piątek, 12 listopada 2021

Most pomiędzy nami.

  
Czy w idealnym świecie jest miejsce na cierpienie?
 


Tytuł: Most pomiędzy nami
 
Autor: Claudia Moonever
 
Wydawnictwo: Novae Res
 
Data wydania: 1 września 2021
 
Liczba stron; 288
 
Moja ocena: 8/10
 
 


Recenzencki egzemplarz „Mostu pomiędzy nami” poza mną czytała także moja koleżanka. Choć może w tym przypadku lepszym określeniem byłoby „próbowała czytać”, ponieważ już po kilkunastu stronach stwierdziła, że książka jest „inna”. Osobiście uważam, że ten przymiotnik jest często używany, kiedy czytelnik nie do końca wie jak określić historię, którą dany autor przedstawia w swojej powieści. Etykietka „inna” niejako automatycznie sprawia, że z tyłu głowy pojawiają się takie słowa jak „dziwna”, „nieprzekonująca”, „odmienna”, a to nie kojarzy się wcale pozytywnie. Z drugiej strony – czy można ocenić książkę po przeczytaniu tylko jej niewielkiego fragmentu, bez znajomości całości? Moim zdaniem nie. I choć „Most pomiędzy nami” z początku faktycznie może wydawać się specyficzna zdecydowanie jest interesująca. 
 
Historia rozgrywa się w fikcyjnym, utopijnym miasteczku Salemo. Już w tym miejscu należy pochwalić młodą, debiutancką autorkę za zgrabne i inteligentne nawiązanie do powieści Ursuli LeGuin. Jak się bowiem okazuje w dalszej części jest to czytana od tyłu nazwa jednego z miejsc akcji zmarłej już pisarki – Omelas. W Salemo społeczeństwo funkcjonuje w oparciu o tzw. Zasadę Szesnastki – bazującą na typologii osobowości Meyersa – Briggsa. Każdy z mieszkańców określony jest przez cztery litery symbolizujące cechy charakteru (w wolnym tłumaczeniu: introwertyk lub ekstrawertyk, kierujący się intuicją lub kierujący się zmysłami, analizujący lub odczuwający, oceniający lub postrzegający). Jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z tym kierunkiem psychologicznym zachęcam do tego – test można wykonać w Internecie, a świadomość własnego typu osobowości pomaga w odbiorze książki. Już po tym wstępie ujawnia się fakt, że Claudia Moonever jest studentką psychologii. Głowna bohaterka, June, obdarzona jest typem osobowości, który kształtuje ją jako wrażliwą i nieco skrytą osobę, która chce nieść pomoc wszystkim dookoła. W ten właśnie sposób poznaje zagubionego w życiu chłopaka, który okazuje się być znanym wokalistą ulubionego zespołu jej siostry. Axel nie pochodzi z Omelas i w przeciwieństwie do June nie wierzy w Zasadę Szesnastki. Po przeżytej tragedii jaką była utrata brata, chłopak cierpi na zaburzenia nastrojów, a w June upatruje swoją kotwicę i wybawicielkę od samotności i nachodzących go melancholijnych, a wręcz samobójczych myśli. W „Moście pomiędzy nami” na drugim biegunie jest jeszcze Dawid, szef June, którego typ osobowości kwalifikuje go jako rzekomą bratnią duszę dziewczyny i który na wszelkie sposoby stara się ją zauroczyć. 
 
„Most pomiędzy nami” można określić jako polską odpowiedź na wszelkiego rodzaju książki odnoszące się do podziału społeczeństwa – czy to na Dystrykty (jak w „Igrzyskach Śmierci”) czy to na frakcje (jak w „Niezgodnej”). Różnicą jest to, że zdecydowanie mniej tu fikcji. Ludzie żyją „normalnym” życiem – nie muszą brać udziału w morderczych zawodach, nie muszą podporządkowywać się reżimowi, a podział nie był wynikiem wojny jądrowej, ani innego dramatycznego wydarzenia. June jest redaktorką, jej przyjaciel Noah pracuje w klinice weterynaryjnej, siostra chodzi do szkoły i jest fanką muzyki, rodzice głównej bohaterki przechodzą kryzys małżeński – samo życie ze wszystkimi jego pozytywami i negatywami. Claudia Moonever zgrabnie prowadzi narrację, z powagą ale bez nadmiernego patosu czy czarnowidztwa porusza poważne tematy – samotność, strach, niepewność, depresja. To wszystko zdecydowanie wyróżnia książkę spośród innych i jednocześnie sprawia, ze jest dobra zarówno dla młodzieży jak i dla nieco starszych czytelników. Jedynym nieco bardziej popkulturowym motywem jest wątek jednej dziewczyny, która ma kilku adoratorów – bo przecież jest absolutnie wyjątkowa, ale nie psuje to odbioru całej książki. Jedyne czego nieco mi zabrakło to głębsze poruszenie wątku podziału na typy osobowości, bo świetny pomysł nie został jakoś szczególnie rozwinięty, a pojawia się jedynie w kilku miejscach. Na początku – jako wprowadzenie, później celem pokazania „braterstwa dusz” June i Dawida, a dalej – celem ukazania, że sprzeciw przeciwko zasadom klasyfikacji prowadzi do nieporozumień i wzajemnego unieszczęśliwiania się (mowa o rozwodzie rodziców dziewczyny). Trochę szkoda takiego urwania w połowie, ale wiem, że celem powieści nie były psychologiczne rozważania nad teorią Meyersa –Briga, a raczej skłonienie do refleksji czy rzeczywiście można z całą pewnością określić się za pomocą czterech cech. I podtrzymuję to stanowisko, nawet jeśli całkowicie zgadzam się z moją typologią INTJ (rzekomo najrzadszą). 
 
Podsumowując – debiut literacki Claudii Moonever zdecydowanie zaliczyć należy do udanych. Pomimo młodego wieku o sile autorki przesądza fakt, że wie o czym chce pisać, konsekwentnie trzyma się głównego tematu, nie wprowadzając niepotrzebnych i gmatwających akcję wątków, a bohaterów kształtuje jako ludzi żyjących obok nas. Mam szczerą nadzieję, że nie jest to pierwsza i ostatnia książka jej autorstwa i z zainteresowaniem będę śledzić rynek wydawniczy w oczekiwaniu na jej kolejne literackie „dzieci”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)