Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2023

"Szczęście. Proste ćwiczenia, które pomogą odnaleźć radość życia" – Fearne Cotton

09:00:00 0 Comments
W dzisiejszych czasach naprawdę trudno jest odczuwać szczęście. Takie prawdziwe, bezinteresowne i zaczerpnięte z nas samych. Czasami mam wrażenie, że więcej jest dni, w których zwyczajnie nie mamy na to szczęście ochoty, niż takich gdzie faktycznie skupiamy się na tym, co nam to szczęście daje. Ale czym ono tak właściwie jest? Cóż, chyba wszyscy doskonale wiedzą, że każdy ma inną definicję tego słowa. Niektórzy jej jeszcze w pełni nie poznali, niektórzy na własne życzenie pozbawili się szczęścia. Jest mnóstwo sytuacji, a w każdej z nich to uczucie jest ulotne, ponieważ nie może trwać wiecznie. Rozważając o szczęściu, często jednak nasuwa się dość trudne pytanie: co zrobić, gdy bardzo chcemy je odczuwać, ale nie jesteśmy w stanie? Czy istnieje jakiś dobry sposób na to, by być najzwyczajniej w świecie szczęśliwym? Refleksji na ten temat podejmuje się Fearne Cotton w swojej najnowszej powieści pt. "Szczęście".





Tytuł: "Szczęście. Proste ćwiczenia, które pomogą odnaleźć radość życia"
Autor: Fearne Cotton
Data polskiego wydania: 24 stycznia, 2023
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 280
Tłumacz: Joanna Szczepańska
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 8/10



Wielu z nas zauważa, że życie toczy się zbyt szybko, a presja jest wywierana na nas ze wszystkich stron – w szkole, pracy, rodzinie czy w mediach społecznościowych. Czujemy się zmęczeni, zagubieni, a często również nieszczęśliwi. 
Znana brytyjska dziennikarka i prezenterka Fearne Cotton na podstawie własnych doświadczeń i porad ekspertów opisuje, jak małymi krokami odnaleźć radość życia. Otwarcie pisze o swojej walce z depresją i o tym, jak udało jej się uwolnić od negatywnego myślenia. Książka zawiera proste pisemne ćwiczenia, które pomogą Ci dobrze rozpocząć i zakończyć dzień, wzmocnić własną kreatywność i uwolnić wewnętrzne dążenie do szczęścia, a także przyniosą wiele ulgi, radości i spokoju.

Trzeba przyznać, że książka wygląda dość zachęcająco. Jeszcze zanim miałam okazję porządnie wczytać się w jej zawartość, moją uwagę przyciągnęły ćwiczenia. Tak, ćwiczenia! Powieść nie jest zwykłym, suchym oraz ograniczonym pod względem merytorycznym poradnikiem, który porusza dość oczywiste tematy. "Szczęście" to interaktywna książka, która dosłownie przypomina przyjemne sesje terapeutyczne w zacisznym pomieszczeniu, do którego wpadają promienie słoneczne. Gdzie ciasteczka leżą na stoliku, wokół znajduje się mnóstwo roślin, a wy sami pochłaniacie tę charakterystyczną wolność (przynajmniej ja tak to sobie wyobraziłam).
Zakładam, że głównym pytaniem, które zrodzi się w Waszych głowach, podczas czytania tej recenzji będzie: czy faktycznie książka pomaga odnaleźć radość życia? Cóż, na pewno nie można oczekiwać od powyższej pozycji całkowitej poprawy stanu psychicznego lub doznania olśnienia na temat szczęścia i natychmiastowego odczucia zmiany. Dużą uwagę trzeba zwrócić, na wyraz POMAGA w tytule. Powieść pozwoli wam zapoznać się z przydatnymi środkami, które możecie wykorzystać w późniejszej indywidualnej walce. Nie liczcie więc na magiczne rozwiązanie wszystkich problemów, ponieważ możecie się po prostu zawieść. Osobiście polecam przysiąść do książki na spokojnie z czystym umysłem. Wtedy najwięcej z niej wyniesiecie.

Podziwiam autorkę za podzielenie się swoimi trudnymi doświadczeniami. Pewnie powrót do przeszłości nie był dla niej łatwy ani szczególnie przyjemny. Tak czy inaczej, okazało się to trafem w dziesiątkę, ponieważ brnąc przez poradnik Cotton dosłownie można się z nią "zaprzyjaźnić". Dzięki temu porady, które opisała, wydają się o wiele bardziej autentyczne, a czytelnik może doświadczyć w pewien sposób poczucia wspólnoty. To zabrzmi dziwnie, ale nie da się czuć samotnym podczas czytania owej pozycji.

Podsumowując, wydaję mi się, że każdy wyciągnie z książki Cotton inne wartości. Osobiście, nauczyłam się paru nowych rzeczy i nie mogę się doczekać, gdy zastosuję je w swoim życiu. Autorka w prosty sposób porusza ciekawe tematy. Daje nam puzzle, które razem z nią układamy w trakcie czytania powieści. Warto zwrócić uwagę na wywiady, które podobnie jak cała książka, skłaniają do refleksji. "Szczęście" zdecydowanie jest godne uwagi!

środa, 16 marca 2022

Genialny leń.

12:52:00 0 Comments

 

Skup się na tym, co ważne, a resztę sobie odpuść



   

  Tytuł: Genialny leń


   Autor: Kendra Adachi


   Tłumacz: Katarzyna Dumińska


   Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece


   Data wydania; 9 marca 2022 r. 


   Liczba stron: 320


 Moja ocena: 7/10




Zacznę może od tego, że jestem pewnie jedną  z nielicznych (mam nadzieję, że nie jedyną) osób, w których książka Kendry Adachi nie wywołała efektu WOW. Nie zrozumcie mnie źle, bo nie oznacza to, że jest kiepska, wręcz przeciwnie, ale raczej, że daje wskazówki i porady, które od dawna były mi już znane. Ponieważ jednak z pewnością jest to zasługa wychowania i uczenia od dziecka pewnych schematów myślowych i zachowania każdy odbierze treść poradnika "Genialny leń" zupełnie inaczej. 


"Genialny leń" to książka, która staje w opozycji do popularnych przekonań coraz szybciej pędzącego świata. Zamiast "rób więcej" mówi "rób mniej, ale mądrze". Zamiast "bądź idealna" nawołuje "nie popadaj w skrajności". Zamiast " myśl, wybieraj, decyduj, analizuj" krzyczy "podejmij jedną decyzję", a w miejsce "mocniej, szybciej, dalej" łagodnie uczy "drobnymi krokami do celu". Podam wam przykład, autorka chciała rozpocząć aktywność fizyczną. Wybrała jogę, jako ten rodzaj ćwiczeń, które miały pomóc jej w rozluźnieniu kręgosłupa i staniu się bardziej elastyczną. I wiecie co? Wcale nie zaczęła od intensywnej godzinnej praktyki pięć razy w tygodniu. Postawiła sobie jeden cel - trzydzieści (tak, TRZYDZIEŚCI, dobrze przeczytaliście) SEKUND ćwiczeń dziennie. Brzmi śmiesznie? Pewnie tak, ale dzięki tej śmieszności z czasem udało jej się rozszerzać działanie, a w konsekwencji - dzięki systematyczności po pewnym (choć nieco długim czasie) wykonać asany, do których wcześniej nawet nie podchodziła. I do tego właśnie sprowadza się sens książki. Autorka uczy nas, że podejście zero-jednej (czy w tym wypadku: podejście leń- geniusz) się nie sprawdza. Zawsze i wszędzie najlepszy okazuje się balans, równowaga, zwana właśnie postawą "genialnego lenia". Kendra Adachi podaje przykłady ze swojego życia oraz  w jaki sposób w praktyce wykorzystywała wszystkie trzynaście zasad omawianych w kolejnych rozdziałach. Z rozbrajającą szczerością przyznaje, że nie jest idealna - mówi m.in. o tym, że wieść o trzeciej ciąży i mającym przyjść na świat kolejnym dziecku, po tym, jak dopiero odchowała dwójkę była dla niej tragedią. Oczywiście, w przypisach z góry przeprasza za to swoją córkę, ale dzięki takim detalom i realistycznemu podejściu autorka staje się czytelnikowi bliższa. Czujemy się zupełnie jakbyśmy rozmawiali z dobrą koleżanką przy kawie lub herbacie, a nie przyglądali się wystylizowanym modelkom, które nie wiedzą, czym jest prawdziwe życie, zajmując się jedynie wrzucaniem (pseudo)motywacyjnych haseł na portale społecznościowe. 


Duży nacisk Kendra Adachi kładzie na autentyczność - życie w zgodzie z sobą, z własnymi wartościami i podejmowanie jednorazowych, trwałych decyzji. I chyba właśnie ten pierwszy rozdział, czy raczej pierwsza zasada "podejmij jednorazową decyzję"  nieco zazgrzytał z moim sposobem działania. Osobiście uważam bowiem, że ustalenie, iż "w piątki zawsze jemy makaron", a "w środy zawsze zakładam dżinsy i czarną koszulę" i trzymanie się tego do końca życia jest po prostu .... no cóż, nudne. Tak jak jednak wspomniałam już na wstępie - to wyłącznie moja ocena wynikająca z charakteru osoby, która lubi rozważać i analizować. Jestem przekonana, że inny czytelnik będzie tą poradą zachwycony i z przyjemnością się do niej zastosuje, pozbywając się w ten sposób nieznośnego ciężaru związanego z ciągłym stawaniem przed wyborem.


Podsumowując, "Genialny leń" to pozycja dla wszystkich tych, którzy..... Nie, jednak zmieniam zdanie, jest to po prostu książka dla wszystkich. Olbrzymią wartość odnajdzie w niej zarówno matka trójki dzieci, która nie radzi sobie z presją bycia "matką roku" i natłokiem obowiązków, dyrektor w korporacji, który kieruje zespołem podległych sobie osób, jak i uczeń czy student, dla którego nauka jest ważna, ale który chce także rozwijać się towarzysko. Każdy z nas może nauczyć się, jak decydować co naprawdę jest ważne, jakie sa nasze wartości, jak stosując podejście genialnego lenia iść z prądem, a nie pod prąd, na przekór wszystkiemu i jak skutecznie pozbyć się przekonania "wszystko albo nic", które tak często jest nam narzucane przez współczesny świat.


Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję księgarni  internetowej taniaksiązka.pl Taniaksiazka.pl

jednocześnie zachęcam do zapoznania się z ich nowościami wydawniczymi: https://www.taniaksiazka.pl/nowosci



niedziela, 6 marca 2022

„Potęga codziennych rytuałów. Jak celebrować proste czynności" - Casper Ter Kuile

14:00:00 0 Comments

 Czy zwróciliście kiedyś uwagę na swoje codzienne rytuały? Być może jest to poranna kawa, którą zaparzamy zaraz po przebudzeniu, wspólny obiad z rodziną albo cotygodniowe bieganie z przyjaciółmi. Niezależnie od tego ile takich rytuałów pojawia się w naszym planie dnia okazuje się, że odgrywają one znaczącą rolę w naszym życiu. Tajemnicę potęgi codziennych rytuałów poznacie w najnowszej powieści Caspera Ter Kuile pt. „Potęga codziennych rytuałów. Jak celebrować proste czynności".
 

Nr. recenzji: 553
 Tytuł: „Potęga codziennych rytuałów. Jak celebrować proste czynności"
Autor: Casper Ter Kuile
Tłumaczenie: Magdalena Wysmyk
Liczba stron: 304
Data polskiego wydania: 26 stycznia 2022
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
W moim odczuciu: 7/10



Rytuały stanowią nieodłączną część naszego życia. Każdego dnia wykonujemy pewne czynności, które mniej lub bardziej przypominają rytuały. Każdego dnia budzimy się i zasypiamy, jemy posiłki czy przeglądamy codzienną prasę. Część z nas regularnie uprawia sport, uczęszcza na lekcje nowego języka, spotyka się z przyjaciółmi czy po prostu oddaje się kontemplacji poprzez modlitwę. Żeby jednak te rytuały miały sens potrzeba im przypisać trzy istotne cechy, mianowicie: intencję, uważność i powtarzalność. Bez którejkolwiek z nich rytuał jest po prostu powtarzaną czynnością. Jeśli jednak uda nam się zachować wszystkie trzy cechy okazuje się, że rytuał jest w stanie odmienić nasze życie. W jaki sposób? Wszystkiego dowiecie się właśnie z tej książki!
 
Dlaczego codzienne rytuały są dla nas tak ważne? Według autora "żyjemy w epoce fragmentacji" co z jednej strony pozwala nam na rozwój oferując więcej praw i swobód ale z drugiej sprawia, że coraz dotkliwiej odczuwamy brak wspólnoty. W dzisiejszym świecie samotność jest na porządku dziennym. Wiele czasu spędzamy w samotności, z dala od bliskich nam osób. Technologia, która miała nam pomóc pozostać w kontakcie z ludźmi sprawia, że czujemy się coraz bardziej wyizolowani i osamotnieni. Izolacja społeczna staje się coraz większym problemem XXI wieku. Jedynym ratunkiem pozostaje odnalezienie głębi szczęścia chociażby w prozie dnia codziennego. A nic bardziej nie pozwoli nam na odczuwanie prawdziwego szczęścia tak, jak codzienne rytuały, o czym przekonał się sam autor. Rytuały nadają naszemu życiu pewną strukturę. Zaspokajają także wiele potrzeb, które często spychane są przez nas na dalszy plan. Poczucie głębokiej więzi będzie jednak możliwe na czterech jej poziomach: więzi z samym sobą, z otaczającymi nas ludźmi, z naturą oraz z tym, co transcendentne.

„Potęga codziennych rytuałów. Jak celebrować proste czynności"  to bardzo ciekawa i pouczająca lektura. Sam autor wspomina jednak, że nie znajdziemy w niej niczego odkrywczego z czym z całą pewnością się zgodzę. Książka zwraca uwagę na naszą codzienność i czynności, które wykonujemy w ciągu dnia. Pomaga jednak dostrzec ważne aspekty ukryte właśnie w tych prostych czynnościach, które pomogą nam odnaleźć wewnętrzny spokój i szczęście. Książka to więc swego rodzaju poradnik, który w każdym z pięciu rozdziałów poświęconym odpowiednio nawiązywaniu więzi z samym sobą, z innymi, z naturą i z tym co transcendentne pozwala nam zrozumieć gdzie powinniśmy tego szczęścia poszukać. Ostatni rozdział jest natomiast pewnym podsumowaniem, które autor zatytułował po nawiązaniu więzi. Książka zaintrygowała mnie opisem i uroczą, wytłaczaną okładką, która nie do końca oddaje problematykę w niej poruszoną.

Uważam, że „Potęga codziennych rytuałów. Jak celebrować proste czynności" jest naprawdę warta przeczytania. Tym bardziej, że autor opiera ją na własnych doświadczeniach i sytuacjach z życia wziętych. Prosty język książki sprawia, że bardzo łatwo się ją czyta i przyswaja ważne informacje. Autor porusza bardzo ciekawe tematy, które dotyczą nas samych. W końcu kto z nas nie chciałby odnaleźć szczęścia w prostych czynnościach? Jeżeli więc czujecie, że nie pasujecie do tego świata, doskwiera wam samotność i nie bardzo wiecie co z tym zrobić to książka będzie świetną lekturą.
 

piątek, 5 listopada 2021

"Mądry że f*ck" – Gary John Bishop

07:01:00 0 Comments
Nie jest wcale tak łatwo zmienić swoje życie na lepsze. Potrzeba niezwykłych pokładów cierpliwości, odwagi i przede wszystkim motywacji, by wyjść ze swojej rutynowej strefy komfortu i zawalczyć o lepsze oraz mądrzejsze życie. Na całe szczęście przychodzę dziś do Was ze skuteczną książką autorstwa Gary'ego Johna Bishopa pt. "Mądry że f*ck", która pomoże wam odzyskać kontrolę nad własnym losem! (pod warunkiem, że sami tego chcecie)

Nr recenzji: 484
Tytuł: "Mądry że f*ck"
Autor: Gary John Bishop
Data polskiego wydania: 29 września, 2021
Tłumacz: Olga Siara
Wydawnictwo: Insignis 
Liczba stron: 247
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10

"Siedzisz za kierownicą, kotku, więc zacznij wreszcie prowadzić tę furę"

Od razu zaimponowało mi to, jak bardzo charyzmatyczną i bezpośrednią osobą jest autor. W sposób motywacyjny i refleksyjny prowadzi czytelnika przez swoje poglądy i uczy go "mądrego życia", w którym "wystarczymyślećoptymistycznie" nie jest motywem przewodnim poradnika! Nie spodziewajcie się, że autor będzie was głaskał po głowie, o nie. Nie będzie chwalenia ani łechtania ego, wręcz przeciwnie – Bishop zafunduje wam niezły wycisk emocjonalny i będzie w dosadny sposób kazał wam ruszyć swoje cztery litery! Nie oznacza to jednak, iż autor zawstydza lub atakuje swoją postawą czytelnika. Otwiera po prostu oczy, rzuca w nie prawdę i podpowiada jak przejść przez życiowe gównoburze, obudzić w sobie drzemiący potencjał albo zapanować nad stresem, uczuciami i stratą.

"Tak naprawdę ocknąłem się dopiero po czterdziestce. Wcześniej tkwiłem uwięziony we własnej głowie i dążyłem do celów, które wydawały mi się "realistyczne" z tej ograniczonej perspektywy".

Bardzo podobało mi się, że autor nie starał się "górować" nad czytelnikiem. Ukazał się bardziej w roli nauczyciela, takiego przyjaznego trenera personalnego, którego celem jest po prostu czysty altruizm. Równie ujmujący był sposób, w jakim Bishop wyrażał swoje myśli. Łatwy język i przyjemny styl pisarski sprawiają, iż książkę jest łatwo zrozumieć, a co za tym idzie wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski. Nie było żadnego filozoficznego trajkotania, a prawda. Własne doświadczenia autora, którymi postanowił się z nami podzielić. Dodało to książce rzetelności i zaufania do tego niekonwencyjnego autora. Swoją drogą musiało to wymagać niesamowitej odwagi. Powieść na pewno budzi respekt. 

"W tej książce o mądrości mówię o procesie uczenia się, który faktycznie cię zmienia. Wzbogaca cię wewnętrznie. Otwiera przed tobą szansę na rozwój. Widzisz, to, co odkryłem na własną rękę, odmieniło mnie na zawsze. Nieodwracalnie. Kiedy uświadamiasz sobie, że od samego początku wszystko zależało od ciebie, nie umiesz już zrzucać winy na innych, bo słowa więzną ci w gardle. Po jakimś czasie wyczuwasz ściemy na kilometr" 

Zdecydowanie zgadzam się ze słowami autora. Po przeczytaniu tej książki sama czuję się troszeczkę.. odmieniona i można by powiedzieć, lepiej przygotowana na przeciwności losu. Dzięki prostym definicjom, radom i wskazówkom zrozumiałam jak radzić sobie z miłością, stratą i przymusowym osiągnięciem sukcesu. Na pewno będę zwracać większą uwagę na własne nastawienie do życia i zgodnie ze stylem życia Bishopa, zacznę działać już teraz! Zirytowało mnie trochę stwierdzenie autora, że jeśli nic nie wyciągniemy z tego poradnika, to prawdopodobnie robimy coś źle. Każdy wyciągnie z tej książki coś innego, w każdym zajdzie prywatna wewnętrzna zmiana i każdy zrobi to, do diaska, na swój charakterystyczny sposób. 

W zasadzie to trudno określić jak ta książka będzie oddziaływać na Was. Nie wiem, co mogłabym więcej napisać. Uważam bowiem, iż jest to raczej indywidualna podróż przez odmęty własnej głowy. Gwarantuje wam za to, że w którymś momencie poradnika, odłożycie go i powiecie: "wow, rzeczywiście tak robię". Człowiek uczy się na błędach, więc potraktujcie tę książkę nie jako przymus, lecz szansę na lepsze jutro. 

Wydawnictwu Insignis dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorowi życzę dalszych sukcesów, a czytelników proszę o podzielenie się własnymi doświadczeniami po przeczytaniu powieści w komentarzu poniżej :)

Zapraszam też na naszego książkowego Instagrama – @tzczytelnika <3

środa, 26 maja 2021

Kreatywność. Krótki i optymistyczny poradnik - John Cleese

22:41:00 0 Comments

Czy uważasz się za osobę kreatywną? Jeśli nie, to mam dla Ciebie świetną wiadomość! Kreatywności można się nauczyć tak samo jak wielu innych rzeczy. To, że urodziliśmy się mniej kreatywni nie znaczy, że nie możemy tego zmienić. Ta książka ma nam w tym pomóc.



Nr. recenzji: 430

Tytuł: „Kreatywność. Krótki i optymistyczny poradnik"

Autor: John Cleese

Liczba stron: 110

Data polskiego wydania: 5 maja 2021

Wydawnictwo: Insignis

W moim odczuciu: 6/10

Autorka recenzji: Małgorzata Górna


    Tytuł mówi nam bardzo wiele - to zdecydowanie najkrótszy poradnik w formie książkowej jaki miałam w dłoniach. Zdecydowałam się sprawdzić jak jeszcze bardziej mogę pobudzić w sobie kreatywność, która ostatnimi czasy gdzieś uleciała. Niestety muszę powiedzieć, że porady autora niewiele mi pomogły. Może wynikać to z faktu, że już mam wypracowany pewien mechanizm uwalniania twórczego myślenia i zawarte w książce porady są skierowane do osób, które potrzebują pokierowania od podstaw.

    Niemniej jednak kilka lekcji wyciągnęłam. Wcześniej nie zwracałam uwagi na to, że inaczej mogę poradzić sobie z "blokadą" (albo że w ogóle mogę to zrobić. Często się poddawałam i czekałam aż samo się rozwiąże). John Clesse na podstawie własnej historii pokazuje, że nauczenie się kreatywności i niekonwencjonalnego poszukiwania rozwiązań można się nauczyć, ot tak, jeśli tylko ma się na to ochotę. Ta krótka, mała książka ma pomóc w zrozumieniu jak działa proces myślenia i jak to wykorzystać na swoją korzyść. Dodatkowym atutem jest to, że poradnik zmieści się w torebce i można do niego często zaglądać, a nawet czytać codziennie! Został wydrukowany w dość niespotkanej przeze mnie wcześniej formie. Zapewne ma to ułatwić szybkie czytanie i przyswajanie tekstu. W sam raz na pół godziny rozwojowego relaksu.

    Przeczytałam książkę bardzo szybko, ponieważ została wydana w dopowiadającym szybkiemu czytaniu formacie i bardzo łatwo jest ją zrozumieć. Krótkie zdania, proste porównania i żadnej wielkiej filozofii. A refleksja przyszła dopiero później. Nic tak nie przemawia do człowieka jak historia kogoś kto pokonał podobną drogę i to jest niesamowite jak jedna osoba może nas zainspirować (na przykład John Cleesse). Później to my możemy inspirować innych! Nie zawsze jest to proste, dlatego podziwiam ludzi, którzy są zdolni poświęcić swoje ciche porażki i prywatne sukcesy po to, by napisać książkę (czy cokolwiek innego), która może komuś pomóc. Chociaż wspomniałam tutaj o cichych porażkach, to autor uspokaja:
Jeśli jesteś kreatywny, nie istnieje coś takiego jak błąd
I myślę, że właśnie dlatego warto pracować nad tą cechą! Żebyśmy nie bali się próbować.

Gorąco polecam tym, którzy chcą coś zmienić. Tym, którzy "nie mają czasu" na rozwój (tą książkę połkniecie chwila moment). Tym, którzy chcą być kreatywni ale nie wiedzą jak zacząć. Polecam również rodzicom, którzy chcieliby pomóc swojemu dziecku wykształcić tę cechę od małego. Również tym, którzy czują się kreatywnymi - wiem, że nam też zdarza się blokada twórcza. Najgorsze co można zrobić, to nie robić nic, decyzja należy do każdego z nas.


Małgorzata Górna

wtorek, 30 czerwca 2020

Empatia. Poradnik dla wrażliwych

10:00:00 0 Comments

Na świecie istnieje mnóstwo ludzi pełnych wrażliwości i empatii, którzy są gotowi z miłością oddać wszystko drugiemu człowiekowi. Zdarza się też tak, że ktoś zabiera tę wrażliwość siłą, nawet nie będąc tego w pełni świadomym. Ta książka może pomóc otworzyć oczy i empatom, którzy nie wiedzą jak radzić sobie z tym co mają w sobie, i ludziom, którzy spotykają się z empatami na co dzień.

Nr. recenzji: 380
Tytuł: „Empatia. Poradnik dla wrażliwych”
Autor: Judith Orloff
Liczba stron: 288
Data polskiego wydania: 17 czerwca 2020
Wydawnictwo: Feeria Young
W moim odczuciu: 6/10
Autorka: Małgorzata Górna

Należy zaznaczyć, że do niektórych poradników należy podejść z przymrużeniem oka. Nie będziemy zgodni w pewnych kwestiach, nie wszystkie opisane metody Nam pomogą – ale próbować warto. Na początku musimy się przekonać, że wrażliwość jest niekiedy ograniczana, bagatelizowana i empaci czują się przez to odrzuceni, niezrozumiani. Słyszą: „przesadzasz”, „ogarnij się”, „musisz mieć grubszą skórę”. Niestety to nie sprawia, że „nadwrażliwość” znika, a często powoduje jeszcze większe powątpiewanie w swój dar. Tak, dar. Ta książka pomaga dostrzec własne emocje i ich wartość. Jeśli zastanawiasz się czy jesteś empatą warto skupić się na testach, które autorka tam podaje. Znajdziemy w niej porady dotyczące radzenia sobie z przytłaczającym wrażliwców światem, polegają one głównie na medytacji, pracy nad oddechem w celu osiągnięcia spokoju. Co ważne poruszane są tematy relacji ze znajomymi, związku, seksualności, rodzicielstwa czy pracy – cały wahlarz elementów codziennego życia, by było prościej.

Widać także starania autorki – Judith Orloff – amerykańskiej psychiatry empatki. Jej osobiste zaangażowanie w sprawę może wydać się albo przyjemne, albo męczące. Dla mnie było tym drugim.Nie wiem co miało na to wpływ, bo koniec końców, chcemy porady od ludzi, którzy mają wiedzę na dany temat, momentami miałam jednak wrażenie, że wciąż czytam o tym samym. Wiem, że nie każdy problem ma takie samo rozwiązanie, ale tutaj sprawdza się to w większości przypadków. To było lekko irytujące, ale nie umniejsza wartości książki, która wydaje się potrzebna ze względu na sposób mówienia o wrażliwości i empatii jako darze, a nie elemencie charakteru który trzeba w sobie ukryć. I teraz, otwartość otwartością, ale czułam się jakby to szło za daleko, jakby wrażliwość miała być usprawiedliwieniem, jakby świat miał się dostosować do Ciebie, a nie Ty do świata.

Jeśli czujesz, że nie pasujesz do tego świata, to dlatego, że jesteś tu, żeby stworzyć lepszy.

Polecam książkę osobom, które mają wrażenie, że nigdzie nie pasują. Osobom, które lubią medytacje i jogę. Osobom, które chcą pomóc swoim wrażliwym bliskim, które chcą ich zrozumieć.
Małgorzata Górna

niedziela, 14 czerwca 2020

„Jak przestać się bać. Dla introwertyków, nieśmiałych i tych, którzy odczuwają lęki społeczne" - Ellen Hendriksen

14:00:00 0 Comments
Stresujesz się czasem tak bardzo, że wręcz odbiera Ci mowę? A może uciekasz przed kontaktem z innymi, ponieważ boisz się powiedzieć coś niewłaściwego, przez co zostaniesz źle odebrany? Nasza nieśmiałość bywa czasem nie do poskromienia. Mówimy wówczas: jestem introwertykiem, muszę pobyć sam. Ale czy na pewno? Czy ta zbytnia nieśmiałość nie wynika czasem z lęku społecznego, który powstrzymuje Cię przed życiem w pełni? Jeśli unikasz kontaktu wzrokowego - być może to tylko nieśmiałość, ale jeśli unikasz kontaktu w ogóle do tego stopnia, że nie potrafisz odebrać dzwoniącego telefonu to możliwe, że borykasz się z lękami społecznymi. Czym one są i przede wszystkim jak z nimi walczyć? To wszytko w książce pt. „Jak przestać się bać. Dla introwertyków, nieśmiałych i tych, którzy odczuwają lęki społeczne".


Nr. recenzji: 375
Tytuł: „Jak przestać się bać. Dla introwertyków, nieśmiałych i tych, którzy odczuwają lęki społeczne"
Autor: Ellen Hendriksen
Tłumaczenie: Rossowski Dariusz
Liczba stron: 368
Data polskiego wydania: 3 czerwca 2020
Wydawnictwo: Feeria
W moim odczuciu: 9/10


Książka pt. "Jak przestać się bać" to znakomity poradnik dla każdego, kto odczuwa lęk społeczny bądź boryka się z nadmierną nieśmiałością. Ellen Hendriksen w pięciu, dość obszernych rozdziałach przedstawiła nam dokładnie czym są lęki społeczne. Dowiemy się więc skąd biorą się nasze lęki, a także czy genetyka ma z nimi coś wspólnego. Poznamy różne sytuacje z którymi na co dzień zmagają się osoby z lękami społecznymi oraz uświadomimy sobie, że problem lęków społecznych to naprawę poważny temat i występuje u wielu ludzi. Poznamy także ludzki umysł i jego reakcje obronne na niebezpieczne sytuacje. Zrozumiemy przy tym również, że lęk społeczny wcale nie jest wyrokiem, a nawet więcej - że jest do opanowania. Okazuje się bowiem, że lęk społeczny ma także swoje zalety, a osoby z takimi lękami także mogą być szczęśliwe i spełnione! 

Książka Ellen Hendriksen ujęła mnie już od pierwszych stron. Wiedziałam, że temat lęków społecznych na pewno mnie zaintryguje, ale chyba nie przypuszczałam, że aż tak. Co więcej, nie sądziłam, że sama wyciągnę z niej tyle mądrości i porad! Co najbardziej mnie urzekło? Na pewno szczerość i mądrość autorki. Okazuje się bowiem, że Hendriksen w temacie lęków społecznych porusza się wręcz jak ryba w wodzie. Autorka jest bowiem psycholożką kliniczną i na co dzień pracuje z ludźmi borykającymi się z lękami społecznymi. Powiem więcej, dla doktor Hendriksen temat lęków społecznych od zawsze był bliski. Kobieta na własnej skórze przechodziła przez problemy związane z lękiem społecznym, jakie napotykała w swoim życiu. Jej książka jest więc rzetelnym poradnikiem, który nie tylko wyjaśnia temat lęków, ale także przedstawia sposoby jak z nimi walczyć.

Autorka opisuje nam wiele sytuacji różnych bohaterów, którzy zmagają się ze swoimi lękami w prawdziwym życiu. Każda historia jest inna i każdy bohater na swój sposób radzi sobie z problemami. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych historii jest lęk społeczny, który nie pozwala im żyć na 100%. Często w tego typu poradnikach przytaczane historie są wręcz wyssane z palca. Tutaj jest jednak inaczej, od każdej historii bije taka prawda, że trudno byłoby uwierzyć w nieszczerość autorki. Doktor Hendriksen rozwiewa wątpliwości nawet tych niedowiarków, dla których przywoływane przez nią historie miałyby być nieprawdziwe. Jak? Otóż na końcu poradnika przeczytamy, że każda opisana przez nią historia jest prawdziwa. Co więcej - każda historia jest jej doskonale znana, ponieważ każdy z bohaterów był jej pacjentem albo był przez nią nadzorowany w trakcie terapii. Myślicie, że to nadal mało? Zerknijcie na ostatnie strony z przypisami, gdzie znajdziecie ogrom publikacji, które posłużyły do napisania poradnika. Takiej bibliografii nie powstydziłby się żaden student piszący swoją pracę. ;) 

Zachwaliłam już samą autorkę i liczne źródła, z jakich korzystała, a nie skupiłam się na samej książce. Otóż lektura była dla mnie nie małą niespodzianką. Już od pierwszych stron i przywoływanych przez autorkę historii przeróżnych bohaterów, miałam w głowie jedną myśl - to książka o mnie. I musicie mi wierzyć na słowo, ale w każdej historii i w każdym rozdziale doszukiwałam się samej siebie i moich życiowych dylematów. Ludzie często nie zdają sobie sprawy z problemu jakim są lęki społeczne. Zasłaniają się nieśmiałością bądź udają introwertyków. Uważają, że widocznie tak musi być - a wcale nie musi, bo lęki społeczne to nie wyrok.

Lęki społeczne nie są wymyślonym zjawiskiem. Każdego dnia wiele ludzi zmaga się z lękami, które uniemożliwiają całkowite włączenie się w życie społeczne. Zarówno jeśli chodzi o życie rodzinne, sytuacje z pracy, czy kontakty z obcymi. Lęk, jak to podkreśliła autorka, jest nieśmiałością na sterydach. Niepostrzeżenie wkrada się do naszego życia zabierając to, co najlepsze. Poradnik Ellen Hendriksen jest więc doskonałą pozycją, która pomaga zmienić nastawienie osób borykających się z lękami. Bo przecież, żeby walczyć z przeciwnikiem najpierw musimy go poznać.

Komu polecę książkę doktor Ellen Hendriksen? Na pewno polecam ją każdemu, kto jest choć trochę nieśmiały, kto uważa się za introwertyka, lub odczuwa lęki społeczne, jako poradnik do zmiany myślenia. Lekturę polecam także ekstrawertykom i całej reszcie, dla której słowo nieśmiałość jest obce po to, by zapoznali się z problemem który, choć ich bezpośrednio nie dotyczy, może pomóc w kontaktach z tymi mniej śmiałymi. Lęki społeczne nie są takie straszne. Najważniejsze, żeby je poznać i umieć nad nimi zapanować.