Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaguar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaguar. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 listopada 2021

"Lore" – Alexandra Bracken

06:00:00 0 Comments

Nie lubię długich powieści z kilku powodów. Po pierwsze, trudno trzyma się je w ręce. Po drugie, jak powieść ci się nie spodoba, to musisz zmuszać się do czytania przez następne siedemset stron. A po trzecie, w najgorszym wypadku przywiązujesz się do losów głównych bohaterów i przeżywasz mnóstwo załamań nerwowych, że historia dobiegła końca. Sytuacja jest o wiele gorsza, gdy w akcie desperacji sprawdzasz, czy istnieje, chociaż jeszcze jedna część albo jej odłam i okazuje się, że nie ma kontynuacji. Ani jej nie będzie. Ból nie do opisania.
Trzeci powód najlepiej opisuje powieść pt. "Lore" autorstwa Alexandry Bracken. Wciąż nie mogę pogodzić się z pustką, którą pozostawiło po sobie bezlitosne zakończenie.

Nr recenzji: 486
Tytuł: Lore
Autor: Alexandra Bracken
Tłumacz: Michał Zacharzewski 
Data polskiego wydania: 29 września, 2021
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 576
Autor recenzji: Julianna Kucner
W moim odczuciu: 8/10


Wyobrażacie sobie greckich bogów na ulicach Nowego Jorku?

We współczesnym Nowym Jorku rozpoczyna się mordercza rozrywka – Agon. Na świecie wciąż żyją greccy bogowie, lecz umiejętnie skrywają się przed zwykłymi ludźmi. O ich istnieniu wiedzą jedynie członkowie greckich rodów, wywodzących się od antycznych herosów. Kiedy któryś z bogów zginie, jego moc przejmuje zabójca. Walka o kleos.
Siedem lat temu rodzice i siostry Lore zostali brutalnie zamordowani. Dziewczyna cudem ocalała i ukryła się we wcześniej wspomnianym mieście. Przez długie lata czciła pamięć bliskich w jeden możliwy sposób – pozostając przy życiu. Przez cały czas odpychała od siebie mroczne myśli o zemście. Ale wydaje się, że tylko ona jest w stanie zapewnić jej spokój..
Jak potoczą się losy głównej bohaterki? Czy weźmie ona udział w walce o honor? Kto zamordował jej rodziców? I co najważniejsze, czy uda jej się powstrzymać nowego boga przed zniszczeniem ludzkości?

Szczerze powiedziawszy, miałam duże oczekiwania co do tej powieści. Osobiście, ubóstwiam mitologię grecką i wszystkie rzeczy z nią związane, więc sami rozumiecie, że nie byłabym w stanie przeżyć, gdyby historia nie spełniała postawionych przeze mnie warunków. Alexandra Bracken okazała się jednak autorem porównywanym do Madeleine Miller. Tytułowa książka już od pierwszej strony oddziaływała na czytelnika. Emocje płynące z poetycko połączonych przez autorkę słów były wręcz nie do opisania. Szczególnie podobały mi się uczucia i więzi, które wykreowała pomiędzy bohaterami. Było w tym coś nie tylko niezwykle kreatywnego, lecz również ujmującego i zapierającego dech w piersiach. Urzekły mnie klimatyczne opisy nowojorskich ulic, zachodzącego nieba i tłocznych ulic. Bohaterowie posiadali natomiast silne i oryginalne charaktery, jak gdyby naprawdę zostali stworzeni z krwi i kości. Co prawda czasami irytowało mnie zachowanie Lore i jej zmienne nastroje, ale mam nadzieję, iż był to celowy zabieg autorki, która chciała podkreślić jej wybuchowość.

Wartka akcja jest wciągająca i dynamiczna. Fabuła przemyślana i starannie zaplanowana. Nieprzedłużana na siłę, nie nudzi. Byłam pod wrażeniem tego jak bardzo autorka ją rozbudowała. Cały czas coś się dzieje. Nie ma czasu nawet na oddech. W dodatku w tle mamy wątek romantyczny, co dodaje tylko smaku tej owocnej historii.

Nie polecam wam tej powieści, tylko i wyłącznie ze względu na niekonwencjonalny i przyjemny warsztat pisarski autorki, ale gwarantuje wam również, że wartości, jakie są zawarte w tej książce, dosłownie wami zawładną. Alexandra Bracken zahacza o rozterki między Bogami i ludźmi. Zwraca uwagę na to jak łatwo jest kogoś zmanipulować. Wzruszające jest to jak główna bohaterka walczy o upragnioną wolność, żyjąc przy tym ze zżerającym ją poczuciem winy. Autorka porusza jeszcze kwestię nieuchronności przed okrutnym życiem. Pokazuje jak łatwo jest zbłądzić z wybranej przez siebie drogi i do czego prowadzi nienawiść czy poczucie winy. Z całą pewnością powieść ma charakter moralizatorski, ale nie zabraknie przy tym poczucia humoru. Powieść wzrusza i to bardzo, ale również rozśmiesza do łez.

Jestem zobowiązana jeszcze dodać jak dobrze autorka wykazała się swoimi umiejętnościami w dziedzinie mitologii i nie tylko. Wciąż jestem pod wrażeniem opisów walk, zaawansowanego słownictwa i zwrotów wywodzących się z greki. Brawo za porządny Research!

Jedyne, do czego mogę się przyczepić to to, jak Bracken rzuca czytelnika na głęboką wodę. Na początku powieści jest istny chaos. Kompletnie nie byłam w stanie poradzić sobie z tymi wszystkimi wydarzeniami, imionami, kto jest kim.. Trochę pomógł mi spis postaci na końcu książki, ale czemu tak właściwie jest na końcu książki? Chyba po to, żeby trudniej było go znaleźć. No cóż, nie powiem, że początek był szczególnie trudny.

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona całością. Mogło być troszeczkę lepiej, bo powieść na początku ewidentnie odrzuca, aczkolwiek trzeba uzbroić się w cierpliwość. Wciąż nie mogę przeżyć zakończenia i tego zwrotu akcji, na jaki dałam się nabrać. Moja rada dla was to: miejcie oczy otwarte dookoła głowy i... przeżyjcie ten początek!

czwartek, 30 lipca 2020

„Someone new" Laura Kneidl

15:18:00 0 Comments

Nr. recenzji:
385

Tytuł: „Someone new"

Autor: Laura Kneidl

Tłumacz: Joanna Grzelak

Liczba stron: 480

Data wydania: 17 czerwca 2020

Wydawnictwo: Jaguar

W moim odczuciu: 10/10

Autor recenzji: Daria Pogodzińska




Micah ma zamożnych rodziców prawników, wystawne przyjęcia, nienaganne zachowania, to coś co obowiązuje w tej rodzinie. Dziewczyna ma brata bliźniaka, ale przez homofobiczne zachowania rodziców chłopak opuszcza dom rodziny i zaczyna ukrywać się przed bliskimi. Dziewczyna zaczynając studia prawnicze wyprowadza się z domu. Jej sąsiadem będzie Julian, chłopak, który był kelnerem na przyjęciu u rodziców dziewczyny i który został wyrzucony z pracy poniekąd przez Micah. Nastolatka czuję się zafascynowana chłopakiem, chcę go lepiej poznać, a może i nawet się z nim zaprzyjaźnić. Julian podchodzi z chłodnym stosunkiem do dziewczyny, ale trzyma na dystans nie tylko ją.

O tej książce będę mówić tylko w samych superlatywach, bo jestem nią zachwycona. Poświęćmy chwilę uwagi tej okładce, która jest boska. Różowy i niebieski to moje ulubione kolory, nic więc dziwnego, że oprawa graficzna tak bardzo przypadła mi do gustu. Powieść pięknie prezentuje się na półce, ale zachwyca również jej wnętrze. Spodziewałam się zwykłej książki dla młodzieży, przewidywalny romans i jakieś tam problemy, a dostałam bombę emocjonalną. Śmiałam się, płakałam i byłam okropnie zła, takie emocje towarzyszyły mi podczas czytania. To, że książka wywołuje tak wiele skrajnych emocji, to dla mnie ogromny plus. Historia porusza ważny wątek jakim jest nietolerancja. Rodzice Micah, można powiedzieć, że wyrzekają się swojego syna po tym jak on im oświadcza, że jest gejem. Zachowanie rodziców jest podłe, a najgorsze jest to, że oni nie mają zamiaru zmienić swojego nastawienia. Autorka posługuje się świetnym stylem, którym w prosty, ale dosadny sposób porusza ciężkie i ważne tematy. Romans został zgrabienie przeprowadzony, przez co nie ma się poczucia zażenowania, a dialogi nie są drętwe, ani zbyt wyniosły, tylko jak najbardziej realne. Bohaterowie pełnowymiarowi. Micah wierzy w dobra w ludziach, stara się szukać w nich pozytywnych rzeczy i zachowań. Bardzo kocha swoich rodziców i brata, jest jak najbardziej konsekwentna w swoich działaniach. Julian ma trudności z zaufaniem ludziom, ale gdy ma przed sobą dobrego człowieka stara się przełamać tę barierę.

Uważam, że "Someone new" jest wartościową pozycją, którą powinien przeczytać każdy, nastolatek, dorosły i rodzic. Historia pokazuje realne problemy, z życia wzięte w sposób nieprzesadzony. Po książkę się sięga i czyta się ją na jeden raz. Zaskakująco wciągająca fabuła, która nie jest skomplikowana, pod względem świata, czy zawiłej akcji. Po skończeniu miałam wiele przemyśleń i długo nie mogłam się otrząsnąć po ty co przeczytałam. Autorka pokazuj, że każdy z nas zasługuje na akceptację i szacunek, bo nie ważne kogo lubi, kim się czuje, ale jak się zachowuje. Polecam tę książkę, będę o niej długo pamiętać.


niedziela, 5 lipca 2020

„Dream again" - Mona Kasten

14:00:00 0 Comments
To już kolejna książka z serii Begin Again! Tym razem Mona Kasten zabierze nas w świat młodej dziewczyny Jude Livinston. Główna bohaterka musi zmierzyć się ze swoją przeszłością. Czy uda jej się naprawić dawne błędy i przede wszystkim, czy dziewczyna odnajdzie szczęście w Woodshill do którego ucieka po porażce? Tego dowiecie się z najnowszej, piątej już, powieści z tej serii.


Nr. recenzji: 382
Tytuł: „Dream again"
Autor: Mona Kasten
Liczba stron: 326
Data polskiego wydania: 3 czerwca 2020
Wydawnictwo: Jaguar
W moim odczuciu: 8/10


Młoda dziewczyna Jude Livinston przeprowadza się do Los Angeles by tam spełniać swoje marzenia o karierze aktorskiej. Choć początkowo wszystko idzie po jej myśli wkrótce okazuje się, że serial w którym dziewczyna grała "Twisted Rose" został zawieszony, a dziewczyna została na przysłowiowym lodzie. Jude nie tylko traci pracę, ale także wszystkie oszczędność i dawne marzenia. Nie chcąc zawieść zaufania rodziców, którzy pokładali w niej wielkie nadzieje, przyjeżdża do brata do Woodshill by tam stanąć na nogi. Nie spodziewa się jednak, że w domu brata spotka Blake'a Andrewsa - dawną miłość i najlepszego przyjaciela z dzieciństwa. Jak dziewczyna odnajdzie się w nowej rzeczywistości?

Akcja powieści rozpoczyna się od przyjazdu Jude do Woodenshill. Dziewczyna porzuca swoje ukochane Los Angeles i przeprowadza się na jakiś czas do brata. Okazuje się jednak, że mieszkanie pod jednym dachem z dawną miłością może być trudne. Jej obecność w domu zamieszkiwanym przez samych mężczyzn doprowadza do częstych spięć zarówno między dawnymi kochankami jak i pomiędzy bratem dziewczyny i jego przyjacielem. Blake nie jest w stanie wybaczyć Jude zerwania zaraz po jej wyprowadzce do Los Angeles. Robi więc wszystko, by uprzykrzyć jej życie i sprawić podobny ból do jego, dawniej złamanego serca. Czy powiedzenie, że stara miłość nie rdzewieje będzie tu miało jakieś odzwierciedlenie? Jak potoczą się losy dawnych kochanków, czy wybaczą sobie dawne błędy? 

Książka jest kolejną częścią znakomitej serii Mony Kasten. Wiele osób uważa, że powieści można czytać niezależnie od kolejności. Ja uważam jednak, że warto zachować taką kolejność, jaką zaproponowała nam sama autorka. Co do książki, powieść jest naprawdę świetna. Pełna nieoczekiwanych zwrotów akcja sprawia, że naprawdę trudno się od niej oderwać. Śmiało mogę powiedzieć, że książkę można naprawdę pochłonąć w jeden wieczór. Co do bohaterów też nie mam większych zastrzeżeń. Autorka przedstawiła nam bliżej zarówno postać głównej bohaterki, Blake'a, brata Jude - Ezry, oraz innych, pobocznych postaci. Każda z nich ma swoją historię i każda wnosi co innego w życie dziewczyny. Także każda z opisywanych przez autorkę sytuacji zdaje się być ważna na tle całej powieści. Każda z nich bowiem ma swoje uzasadnienie na dalszych kartach lektury. W powieści zdecydowanie nic nie jest przypadkowe i każda mniejsza, zdawać by się mogło poboczna, historia ma związek z innymi. 

Bardzo podoba mi się zamysł całej powieści. Autorka przedstawiła nam dziewczynę z wielkimi marzeniami, która poddaje się po niewielkiej porażce, jaką jest zawieszenie jej serialu. Także postać Blake'a - przyszłego sportowca, który doznaje poważnej kontuzji, po której być może nigdy więcej nie wyjdzie na boisko, daje zdecydowanie do myślenia. Oboje, choć zupełnie od siebie różni, poddają się na pewnym etapie swojego życia. Dziewczyna porzuca marzenia o aktorstwie, a chłopak plany na sportową karierę. Być może ich przypadkowe spotkanie nie jest takie przypadkowe jakby się mogło zdawać. Może to jest właśnie ten moment, by dwoje złamanych ludzi stanęło twarzą w twarz ze swoją przeszłością i porzuconymi marzeniami. Bo przecież czy nie o tytułowe marzenia (dream) tutaj chodzi?  

Książka jest naprawdę godna polecenia, zarówno jak i cała seria "Again". Mona Kasten stworzyła powieść niebanalną, ukazującą, że droga do marzeń jest kręta i pełna wyrzeczeń. Nie łatwo jest wytrwać w swoich postanowieniach i uniknąć rozczarowania. Czasem też trzeba upaść, by zebrać w sobie siły i stawić czoło przeciwnościom. Historia Jude i Blake'a pod tym względem na pewno skradnie Wasze serca. Bo przecież każdy z nas ma jakieś marzenia. Tylko czy mamy na tyle odwagi by po nie sięgnąć?

niedziela, 28 czerwca 2020

„Zdradzona" - Magdalena Krauze

18:00:00 0 Comments
Zdrada zawsze niesie za sobą negatywne skutki. Nie każdy jest w stanie wybaczyć drugiej drugiej połówce. Nieliczni postanawiają dać ukochanej/ukochanemu drugą szansę. Ale czy na pewno warto? Jeżeli zastanawiacie się jak wygląda życie po zdradzie to zachęcam do sięgnięcia po nową powieść Magdaleny Krauze pt. „Zdradzona". Gwarantuję, że powieść poruszy was tak samo jak mnie.

Nr. recenzji: 381
Tytuł: „Zdradzona"
Autor: Magdalena Krauze
Liczba stron: 347
Data polskiego wydania: 25 marca 2020
Wydawnictwo: Jaguar
W moim odczuciu: 8/10


Joanna jest pełną życia kobietą po czterdziestce. Ma kochanego męża, wspaniałe dzieci i satysfakcjonującą pracę. W trudnych sytuacjach może liczyć na przyjaciółkę Hanię oraz starszą od siebie Annę, która jest jej sąsiadką i najlepszą przyjaciółką. Nic nie wskazuje na to, że za chwilę coś zburzy jej długo budowane szczęście. Mąż jednak coraz częściej wyjeżdża w dalekie delegacje, a na Joannę spada jeszcze więcej domowych obowiązków. Na dodatek chwile, które kobieta spędza z mężem po jego powrocie są dalekie od chwil sprzed kilku miesięcy. Kobieta zaczyna się martwić o swoje małżeństwo i za namową sąsiadki przeszukuje telefon męża. Początkowo Joanna uważa, że Robert nie jest zdolny do zdrady, ale to, czego się dowiaduje na zawsze odmienia jej życie. 

Powieść zaczyna się zupełnie zwyczajnie. Zapracowana kobieta szuka oparcia w mężu w troskach codziennego życia. Opieka nad córką czy odśnieżenie podjazdu nie wymagają dużego wysiłku. Jednakże już te proste czynności stanowią pretekst do kłótni małżonków. Na dodatek Robert nie rozstaje się z telefonem, a przyłapany na rozmowie telefonicznej od razu ją kończy. Joanna jest przekonana, że do ich związku wkradła się rutyna, a chłód męża jest spowodowany jego nadmiernymi wyjazdami i przepracowaniem. Szalę przeważa sytuacja, w której Robert zostawia chorą córkę w domu, a sam udaje się na spotkanie co kończy się tym, że Joanna musi przerwać długo przygotowywaną prezentację i prędko wracać do córki. Kobieta radzi się zaprzyjaźnionej sąsiadki co robić w tej całej, patowej sytuacji w domu. Prawda okazuje się brutalna - Robert ma kochankę i co gorsza Joanna bardzo dobrze ją zna. Jak kobieta poradzi sobie w nowej sytuacji? Czy zapomni o złych chwilach i wybaczy mężowi zdradę, czy może będzie chciała wyrzucić go ze swojego życia?

Tytuł już od samego początku sugerował fabułę książki. Zdrada jednego z partnerów zawsze jest bolesna dla drugiej osoby. Taką też historię opowiedziała nam Magdalena Krauze. Bardzo podoba mi się styl autorki. To Jej trzecia powieść i druga, jaką miałam przyjemność przeczytać. Opowieść o zdradzonej kobiecie, choć z pozoru banalna, jest historią o silnej kobiecie, która próbuje otrząsnąć się z całej tej sytuacji. Oparciem w trudnych chwilach stają się jej dzieci oraz dwie przyjaciółki. Krauze przedstawiła sceny z życia codziennego naszych bohaterów, domowe kłótnie, problemy w pracy czy codzienne obowiązki domowe. Dzięki tym opisom historia Joanny wydaje się bardzo bliska czytelnikowi. Książkę czyta się z ogromną przyjemnością. 

Książka zaintrygowała mnie zarówno samym opisem jak i przepiękną okładką. Tytuł „ZdradzONA" wskazuje, że najbardziej poszkodowana w całej tej sytuacji pozostaje ona - Joanna. Często uporanie się ze zdradą partnera niesie za sobą ból i rozczarowanie. Nie każdy partner okazuje także skruchę. Nie każdy związek da się naprawić, a ponowne zaufanie partnerowi nie gwarantuje wiecznego szczęścia i oddania. Takich kobiet jak Joanna jest wiele - kobiet, które stają twarzą w twarz z prawdą i muszą podjąć decyzję. Wybór nie zawsze jest prosty, szczególnie, gdy para posiada dzieci bądź wspólny majątek. Jedno jest pewne, zdrada zawsze jest ciosem wymierzonym w kierunku serca zarówno partnera jak i całej rodziny. Czy warto? Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. 

Gorąco zachęcam do sięgnięcia po wszystkie trzy powieści autorki, w szczególności po „zdradzoną". Powieść będzie idealną lekturą dla każdej kobiety na nadchodzące, długie, letnie wieczory. Napisana lekkim językiem historia Joanny na pewno poruszy wasze serca, a styl Magdaleny Krauze bez wątpienia przypadnie wam do gustu i będziecie z natchnieniem pochłaniać dwie pozostałe powieści autorki. Co do samego tematu zdrady - mam nadzieję, że żadna z nas nie będzie musiała nigdy przechodzić przez to, przez co przechodziła bohaterka powieści. Pamiętajmy, że w związku najważniejsze jest wzajemne zrozumienie i szczera rozmowa. Bez tego ciężko o cokolwiek zawalczyć. To takie proste i trudne zarazem, nie zapominajmy więc o tym!

poniedziałek, 4 maja 2020

"First last song" Bianca Iosivoni

19:29:00 0 Comments
Nr. recenzji: 358
Tytuł: „First last song"
Autor: Blanca Iosivoni
Tłumacz: Joanna Słowikowska
Liczba stron: 392
Data polskiego wydania: 8 kwietnia 2020
Wydawnictwo: Jaguar
W moim odczuciu: 8/10
Autor recenzji: Daria Pogodzińska


Mason i Grace nie mają ze sobą dobrych relacji, tolerują się nawzajem, ale nic więcej. Będzie okazja, aby to zmienić. Dziewczyna ma do wykorzystani przysługę u chłopaka, ponieważ ona mu pomogła w zeszłym roku. Grace wiedząc, że Mason był w wojsku, namawia go aby ten dawał jej trening i to taki porządny. Dziewczyna przez swoich bliskich ma niską samo ocenę, tak bardzo, że jest w stanie zrezygnować ze swoich marzeń i pasji do muzyki. Za namową przyjaciółki idzie na przesłuchanie do zespołu chłopaków, w której Mason gra na gitarze. Nie jest dla nich zaskoczeniem, że to właśnie ona powinna z nimi śpiewać. Jak Grace poradzi sobie w nowej roli? Jest w stanie przezwyciężyć strach spowodowany niemiłymi zdarzeniami? Jak jej relacja z Masonem będzie teraz wyglądać?


"First last song" to czwarty i ostatni tom serii. Osobiście czytałam jeszcze drugi, pierwszy oraz trzeci jeszcze przede mną. Plus tych książek jest taki, że nie trzeba czytać wszystkich, a tym bardziej po kolei. Każda część opowiada o innych postaciach, przewijają się w niej bohaterowie z innych tomów. Studia, akademik, imprezy, wszyscy się znają, albo chociaż kojarzą. Tak więc spotkałam tu osoby, które poznałam w drugiej części. Ważną rolę odgrywa w tej książce muzyka, to ona pomaga się zbliżyć naszym bohaterom. Muzyka odkrywa duszę człowieka, wystarczy zaśpiewanie piosenki, aby przekazać to, co w normalnej rozmowie może przyjść ciężko. Dla Masona zespół jest częścią jego życia, coś co sprawia mu radość, pomaga się wyluzować. Grace ma pewne przykre wspomnienia, które powodują lekką blokadę, ale że jest silna i wytrwała stara się to przezwyciężyć. Dziewczyna ma jak najbardziej odpowiednią wagę, nie jest za chuda, ma krągłości, ale też nie można powiedzieć o niej, że jest otyła. Jej matka twierdzi inaczej, wciska jej diety, ale też słowa, które ranią i obniżają samoocenę młodej kobiety. Grace ma poczucie, że zawsze jest tą drugą, jeśli chodzi o córkę, dziewczynę, nie jest wystarczająco dobra. Pod wpływem osób, które ją wspierają, zaczyna dostrzegać w sobie zalety i wartości.

Fabuła, jest prosta i to w niej ukryta jest cała magia. Powieść nie musi mieć zawiłej fabuły, genialnych zwrotów akcji, aby być bardzo dobrą lekturą. Historia miłosna jest urocza, a chemię między bohaterami czuć od pierwszy stron. Autorka pisze lekkim językiem, który jest przyjemny w odbiorze, pięknie mówi o uczuciach, a sceny zbliżeń wywołują ciarki i to w żadnym wypadku z żenady. Przez całość się płynie, mimo że można się spodziewać końca, bo książka jest przewidywalna to nie odbiera to frajdy z czytania. Obecne są żarciki, które kilka razy mnie rozśmieszyły, a nawet przypominały historię, którą opowiadał mi mój przyjaciel. Masona i Grace polubiłam od początku, może nie są to moje ulubione postacie ze wszystkich powieści, ale nie wprowadzali mnie w stan irytacji.

Podsumowując, "First last song" jest bardzo dobrą powieścią na jeden wieczór, ze względu na to, że historia postaci wciąga. To książka, w której od pierwszych stron widzimy co się święci, ale jak najbardziej kibicujemy bohaterom. Były momenty wzruszeń, śmiechu i szczęścia. Końcówka mnie satysfakcjonuję i odłożyłam ją z uśmiechem na twarzy. Poleciłabym ją odbiorcom starszym, bardziej może starszej młodzieży niż młodszej, ponieważ pojawiają się sceny łóżkowe i to dość opisane. Urocza historia w której ważną rolę odgrywa muzyką i która warto poznać.

wtorek, 27 sierpnia 2019

„Czekałam na Ciebie" Magdalena Krauze

18:21:00 0 Comments

Nr. recenzji: 310
Tytuł: „Czekałam na Ciebie"
Autor: Magdalena Krauze
Liczba stron: 325
Data polskiego wydania: 24 lipca 2019
Wydawnictwo: Jaguar
W moim odczuciu: 8/10


Paulina jest młodą, spełnioną życiowo kobietą. Ma świetną pracę, oddanych przyjaciół oraz kochających rodziców. Wytrwale pomaga najbliższym w trudnych, życiowych sytuacjach z jakimi przyszło im się zmierzyć. Jest singielką z wyboru, ale nie doskwiera jej żadna samotność. Bohaterka wierzy jednak w prawdziwą miłość i wytrwale czeka na księcia z bajki, który odmieni jej życie. Niespodziewanie Paulina dostaje szansę od losu i w jej życie wkracza ON - obiekt jej westchnień i ukryta miłość ze szkolnych czasów. Czy pojawienie się Igora w życiu głównej bohaterki odmieni jej dotychczasowy, poukładany świat?


Książka wciąga już od pierwszych stron. Zagłębiając się dalej w historię głównej bohaterki ma się wrażenie, że jest ona bardzo bliska czytelnikowi. Jej perypetie i różne, często dziwne i szalone życiowe sytuacje nakładają się na siebie w ostateczności tworząc zwariowany świat młodej kobiety. Poznajemy zarówno ciekawe i śmieszne sytuacje, ale także te przykre i zmuszające do refleksji. Paulina jest nie tylko pomysłową i pracowitą redaktorką, ale potrafi także pomóc swojej najlepszej przyjaciółce, której życie przysłowiowo sypie się na głowę. Bohaterka jest bardzo otwarta przez co nie da się jej nie lubić. Potrafi sobie poradzić praktycznie w każdej sytuacji. Zawsze znajduje rozwiązanie i nawet w najtrudniejszych sytuacjach walczy o swoje.


Jakie są moje odczucia po lekturze? Uważam, że książka jest naprawdę dobrze napisana, zważając na fakt, że jest to debiutancka książka autorki. Krauze w żaden sposób nie idealizuje życia bohaterki. Paulina zmaga się z takimi samymi problemami z jakimi mają do czynienia młodzi i ambitni ludzie. Niespełniona miłość, problemy najbliższych - to tylko nieliczne przypadki z którymi przyjdzie się zmierzyć bohaterce. Autorka świetnie ujęła perypetie Pauliny, strona po stronie skrupulatnie odkrywając jej historię. Powieść kipi wręcz zaskakującymi sytuacjami wprost z życia bohaterki. To książka obok której nie da się przejść obojętnie i którą po prostu trzeba przeczytać.

Podsumowując, z czystym sercem mogę polecić tę książkę. Myślę, że może to być świetna odskocznia od pędu życia codziennego. To świetna lektura np. na plażę! Ja swoją pozycję recenzencką zabrałam właśnie na wakacje nad morzem i mogę tylko potwierdzić, że szum morza rzeczywiście wpływa kojąco na nasz umysł, a książka jest idealnym dopełnieniem perfekcyjnego dnia. Chyba nie muszę nikogo dalej namawiać do sięgnięcia po tę powieść. Więc jak będzie? Przeczytasz? Od siebie mogę jeszcze dodać, że życzę pani Magdzie głowy pełnej pomysłów i z niecierpliwością czekam na kolejne pozycje. Myślę bowiem, że warto wspierać naszych polskich pisarzy!

czwartek, 16 maja 2019

„Onyx & Ivory" Mindee Arnett

16:48:00 0 Comments
Nr. recenzji: 272
Tytuł: „Onyx & Ivory"
Autor: Mindee Arnett
Tłumacz: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Liczba stron: 432
Data polskiego wydania: 13 marca 2019
Wydawnictwo: Jaguar
W moim odczuciu: 10/10

Sięgając po tę opowieść nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego. A jednak okazuje się, że jest to jedna z najlepszych opowieści fantastycznych, z jakimi ostatnio miałam styczność! 



Kate jest królewską kurierką, a jednak wszyscy nazywają ją zdrajczynią. Jej ojciec niemalże nie zabił arcykróla Rime. Wycofała się wtedy i zniknęła. A teraz ostatnie czego spodziewała się na służbie pocztowej, to wybawić z opresji Corwina, syna władcy. Niemniej, dziewczyna ratuje mu tyłek przed gadźcami, dzięki czemu chłopakowi udaje się przeżyć. Ten postanawia przekonać ją do powrotu do królestwa, wraz z niesamowitą bronią, której użyła, żeby pokonać bestie. Chłopak czuje, że szykuje się coś większego i tylko z jej pomocą uda mu się zaprowadzić porządek w królestwie.

Muszę przyznać, że już nie pamiętam, jaka inna fantastyka dla młodzieży aż tak mnie wciągnęła. Niesamowicie się stęskniłam za podobną lekturą. Za dreszczykiem emocji, wartką akcją, ale też... nutą romansu młodzieżowego. Przedstawiono niesamowitą siłę zaufania drugiemu człowiekowi. Zaprezentowano prawdziwy emocjonalny rollercoaster. A to wszystko na 400 stronach książki, która wcale nie zapowiadała się aż tak niesamowicie! Powrócono do umiejętności zaprezentowanej nam już w m.in. Złotym Kompasie, czy Uczniu Skrytobójcy - Kate umie się porozumiewać ze zwierzętami, a przez to staje się groźna dla władzy. Jest stale zagrożona, ponieważ nie można w jej świecie tolerować podobnej umiejętności. Mówię Wam, jakby ktoś wziął nasze ulubione elementy z literatury fantastycznej, przyprawił je nutką romansu, a do tego wszystkiego opakował wszystko gatunkiem literatury młodzieżowej. Trzy razy tak dla tej opowieści!

Postaram się nie rozwlekać recenzji, sądzę, że jej przekaz i tak jest dość jasny. Nie jestem w stanie wyrazić, jak bardzo przypadła mi do gustu ta książka. Nie umiem się już doczekać kolejnego tomu. Ciekawi mnie, co też Mindee Arnett wymyśliła, aby nas wszystkich zaskoczyć. Jestem pewna, że będzie to coś niesamowicie oryginalnego i mam nadzieję przekonać się o tym jak najszybciej. 

środa, 14 lutego 2018

PRZEDPREMIEROWO: A jaki był Twój pierwszy bal?

23:41:00 4 Comments

Pierwszy bal zawsze jest czymś niezwykłym. To znaczy, mam takie przeświadczenie, ponieważ na dobrą sprawę mój pierwszy bal jeszcze nie nastąpił. Niemniej, często spotyka się określenia, że jest to coś magicznego, niespotykanego i iż rzeczywiście warto w nim wziąć udział. Czy wszyscy są co do tego zgodni? Oczywiście, że nie. Każdy z nas jest inny, każdy inaczej reaguje i każdy ma inne oczekiwania. Dlatego właśnie tak ciekawym zamysłem okazała się ta książka, ukazująca opowiadania tak wielu autorów właśnie o tym szczególnym wydarzeniu.

niedziela, 21 stycznia 2018

PRZEDPREMIEROWO: | 166 | To nie jest romans! O cudownym "Graffiti Moonie"...

11:51:00 5 Comments
Nr. recenzji: 165
Tytuł: "Graffiti Moon"
Autor: Cath Crowley
Liczba stron: 294
Data polskiego wydania: 24 stycznia 2018
Wydawnictwo: Jaguar
Subiektywna ocena: 8/10

Widząc okładkę większość osób, które napotkałam powiedziała "fuj, romans, to nie dla mnie". Problem jest taki, że w tej powieści nie ma absolutnie romansu i jest ona naprawdę inna, niż moglibyśmy się spodziewać. Jak w każdej książce - da się znaleźć niedociągnięcia, ale myślę, że każdy Książkoholik zakochany w postaci z literatury mógłby skorzystać z książki. 

W dużym skrócie: bohaterowie wyruszają na poszukiwanie tajemniczego malarza graffiti, który również wyrusza na poszukiwanie... samego siebie? 

Lucy od dawna poświęca się poszukiwaniu Shadowa - malarza graffiti, którego dzieła szczerze ją zachwycają. Ma piękne wyobrażenie o nim, w końcu ktoś kto umiał tak uczucia tak wspaniale przenieść na ściany i stworzyć z nich obraz, musi być niesamowitą osobą. Po kolejnej nieudanej akcji, dziewczyna zgadza się pójść na potrójną randkę, gdzie jej przyjaciółki wpadają na pomysł wspólnych poszukiwań. W końcu w sześć osób łatwiej im będzie dopaść jedną osobę, niż w pojedynkę? Ed jednak wie, że prawda jest zgoła inna i nie, nie znajdą Shadowa, nieważne co takiego uczynią...

wtorek, 27 września 2016

| 102 | "Między wierszami" Tammara Webber

13:33:00 30 Comments
Nr. recenzji: 102
Tytuł: Między wierszami
  Autor: Tammara Webber
Tom: 1
Seria: Między wierszami
Liczba stron: 380
Data polskiego wydania: 29 lipca 2016 
Wydawnictwo: Jaguar
  Gatunek: Romans, Obyczajowe, Życie gwiazd
Ocena: 8/10

Okej, uwielbiam panią Tammarę Webber z dwóch kompletnie szalonych powodów. Nic na to nie poradzę, szalony ze mnie człowiek, z szalonym ninja we wnętrzu duszy. Pierwszy powód jest głupi i bezsensowny. Uwielbiam jej książki, ponieważ ich autorka nosi moje inicjały i dzięki temu idealnie wpasowuje się we wszystkie wyzwania czytelnicze. Od zawsze to popychało mnie do jej książek. Do tej pory jeszcze się nie rozczarowałam i to chciałabym nazwać powodem nr 2. Kompletnie nie rozumiem tych recenzji na stronie lubimyczytac.pl, ponieważ "Między wierszami" także mi się niesamowicie podobała. Póki co nie będę czytać tych opinii, poświęcę jeden z ostatnich akapitów na moje "zmierzenie się" z nimi. Mam nadzieję, że zakończę ten spór bez większych problemów na duszy [mojej] i ciele [recenzentów]. 

Narracja w tej historii jest prowadzona przez dwie osoby. Obydwie rozpaczliwie poszukują miłości i mają nadzieję, że to w sobie ją znajdą. Reid jest znanym aktorem. Gra w większości znanych filmów, więc bądź co bądź - śpi na kasie i ma dziewczyn jak lodu. Jednak w chwili, gdy Emma przychodzi na przesłuchanie wszystko się zmienia. 
Emma zawsze występowała w reklamach, jest więc prawie pewna, że nie ma takiej opcji, żeby dostała rolę w nowej adaptacji "Dumy i uprzedzenia", szczególnie, że gra w niej "ten sławny aktor" Reid Alexander. Już od pierwszej chwili dziewczyna wyczuwa rosnącą pomiędzy nimi "chemię". Może tylko mieć nadzieję, że aktor nie złamie jej serca. A przynajmniej, że nie zrobi tego przed skończeniem zdjęć do filmu.