Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 stycznia 2024

"Przed grudniem" – Joanna Marcus

13:42:00 0 Comments
Z całą pewnością można stwierdzić, że relacje z innymi ludźmi uczą nas wielu rzeczy. To właśnie za sprawą obcowania z drugim człowiekiem kształtuje się nasza osobowość, od tego w głównej mierze zależy postrzeganie przez nas środowiska, w którym funkcjonujemy. Niektóre relacje nas budują, niektóre niszczą. Jednak z każdej zawartej przez nas emocjonalnej więzi z drugim człowiekiem można wyciągnąć jakąś lekcję, która następnie może pomóc nam w podejmowaniu kluczowych decyzji dotyczących naszego życia. Doskonale odzwierciedla to najnowsza powieść Joanny Marcus "Przed grudniem", w której główna bohaterka poddana zostanie silnemu wpływowi relacji międzyludzkich.






Tytuł: Przed grudniem

Autor: Joanna Marcus

Data wydania: 28 listopada, 2023

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 660

Moja ocena: 8/10

Autor recenzji: Julianna Kucner







Dla Jenny Brown rozpoczęcie studiów oznacza wyjazd z domu, rozstanie z rodziną i przyjaciółmi. Po raz pierwszy musi samodzielnie stawić czoła światu.
Chłopak jasno przedstawił swój plan: od tego momentu pozostaną w związku na odległość, a w dodatku w związku.. otwartym. Oboje będą mieli całkiem wolną rękę, bo przecież wiedzą dobrze, że w niczym nie zagrozi to ich miłości.
A zatem chyba nic się nie stanie, jeżeli Jenna zaprzyjaźni się bliżej z kolegą chłopaka swojej współlokatorki, prawda? Jakie ma to znaczenie, że będzie z nim pod nieobecność swojego chłopaka? Wszystko wróci do normy w grudniu. Czy to coś zmienia? Ma czas do grudnia, by się o tym przekonać.

Przyznam szczerze, że miałam obawy do tej książki z powodu jej pochodzenia. Jak każdy zaprawiony w bojach czytelnik wiem, że przeczytanie historii z Wattpada to jak gra w rosyjską ruletkę.. Nigdy nie wiadomo na co się trafi.
Jednak nic bardziej mylnego! Już od pierwszej strony pokochałam kreację bohaterów Joanny Marcus. Te stworzone z krwi i kości postacie automatycznie wzbudzają w czytelniku sympatię (no może z wyjątkiem Monty'ego, który wyjątkowo działał mi na nerwy) i zachęcają do dalszego zagłębienia się w ich historię. Doskonale wykreowane portrety psychologiczne sprawiają, że poznawanie ich losów jest jeszcze bardziej emocjonujące i ciekawsze. Jestem ciekawa czy autorka w prawdziwym życiu podobnie jak Ross jest tak przepełniona entuzjazmem, charyzmą i ma niezwykłe poczucie humoru. Jeśli tak, to nie ukrywam, że bardzo chciałabym ją poznać :) Albo chociaż dowiedzieć się na kim się wzorowała.

Jeśli chodzi o relacje Jenny z Rossem, przedstawiona została niezwykle realistycznie. Podobało mi się, że z dokładnością oraz precyzją uwzględnione zostały zmiany zachodzące w głównej bohaterce po poznaniu Jacka. Joanna Marcus wodzi trochę czytelnika za nos, jednak byłam wdzięczna, że uczucie między nimi nie rozwinęło się tak szybko. To jak powoli się poznawali i uczyli się siebie nawzajem, było zdecydowanie wartościowym aspektem tej powieści. Podobnie jak pokazanie, że relacja Jenny z Montym nie była zdrowa. Z poruszanego przez autorkę motywu toksycznych zachowań, manipulacji oraz przemocy również można wyciągnąć wiele wartości. Jestem pewna, że każdy czytelnik będzie w stanie utożsamić się z powyższą pozycją i odnajdzie tam cząstkę siebie.
Urzekł mnie także sposób, w jaki autorka zagłębiła się w świat młodych ludzi. W powieści doskonale ukazane zostały ich problemy oraz presja, z którą muszą się mierzyć, np. podejmowanie trudnych decyzji, walka z własnymi słabościami, samotność i trudny czas dojrzewania.

Fabuła nie była szczególnie skomplikowana, ale przez wartką akcję nie byłam w stanie oderwać się od książki. Mimo że ma prawie siedemset stron czytało się ją naprawdę szybko przez dialogi, które zdecydowanie przeważają oraz krótkie opisy. Całokształt nie był przez to nużący, wręcz przeciwnie – "Przed grudniem" to przyjemna i lekka w odbiorze powieść.

Jedyne, do czego mam zastrzeżenia to zakończenie oraz infantylność głównej bohaterki.. Zdaję sobie sprawę, że zakończenie w punkcie kulminacyjnym to celowy zabieg Joanny Marcus, która chce potrzymać nas w niepewności, ale nie byłam w stanie pojąć, jak Jenna mogła podjąć taką ograniczoną decyzję. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, ile lekcji zdążyła wyciągnąć przez te 660 stron. NO JAK TAK MOŻNA. Cóż, nie pozostaje mi nic innego niż nerwowe oczekiwanie na kolejną część.

Podsumowując, na pierwszy rzut oka jest to niezobowiązująca powieść, ale zdecydowanie skłania do refleksji nad ludzkim życiem, dojrzewaniem i miłością oraz uwrażliwia. Cieszę się, że miałam przyjemność poznania historii Rossa i Jenny, która z pewnością na mnie wpłynęła. "Przed grudniem" to taka bezpieczna przystań po całym dniu obowiązków, w której zdecydowanie można odpocząć. Polecam wszystkim poszukującym czegoś lekkiego, ale zarazem pouczającego :)

Wydawnictwu Zysk i S-ka dziękuję za egzemplarz do recenzji, autorce życzę weny twórczej (to nie groźba), a czytelników zachęcam do podzielenia się swoimi przemyśleniami w komentarzu poniżej :)


wtorek, 28 lutego 2023

„Ostateczna decyzja " - Aldona Dzieciątko

14:00:00 0 Comments
Są rodziny przepełnione miłością, ale i takie, w której tej miłości brakuje. Są rodziny w których panuje wzajemny szacunek albo odwrotnie - takie, w których tego szacunku się nie doświadczy. Przemoc zarówno fizyczna jak i fizyczna potrafi wyniszczyć człowieka, zwłaszcza gdy doświadczamy jej od najbliższej nam osoby. Ostateczna decyzja o odejściu może wiązać się z bolesnymi konsekwencjami. Tylko czy bohaterka zdoła ją podjąć?
 
   Tytuł: „Ostateczna decyzja"
Autor: Aldona Dzieciątko
Liczba stron: 332
Data polskiego wydania: 23 stycznia 2023
Wydawnictwo: Novae Res
W moim odczuciu: 8/10

Na pozór sielankowe życie Oliwii, matki rezolutnego dziesięciolatka oraz żony zamożnego i szanowanego sędziego skrywa bolesne tajemnice. Własny dom staje się więzieniem z którego nie potrafi i nie może uciec. Mąż skutecznie depcze jej poczucie własnej wartości a przemoc jaką w stosunku niej stosuje wręcz mrozi krew w żyłach. Kobieta na każdym kroku jest zastraszana, każdy jej wybryk jest surowo karany a skórę pokrywają liczne blizny powstające na skutek uderzeń, kopnięć i szarpnięć ukochanego niegdyś męża. Oliwia bez mrugnięcia oka przyjmuje jednak każde słowo zniewagi i każdy cios wymierzony sprawiedliwą ręką Leona, ponieważ ma do stracenia dużo więcej niż własne zdrowie. Mąż bez wahania szantażuje żonę własnym synem a Oliwia zdaje sobie sprawę, że zeznania cenionego w mieście sędziego bez problemu ją pogrążą. Strach przed utratą dziecka jest tak silny, że kobieta nie próbuje nawet szukać pomocy. Tylko czy jest w stanie znieść więcej?
 
Leon to człowiek pozbawiony skrupułów, który nie cofnie się przed niczym. Żonę traktuje jak własną zabawkę a syna prawie w ogóle nie dostrzega. Swoje fantazje zaspokaja siłą, bez uzyskania zgody drugiej strony. Nie ma żadnych oporów przed sprawianiem ludziom bólu, szczególnie tym najbliższym. Uważa, że ma w rękach cały świat. Ale czy na pewno? W chwili, gdy Oliwia traci jakąkolwiek nadzieję na normalnie funkcjonujący dom naprzeciwko nich wprowadza się nowy sąsiad. Oskar jest bysty i już w pierwszych dniach swojej przeprowadzki dostrzega u swojej sąsiadki sine ślady na nadgarstkach. Wtedy też postanawia, że nie zostawi tej sprawy w spokoju. Jednakże pomimo usilnych starań Oskara kobieta nie chce odejść od męża. Czy zastraszona kobieta w końcu zdobędzie się na odwagę i postawi się mężowi - oprawcy? Jaką rolę odegra w tym wszystkim nowy sąsiad? 

Książka Aldony Dzieciątko to bolesna opowieść o rodzinie, w której nic nie wygląda tak jak powinno. Okrutny mąż, który nadużywa władzy nawet we własnym domu, Oliwia, która usilnie próbuje stworzyć pozory kochającej się rodziny oraz mały chłopiec wepchnięty w sam środek rozgrywającego się w domu huraganu. Już od pierwszych stron powieści autorka daje nam poczuć silne emocje głównej bohaterki. Strach, wręcz przerażenie wydziera z każdego kolejnego rozdziału. Oliwia; tak samo jak czytelnicy; nie wie, kiedy mąż wróci do domu w złym humorze i kiedy przyjdzie jej za to zapłacić. Lęk o małego Miłoszka się nasila, gdy chłopiec zaczyna podejrzewać, że w domu dzieje się coś niedobrego. 

Powieść jest bardzo wciągająca, ale wydarzenia rozgrywające się w domu głównych bohaterów łamią serce. Autorka w mistrzowski sposób wykreowała bohaterów oraz sam motyw przemocy domowej. Pokazała tym samym, z czym muszą zmagać się rodziny na całym świecie, w których brak jest miłości i wzajemnego zrozumienia czy szacunku. Katów znęcających się nad własnymi rodzinami nie brakuje, ale miłość rodzicielska jest w stanie znieść wiele upokorzeń tak, jak miłość Oliwii do syna. Autorka wplotła także w całą historię wątek romantyczny, który nieco łagodzi bolesną rzeczywistość bohaterów. Oskar to takie małe światełko w długim i ciemnym tunelu pokazujący, że zawsze jest jakieś wyjście, nawet z najcięższej opresji. Takiej osoby życzę każdemu, kto jest lub był ofiarą przemocy domowej.  
 
Ostateczna decyzja to powieść, która sponiewiera wasze uczucia i odkryje bolesną prawdę co dzieje się za zamkniętymi drzwiami wielu domów. To także książka o bezgranicznej miłości do syna, o poświęceniu, walce o lepsze jutro i nadziei, jaka w pewnym momencie przychodzi i nieśmiało puka w drzwi. Sądzę, że będzie dobrą lekturą dla osoby dojrzałej emocjonalnie, która jest gotowa na trudne tematy. Na koniec dodam od siebie, że gratuluję autorce umiejętności przekazania nam czytelnikom tego wszystkiego, czego na co dzień doświadczają ofiary przemocy domowej jednocześnie apelując, żebyśmy zwracali większą uwagę na to, co dzieje się wokół nas bo może ktoś z naszych najbliższych potrzebuje właśnie pomocnej ręki tak, jak Oliwia.

poniedziałek, 16 stycznia 2023

"Zaślepiona blaskiem Paryża" – Sylwia Chlebowska

08:00:00 0 Comments
Zdarzają się przypadki, gdy nie zakochujemy się w samej osobie, lecz we własnym wyobrażeniu o niej. Powodów dla takiego stanu rzeczy jest mnóstwo: być może pomijamy niewygodne dla nas fakty, widzimy świat przez różowe okulary, albo zamykamy się w bańce "wiecznego szczęścia", która przecież kiedyś musi pęknąć. Nie można jednak obwiniać się za miłość, ponieważ nie zawsze idzie ona w parze z logiczną perspektywą. Cóż, ciężko jest przekalkulować pewne fakty na chłodno, gdy emocje zapewniają nam doskonały roller coaster. Czy można zatem stwierdzić, że jest się zaślepionym? Dlaczego kochamy kogoś pomimo tego, że jest to dla nas z logicznego punktu widzenia niekorzystne? Dlaczego potrafimy być tak inteligentni i naiwni jednocześnie? Poznajcie historię Sylwii Chlebowskiej, która zdecydowanie chwyta za serce.





Tytuł: "Zaślepiona blaskiem Paryża"
Autor: Sylwia Chlebowska 
Data polskiego wydania: 8 grudnia, 2022
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 164
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 9/10

 



"Zaślepiona blaskiem Paryża" to oparta na faktach historia młodej kobiety, która cudem uniknęła śmierci z rąk własnego męża. Sielankowe życie w stolicy Francji, jakie zapewnił jej ukochany, było w rzeczywistości przykrywką dla trwającego przez kilka lat koszmaru. Dziś bohaterka – która wyrwała się ze szponów przemocy domowej – pragnie podzielić się swoimi wspomnieniami z tymi, którzy nie widzą już nadziei, aby udowodnić im, że nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o siebie.

Po przeczytaniu tej krótkiej powieści nie mogłam zrozumieć, dlaczego niektórzy są aż tak pozbawieni skrupułów. No bo z jakiego powodu wylewają całą frustrację na bliskie osoby bez żadnego logicznego wytłumaczenia? Już od pierwszej strony Sylwia Chlebowska zmusza czytelnika do refleksji. Zdecydowanie pobudza naszą uwagę i pokazuje, w jakie bezwzględne sidła można się wplątać. Wrażenia z książki dodatkowo potęguje fakt, iż została ona napisana na podstawie prawdziwych wydarzeń. Momentami po moim ciele przechodziły ciarki, bo przecież "Zaślepiona blaskiem Paryża" to historia, która równie dobrze może zdarzyć się każdemu z nas.

Autentyczność w tej powieści jest powalająca. Podziwiam autorkę za ogromne pokłady odwagi, którymi musiała się wykazać, by podzielić się z nami swoją historią. Brakowało mi jednak swoistego połączenia opisu wydarzeń z terminami psychologicznymi. Autorka wykonała kawał dobrej roboty, lecz moja ciekawość domagała się zajrzenia trochę bardziej w głąb umysłów bohaterów. Mimo wszystko wciąż nie mogę wyjść z szoku, że z tak obiecującej relacji doszło do prawdziwej tragedii. Myślę, że wielu z nas mogłoby utożsamić się z sytuacją głównej bohaterki. Z walką o samego siebie a miłością do drugiego człowieka. "Zaślepiona blaskiem Paryża" to swoisty apel do kobiet, które wciąż walczą. Przemocy nie da się w żaden sposób usprawiedliwić. W tak krótkiej książce zostało przekazane tyle wartości..

Podsumowując, uważam, że z powyższą pozycją powinien zapoznać się każdy, bez wyjątków. To przerażające i prawdziwe w jednym, że podobne historie rozgrywają się na całym świecie non stop. Powinniśmy uświadamiać, a przede wszystkim zwracać uwagę na sygnały wysyłane przez innych, którzy mogą zmagać się z tą samą sytuacją. Przemoc domowa nie powinna być czymś, co zmusza nas do milczenia, byleby zatrzymać przy sobie człowieka, którego już nie rozpoznajemy. Nie jestem w stanie wyrazić słowami, ile emocji wywołała we mnie powieść Sylwii Chlebowskiej. Zdecydowanie zachęcam do przeczytania.

Wydawnictwu Novae Res dziękuję za egzemplarz recenzencki, autorce życzę dalszych sukcesów, a czytelników tak jak zawsze zachęcam do skomentowania zawartości poniżej :) Przypominam również o istnieniu naszego bookstagrama! (@tzczytelnika)

czwartek, 2 czerwca 2022

„Sezon luster" Anna Marie McLLemore

12:00:00 0 Comments

 Historia przejmująca i bolesna może odnowić wspomnienia osób, które doświadczyły kiedykolwiek przemocy seksualnej, może być jak zerwanie strupa, powodujące krwawiącą ranę, ale w następnym momencie może stać się opatrunkiem, który złagodzi ból. Jeśli jesteś wrażliwy/wrażliwa na przemoc, fobie, to zastanów się, czy chcesz czytać tę książkę. Dbaj o swoje zdrowie psychiczne.


Nr. recenzji:
631

Tytuł: „Sezon luster"

Autor: Anna Marie McLemore

Tłumacz: Kaja Makowska

Liczba stron: 376

Data polskiego wydania: 1 czerwca 2022

Wydawnictwo: Young

W moim odczuciu: 8,5/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Zdarza się wieczór, którego jedna osoba nie może zapomnieć, a druga nie jest świadoma tego, co się dokładnie wydarzyło. W tak tragicznych okolicznościach spotyka się dwójka bohaterów. Ona wie i pragnie mu pomóc, nosi w sobie ciężar odpowiedzialności, a jednocześnie próbuje utwierdzić się w przekonaniu, że ona też została skrzywdzona i nie może czuć się temu winna. Ciela posiada dar, wie, jakie zamówienie pasuje do klientów piekarni, wypieki i piekarnia są dla niej domem, to schronienie jej duszy zburzone jest przez jedną imprezę.

Tak jak wspomniałam wyżej, powieść posiada wiele kwestii, na które trzeba zwrócić uwagę przed zaczęciem czytania. Fabuła opisuje przeżycia młodych ludzi, których spotkała napaść seksualna. Stąd też ciężar tego wszystkiego, każda osoba może odebrać tę historię inaczej, dla niektórych może to być zwykła powieść poruszająca trudny temat, a innych może bardzo personalnie dotknąć. Warto wiedzieć, że "Sezon luster" daje nadzieję, mimo wszystko to opowieść o tym, jak radzić sobie z traumą. Osoba autorska wplotła w to motyw Królowej Śniegu, odłamki szkła, dar, jaki posiada dziewczyna, wprowadzają baśniowy klimat. Jest to jak sens życia, trzymanie się czegoś, aby dawać radę codzienności.

Dawno nie spotkałam tak silnej osoby, jak Ciela. Dziewczyna dusi sobie w to, co przeżyła i nie załamuje się, myślę, że ja bym nie dała rady tak jak ona. Patrząc na chłopaka jest w stanie patrzyć na niego w neutralny i przyjazny sposób, mimo że świadomość tego, co się zdarzyło, ciągle ją nurtuje, ciężko wypowiedzieć słowa, które ujawnią prawdę. W dodatku, kiedy rówieśnikom wydaje się, że mają nad tobą przewagę. Osoba autorska w przejmujący sposób opisuje rzeczywistość, w której realizm przeplata się z fantastyką. Trzeba pamiętać, że napaści seksualne nie są rzeczą zmyśloną i nawet możemy nie pomyśleć, że ktoś blisko nas się z tym zmagał, bo codzienność wymaga założenia maski i życia "normalnie" tak jak społeczeństwo od nas oczekuje.

Pisanie tej recenzji jest dla mnie niezwykle trudne. Chciałabym, żeby każdy z nas zapamiętał, że ofiara nigdy nie jest winna molestowania, gwałtu, czy innej napaści. Celia oraz Lock są silnymi postaciami, które są przykładem, że warto mówić i nigdy nie jest wstyd poprosić o pomoc. Takie chwile zostają z bohaterami na zawsze. Jest mi ogromnie smutno, że ta dwójka poznała się w takiej chwili, ale znalazła się między nimi nić porozumienia i stali się oni dla siebie wsparciem. Stawili czoła światu i to, co było ich przekleństwem, zaczęło zmieniać się w akt miłości.

"Sezon luster" dostępny w popularnej księgarni Tania Książka
Więcej książek młodzieżowych dostępnych w księgarni internetowej

niedziela, 24 maja 2020

„121 łez" - I.M. Darkss

16:30:00 0 Comments
Co byś zrobił widząc człowieka stojącego na moście, nad bezkresem ciemnej wody, który zamierza do niej skoczyć? Czy widok ten bardziej by Cię przeraził czy rozbawił? Każdy z nas na co dzień zmaga się z różnymi problemami. Nieraz są to błahe sprawy, które tracą na swojej sile po kilku dniach. Czasem są to problemy, z którymi zmagamy się całe życie. Czy jest w nas choć odrobina współczucia dla drugiego człowieka, który być może przechodzi właśnie największy kryzys w swoim życiu? Jeśli was zaciekawiłam to myślę, że historia Emily z powieści „121 łez" na pewno poruszy was tak samo jak mnie.

Nr. recenzji: 366
Tytuł: „121 łez"
Autor: I.M. Darkss
Liczba stron: 328
Data polskiego wydania: 19 maja 2020
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
W moim odczuciu: 9/10


Powieść zaczyna się niebanalnie - poznajemy dziewczynę na skraju załamania, która zamierza skoczyć z mostu. Nie wiemy nawet jak się nazywa, ani jaki jest powód takiej decyzji. Bohaterka jest przekonana, że skok przyniesie jej ukojenie i zagłuszy wewnętrzny ból. Fascynuje ją również sam fakt bezwładnie opadającego ciała, które jest już uzależnione tylko i wyłącznie od losu. Już zamierza skoczyć, gdy z letargu wyrywa ją męski głos. Okazuje się, że zupełnie obcy mężczyzna ratuje jej życie. W szpitalu stara się pomóc i zmienić jej nastawienie do świata, ale dziewczyna znika. Dwa lata później spotykają się ponownie, teraz jednak to on potrzebuje jej pomocy. Dziewczyna kolejny raz ucieka, ale tym razem los płata jej figla i historie tej dwójki ponownie się splatają. Między nimi rozpoczyna się gra. Chociaż nasza bohaterka zapiera się przed uczuciem, to jednak nie może zapomnieć o nowo poznanym mężczyźnie.

Głowna bohaterka, pomimo młodego wieku, jest doświadczoną kobietą. Doznała okrucieństwa i braku szacunku od osoby, którą darzyła niewiarygodnym uczuciem. Osoba ta wyniszczyła ją psychicznie i fizycznie, pozostawiając wrak człowieka. Emily nie widziała innego rozwiązania poza samobójstwem. Na szczęście na moście przypadkowo zauważa ją nieznajomy. Derek ratuje jej życie i tym samym rozpoczyna ich wspólną historię. Młody psycholog ofiaruje jej swoją pomoc mimo, że dziewczyna od pierwszego spotkania ją odrzuca. Nieufna kobieta boi się wejść w bliższą relację z przystojnym mężczyzną. Nie chce ponownie przechodzić przez piekło.

Książka zaintrygowała mnie już samym opisem. Wnętrze lektury też mnie nie zawiodło. Powieść jest wręcz naładowana emocjami. Nie zabraknie w niej więc poczucia humoru, ale także sytuacji traumatycznych dla naszych bohaterów, które chwytają za serce. Cała fabuła powieści jest bardzo wciągająca. Nie jest to typowa historia dwójki ludzi, którzy się w sobie zakochują. Między Emily, a Derekiem jest jakaś siła, która ich do siebie przyciąga, ale dziewczyna ze względu na swoją przeszłość nie chce się poddać temu uczuciu. Mężczyzna wie, że dziewczyna niesie za sobą bagaż doświadczeń, ale chyba nie zdaje sobie spawy z jego ciężaru. Podobają mi się także główne postacie, które na swój sposób też są intrygujące i ciekawe. Cała historia tej dwójki jest bardzo wiarygodna i realna.

Bardzo podoba mi się styl autorki. Powieść czyta się z wielką przyjemnością. Autorka poruszyła dość trudny temat, który niesie za sobą ważne przesłanie. Co dzień na całym świecie dochodzi do przemocy ze strony najbliższych nam osób, zarówno tej fizycznej jak i psychicznej. Wiele osób zmaga się wówczas z bezradnością i akceptuje ataki agresji ukochanych ludzi. Ci najsłabsi psychicznie są przekonani, że nie są nic warci. Wówczas często dochodzi do prób samobójczych. Ile takich prób dochodzi do skutku? Nie zawsze na drodze poranionej osoby staje taki bohater jak Derek. Nie wszystkie historie kończą się dobrze.

Myślę, że z czystym sercem mogę wam polecić powieść „121 łez". Jest to przejmująca historia dwójki ludzi, których przypadkowo połączył los. Napisana lekkim językiem, porusza naprawdę trudne tematy i niesie za sobą ważne przesłanie skierowane do każdego z nas. Każdy z nas jest przecież tylko człowiekiem, i każdy niesie inny bagaż doświadczeń. Bądźmy dla siebie nawzajem bardziej wyrozumiali. Bądźmy po prostu bardziej ludźmi, bo nigdy nie wiemy z czym obecnie zmaga się druga osoba.