środa, 21 kwietnia 2021

„Wezwij sokoła" Meggie Stiefvater

 



Nr. recenzji: 414

Tytuł: „Wezwij sokoła"

Autor: Meggie Stiefvater

Tłumacz: Piotr Kucharski

Liczba stron: 510

Data polskiego wydania: 24 luty 2021

Wydawnictwo: Uroboros

W moim odczuciu: 6/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



 Na świecie żyją śniący i wyśnieni. Śniący poprzez sny mogą przenieś wymyślone rzeczy do rzeczywistości, są bardzo pożądani, ale też żyją w niebezpieczeństwie, bo są ludzie, którzy chcą ich wykorzystać. Wyśnieni nie będą żyć bez swoich stwórców, są od nich uzależnieni. Giną śniący, wyśniony zasypia, na zawsze. Ronan jest średnim z braci Lynch, znany jako śniący, potrafi wyśnić różne wspaniałe rzeczy, ale też koszmary, które przenosi do rzeczywistości. Jordan to sprytna młoda kobieta, która jest złodziejką, a Carmen Farooq-Lane widząc, do jakich szkód może dojść przez śniących, stała się łowczynią.


Motyw snów jest jednym z tych, które pożądam w literaturze. Może przez to, że sama noc w noc mam bardzo realne i złożone marzenia senne, przez co lubię o tym czytać. Fakt, że można wyśnić rzeczy, a nawet ludzi jest niesamowity. Jak wszystko ma swoje dwie strony, więc śniący podejmuje ryzyko, że potwory, pająki, różne dziwne stworzenia, przez niego przedostaną się do świata rzeczywistego, nie będąc już tylko myślami, czy obawami, a staną się realnym zagrożeniem, z którym trzeba walczyć. Autorka ukazuje braterską relację pomiędzy chłopcami Lynch. Są oni dla siebie wsparciem w każdej sytuacji, a gdy jeden pisze, dzwoni do drugiego, bo potrzebuje pomocy, to mogą wszystko rzucić i pędzić do brata. Są dla siebie w ważnych życiowych chwilach. To rodzeństwo, ale i przyjaciele, muszą o siebie dbać, czasami przyjąć rolę surowego ojca, bo mają tylko siebie.


Niestety ciężko mi było zrozumieć czytaną treść. Autorka wrzuca nas w fabułę, bohaterowie są już w tym świecie, a nie ma postaci, która dopiero to poznaje, przy czym czytelnik by się też zaznajomił z zasadami panującego świata. Fabuła i różnorodność postaci może się wydać problematyczna zwłaszcza na początku, z czasem jednak odbiorca widzi relacje między bohaterami ich stosunki czy umiejętności. Z nie wszystkimi postaciami się zrozumiałam. Nadal Carmen Farooq-Lane jest dla mnie zagadką, jej życie to, czym się zajmuje i przeszłość jej brata, co kilka razy było podkreślane, że te wydarzenia odbiły piętno na jej życiu. Nie wiedziałam, do czego zmierza fabuła, moim zdaniem, ciężko odkryć ten cel, do którego wszyscy dążą. Liczyłam na emocje w końcowej akcji, że będę czytała to z zapartym tchem, a po skończeniu będę myślała tylko o tym, że chcę następną część, po części tak nie jest, ale tak, jestem ciekawa, co będzie dalej, liczę też na to, że wątki zaczęte w pierwszym tomie zostaną rozwinięte, a ja wciągnę się w fabułę i będę przeżywać losy bohaterów.


Jest to zdecydowanie książka, przy której trzeba się skupić, zwłaszcza na początku, kiedy przez ogrom informacji można się zrazić. Moje odczucia co do tej treści są mieszane. Mam wrażenie, że cały potencjał na tę historię nie został dobrze wykorzystany, ale liczę się z tym, że może osobiście czegoś nie zrozumiałam. Nie skreślam tej trylogii. Jestem ciekawa następnych części. „Wezwij sokoła” ma przyjemną dla oka okładkę, a wydanie jest wygodne w czytaniu, grzbiet się nie łamie, czcionka i marginesy jak najbardziej wspomagają szybkie czytanie. Mogę, prawie że zagwarantować, że po przeczytaniu będziemy śnić jak śniący, bo widzenie senne ma ogromną moc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)