Insta


środa, 4 września 2019

"Kolory zła. Czerwień" - Małgorzata Oliwia Sobczak

Po tę książkę sięgnęłam pełna nadziei na dobrą polską literaturę, nie zawiodłam się, choć należy pamiętać, że debiutantom wybacza się więcej. Od pewnego czasu chętniej sięgam po książki napisane kobiecą ręką i daję szansę młodym, początkującym, nieznanym autorkom. Jeśli chcecie odpocząć od znanych nazwisk, wciąż tych samych, na przemian przewijających się w mediach, sięgnijcie koniecznie po kryminalny debiut Małgorzaty Sobczak. Zdecydowanie warto. 


Nr. recenzji: 312
Tytuł: „Kolory zła. Czerwień"
Autor: Małgorzata Oliwia Sobczak
Liczba stron: 416
Data polskiego wydania: 4 września 2019
Wydawnictwo: W.A.B
W moim odczuciu: 8/10
Autor recenzji: Kobieta Czytająca

Na pięknej, choć opuszczonej po sezonie sopockiej plaży, zostają znalezione zwłoki młodej dziewczyny. Prokurator Leopold Bilski liczy, że to kolejny nieszczęśliwy wypadek lub samobójstwo. Niestety, okrutne okaleczenie ciała definitywnie wskazuje na morderstwo. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy odkrywa łudzące podobieństwo tej zbrodni do niewyjaśnionej sprawy sprzed siedemnastu lat. Wtedy ofiarą była nastolatka o tym samym typie urody, córka sędzi Heleny Boguckiej, sprawca do dziś nie został wykryty. Prokurator musi rozstrzygnąć, czy to ten sam przestępca, który ujawniłby się po tak długim czasie, czy może naśladowca. Przełożeni naciskają na szybkie rozwiązanie sprawy, prasa i media patrzą mu na ręce, a tropy prowadzą do niebezpiecznego świata trójmiejskiej mafii. 


Biorąc pod uwagę fakt, że „Czerwień” to kryminalny debiut, jest to zaskakująco dobra książka, zawiera wszystkie pożądane elementy udanej powieści. Intryga kryminalna ciekawa, bo tak naprawdę mamy dwie zagadki: Moniki i Martyny. Kto, jak i dlaczego pozbawił je życia? Choć autorka podsuwa nam gotowe rozwiązania, chcemy czytać nadal, nasza ludzka ciekawość nie pozwala przestać nim historia dobiegnie końca. Główny bohater, prokurator Bilski, świadomy swego intelektu i aparycji, ale z pewnym dystansem do siebie. Dobrze napisana postać, z którą od razu sympatyzujemy. Szeroko rozbudowane elementy psychologiczne, Trójmiasto odmalowane tak dokładnie, że mamy złudzenie przebywania w miejscu akcji. Czytamy o wydarzeniach z 1996 i 2013 roku, ale przeskoki w czasie w żaden sposób nie zakłócają ciągłości fabuły, przeciwnie - narracja dwutorowa, niezwykle ostatnio modna, nie pozwala się nudzić.


Jeśli chodzi o słabsze strony książki, chwilami akcja spowalniała do tego stopnia, że główny element fabuły, czyli wykrycie sprawcy, nie posuwał się naprzód. Przeskoki w czasie nie utrudniały czytania ani orientacji w fabule, ale pomimo że autorka zgrabnie balansowała pomiędzy sprawą z przeszłości i teraźniejszą oraz między kryminałem a powieścią obyczajową, można odnieść wrażenie, że większy nacisk położyła na wątki psychologiczne. To nie jest typowy kryminał, bo nie ma równowagi między elementami z obu gatunków. Jako słabość zapisuję również to, że w połowie trafnie wytypowałam osobę, która dopuściła się tej zbrodni oraz zakończenie, które owszem zaskoczyło mnie, a to niełatwa sztuka, ale przede wszystkim zdenerwowało. Choć tutaj można powiedzieć, że fakt wywołania tak silnych emocji to plus, bo nie jest dobrą książką, która nie działa na czytelnika w żaden sposób. 


Oceniając wszystkie argumenty za i przeciw, zdecydowanie polecam „Czerwień” wszystkim miłośnikom kryminałów z elementami powieści obyczajowej. Tym, którzy od sensacyjnie pędzącej akcji wolą działające na wyobraźnię opisy miejsc i przemyślenia bohaterów. Książkę czyta się lekko i szybko, a co najważniejsze z zaciekawieniem. Pomimo słabszych elementów to świetny debiut, autorka zdecydowanie dała nam dowód na pokłady potencjału, które ma w sobie, a ja chętnie sprawdzę, czy je wykorzystała. Przyznałam książce wysoką notę, gdyż  bardzo chętnie spotkam się z prokuratorem Leopoldem Bilskim w kolejnej części „Kolorów zła".

Autor recenzji: Kobieta Czytająca

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)