poniedziałek, 29 sierpnia 2022

"Strefy" — Kinga Chojnacka

Często snujemy wyobrażenia o postapokaliptystycznym świecie, w którym prawdziwym problemem staje się walka o przetrwanie. Czy nie jest ciekawie snuć domysły o epidemiach dziesiątkujących ludność? Apokalipsach zombie? Momentach, w których trzeba wybrać pomiędzy potrzebą przetrwania a moralnością? Cóż, zważywszy na fakt, w jakiej sytuacji niedawno się znaleźliśmy wszystkie scenariusze (nawet te z wodzą fantazji) przestają już być takie nieprawdopodobne..
Kinga Chojnacka w swojej najnowszej powieści pt. "Strefy" podejmuje podobną tematykę. Siedem lat po serii wielkich katastrof na Ziemi masz tylko jeden cel: przetrwać.



Nr recenzji: 676
Tytuł: "Strefy"
Autor: Kinga Chojnacka
Data polskiego wydania: 23 września, 2020
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 556
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 8/10







Siedem lat po serii wielkich katastrof Ziemia składa się wyłącznie z pustyń, ruin miast i śmiertelnego wirusa, który dziesiątkuje reszty ludzkości. Większość tych, którym udało się przeżyć, mieszka w Strefach – specjalnych schronach, których opuszczenie grozi szybką śmiercią.
A jednak Marion Dallas, zabójczyni pracująca na zlecenie przewodniczącego Strefy A, czuje, że nie może tu zostać ani chwili dłużej. Gdy odkrywa, że jej matka nie żyje, a na siostrze przeprowadzane są brutalne eksperymenty, decyduje się zemścić za wszystkie wyrządzone jej najbliższym krzywdy. Droga, w którą wyruszy, będzie długa i skrajnie niebezpieczna, a Marion będzie musiała zmierzyć się z morderczym upałem, kwaśnymi deszczami i atakiem pozastrefowego gangu. Towarzyszący jej mężczyzna, w ostatniej chwili uratowany przed egzekucją, może pomóc w przetrwaniu tej wyprawy lub... okazać się śmiertelnym wrogiem.

Muszę przyznać, że nie często sięgam po tematykę science fiction. Zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem, że nie jestem wielką fanką tego gatunku. Może nawet zerową. Dlatego musicie brać pod uwagę fakt, że nie mam zbyt dużego porównania.
Jednak nie da się zaprzeczyć, że przy powieści Kingi Chojnackiej już od pierwszej strony świetnie się bawiłam. Mimo że książka do najcieńszych nie należy, fabuła okazała się niezwykle emocjonująca, a akcji jest pełno. Całość trochę przypomina "The 100" (ogromnie polecam ten serial!), a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie – "Niezgodną". Bohaterów pokochałam ze względu na oryginalne charaktery, indywidualny światopogląd oraz nieprzewidywalność. Moją uwagę szczególnie zwróciła główna bohaterka – Marion, która przedstawiona została w dość specyficzny sposób. Urzekło mnie jej poczucie humoru, oryginalność, a przede wszystkim ekscentryczność. Cóż, jestem pewna, iż tak przebojowa bohaterka na długo zapadnie w mojej pamięci.

Autorka w wybitny sposób buduje napięcie i naprawdę jestem zdziwiona, że przy tak rozbudowanej fabule i mnóstwach zwrotach akcji udało jej się za każdym razem mnie zaskoczyć. Sam klimat powieści zdaje się być niepowtarzalny – Chojnacka częstuje nas pobudzającymi wyobraźnię opisami, przez co jeszcze bardziej nie można oderwać się od jej historii. Choć dialogi między bohaterami czasami były co najmniej dziwne i pozbawione sensu, bogaty opis otoczenia z pewnością wam to wynagrodzi.
Czarny humor w powyższej pozycji to totalne złoto. Nie zliczę na wszystkich palcach, ile razy wybuchnęłam śmiechem podczas czytania. Relacja Ethana i Marion jest naprawdę ikoniczna.

Jedyne co mi naprawdę przeszkadzało to objętość książki. Moim zdaniem autorka niepotrzebnie pociągnęła aż tyle wątków. Co prawda okazały się naprawdę dobre, lecz niepotrzebnie pełniły funkcję "zapychaczy". Mniej refleksji bohaterów znacznie ułatwiłoby czytanie. Szczerze powiedziawszy, nie jestem pewna czy uda mi się przebrnąć przez drugą część, ponieważ po prostu po pewnym czasie było tego za dużo.
Warto wiedzieć, że w powieści są odwrócone role damsko-męskie. Kobiety przeważnie to te silne, nadwyraz chłodne i pozbawione skrupułów, natomiast mężczyźni to ucieleśnienie empatii i wrażliwości. Nie, żeby przeszkadzał mi ten stan rzeczy, aczkolwiek jest to całkiem przydatna informacja dla osób, które będą chciały sięgnąć po historię Marion.
W powieści jest też mało wartości. Chojnacka skupiła się głównie na adrenalinie, opisie walk i zadawaniu ran, które z zawrotną prędkością się regenerowały. Z wyjątkiem tego ewenementu mogę stwierdzić, iż książka jest w miarę realistyczna.

Podsumowując, czytelnikom, którzy od dłuższego czasu siedzą w podobnych klimatach, powieść na pewno się spodoba. W mojej opinii to cudowna pozycja, która na długo zapadnie mi w pamięci. Co prawda, gdy patrzę na liczbę stron w drugim tomie, nie jestem tego taka pewna..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)