poniedziałek, 15 listopada 2021

"Lore" – Alexandra Bracken

Nie lubię długich powieści z kilku powodów. Po pierwsze, trudno trzyma się je w ręce. Po drugie, jak powieść ci się nie spodoba, to musisz zmuszać się do czytania przez następne siedemset stron. A po trzecie, w najgorszym wypadku przywiązujesz się do losów głównych bohaterów i przeżywasz mnóstwo załamań nerwowych, że historia dobiegła końca. Sytuacja jest o wiele gorsza, gdy w akcie desperacji sprawdzasz, czy istnieje, chociaż jeszcze jedna część albo jej odłam i okazuje się, że nie ma kontynuacji. Ani jej nie będzie. Ból nie do opisania.
Trzeci powód najlepiej opisuje powieść pt. "Lore" autorstwa Alexandry Bracken. Wciąż nie mogę pogodzić się z pustką, którą pozostawiło po sobie bezlitosne zakończenie.

Nr recenzji: 486
Tytuł: Lore
Autor: Alexandra Bracken
Tłumacz: Michał Zacharzewski 
Data polskiego wydania: 29 września, 2021
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 576
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 8/10


Wyobrażacie sobie greckich bogów na ulicach Nowego Jorku?

We współczesnym Nowym Jorku rozpoczyna się mordercza rozrywka – Agon. Na świecie wciąż żyją greccy bogowie, lecz umiejętnie skrywają się przed zwykłymi ludźmi. O ich istnieniu wiedzą jedynie członkowie greckich rodów, wywodzących się od antycznych herosów. Kiedy któryś z bogów zginie, jego moc przejmuje zabójca. Walka o kleos.
Siedem lat temu rodzice i siostry Lore zostali brutalnie zamordowani. Dziewczyna cudem ocalała i ukryła się we wcześniej wspomnianym mieście. Przez długie lata czciła pamięć bliskich w jeden możliwy sposób – pozostając przy życiu. Przez cały czas odpychała od siebie mroczne myśli o zemście. Ale wydaje się, że tylko ona jest w stanie zapewnić jej spokój..
Jak potoczą się losy głównej bohaterki? Czy weźmie ona udział w walce o honor? Kto zamordował jej rodziców? I co najważniejsze, czy uda jej się powstrzymać nowego boga przed zniszczeniem ludzkości?

Szczerze powiedziawszy, miałam duże oczekiwania co do tej powieści. Osobiście, ubóstwiam mitologię grecką i wszystkie rzeczy z nią związane, więc sami rozumiecie, że nie byłabym w stanie przeżyć, gdyby historia nie spełniała postawionych przeze mnie warunków. Alexandra Bracken okazała się jednak autorem porównywanym do Madeleine Miller. Tytułowa książka już od pierwszej strony oddziaływała na czytelnika. Emocje płynące z poetycko połączonych przez autorkę słów były wręcz nie do opisania. Szczególnie podobały mi się uczucia i więzi, które wykreowała pomiędzy bohaterami. Było w tym coś nie tylko niezwykle kreatywnego, lecz również ujmującego i zapierającego dech w piersiach. Urzekły mnie klimatyczne opisy nowojorskich ulic, zachodzącego nieba i tłocznych ulic. Bohaterowie posiadali natomiast silne i oryginalne charaktery, jak gdyby naprawdę zostali stworzeni z krwi i kości. Co prawda czasami irytowało mnie zachowanie Lore i jej zmienne nastroje, ale mam nadzieję, iż był to celowy zabieg autorki, która chciała podkreślić jej wybuchowość.

Wartka akcja jest wciągająca i dynamiczna. Fabuła przemyślana i starannie zaplanowana. Nieprzedłużana na siłę, nie nudzi. Byłam pod wrażeniem tego jak bardzo autorka ją rozbudowała. Cały czas coś się dzieje. Nie ma czasu nawet na oddech. W dodatku w tle mamy wątek romantyczny, co dodaje tylko smaku tej owocnej historii.

Nie polecam wam tej powieści, tylko i wyłącznie ze względu na niekonwencjonalny i przyjemny warsztat pisarski autorki, ale gwarantuje wam również, że wartości, jakie są zawarte w tej książce, dosłownie wami zawładną. Alexandra Bracken zahacza o rozterki między Bogami i ludźmi. Zwraca uwagę na to jak łatwo jest kogoś zmanipulować. Wzruszające jest to jak główna bohaterka walczy o upragnioną wolność, żyjąc przy tym ze zżerającym ją poczuciem winy. Autorka porusza jeszcze kwestię nieuchronności przed okrutnym życiem. Pokazuje jak łatwo jest zbłądzić z wybranej przez siebie drogi i do czego prowadzi nienawiść czy poczucie winy. Z całą pewnością powieść ma charakter moralizatorski, ale nie zabraknie przy tym poczucia humoru. Powieść wzrusza i to bardzo, ale również rozśmiesza do łez.

Jestem zobowiązana jeszcze dodać jak dobrze autorka wykazała się swoimi umiejętnościami w dziedzinie mitologii i nie tylko. Wciąż jestem pod wrażeniem opisów walk, zaawansowanego słownictwa i zwrotów wywodzących się z greki. Brawo za porządny Research!

Jedyne, do czego mogę się przyczepić to to, jak Bracken rzuca czytelnika na głęboką wodę. Na początku powieści jest istny chaos. Kompletnie nie byłam w stanie poradzić sobie z tymi wszystkimi wydarzeniami, imionami, kto jest kim.. Trochę pomógł mi spis postaci na końcu książki, ale czemu tak właściwie jest na końcu książki? Chyba po to, żeby trudniej było go znaleźć. No cóż, nie powiem, że początek był szczególnie trudny.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona całością. Mogło być troszeczkę lepiej, bo powieść na początku ewidentnie odrzuca, aczkolwiek trzeba uzbroić się w cierpliwość. Wciąż nie mogę przeżyć zakończenia i tego zwrotu akcji, na jaki dałam się nabrać. Moja rada dla was to: miejcie oczy otwarte dookoła głowy i... przeżyjcie ten początek!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)