Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2024

"Float" Kate Marchant

10:44:00 0 Comments

„- Dbamy o tych, których kochamy – podjęłam, słowa padały teraz z moich ust niczym kamienie zepchnięte przypadkiem ze szczytu wzgórza”


Tytuł: „Float” Autor: Kate Marchant
Tłumacz: Anna Kłosiewicz
Liczba stron: 376
Data polskiego wydania: 17.07.2024
Wydawnictwo: StoryLight
W moim odczuciu: 7/10
Autor recenzji: Daria Pogodzińska

Waverly Lyons spędza wakacje w całkiem innym miejscu niż jej miejsce zamieszkania. Dziewczyna z Alaski przenosi się na wakacje na Florydę do swojej ciotki. Nowe miejsce to przestrzeń na nowe znajomości i wyzwania. Sąsiadem jej ciotki jest super przystojny Blake, na którego nastolatka od razu zwraca uwagę. Imprezy na plaży i woda, to coś, co dzieciaki na Florydzie uwielbiają, ale Waverly ma problem, nie umie pływać. Relacja Blake i Waverly zaczyna się rozwijać, ale niestety wakacje zaczynają się kończyć, a dziewczyna musi wrócić do domu. Ostatnie tchnienie ciepła i wakacyjnej lektury. Chociaż aura za oknem już jesienna, to jeszcze na chwile pozostałam w klimacie wakacji i letniej miłości. Fabuła książki jest prosta i przewidywalna, ale czytanie jej sprawia radość i tym samym ta powieść to świetna rozrywka, która nie będzie od Was wymagać wielkiego zaangażowania, a pomoże się oderwać po ciężkim dniu. Już od samego początku czytelnik wie, do czego dąży książka. Razem z bohaterką zakochujemy się w tym miejscu i tak samo, jak ona, nie chcemy go opuszczać. Waverly na Florydzie odnalazła przyjaciół i nową miłość. Nie wzięła ze sobą telefonu, co było jej świadomym wyborem. Chciała odciąć się od tamtego świata i ludzi, którzy kontaktowali się z nią, tylko gdy czegoś potrzebowali. Wspólny projekt do zrobienia, notatki do przepisania, wtedy Waverly jest potrzebna innym. Podobnie, jeśli chodzi o rodziców, kochają swoją córkę, ale uwikłani w rozwodzie i swoich obowiązkach, myślą, że zapewniają dziewczynie wszystko, co najlepsze, to jednak Waverly nie była szczęśliwa. Jest zauważalny rozwój nastolatki, na początku była ona wycofana, brakowało jej pewności siebie, natomiast na końcu, promienna, radosna dziewczyna. Podoba mi się naturalne ukazanie relacji Blake i Waverly, ich pocałunek pełen jest nastoletniej niezdarności, a tym samym uroku. To ważna dla nich chwila wychodzi w tym wszystkim zakłopotanie, które jest naturalne i dodaje realności tej sytuacji. Bohaterowie uczą się miłości, uczą się, co to znaczy kochać i jaką wagę mają wypowiedziane te słowa.
„Float” to ciepła i poruszająca powieść młodzieżowa, która sprawdzi się nie tylko w okresie wakacyjnym. Nie wymagałam od tej książki niesamowitych emocji i zwrotów akcji, dzięki czemu nie zawiodłam się, a za to miło spędziłam przy niej czas. Ostatnie strony książki wzruszają bohaterów, jak i czytelnika.


poniedziałek, 18 lipca 2022

„Dla nas zawsze będzie lato" Jenny Han

09:17:00 0 Comments

Czy zawsze nasze decyzje są poprawne, czy są one przemyślane i analizowane pod kątem konsekwencji? Ostatni tom trylogii "Lato" pokazuje młodych ludzi, którzy dokonują różnych wyborów, te wybory wpłyną na całe ich życie.



Nr. recenzji:
656

Tytuł: „Dla nas zawsze będzie lato"

Autor: Jenny Han

Tłumacz: Matylda Biernacka

Liczba stron: 304

Data polskiego wydania: 27 lipca 2022

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 5,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Belly zawsze miała słabość do dwóch braci Fisher. Dwa lata temu, ten, w którym była zakochana, powiedział jej, żeby wybrała jego brata. Od dwóch lat dziewczyna jest w związku z Jeremiahem. Chłopak był zawsze jej przyjacielem. Z przyjaźni wyrosła miłość, przywiązanie i szczęśliwy związek. Uczęszczają do tego samego college'u i sprawiają wrażenie bratnich dusz. Popełniony błąd i nieszczerość wychodzi na jaw, a Belly musi podjąć decyzję co dalej.

Atutem tej książki jest zdecydowanie to, że czyta się ją niezwykle szybko. Do niej się siada, czyta i nim się dostrzeże, jest już koniec. W dodatku okładki całej trylogii pasują do nazw i uroczo prezentują się na półce. Skoro zaczęłam już czytać tę serię, to nie odpuściłabym bez jej skończenia, a koniec jest taki, na jaki (mam wrażenie, że większość) ma nadzieję. Akcja książki dzieje się dwa lata po wydarzeniach z drugiej części. Bohaterowie powoli kończą nastoletni wiek i zaczynają być młodymi dorosłymi. Zaczyna się czas podejmowania dojarzałych decyzji, to już nie czas na pomyłki, zwłaszcza jak para decyduje się na tak poważny krok.

Od serii, trylogii skierowanych dla młodzieży, w wypadku tych, które dzieją się na przestrzeni dłuższego czasu, oczekuję dojrzewania i dorastania postaci wraz z wiekiem. Pierwsza część osadzona jest mniej więcej w czasie kiedy bohaterowie mają po szesnaście, siedemnaście lat. W ostatniej części Belly ma dziewiętnaście, a braci Fisher są od niej starsi. Kilka lat u młodzieży robi naprawdę ogromną różnicę. Kiedy jakieś głupiutkie zachowania można usprawiedliwiać wiekiem, to przychodzi moment, że trzeba dojrzeć. Główna bohaterka mimo wieku nadal zachowuje się infantylnie. Chce być już dorosła, podjąć ważny życiowy krok, ale tak naprawdę nie jest na to gotowa. Chłopak, który jest od niej starszy, również podchodzi do tego lekką ręką i młodzi chcą być dorośli, ale po ich zachowaniu nie jest to widoczne. Wyjątkowo bardzo irytowało mnie zachowanie bohaterów, stąd też odziałowało to na moją ostateczną ocenę powieści. Lekkosć i prostota stylu pisania, była aż zanadto. Narratorką jest Belly i to z jej perspektywy poznajemy historię, bardzo proste zdania, powtórzenia, w końcu zaczęły mi doskwierać.

Jeśli czytaliście poprzednią trylogię autorki, to ta też jest w podobnym klimacie. Słodka, cukierkowa historia dla młodzieży, lecz bardziej polecam ją tym młodszym. Może z tomu na tom jest trochę gorzej i nie jest to najlepsze, ale nadal warte skończenia. Powieść nie zajmuje dużo czasu, a jednak osobiście jestem osobą, która lubi poznawać historię w całości. Lektura nie była na tyle zła, żebym jej nie kończyła. Czy będę do niej wracać myślami, raczej nie, ale czy przy zakończeniu byłam wzruszona i miałam uśmiech na twarzy, dokładnie tak. Dlatego oceńcie sami, czy jest to spadek jakości, czy jednak nie.

"Dla nas zawsze będzie lato" dostępne w księgarni internetowej Tania Książka

czwartek, 7 lipca 2022

„Bez ciebie nie ma lata" Jenny Han

10:18:00 0 Comments

 Kolejny tom przygód nastoletniej Belly, dziewczyny, która nie wyobraża sobie lata bez domku w Cousins Beach. To lato będzie inne. Na nastolatkę spada ciężar smutku i przygnębienia, czy wraz z chłopakami poradzi sobie z tym, co nadeszło?



Nr. recenzji: 653

Tytuł: „Bez ciebie nie ma lata"

Autor: Jenny Han

Tłumacz: Matylda Biernacka

Liczba stron: 304

Data polskiego wydania: 15 czerwca 2022

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Belly zawsze z niecierpliwością czekała na lato i możliwość spędzenia tego cudownego czasu w domku rodziny Conrada i Jeremiaha. Problemy rodzinne Fisherów nakładają się na siebie, co sprawia, że to lato będzie inne. Conrad nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją. Jeremiah dzwoni do Belly, Conrad zniknął, a oni wyruszają, żeby go odnaleźć. Nastolatka musi zebrać całą trójkę w domku na plaży i chociaż spróbować rozwiązać całą sytuację. Nie będzie to łatwe, a w dodatku, dziewczyna nadal nie może sobie odpuścić jednego z chłopaków.

Można by się spodziewać, po okładce, oraz po pierwszej części, że będzie to lekka i przyjemna kontynuacja, ale to o wiele smutniejsza i poważniejsza historia. Choroba Susannah dla wszystkich jest ogromną tragedią. Czytelnicy, którzy już zaczęli, albo mają przed sobą tę część, mogą się spodziewać, co się wydarzyło. Nad rodziną Fisherów zbierała się czarna chmura, która przykryła marzenia i plany. Rodzina się rozpada, a przez to lato w domku na plaży nie będzie już wyglądać tak samo.

Autorka nie boi się poruszania ciężkich tematów, w książkach dla młodzieży. Jenny Han przedstawia życie młodych ludzi, których dotknęła tragedia, choroba bliskiej rodziny. Każdy radzi sobie z tym inaczej. Conrad, mimo że najstarszy, nie radzi sobie najlepiej, tłumi emocje w sobie, zachowuje się sprzecznie w relacjach z innymi ludźmi, a jednocześnie pełny jest serdeczności i dobrych intencji. Belly pragnie każdemu pomóc, sama jest przygnębiona, a nie traci chęci pomocy innym. Od razu zgadza się z Jeremiahem, co to odszukania przyjaciela. Na matkę Belly również spada ogrom żalu i smutku, odsunęła się trochę od rodziny, Ta historia pokazuje, jak każdy człowiek inaczej radzi sobie z negatywnymi emocjami. W tej części nie brakuje również perypetii miłosnych Belly. Problemem młodych ludzi jest często brak komunikacji i szczerej rozmowy. Conrad nie jest otwarty ani szczery w swoich uczuciach. Uważam, że to nie do końca jest dobra osoba do związku, bo wydaje się on niedojrzały do tego, ale czy nie takie są lata młodości i zakochiwanie się w osobach, które nie koniecznie są dla nas odpowiednie. Uważam, że ten wiek rządzi się własnymi prawami, a wszystko zmienia się z czasem i wiekiem.

Brakuje mi w tej powieści brata dziewczyny. Było go bardzo mało, praktycznie wcale. Jestem ciekawa, jakie jest jego podejście do sytuacji i jak on radzi sobie z wszystkimi emocjami. "Bez ciebie nie ma lata" to kontynuacja, która nie odbiega poziomem od pierwszego tomu. Nadal poruszająca trudne tematy, utrzymana w letnim stylu, z piękną okładką i językiem, który wzbudza emocje i sprawia, że książka nadaje się do przeczytania na raz. Wszystkim tym, którzy przeczytali "Tego lata stałam się piękna" polecam zapoznać się z następną częścią, a tym, którzy jeszcze nie znają tej serii, uważa, że macie co nadrabiać.

"Bez ciebie nie ma lata" dostępne w popularnej księgarni Tania Książka

środa, 29 czerwca 2022

"Gra na dwa fronty" Lily Lindon

10:02:00 0 Comments

Odkrycie własnej orientacji i przyznanie się przed samą sobą oraz bliskimi osobami może zmienić całe życie. Są to ciężkie chwile, pełne wahań, łez, dobrych i złych decyzji. Gina i Georgie wiedzą, co to znaczy.


Nr. recenzji:
651

Tytuł: "Gra na dwa fronty"

Autor: Lily Lindon

Tłumacz: Robert Waliś

Liczba stron: 384

Data polskiego wydania: 15 czerwca 2022

Wydawnictwo: Albatros

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Gina jest w wieloletnim, szczęśliwym związku. Jej życie opiera się na planowanym kalendarzu. Wszystko jest tam zapisane, począwszy od wydarzeń, po przypomnienie o napisaniu do chłopaka. George w głębi serca planuje wrócić do grania na klawiszach w kapeli, zdarza się okazja na granie w lesbijskim zespole. Do grupy mogą dołączyć tylko osoby homoseksualne. Co jest więc problemem? Gina i George to ta sama osoba. Dwa oblicza, dwa różne pragnienia, kocha swojego chłopaka, ale zaczyna pragnąć kobiet. Jej poukładane dotychczas życie, runie jak domek z kart. Czy Georginie uda się połączyć dwa światy? Przecież każdy zasługuje na szczęście.

Zaczęłam właśnie urlop nad morzem, prócz tego, że nastał upał, to nastał też czas na książki idealne na plażę. To jest jedna z tych książek, które sprawdzą się na ten czas.
Komedia romantyczna, która porusza ważne życiowe tematy. To nie tylko tak, że czasy nastoletnie są momentem na odkrycie własnej seksualności, ten moment może również przyjść w dorosłym życiu, kiedy to już życie staje się stabilne i szczęśliwe i wtedy przychodzi świadomość, że życie może się odwrócić do góry nogami. Gina jest postacią, która z jednej strony wszystko planuje, woli spędzać czas z serialem i winem, ale z drugiej strony pragnie odrobiny szaleństwa. Są to sprzeczności, które łączy pod osłoną dwóch postaci. Popełnia dobre i złe decyzje. Podobało mi się to, że w końcu, gdy przyznała się do swojej orientacji przed chłopakiem, zaczęła rozmawiać z partnerem. Częstą przyczyną nieporozumień jest brak komunikacji. W tym wypadku bohaterowie próbują rozmawiać i zrozumieć siebie nawzajem. Nie zawsze to wychodzi, ale chociaż próbują, co już jest dobrym krokiem. Ciężko mi ocenić jak ta książka wypada w kontekście pokazania postaci LGBTQ+ oraz poprawności tego tematu. Myślę, że na ten temat szerzej mogą się wypowiedzieć osoby posiadające odpowiednią wiedzę na ten temat. Dla mnie całość była przyjemna, nie czułam zażenowania.

Książkę czyta się szybko, stąd też dlatego jest ona dobra na plażę. Od początku byłam zainteresowana tym, jak Gina poradzi sobie ze wszystkim. Kibicowałam jej i chciałam, aby ta dziewczyna dała sobie radę. Autorka kreuje postacie pełnowymiarowe, które mają wady i zalety, popełniają błędy, ale potrafią się do nich przyznać. Powieść pokazuje, że nawet po siedmiu latach stabilności mogą przyjść chwile, które zaburzą równowagę. Pomimo poważnych tematów, lektura obfituje w humor oraz zabawne i lekkie momenty. "Gra na dwa fronty" to powieść idealna dla starszych czytelników, którzy potrzebują wytchnienia w letni upalny dzień.



środa, 22 czerwca 2022

„Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein" Kiersten White

08:58:00 0 Comments

Historia Frankensteina wszystkim szeroko znana jako powieść, czy też postać z popkultury. Kiersten White ukazuje historię towarzyszki Victora. Czytelnik ma okazję poznać sławnego geniusza przechytrzającego śmieć, od strony bliskiej mu osoby. Czy takie pokazanie historii Victora i Elizabeth wyszło intrygująco i zachęcająco?


Nr. recenzji:
643

Tytuł: „Mroczne dzieje Elizabeth Frankenstein"

Autor: Kiersten White

Tłumacz: Ryszard Oślizło

Liczba stron: 400

Data polskiego wydania: 30 październik 2019

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Elizabeth nie ma szczęśliwego dzieciństwa, bita i poniżana przez swoją opiekunkę. Jej ratunkiem staje się rodzina Frankensteinów, dziewczynka potrzebna jest rodzinie do opiekowania się i przyjaźni z Victorem. Chłopak jest mrocznym i trudnym dzieckiem, a z Elizabeth znajdują nić porozumienia. Od małego Victor przejawia niebezpieczny temperament, który z wiekiem rośnie w siłę. Gdy już prawie jako dorosły mężczyzna wyjeżdża, przyjaciółka pragnie go odnaleźć, nie spodziewa się, że pozna historię pełną mroku i szaleństwa.

Dla tych lubiących ciekawostki jest w Polsce miejscowość Frankenstein, bo tak do 1946 nazywały się właśnie Ząbkowice Śląskie. Chodzą pogłoski, że to właśnie to miasto oraz afera grabarzy była jedną z inspiracji pierwowzoru powieści Frankensteina. W tej miejscowości właśnie mieszkam i nigdy nie przeczytałam oryginalnej wersji powieści, no cóż, na pewno kiedyś przyjdzie na to czas. Nie powstrzymało mnie to przed sięgnięciem po reteling autorstwa Kiersten White.

Narratorką powieści jest Elizabeth, czytelnik z jej perspektywy poznaje życie dziewczynki i jej przyjaciela. Do aktualnych wydarzeń wstawiane są fragmenty z przeszłości, które wyjaśniają kwestie przybycia Elizabeth do domu Victora, oraz sytuacje, które dają obraz tego, jakim człowiekiem jest chłopak. Wstawki te idealnie komponują się z treścią i są uzupełnieniem do teraźniejszych wydarzeń. Pierwsza połowa książki jest zdecydowanie wolniejsza, skupiająca się na historii, a nie konkretnej akcji, natomiast dalsza część skupia się na akcji między szaleńcem a dziewczyną. Czy można nazwać Victora szaleńcem? Zdecydowanie jest to geniusz, ale szalony, to co stworzył, wymagało wiele pracy i wiedzy, ale nie było wytworem dobrym, służącym ludzkości. Nawet jego przyjaciółka zaczęła zauważać, że coś jest nie tak, a dziwny temperament Victora zaczyna wymykać się spod kontroli. Elizabeth jest bohaterką, którą można z łatwością polubić, widać, że często kryła przewinienia chłopca, ale gdy zaczyna się robić niebezpiecznie, potrafi mu się sprzeciwić.

Styl autorki oraz wydanie książki sprawia, że przez całość się płynie i można ją przeczytać w szybkim tempie. Aktualnie jestem mocno zabiegana, a ta historia pozwoliła mi na chwilę się rozerwać. Jest wciągająca i angażująca. Można się pewnych elementów spodziewać, ale w kwestii tej historii to nie jest dla mnie minus. Może teraz łatwiej będzie mi sięgnąć po oryginał. Polecam tę książkę jak najbardziej młodzieży, bo czasem młodzi dorośli chcą sięgać po klasyki, ale jest taka obawa przed tym. Zapoznanie się z historią od tej strony może być zachęto po dalsze zgłębianie tematu. Nie mam żadnych zarzutów co do tej powieści, ale nie znam też oryginału, więc nie mogę stwierdzić, jak lektura wypada na tle pierwowzoru.

Recenzja powstała przy współpracy z Sofario


sobota, 11 czerwca 2022

„Ludzie, których spotykamy na wakacjach" Emily Henry

10:00:00 0 Comments

 Czy może być bardziej wakacyjna i letnia książka niż ta? "Ludzie, których spotykamy na wakacjach" to idealna powieść na właśnie ten zbliżający się czas urlopowy. Dziesięć wspólnych wyjazdów i przygód, ciągłe poznawanie siebie i swoich uczuć.


Nr. recenzji:
636

Tytuł: „Ludzie, których spotykamy na wakacjach"

Autor: Emily Henry

Tłumacz: Aleksandra Weksej

Liczba stron: 480

Data polskiego wydania: 1 czerwca 2022

Wydawnictwo: Kobiece

W moim odczuciu: 7/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Przeciwieństwa się przyciągają, czyż nie? Znalazło to swoje odzwierciedlenie w relacji Alexa i Poppy, różne charaktery, a jednak zdołali się dogadać i zaprzyjaźnić. Na co dzień mieszkają daleko od siebie, ale gdy jedenaście lat temu pojechali razem w rodzinne strony, rozkwitła między nimi przyjaźń. Co roku wybierają się na wspólne wakacje, jest to niezwykły czas, pełen rozrywki śmiechu i zabawy. Dwa lata temu doszło do zdarzenia, które sprawiło, że od tamtego czasu nie rozmawiają. Poppy podejmuje odważny krok i tego lata podejmuje decyzje i proponuje Alexowi ostatni wspólny wyjazd. Czy to coś zmieni?

Poświęćmy chwilę na okładkę, chyba nie mam na swojej półce bardziej wakacyjnej i letniej oprawy powieści. Kolory i bohaterowie na leżakach. Na pewno okładka zwraca uwagę, jeśli chce się wybrać historię idealną na lato. Fabuła też idealnie odzwierciedla tę grafikę. Śledzimy wydarzenia praktycznie w całości opierające się na wakacjach, jako wspólnych wypadach i odpoczynku bohaterów. Jeśli jest wam ciepło, to przez tę historię stanie się bardziej. Jest to otulająca i cieplutka opowieść o relacji dwójki osób. Alex i Poppy tradycyjnie jak co roku wyjeżdżają na urlop, jednak jednego razu dzieje się coś, przez co ich relacja słabnie. Czytelnik dopiero pod koniec książki dostaje odpowiedź na pytanie, co się wydarzyło. Powieść zawiera dwie linie czasowe, to co się dzieje teraz i bieg wydarzeń z przeszłości.

Pomimo tego, że książkę czyta się szybko, to uważam, że mogłaby być dłuższa. Czasami fabuła się ciągnie i tak naprawdę nie dzieje się nic istotnego. Nie przeczytałam jej na raz, pewnie też dlatego, że ma prawie pięćset stron. Wiec, czy jest idealna na wzięcie jej ze sobą na plaże, czy w góry? Z jednej strony tak, ale z drugiej, lepiej jest, jak takie powieści są krótsze. Chyba większość z nas wie, jak ta historia się zakończy, bo nie jest to oryginalna powieść, która ubogaci czytelnika i pokaże mu nowe horyzonty.

Nie zawsze trzeba czytać książki, które umoralniają, pouczają, wzbogacają, ważna jest także rozrywka i ten tekst kultury spełnia swoje zadanie. Nie będę jej długo pamiętać, ale to jest teraz ten czas dla mnie, kiedy mam ochotę czytać takie książki, pewnie przełamie to teraz czymś poważniejszym, ale mam chęć na zapoznanie się z poprzednią książką autorki. "Ludzie, których spotykamy na wakacjach" to historia, która może zainteresować dorosłych czytelników, pokazująca jak ludzie przez wiele lat mogą się mijać, zanim wyznają swoje uczucia.

Więcej romansów i powieści obyczajowych

poniedziałek, 6 czerwca 2022

„Tego lata stałam się piękna" Autor: Jenny Han

17:13:00 0 Comments

Zastanawiacie się może, jaką książkę zabrać ze sobą na wakacje? Myślicie o czymś lekkim i przyjemnym, ale zarazem angażującym. W takim razie mam coś dla was "Tego lata stałam się piękna" to powieść autorki znanej z innej serii młodzieżowej. W tym przypadku nie odchodzimy za bardzo od tych klimatów.


Nr. recenzji:
633

Tytuł: „Tego lata stałam się piękna"

Autor: Jenny Han

Tłumacz: Matylda Biernacka

Liczba stron: 304

Data polskiego wydania: 18 maja 2022

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 7/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Belly od zawsze z niecierpliwością czeka na wakacje, ten letni czas spędza w domku letniskowym ze swoimi przyjaciółmi. Dwójka braci, Jeremiah jest jej najlepszym przyjacielem, za to w Conradzie podkochuje się od dawna. Oni traktują ją jak kumpele, wszystko zmienia się, gdy dziewczyna zaczyna dojrzewać. Tego lata nie jest już dzieckiem, staje się młodą kobietą, a chłopcy powoli stają się mężczyznami. Czy okres wchodzenia w dorosłość, to już odpowiedni moment, aby wyznać swoje uczucia? Czy jest szansa, że dla Conrada będzie nie tylko kumpelą?

Z twórczością tej autorki miałam już styczność, więc wiedziałam, czego mniej więcej mogę się spodziewać i się nie zawiodłam. Po książkę sięgnęłam z ogromną przyjemnością, był to czas, kiedy przyszłam po pracy i na raz ją wieczorem pochłonęłam. Cukierkową opowieść sugeruje również okładka, ale w powieści zawarty jest ważny wątek problemów rodzinnych i tego, jak do tego podchodzą młodzi ludzie.

Na przestrzeni zdarzeń bieżących, czytelnik dostaje retrospekcje wydarzeń, gdy bohaterowie byli dziećmi. Zdarzenia z przeszłości są interesujące. Pozwalają głębiej poznać bohaterów. Można zauważyć, że Belly od dziecka podkochuje się w Conradzie. Rozdziały z przeszłości były przerywnikami od tego, co się dzieje teraz sprawiały, że chciałam czytać, dalej. Mieszane rozdziały, w moim odczuciu, sprawiają, że książkę czyta się szybciej. Nie czułam też zdezorientowania, Jenny Han zgrabnie operuje językiem, przez co całość wypada realnie, również przez swoich bohaterów. Belly jest nastolatką, nie zachowuje się zbyt dojrzale, popełnia błędy i czasem irytuję, ale często takie są naturalne cechy młodzieży.

Głównie młodzieży polecam "Tego lata stałam się piękna", dziewczyną, które lubią romansidła, ale i nie tylko. Aktualnie dałam do przeczytania tę książkę mojej mamie, więc sama jestem ciekawa, jak jej się spodoba. Cudowna okłada, która wpada w moje gusta i treść, która nie będzie mi długo siedzieć w głowie, ale sprawiła, że miło spędziłam z nią wieczór po pracy. Jestem ciekawa kolejnych części i na pewno będę chciała przeczytać. Wam ją bardzo serdecznie polecam, może to będzie wasz wybór na wakacyjny czas.

"Tego lata stałam się piękna" dostępne w księgarni internetowej Tania Książka
Po więcej książek młodzieżowych zapraszam do popularnej księgarni

sobota, 21 maja 2022

„Mój ostatni miesiąc" Marcel Moss

08:00:00 0 Comments

 Jeśli ktoś żyje w naszej pamięci i sercu, to wciąż żyje. Śmierć jest rzeczą nieuniknioną, tylko problem jest w tym, że czasem może przyjść za szybko. Wygłupy nastolatków, branie używek, a wystarczy tylko wizyta w szpitalu, żeby przekonać się, że życie jest cenne i nie można wystawiać go na próbę.



Nr. recenzji:
623

Tytuł: „Mój ostatni miesiąc"

Autor: Marcel Moss

Liczba stron: 336

Data polskiego wydania: 1 czerwca 2022

Wydawnictwo: Filia

W moim odczuciu: 9,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Każdy w życiu się czasem gubi, ale ważne jest, aby z powrotem odnaleźć właściwą drogę. Sebastian po nagłej śmierci matki pogrążony jest w smutku. Ma dziewczynę, darzy ją ogromnym uczuciem, ale ma wrażenie, że nie jest w tym pełni sobą, Branie używek pewnego dnia prawie staje się tragedią. Ojciec Sebastiana nie może już dłużej patrzeć na to, jak jego syn z dnia na dzień blednie i znika z tego świata. Stanowcze rozwiązanie, nastolatek ma zostać wolontariuszem w hospicjum, może to pomoże młodemu dorosłemu z docenianiu życia. W hospicjum poznaje Matiego, chłopak choruje na raka, chce przezwyciężyć śmierć, ze swoim poczuciem humoru i duchem walki, wierzy, że jest w stanie to zrobić.

Słowa, którymi mogłabym opisać tę książkę, to zaskoczenie i wzruszenie. Często nie czytam całych opisów, wolę mniej więcej wiedzieć, o czym jest książka i tyle mi wystarcza. Często polegam na swojej intuicji, przy wyborze książek, która mnie nie zawodzi. Dlatego, nie spodziewałam się takiego rozwoju fabułu i takiej dawki emocji. Kolorowa okładka wzbudza we mnie nadzieję i pozytywne emocje, a jednak książka jest piękna, ale bardzo smutna, łzy gwarantowane i nie będzie to zaskoczeniem, jeśli widoczne jest porównanie m.in. do "Gwiazd naszych wina".

Myślę, że wielu czytelników kojarzy autora, może nie wszyscy czytali, ale wszyscy słyszeli, ja również. Poprzednie książki pisarza, nigdy nie wpadły mi w ręce i teraz wiem już, jak wiele fantastycznej literatury przeszło mi koło nosa. Uważam, że autor jest wszechstronny, porusza bardzo ważne kwestie, jakimi są narkotyki i alkohol, śmierć, inna orientacja. Nie boi się tych tematów i je realizuje, analizując problem i go rozwiązując. To nie są tylko suche fakty, ale i wiele działań, które mogą mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ciężko mówić o tym, że książka nie jest realna. Głównym punktem powieści są bohaterowie, Sebastian ma dziewiętnaście lat, rok temu byłam w jego wieku, stąd też mogę ocenić, czy zachowanie przedstawionych osób jest realne. Oczywiście, każdy jest inny, ale zdarza się, że bohaterowie są albo zbyt infantylni, albo nad wyraz dojrzali. Uważam, że Sebastian, jak i inni bohaterowie to społeczeństwo, które ma swoje odzwierciedlenie w istniejącym świecie i czasie.

Czas spędzony przy tej historii był dla mnie czymś niesamowitym. Musiałam odkładać książkę, wytrzeć łzy, przejść się po pokoju, żeby ochłonąć i wtedy z powrotem wracałam do czytania. Dawno żadna lektura nie wzbudziła we mnie tylu emocji. Przedstawienie innej orientacji było pokazane w sposób subtelny. Żyjemy w Polsce i tutaj ten świat nie wygląda jak w amerykańskich tworach. Rzeczywistość jest bardziej brutalna. Romans powstał bardzo subtelnie, tak jak tego oczekiwałam. Moje serce się radowało, jak Sebastian, Mateusz, Maga, Agnieszka chociaż przez chwilę się radowali, w tym trudnym dla nich czasie.

"Mój ostatni miesiąc" jest pozycją obowiązkową do przeczytania, jeśli poszukujecie wzruszeń oraz miłości i nadziei. Książka idealna dla młodzieży. Język jest lekki, fabuła wciągająca i można przy niej spędzić miłe popołudnie. Niedługo zaczną się wakacje, więc może to jest ta książka, którą powinnaś/powinieneś zabrać ze sobą? Po przeczytaniu daj ją swoim rodzicom, niech oni też wiedzą, jakie problemy nadal są aktualne. Wiele osób nie rozumie ludzi "innych", a ta książka jest idealnym przykładem tego, że z pozoru inne osoby są całkiem normalne i nie wszystko musi być wulgarne i złe. "Poza tym to moja bajka. I ja w niej decyduję."

czwartek, 28 kwietnia 2022

„Wrzask" Lynette Noni

09:00:00 0 Comments

 Klątwa drugiego tomu, czy godna kontynuacja? Dwutomowa seria, która zamyka wątki i daje spełnienie, czy po skończeniu ma się niedosyt? Alyssa świadoma swojego daru jest w stanie go kontrolować, jaką moc mają słowa i jak potrafią kreować rzeczywistość.

Nr. recenzji:605

Tytuł: „Wrzask"

Autor: Lynette Noni

Tłumacz: Janusz Maćczak

Liczba stron: 478

Data polskiego wydania: 13 kwietnia 2022

Wydawnictwo: Uroboros

W moim odczuciu: 9/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Alyssa Scott jest już po ucieczce z Legardu - miejsca w którym szkoli się Mówiących i które ma swoje tajemnice. Dziewczyna jest już bezpieczna, ale zostali tam jej przyjaciele i chłopak, który uczył ją kontrolować swój dar. Vanik jest śmiertelnie niebezpieczny, o czym przekonała się na własnej skórze Alyssa. Pragnie uwolnić mieszkańców Legarda i uratować ich przez szalonym naukowcem. Sprawa zaczyna się komplikować, gdy nastolatka zaczyna błądzić między prawdą a kłamstwem, dociera do niej tak wiele informacji, że ciężko jest odróżnić, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem, a jak się okazuje, przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Alyssa musi być silna i w konsekwencji ufać tylko sobie, a jej dar, nie będzie już przekleństwem.

Sugerując się treścią na okładce, która jest poleceniem powieści przez Sarah J. Maas, uważałam, że będzie to powieść dla mnie. Pierwsza część ukazała się u nas w tamtym roku i była na mojej liście, "kiedyś przeczytam, na pewno" dobrą motywacją było ukazanie się drugiej części i zamknięcie cyklu. Przeczytanie jednej książki po drugiej było dobrym rozwiązaniem, automatycznie zaangażowałam się w fabułę drugiej części i wszystko na świeżo pamiętałam.

Akcja drugiej części rozpoczyna się mniej więcej tydzień po ostatnich wydarzeniach, dużo się więc nie zmieniło i czytelnik może bez żadnych problemów odnaleźć się w fabule. Świat został już nakreślony, ale nadal pojawiają się wyjaśnienia, co do darów Mówiących. Autorka skrupulatnie wyjaśnia czytelnikowi warunki korzystania z mocy. Co je unicestwia, co im pomaga, każdy ma inny dar i każdy jest wyjątkowy. Mówiący mają zdolności, które uzupełniają się i działanie w grupie daje im ogrom siły, jednak są osoby, które w pewnych aspektach mogą być silniejsze, więc nie zawsze wszystko idzie po ich myśli. Są wloty i upadki, nie każda akcja przebiega gładko, co nabiera realności, że grupa nie jest nie do pokonania, ale z odpowiednim planem i osobami, są w stanie pokonać tych, co dla świata Mówiących chcą zagłady. Książka przepełniona jest akcją i to od samego początku do końca. Zamierzamy do zakończenia, które jest zaskakujące, ale zbudowane jest na zasadzie, główny zły bohater wygłasza monolog, w którym to otwiera się i wyjawia swoje plany. Motyw znany, czasem lubiany, a czasem nie, ale wyjaśniający zawiłe kwestie. Czytelnik, poznając historię łączy kropki tak jak Alyssa, która chce się dowiedzieć, co stało się z jej rodzicami, jak ma uratować przyjaciół i pokonać wroga.

Alyssa zaczyna mówić, co było dla dziewczyny wielkim wyzwaniem, ze względu na jej traumę. W jej pamięci to słowa, wyrządziły krzywdę jej rodzinie. Po przebytym treningu z Wardem jest w stanie kontrolować swój dar, a rozmowa znów zagościła w jej życiu. Mam wrażenie, że coraz ciężej jest wykreować bohaterki, które są oryginalne i Alyssa też nie jest oryginalna, ale darze ją sympatią. Ma cechy postaci z powieści fantastycznych z elementami dystopii. Nie świadoma jest tego, jak potężną moc w sobie posiada, ważna i cenna jest dla wrogów, skryta z czasem nabiera pewności siebie. Uwięziona we własnej przeszłości i czująca sympatię do pewnego bohatera. Postacie poboczne, te złe, jak i dobre, są ciekawe, autorka zaskoczyła mnie co do prawdziwych pobudek jednego z Mówiących, polubiłam ich, ale nie pokochałam.

"Wrzask" to powieść, która kojarzy mi się z tymi, które poczytne były kilka lat temu. Nastolatkowie, którzy obdarzeni są nadludzkimi zdolnościami, rządowy ośrodek, który ma jakiś cel w szkoleniu młodych dorosłych, wrogowie ówczesnego systemu i rebelianci, albo ci, co mają inny pogląd na sytuacje. Motywy znane już z innych tworów, jednak język autorki i wykreowanie całości sprawia, że dwutomowa seria nie jest infantylna, naiwna i nudna. To angażująca treść czytelnika z sympatycznymi bohaterami, których można polubić i wartką akcją, wciągającą od pierwszych stron. Jedna z lepszych młodzieżówek tego typu.

wtorek, 26 kwietnia 2022

„Byliśmy łgarzami" E. Lockhart

10:36:00 0 Comments

Wznowienie powieści, która kilka lat temu podbija książkową sferę internetu, powraca w nowej szacie graficznej, czy nadal będzie o niej tak głośno? A może czytelniczy inaczej będą na nią patrzeć? Co jest w niej takiego, że na okładce zostało umieszczone hasło "fenomen TikToka"?



Nr. recenzji:611 Tytuł: „Byliśmy łgarzami"

Autor: E. Lockhart

Tłumacz: Janusz Maćczak

Liczba stron: 310

Data polskiego wydania: 23 lutego 2022

Wydawnictwo: Poradnia K

W moim odczuciu: 8/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska



Spoiler - informacja, której ujawnienie może zepsuć odbiór książki filmu, przeważnie kluczowa informacja dla fabuły, zazwyczaj odbiorca ma mniejszą radość z przeżywania danego dzieła. Są takie książki, o których nie warto wiele wiedzieć, są tacy łgarze, którzy spędzają ze sobą każde lato i są takie sytuacje, które zmieniają bieg wydarzeń. Wyspa Beechwood, którą posiada rodzina Sinclairów, to tam kuzynostwo, rodzeństwo i bliscy znajomi spotykają się od kilkunastu lat na wakacje, Nazywani są łgarzami, korzystają z uroków wyspy. Grają w gry, pływają, w dzieciństwie bawią się, a im są starsi, tym pojawiają się inne tematy do rozmów. Jest i Cadence, główna bohaterka, pewnego lata zdarza się coś, co ma ogromny wpływ na dalsze życie grupki przyjaciół, a szczególnie jest uciążliwe dla Cadence.

Ciężko mówić o tej książce jeśli chodzi o fabułę, ponieważ nie wiadomo na czym skończyć opowiadanie, czy to już będzie spoiler, czy można jeszcze co nieco wyjawić, osobiście sama nawet dokładnie nie miałam pojęcie o czym powieść jest. Kilka lat temu widziałam ją wszędzie, jeszcze w innej okładce, widziałam opinię, że historia intrygująca, której zakończenie nas zaskoczy, a to i tak może być mało. O książce ucichło, a teraz ponownie zaczęłam ją widywać, stąd też jak pojawiła się okazja, lektura znalazła się w moich dłoniach.

Literatura młodzieżowa często może być kojarzona z językiem prostym, bez ubarwień metafor, często wtrącane są słówka z młodzieżowego slangu, a całość nie jest wyniosła. Zdarzają się jednak te historie, które językiem stoją. "Byliśmy łgarzami" ma tę formę, którą spotkać możemy w literaturze pięknej. Często podniosły styl, bohaterka opisująca rzeczywistość w sposób barwny, posługująca się różnymi epitetami i metaforami. Tak napisana powieść odbierana jest przeze mnie jako spokojna, melancholijna, przy której można się zatrzymać. Podoba mi się ten zabieg, ale jednocześnie nie pasuje mi tutaj. Cadane, która jest narratorką, to typowa nastolatka, nie jest to wada, ani zaleta, raczej aspekt, przez który możemy sobie wyobrazić, jaka jest. Przeżywa swoją pierwszą miłość, przyjaciele i czas z nimi spędzany jest dla niej fundamentem, tym co ją wspiera i daje nadzieja, będąc na wyspie, ucieka od swoich problemów, cieszy się życiem i korzysta z uroków otaczającego ją świata. Miła bohaterka, z którą myślę, łatwo mogłabym nawiązać relację.

Zakończenie historii dla wielu osób jest fenomenalne, ale spotkałam się też z opiniami, iż było ono przewidywalne. Czytałam już wiele thrillerów młodzieżowych, historii, które na końcu miały sprawić, że serce nam będzie mocniej bić, dlatego poniekąd spodziewałam się, że nie będzie to zwykłe rozwiązanie sprawy, coś niecoś podejrzewałam, ale w konsekwencji nie przewidziałam tego, co się wydarzy. Zaraz po skończeniu byłam w szoku, ale po kilku dniach uważam, że było to bardzo dobre zakończenie, lecz nie wybitne. Podczas przewracania kolejnych stron były budowane emocje, tylko że nie były one w takim stopniu, żeby móc o tym powiedzieć dobry thriller, nie nazwałabym tego tak. Dla mnie to powieść obyczajowa dla młodzieży z elementami thrilleru.

Podsumowując, czy jest o tej książce głośno? Na platformie YouTube nie widzę nowych recenzji, sądząc jednak po opiniach na innym portalu, nowi czytelnicy nadal się pojawiają. Pierwsze wydanie tej książki pojawiło się kilka lat temu, gust wielu osób był teraz inny, aktualnie wielu czytelników ma inne wymagania co do książek, zbierane doświadczenie sprawia, że więcej się wymaga, ale wiele osób, w tym też ja, lubi wracać do książek, które były poczytne około dziesięciu lat temu. Czy jest to fenomen TikToka, ta aplikacja jest tak zróżnicowana, że można tam znaleźć wszystko, Cieszy mnie fakt, że można nagłośnić czytanie książek przez coraz to nowsze media, w kreatywny sposób można przekonać ludzi do sięgnięcia po różne pozycje. "Byliśmy łgarzami" jest powieścią, przy której miło spędziłam jedno ciepłe popołudnie. Książka krótka, napisana językiem, przez który się płynie oraz chęć poznania zakończenia.

Recenzja powstała przy współpracy z Sofario