Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 maja 2023

"Heart of the devil" – Wiktoria Wolf

14:52:00 0 Comments
W dzisiejszych czasach, kiedy świat literatury oferuje nam niezliczoną ilość fascynujących i poruszających dzieł, czasem trafiamy na publikacje, które już od pierwszej strony zapowiadają się jako prawdziwe rozczarowanie.  "Heart od the devil" autorstwa Wiktorii Wolf to jeden z takich smutnych przykładów. Wszystkie nadzieje na znalezienie w niej choćby odrobinę wartościowej treści zostały brutalnie rozwiane. Jest to jedna z pozycji, która nie tylko nie spełnia oczekiwań czytelnika, ale wręcz rani jego intelekt i estetyczne zmysły.



Tytuł: Heart of the devil
Autor: Wiktoria Wolf
Data wydania: 17 maja, 2023
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 226
Moja ocena: 1/10
Autor recenzji: Julianna Kucner








W niewielkim miasteczku Benton Harbor każdy zna Daemona Hughesa, chłopaka uznawanego za ucieleśnienie zła, przystojnego i grzesznego niczym sam diabeł. O tym, że jest wyjątkowo niebezpieczny, wie również Jane Wilson, Nastolatka musi znosić towarzystwo tego miejscowego rozrabiaki niemal codziennie, ponieważ jest on najlepszym przyjacielem jej starszego brata.
Gdy wkrótce okaże się, że serce Jane zaczyna bić szybciej dla Deamona, a on odwzajemnia uczucie, w życiu dziewczyny pojawią się poważne kłopoty.. Nielegalne wyścigi samochodowe, lokalny gangster i prześladowca, który doskonale się ukrywa. Co zrobi Jane, żeby wyplątać się z tarapatów? Czy powrót do wcześniejszego, uporządkowanego życia w ogóle jest możliwy?

Zaczęłam nabierać podejrzeń co do powyższej pozycji już po przeczytaniu dedykacji: "Dla mojej nauczycielki języka polskiego pani Ewelinie, która uważała, że mój styl wypowiedzi jest niepoprawny i nie nadaje się do pisania tekstów". Przypuszczam, że słowa pani Eweliny stanowiły pewnego rodzaju motywację dla autorki i byłyby doskonałym przykładem zemsty, gdyby nie fakt, że.. miała rację. 
Już od pierwszych stron da się zauważyć brak staranności w pisaniu. Dialogi były sztuczne i pozbawione naturalności, a opisy zdarzeń chaotyczne i nieczytelne. Długo ubolewałam nad faktem, że wątek wyścigów samochodowych i stalkingu stał się niewykorzystanym potencjałem i został ograniczony do kilkuzdaniowego opisu. Liczyłam na intensywne emocje, wartką akcję i zwroty akcji. Tymczasem jedyne co odczuwałam to pogłębiającą się z każdą stroną irytację.

Główni bohaterowie byli jednowymiarowi i pozbawieni jakiejkolwiek głębi. Motywacje Deamona i Jane były niejasne, a ich działania nie miały sensu. Koncepcja enemies-to-lovers definitywnie się nie sprawdziła przez narzucenie ich relacji błyskawicznego tempa. Nie udało mi się zbudować żadnego emocjonalnego połączenia z postaciami, co sprawiło, że nie obchodziło mnie, co się z nimi działo. Jedyne co na mnie wpłynęło to żenujące teksty głównego bohatera, po których skręcałam się wewnętrznie. Podobnie rozczarowujący był sam wątek główny. Historia była przewidywalna, a jedyne co mogło nadać jej oryginalności, zostało po prostu spłaszczone. Nie było tutaj żadnych zwrotów akcji ani interesujących tematów do zgłębienia. Zamiast tego autorka poczęstowała nas powtarzającymi się schematami i stereotypowymi sytuacjami, które nie wzbudziły mojego zainteresowania.

Podsumowując, ta książka jest beznadziejna pod każdym względem. Od słabej jakości pisania i nijakich postaci, po przewidywalną i nudną fabułę, wszystko w niej przyczyniało się do ogólnego rozczarowania. Niezwykle trudno było znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia czy moment, który mógłby mnie zainteresować lub wciągnąć do historii. Sugeruję szukać innych, znacznie lepszych pozycji literackich.

Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę sukcesów, a czytelników, tak jak zawsze, proszę o podzielenie się opinią w komentarzu poniżej :)


poniedziałek, 3 kwietnia 2023

"Po drugiej stronie życia" – Candy Malaria

15:03:00 0 Comments

 Każdy w swoim życiu napotyka przeszkody, z którymi czasami naprawdę ciężko sobie poradzić. Perfidny los nieustannie rzuca nam kłody pod nogi, a my sami czujemy się jakby próbował ze szczególną brutalnością nas doświadczyć. Ludzie nieustannie walczą znajdując się na wyboistej drodze cierpienia i straty, ale dlaczego dla niektórych ta droga jest o wiele łatwiejsza do pokonania? Kwestię niesprawiedliwości życia, cierpienia i losu naznaczonego pasmem porażek i rozczarowań porusza Candy Malaria w swojej najnowszej powieści pt. "Po drugiej stronie życia". 





Tytuł: "Po drugiej stronie życia" 
Autor: Candy Malaria
Data polskiego wydania: 6 marca, 2023
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 294
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 10/10





Weronika ma dziewiętnaście lat, a już musi stawić czoła problemem, które przerosłyby niejedną dorosłą osobę. Młoda dziewczyna wychowuje się bez ojca, nie potrafi znaleźć wspólnego języka z matką, a psychopatyczny brat powoli zamienia jej życie w koszmar. Pętla złych emocji zdaje się zaciskać wokół niej coraz ciaśniej, a nadzieja na wsparcie ostatecznie się ulatnia, kiedy do Weroniki dociera wiadomość o samobójstwie jej przyjaciółki.
Osamotniona i zagubiona dziewczyna zaczyna coraz częściej rozmyślać o śmierci, a wreszcie decyduje się na dramatyczny krok.. Czy znajdzie się ktoś, kto w porę wyciągnie do niej pomocną dłoń?

Już od pierwszej strony pokochałam klimat historii Weroniki. Akcja osadzona jest kilkanaście lat wstecz, więc definitywnie nie przypomina mentalności nastolatków, z którą spotykamy się dzisiaj. Życie towarzyskie polegało na chodzeniu na dyskoteki, media społecznościowe nie istniały, a przełomowym momentem podczas wakacji było zorganizowanie ogniska z jak największą grupą osób. Wraz z główną bohaterką ekscytowałam się przełomowymi wydarzeniami, takimi jak urodziny jej najlepszej przyjaciółki czy przefarbowanie włosów na czarno i diametralna zmiana swojego wizerunku. Jednak to, co mi się spodobało najbardziej to fakt, że powieść nie jest sielankowa. Życie Weroniki z jednej strony szokuje, a z drugiej pokazuje, że na świecie istnieje mnóstwo ludzi, którzy znajdują się w podobnej sytuacji i są bezsilni wobec wydarzeń serwowanych im przez okrutny los. 


Powyższa pozycja jest nie tylko wciągająca, ale również niezwykle emocjonalna. Z zapałem śledziłam dramatyczne los głównej bohaterki i wraz z nią przeżywałam wszystkie jej niepowodzenia. Candy Malaria porusza temat ponadczasowy, który wciąż budzi kontrowersję i jest traktowany po macoszemu. Poczucie wyalienowania, depresja, samobójstwo i problemy w rodzinie złożyły się na bardzo osobistą powieść, która zdecydowanie skłania do refleksji oraz powoduje chwilową zmianę w naszym światopoglądzie. Dodatkowo wrażenia z książki potęgują lekki warsztat pisarski, różnorodni bohaterowie i wartka akcja, która zmuszają wręcz czytelnika do jeszcze większego zagłębienia się w doskonale wykreowany przez autorkę świat.


Podsumowując, mam wrażenie, że każdy odnajdzie w "Po drugiej stronie życia" cząstkę siebie, która zadecyduje o przebrnięciu przez historię Weroniki w ekspresowym tempie. W moim przypadku powieść okazała się strzałem w dziesiątkę i muszę przyznać, iż dawno nie czytałam czegoś równie dobrego. Powyższa pozycja jest swoistym apelem dla każdego, kto kiedykolwiek poczuł się bezsilny wobec własnego losu i musiał samodzielnie dźwigać go na swoich barkach.


Wydawnictwu Novae Res dziękuję za tą cudowną powieść, autorce życzę dalszej kariery, natomiast czytelników tak jak zawsze zachęcam do skomentowania recenzji poniżej :)

niedziela, 19 marca 2023

"Przyjaciel. Jesteś dla mnie wszystkim"

09:30:00 0 Comments
Mówi się, że prawdziwa miłość jest w stanie pokonać nawet największą przeszkodę, którą napotka na swojej drodze. Nie ma dla niej trudności, których nie byłaby w stanie ominąć lub rozwiązać, by tylko ukochani mogli ze sobą być. Na kartach literatury zapisało się wiele historii miłosnych, które doskonale potwierdzają powyższe stwierdzenie. Ale co jeśli przeszkód jest zbyt wiele i usilnie starają się osłabić uczucie zakochanych? W finałowej części trylogii Agnes Sour pt. "Przyjaciel. Jesteś dla mnie wszystkim" okaże się, czy prawdziwe uczucie jest w stanie znieść więcej, niż można by przypuszczać.




Tytuł: "Przyjaciel. Jesteś dla mnie wszystkim"
Autor: Agnes Sour
Data polskiego wydania: 2 marca, 2023
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 302
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 8/10







Kiedy Lila odzyskuje świadomość po wypadku, rodzi się na nowo. Jej głowa jest jednak zupełnie pusta, niczym niezapisana karta. Lila stara się zbudować swoje życie od podstaw, zweryfikować dawne znajomości, odnaleźć siebie. Mimo pomocy najbliższych nieustannie błądzi. Na domiar złego demony przeszłości nie dają o sobie zapomnieć. Stopniowo powracające wspomnienia nie przynoszą Lili upragnionego spokoju. Wręcz przeciwnie, odsłaniają przed nią prawdziwą historię jej związku z Jacobem, o której wolałaby nie wiedzieć. A to dopiero początek trudnej drogi, którą będzie musiała przebyć, by wybaczyć temu, który zranił ją najmocniej, i raz jeszcze dać sobie szansę na prawdziwą miłość.

Muszę przyznać, że nie mogłam się doczekać zakończenia powyższej trylogii. Pierwszy tom pokochałam całym sercem, a drugi pozostawił we mnie masę pytań, na które odpowiedzi nie mogłam się już doczekać. No i stało się! Wyszła premiera trzeciej części!

Podobało mi się, że klimat książki był zupełnie inny niż dotychczas. W poprzednich tomach dominowała raczej taka sielankowa atmosfera (może z wyjątkiem wypadku), gdzie wszystko układa się po myśli bohaterów, a wszystkie przeszkody od razu ustępują. W powyższej pozycji było jednak zupełnie inaczej. Dostaliśmy bardziej realistyczną fabułę z zakończeniem, które wbija w fotel. Lekka obyczajówka wywołała we mnie dość głęboką refleksję nad niesprawiedliwością ludzkiego życia, a autorka z każdym rozdziałem częstowała mnie coraz większą dawką intensywnych emocji.

Pod względem bohaterów powieść okazała się dość płytka, ponieważ byli okropnie niedojrzali. Na dłuższą metę irytowały mnie ich niekończące się kłótnie, obrażanie się oraz brak sensownych argumentów. Podejrzewam, że autorka chciała po prostu podkreślić ich impulsywną naturę, lecz w mojej opinii było to pozbawione sensu i wyglądało raczej jak nieudana forma komunikacji pomiędzy dwójką dzieci. Poczułam się wybitnie rozczarowana pod tym względem.
Ponadto wszystkie wątki kręciły się raczej wokół Jacoba i głównej bohaterki. Nie uważam tego za kompletną tragedię, bo kibicowałam tej parze przez wszystkie części, aczkolwiek brakowało mi takiego "życia poza nimi". Dla przykładu ubolewałam nad faktem, że autorka po odzyskaniu przez Lilkę pamięci nie poruszyła kwestii jej dalszego powrotu do zdrowia. Co się stało z rodzicami Jacoba i Lilki? Jak oni radzili sobie z ciągłym rozdarciem pomiędzy nimi? A Dawid i Julka? Z chęcią uważniej przyjrzałabym się ich relacji.

Nie zmienia to jednak faktu, że nadal jest to emocjonalne New Adult z cudownym warsztatem i wartką akcją, które zaskarbiło sobie szczególne miejsce w moim sercu. Z przyjemnością śledziłam losy Jacoba i Lilki. Nadal nie mogę się pogodzić z tym niesprawiedliwym, choć realistycznym zakończeniem zarówno ich losów, jak i całej trylogii. Wielkie brawa dla Agnes Sour, bo odwaliła kawał dobrej roboty! Mam nadzieję, że więcej książek jej autorstwa wpadnie w moje ręce. Powyższą pozycję polecam każdemu fanowi New Adult, lekkich obyczajówek z nutką dramatyzmu w tle i każdemu, kto chce zaznać, chociaż odrobiny spokoju w wiosenne południe.

Wydawnictwu Novae Res bardzo dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszej weny twórczej, a czytelników zachęcam do skomentowania recenzji poniżej :)

środa, 2 listopada 2022

"Przyjaciel. Moje serce wciąż pamięta" – Agnes Sour

08:30:00 0 Comments
Wspomnienia są ważną częścią nas. Zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem, że tworząc wspomnienia, tworzymy również naszą tożsamość. Gdybyśmy nie mieli czegoś charakterystycznego tylko dla nas, unikalnej perspektywy to tak naprawdę nie mielibyśmy samych siebie. Ciężko odbudować wspomnienia, ponieważ dwa takie same nigdy się nie przytrafią. Lecz co w przypadku gdy nagle stracimy je wszystkie: złe i dobre? Co, jeżeli zwyczajnie zapomnimy? Czy faktycznie Twoje serce wciąż będzie pamiętać, nawet jeśli Ty zapomnisz?



Nr recenzji: 697
Tytuł: "Przyjaciel. Moje serce wciąż pamięta"
Autor: Agnes Sour
Data polskiego wydania: 7 października, 2022
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 434
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 7/10




Wypadek Lilki wstrząsa Jacobem. Mężczyzna nie potrafi pogodzić się z tym, że mimo jego czystych intencji – jakimi kierował się, kiedy zrywał z Lilką, aby uchronić ją przed Pawłem – sytuacja przybrała tak tragiczny obrót. Tęsknota, ból i strach coraz mocniej odciskają na nim swoje piętno. Dławiony wewnętrznymi rozterkami Jacob szuka chwili wytchnienia w narkotykach.
Tymczasem, gdy Lilka odzyskuje wreszcie przytomność, lekarze stawiają diagnozę, która wywraca jej świat do góry nogami. Kiedy o wszystkim dowiaduje się Jacob, postanawia raz jeszcze zawalczyć o dziewczynę. Nie spodziewa się jednak, na jak wiele trudnych pytań o przeszłość będzie musiał udzielić odpowiedzi. Czy odważy się wyznać Lilce wszystkie swoje grzechy, by raz jeszcze zacząć budować wspólne szczęście?

Kiedy tylko zobaczyłam powyższą pozycję w propozycjach od wydawnictwa Novae Res, zaczęłam skakać z radości. DOSŁOWNIE!
Nie mogłam się doczekać wyjścia drugiego tomu po przeczytaniu lekkiego, niezobowiązującego cuda w postaci pierwszej części. Nie da się ukryć, że pokochałam bohaterów, ponieważ naprawdę byłam podekscytowana sposobem, w jaki potoczą się ich dalsze losy. Zwłaszcza gdy autorka pozostawiła nas w tak kulminacyjnym momencie..
Mój zapał trochę przygasał z każdą stroną. Stan, w którym znalazła się Lilka, był przewidywalny i w późniejszych rozdziałach zaczęło mnie to irytować, ponieważ akcja wydawała się stać w miejscu. Tak jak w pierwszym tomie Agnes Sour zagwarantowała czytelnikowi jazdę bez trzymanki po potężnej gamie uczuć, nieprzewidywalnych wydarzeniach oraz gwałtownych plot twistach, tak w drugiej części wszystko gwałtownie zwolniło. Czy to źle, że przyzwyczaiłam się do książkowych emocjonalnych roller coasterów?
Mimo że pomysł na fabułę był troszeczkę oklepany, to na szczęście bohaterom udało się załagodzić mój ból. Urzekło mnie ich poczucie humoru i oryginalny sposób bycia. Każdy charakter się od siebie różnił. Choć w niektórych momentach można było zaobserwować infantylne i pozbawione logiki zachowanie, przyjemnie było zagłębiać się w ich losy. Osobiście pokochałam postać Wiktora i jego relację z Jacobem. Chociaż teoretycznie każda z nich miała swój urok.

Autorka podjęła się dość kontrowersyjnych i ciężkich tematów. Podobało mi się, że poświęciła tyle czasu na osobisty rozwój postaci. Mam wrażenie, że każda z nich przeżyła coś w rodzaju katharsis i wybrała swoją ostateczną ścieżkę. Końcowa scena dosłownie złamała mi serce, chociaż jeśli mam być szczera to spodziewałam się podobnego obrotu spraw. Tak czy inaczej, Sour doskonale pokazuje nam, że gdy coś tracimy potrzeba w sobie dużo siły i samozaparcia, by to odzyskać. Koleje ludzkiego losu pozostają jednak nieznane i nawet gdy jesteśmy na dobrej drodze, wszystko może się gwałtownie zmienić. Wbrew pozorom, w tak lekkiej obyczajówce, przy której można miło spędzić czas, autorce udało się wplątać mnóstwo ujmujących za serce merytorycznych wartości, do których warto się zastosować.

Podsumowując, w tym przypadku ciężko jest podbić swoją poprzedniczkę. Powieść była naprawdę cudowna – przepełniona uczuciami i wewnętrznymi rozterkami, lecz nie zmienia to faktu, że brakowało mi wartkiej akcji, którą Sour potrafi w szczególny sposób zaserwować. Tak czy inaczej, niezwykłym przeżyciem było zagłębienie się w dalszą część historii Lilki i Jacoba. Mam nadzieję, że trzeci tom wyjdzie jak najszybciej, ponieważ znów czuję niedosyt przez moment, w którym pozostawiła nas autorka..

Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz recenzencki, natomiast autorce życzę dalszych sukcesów! <3 Czytelników tak jak zawsze zapraszam do komentowania powyższej zawartości i podzielenia się swoją opinią.

czwartek, 5 maja 2022

"Miłość z gwiazd" - Joanna Sprenger

10:17:00 0 Comments

Czy miłość istnieje w innych galaktykach, na innych planetach? “- Miłość to słabość - odpowiedział- Miłość to siła - odrzekłam, patrząc mu wyzywająco w oczy”. Czy jest ona tak łatwa jaka wydaje się na Ziemi? 




Nr recenzji607
Tytuł: "Miłość z gwiazd "

Autor: Joanna Sprenger

Data polskiego wydania: 7 kwietnia 2022

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 546

Autor recenzji: Maria Chorążewska

W moim odczuciu: 10/10




Miłość z gwiazd to książka, która szczerze mnie oczarowała. Ariel młoda dziewczyna, po wypadku samochodowym, który miała z rodziną w lesie, szuka pomocy i trafia do jednostki wojskowej, której szefem jest boski Kyrios. Ich pierwszego spotkania nie można nazwać idealnym. Lecz z biegiem czasu to uczucie zakwitnie, Ariel nie do końca jest świadoma, że ta miłość otwiera jej drzwi do życia na innej planecie. Czy to właśnie tam i z Kyriosem zacznie swoje nowe życie ?

Jestem przekonana że większość z nas chociaż raz sięgnęła po książkę tylko ze względu  na okładkę. Tak też było w moim przypadku. Jednak tym razem nie zawiodłam się.  Autorka wykreowała bardzo interesujący świat począwszy od bohaterów po samo tło wydarzeń. Wszystkie pojawiające się postacie mają charakter i dobrze przemyślane motywy działań. To co bardzo mi się spodobało, to ogólny pomysł na fabułę. Sporo tutaj terminologii nawiązującej do fizyki, astronomii czy najnowszych technologii, które jednak nie odstraszają, a wręcz mogą stanowić zachętę dla młodych ludzi, by zagłębić się w fascynującym świecie nauki. Połączenie sci-fi z romansem, przygodą i wątkami sensacyjnymi powodują mieszankę, od której nie sposób się oderwać.

Akcja toczy się tu bardzo szybko, wręcz skaczemy z jednego wydarzenia w drugie. Mimo że czasami żałowałam że wszystko dosłownie pędzi to taki styl po prostu nie daje nam czasu na nudę. Powieść bardzo trafiła w moje gusta dlatego ciężko jest mi się tu do czegoś przyczepić. Na plus także wychodzą cudowne i mądre cytaty takie jak ten Wszystko ma swój początek. To, co dzieje się w naszym życiu, to przeznaczenie. Powodowane jest przez jakąś większą siłę, która kieruje naszymi losami.”. Dodatkowo autorka planuje następną część.

Podsumowując, książka jest świetna i polecam ją każdemu początkującemu w świecie science-fiction. Jest to naprawdę lekka i ciekawa pozycja aby umilić sobie wiosenne oraz letnie wieczory. Doskonale łączy dwa różne gatunki tworząc niesamowitą historię. Nadal jestem pod wielkim wrażeniem jak dobra jest ta lektura, dodając iż jest to debiut autorki. Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz recenzencki a Joannie życzę dalszych sukcesów.
 








niedziela, 25 lutego 2018

Dlaczego dobra kreacja bohaterów to podstawa?

20:33:00 8 Comments


Oczywiście większość osób sięgnie po tę książkę z powodu okładki. Ciężko zaprzeczyć, że nie została pięknie wykonana i nie przyciąga wzroku. Co ciekawe, tym razem rzeczywiście piękna okładka kryje piękną treść, przynajmniej jeśli ma się oczekiwania podobne do moich. 

Allie chciałaby w końcu zacząć żyć po swojemu. Od zawsze czuła, że zbyt wielką kontrolę mają nad nią rodzice, w końcu doszło do tego, że nie mogła nawet ściąć włosów w sposób, jaki by chciała, więc postanawia się od nich oderwać i wyjechać na studia gdzieś daleko. Na swojej drodze trafia na Kaydena, który już w drzwiach mówi jej, że nie wynajmie jej mieszkania, po czym... Zbieg okoliczności sprawia, że jest zmuszony do zmiany zdania. Dziewczyna w końcu może żyć po swojemu, jednak nie spodziewa się, że do tego stopnia rozwinie się jej relacja ze swoim współlokatorem. Czy ten związek będzie miał jakiekolwiek szanse na przetrwanie?

niedziela, 16 października 2016

Booktour: | 103 | "Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska

12:05:00 22 Comments
Nr. recenzji: 103
Tytuł: Jak powietrze
  Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tom: 1
Seria: Między -
Liczba stron: 480
Data polskiego wydania: 20 lipca 2016 
Wydawnictwo: OMG Books
  Gatunek: New Adult
Ocena: 7/10

Witajcie w kolejnej recenzji! Tym razem z odsieczą przybył Book Tour, chociaż i tym razem zastanawiam się nad kupnem książki. Dlaczego? Po pierwsze, jak już wiele razy wspominałam jestem sroką okładkową, więc po prostu czuję w kościach, że potrzebuję tej okładki w moich zbiorach... Żeby zobaczyć kolejne powody lub też (anty)powody czytajcie dalej :))

Uwaga! Recenzja zawiera spore ilości sarkazmu i humoru. Czytelniku bądź gotowy psychicznie. Piszę to po ciężkim tygodniu. Uwierzcie mi, że nie mam wyboru. 

Książka [jak głosi okładka] jest pierwszą polską powieścią z gatunku New Adult. Z tym się zgodzę, chyba nie spotkałam się jeszcze z czymś podobnym w polskim wykonaniu. 
Pewnego dnia Oliwia gdzieś się bardzo śpieszyła i prawie przejechała Dominika. Po tragicznym złamaniu nogi, rozpoczynają się negocjacje o zawiezieniu chłopaka do szpitala. 

[- No chodź, zawiozę cię. - Ale ja nie chcę. - Ale MUSISZ?] 

Będąc w szpitalu chłopak prosi o odebranie jego rodzeństwa z przedszkola i podrzucenie dzieciaków do domu. Luzik arbuzik, nigdzie nam się nie śpieszy. Po pozytywnym wykonaniu zadania dziewczyna postanawia pomóc chłopakowi. Chce podwozić i odbierać jego rodzeństwo. Chyba nie ma na tym świecie osoby, która nie chciałaby szofera, nie? *Jeżeli jesteś tą osobą - zgłoś się! Dla paru szczęśliwców nagroda - szeroki uśmiech na mojej twarzy.* Parę dni później pomiędzy nimi zaczyna tworzyć się uczucie. Jednak, czy to może być takie proste?