wtorek, 20 sierpnia 2019

Jak rozwój technologiczny wpływa na popularność literatury polskiej? - analiza fenomenu Wiedźmina.


Saga o wiedźminie Geralcie w ciągu ostatnich kilku lat przeżywa swój renesans. Świat pełen magii i dziwnych stworzeń został przeniesiony najpierw na ekrany telewizyjne, by potem doczekać się trzech części gier komputerowych. Fenomen Wiedźmina jest tak wielki, że wkrótce na jego podstawie powstanie również Netflixowski serial. Jednak co tak naprawdę jest powodem sukcesu tej sagi? Czy wszystko zaczęło się, jak to zazwyczaj jest, od książki? A może coś innego wpłynęło na światową popularność?


Od czegoś trzeba zacząć

Andrzej Sapkowski swoje pierwsze literackie i wiedźminowskie kroki postawił w miesięczniku Fantastyka, gdzie w grudniowym wydaniu z 1986 roku ukazało się pierwsze opowiadanie o Geralcie. Było to jedno z opowiadań wysłanych na konkurs ogłoszony przez to czasopismo, które zapewniło Sapkowskiemu III miejsce. Kontynuacją historii Geralta – szarowłosego wiedźmina – były zbiory opowiadań pod tytułem Ostatnie życzenie oraz Miecz przeznaczenia. Nic wtedy nie zapowiadało, że Andrzej Sapkowski będzie, zaraz po Lemie, najlepiej kojarzonym polskim pisarzem fantasy.



Wkrótce też powstał cykl powieściowy, który przedstawiał dalsze dzieje Geralta. Od roku 1994 Sapkowski napisał cztery książki o tej tematyce, by ostatnią powieść – Pani Jeziora – wydać w 1999 roku i zakończyć tym samym sagę wiedźmińską. Sam autor negatywnie wypowiada się o nazywaniu tego sagą, skłania się bardziej w stronę cyklu, tłumacząc swoją niechęć tym, że słowo saga zarezerwowane jest dla mitologii nordyckiej. Chcąc nie chcąc, jego powieści częściej kojarzone są jaka saga o wiedźminie – z powodu nadania takiej nazwy przez wydawnictwo SuperNowa.




Złe dobrego początki

Jak przystało na popularną serię książek i Wiedźmin doczekał się swojej ekranizacji. Polski film fantasy swoją premierę miał 9 listopada 2001 roku i obecnie nie jest dobrze wspominany przez fanów. Film powstał niejako przez przypadek – był dodatkowym efektem prac przy serialu, który swoją premierę miał w 2002 roku. Składał się on z 13 odcinków opartych na historii zawartej w opowiadaniach Sapkowskiego i emitowany był w TVP2. Niestety i on zakończył się fiaskiem. Cóż zrobić, może cykl o wiedźminie nie nadaje się do przeniesienia na ekran telewizorów?


Uderzenie w nowe źródło

Wiedźmin poniekąd został zapomniany. Fani polskiej fantastyki z pewnością wiedzieli o jego istnieniu, jednak nie trafiał on do nowych odbiorców z prostego względu – nowe pokolenie (jeśli już czytało) zazwyczaj sięgało po zagranicznych autorów. Początki XXI wieku to przecież czas największej sławy Harry'ego Pottera. Jednak od 2003 krążyły słuchy, jakoby na podstawie powieści Andrzeja Sapkowskiego miała powstać gra. Najpierw otwarto oficjalną stronę, gdzie znajdowały się pierwsze grafiki z gry.

Następnie pokazano wersję demonstracyjną na targach E3, gdzie Wiedźmin po raz pierwszy został zauważony przez zagraniczne media. Polskie studio CD Projekt RED wyprodukowało grę, której premiera odbyła się w 2007 roku. Tak Wiedźmin wpadł w szpona nowych odbiorców. Gra odniosła sukces nie tylko w naszej ojczyźnie.

W roku 2011 został wyprodukowany sequel Wiedźmin 2: Zabójca królów doceniony na licznych rozdaniach nagród. Rozdanie European Games Awards w Kolonii zagwarantowało tytułowi nagrody aż w sześciu kategoriach! Zadeklarowana liczba nagród, które do tej pory zdobyła ta część gry wynosi 50. Ostatnia część cyklu gier o wiedźminie Geralcie nosi nazwę Wiedźmin 3: Dziki Gon i osiągnęła niesamowitą popularność na świecie. Zapowiedziana w 2013 roku na targach E3 gra, została wydana w 2015 roku i od tamtej pory zdobywa nowych zwolenników.




Komputer, a literatura

Sukces w branży gier komputerowych wpłynął znacznie na skok popularności papierowej wersji wiedźmińskich przygód. Gra pozyskała nowych czytelników – nie tylko z Polski, ale również zza granicy. Śmiało można stwierdzić, że taki zabieg opłacił się Andrzejowi Sapkowskiemu, chociaż w tym wypadku wiąże się z tym ciekawa historia. Autor Wiedźmina wśród fanów postrzegany jest raczej jako osoba dość specyficzna. Słuszność tych przypuszczeń udowodnił, gdy okazało się, że ze sceptycyzmem podchodził do stworzenia samej gry.

Sapkowski nie był nigdy jej zwolennikiem i niejednokrotnie negatywnie się o niej wypowiadał. Na początku drogi powieść – gra, autor sceptycznie założył, że twór CD Projekt RED nie przyniesie mu dochodów, więc przekazał prawa do stworzenia gry, żądając za to jednorazowego wynagrodzenia zamiast procentu od przyszłych dochodów. Dzisiaj możemy pomyśleć o nim jak o krótkowzrocznym staruszku, jednak w 2002 roku, kiedy to zaczynały się negocjacje i rozmowy na temat stworzenia gry, branża komputerowa nie była w tak doskonałym stanie, jak teraz.

Widząc, jaki zarobek przynosi, Sapkowski głośno zaczął domagać się pieniędzy, co zostało odebrane negatywnie.Nie można jednak stwierdzić, że autor wyszedł na tym źle! Odnotowano wzrost sprzedaży jego cyklu, który wyszedł za granice naszego kraju. Tak jak wcześniej wspomniałam, Andrzej Sapkowski jest zaraz po Lemie najchętniej czytanym polskim autorem fantasy. Dodatkowo w 2013 roku autor postanowił napisać kolejną powieść z uniwersum WiedźminaSezon burz. Jest to obecnie ostatnia książka Sapkowskiego o tej tematyce.




Co przyniesie przyszłość?

Pogłoski o serialu Netflixa krążyły od dawna, jednak już od 2017 roku mamy potwierdzenie – wiedźmin Geralt doczeka się kolejnej szansy. Obsada, chociaż początkowo krytykowana przez zagorzałych fanów, wygląda całkiem nieźle, tak samo jak zdjęcia z planu, które niedawno zagościły w internecie. Nic tylko czekać na produkcję popularnej, amerykańskiej stacji!Jednak jak to wszystko wpływa na literaturę związaną z wiedźminem? 

Możemy tylko przewidywać kolejny boom na książki Andrzeja Sapkowskiego, w końcu anglojęzyczny serial  poszerzy grono odbiorców bardziej niż polska produkcja z 2002 roku. Kolejni ludzie usłyszą o naszym polskim pogromcy bestii, a to może przynieść wiele dobrego. Mimo rozgłosu uzyskanego dzięki grom komputerowym, Wiedźmin nie osiągnął jeszcze takiej popularności, na jaką zasłużył. W końcu to kawał dobrego fantasy i to nie tylko dlatego, że dobre, bo polskie!



Klaudia P.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)