wtorek, 23 listopada 2021

"Zrób, zjedz, powtórz" - Nigella Lawson

Czy książka kucharska lub jak teraz zwykło się mówić książka kulinarna, to tylko zbiór przepisów? Czy to sztywne zestawienie produktów i z matematyczną precyzją odmierzanie składników? Jak odróżnić dobrą książkę kucharską od tej przeciętnej?




        Tytuł : Zrób, zjedz, powtórz

            Autor: Nigella Lawson

            Wydawnictwo: Insignis

                Liczba stron: 352

                    Ocena: 10/10


Nigella Lawson to ikona kulinarnego świata, dziennikarka i miłośniczka jedzenia. Pamiętam, jak zszokowała wszystkich, kiedy gotując na wizji zaczęła oblizywać trzepaczkę z czekolady, każdy z nas tak robi, ale żeby na oczach wszystkich? Wtedy zakochałam się w jej podejściu do gotowania, w tym jak bez jakiejkolwiek pretensjonalności podchodzi do jedzenia. Lubisz jakiś składnik bardziej? Świetnie! Przepis przepisem, ale dorzuć sobie więcej.


Książka „Zrób, zjedz, powtórz” to nie tylko książka kulinarna, to filozofia jedzenia. To celebrowanie posiłku wraz z najbliższymi, ale i w samotności, bo kto powiedział, że jak jemy w pojedynkę, to musimy jeść byle co. Nigella w swojej książce, poza samymi propozycjami dań pokazuje nam swoje podejście do przepisów, które jej zdaniem są pewnymi wskazówkami. Wskazówkami, które możemy dowolnie zmieniać i modyfikować, wyciągać z nich to, co dla nas jest najsmaczniejsze. Nie odrzucajmy dania, w którym jest jeden nie lubiany przez nas składnik, po prostu zmieńmy ten składnik! Autorka mocno promuje też trend „no waste”, jeśli część produktu wykorzysta w jednym daniu, to pozostałość motywuje ją do stworzenia kolejnego dania. Resztki z obiadu to też świetny pomysł na kolejny posiłek.


Czym jest więc dobra książka kucharska? Dla mnie to książka, którą w trakcie czytania odkładam i jadę na zakupy, bo mam tak dużą ochotę zjeść to, o czym akurat pisze autorka. W moim przypadku był to pieczony kurczak w batatach, z porem, papryką i chili... poezja. Danie tak proste, a zarazem tak pyszne. Myślę, że większość dań proponowanych przez autorkę tak właśnie wygląda. Kolejnym powodem jest łatwość w odtworzeniu proponowanych dań, nic bardziej mnie nie zniechęca niż skomplikowany opis przygotowania dania lub wymóg posiadania specjalistycznych sprzętów kuchennych. Nigella zawsze daje nam alternatywę, wyjście awaryjne, możesz użyć miksera planetarnego, ale jeśli go nie masz przygotuj ciasto ręcznie w innej kolejności. Voila!


Autorka potrafi też w smaczny sposób przekonać do pysznych, ale „trudnych” produktów. Dlaczego smaczny? Bo tak fantazyjnie opisuje smak potrawy, że też chcesz to poczuć i to teraz, zaraz. Przykładem są anchois, którym poświęciła cały rozdział. Dla większości są to zbyt słone małe rybki, z którymi nie wiemy co zrobić. Wiecie co? Nigdy ich nie jadłam, a kiedy zrozumiałam, jak w wielu daniach i w jaki sposób mogę je wykorzystać to przepadłam. Jej „Sardelowy Eliksir” mnie uzależnił, jest to sos, który otrzymał stały meldunek w mojej lodówce.


Książka napisana jest świetnie, to nie tylko zbiór przepisów, to przemyślenia i dzielenie się z czytelnikiem swoją historią, anegdotami z życia prywatnego i zawodowego. To książka dla każdego, kto lubi gotować, poznawać nowe smaki i nowe techniki. W książce jest cały rozdział o świątecznych potrawach, dlatego będzie ona fantastycznym pomysłem na mikołajkowy prezent.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)