bliskich. Walterowie są teraz jej rodziną, którą dziewczyna kocha i której bardzo potrzebuje. Ale też nie potrafi się wyrzec uczucia do Cole’a. Tyle że nie da się w nieskończoność trwać w zawieszeniu. Trzeba będzie wreszcie zdecydować, co dalej.



“Mój powrót do Walterów” w przeciwieństwie do pierwszej części, nie jest historią o chaosie uczuć, a raczej o konsekwencjach, podjętych decyzji przez nie. Autorka w tej części wycisza dramatyzm i skupia się na emocjonalnym dojrzewaniu bohaterki. Jackie staje się bardziej dojrzała i dzięki temu, zbiera się na odwagę, by stanąć twarzą w twarz z tym, co zostawiła. 



Jedną z rzeczy, które zawsze podziwiałam w twórczości autorów, jest to, że potrafią nadać znaczenie nawet postaciom drugoplanowym. W drugim tomie Walterowie pozostają żywym tłem całej historii, są obecni, wspierający, a każdy z nich wnosi coś innego do fabuły. Katherine i George to postacie, bez których ta historia nie miałaby w sobie tyle ciepła. Katherine na każdym kroku pokazuje swoją cierpliwością, zrozumieniem i dobrocią serca, że miłość rodzicielska nie musi być biologiczną, by być prawdziwą. Z kolei George niezmiennie jest źródłem humoru i równowagi, kimś, kto potrafi rozproszyć ciężar emocji jednym zdaniem, ale też w odpowiednim momencie milknie, gdy sytuacja tego wymaga. Wśród emocjonalnych zawirowań między Jackie i Cole’em obecność reszty rodziny  przypomina, że mimo trudnych decyzji i złamanych serc, zawsze istnieje miejsce, w którym można znaleźć zrozumienie i spokój. 



Nie mogłoby się obyć również bez porównania książek do serialowej adaptacji. Zdecydowanie nie mamy tutaj do czynienia z wierną ekranizacją książek, jednak mimo to serial zasługuje na uznanie. Twórcy nie próbowali odtworzyć historii scena po scenie, a skupili się na jej emocjonalnym ciężarze. Tworząc historię, która, choć różni się od oryginału, potrafi tak samo poruszyć i zaangażować odbiorcę.



Czytelnicy znający oryginał szybko zauważą zmiany zarówno w fabule, jak i w sposobie przedstawienia bohaterów. Niektóre wątki zostały skrócone lub całkowicie pominięte, inne natomiast rozbudowano, jeszcze inne zostają wprowadzone jako nowy wątek. Jackie, Cole czy Alex różnią się od swoich książkowych wersji, tak samo jak relacje pomiędzy nimi. Warto podkreślić, że serialowa wersja zyskuje na tym, co dla powieści było trudniejsze do przekazania. Kadry pełne ciepła, ujęcia domu Walterów, codzienne sceny pełne śmiechu i zamieszania, wszystko to sprawia, że serial ma wyjątkowy klimat. Twórcy doskonale uchwycili to, co w książce najważniejsze: rodzinne więzi, bliskość i emocjonalny chaos, który towarzyszy dorastaniu. Nawet jeśli nie każda scena czy relacja pokrywa się z oryginałem, to emocjonalny przekaz pozostaje ten sam. Końcowo serial i książka, choć podobne wypadają, ciężko traktować jako powiązane ze sobą, zwłaszcza patrząc po drugim sezonie. 



Ciekawym zabiegiem, który odróżnia książkę od jej ekranowej adaptacji, jest sposób, w jaki obie wersje kierują uwagę widza lub czytelnika na innego bohatera. Każda z nich przemówi więc do innej grupy odbiorców. W ekranizacji wyraźnie widać, że twórcy postanowili postawić X w lepszym świetle. To on jest przedstawiony jako bardziej stabilny emocjonalnie, dojrzalszy i uważniejszy wobec Jackie. Widz łatwiej może go polubić, bo jego uczucia wydają się czyste i szczere, a relacja z Jackie spokojniejsza i bardziej zrównoważona. Serial w pewnym sensie daje mu szansę zabłysnąć, podczas gdy w książce jego postać częściej pozostaje w cieniu. Natomiast powieść to zdecydowanie team Y. To właśnie on jest jej centrum pełnym sprzeczności, zranionym, ale magnetycznym bohaterem. Autorka kreuje go jako postać trudną, ale prawdziwą, co sprawia, że czytelnik nie może przejść obok niego obojętnie. To właśnie jego wewnętrzna walka i skomplikowana relacja z Jackie stanowią serce całej historii. W efekcie obie wersje oferują zupełnie inne doświadczenie. 



Podsumowując “Mój powrót do Walterów” autorstwa Ali Novak to bardzo dobra kontynuacja obok, której ciężko przejść obojętnie. Historia Jackie i braci Walterów ma w sobie ciepło, którego nie da się zapomnieć. To ten typ książki, po której czujesz, że zostawiła po sobie coś więcej niż tylko wzruszenie. Dlatego sięgnięcie po kontynuację było czymś naturalnym, chciałam znów wrócić do tej historii, ale przede wszystkim do emocji, które we mnie wywołała.


Mój powrót do Walterów" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa.


czwartek, 2 października 2025

"Moje życie z Walterami" - Ali Novak

12:00:00 0 Comments

Motyw trójkąta miłosnego w literaturze od lat jest jednym z popularniejszych. Przez lata prezentowany był w różnych formach. Jednak to w ostatnim czasie zyskał jeszcze bardziej na popularności, dzięki formie relacji jedna dziewczyna i dwóch braci, a to za sprawą serii Tego lata stałam się piękna autorstwa Jenny Han, gdzie emocjonalny trójkąt miłosny pomiędzy Belly, Conradem i Jeremiah’em wzbudził burzę uczuć wśród czytelników i widzów. I to właśnie koniec trzeciego sezonu tej ekranizacji zmotywował mnie, by sięgnąć po “Moje życie z Walterami”. Historię, która miała dostarczyć podobnych emocji i równie mocno zaangażować odbiorcę, a jednak okazała się czymś znacznie lepszym.




Tytuł: Moje życie z Walterami


Autor: Ali Novak


Data wydania: 15.02.2024


Wydawnictwo: beYA


Liczba stron: 408


Moja ocena: 9/10


Autor recenzji: Wiktoria Sroka





Jackie Howard miała szesnaście lat i określone cele. Była nowojorską dziewczyną, która miała wszystko zaplanowane i doskonale zorganizowane. Tragiczny wypadek, w którym straciła rodziców i starszą siostrę, położył kres uporządkowanemu życiu nastolatki. Opiekunami prawnymi Jackie zostali bliscy przyjaciele rodziny z Kolorado, hodowcy koni i... rodzice dwanaściorga dzieci. Dokładniej: jedenastu synów i jednej córki, która zresztą zachowywała się jak chłopak. Jackie nie była zadowolona z przymusowej przeprowadzki, nie miała jednak wyboru. Wiedziała, że jej życie się zmieni, choć nie sądziła, że będzie aż tak trudno. Nie mogła przywyknąć do ciągłego hałasu i wiecznych kłótni między rodzeństwem. Bracia bardzo się od siebie różnili. Jackie, owszem, zauważyła, że kilku z nich było niewiarygodnie przystojnych, ale zdawała sobie sprawę, że to nie czas na miłosne rozterki. Zresztą młodzi Walterowie uważali ją za nudnego i nadętego mieszczucha, choć w rzeczywistości była to tylko poza — maska, bezpieczna skorupka, dzięki której dziewczyna nie musiała mierzyć się z rzeczywistością. Teraz Jackie powoli nabierała ochoty, aby wyjść z tej bezpiecznej kryjówki. Odkryła, że spontaniczność i odrobina szaleństwa mogą być bardzo przyjemne. A ból po stracie rodziny wreszcie zelżał.



W przypadku tej historii motyw ten nie jest bodźcem do skupienia uwagi na dramatycznych scenach zazdrości lub rywalizacji o wybrankę, a pokazaniu emocji i tego, że nie nad wszystkim da się mieć kontrolę, a emocje są jedną z tych rzeczy, nie zawsze przychodzą w odpowiednim momencie i nie zawsze wybierają “właściwą” osobę. Dodatkowa zmiana względem wcześniejszych historii z motywem trójkąta miłosnego polega na tym, że widzimy, jak uczucia kiełkują z przyjaźni, wspólnych doświadczeń i zaufania. Bohaterowie przez to, że w tym przypadku mieszkają razem, a co za tym idzie, spędzają większość czasu w swoim towarzystwie, poznają się na różnych płaszczyznach, a nie tylko na tych, które chcą pokazać.


Relacja między Jackie, Cole’em i Alexem nie skupia się na tym, że jeden z nich jest tym dobrym, a drugi tym złym. Autorka skupia się na pokazaniu dwóch stron tego samego medalu. Cole przyciąga “efektem Cola”, pewnością siebie i chaosem, który kroczy zaraz za nim, w efekcie czego rani innych przez to, że sam został poraniony. Z kolei Alex jest spokojem i bezpieczną przystanią, która słucha, rozumie i wspiera. Będąc między nimi Jackie uczy się, czym jest prawdziwa bliskość i jak różne może być pojęcie miłości.


A skoro już o nich tak dużo wspominam, warto poświęcić chwilę na kreację wspomnianej wcześniej trójki, ale również reszty bohaterów. Jackie to postać, z którą bardzo łatwo jest się utożsamić. W bardzo krótkim czasie traci wszystko, co wydawać mogłoby się za stały i niezmienny element, przez co musi poukładać swoje życie na nowo w całkowicie nowym miejscu. Początkowy ból ukrywa pod byciem chłodną, zamkniętą i starającą się być idealną osobą. Ale im dłużej przebywa wśród Walterów, tym bardziej mięknie, otwiera się i uczy, że nie wszystko musi być zaplanowane. Z dziewczyny, która bała się chaosu, staje się osobą, która potrafi w nim znaleźć sens. Ceni spokój, ale jednocześnie fascynuje ją nieprzewidywalność i brak planu. W tym wszystkim odbija się coś bardzo ludzkiego, potrzeba bezpieczeństwa i jednocześnie pragnienie emocji. Cole bywa impulsywny, czasem zbyt pewny siebie, lubi ryzyko i ma problem z panowaniem nad emocjami. Jednak pod tą zewnętrzną warstwą kryje się ogromna wrażliwość. To chłopak, który boi się utraty ludzi, kontroli, miłości. W jego zachowaniu widać wewnętrzne rozdarcie: pragnie bliskości, ale nie umie się na nią w pełni otworzyć. Z kolei Alex to przeciwieństwo brata, spokojny i rozsądny. Nie krzyczy o swoich emocjach, a po prostu je pokazuje przez troskę, zainteresowanie i drobne gesty. To typ bohatera, który daje poczucie bezpieczeństwa, choć czasem ma się wrażenie, że przez to jest mniej widoczny niż inni.


Po przeczytaniu pierwszej części w mojej głowie zapaliła się lampka, odnośnie tego, że już gdzieś poznałam ten styl pisania. Mam taki zwyczaj, że wszystkie książki, które w jakiś sposób mnie zachwyciły, zostawiam na półce „na pamiątkę” jako zapis historii, które kiedyś idealnie wpasowały się w moją wrażliwość, potrzeby i emocje. Dlatego wystarczyło kilka minut, żebym odkryła, skąd bierze się to nieodparte wrażenie déjà vu. I tak oto okazało się, że książka, która prawie pięć lat temu sprawiła, że na długo nie mogłam o niej zapomnieć, jest od tej samej autorki, której historia ponownie tego dokonała.


Ali Novak potrafi pisać o emocjach w sposób prosty, a jednocześnie głęboki. Nie ma tu przesłodzonych scen ani nadmiernego dramatyzmu, zamiast tego jest szczerość, subtelność i umiejętność pokazania, jak złożone potrafią być ludzkie uczucia. Autorka pisze w sposób, który przypomina rozmowę z przyjaciółką, jednocześnie potrafi między wierszami przemycić refleksję o dorastaniu, o tym, jak bardzo relacje zarówno romantyczne, jak i rodzinne potrafią nas kształtować. Największym atutem jej stylu jest to, że czytając, naprawdę czujemy bohaterów. Nie muszą niczego tłumaczyć, wystarczy jedno ich zdanie, żeby zrozumieć, co się w nich dzieje.


Podsumowując “Moje życie z Walterami” autorstwa Ali Novak to historia, która urzeka prostotą i skupioną uwagą na emocjach i próbie ich zrozumienia. Autorka stworzyła powieść pełną emocji, humoru i ciepła. Bohaterowie są żywi, ich relacje prawdziwe, a historia wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Choć momentami można przewidzieć kierunek wydarzeń, nie odbiera to przyjemności z lektury.


Moje życie z Walterami" ze strony wydawnictwa editio.pl Sprawdźcie też inne bestsellery wydawnictwa.